Pisze z prośbą o pomoc i radę. Mam 22 lata i nie wiem co mam ze sobą zrobić. Jak żyć? Jestem bardzo samotny, zamknięty w sobie i nie
potrafię się otworzyć. Nie mam kolegów, koleżanek, o przyjaciołach to już nie mówiąc. Nigdy też nie miałem dziewczyny. Nie potrafie sobie
żadnej znaleźć. Nie mam odwagi, doświadczenia. Tylko kompleksy, strach i pustkę w głowie. Jestem raczej introwertykiem. Miałem tylko kilku
kolegów ale z czasem juz sie z nimi kontakt urwał. Dziewczyny też były jakieś, które mi się podobały ale nigdy nic nie umiałem zrobić,
bałem się albo zwlekałem zbyt długo. Mam w głowie ciągle takie myśli, ze jestem gorszy ze nie zasługuje na nic. Nie podobami sie tez moja twarz
i ciało. Nie wiem co dalej mam robic. Ostatnio tez stracilem prace i zrezygnowalem ze studiow. Zle sie czuje w duzej grupie obcych ludzi.
nie od razu Rzym zbudowano. byłem, a poniekąd jestem w podobnej sytuacji, ale się tym po prostu nie przejmuję - kompleksów należy się wyzbyć, bo one niszczą pewność siebie i potęgują nieśmiałość. Nie ma co się rzucać na głęboką wodę, bo się można zachłysnąć, małymi krokami musisz się przełamać. To, że źle się czujesz w dużej grupie ludzi, no cóż... nie jesteś sam. Mnie osobiście bardzo to męczy i nie lubię zbyt długo przebywać np. w galerii handlowej. Nie ma złotego środka, trzeba zmian, musisz się otworzyć na ludzi, zbierz się na odwagę. Piszę bardzo ogólnikowo, ale Ty sam też opisałeś wszystko ogólnikowo.
3 2015-05-22 17:40:53 Ostatnio edytowany przez Espinela (2015-05-22 17:41:48)
Im dłużej tak będzie tym bardziej będzie się nasilać. Może na początek zrób sobie jakąś modną fryzurę, która Ci się podoba, potem stopniowo wybieraj nowe ubrania, które będą ładnie leżeć na sylwetce. Daj znać jak wyglądasz, to kobiece grono coś Ci poradzi.
Wyjdź z cienia. Myślisz, że znalazłaby się dziewczyna, która przyjdzie pocieszyć i wspierać mimozę. Sorki za mocne słowo, ale Twoja postawa sprawia, że nie zachęcasz do kontaktu. Ludzie szukają szczęścia zaczynając związek, a nie przygłaskiwania ponuraka. Głowa do góry
Na początku pytaj ludzi na ulicy która godzina. Jeśli to opanujesz do takiego stopnia, że nie będziesz się wstydził możesz przejść do kroku kolejnego, czyli zagaduj sprzedawców. Tylko tak możesz sobie pomóc. Wychodząc z cienia. Myślę, że jesteś wartościowy, tylko stoisz tak w cieniu, że nikt Cię nie dostrzega z potencjalnych znajomych, dziewczyn. Nie musisz błyszczeć jak gwiazda, ja też nie jestem do tego stworzona, żeby pchać się w centrum uwagi, ale stanie w cieniu jest bez sensu. Życie przelatuje przez palce i zanim się obejrzysz minie 10 lat, a we wspomnieniach to będzie jak 1 rok. Szkoda czasu.
Napisz coś więcej o sobie, postaram się pomóc.
Nie wiem jak sie mam pozbyc kompleksow. Miałem kiedys tradzik i sie go pozbylem ale dalej mam na tym punkie kompleks. Zostały mi blizny. Mam zeby krzywe i wstydze sie tego, ale nie chce aparatu bo tez bedzie mi wstyd z nim chodzic.
W galeri czy innym sklepie to nie az taki problem. Gorzej jest np jak jestem w jakiejs poczekalni, na sali na wykladzie, albo pare razy jak bylem w klubie, a najgorzej jak mnie w tym klubie koledzy samego zostawili, to nie wiedzialem co zesoba zrobic. Mam wrazenie jakby sie wszyscy na mnie patrzyli w takich miejscach. Zaraz sie poce z nerwow. Czasami jak jestem w galeri albo gdzies to widze ze ludzie a zwlaszcza kobiety sie na mnie czasami patrza jak idziemy z naprzeciwka to tez mi troche przeszkadza.
Mam krotkie wlosy, obciete maszynka ale nie na zero. Ubran mam duzo i czyste, nie zniszczone. Nosze jeansy, tshirty, bluzy z kapturem, czasami polo. Ubieram sie w sieciowkach. Jedyne "markowe" ubrania jakie nosze to buty.
Prawda jestem taki ponury, zamkniety w sobie. Czasami jak widze jakas dziewczyne ktora mi sie podoba to chcialbym podejsc i zagadac ale nie wiem co powiedziec, mam doslownie pustke w glowe. Nie mam w sumie o czym rozmawiac bo wiekszosc czasu i tak spedzam przed komputerem, grajac w gry i ogladajac filmy/seriale, sluchajac muzyki itp.
Juz mi tyle czasu przelecialo przez "palce" rzeczy z przed 5 lat wydaja mi sie jakby byly niedawno. Czuje sie jakbym mial kryzys wieku sredniego majac 22 lata.
Ja mam trądzik i właśnie go leczę. Kilka lat temu poznałam moją drugą połówkę. Pokochał mnie taką jaka jestem. Zaakceptował wcale nie mały defekt i mówi, że nie patrzy na to. Ja też nie patrzę jak ktoś ma blizny, ew. myślę, że jego też kiedyś naznaczyła ta choroba. Co do zębów to polecam aparat. No pomyśl. Za rok albo 2 lata go zdejmiesz i zęby jak marzenie. Nie zrobisz nic i za 2 lata będzie jak jest. Czas leci i chociaż coś wydaje się odległe to warto poprawiać swoje życie. Ja na Twoim miejscu bym się zdecydowała. Aparat to droga sprawa, ale na pewno masz wsparcie finansowe rodziców, którzy Ci go kupią, potem jak się całkiem usamodzielnisz musiałbyś to robić z własnej kieszeni. No chyba, że te zęby są lekko krzywe to nie skupiaj się na tym. Mało osób ma takie od linijki
Ważne, żeby były zadbane i żeby oddech był świeży.
Wydajesz się fajnym chłopakiem, ale nieśmiałość Cię gasi. Chcesz coś zrobić, ale to podcina Ci skrzydła. Sam musisz pokonać tą cechę do pewnego stopnia. Skupiaj się na dziewczynach o spokojnym temperamencie, ale takich pogodnych. Takie osoby raczej Cię nie wyśmieją. Rozmowę możesz zacząć tak:
Ty: był już autobus X?
ona: nie
Ty: no to mam dziś szczęście bo mi nie uciekł a spotkałem jeszcze taką miłą dziewczynę
ona: (coś tam powie, nie wiem co
)
Ty: w sumie to aż tak mi się nie spieszy, masz ochotę na spacer?
No i idziecie na spacer a jak nie ma czasu to pytasz o numer telefonu i mówisz, że nie chciałbyś zmarnować szansy na poznanie fajnej dziewczyny. Jeśli odpowie nie, to znaczy nie.
Próbuj bo nic się inaczej nie zmieni. Zawalcz o SWOJE życie. Nie wydajesz się zły, wręcz odwrotnie. Nie marnuj się tylko niech przyszła połówka się Tobą cieszy! ![]()
Takie problemy ma sporo osób, ja mam może nie dokładnie te same ale podobne bo również mam blizny po trądziku z tym, że to mój jedyny kompleks nie czuję się jakoś gorszy z charakteru od innych. Widzisz autorze na pewno jest dużo dziewczyn co nie patrzą tak na defekty w wyglądzie jak np. Spokojna Babka ale problemem jest przynajmniej w moim przypadku to, że trochę się boje zagadać nie dlatego, że mam jakieś problemy z samooceną tylko to, że nie wiem jak zareaguję po iluś tam negatywnych reakcjach na moją osobę. Tzn pracowałem dużo czasu nad sobą, charakterem i osobowością i trochę boję się, że to co sobie wypracowałem stracę przez jakieś docinki czy zlewki. Na tym polu kobiety mają dużo łatwiej bo to facet zazwyczaj robi pierwszy krok
Nie oszukujmy się, pierwsze wrażenie jest bardzo ważne a ta choroba tego nie ułatwia...Tak czy siak masakryczne jest to uczucie, że czas leci i człowiek przez chorobę tyle traci. Kurde miałem pocieszyć a wyszło jakoś ponuro, sorry to przez pogodę
Najważniejsze żebyś pamiętał, że to tylko zwykła choroba, nie robi z Ciebie gorszego ![]()
Nie podobasz się sobie to się popraw idź na siłownie, twarz- do dermatologa pryszcze znikną - będzie lepiej, każdy jest atrakcyjny na swój sposób, czasem tylko trzeba "wyciągnąć to na wierzch".
Ite, ja nie miałam faceta do 28 roku życia i jakoś żyłam. Mało szczęśliwie, ale pracowałam nad sobą i swoimi lękami. Widocznie wtedy nie nadawałam się do związku. Teraz jestem szczęśliwą żoną i mamą i nie mam żadnych problemów w relacjach z płcią przeciwną, pozdrawiam.
Ite pomyśl co najbardziej lubisz robić. Jakie masz pasje i je realizuj. Warto żebyś się zapisał na studia związane ze swoimi zainteresowaniami. Na studiach najłatwiej jest poznać ludzi. Można ich zagadać np czy wiesz w jakiej sali jest wykład albo skąd pochodzisz i rozmowa zaczyna się kleić. Też byłam dawniej chorobliwie nieśmiała, bałam się podejść do innych. Na studiach nabrałam odwagi. Teraz sama zagaduje do innych. Zobaczyłam, że ludzie są do mnie pozytywnie nastawieni i sami zagadują. Nie można się bać innych. Każdy jest taki sam, nie ma ludzi lepszych i gorszych. Nie można się czuć gorszym od innych. Dam Ci rade najlepiej jest zagadać do ludzi śmiałych, pewnych siebie, bo jak nie wiemy co mówić to oni ciągną rozmowę, nie ma wtedy krępującej ciszy bo oni cały czas nawijają. Oni lubią gdy ktoś inny ich słucha. Dzięki takiej otwartej osobie możemy przez nią poznać kolejne i nasz krąg znajomych się poszerza. Nie martw się dziewczynę kiedyś znajdziesz jesteś jeszcze młody. Jak nie masz na razie odwagi poznawać ludzi w realnym świecie to spróbuj na rozgrzewkę w internecie w internecie. Najłatwiej jest poznać znajomych w necie np grając w rożne gry w lola, nostale. Na początku rozmawia się tam o grze omawiając strategie walki, a potem coraz bardziej o swoim życiu. Z takich gier narodziło się dużo przyjaźni. Dziewczyny też tam grają
może poznasz tam jakąś fajną.
Mam 183cm i 72kg. Nie jestem ani chudy ani gruby i nie chce tego zmieniać. Srednio mi się "podoba" takie napakowane ciało. Po za tym czułbym się na siłowni nieswojo. Do dermatologa chodziłem od 15 roku życia i do tej pory używam specjalnych maści i kremów. Trądzik już prawie znikął. Czasem się coś zrobi ale nadal mi sie strasznie tłusci cera, włosy. Mam pełno wągrów. No i blizny na policzkach i w okolicy ust. Zarost mi nie rośnie wiec tego nie zakryje.
ProCatharine86 jak Ci się to udało?
Lubię samochody, muzykę, filmy i gry komp. Co ja tutaj mogę realizować? Na studia raczej nigdy nie pójdę. Narazie to muszę pracę znaleźć. Chodziłem jeden semestr na studia i nikogo nie poznałem, nie umiem się otworzyć na ludzi, mam taką blokadę wewnetrzną, a najgorzej było jak miałem referat prezętować przed klasą całą, wolałem nie przyjść. Próbowałem na na badoo, sympati, fotce, wiekszość dziewczyn nawet nie odpisuje na 1 wiadomość, a jak jakaś odpisze to po krótkim czasie sie kontakt urywa. Za wyjątkiem jednego razu gdy trafiłem na dziewczyne która dorabiała do czynszu swoim tyłkiem. Ta była chetna do konwersacji a nawet spotkania. ![]()
A nie myślałeś o tym aby skorzystać z pomocy jakiegoś dobrego psychologa? Wiem, że nie byłoby łatwo, ale może by mogło pomóc.
Ite ja tez miałam taką blokadę wewnętrzną. Bałam się podejść do innych, zagadnąć pierwsza. Bałam się, że mnie wyśmieją, co sobie o mnie pomyślą. W szkole często na przerwach stałam sama bałam się zagadnąć do ludzi z klasy, nie poszłam na studniówkę bo nie miałam chłopaka. Na szczęście spotkałam na studiach fajnych ludzi, którzy mnie otworzyli i dzięki nim nabrałam pewności siebie, znalazłam przyjaciół. Studiuje teraz dziennikarstwo. Zawsze lubiłam pisać, ale bałam się że sobie nie poradzę na takich studiach bo jestem mega nieśmiała, ale się udało. Życzę Ci żebyś też na swojej drodze spotkał takich dobrych aniołów jak ja, którzy pomogą Ci nabrać pewności siebie
Będzie dobrze musisz w to wierzyć. Jak mi się udało takiej szarej zakompleksionej myszce to tobie też się uda.
Mam 32 lata , jestem kobietą... nie studuię , mam pracę. Koniec rożnic. Coś jest czasami w ludziach- takich jak ty i ja , że ludzie... nie to ,że nas nie lubią... oni- zapominają o naszym istnieniu. Mają swoje życie , do którego nie chcą nas wpuśścić. Nie wiem jak to zmienić.
A nie myślałeś o tym aby skorzystać z pomocy jakiegoś dobrego psychologa? Wiem, że nie byłoby łatwo, ale może by mogło pomóc.
Nie , pssycholog niestety nie pomaga;) Chodzę od paru lat i od paru lat słyszę , że ona - psycholożka nie wie , daczego jestem outsiderką , dlaczego wszystkie proby wyjścia do ludzi kończą się fiaskiem. Ni chodzę tam już po radę- pogadać sobie tylko , nic więcej...
Ite ja tez miałam taką blokadę wewnętrzną. Bałam się podejść do innych, zagadnąć pierwsza. Bałam się, że mnie wyśmieją, co sobie o mnie pomyślą. W szkole często na przerwach stałam sama bałam się zagadnąć do ludzi z klasy, nie poszłam na studniówkę bo nie miałam chłopaka. Na szczęście spotkałam na studiach fajnych ludzi, którzy mnie otworzyli i dzięki nim nabrałam pewności siebie, znalazłam przyjaciół. Studiuje teraz dziennikarstwo. Zawsze lubiłam pisać, ale bałam się że sobie nie poradzę na takich studiach bo jestem mega nieśmiała, ale się udało. Życzę Ci żebyś też na swojej drodze spotkał takich dobrych aniołów jak ja, którzy pomogą Ci nabrać pewności siebie
Będzie dobrze musisz w to wierzyć. Jak mi się udało takiej szarej zakompleksionej myszce to tobie też się uda.
Fajna historai... dlaczego ja nadal nie spotkałam nikogo , z kim relacja utrzymałaby się na dłużej niż kilka miesięcy? I to jak mówię- wszystko jest super , dobra atmosfera , plany na wyjazd czy imprezę... a potem- nic. Napisałam też książkę. Wydawnictwa milczą...
Cześć Ite. Jestem w tej samej sytuacji co Ty, nawet wiek sie zgadza
. No może z tą różnicą, że swój wygląd lubie, nawet ten krzywy nos( wkurza mnie tylko tym, że na zdjęciach wyglądam przez niego jakbym miał krzywy łeb). Poczyniłeś już jakieś kroki by zmienić tą smutną i przygnębiającą sytuacje?
Na studniowce też nie byłem. Nigdy nie byłem też na zielonej szkole czy koloni.
Z psychologiem mam w sumie rozmowe za pare dni ale to do pracy. Do takakiego zwykłego raczej nie pojde, po za tym z kad na to pieniadze brac.
18 2015-06-20 01:10:54 Ostatnio edytowany przez Blanka_Blaneczka (2015-06-20 16:22:08)
Musisz zaakceptować siebie takim jakim jesteś i małymi kroczkami dążyć do większej pewności siebie. Będzie dobrze
Trzymaj się
22 lata to jeszcze nie ma tragedii...
20 2015-06-28 00:47:39 Ostatnio edytowany przez AloneWolf90 (2015-06-28 00:48:15)
Cześć, z własnej perspektywy i doświadczenia mogę Ci doradzić tylko jedno, musisz przełamać się w sobie (zagadywać ludzi wbrew sobie), zniszczyć tą blokadę i wychodzić i zaczepiać ludzi, najlepiej zacznij od małych celów zacznij od patrzenia ludziom w oczy, następny krok to podtrzymywanie rozmów o niczym w codziennych czynnościach jak w sklepach rozmowa z ekspedientką, ludzi na przystanku o autobus, o godzinę, itp. Każdy kiedyś zaczynał i był początkujący, najgorszy jest pierwszy raz, potem leci już z górki. Im wcześniej to zrobisz tym lepiej dla Ciebie, bo na wszystko jest najlepszy czas (ty masz akurat moim zdaniem ostatni dzwonek w dobrym czasie) oczywiście rozmowy z kobietami to inna bajka, level 3 lub 4
Powodzenia kolego, niech Moc będzie z tobą ![]()
Czasem się z kimś zamieni parę słów, ostatnio byłem na rozmowie kwalifikacyjnej i w sumie to nawet gadałem z 2 dziewczynami, bardzo ładnymi zresztą. Lecz jednak czegoś brakuje, nie potrafie tak luźno podejść do dziewczyny i zagadać, a bardzo bym sobie chciał znaleźć dziewczynę, a czas leci i corazstarszy jestem. Kolegów czy przyjaciół już raczej nie będę miał ale na tym mi nie zależy.
Może brakuje dystansu do siebie? Albo jakieś kompleksy?
Nie dystans do siebie mam, umiem się z siebie smiać i w sumie to poczucie humoru jest chyba moją najlepszą cechą, a co do kompleksów to tak, mam ich sporo i to nie tylko na punkcie wyglądu. Ogólnie jestem takim zamknietym w sobie introwertykiem. Miałem mało kontaktów z ludzmi zawsze i wiekszość się kończyła rozczarowaniem.
To witam w klubie ![]()
Ja jakoś nie wierzę w nieśmiałość mężczyzn. Sory tak już mam. Wydaje mi się że chcesz wzbudzić zainteresowanie. To tyle.
blizny na policzkach i w okolicy ust. Zarost mi nie rośnie wiec tego nie zakryje.
broda-Zarost moglby zakryc tradzik itp
broda-Zarost moglby zakryc tradzik itp
Mozesz mowic co chcesz ale dla osoby ktora miala tradzik, to i tak bedzie bez sensu. Taka osoba widzi tylko to ze miala lub ma ten tradzik i nie da sie nic z tym zrobic. Wydaje mi sie ze tradzik to bardziej choroba psychiczna niz fizyczna, wiec temu panu raczej psycholog jest potrzebny.
Broda była by ok ale narazie to mam tylko dziewiczy wąsik, pozatym blizny są na całej twarzy, na czole nie zakryje ich. Chyba, że grzywką ala bieber ale to odpada.
sonoderoma- tak to prawda to wszystko siedzi w glowie.
Pozostałosci po trądziku to tylko jeden z moich problemow, które pogorszają moją samoocene.
Ite wysłałem Tobie maila.
W sumie, gdybyś chciał kiedyś pogadać, to napisz, bo o ile nie czuję, że mam problem z kontaktem, z kobietami, to też cierpię, na brak wielu przyjaciół, przynajmniej chwilowo. Introwertykom nie jest wcale tak łatwo utrzymać relacje, ze znajomymi. Ogólnie dużo o Tobie mówi sama postawa, gesty i to, co masz w głowie. Chodzi mniej więcej o to, że sam wpływasz na swoją samoocenę równie mocno nie tylko kompleksami, ale i pozycją ciała, gestami itp. Innymi słowy, jak będziesz się kulił, przed rozmową z kimś, to spadnie poziom testosteronu, a podniesie się poziom kortyzolu, który wpływa, na stres. Trudno jest to wszystko opisać tutaj w kilku zdaniach, dlatego musisz mi wybaczyć skrótowość. Sam miałem ogromne problemy z nawiązywaniem kontaktów, z ludźmi, a zwłaszcza kobietami. To, jak się opisałeś w pierwszym poście, pasuje idealnie, do Bantrotha z dawnych lat.
W skrócie wygląda to tak, że na twoją samoocenę i to, jak postrzegasz swoją wartość, wpływa:
- Poziom twojej atrakcyjności umysłowej [charakter, ciekawa wiedza]
- Twoje przydatne umiejętności, lub zainteresowania [np. gdy umiesz masować, pomyślisz o sobie lepiej, gdy będziesz rozmawiał z potencjalną partnerką, bo masz dodatkową zaletę, podobnie jest z zainteresowaniami]
- Twoje kompleksy związane z wyglądem [nie muszę chyba wyjaśniać, warto eksperymentować ze zmianą wizerunku, nie wszystko można zmienić, ale zawsze coś da się poprawić, ważne, byś to Ty czuł się lepiej, a nie otoczenie, co wyjaśnię niżej]
- Twoja postawa ciała, przed rozmowami i w ich trakcie [otwierasz się, dla ludzi, czy zamykasz swoją przestrzeń, masz silną postawę, czy kulisz się, bo nie jesteś pewny siebie...]
Co ma największy wpływ, na twoją samoocenę? Otóż wszystko ma bardzo podobny wpływ. Spełniając trzy, z czterech warunków, najprawdopodobniej dasz radę przeskoczyć, a raczej zakamuflować kompleksy związane z wyglądem. Najważniejsze. Dlaczego postawa jest taka ważna? Postawa nie tylko wpływa na to, jak my jesteśmy odbierani, przez innych, ale przede wszystkim, jak sami odbieramy siebie. Widzisz, mówi się, że kłamstwo powtarzane tysiąc razy staje się prawdą. Tak jest, bo przywykamy do pewnych myśli, nawet, jak okłamujemy sami siebie. Tak samo można okłamać swoje ciało. Efekty zmiany postawy są naprawdę zaskakujące. Dlaczego zmieniając wygląd, masz patrzeć głównie na własne upodobania, a nie na to, jak odbierze Cię otoczenie? Z tego samego powodu. Jak poczujesz się dobrze we własnej skórze i ubraniach, będziesz bardziej atrakcyjny, niż osoba próbująca się przypodobać na siłę.
Tak, jak napisałem, nie sposób wszystko opisać. Do zrealizowania wszystkich punktów długa droga, ale skoro ja, dałem radę, to Ty też sobie poradzisz. Jeszcze kilka lat temu, podczas rozmów z kobietami dosłownie się dusiłem. Czasem wychodziły dobre rozmowy, ale jak naprawdę chciałem zagadać do jakiejś kobiety, która mi się podobała... Ogólnie katastrofa. Też masa kompleksów, głównie na punkcie wyglądu, z niektórych do dzisiaj się nie wyleczyłem, ale to nie przeszkadza w poznawaniu ciekawych osób. Introwertycy mają to do siebie, że lubią mieć silne zaplecze. Długie godziny poświęcone, na zbieranie informacji, nawet pozornie nieistotnych, które potem może uda się zamienić w coś praktycznego. Trzeba pamiętać, że dla introwertyków pewne tematy zwyczajnie są nie do rozmów. Można oczywiście udawać, że są ciekawe, ale wewnętrznie są po prostu nudne, zbyt proste, a konwersacja nic nie wnosi.
A tak. Jak wygląda "silna postawa"? Głowa lekko podniesiona, nie powinieneś mieć jej opuszczonej, a ręce muszą być w otwartej pozycji. Nie możesz np. ich krzyżować, wkładanie obu do kieszeni też odpada. Najlepiej mieć je luźno przy ciele lub oparte, o biodra. Nie garbimy się. Nie można też siedzieć jak kujon na lekcjach. Trzeba wypracować coś pośredniego.
Mam nadzieję, że to Ci w jakiś sposób pomoże. Nie jestem ekspertem, ale mnie pomogło. Chyba za bardzo się rozpisuję. ![]()
No i musisz mi wybaczyć. Jestem introwertykiem i gdybym był na twoim miejscu, wolałbym dostać taki poradnik, niż słowa otuchy, bo jeszcze jestem młody. Nie obrażając nikogo, to jest ważne, nawet bardzo, po prostu ja wolę podzielić się wiedzą i mieć nadzieję, że to pomoże.
31 2015-07-05 12:39:00 Ostatnio edytowany przez DorianGrey (2015-07-05 12:40:55)
Najgorszym doradcą dla introwertyka jest...drugi introwertyk. Chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego. Jeśli nie podoba Ci się swoje ciało to ja nie widzę żadnych przeszkód aby je zmienić. I wcale nie trzeba iść na siłownię. Na początek ćwicz w domu lub w lesie. Rozgrzewka i jedziesz z pompkami. Ciężko o lepsze ćwiczenie nawet na siłowni. Oraz poczytaj trochę o odżywianiu. A jak będzie widać już jakąś muskulaturę to idź wtedy na siłownie. Brakuje Ci czegoś takiego jak pewność siebie oraz poczucia własnej wartości. A to zależy od psychiki. Takie zabiegi jak świetna sylwetka mają Ci dać tylko psychiczny komfort. Mówisz, że masz jakieś blizny. A powiedz mi od czego są gabinety medycyny estetycznej? Między innymi od usuwania takich rzeczy. Owszem, tanie nie jest choć nie wiem jak stoisz finansowo. Mimo to nie widzę przeszkód aby uzbierać na taki zabieg. Najważniejsze abyś ZACZĄŁ coś ze sobą robić. Ze swojego doświadczenia wiem, że poprawa sylwetki to bardzo dobry początek, bo gdy zobaczysz efekty z pewnością doda Ci to pewności siebie. Później idź za ciosem.
Ja nie jestem w stanie sobie wyobrazić nawet jak można mieć myśli typu, że jest się gorszym bądź się na nic nie zasługuję. Powiem Ci tak. Jeśli tak uważasz to rzeczywiście tak będzie. Przykro mi. Ale to jakie zdanie masz o sobie zależy wyłącznie od Ciebie. Sam robisz sobie krzywdę.
Jakim cudem mając 22 lata nie masz zarostu? U mnie zaczęło się to w wieku 16 lat. Zależy to od testosteronu. Może masz go za mało? Idź z tym na jakieś badania. To bardzo ważny hormon a zwłaszcza u mężczyzn. Może przez jego braki jesteś taką...ekhm. Nie ważne.
W każdym bądź razie nie istotne kim jesteś teraz. Najważniejsze jest to, że możesz to zmienić. Tylko czy chcesz? Jeśli tak to wstań w momencie gdy to czytasz i działaj. Tak po prostu. Nie ma lepszego momentu żeby zacząć niż od razu.