Witam... Zakochałam się w bracie przyjaciółki... Rok temu z nim pisałam, ale z niewiadomych przyczyn kontakt nam się urwał (wydaje mi się, że maczała w tym palce nasza wspólna koleżanka, bo powiedziałam jej, że on mi się podoba). Długi czas go nie widziałam, albo tylko na chwilkę. Ostatnio byłam u przyjaciółki i wspólnie siedzieliśmy itd.. I wszystko mi wróciło, ale ze zdwojoną siłą.. Śnię o nim... Ciągle myślę... A on... Ma dziewczynę... Piszę ze mną... Miał do mnie przyjechał, ale wiecznie jakiś pretekst, że nie da rady. A mówi, że chce. Nie mam pojęcia co mam robić. Po tym co siedzieliśmy wspólnie to pisaliśmy długo w nocy, wyszło że ja mu się podobałam rok temu, tylko on myślał, że ja jestem ze swoim byłym dalej i w sumie on wtedy sam nie wiedział czego chce. I mi pisał, że kto wie co będzie między nami jak mu się by z tą dziewczyno nie ułożyło... Co ja mam robić?? Chciałabym jakoś zawalczyć, ale jak? Czy odpuścić? Pomóżcie...
Odpuść. Trzyma cię w obwodzie, sama napisałaś:
I mi pisał, że kto wie co będzie między nami jak mu się by z tą dziewczyno nie ułożyło...
Po usłyszeniu takiego tekstu nie tknęłabym faceta dopóki całemu światu nie będzie znane, że jest wolny. A i wtedy bym była ostrożna.
Znaczy to było po prostu w innym kontekście... Tylko ja to tak w skrócie napisałam... Pisaliśmy o tym , że będziemy koleżeństwem. A dobrym koleżenstwem wtedy jak by z tą dziewczyną nie był... Bo ta dziewczyna mu nie pozwala mieć koleżanek
i napisał że kto wie czy nie kimś więcej niż dobrym kolezenstwem.
Ech... Pomóżcie co robić... Walczyć czy odpuścić...?
Jeśli czujesz, że faktycznie coś do niego czujesz to mu to powiedz. Walcz, jeśli czujesz, że chcesz to zrobić, póki jest jakaś szansa. Lepiej coś zrobić i żałować niż żałować, że się nie zrobiło. Po rozmowie będziesz wiedzieć na czym stoisz, bo ciągłe zadręczanie się nie ma sensu.
Jeśli czujesz, że faktycznie coś do niego czujesz to mu to powiedz. Walcz, jeśli czujesz, że chcesz to zrobić, póki jest jakaś szansa. Lepiej coś zrobić i żałować niż żałować, że się nie zrobiło. Po rozmowie będziesz wiedzieć na czym stoisz, bo ciągłe zadręczanie się nie ma sensu.
Tylko jest tak, że jak piszemy o spotkaniu to jest chętny i wgl.. Ale jak przyjdzie co do terminu, to albo amęczony, albo nie może... A jak się w końcu zdenerwuje i zapytam czy wgl chce, to mi odpisuje, że chce, ale nie ma mocy...
Właśnie boję się mu cokolwiek powiedzieć.. Bo kiedy, jak miałam z 16,17 lat powiedziałam chłopakowi, że się w nim zauroczyłam to się mną bawił... Jeden dzień przytulał, a na drugi nawet nie powiedział cześć..
A tego to wystraczy, że gdzieś go przypadkiem nawet zobaczę, to motyle w brzuchu i mi brakuje powietrza.. Heh...
I też o to chodzi, że nie chce wyjść na idiotkę, mam strasznie niską samoocenę o sobie... Nie potrafię pierwsza pocałować faceta, bo boję się że mnie odrzuci, wyśmieje itd..
Tylko jest tak, że jak piszemy o spotkaniu to jest chętny i wgl.. Ale jak przyjdzie co do terminu, to albo amęczony, albo nie może... A jak się w końcu zdenerwuje i zapytam czy wgl chce, to mi odpisuje, że chce, ale nie ma mocy...
Daj spokój. Gra na czas. Ustalacie termin "za kilka dni", ma kilka dni spokoju, a gdy przychodzi co do czego to wymyśla jakieś wymówki. Zainteresowana osoba po prostu się spotyka, a nie "nie ma mocy". FIN
chyba macie rację... Tylko jak to teraz zrobić? Jak po prostu nie umiem... Ciągle o nim myślę... Zagadnę "jak minął dzień?" czy coś... Jak odpuścić? ![]()
Doskonale wiem co czujesz, bo jestem w podobnej sytuacji. Poproś go o szczerą rozmowę i powiedz mu co czujesz. Nie ma nic przyjemnego w duszeniu uczuć w sobie, uwierz mi, wiem co mówię. Czujesz, że warto to zawalcz a czujesz, że trzeba odpuścić to odpuść.
Doskonale wiem co czujesz, bo jestem w podobnej sytuacji. Poproś go o szczerą rozmowę i powiedz mu co czujesz. Nie ma nic przyjemnego w duszeniu uczuć w sobie, uwierz mi, wiem co mówię. Czujesz, że warto to zawalcz a czujesz, że trzeba odpuścić to odpuść.
Tylko już wcześniej pisałam... Chciałam się z nim spotkać i porozmawiać.. Ale piszę, że chce się spotkać, ale albo ma coś do zrobienia albo zmęczony... Więc jak? A piszę ze mną normalnie... A potem jakoś dziwnie... A potem znów pisze... Chciałam go o dwie rzeczy zapytać... Ale mówić, że np. nie mogę przestać o nim myśleć to mu nie mogę powiedzieć.. A jak mnie np. wyśmieje? Odtrąci? Jak potem będę się czuć jak przyjadę do mojej przyjaciółki?? Ja bym chciała jakoś zawalczyć, ale jak? Skoro on z jednej strony chce, jak się go pytam. A z drugiej wiecznie "coś"...
Jeśli już osiągnęłaś taki stopień samoświadomości, że widzisz jego nielogiczne zachowania to możesz dla własnego spokoju zaproponować spotkanie po raz ostatni. Nie dojdzie to skutku to zrywasz kontakt. Zacznij patrzeć na swoje oczekiwania, on ich nie spełnia, więc sayonara. Ty chcesz się spotkać, on pisać (i pewnie dobrze się bawić Twoim zainteresowaniem). Dostajesz to czego chcesz albo żegnasz.
Ja go już wgl nie rozumiem...
Pisaliśmy ostatnio... I ja mu zadałam parę pytań takich ogólnych i się pytam czy on coś chce się zapytać. To on zapytał czy on mi się podoba... Napisałam, że odpowiem jak on pierwszy napisze czy ja jemu. Napisał że podobam mu się i zawsze podobałam, ale nie miał odwagi do mnie podbić. Odpisałam mu, że on mi się również podoba. I zaśmiałam się, że może przyszła na to okazja by mógł podbić. Napisał że jak by był sam to by to zrobił. Szczerze to się dziwnie poczułam. Rozmawiałam wtedy z koleżanką przez telefon i mi powiedziała, bym się go zapytała w co on pogrywa, bo raz mówi tak, potem inaczej i że nie rozumiem jego stosunku w stosunku do mnie i po co wgl o to pytał i zaczynał ten temat. To mi odpisał, że z ciekawości i że już nie będzie pisać... heh..?
Co mam o tym wszystkim myśleć?
Teraz postanowiłam, że się do niego nie będę odzywać... Ale ile wytrzymam i co mam jeszcze robić??? A Wy rozumiecie jego postępowanie?
Ostatnio z nim rozmawiałam i się dowiedziałam dlaczego w zeszłym roku kontakt nam się urwał... Maczała w tym palce dziewczya, która jeszcze wtedy udawała moją przyjaciółkę. Po prostu było tak, że ona mu się podobała w gimnazjum jeszcze. Ja jej powiedziałam, że on mi się podoba itd. No i ona zaczęła do niego pisać. Akurat w czasie gdy ja się z nim trochę posprzeczałam.