Problemy i powroty do Byłej - rozterki porzuconej - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy i powroty do Byłej - rozterki porzuconej

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 5 ]

Temat: Problemy i powroty do Byłej - rozterki porzuconej

Poznaliśmy się trochę ponad rok temu. Poderwałam go, spodobał mi się. Był taki nieśmiały, małomówny i skromny. Brzydki ? taki akurat w moim typie. Miałam szczęście, bo wystarczył tylko znak, a on zaczął się mną interesować dokładnie tak, jak chciałam. Zaczęliśmy się spotykać, z początku jak koledzy, którzy dążą do czegoś więcej. Dowiedziałam się, że dwa tygodnie przed tym, jak się spotkaliśmy, zerwał ze swoją dziewczyną po 2 latach związku. Dla mnie to zdanie było równoznaczne z zakończeniem znajomości, ale on był wytrwały. Mówił, że dla niego to nic nie zmienia, bo to on już nie kochał, jedyne co go powstrzymuje, to szacunek dla byłej, bo w końcu długo dzielili życie?
Dobrze mu się z oczu patrzyło i jak powiedziałam, był wytrwały? Staliśmy się parą, a po miesiącu wyjechaliśmy wspólnie na parę dni nad morze. Mieliśmy więcej czasu, by się poznać. Opowiedział mi trochę o byłej. Dziewczyna mieszka 1000 km od niego w innym kraju, przyjedżała do niego zimą na parę miesięcy, gdzie pracowała w tej samej miejscowości jako instruktor narciarstwa, przez resztę roku widywali się na weekend raz na miesiąc. Dowiedziałam się, że dziewczyna robi studia korespondencyjnie, nie ma znajomych, a co więcej ma problemy psychiczne. Podobno źle między nimi było od dawna, przychodziło to falami, ale jak on to powiedział, kilometry i tęsknota sprawiają, że zapomina się, to co jest złe.
Przez 4 miesiące naszego związku, były nieustanne telefony, maile i smsy od niej. Miałam dosyć, szczególnie, gdy dowiedziałam się, że przyjechała znowu w środku lata, bo znalazła sobie pracę i znowu mogą być razem.(Wyjechała na drugi dzień, gdy dowiedziała się, że razem nie będą i że ma kogoś) Uwierzcie mi, że chodziłam struta, nie pokazywałam mu tego, ale mówiłam, że nie podoba mi się to i chcę, żeby się to skończyło. Mówił mi, że on też tego chce, tylko, że ma świadomość, że jak ją zostawiał, to ona traciła jedyną bliską jej osobę, że czuje się winny temu, że on jest szczęśliwy, a ona się boksuje. Zapewniał, że on nie pisze, a jak odpisuje to sucho bez pytań. A ja nie tylko widziałam i słyszałam jego miłość, ale również ją czułam. Nie miałam oczywistego powodu, żeby odejść. Była było tylko problemem od częstego od czasu do czasu.
Pod koniec października/listopada po 5 miesiącach związku dowiedziałam się, że dziewczyna zdecydowała się na przyjazd na zimę jako instruktor narciarstwa, tak jak to robiła od paru lat. Trafił mnie szlag, była awantura z płaczem. Powiedziałam, że czuję, że to będzie już nasz koniec i że ma nie pozwolić, żeby to wszystko zniszczyło to, co jest między nami. Wziął mnie w ramiona i powiedział, że nie pozwoli. Później stale mi powtarzał, że mam się nie martwić, że on nie chce być z takim człowiekiem, jakim ona jest.
Gdy przyjechała na początku grudnia, byłam jeszcze spokojna. Szał zaczął się od Sylwestra. Podczas sezonu (Sylwester ? kwiecień) widzieli OCZYWIŚCIE PRZYPADKIEM się 3-5 razy (to są te razy o których wiem) w tym rozmawiali dłużej? Czułam się źle, zabroniłam mu się z nią widywać nawet przypadkiem, od tego czasu było mi dziwnie, były momenty, gdzie opłakiwałam nasz związek, tak jakby już się skończył, a przecież trwał, a ja czułam jego miłość i zaangażowanie. Oczywiście, był chwilami powiew chłodu, a mówiłam sobie, że przez 8 miesięcy nie ma tylko maślanych oczu i wyznawania sobie miłości.
W lutym wyjechaliśmy do Rzymu, od tego momentu układało nam się świetnie, tak jak na początku. Zbudowaliśmy między sobą jeszcze głębszą więź. Pod koniec marca, znowu się PRZYPADKIEM spotkali i dowiedział się, że była ma chłopaka. Oświadczył mi tą nowinę, jako najlepszą wiadomość jaką dostał od paru miesięcy i mimo, że czuje się z tym dziwnie, że ona kocha kogoś innego to równocześnie czuje się odciążony. Jakoś mnie ta wiadomość nie wzruszyła, ale miałam dziwne przeczucie, że laska wscinęła mu po prostu kłamstwo, ale jeżeli on w nie wierzył, tym lepiej dla nas. Co więcej, za parę tygodni lub może i dni, ona miała wracać już do siebie.
Akurat w tym roku na Wielkanoc przypadały moje urodziny. Przed wyjazdem do rodziny otrzymałam od niego prezent: weekend w miejscowości górskiej we Francji. Cieszyłam się jak głupia. Spędziłam w domu tydzień. Cała jego rodzina do mnie wydzwaniała i wypisywała życzenia urodzinowe, było mi po prostu miło. Taki mały znak, że traktują mnie jak ich część, w każdej wiadomości było do zobaczenia wkrótce. Któregoś dnia podczas tej przerwy świątecznej, mój chłopak nie odezwał się do mnie prawie dwa dni. Było to dziwne, bo rozmawialiśmy ze sobą codziennie od roku. Postanowiłam sobie, że nie będę sobie wymyślać w głowie, że to nic. Gdy wróciłam po przerwie świątecznej, nie spieszył się szczególnie, żeby mnie zobaczyć. Jednakże nie miałam większych problemów, żeby się umówić na spotkanie. Miałam dziwne przeczucia. Nie myliłam się.
Chciał porozmawiać. Dowiedziałam się, że od momentu, gdzie wyjechałam nie tęsknił za mną, że zawsze czuł, że to ja go kocham mocniej niż o mnie, że jak mnie nie widzi, to nie tęskni, ale gdy jestem przy nim to wszystko jest w porządku. Później rozmowia skręciła na nią, że ona zawsze była przy nim(przez rok o nię myślał, nawet jak byliśmy w Rzymie), że czuł, że jest gdzieś blisko i że nie wie czy ją kocha nadal. Że mam mu dać czas, żeby on sobie to wszystko poukładał i zobaczył czy nadal chce ze mną być. Nie będę opisywać całego biegu rozmowy, dużo by tu mówić. Byłam twarda, powiedziałam parę dosadnych zdań, które go zbiły z tropu. Chciał zostać na noc, powiedziałam, że ma wracać do siebie, ja go widzieć nie chcę. Podczas rozmowy wydawało mi się, że to nie jest osoba, z którą spędziłam rok. Że to jest nieznajomy, nie wiedziałam, o czym on do mnie mówi, przez cały ten okres naszego związku, nie czułam tego, o czym on opowiadał.
Spotkaliśmy się dwa dni później, kiedy ochłonęłam i miałam już coś dopowiedzenia. Ta sama śpiewka, że ona to, że ona tamto. Z nią był bardziej związany emocjonalnie niż ze mną, że znali swój każdy krok, bo codziennie rozmawiali przez skype. Powiedziałam mu: człowieku, ale my też o sobie wiedzieliśmy dużo. Ja wiedziałam wszystko co się z tobą dzieje, czy coś cię trapi. Widywaliśmy się co 3-4 dni, spędzaliśmy weekendy razem, mieliśmy wspólnych znajomych, spotykaliśmy się z naszymi rodzinami. Było po prostu normalnie, a ty mi wyskakujesz, że więzi nie było. Na końcu dowiedziałam się, że jestem dziewczyną za łatwą, bo nie tworzę niepotrzebnych problemów. Że gdy coś nie gra, chwilę się potargamy, ale za 5 min znajdujemy kompromis i życie toczy się dalej z postanowieniami, które przed chwilą zrobiliśmy. Że była to robiła z igły widły, że nie pozwalała mu mieć własnego życia, że do rodziny nie chciała wychodzić , jego znajomych nienawidziła i on tylko z nią w domu miał siedzieć. A ja jestem super dziewczyną, normalną, ale? Na końcu odwiózł mnie do domu, wziął w ramiona i namiętnie całował. Znowu zobaczyłam miłość w jego oczach. Myślałam, że się ułoży.
Następnym razem zobaczyliśmy się za 2.5 tygodnia, ponieważ wyjechał do Indonezji na projekt z uczelni. Utrzymywaliśmy kontakt, bez wyznań miłości, ale jako taki owszem. Wrócił, spotkaliśmy się, pocałował mnie na początku, przytulił, powiedział, że długo się nie widzieliśmy. Poszliśmy do naszej ulubionej restauracji, później na spacer. Tam mi powiedział, że to jest nasz koniec. Przypomniałam mu słowa, że miał nie pozwolić, żeby ona zniszczyła nas. Powiedział, że nie miał na to wpływu. Nie miałam siły na ponowne słuchanie, czego mu we mnie brak, więc to ja mówiłam. Na końcu wsiadłam w autobus i wróciłam do domu. Tam dopiero się poryczałam. Podczas zrywania głos mi płakał, ale oczy się trzymały.
Przez trzy tygodnie byłam w zawieszeniu, był to horror. Gdy zerwał, ból przeokropny, ale kończący katorgę. Przy okazji straciłam dwie najlepsze koleżanki, które bojąc się, że choroba przejdzie na ich związki, ograniczyły kontakt. Dowiedziałam się, że mój chłopak, był chłopakiem idealnym, a to co się stało, jest ewidentnie moją winą, bo to ja byłam dla niego zima i oschła przez 3 tygodnie. Była jest tylko kłamstwem, żeby mi nie mówić, że to ja byłam problemem. Dziękuję losowi, że mam wspaniałą Mamę, ona mnie z tego wyciągnęła. Od zerwania minął prawie miesiąc, od jego wątpliwości półtora.
Teraz przygotowuję się do egzaminów na uczelni, chodzę do pracy, poznaję nowych ludzi, odnawiam kontakt ze starymi, wyjeżdżam na 3 tygodnie do Barcelony na kurs hiszpańskiego. Żyję myślą, że to nie ten, o którym marzyłam, że to drań i kłamca. Ściskam pośladki i idę dalej. Jednak przychodzą takie dni, takie jak ten, że budzę się i ryczę, bo jak to śpiewał Michał Bajor w piosence ?Nie opuszczaj mnie? śpiewanej w oryginalnej wersji przez Jacqua Brela ? ?I pytania złe i natrętne tak: jak? Dlaczego? Jak??.

Długie to, ale krócej nie umiałam wyrazić najważniejszego sensu historii. Gdybym miała spisać wszystko, chyba o książce powinnam pomyśleć. Może miliony bym zarobiła, chociaż nie? myślę, że jest nas więcej.


Chcę podkreślić, że jego rodzina potwierdziła mi prawdziwość jego słów dotyczących charakteru byłej. Raz nawet jego kuzynka mi powiedziała, że mojemu BYŁEMU jest dobrze ze mną i że tamta była naprawdę bardzo dziwna i nienormalna, a ja jestem super.
Proszę, nie słuchaj wymienionj piosenki, gdy właśnie znajdujesz się na dnie, ona go jeszcze pogłębszy. Jednakże piosenka jest dziełem sztuki, polecam na za parę tygodni.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Problemy i powroty do Byłej - rozterki porzuconej

Współczucia......

3 Ostatnio edytowany przez zahir2603 (2015-05-31 19:12:57)

Odp: Problemy i powroty do Byłej - rozterki porzuconej

Hej wiem co przechodzisz:( ach ci faceci...staraj się nie myśleć o nim. Na poczatku to niemożliwe ale z każdym tygodniem będzie lepiej. U mnie juz cztery mmiesiące. Jest dobrze, choć czasem łzy poleca, ale coraz mniej. Trzymaj się i myśl o sobie. Zdrowy egoizm naprawdę poplaca

4

Odp: Problemy i powroty do Byłej - rozterki porzuconej

Dziwny facet, może zakompleksiony. Od początku był wobec Ciebie nieuczciwy, wszedł w związek z Tobą, ale zapomniał najpierw rozstać się ze swoją dziewczyną, a Ty niestety o tym wiedziałaś.
I tu jest pies pogrzebany. Nie powinnaś mieć żalu do niej, że walczyła (jakby było o kogo), tylko do niego, ponieważ cały czas grał na dwa fronty.
Myślę, że byłaś dla niego zbyt fajna, a on z jakiś powodów lubi mieć w życiu pod górkę.
Jest na tym forum wątek, gdzie mąż zdradzał fajną, atrakcyjną żonę z jakąś "brzydotą"(sam ją tak określił), bo zazdrościł żonie powodzenia i sukcesów w życiu.
Niestety, wygląda na to, że byłaś "tą drugą", a on biedaczek miotał się i w końcu wrócił na "stare śmieci". Może ma skłonności masochistyczne?
Życzę Ci, żebyś się szybko otrząsnęła po tym dziwnym związku i wyciągnęła wnioski na przyszłość.

5

Odp: Problemy i powroty do Byłej - rozterki porzuconej
josz napisał/a:

Dziwny facet, może zakompleksiony. Od początku był wobec Ciebie nieuczciwy, wszedł w związek z Tobą, ale zapomniał najpierw rozstać się ze swoją dziewczyną, a Ty niestety o tym wiedziałaś.

Upss, przepraszam, przeoczyłam. Napisałaś, że zerwał, jednak emocjonalnie, chyba nie, czego dawał dowody. Współczuję.

Posty [ 5 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » Problemy i powroty do Byłej - rozterki porzuconej

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024