Mam pytanie do osób, które mieszkały/ mieszkają ze sobą w trakcie sprawy rozwodowej lub nawet już po. Chciałabym się rozwieść z moim mężem ale nie wiem ile to będzie trwać i nie chciałabym specjalnie czegoś wynajmować, ponieważ mieszkamy w naszym wspólnym domu, który razem wybudowaliśmy i urządziliśmy (zarówno mąż pracuje jak i ja). Mam w planach raczej ewentualny zakup mieszkania, dlatego szkoda wydawać mi pieniądze na wynajem tym bardziej, że na utrzymaniu jest również nasze wspólne dziecko. Nie wiem jednak czy dam radę żyć w ten sposób, czy będę mieć na tyle sił... co prawda już teraz żyjemy obok siebie i nie wchodzimy sobie w drogę, mąż jednak nie chce rozwodu a ja straciłam resztki nadziei na odbudowanie naszego małżeństwa. Boje się, że psychicznie sobie z tym wszystkim nie poradzę, już nie wspominając o tym co będzie później, zostanę zupełnie sama z dzieckiem, jak mu to kiedyś wytłumaczę, czy kiedyś nie będzie mnie obwiniać za to, że odeszłam od jego ojca...
pisałam o kryzysie w moim małżeństwie tutaj na forum kilka miesięcy temu, wtedy jeszcze miałam nadzieję, że wszystko się ułoży, teraz już jej nie mam.
Dlatego chciałam zapytać jak to było u Was? Czy od razu się gdzieś wyprowadziliście czy mieszkaliście jeszcze ze sobą podczas tych trudnych chwil... i jak daliście sobie radę.
to zależy od wielu czynników... nie da się powiedzieć czy w twoim wypadku będzie to dobre wyjście czy nie...
Jeżeli podjęłaś decyzję o rozwodzie to nie jest dobry pomysł. Oszczędności oszczędnościami, ale może dojść do niepotrzebnych stresów (Twoich, dziecka, jego). Jak chcesz oszczędzać wprowadź się do rodzeństwa, rodziców.
Wszystko tak naprawdę zależy od ludzi, od ich relacji, czy zostały jakieś resztki szacunku i od progu wytrzymałości. Ja nie wytrzymałam i też wynajmuję. Ale mam spokój, więcej sił i energii na spędzanie czasu z dzieckiem. Stabilizacji jednak zero...