Witam, mam na imie Mateusz i zakochałem się w dziewczynie, która nie dość, że ma innego i jest z nim szczęśliwa to jeszcze ma z nim dziecko. W normalnej sytuacji pewnie bym zrezygnował i cały czas się zastanawiam czy tego nie zrobić, ale jednak za bardzo mi zależy.
Znają sie już prawie 7 lat i juz w tym momencie spisałbym sie na straty z tym, że raz zdarzyło się, że jej chlopak skrzywdził ją dość bardzo. Wnisła do sądu o nękanie i wygrała. Kiedy z nią pisałem o tym napisała mi o nim, że "to największa pomyłka w moim życiu". Po pewnym czasie kiedy postanowiłem się do niej zbliżyć napisała mi, że on baardzo się stara żeby naprawić swoje błedy i że nikt tak nie pokocha dziecka jak biologiczny ojciec. Na dodatek wszystko to spowodował alkohol, wiec aby pokazac jak mu zalezy przyznał przed "Bogiem" ze wiecej nie bedzie pił.
Najgorsze w tym wszystkim jest to, że chciałbym być blisko niej, pomoc w codziennych problemach, ale nie mogę. Zawiodła się na najblizszych, nawet jemu nie ufa w pełni. Kiedy chce jej pomoc pisze, że sama da sobie rade. Nawet z chorobą, która wymaga leczenia. Nie moge probowac jej pomoc bo sie ode mnie odwroci, a nie chce stracić najlepszej koleżanki jaką tylko mógłbym sobie wyobrazić.
Moje zdanie na ten temat
Myślę, że jeśli ktoś raz wpadł w furie po alkoholu to taka sytuacja sie powtorzy. Moze za rok moze za kilka lat. A co najwazniejsze, że dziecko moze przy tym ucierpiec.
Wierze, że jej decyzje są słuszne i moze poprostu za bardzo mi zalezy...
Co o tym sądzicie? Jakieś rady dla mnie/dla niej? Czy jest coś co mógłbym zrobić zeby sie do niej zblizyc? Czy usunąć sie w cien? ![]()