Witam
Przejde od razu do rzeczy.
Ja wraz z moim chlopakiem i naszym synem, niedawno, przeprowadzilismy sie do Szklarskiej Poreby. To sa rodzinne strony mojego chlopaka, i stalo tu puste mieszkanie po jego babci. No i zaczal szukac pracy, dostal. Jako pomoc kuchenna w pewnej restauracji poloczonej z klubem. I od tego czasu, jego zachowanie zaczelo zwracac moja uwage. Po prostu na kilometry cos smierdzi, jest nie tak. Albo ja mam jakies mocne urojenia. Mam razem syna i drugie dziecko w drodze. Jestesmy ze soba trzy lata.
Nagle zaczal do pracy, ukaldac sobie wlosy, nosic skarpetki do pary, zawsze przed wyjsciem czysci buty. Po prostu nagle zaczal bardziej dbac o wyglad, mimo ze pracuje na kuchni.
Ale jest cos jeszcze, co kompletnie mnie rozwalilo. Mianowicie, 11 czerwca mialam urodziny - on w ten dzien pracowal. Oczywiscie zlozyl mi zyczenia dopiero jak mu przypomnialam. Pozniej poszedl do pracy. Gdy wrocil, maly juz spal, a ja siedzialam, oglodajac telewizje. I tam, tak dalej... Siedzimy razem, nagle on wypala z pytaniem 'A co bys zrobila jakbysmy sie rozstali?', nie mniej samo pytanie by jeszcze obeszlo mnie bokiem, ale on nagle zaczal przedstawiac 'opcje' - ze moglibysmy nadal razem mieszkac i wychowywac syna, ale nie bylibysmy razem i ze i tak malo sie widzimy bo on duzo pracuje, mowil to tak jakby pytal o pogode, a gdy ja spytalam czy chce ze mna zerwac to stwierdzil ze nie... Gdyby tego bylo malo, to pozniej, gdy poszlam juz do pokoju, polozyc sie do spania, przyszedl i zaczal nawijac, jak to on czuje sie stlamszony w tym zwiazku, tylko praca-dom, on chcialby czasem isc pobalowac z kumplami, dla wiadomosci NIGDY nie zabranialam mu wychodzic na miasto. Stwierdzil ze chcialby pomieszkac sam, pobyc wolny i tak w ten desen. Dodam ze w chacie nic nie robi, nawet dzieckiem nie chce mu sie zajac, a co dopiero naczynia pozmywac. Ja w ciazy latam po zakupy, wychodze z dzieckiem, sama na spacer, bo on sie wymiguje, jak zwykle, olewa wszystko od gory do dolu, mnie tez. Seksu tez juz nie uprawiamy, ostatni raz byl na tyle dziwny, ze to wlasnie od tego momentu poczulam ze cos jest nie tak. Caly czas skupia sie tylko na sobie, przeroslo go kupienie kwiatka, ale nie zadawanie mi takich pytan w urodziny.
Wczoraj caly dzien przepraszal, stwierdzil ze 'nie wie co go naszlo i ze jest glupi', ale i tak nadal stroi sie do pracy i zachowuje jak egoista. Juz nie wiem co mam o tym myslec, wiem ze pracuja tam tylko same kelnerki. Nachodza mnie takie mysli ze mam ochote mu przyrznac patelnia w lep, choc wiem ze sie wszystkiego wyprze, w przegladarce nic nie ma, w komorce tez nic nie ma, wiec moje podejrzenia kieruja sie w strone jego pracy. Zdarzalo sie ze zostawal do 23 bo sprztali godzine kuchnie.
Mam metlik w glowie, nie wiem co robic, bo chyba nikt nie lubi byc robiony w konia, za plecami.
W niczym mi nie pomaga.
Chcialabym by ktos z was, jako osoba trzecia, ocenil ta sytuacje, czy rzeczywiscie sie powinnam martwic czy tylko mam jakies urojenia. Ja juz nie daje rady, rozwala mnie to psychicznie ;( drugie dziecko w drodze ,a temy amba odbija i nie wie co ze soba robic. Dodam ze po nocach nie spi i 'robi sobie dobrze' do filmikow..... Nie ogarniam tego juz. Prosze by ktos mi doradzil jak to przetrwac i co robic. Dziekuje ;*