Hej dziewczyny,
Jestem dośc zajęta studiami, ale staram się wychodzić wieczorami raz-dwa razy w tygodniu zwykle ze znajomymi. Szkoda, że nie poznaję nowych ludzi. Mieszkam nadal z rodzicami, jestem w strefie komfortu- chcę to zmienić.
Mój problem polega na tym, że ja się wstydzę napisać do faceta nawet na facebook.
Jestem osobą można powiedziec towarzyską- łądną, miłą. Ale ja nigdy nie napiszę pierwsza. U mnie występuje coś dziwnego, takiego, że ja do końca danego zadania na uczelni, w pracy nie kontaktuję się z nikim. Po prostu usuwam się z życia towarzyskiego. Obrona? Egzamin? Ja nie piszę z nikim, nie aktywuję się nigdzie w social media. Chociaż siedzę w domu i wcale źle by nie było gdybym wyszła z kimś...
Sparzyłam się kiedyś dwa razy i bardzo długo się kurowałam ... Nawet jesli ktos mi się podoba od razu się spinam, stresuję, obczajam jego konta w social media i koniec.
A wiem, ze czasem chłopaka trzeba zachęcic.
Mogę wydawać się zajęta- ludzie czasem mówią mi, ze nie ma mnie na fb, ze nie ma ze mną kontaktu- a ja po prostu nie siedzę na fb, uprawiam sport, mam hobby, staram się jakoś wypełniac ten czas. Nie wstawiam zdjęć ani postów na fb... A mam starszych znajomych, którzy pracują, nie są studentami i ciągle na fb przesiadują- dla nich to jest formą komunikacji.
Od jakiegosa czasu, chyba od roku, nie piszę pierwsza do wolnych facetów, do których moglabym napisac, i wiem, ze im sie podobam..
Paradoks? nie. kiedys bylam podrywana, ktos wykazywal mi zainetresowanie a okazalo sie ze wg niego byla to tylko przyjazn. teraz wole dmuchac na zimne. wole sie nie sparzyć i np sama nie wyciagnac reki... a wiem, ze np komus sie moge podobac.
i teraz nie wiem czy to facet ktoremu sie podobam powinien do mnie sam napisac? Czy wiedzac ze mu sie podobam powinnam sama zaczac pisac nawet na durne tematy jak kumple?
na dodatek facebook jest taki falszywy, bo ciagle wydaje mi sie, ze ludzie do siebie pisza, ze nikt do mnie nie pisze, ze sie dodaja do znajomych, lajkuja sobei zdjecia. a ja jestem pasywnym obserwatorem zamiast czynnym uczestnikiem konwersacji.. wiecie o co mi chodzi ![]()
z 1 str nie zalezy mi na tym a z drugiej moglabym pisac z 'nowymi' osobami. jednak zwykle pisze z osobami, ktore znam albo z przyjaciolmi w zwiazkach. Żadnego nowego powiewu
Pewnie spytacie sie mnie o wiek- tak rocznik 91 i mam stres , spinam się. po prostu nie chcę znowu zostac odrzucona. i dlatego w towarzystwie zgrywam fajną otwartą a internecie siedze cicho. A WIEM i pamietam, że jeszcze kilka lat temu kiedy sama zaczynalam pisac z kolegami oni sie nakrecali i czegos ode mnie chcieli- teraz tak nie moge.
jak to przelamac? pewnie ludzie mysla ze jestem zajeta ze nic nie robie... to nie jest tak, ze sobie cos wymyslam. ale naprawde ja nic nie robie, z nikim nowym nie mam kontaktu. moje zycie towarzyskie jest ok ale ja sie nie angazuje w to od pewnego czasu.
jak mogę przełamać ten wstyd czy coś? nei wiem nawet jak to okreslić. boję się, ze zawsze będę sama. ze mlodsze dziewczyny, pewniejsze siebie a nawet mniej ciekawe ale z charyzmą przejmą fajnych kolesi bo będą bez obiekcji. ja się nigdy nie biłam o faceta... a jak wcześniej angażowałam się w jakąś relację zwykle zostawałam odpychana, raz mnie ktoś uderzył bo byłam sobą. masakrycznie mnie bolało to przez kilka lat... a później wkręciłam się w relację przyjacielską gdzie ktoś miał mnie tylko za dobrą koleżankę( ale i tak prawił komplementy, dotykał, adorował, odprowadzał
nie wiem w czym jest problem i dlaczego trafiam na takich chłopaków.
Tak jakbym nie mogła trafić na kogoś normalego kto się mną nie pobawi. tak żeby on o mnie trochę zabiegał a nie ja o niego. nawet nie mam 'nowych kumpi' tyko starych kolegów z liceum w związkach. Ponieważ z nimi czuję się 'bezpiecznie' nie muszę się wychylać. Wiem, że na mnie nie polecą i mnie nie zranią... Idiotyczne myślenie...
Chciałabym się spytać jak temu mogę zapobiec.. Koleżanki bez skrupułów piszą do nowych facetów, flirtują z nimi. ![]()
Pozdrawiam,
W