Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 32 ]

Temat: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Przepraszam z góry za długi post, ale nie da się tego skrócić.

Tego, kto przeczyta całość, upoważniam do zabrania głosu.

Jestem wrednym facetem, który po 10 latach w związku zaczął sobie bimbać i uznał, że skoro żona już jest jego to jest zaklepana i zawsze już moja pozostanie. Jestem wobec niej zawsze w porządku, w żadne romanse się nie wdaję, sądziłem że wszystkie wcześniejsze (sprzed lat) winy zostały mi już wybaczone i zapomniane. Liczyłem, że z Jej strony nic mi już nie grozi i teraz będzie już tylko dobrze... do samego końca... Dzieci mamy dwoje, bardzo je kochamy, chciane jak najbardziej, cud-miód.
Od jakiegoś czasu nasze kontakty zaczęły się jakby wysuszać. Dzwonię z pracy w zasadzie tylko po to, żeby ją obudzić, ustalić kto co kupuje, powiedzieć o której zląduję w domu (pracuję w różnych porach dnia, więc ciężko określić z góry, o której skończę pracę). W domu natomiast jakby mniej się zaczęliśmy do siebie odzywać. Ja siadałem przed komputerem do swoich tabelek ze statystykami, ona do MySpace, na którym ma kupę znajomych.
Po jakimś czasie zaczęło mi się wydawać, że Ona staje się jakby mniej moja, a bardziej MySpace'owa. Odzywając się do mnie, robiła to z miną neutralną, po czym z uśmiechem kontynuowała pisanie "do ludzi", do łóżka wieczorem przychodziła zwykle kiedy ja już spałem. Zauważyłem, że częściej niż z innymi wymienia się wiadomościami z pewnym facetem starszym od nas o 15 lat, co z początku wydawało mi się niewinne, bo co taki stary dziad może dać mojej żonie.Odkryli, że mają wspólną pasję - żeglarstwo i tak sobie pisali, pisali, czasem coś mi wspominała, że Olek to, Olek tamto, ale cały czas byłem przekonany, że wszystko jest w porządku - w końcu to moja żona, bardzo mnie kocha, ja ją te i nie może się nic złego dziać. Z czasem jednak zaczęło mi się wydawać, że lepiej Jej się z nim żyje niż ze mną, mimo że on gdzieś na Dolnym Śląsku, my na Mazurach. Pewnego pięknego dnia zaczęło mnie to denerwować, że ze mną nie bardzo chce się Jej rozmawiać, natomiast z Olkiem ćwierkała w sieci prawie przez cały czas. Powiedziałem, że nie życzę sobie takiego traktowania, wywiązała się z tego karczemna awantura, poleciały jej łzy, po czym zacząłem ją przepraszać, że nie chciałem jej urazić, bo przecież ją kocham. Nie dawało mi to spokoju, zalogowałem się pod jej nickiem na MySpace i poczytałem sobie ich korespondencję. Jakież było moje zdziwienie, gdy wyczytałem, że oni już sobie planują wspólny seks, chwytanie za jej "fajne wielkie piersi", trzymanie go za penisa i inne tego typu rzeczy. No, myślałem, że mnie sczyści i że ją zaraz zabiję. Powiedziałem jej oczywiście o tym, co przeczytałem, wywiązała się następna awantura, kazała mi się wynosić ze swojego życia, nie chciała mnie znać i inne tego typu straszne rzeczy. Jako że mam przekonanie, że bez Niej moje życie nie ma w ogóle sensu, nie dałem się i postanowiłem trwać. Jakoś doszliśmy do porozumienia. Ona twierdzi, że to tylko net. Że od netu do rzeczywistości daleka droga i mam się nie martwić, ona mnie nigdy nie zdradzi. W końcu gdyby chciała to już dawno miała ku temu milion okazji, a tego nie zrobiła. Obiecała mi, że już sobie takich rzeczy nie będą pisać, a ja obiecałem, że nie będę się logował za nią na MySpace.
Zauważyłem, że ich kontakty straciły na sile, ale miałem wrażenie, że zwyczajnie zaczęła się przede mną lepiej ukrywać. Przy mnie nie siedziała na MySpace, mniej się udzielała, wydawało się, że wszystko wraca do normy. Jednak śledząc historię przeglądanych stron zauważyłem, że kontakty z nim są nadal bardzo intensywne, tyle że w porach mojej pracy. Założyła sobie kilka nowych kont pocztowych, do których, rzecz oczywista, ja nie mam dostępu i nawet nie znam ich nazw. Popadałem w coraz większą paranoję, wszędzie widziałem Olka czającego się za rogiem ulicy i wskakującego do mojego domu i do Niej kiedy tylko ja znikam w autobusie. Nerwy mi w końcu puściły, pobeczałem się, wszystko jej powiedziałem, liczyłem na zrozumienie, wydawało mi się, że usłyszałem od niej prośbę o wybaczenie i że już naprawdę przestanie.
Minęło znowu kilka dni i nic się nie zmieniło oprócz tego, że teraz historia przeglądania stron jest zawsze wyczyszczona. Mam wrażenie, że żona lepiej się ukrywa i że nadal nie zakończyła tamtej znajomości, że jest rozwojowa i że zmierza w złym dla mnie kierunku.
Znowu jej o tym powiedziałem, ona stwierdziła, że gadam bez sensu, a ja swoje wiem. W końcu ja nigdy się przed Nią nigdy nie ukrywałem, każde archiwum było w jej zasięgu, do każdej prywatnej wiadomości ma dostęp. Inna sprawa, że Ona z tego dostępu nie korzysta, ale ja jestem wobec niej w porządku i tego też wymagam od Niej.
Ona twierdzi, że kochać mnie nie przestała, ale wydaje mi się, że tego Olka też darzy dużym uczuciem i nie ma zamiaru z nigo rezygnować. Widzę, że ogląda jego zdjęcia, wiem, że nadal do niego pisze.
Odpowiedzcie mi, co powoduje kobietą, że nawet po takich rozmowach, po podejmowanych przeze mnie próbach ratowania tego, co dla mnie najcenniejsze, Ona nadal woli grać na dwa fronty, kochać dwóch facetów, jednego mieć od przytulania, drugiego od rozmów i pisania. Jak to, do jasnej cholery zmienić, nie narażając się więcej na śmieszność, ale też nie przekreślając tego, co nas łączy. Nie chcę od niej odchodzić, nie chcę, żeby Ona odeszła ode mnie. Nie chcę się dzielić z nią dziećmi ani naszym niewielkim majątkiem. Prędzej zacznę myśleć o opuszczeniu tego łez padołu niż o rozstaniu z Nią. Ona twierdzi, że nawet jeśli coś jest na rzeczy między Nią i nim, to i tak nie zostanie to nigdy skonsumowane, "bo nie ma fizycznej możliwości". Najbardziej nie lubię wciskania kitu...

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Anemonne (2009-11-24 14:52:58)

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Zdrada emocjonalna boli tak samo - jeśli nie bardziej - niż fizyczna. Prawdę mówiąc, Twoja żona zachowuje się tak, jakby jej zupełnie nie zależało na ratowaniu małżeństwa, jakby nie darzyła Cię takim samym uczuciem, jak Ty ją. Postępuje tak, jakby dostała chwilowego zaćmienia umysłu, jakiejś "wścieklizny macicy" (przepraszam za to określenie, ale jak inaczej wytłumaczyć jej zatracenie w "świntuszeniu" z obcym facetem przez internet?), nie dbając o to, co Ty czujesz. Niestety - z moich obserwacji wynika, że to typowe dla kobiet, których faceci są dobrzy, wierni, kochający i wybaczający. A może to nie tyle kobiece, co ludzkie? Nie wiem, widzę natomiast, że kiedy jesteśmy pewni partnera (że nas kocha, że nie zostawi itd.), to znacznie łatwiej nam jest dopuszczać się różnych grzeszków. Na zasadzie: najłatwiej jest zranić najbliższą osobę, bo wiemy, że nam wybaczy. To bardzo smutne, ale prawdziwe.

Nie wiem co Ci doradzić, skoro mówisz, że nie chcesz się z nią rozstawać (czemu się w sumie nie dziwię, w końcu miłość rządzi się swoimi prawami). Może spróbuj jakoś pokazać jej (nawet, jeśli to nie jest prawda), że możesz ją opuścić, że nie może być Ciebie tak pewna. Porozmawiaj z nią szczerze, postaw sprawę jasno: że nie chcesz być tak traktowany, zdradzany, okłamywany. Jesteś wartościową, autonomiczną istotą i nikt nie ma prawa umniejszać Twojej wartości i lekceważyć Twoich potrzeb, szczególnie jeśli ślubował Ci miłość i wierność i zdecydował się iść razem z Tobą przez życie.
Jeśli zajdzie taka potrzeba - w ostateczności powiedz, że chcesz na jakiś czas się rozejść (i odejdź) i zobacz, czy zatęskni i będzie dążyła do powrotu. To już raczej mało dojrzałe, ale Twoja żona niestety mało dojrzale się zachowuje, i jeśli rozmowa nie pomoże, będziesz chyba musiał przyjąć jej taktykę.

3

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Tu nie o samo świntuszenie chodzi. Tam się pojawiają nawet wyznania miłosne i zwroty typu "na zawsze Twój", "na zawsze Twoja". On twierdzi, że swojej żony nie zostawi, Ona twierdzi, że mnie kocha, bo przecież wszystko na to wskazuje. Dla pieniędzy ze mną nie jest, bo tych zbyt wiele nie mamy, więc musi to być miłość (chyba że tylko do dzieci smile). Owszem, ma świadomość, że Jej nie zostawię i że Jej wszystko wybaczę, bo dla mnie to jest oczywiste, że tak trzeba. Jedynym poszkodowanym w przypadku ewentualnego przyłapania ich na gorącym uczynku byłby on. Ona tylko pośrednio, bo zostałaby w końcu beze mnie (siedziałbym w więzieniu za wyjątkowo brutalne zabójstwo - co z tego, że w afekcie). Mam siły na walkę, tylko nie mam pojęcia jak się do niej zabrać. Ona nie daje się podejść, nie podaje mi gotowej recepty na to jak ją odzyskać, bo przecież cały czas jest moja.

4

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Powinieneś z nią długo i do skutku rozmawiać. Wytłumacz jej - wyraźnie, bez owijania w bawełnę - jak się z tym wszystkim czujesz. Wbrew temu co Twoja żona mówi, nie wszystko właśnie wskazuje na to, że Cię kocha - to, co robi, wręcz temu przeczy. To również jej powiedz. A także to, że ktoś, kto kocha małżonka, nie zdradza go za jego plecami z taką premedytacją i nie robi go tak zacięcie w balona. Pytałeś ją, co dla niej oznacza ślubowanie komuś miłości i wierności? Czy ma to dla niej w ogóle jakiekolwiek znaczenie?

5

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Nie mam dowodów, których mógłbym użyć na potwierdzenie moich słów. Nie da się więc z nią kolejny (czwarty) raz porozmawiać, bo rozbiję się o mur stwierdzeń, że jestem paranoikiem i do tego niepoważnym. Wszystko polega na domysłach, które mogą się rodzić pod wpływem emocji. Ja mam tylko poszlaki, a Jej - mówiąc wszystko - dałem możliwości do lepszego ukrywania się (nie ma historii przeglądania stron, on jest ukryty za innym profilem na MySpace, podczas mojego pobytu w domu nic nie mówi na jego temat). Myślałem o programie szpiegowskim, którego użyłem do przechwycenia jej hasła, ale wtedy czułem się wyjątkowo podle, korzystając z niego, a dowody z niego uzyskane mógłbym wykorzystać przed sądem podczas (tfu!) rozwodu, a nie w rozmowie z Nią. Kiedy odkryłaby, że Ją szpieguję - byłoby po mnie.
Może warto mi przeczekać? Może im przejdzie?

6

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Masz przecież całkiem niezłe wytłumaczenie, dlaczego ją szpiegujesz. Sama się o to prosiła - to ona była nie w porządku, gdyby nie jej postępowanie, zapewne do czegoś takiego jak szpiegowanie z Twojej strony by nie doszło. Na podstawie tego co piszesz, mogę wywnioskować że jesteś mądrym facetem i zdecydowanie za dobrym dla niej.

Btw - jak to nie masz dowodów, dałeś jej się chyba wpędzić w poczucie winy i sam w końcu uwierzyłeś, że to ona ma rację... To, że kiedyś nie kasowała historii, a teraz to robi, jest wystarczającym dowodem na to, że nadal coś ukrywa.

7

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?
michał napisał/a:

Jestem wrednym facetem, który po 10 latach w związku zaczął sobie bimbać i uznał, że skoro żona już jest jego to jest zaklepana i zawsze już moja pozostanie.

A może tak rozwiniesz tą myśl? Bo to może mieć dość duże znaczenie. Takie rzeczy do jakich posuwa się Twoja żona nie biorą się z niczego. Zanim odpowiem Tobie na Twoje wątpliwości napisz proszę na czym polegało Twoje "bimbanie" i wredność.

Bo zgadzam się, że spoczywanie na laurach może prowadzić do upadku związku. Zresztą pojawił sie dzis wątek gdzie dziewczyna pisze jak jest traktowana przez faceta, który uznał, że ona jest już jego niemal własnością.

Tak więc Michał może więcej o sobie bo podsumowałeś się tylko 1 zdaniem...?

8

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

dokładnie medal zawsze ma dwie strony.... podejrzewam że Twoją żonę też bardzo bolało kiedy ją nie zauważałeś, przypomniałeś sobie że ją kochasz jak zaczeły się Twoje podejrzenia.
Nie reagowałeś kiedy ona tego potrzebowała a teraz jesteś zaskoczony ze posuneła się do takich czynów. Dobrze ze w czas sobie przypomniałeś że masz żonę kiedy jeszcze masz szansę wszystko naprawić.

9

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Mimo wszystko wydaje mi się, że nawet zaniedbywanie żony nie powinno prowadzić do jej zdrady i, co gorsza, tego, że ona nawet nie rozumie co robi źle.
Zaniedbywany partner też ma buzię, żeby móc powiedzieć, że jest mu z jakiegoś powodu źle, a nie od razu okłamywać i zdradzać. To jeszcze nikomu nie pomogło na kłopoty małżeńskie.

10

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Jak najbardziej Don Pedro i apoteoza mają rację.
Chętnie też bym poczytał sobie wyznania tej mojej Drugiej Strony.
Dała mi do zrozumienia, że zbyt wiele czasu poświęcałem na siedzenie przed komputerem, zaniedbując ją właśnie. Lubię sobie oprócz pracy pograć w gry w sieci. Faktycznie było tak, że zrobiło się w pewnym momencie jakby bardziej drętwo. Ja nie mam zamiaru się tutaj bronić przed żadnymi zarzutami, które Ona w moją stronę kierowała. Ja je uznałem, powiedziałem, że chcę to zmienić i poprosiłem o wskazywanie palcem tego, co robię źle za każdym razem, kiedy to robię. Niestety, kobiety mają to do siebie (przynajmniej ta jedna), że nie lubi mówić wprost. Ona by chciała, żebym ja reagował na każdą jej myśl, na każde niewidoczne skinienie. Tymczasem ja jestem mężczyzną, co oznacza, że jestem prosty jak drucik i jak się czegoś do mnie nie powie wprost, to ja tego nie zrozumiem.
Ona nic nie mówiła (wprost), że jej moje siedzenie przed kompem przeszkadza, a ja byłem święcie przekonany, że skoro Ona nic nie mówi, to wszytko jest w porządku.
To właśnie mówiło pierwsze zdanie o mnie.

Wydaje mi się jednak, że okłamywanie mnie jest nie w porządku.

Ani przez moment nie pomyślałem, że mógłbym przestać Ją kochać, ale boję się, że w pewnym momencie rozum weźmie górę nad sercem i zacznę myśleć o tym jak bezboleśnie się rozstać. Mam nadzieję, że sił starczy mi na długo i że on prędzej odpuści niż ja.

Póki co dziękuję za próby zrozumienia.

11

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

postaraj się spędzać z nią jak najwiecej czasu tak aby ograniczyć jej pisanie z Olkiem, dla Twojego dobra nie radziałabym jej wytykać bo podejrzewam że to mogło by się źle skończyć dla Ciebie. Zaproś ją na spacer, wyjdźcie do kina i bez żadnych wytyków. Dlaczego? Bo myślę że będzie miała poczucie winy że się nie stara, a kobiety ogólnie nie lubią żyć z poczuciem winy ze to przez nią sie rozpadł zwiazek.
Im bardziej ograniczysz ich kontakty wówczas zwiększą sie twoje szanse.

takie jest moje zdanie,

12

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Widziałem tego posta, który znikł stąd przed chwilą.
To nie jest tak, że ja się godzę. Są pewne granice, których nie przekroczę. Postawiłem się, powiedziałem, że sobie nie życzę i że ma przestać. I jeszcze, że nie ma robić tak, że się teraz będzie lepiej kryła. Myślałem, że to coś da, ale jednak chyba nie bardzo. Ja wiem, że Ona potrafi pisać z ludźmi normalnie. Wiem, że wielu facetów kręci Jej osoba, bo faktycznie jest piękna i pociągająca. Wiem też, że mnie kocha, bo od samego początku naszej znajomości zabłysnęło między nami to wielkie COŚ.
Teraz czekam. Dzisiaj wydaje mi się, że jest jakby lepiej.
Czekam. Dzięki.

13

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

michał, usunęłam posta ponieważ uznałam ,że nie jest przeznaczony dla kogoś kto ma taką osobowość jak Ty, Z Twojej odpowiedzi wynika ,że się nie myliłam, zupełnie mnie nie zrozumiałes.
Przepraszam,że go przeczytałeś...

14

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

kobiety maja krecenie we krwi.kochaja miec adoratorow.kochaja zyc iluzja.jakis tam olek jej namieszal w glowie i Ty jeszcze masz przez to cierpiec??
sam piszesz ze idealem nie byles ale czy ona byla??

15

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?
supersuckers napisał/a:

kobiety maja krecenie we krwi.kochaja miec adoratorow.kochaja zyc iluzja.jakis tam olek jej namieszal w glowie i Ty jeszcze masz przez to cierpiec??
sam piszesz ze idealem nie byles ale czy ona byla??

tak. a męzczyźni są zawsze bezkarni.....zdarzy się kilka przypadków gdzie mężczyzna jest poszkodowany i cała odpowiedzialność ponoszą wszystkie kobiety....

skoro on nie był idealny ona tez miała prawo nie być i kółko się zamyka. To jest łancuch przyczynowo skutkowy, nic z niczego sie nie bierze. Wina leży po obu stronach, po za tym nie ma teraz sensu szukać kto jest bardziej winny tej sytuacji tylko w miare możliwości doradzic jak ją rozwiązać.

16

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?
apoteoza23 napisał/a:
supersuckers napisał/a:

kobiety maja krecenie we krwi.kochaja miec adoratorow.kochaja zyc iluzja.jakis tam olek jej namieszal w glowie i Ty jeszcze masz przez to cierpiec??
sam piszesz ze idealem nie byles ale czy ona byla??

tak. a męzczyźni są zawsze bezkarni.....zdarzy się kilka przypadków gdzie mężczyzna jest poszkodowany i cała odpowiedzialność ponoszą wszystkie kobiety....

skoro on nie był idealny ona tez miała prawo nie być i kółko się zamyka. To jest łancuch przyczynowo skutkowy, nic z niczego sie nie bierze. Wina leży po obu stronach, po za tym nie ma teraz sensu szukać kto jest bardziej winny tej sytuacji tylko w miare możliwości doradzic jak ją rozwiązać.

nie jest  miejsce na taka dyskusje.ale nie moge zrozumiec jednego.czemu on ma sie czuc winny i wszystko naprawiac skoro to ona wyznaje milosc olkowi??

17

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

bo przyczynił się do tej sytuacji, z reszta po co chcesz Go wybielić skoro autor jest świadomy tego że popełnił błąd. Po co ma to naprawiać? To pytanie nie jest do mnie a do Michała ale odpowiem bo kocha i niechce żeby w ten sposób rozpadł się ich związek. Jakby chciał odejść to by to zrobił i nie pytał nikogo o zdanie. Przeciez nie można od tak zaprzepaścić tyle lat małżeństwa. Michał chce naprawić to co się stało bo mu zależy na niej. Wydaje mi się że warto jest spróbowac wszystko naprawić.

18

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Mnie spotkała podobna historia. Tylko,że ja byłam w niej ?żoną Michała?.
My również byliśmy małżeństwem już dosyć długo i przestaliśmy zachowywać sie jak zakochani. Dodatkowo doszły problemy z pracą pieniędzmi itp.więc również dochodziło do kłótni, niemiłych słów. (Przy czym to ja częściej słyszałam te niemile słowa) W końcu sytuacja materialna sie poprawiła, pojawiło się rowież dziecko.. i moje wielkie rozczarowanie partnerem. Wróciłam do pracy po pół roku (dziecko zostało z nianią bo rodzinę mam daleko) a jego stosunek był generalnie taki ?chciałas dziecko to je wychaowaj? i ?ja się boję dotykać małe dzieci?. Moje życie sprowadziło się do tego że wstawałam o 6 i kładłam sie spać o 1 w nocy. W tym czasie pracowałam, zajmowałam sie dzieckiem, gotowałam, sprzątałam itp. A on nie widział nic złego w tym, że wyjedzie na narty z przyjaciółmi bo przecież musio odpocząć. (Tak sie biedny musi napracować bo ja mu nie pracuję). Seks nie był już taki jak kiedyś.
Nie miałam czasu na spotkania z przyjaciókami, w ogóle z ludźmi. Nie czułam też że mogę komuś sie podobać. Wtedy właśnie poznałam jego(nazwijmy go A) na pewnym forum....
Wiecie co było dla mnie najważniejsze? Fakt,że zawsze miał dla mnie czas. Że czekał na te nasze rozmowy i że znowy czułam sie przy nim jak atrakcyjna kobieta.
W naszym przypadku mąż nie dowiedział się o tym związku (na szczęście) a internetowy zwiazek sam rozmył się z czasem. Nadal mam mailowy kontakt z A ale jest to (z mojej strony) tylko zwyczajna znajomość.

Michał
Napisałam to bo byś może twoja żona czuła się podobnie i pozwoli ci to zrozumieć dlaczego zafascynował ją inny mężczyznam, na którego w rzeczywistości może nawet nie spojrzałaby.
Mam nadzieję również, że to minie (o il już nie minęło) również w waszym przypadku

19 Ostatnio edytowany przez Don Pedro (2009-11-25 12:06:32)

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Swoimi pytaniami do Michała chciałem mniej więcej wywołać takie opinie jak napisała Beatrycze a to z prostego powodu: kobiety są bardziej wrażliwe od nas w sensie, że potrzebują więcej czułości, wsparcia, poczucia bezpieczeństwa i takiego uczucia poświęcania im czasu . Jeśli my faceci w którymś momencie tego nie robimy (też mi się zdarzało) to nie oczekujmy, że kobieta będzie się temu biernie przyglądać. Wprawdzie też tak bywa, ale nasza pewność siebie, arogancja może się właśnie skończyć tak jak u Michała.  Bo jeśli oczekujemy czegoś od kobiet to dajmy im coś w zamian.

Podniosły się głosy, że żona Michała nie powinna w taki sposób postępować. No fajnie, tylko, że tak jak napisała Beatrycze pomyślcie czasem dlaczego tak się dzieje. Myślicie, że lekiem są przyjaciółki w realu? Często z takimi samymi problemami albo wręcz od problemów innych uciekające? A może mowienie znajomym o tak osobistych problemach jest zbyt trudne. Sami wiecie, że w sieci łatwiej o zwierzenia bo działa nasza wyobraźnia, liczymy że jest tam ktoś idealny, kto nam pomoże. I nie rzadko tak właśnie się staje. Nawet tu na forum zawierane są znajomości, jakaś nić porozumienia. To też będziemy piętnować? Nic tak nie scala ludzi jak wspólne problemy. Stąd te wszystkie grupy wsparcia itd.

Stawiam się trochę w roli tej kobiety bo sam kiedyś hmm lekko zawaliłem sprawę. I nie oburzajcie się później Panie i Panowie, że do takich sytuacji dochodzi. Bo każdy wsparcia potrzebuje . Potem kontrolować jest się trudniej i faktycznie może wszystko pójść za daleko. Ale gdyby partnerzy z uczuciem pielęgnowali swoje związki to takich akcji by nie było.

Michał - teraz to jesteś mądry po szkodzie, jak zwykle zresztą, bo to nasza cecha narodowa. Pozostaje Ci wziąć się za porządna walkę bo czasem jak raz dasz ciała to odbudować zaufanie jest ciężko. Zresztą sam masz teraz zaufanie na zerowym poziomie w stosunku do żony. Mam rację? Uważam, że powinniście zrobić wszystko żeby naprawić ten stan. Pomysły o zagładzie Olka porzuć bo świadczy to o Twojej słabości a nie mądrości i opanowaniu. Tak więc więcej pokory i do dzieła.

EDIT
Może więcej kobiet się wypowie jak to jest czuć brak zainteresowania i wsparcia ze strony faceta. Co wtedy myślicie?

20

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

że jesteśmy niekochane, niedoceniane, niewidzialne, nikomu niepotrzebne, nieatrakcyjne, głupie, beznadziejne, to czujemy kiedy bliska osoba nie okazuje nam zainteresowania.

21

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?
Don Pedro napisał/a:

Może więcej kobiet się wypowie jak to jest czuć brak zainteresowania i wsparcia ze strony faceta. Co wtedy myślicie?

Być może wypaliło się, gorące do tej pory, uczucie...

Myślę, że nie można Michała tak krytycznie oceniać, że tylko on doprowadził do tego, iż żona znalazła sobie amanta w necie. Kobieta również powinna dbać o prawidłowe relacje z mężem, ciepło domowego ogniska itd. Nie dość, ze on wiele czasu poświęca na siedzenie przed komputerem, to jeszcze ona robi to samo. hmm

22

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Oczywiście, że nie jest to wina wyłącznie jednej ze stron.

Ja po prostu opisałam mój punk widzenia w takiej sytuacji. Ja nie związałam się z internetowym A dlatego żeby zrobić na złość, czy też dać nauczkę mężowi. Wcześniej nie przyszłoby mi do głowy traktować mężczyznę (nie męża) jako kogoś więcej niż kolegę/przyjaciela.  A w trudnej dla mnie sytuacji ... po prostu stało się.

23

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?
apoteoza23 napisał/a:

Jakby chciał odejść to by to zrobił i nie pytał nikogo o zdanie. Przeciez nie można od tak zaprzepaścić tyle lat małżeństwa. Michał chce naprawić to co się stało bo mu zależy na niej. Wydaje mi się że warto jest spróbowac wszystko naprawić.

Dokładnie. Odejście jest machnięciem ręką. Ona jest baranem zodiakalnym i jej duma jest tak mocno rozrośnięta, że nie pozwoli jej się za mną uganiać. Podczas wcześniejszych kłótni to zawsze ja zabiegałem o zgodę, nigdy Ona. Jestem prawie pewien, że nie szukałaby mnie.

Beatrycze napisał/a:

Mnie spotkała podobna historia.

Mamy kilkumiesięczne dziecko. Żona jest na urlopie wychowawczym, żyjemy z jednej (niewielkiej) pensji, nie chcę, żeby Ona teraz pracowała, uznaliśmy, że nasz dzidziuś do żłobka nie pójdzie, bo się tam - naszym zdaniem - nie nadaje, na dobrą nianię nas nie stać. Siedzi w domu, z dziećmi lekko nie ma. Starszą wyprawić do przedszkola trzeba, przy młodszym poskakać, bo bardzo absorbujący. Kiedy mnie nie ma w domu ma prawo się nudzić i głupoty mogą Jej do głowy przychodzić. Jeśli jednak kocha, to te głupoty nie powinny brać góry nad uczuciem do mnie, bo wtedy wszystko zaczyna się sypać.
Z mojej strony są podejmowane wszelkie próby zwrócenia Jej uwagi na to, co się ze mną dzieje. Kolejna rozmowa rozpoczęta wczoraj skończyła się w ciągu minuty po tym, jak powiedziała, że nie będzie o tym rozmawiać i jak chcę, to możemy sobie wziąć rozwód. No, jeżeli faktycznie takie jest Jej podejście, to faktycznie powinienem sobie podarować. Sądzę jednak, że nie jest aż tak źle.

Don Pedro napisał/a:

Michał - teraz to jesteś mądry po szkodzie, jak zwykle zresztą, bo to nasza cecha narodowa. Pozostaje Ci wziąć się za porządna walkę bo czasem jak raz dasz ciała to odbudować zaufanie jest ciężko. Zresztą sam masz teraz zaufanie na zerowym poziomie w stosunku do żony. Mam rację? Uważam, że powinniście zrobić wszystko żeby naprawić ten stan. Pomysły o zagładzie Olka porzuć bo świadczy to o Twojej słabości a nie mądrości i opanowaniu.

Nie o słabości, a o braku pomysłów na załatwienie tego. Uwierzcie, w ciągu 33 lat mojego życia, nie zdarzyło mi się trafić na problem, z którym sam bym sobie nie poradził, na który sam nie znalazłbym rozwiązania w ciągu kilku góra dni. Ten jest pierwszy. Jest tu potrzebna wola działania innej Osoby, w której tej woli nie widzę. Odnoszę wrażenie, że Ona chce mieć nas obu. Częściej ostatnio powtarza, że mnie kocha, ale do mnie to nie dociera tak jak bym chciał, bo widzę, że nie jestem sam w Jej sercu.
Próbuję, Don Pedro, próbuję i będę próbował do skutku.
Jestem raczej z rodzaju psychopatów, którzy, przyczepiając się do kogoś, nie odpuszczą do końca. Mojego lub Jej.

apoteoza23 napisał/a:

że jesteśmy niekochane, niedoceniane, niewidzialne, nikomu niepotrzebne, nieatrakcyjne, głupie, beznadziejne

Zawsze starałem się i staram cały czas dać Jej do zrozumienia, że myślę zupełnie inaczej. Ze względu na Jej wrażliwość, nawet w żartach staram się unikać tego typu wskazań.

Beatrycze napisał/a:

po prostu stało się.

I znowu powtórzę - Tak właśnie myślę. Stało się. Ale niech się skończy, to będzie wszystko dobrze, bo ja nie mam zamiaru żywić do Niej urazy przez całe życie z powodu jednego występku. Też mi się zdarzyło pisać z kimś za jej plecami, jednak kiedy to odkryła, potrafiłem zamknąć znajomość bez mrugnięcia okiem i zapomnieć. Być może dlatego, że ta moja znajomość nie zaszła tak daleko jak Jej. Zdarzenie to miało miejsce 5 lat temu i od tamtego czasu nie mam sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o kontakty z płcią przeciwną. Inne po prostu nie istnieją. Ona jest Kobietą (mojego życia), pozostałe kobietami (w moim życiu).

Właściwie nie piszę tutaj po to, żeby zasięgnąć waszej porady, bo gotowej recepty na to nie ma. Piszę, bo chcę poznać mechanizmy, które pchają ludzi do takich rzeczy. Jestem daleki od zrzucania całej winy na Nią. Sporą część winy przypisuję też Olkowi, który przecież ma żonę i nawet pisał, że nigdy jej nie zostawi. To po jaką cholerę przyczepia się do czyjejś i nie chce sobie odpuścić nawet teraz. Moje myśli o morderstwie biorą się stąd właśnie, że Olo bawi się tą sytuacją, jest bezwzględny i powinienem mu solidnie otrzaskać gębę. Wybaczcie, ale wydaje mi się, że mężczyzna nie powinien postąpić inaczej. A że w afekcie na obiciu gęby mogłoby się nie skończyć - lepiej dla niego, żeby do spotkania naszego nigdy nie doszło.

Pozdrawiam, wybaczcie ohydną długość posta i dzięki za próby. smile

24

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

w sumie nic o prócz tego co napisałam wcześniej na temat ograniczenia jej kontaktów z Olkiem to nie mam lepszych pomysłów.

Fajnie się czyta że bierzesz również odpowiedzialnośc za to co sie stało, takie zachowania imponują mi. Mam nadzieje że uda Ci się wszystko naparwić.

25

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

jesli jest Milosc to uda sie naprawic.bo milosc potrafi przetrwac kazda burze.milosc to nie oczekiwania i wymagania a zaglebianie sie w partnerze z jego zaletami i wadami.jesli ona Cie nie kocha to pojawi sie kiedys kolejny olek itd....

26

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Don może najpierw odniosę  sie do Twojego zapytania "jak to jest czuć brak zainteresowania i wsparcia ze strony faceta. Co wtedy myślicie?
Co myślimy....,że z czasem ten brak zainteresowania minie ,zobaczy kogo ma przy sobie,doceni...po pewnym czasie masz dość i sobie myślisz "nie Ty to ktoś inny mnie doceni".
I tu całe bagno sie zaczyna ,błędne koło... zaczyna wspierać Cie ktoś-jakiś mąż,który nie wspiera własnej zony-jego żonę wspiera inny itp idt....cała filozofia zdrady,sorki zainteresowanie miałam ująć.....

Beatrycze ..stało sie napisałaś,ponieważ zawsze miał dla Ciebie czas ten wspaniały internetowy don juan ,który z Tobą klikał ,a zlewał własna partnerkę.

Michał czy zdradziła w realu czy za pomocą myszki..co za różnica między Wami "coś" przez te znajomość sie zakończyło.
Każdy krok do przodu ze znajomym to był krok do tyłu w Waszym związku.
Zmieniała i ukrywała konta ..na jakiego diabła....bo widocznie chciała coś ukryć.
Każdy chce sie wygadać ,szuka zrozumienia ,ale chyba granice takiej znajomości Twoją żona przekroczyła. Nie daj sobie wcisnąć kitu ,że to tylko internetowa znajomość...nie można pisać komuś ,że sie tęskni itp bez emocji ot dla samego pisania.
A skoro chciała osiągnąć tym pisaniem jakiś cel ..hm to obłuda na maxa,zwykła manipulacja.Sama nie wiem co gorsze.

27

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Pewnie, że kitu sobie wciskać nie daję i mówię Jej, że nie wierzę w to, że to było/jest "tylko pisanie", bo wiem, że to nie akie proste. Tak ciężkich słów oskarżających (obłuda na maxa na przykład) wolę nie używać. Mam po prostu nadzieję, że jednak to się rozmyje po czasie i im przejdzie. Że jednak w pewnym momencie zauważy, że ten Jej mąż, jaki nie jest, to jednak go zna, wie, czego się po nim spodziewać i wie, że on Ją cały czas kocha. Trudno jeszcze powiedzieć, co osiągnąłem po ostatniej rozmowie, ale sądzę, że sama w końcu zacznie być zmęczona tą sytuacją i odpuści choćby po to, żeby więcej takich rozmów nie było.

zrezygnowanaaa napisał/a:

Michał czy zdradziła w realu czy za pomocą myszki..co za różnica między Wami "coś" przez te znajomość sie zakończyło.

Właśnie mam nadzieję, że nic się nie zakończyło, a może nawet, skoro nas nie zabiło, to i wzmocnić może. Ja wiem, że nadzieja głupich matką jest, ale cóż pozostaje... w twarz Jej przecież nie dam.

28

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?
zrezygnowanaaa napisał/a:

Beatrycze ..stało sie napisałaś,ponieważ zawsze miał dla Ciebie czas ten wspaniały internetowy don juan ,który z Tobą klikał ,a zlewał własna partnerkę.

Po pierwsze, nie zlewał bo jej nie miał.
Po drugie, nie określiłabym go mianem Don Juana. Był duzo starszy od mojego męża i na pewno o wiele mniej przystojny.
Po trzecie, napisłam o mojej historii,żeby przedstawić Michałowi jakie mechanizmy mogą doprowadzić do sutuacji w jakiej znalazła się jego żona. Nie jestem dumna z tego co się stało ale też z drugiej strony nie zamierzam kajać sie z tego powodu do końca życia. Zdrada przez internet jest taką sama zdradą jak w rzeczysiwstości, ale uważam, ze Michał (skoro nadal kocha żonę) powinien zamknąć ten rozdział. Nie mówię, że ma zapomieć. Jeśli jej wybaczył to świetnie. Nie może jej stale podejrzewać. Myślę, że ona również zrozumiała swoje zachowanie a stałe przypominanie jej o błędzie nie wpłynie dobrze na ich małżeństwo

29

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Kazda z kobiet, która zabrała głos w tej dyskusji zdaje sobie sprawę co test codziennośc, siedzenie w domu z dzieckiem, brak akceptacji samej siebie, brak akceptacji i adoracji ze strony męża...Może w tym lezy problem? W próbie "niewinnego" dowartościowania się? Taki starszy o 15 lat mężczyzna zachwyci sie każdą młodą kobietą, która będzie chciała z nim rozmawiać, czy pobudzać wirtualnie jego i swoją fantazje erotyczną... Michał powinieneś porozmawiac ze swoją kobietą, tak otwarcie. powiedzieć jej, że zalezy Ci na niej, na Waszym zwiąku ale, że nie rozumiesz jej zachowania, i dlatego chcesz się dowiedzieć jaki mają cel te Jej "wirtualne" chwile z Olkiem???!!!!

30

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Próbowałem, ale nie chciała. Twierdzi, że już po wszystkim, że nikogo poza mną nie ma, że bardzo mocno mnie kocha i ja Jej wierzę, bo albo dobrze się teraz ukrywa, albo faktycznie Jej minęło. O motywach nie chce ze mną rozmawiać, bo już ma dosyć tych rozmów, a ja nie chcę Jej też już męczyć.
Za jakiś czas poinformuję was, co słychać. Dzięki za tak zwane wsparcie i próby jakkolwiek pojmowanej pomocy.
Mężowie, dbajcie o swoje żony smile

31

Odp: Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Michał jestem w podobnej sytuacji z tym że ja trzymam ręke na pulsie i nie zdradzam się  z tym że śledze jej esmsy i wiem co i ile pisze bo doskonale wiem że jedynym efektem mojej "szczerej " rozmowy było by z jej strony przyczajenie się . Ja mam gożej bo to kolega z pracy realny i w zasięgu , na szczęście po dobrym i ostrym początku kiedy to nabałamucił i namieszał w główce mojej kobiecie i w pewnym sensie urobił sobie grunt, okazał się Du***ą wolową bo nie potrafił wykożystać jej zaangażowania i kiedy ona była gotowa spotkać się z nim , mało tego wejść z nim w związek zostawiając mnie , ten po prostu stchórzył i wycofał się co nie znaczy że problem z głowy bo rozbudził w niej uczucia i nadzieje , teraz cierpi ze zbolalą miną i czeka że tamten się zlituje.
Niemniej objawy jakie podałeś są takie same u mojej kobiety i powiem Ci tyle to ciężka sprawa bo kobieta ma to do siebie że jak się na coś napali to nic jej nie powstrzyma a im więcej przeszkód tym bardziej uparcie dąży do celu.
Zacytuje Ci tyko jeden z esów do koleżanki bo jak przystało na taki romanse ma swoją powierniczke, ten es dał mi sporo do myślenia nawet więcej niż te inne z wyznaniami pisanymi do tamtego
"" ci nasi zazdrośnicy,daj spokuj niech sobie robią co chcą  my i tak zrobimy swoje....""
Powiem ci że na chwile obecną nie wiem jak z tego wybrnąć .....

Posty [ 32 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Moje niepewności - Żona ma innego - czy tylko "wirtualnie"?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024