Witam. Jest tak noc, jak dziś. Mój Mąż śpi a ja nie mogę. Mieliśmy małą wymianę zdań. Skończyło się, jak zawsze: on w mgnieniu oka zasnął a ja błąkam się tutaj, próbując znaleźć kogoś, kto mnie wysłucha. W naszym związku "wszystko jest ok". Powiedzmy. Ja chyba mam trudny charakter a on, jakby to ująć... jest facetem i nie jest tak uczuciowy. O wrażliwości nie wspomnę. Postanowiłam napisać tutaj, gdyż mimo tego, że mam Męża i jednocześnie przyjaciela, nie mam nikogo innego. Zastanawiam się, czy jest ktoś tutaj taki, kto przeżywa podobną sytuację? Ktoś, kto chciałby pogadać w wolnych chwilach, o wszystkim i o niczym. Po prostu szukam przyjaciół, bo czuję się samotna. Jesteście?
Wiosenko, tu zawsze ktoś jest.
Po prostu pisz co Ci leży na sercu to ktoś odpisze.
Część ludzi na tym forum jest samotna w związku, część zdradzona część zdradzana, a jeszcze inna część zdradza.
I jak widzisz po wejściach trochę nas jest.
Więc po prostu pisz co Cię boli a ktoś na pewno odpisze.
Witaj ![]()
Mam tak samo, jeśli chcesz to pisz na meila ![]()
4 2015-05-31 10:24:51 Ostatnio edytowany przez 32wiosny (2015-05-31 10:31:50)
Dzień dobry! Ale dziś piękny dzień! U mnie świeci Słoneczko. Wstałam o 7 rano ze względu na pracę (dorywczą). A zasnęłam hmm... o 5.30. Nie chce mi się wracać do domu nawet. Jestem i zmęczona i smutna. Nie wiem, jak mam dalej poradzić sobie w tej samotności. Wiecie co - marzyły mi się wakacje. Mam takie zajęcie, że mogę sobie na to pozwolić kiedy tylko chcę. Może gorzej z finansami, ale zawsze chcę chociaż chcę raz do roku wyjechać i zmienić przestrzeń. I tu pojawia się problem. Nie mam z kim wybrać się na te wakacje. Przyjaciół brak. Mąż jest, ale dopiero niedawno przyznał, że nie chce jechać ze mną. Jego celem co roku jest pielgrzymka. Nie zawsze ten cel osiąga, bo ma własną działalność i z powodu pracy, nie zawsze może iść. Na początku naszego związku nie było nic ważniejszego ode mnie i wspólnych wypadów. Ostatnio nawet zrezygnował z pielgrzymki, żebyśmy pojechali na bardziej egzotyczne wakacje. I to były tragiczne wakacje - pełne kłótni i scysji o cokolwiek. Miałam wrażenie, że chciał mi zrobić na złość i podczas tych wakacji chciał się bawić tak dobrze, że nie zwracał uwagi na mnie. Tak jakby to nie był mój Mąż... Inny człowiek. Po powrocie popadłam w lekką depresję na około 6 miesięcy. Teraz jest mi lepiej, ale dziwnie się czuję, jak słyszę takie rzeczy od Mężczyzny, który na co dzień jest taki kochany... Nie wiem, co jest nie tak... Kiedyś było inaczej. Często chcę z nim porozmawiać, ale nie ma czasu. A jak już chwilę go ma, to nawet nie chce mnie wysłuchać. Mam też cały czas mało pewności siebie. Czuję się jak szara myszka a kiedyś wcale taka nie byłam... Jak mam odzyskać dawną siebie? Jak zaakceptować fakt, że Mąż nie chce ze mną jechać na wakacje a miłość okazuje?
5 2015-05-31 10:26:37 Ostatnio edytowany przez 32wiosny (2015-05-31 10:30:09)
Dziękuję Serduszko za maly promyk nadziei na dziś! Fajnie, że ktoś tutaj jest!
Cześć Marysiu! Na pewno się odezwę! Dziękuję
Lepiej jednak sobie porozmawiajcie. Jesteście młodzi i chyba to początek takiego zachowania więc lepiej zareagować szybciej niż później.
Czy on aby czegoś na boku nie kombinuje?
Bo trochę dziwne że nie chce z żoną jechać.
Coś chyba jednak jest nie tak między wami.
Ciesz się ze chociaż okazuje uczucia mój wręcz przeciwnie
zero ikry tylko ciągle ja musze nadskakiwac i sama organizować kazda wolna chwile ![]()
Cześć!
I tak źle i tak niedobrze. Nie wiem, czy jest sens rozmawiać z moim Mężem... Mam wrażenie, że jak chcę, by było po mojemu, to jak już się na to zgodzi, to Mąż ma tak dużą złość, że jest po mojemu, że psychicznie mnie wykańcza. Przystanie na moje, ale na jego zasadach, czyli psychicznym znęcaniu się. I tak było ostatnio, pojechaliśmy razem na wakacje, on zrezygnował ze swojej pielgrzymki a na tych wakacjach, w moim odczuciu, celowo chciał się bawić lepiej, żeby mi pokazać swoje ego. I wtedy miałam wrażenie, że to nie jest mój Mąż. Pojechałabym na wakacje sama, ale tak naprawdę nie mam z kim, żadnej dobrej przyjaciółki. Wewnętrznie nie jest to łatwe wybrać sobie wakacje w samotności i samej poruszać się gdzieś daleko od kogokolwiek bliskiego. Przeraża mnie to i jestem pełna obaw. W takich chwilach, gdy odczuwa się tą samotność, mam wrażenie, że wegetuję. Rodziny praktycznie brak, rodziną jest tylko mój Mąż. Jak sobie poradzić z tym uczuciem? Żyje się przecież wtedy, jak jest się wśród ludzi...
Bliźniaczko, a czemu u Ciebie taka sytuacja, że Ty nadskakujesz Mężowi? Co się dzieje u Ciebie?
Daje duzo gdy widze ze komuś tez zależy i się stara
z przyjaciółmi u mnie ciezko bo jak raz mi ktoś zajdzie za skore to jest u mnie spalony a maz hmm chyba jest jedynym przyjacielem i bardzo go kocham ale często wpadam w potworna zlosc gdy liczy ze wszystko zrobie ugotuje posprzątam i albo zorganizuje wolny czas a jak nie to odpala kompa włącza tv i ma wszystko głęboko! Jedyny plus ze sie nigdzie nie szweda ale z okazywaniem uczuć tez skapo wiem ze mam trudny charakter ale kurcze nie ma się komu pozalic
a teraz jak czytam co piszesz o mezu to widze siebie... ![]()
Daje duzo gdy widze ze komuś tez zależy i się stara
z przyjaciółmi u mnie ciezko bo jak raz mi ktoś zajdzie za skore to jest u mnie spalony a maz hmm chyba jest jedynym przyjacielem i bardzo go kocham ale często wpadam w potworna zlosc gdy liczy ze wszystko zrobie ugotuje posprzątam i albo zorganizuje wolny czas a jak nie to odpala kompa włącza tv i ma wszystko głęboko! Jedyny plus ze sie nigdzie nie szweda ale z okazywaniem uczuć tez skapo wiem ze mam trudny charakter ale kurcze nie ma się komu pozalica teraz jak czytam co piszesz o mezu to widze siebie...
Pielgrzymka? Hm przerabiałam to z mężem ,a raczej on..możesz pisać na priva bo chyba znam ten typ-) chyba wiem dlaczego Twój maz zachowuje taki dystans emocjonalny współczuje nie chce tu pisać maila znajdziesz w postach o samotności pozdrawiam
Napisz do mnie ewwa@interia.eu wiesz jak przeczytałam hasło pielgrzymka to mnie zaciekawilas-)
Bliźniaczko, pisałaś, że jak czytasz o moim o Mężu, to widzisz siebie... Jak mam to rozumieć? Jesteś w podobnej sytuacji, jak ja, czy też baardziej wczuwasz się w sytuację mojego Męża? Wyjaśnij proszę ![]()
Witajcie! Dziś kolejny dzień... pogoda taka sobie, mój nastrój też taki sobie. Każdego dnia inne problemy i każdego dnia życie niesie coś innego. Dziś ciężko mi z różnych powodów. Ostatnio pokłóciłam się z Mężem o wysokość płotu, który miał być z przeznaczenia wysokim murem, oddzielającym od dziwnych sąsiadów. Mężowi zachciało się 10 cm ozdobnej dziury w płocie, która nawet optycznie nie pasuje w tym wszystkim, ale on problemu nie zauważa. Sąsiad ma zatem 10 cm luzu na podglądanie, co robimy... Po tej całej awanturze, miałam dosłownie wszystkiego dosyć. Mąż obiecał bowiem, że płot będzie bez żadnych luk, a w efekcie finalnym sobie takie zażyczył. Już mi się nie chce drążyć więcej w tej sprawie. Cóż ja mogę - nie mam na tyle siły fizycznej, by zlikwidować tą lukę a miałam w tym momencie taka złość, że wtedy bym to zrobiła. Teraz dodatkowo, musiałam odwołać dzisiejsze plany na wszystko, bo dostałam okres a pierwszy dzień jest nie do zniesienia, jak dla mnie. Współczuję sobie i innym kobietom, które mają ten sam problem... I całe to napięcie przedmiesiączkowe dawało mi się we znaki już z 10 dni wcześniej, to jeszcze dzisiejsza chandra. Z kłótni ochłonęłam, ale siedzenie w domu jest smutne. W pracy brakuje zleceń i kolejny raz ktoś coś odwołał. W takich momentach zastanawiam się, czy ja coś źle robię, czy po prostu przyciągam tak dużo smutnych sytuacji... Jak nie Mąż, to praca, a raczej jej brak. Jak nie to, to problem starania się o dziecko, który już psychicznie mnie wykańcza, bo nie potrafię się cieszyć szczęściem innych. Jak słyszę, że kolejna osoba z otoczenia zachodzi w ciążę, to szlak mnie trafia! Wtedy mam ochotę się rozpłakać a przeważnie muszę robić dobrą minę do złej gry. Staramy się z Mężem o dziecko już tak długo... Zrezygnowałam ze stałej pracy, żeby unikać stresów i męczących dojazdów a tutaj mija kolejny rok i nic. Stresów chyba jest porównywalnie do wcześniejszych sytuacji. Czasami mam takie wrażenie, że otaczają mnie jacyś dziwni ludzie, jeśli już są... Czy wierzycie w teorię prowokowania tego, czego człowiek najbardziej się boi? Ja wierzę i staram się pracować nad tym. Jednak czasami mi nie wychodzi... tak, jak dziś... Smutno mi, jest ktoś tutaj, z kim mogłabym pogadać?
Olimpia
16 2015-06-10 18:09:08 Ostatnio edytowany przez agulek8888 (2015-06-10 18:09:51)
Witaj wiosenko.
Jestem z Warszawy jeśli masz ochotę na rozmowę jestem.
Pozdrawiam.
agulek8888, bardzo chętnie pogadam! Nie przeszkadza mi to, że jesteś z Warszawy! Podaję mój e-mail: olimpiakowalska8@wp.pl
Olimpio wydawało mi się ze jestem w takiej sytuacji jak ty ale tez staram sie mojego chłopa usprawiedliac żeby się niepotrzebnie nie wkurzac no ale czasami mam gorsze dni i nie jestem juz taka twarda i się nad soba uzalam ze ciągle wszystko robie sama ![]()
Witam. Jest tak noc, jak dziś. Mój Mąż śpi a ja nie mogę. Mieliśmy małą wymianę zdań. Skończyło się, jak zawsze: on w mgnieniu oka zasnął a ja błąkam się tutaj, próbując znaleźć kogoś, kto mnie wysłucha. W naszym związku "wszystko jest ok". Powiedzmy. Ja chyba mam trudny charakter a on, jakby to ująć... jest facetem i nie jest tak uczuciowy. O wrażliwości nie wspomnę. Postanowiłam napisać tutaj, gdyż mimo tego, że mam Męża i jednocześnie przyjaciela, nie mam nikogo innego. Zastanawiam się, czy jest ktoś tutaj taki, kto przeżywa podobną sytuację? Ktoś, kto chciałby pogadać w wolnych chwilach, o wszystkim i o niczym. Po prostu szukam przyjaciół, bo czuję się samotna. Jesteście?
Witaj ,dzisiaj lpierwszy raz weszlam na taki portal ,chcialabym by ktos mnie wysluchal i doradzil co mam robic.
Witam wszystkich ,niewiem od czego zaczac ale mysle ze pomozecie mi przetrwac ten czas,chce zyc a pierwszy raz pomyslalam ze lepiej by bylo juz zakonczyc to wszystko,Chcialabym by ktos z was porozmawial zemna i dal malutka nadzieje ze warto byc i zyc oto was prosze,
Loczko powinnas wstawić nowy post żeby byl porządek i odpowiedzi dotyczyły tylko twojego watku
Jesli chodzi o twój problem to jakikolwiek by nie byl odebranie sobie zycia to bardzo zly pomysl-najgorszy
Heyka Kobietki i nie tylko!
Miałam ciężki weekend - wyjazdowy z Mężem a teraz dopiero co wróciłam ze szpitala - miałam planowy zabieg, więc jest ok... Dużo by opowiadać, co się wydarzyło, ale skupię się na odpoczynku i chętnie z Wami popiszę!
Bliźniaczko, ja też tak mam, że usprawiedliwiam swojego Męża, żeby mieć spokój, ale czasami się nie da po prostu! Jestem Kobietą - żyję, jestem i mam uczucia i swoje poczucie wartości.
Co z Twoim facetem jest nie tak? Jak wygląda Wasza relacja?
Loczko, Ty tez napisz, jeśli trapi Cię samotność w związku! Złe myśli wymagają tego, żeby je z siebie wyrzucić i nigdy nie można ich zamieniać w złe czyny!
Pozdrawiam Was ciepło i do poklikania ![]()
Z moim jest jakby mial dwie osobowości raz pelen energii zadowolony a zazwyczaj zmęczony po pracy niczego sam nie zainicjuje az dziwne ze sie oświadczył
urodzin dnia kobiet itp nie obchodzi jedyny spontaniczny prezent to paczek na śniadanie ![]()
Mówi ze kocha raz w roku przytula się raz w miesiącu, na wczasy itp nigdy nie ma kasy
ostatnio to tylko siedzi z telefonem w rece i zrobil się jakis podejzliwy jakby cos mial na sumieniu...
czasem zazdroszczę tym zakochanym bo u nas tak nigdy nie było