Witam Was.
Zanim przejdę do konkretów postaram się krótko opisać sytuację. Będąc jeszcze niepełnoletni - chyba pod koniec 17 lat, zobaczyłem profil pewnej dziewczyny rok młodszej na photoblogu - spodobała mi się zacząłem go czytać śledzić, czytałem też inne odpowiedzi na ask'u (wtedy jeszcze czymś podobnym). Powoli doszedłem do wniosku, że tak wyglądałby mój ideał. Podobała mi się fizycznie i również tak zmysłowo, mieszkała bardzo dlaeko ode mnie. Po jakimś czasie zobaczyłem w niedaleko miejscowości, bardzo podobną dziewczynę, chociaż widziałem ją parę chwil, zacząłem o niej myśleć i próbowałem ją odszukać, bez skutecznie, a jak miałem znowu moment to go ni wykorzystałem, prawie zapomniałem. Przez ten czas stałem się dorosły - mam już 22 lata. Nie miałem wcześniej dziewczyny, chyba też dlatego że ciągle o tamtej myślałem, szukałem jej, w końcu poczułem tak silną więź duchową, że w nocy o niej myślałem, modliłem się, żeby ją poznać i traktowałem ją jako przeznaczenie życiowe. Prawie zapomniałem, zacząłem sobie układać życie, kiedy to parę miesięcy temu ją przypadkiem znowu zobaczyłem, poznałem po 2 latach, w końcu z pewnymi oporami umówiłem się na kawę. Jakoś tak wyszło i bolało jeszcze do niedawna nie wyszło, ona miała chłopaka, chociaż ogólnie dziwnie się zachowywała. Zapomniałem i poznałem na studiach niedawno pewną kobietę - obecnie moją dziewczynę. Jak widać jestem romantykiem, chociaż z zewnątrz tego nie widać, z obecną dziewczyną relacje są jakieś chłodne, ona nie chce się mocno angażować prawie jak koledzy (może dlatego że znamy się ponad miesiąc).
Do rzeczy niż ją odszukałem jak i teraz przychodzi mi do głowy pewien pomysł - wiem że chyba głupi i zbyt infantylny jak na faceta w wieku 22 lat, ale plącze mi się po głowie. Powiecie, że to głupie dziecinne i że mam się zgłosić do specjalisty, ale chciałem napisać do tej pierwszej dziewczyny od której się wszystko zaczęło. Nie wiem po co, ale tak czuję, nie wyznawać jej miłości, ale po prostu powiedzieć, że od dawna czytałem jej bloga, zawsze mi się podobała, że jest wyjątkowa i stała się do mnie ideałem kobiecości. Nie wiem czy kogoś ma (chyba nie), pracuje w jakimś lokalu z fast-fudem, nawet nie myślę o niej w takich kategoriach jak o tamtej, po prostu chciałem ją poznać, powiedzieć - nie wiem, pewnie sprawić, że poczuje się wyjątkowa. Od zawsze byłem jakimś "romantykiem" i strasznie wierzyłem w przeznaczenie, miłość ponadgrobową i dramat jej niespełnienia. W ogóle tak wewnętrznie czuję jakbym ją znał (tą i tą podobną) od zawsze, wiedział o niej dużo (w zasadzie wszystko się prawie sprawdziło), w ogóle zawsze ciągnęło mnie w te strony gdzie mieszka, nawet chciałem iść tam na studia.
Wiem, że powiecie, że jestem niedojrzały, ale jest przeciwnie wszyscy mi mówią, że jestem za poważny, że zachowuję się jak 30 latek. Chciałem też kiedyś napisać o tym książkę. ![]()
Ciekawi mnie czy ktoś z Was powie, że to nie głupi pomysł.
Jak Wy drogie Panie poczułybyście się po przeczytaniu takiej wiadomości od nieznanego faceta?
2 2015-06-01 08:01:19 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-06-01 08:13:51)
nie wiem jakbym się poczuła bo nigdy w takie sytuacji nie byłam, to faktycznie szalony pomysł ale jak czujesz ze tak powinieneś zrobić to zrób tak. Ja ogólnie jestem zwolenniczką by robić to co przyjdzie nieraz do głowy tak by w życiu niczego nie żałować, bo lepiej żałować że się coś zrobiło niż żałować że się czegoś nie zrobiło. Oczywiście są od tego wyjątki. Ale wg mnie ta dziewczyna jak będzie miała faceta którego kocha i to nie będzie zainteresowana i pewnie wyrzuci twój list do kosza w pierwszej minucie gdy go dostanie.
Poza tym ty sobie wyobraziłeś same dobre rzeczy o tej kobiecie, dlatego jest twoim ideałem kobiecości. Ale to tylko twoja wyobraźnia. Nie znasz jej w ogóle, w realu. Nie znasz jej wad. A to niedobrze że od razu stawiasz ją na samej górze, bo poznając inną kobietę zawsze będziesz myślał o tej pierwszej. Przez to że śledzisz ją w necie popadasz w obsesje na jej punkcie. To też niedobrze.
Nie wiem czy list coś ci pomoże... może lepiej zagadać do niej normalnie na fb i przekonać się jaka jest z charakteru.
A jak ją poznasz to może okazać się że wcale taka idealna nie jest. Pamiętaj, nie znasz jej - to wszystko jest w twojej wyobraźni.
Masz potrzebę to napisz do niej. Nic przecież na tym nie tracisz
Najwyżej Cię oleje w najgorszym przypadku.. Jak to mówią "lepiej żałować, że się spróbowało, niż żałować że się nie spróbowało"....
I wcale nie jest to aż tak dziecinne
Sam swoją obecną narzeczoną poznałem przez internet, dokładnie przez FB. Co prawda nie śledziłem jej aż tak intensywnie i przez dłuższy okres... Po prostu trafiłem na nią przypadkiem na FB... Przez godzinę wpatrywałem się w jej zdjęcia, myśląc że taka to nawet by na mnie spojrzeć nie chciała... Prześledziłem jej posty, stwierdziłem że warto ją poznać... Przełamałem się a dziś....jesteśmy zaręczeni, niebawem zamieszkamy ze sobą i planujemy slub ![]()
Ja również kiedyś próbowałem poznać dziewczynę przez FB, parę poznałem, ale nic z tego nie wyszło. Teraz też poznałem normalnie dziewczynę - obecnie moja dziewczynę, ale tak jak pisałem, nie ma wielkiej miłości, rzadko się widujemy, ona jest małouczuciowa, nie rrap robiła mnie do siebie widujemy sięttyłona uuczelni a na wakacje chce gdzieś pojechać.
Ta dziewczyna od której ssię wszystkozzaczęło mieszka 400km i nie studiuje w jej mieście. Nie czuję tez nic do niej, po prostu mi się podobała. Zakochałem się kiedyśw w podobnej do niej z okolicy, ale nawet nie odpisałana sms' a co u niej.
Nie chciałbym też być nieuczciwy wobec tej obecnej dziewczyny, wiecmmyślałemnad dłuższą wiadomością na FB do tej juz terz kobiety. Wiem, że w wieku 18 lat miała faceta, ale opóźniej się to rozwaliło.
"Nie chciałbym też być nieuczciwy wobec tej obecnej dziewczyny, wiecmmyślałemnad dłuższą wiadomością na FB"
Nie rozumiem co masz na myśli, pisząc o nieuczciwości.... To że jej nie napiszesz dłuuugiej wiadomości i wszystkiego co myślisz od razu ma znaczyć, że jesteś nieuczciwy??
Nie pisz jej długiej wiadomości... Napisz krótko, zwięźle.... Sam pomyśl, teraz napiszesz WSZYSTKO co masz do powiedzenia, a potem co?? Nic czy w kółko to samo? Zacznij od krótkiej wiadomości, a to co masz napisać w tej długiej wiadomości po prostu rozłóż na kilka rozmów.
Ponadto weź pod uwagę co ona by mogła pomyśleć po przeczytaniu takiej wiadomości:
-Piszesz jej że jest taka wyjątkowa a tak na prawdę jej nie znasz, więc ona może pomyśleć, że dla niej jesteś kolejną obcą dziewczyną, której piszesz to samo poprzez "kopiuj + wklej". Gdy tak pomyśli, to nie zdziwiłbym się, gdyby nawet "dziękuję" Ci nie odpisała. Ponadto tak na prawdę na podstawie jej postów na blogu nie możesz sam określić czy ona jest wyjątkowa ![]()
-jak jej napiszesz, że ją obserwujesz od dłuższego czasu na różnych portalach to możesz tylko ją wystraszyć.
-Pisząc od razu długą wiadomość pełną komplementów i stwierdzeń, że ona jest ideałem wyjdziesz w jej oczach na desperata, który na siłę kogoś szuka
-Chcesz jej napisać, że jest ideałem? Wróć do tego co napisałem wyżej, sam tego nie wiesz czy ona jest ideałem (tak ja mam rację, nie wiesz tego bo jej nie znasz),poza tym ona pomyśli, że każdej "wyjątkowej" to samo piszesz..
Moja rada jest taka: napisz do niej ale pierwsza wiadomość niech zawiera max 2-3 zdania. Pamiętaj by w pierwszych minutach rozmowy wyczerpać cały zapas komplementów jakie chcesz jej przekazać. Tak jak pisałem, rozłóż to na jakieś kilka rozmów, stopniowo.... od najdrobniejszych, aż to tych największych, tak aby stopniowo budować jej ciekawość "co dalej" ![]()
PS: Nie mówię tego złośliwie, to tylko moja rada. Pisząc do niej staraj się zadbać o zasady ortografii i gramatyki oraz o ogołny ład i poprawność w budowaniu zdać. Jak wspomniałem, nie mówię tego złośliwie.... Po prostu to jest w tym przypadku "pierwsze wrażenie"
"parę miesięcy temu ją przypadkiem znowu zobaczyłem, poznałem po 2 latach, w końcu z pewnymi oporami umówiłem się na kawę"
Jeszcze jedno... umówiłeś się z tą pierwszą czy tą drugą?
Rozumiem, że chcesz napisać do tej pierwszej ale nie zrozumiałem czy kiedyś się już z nią umówiłeś czy mowa o tej drugiej.
Wcześniejsza wiadomość była napisana z telefonu, chciałem teraz poprawić, ale już odpisałeś.
Zaczęło się wszystko od tej która mieszka 400km ode mnie, później w pobliskiej miejscowości zobaczyłem tą drugą, z nią się umówiłem, okazało sie że kogoś ma lub był to pretekst - może ją wystraszyłem. Później zerwałem kontakt ostatnio chciałem do niej zagadać (mam ją w znajomych, mam jej numer telefonu), ale jeśli nie odpasuje na sms'a to znaczy, że nie chce utrzymywać tego kontaktu i ja to szanuję, chociaż strasznie się w niej zakochałem i długo bolało, bolało nawet że jej nie potrafiłem odszukać.
Pawel87 problem jest w tym, że sam nie wiem po co i jak do niej napisać, ale wewnętrznie czuję taką potrzebę. Też się obawiam napisania takiej wiadomości i jej wystraszenia, ale z drugiej strony, czy chce ją poznać?
Ta najnowsza dziewczyna spodobała mi się niedawno na uczuleni, udało mi się ją zdobyć, jesteśmy razem, ale nie ma tu mowy o jakimś poważnym związku, tak na luzie, ale myślę, że jak zacznę podrywać inne itp. to będzie to trochę nieuczciwe. Z drugiej strony jak powiedziałem ona się nie angażuje zbytnio, nie spotykamy się często, a ja raczej jestem zwolennikiem "głębokiej miłości".
Pawel87 czy możesz napisać co napisałeś do tej Twojej kobiety pierwszy raz, że odpisała, że się poznaliście - wiem z autopsji, że jest to najważniejsze i decyduje o tym czy odpisze czy nie. W zasadzie 1,5 roku temu kiedy już pogodziłem się z faktem że tej drugiej nigdy nie odszukam to zacząłem szukać dziewczyny na FB, przyjąłem taką dziwną strategię. Czytałem jakieś strony na ten temat, że trzeba rozbawić, zainteresować, zadać pytanie. Jako że interesują się fotografią, to przyjąłem że zawsze jakoś pozytywnie skomentowałem zdjęcie adresatki (szczególnie gdy był to profesjonalny portret) i później odniosłem się do tego co "lubię" np. do muzyki i zadałem jakieś pytanie np. "czy słyszała ostatnio coś ciekawego". Wydawało mi się że strategia jest dobra napisałem do wielu dziewczyn i odniosłem kilka sukcesów - z jedna się spotkałem z dwoma się umówiłem, ale zrezygnowałem ze spotkania, z kilkoma jesteśmy znajomymi, poznałem też dziewczynę mieszkającą 200km ode mnie - najlepiej się dogadywaliśmy. Na początku zareagowała krótko napisała jakiś tam utwór ja stwierdziłem że to nie ma sensu tym bardziej że się domyśliłem że mieszka daleko. Później po pewnym czasie powiedziałem sobie "raz kozie śmierć" napisałem, mówiłem z takim podejście (mogę mówić co chcę bo i tak się nie spotkam z nią i tak mnie nie zna) i w zasadzie świetnie się rozmawiało, byłem sobą, później nawet gadaliśmy po 5h do nocy często, no ale w końcu zrezygnowałem z tego bo chciałem dziewczynę na wyciagnięcie ręki a nie z takiego daleka. Ona właśnie mi powiedziała, że zdziwiła się moją pierwszą wiadomością i nie wiedziała o co mi chodzi, ale teraz rozumie (kiedy wiedziała czym się interesuję). Jeszcze nie tak dawno poznałem taką jedną - (ścisowiec kontra humanistka) rozmawialiśmy o sztuce itp. bardzo intensywnie, dużo żartowaliśmy i flirtowaliśmy, ale kiedy dowiedziała się że kiedyś tam napisałem do jakiejś jej znajomej to był koniec znajomości.
W tym wszystkim przewinęła się jeszcze taka jedna młodsza dziewczyna po jednym dniu się z nią umówiłem, miała przemyśleć i później zrezygnowała bo wzięła mnie za nudziła, "zbyt mądrego", ale znowu zaczęliśmy później pisać, szczególnie kiedy dodałem lepsze zdjęcie wtedy ona zaczęła sama mnie jakby podrywać, miałem się z nią spotkać nawet, ale właśnie odszukałem tą "drugą dziewczynę" i wszystko przestało istnieć. Później ona sugerowała, żebym z nią poszedł na studniówkę, ja jej powiedziałem o tym poszukiwaniach tej dziewczyny, bo traktowałem ją jak koleżankę - chyba ją to zabolało, później jeszcze kiedyś chciała abym ją zawiózł na dyskotekę i jak odmówiłem to mnie chyba znienawidziła do reszty.
W zasadzie też pewien sentyment do niej czuję, chociaż nie spełniała moich wymagań to jednak fanie się z nią rozmawiało.
Nawet ostatnio myślałem sobie czy ta młoda nie napisała do tej "drugiej" i coś na mnie powiedziała, że teraz tamta nawet nie odpisze na sms'a.
Jak widzisz miałem dużo znajomości, stale szukałem, byłem przeszczęśliwy kiedy odszukałem tą drugą, później mocno cierpiałem i zacząłem się spotykać już w realu z tymi które wcześniej poznałem aż trafiłem na obecną dziewczynę.
Pawel87 myślisz, że to nie jest nieuczciwe wobec obecnej dziewczyny jeśli do tamtej pierwszej napiszę lub gdy zagadam do jakiejś na ulicy lub przez internet?
Jeśli masz obecnie dziewczynę, to samo myślenie o innych jest już nieuczciwe
Na tej obecnej najwyraźniej Ci nie zależy skoro się zastanawiasz nad poznawaniem innych tak więc zakończ ten związek lepiej...
Co do drugiej kwestii, a więc "Pawel87 czy możesz napisać co napisałeś do tej Twojej kobiety pierwszy raz, że odpisała, że się poznaliście" to wyglądało to tak:
Pamiętam, że była to niedziela, byłem chory więc siedziałem w domu i z nudów "marnowałem czas" siędząc na FB. W pewnym momencie pojawiła się ona w rubryczce "osoby, które możesz znać" gdyż mieliśmy 3-4 wspólnych znajomych. Dla mnie i dla niej to raczej byli baaardzo dalecy znajomi.
Przejrzałem jej profil i pamiętam, że niesamowicie mi się spodobała, gdyż jest bardzo atrakcyjną kobietą. Przeglądałem jej zdjęcie by nacieszyć oko
ale nic nie napisałem, bo uważałem, że to dziecinne tak "wyrywać na necie".
Jednak po godzinie coś mnie tchnęło by wejść w jej profil raz jeszcze. Podziwiałem to jaka jest śliczna, aż w końcu pomyślałem "aaa zaproszę ją, i tak nie mamy wspólnych bliskich znajomych więc nie będzie przypału jak mnie wyśmieje" hehehe.
Na początku nie napisałem do niej żadnej wiadomości. Po prostu zaprosiłem ją do znajomych i miałem zamiar czekać na jej reakcję, choćby w postaci wiadomości "czy my się znamy?".
Gdy wyskoczyło mi powiadomienie o zaakceptowanym zaproszeniu nie czekałem, aż sama napisze
Po prostu zacząłem od zwykłego "cześć". Pierwsza rozmowa wyglądała mniej więcej tak
JA: cześć, mam na imię Paweł, miło mi
ONA: hej, czy my się znamy?
JA: Jeszcze nie
napisałem do Ciebie ponieważ bardzo spodobałaś mi się na zdjęciach i chciałem sprawdzić czy wnętrze masz równie piękne
wiadomo, że żadna nie powie "wnętrza nie mam pięknego" tak więc oczywiste, że rozmowa potoczyła się dalej ![]()
Oczywiście nie zasypywałem jej komplementami przy pierwszej rozmowie
rozmowa miała raczej charakter zapoznawczy
Komplementy pojawiły się po jakiś 2 dniach pisania, gdy już cokolwiek mogłem o niej wiedzieć. Komplementy na temat wnętrza nie były bezpodstawne. Mówiłem je na podttawie tego co opowiadała na swój temat. Komentowałem jej poglądy, sposób wypowiedzi, to że można z nią gadac na każdy temat.
Jeśli chodzi o komplementy na temat wyglądu, oczywiście mówiłem jej coś, że ma śliczne oczy, usmiech itp... Jednak nie za często bo to, że jest piekna nie jest kwestią jej wyboru, na to wpływu nie miała
Większy nacisk kładłem np na mówienie jej, że podoba mi się to że jest taka zadbana, że ma zadbane włosy, gustowny makijaż, podoba mi się jej ubiór ![]()
Gdy pisaliśmy ze sobą, ani razu nie wspominałem, że chcę mieć dziewczynę i, że chciałbym by to ona była. Wręcz przeciwnie, mówiłem, że lubię poznawac nowe osoby, ale nie chcę się z nikim wiązać bo dobrze mi na wolności (bo tak było).
Po tygodniu pisania wspomniałem, że kiedyś można się umówić na kawę, powiedziła że kiedyś można, jednak nie dałem jej poznać, że mi specjalnie na tym zależy
Po prostu dałem znać, że biorę cto pod uwagę, ale nie narzuciłem okreslonego terminu. ![]()
Podczas pisania z nią zrobiłem na niej ogromne wrażenie poprzez opowiadane przeze mnie historie z życia (autentyczne), poglądy czy stosunek jaki miałem do niej oraz to że jako pierwszy facet umiałem jej słuchac.. Tak więc to ona raczej doprowadziła do naszego pierwszego spotkania i ona dązyła do tego. Zaproponowała termin (ok 2 tyg od początku znajomości) i zgodziłem się.... Z początku uważałem, że ona nawet na mnie nie spojrzy a wyszło tak, że sama narzuciła spotkanie
Dziś jesteśmy ze sobą 8 miesięcy (od miesiąca zaręczeni), za dwa miesiące zamieszkamy ze sobą w w czerwcu za rok bierzemy ślub
hehe
Piękna historia, właśnie takie bardzo lubię i na pewno jest w tym jakieś przeznaczenie w które wierzę. Życzę Wam powodzenia. ![]()
Jak czytałem tą historię to przypomniała mi się dwie moja znajomości a szczególnie ta druga z tą humanistką. Wszedłem na jej profil w ogóle ją nie znałem, ale spodobał mi się jej styl i wygląd i kliknąłem i wysłałem zaproszenie, ale myślałem sobie, taka dziewczyna na pewno nie odpowie, na dodatek o czym będę z nią rozmawiał, nie znam się na tym co ona lubi. Odpowiedziała i właśnie zareagował podobnie, że to przypadek i że można się poznać bo lubię poznawać nowych ludzi od razu zapytałem o zainteresowania, wybadałem jej ulubiony tematu zacząłem i nim pozmawiać i tak zaczęliśmy codziennie rozmawiać, nawet rzuciłem propozycję spotkania, ale taką luźną - "może kiedyś", a na drugi dzień zaproponowałem termin. Ona chciała tylko za kilka tygodni, bo nie miała czasu (takie trudne studia i dojazd). Ogólnie dużo flirtowaliśmy, dużo żartowaliśmy powiedziała coś nawet o swoim "już byłym" chłopaku. Wszystko było dobrze, do czasu kiedy się nie dowiedziała, że kiedyś napisałem do jej znajomej... Trudno, ja w tym nie widzę nic dziwnego, ale to szanuję.
Jeśli masz obecnie dziewczynę, to samo myślenie o innych jest już nieuczciwe
Na tej obecnej najwyraźniej Ci nie zależy skoro się zastanawiasz nad poznawaniem innych tak więc zakończ ten związek lepiej...
Nie jest tak do końca, z wyglądu strasznie mi się spodobała, miała to coś, podobnie jak ta druga o której mówiłem. Nie udało mi się jej poznać w tym dniu, ale postarałem się i się umówiliśmy (przez internet) na kawę. Ona od początku była zainteresowana, było to dla mnie ważne, bo wierzę z miłość od pierwszego wejrzenia, w przeznaczenie. Na spotkaniu wydała się trochę nudna, bez zainteresowań, bez znajomych, później z czasem okazało się że to takie wrażenie, spotykaliśmy się bardzo, bardzo często, aż pewnego razu powiedziała mi że to do niej zbyt szybko, że nie musimy tak często i że nie potrafi się zaangażować, pierwszy raz ma faceta.
Wiesz mówiłem, że bardzo cierpiałem po tej drugiej dlatego chciałem wtedy to zakończyć za wczas, ale nie zrobiłem tego zaczęliśmy się mniej spotykać, ale porządniej i na początku było jeszcze lepiej, coraz lepiej się rozmawiało, od tego czasu jesteśmy razem i zachowujemy się jak para. Jednak ostatnio zauważyłem parę rzeczy które mnie niepokoją:
- nie mówiła nic rodzicom o mnie, nawet jak musiała to jakby nie chciała,
- nie przedstawiła mnie znajomej jako chłopaka (dobra wcale nie przedstawiła)
- nie zaprosiła mnie nigdy do swojego miasta, do domu (chociaż może za wcześnie)
- nie zawsze chciała się spotkać.
Do tego jeszcze ostatnio dowiedziałem się, ze wyjeżdża na pewien czas daleko i to mnie dobiło i wtedy zaczęły się problemy "poważne rozmowy", bo znowu się bałem że się zranię, nie wiem czy nie wyszedłem w jej oczach dziwnie, wytłumaczyłem wszystko i jest w miarę, dobrze.
Nie wiem czy ja nie przesadzam, ona jest młoda, mało doświadczona w tych sprawach (też miała negatywną sytuację z jakimś kolegą - źle ją potraktował). Ja oczekuję czegoś więcej, częstego spędzania czasu, wspólnych wakacji, itp. dlatego właśnie moje obawy i myślenie "o dupie Marynie". Może też jestem trochę niedojrzały do związku, jeszcze bym trochę poprzebierał - chociaż wiem, że to bardzo wartościowa dziewczyna pod każdym względem (ładna, dobry charakter, porządna, o podobnym usposobieniu).
Zależy mi na niej, dlatego chętnie się spotykam, cieszę się z tego.
Drogi Pawel87 widzę, że dobrze się zapatrujesz na różne sprawy, powiedz jakbyś to ocenił przesadzam, czy nie jest najlepiej z nami (znamy się krótko ponad miesiąc)? Zachowujemy się jak para, ale jeszcze relacje i ich częstość jest bardziej na poziomie znajomych. Powinienem "wyluzować" nie angażować się po prostu zobaczyć co wyjdzie?
najpierw określ na kim Ci w końcu zależy
najpierw określ na kim Ci w końcu zależy
Od początku mówiłem, że mam dziewczynę i mi na niej zależy, tylko te nasze relacje nie są na tyle bliskie jakbym chciał, dlatego czasem myślę o wcześniejszych "co by było gdyby wtedy...".
Od razu mówiłem że ten pomysł jest głupi, bo nawet do niej nic nie czuję, ale od niej to wszystko się zaczęło i w zasadzie wiele dziewczyn z którymi się zadawałem było wyglądem podobne do nich (blondynki). A ten pomysł był jeszcze nim odszukałem tą drugą i nim poznałem obecną dziewczynę.
Nie jest tak do końca, z wyglądu strasznie mi się spodobała, miała to coś, podobnie jak ta druga o której mówiłem. Nie udało mi się jej poznać w tym dniu, ale postarałem się i się umówiliśmy (przez internet) na kawę. Ona od początku była zainteresowana, było to dla mnie ważne, bo wierzę z miłość od pierwszego wejrzenia, w przeznaczenie. Na spotkaniu wydała się trochę nudna, bez zainteresowań, bez znajomych, później z czasem okazało się że to takie wrażenie, spotykaliśmy się bardzo, bardzo często, aż pewnego razu powiedziała mi że to do niej zbyt szybko, że nie musimy tak często i że nie potrafi się zaangażować, pierwszy raz ma faceta.
Wiesz mówiłem, że bardzo cierpiałem po tej drugiej dlatego chciałem wtedy to zakończyć za wczas, ale nie zrobiłem tego zaczęliśmy się mniej spotykać, ale porządniej i na początku było jeszcze lepiej, coraz lepiej się rozmawiało, od tego czasu jesteśmy razem i zachowujemy się jak para. Jednak ostatnio zauważyłem parę rzeczy które mnie niepokoją:
- nie mówiła nic rodzicom o mnie, nawet jak musiała to jakby nie chciała,
- nie przedstawiła mnie znajomej jako chłopaka (dobra wcale nie przedstawiła)
- nie zaprosiła mnie nigdy do swojego miasta, do domu (chociaż może za wcześnie)
- nie zawsze chciała się spotkać.
Do tego jeszcze ostatnio dowiedziałem się, ze wyjeżdża na pewien czas daleko i to mnie dobiło i wtedy zaczęły się problemy "poważne rozmowy", bo znowu się bałem że się zranię, nie wiem czy nie wyszedłem w jej oczach dziwnie, wytłumaczyłem wszystko i jest w miarę, dobrze.Nie wiem czy ja nie przesadzam, ona jest młoda, mało doświadczona w tych sprawach (też miała negatywną sytuację z jakimś kolegą - źle ją potraktował). Ja oczekuję czegoś więcej, częstego spędzania czasu, wspólnych wakacji, itp. dlatego właśnie moje obawy i myślenie "o dupie Marynie". Może też jestem trochę niedojrzały do związku, jeszcze bym trochę poprzebierał - chociaż wiem, że to bardzo wartościowa dziewczyna pod każdym względem (ładna, dobry charakter, porządna, o podobnym usposobieniu).
Zależy mi na niej, dlatego chętnie się spotykam, cieszę się z tego.Drogi Pawel87 widzę, że dobrze się zapatrujesz na różne sprawy, powiedz jakbyś to ocenił przesadzam, czy nie jest najlepiej z nami (znamy się krótko ponad miesiąc)? Zachowujemy się jak para, ale jeszcze relacje i ich częstość jest bardziej na poziomie znajomych. Powinienem "wyluzować" nie angażować się po prostu zobaczyć co wyjdzie?
Chyba to jest powodem właśnie mojego myślenia, nie chcę dać się zranić i nie wiem czy to jest normalne. Nie odzywałeś się do niej przez jeden dzień (nie pisałem) i jak później zadzwoniłem to zapytała mnie się czy coś się stało. Piszę teraz trochę na inny temat, ale to było pewnie powodem myślenia i dlatego napiszę tutaj, bo mnie to nurtuje.
Jest to wszystko normalne, nać jej czas, nie naciskać na wspólne wakacje, odwiedziny w jej mieście? Jak o nią zawalczyć?
Jeśli chcesz o nią (obecną) walczyć to się nie zastanawiaj nad innymi. Określ co chcesz robić, czy chcesz walczyć by Twój obecny związek był taki jak chcesz czy chcesz zagadywać do tamtej/tamtych. w tym drugim przypadku zakończ obecny związek... w sumie i tak zakończ bo ona chyba nie jest dla Ciebie ważna... na to wygląda