Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 16 ]

Temat: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

DROGIE KOBIETY

Generalnie...   jestem w fatalnym stanie. Zakończył się mój 6 letni związek. 6 rocznica miała miejsce 10 maja natomiast koniec 13 maja...

Od dłuższego czasu mieliśmy problem, problem ze zbliżeniem. Przez kilka miesięcy życie nadmiar codziennych obowiązków, dodatkowa praca, wygody sprawiło że moja była dziewczyna starała się do mnie zbliżyć, nie ukrywam tego naprawdę przez to że zamieszkaliśmy razem i stanęliśmy "na swoim" było coraz ciężej o zbliżenie. Raz ja miałem ochotę, raz ona ale kończyło się rozczarowaniem albo kłótnią.

był to okres od jesieni 2014 - nadmiar pracy zniszczył to. Ale mieliśmy sporo zobowiązań, więc musiałem brać nadgodziny. Moja kobieta raz otwarcie, raz skrycie, raz przez bliskich dawała mi znaki że chce zaręczyn - że to byłby dla niej znak stabilizacji, którego rzekomo jej brakowało i którego jej nie dałem. Ja zaproponowałem wspólne zamieszkanie, adoptowaliśmy wspólnie psa, który teraz jest niczym małe dziecko... nie rozumie i tęskni ze jednym z właścicieli. Ale mimo to zaręczyny były ważniejsze. (miałem to zrobić w lipcu, podczas openera na którego się wybieraliśmy. Plaża, falochron, pierścionek wyjęty z morza.... ona kocha morze....) no ale chuj nie udało mi się...

Cały nasz związek polegał na ustępstwach z mojej strony. Zawsze rezygnowałem dla niej ze wszystkiego. Byłem nadopiekunczy, co sprawiało w niej uczucie złości, czy też zazdrosci.

Psycholog (bo chodzę na terapię) orzekł że chciałem być takim troszkę, ojcem w tym związku a ona zaczęła się buntować... Mielismy to naprawić, przysięgalismy ze popracujemy ja i ona. Ja w koncu zauwazylem moje błędy, ale to nie wystarczyło.

Ja miałem sporo znajomych, troszkę nie potrafiło jej zaakceptować, więc z nich rezygnowałem. Jej "przyjaciółka" potrafiła jedynie chodzić na dyskoteki, pierdolić się co tydzien z nowopoznanymi palantami (z dyskoteki) do tego chodzic na dyskoteki i chlac na dyskotekach..

nie muszę tłumaczyc ze wsparcie jakie jej dawała to było pojdzie na dyskoteke i wyjebanie dwóch winiaczy - zero porad zero jakiegokolwiek zainteresowania. Mowilem ze jej nie lubie i ze tylko mąci w jej zyciu - tak samo mówili jej moi i jej rodzice... no ale byłą mądrzejsza.

potem pare razy się nacieła na nią więc już odpusciłą te kretynke..

w marcu zorganizowała mi urodzinową niespodziankę, wiedziała że brakuje mi przyjaciół i że sprawi mi to ogromną przyjemność. Postarała się...   zaprosiła mojego niegdyś przyjaciela, z którym się mocno pokłóciłem ale chciała nas pojednać - po urodzinach miała zaplanowany urodzinowy wieczór we dwoje, ale popełniłem błąd bo postanowiłem tego kolege odprowadzić. Co prawda nie było mnie zaledwie 30 minut, ale niestety to był wystarczający argument do awantury w której doszło też do przemocy fizycznej z mojej strony.

nie jestem z tego dumny - złapałem ją za nadgarstki i chciałem żeby ze mną porozmawiała...  zobaczyłem strach w jej oczach i sam się przestraszyłem jak zobaczyłem tę całą sytuację. Potem uciekła do łazienki i nie chciała wyjść, a ja te drzwi chciałem wyważyć.....   potem poszlismy osobno spac, z braku siły, wycienczenia z płaczu i trochę urodzinowego alkoholu.

po tych incydentach zycie jakos wrocilo swoim tokiem do normy uspokoilo sie przepraszalismy sie i ogarnelismy troche sytuacje.

ALE


kiedy jeszcze znajomiła się ze swoją wspaniałą psiapsułą ona poznała ją z pewnym palantem. No i zaczęło się spotykanie

ona mowila ze idzie z nim na kawę. A co miałem jej zabronic? - ufałem jej, powiedziałem ok tylko nie wracaj późno kochanie.

potem pojechalismy do warszawy, gdzie znalazłem ich rozmowę na fb. Ze tęskni za nim on za nią i bla bla bla... ze ona duzo zmian przechodzi i nie wie co sie z nia dzieje.

goscia miała olac bo powiedziałem albo ja albo on. PODOBNO olała. U psychologa bylismy wspolnie i tam tez tak mowila. Ale to tylko początek festiwalu kłamstw. Z telefonem nie rozstawała się na krok, Potem skłamała ze idzie na wieczor z kolezankami a tak naprawde byla z nim. Teraz pojechala do katowic (gdzie studiuje) ale tylko na pozor... przez przypadek sprawdzilem jej historie bo mamy wspolna przegladarke.... no i jedzie do krakowa (czyli do miejsca zamieszkania tego chuja)


czuje sie fatalnie, wzialem urlop w pracy jestem wrakiem czlowieka

tak ją kochałem....  proszę o opinie pomoc porady


[to historia w dosc ogólnym skrócie, pytajcie w razie szczegolow]

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

Piszesz wulgarnie...
Jeśli ta dziewczyna nie chciała być z tobą, to sobie odpuść..
Dałeś jej wybór, kłamała, wybrała tamtego... odpuść i poznaj sobie inną... wyciągnij wnioski..

3

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

z własnego doświadczenia również radzę - odpuść sobie. Nie staraj się o nią, nie walcz, nie poniżaj i nie proś. Im szybciej zaczniesz walkę sam ze sobą, próbę pogodzenia się z tym faktem, tym lepiej dla Ciebie. Ja zmarnowałam na walkę i próbę uratowania związku 7 miesięcy - 7 miesięcy płaczu, nieprzespanych nocy, niejedzenia, nie wspomnę jak to odbiło się na mojej pracy- koszmar którego nikomu nie życzę. Nic na siłę, jeśli ona nie żałuje, nie stara się to nie ma sensu. Zmarnujesz tylko swój cenny czas a i tak nic z tego nie będzie. Gdyby chciała ratować Wasz związek to definitywnie zerwałaby kontakty z tym facetem i nie okłamywałaby Cię.
Trzymam kciuki i powodzenia życzę !

4

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany
paulo71 napisał/a:

Piszesz wulgarnie...

bo moje serce zostało potargane na milion części

Ona mi cały czas dawała iskrę nadziei że będzie lepiej, ale tak naprawdę zaplanowała miała tamtego goscia od długiego czasu. Juz nawet jak bylismy w krakowie na majówce mówiła ze chetnie by tam sie przeprowadziła - teraz wiem dlaczego


Najbardziej mi żal jej rodziców, cały czas ona ich okłamuje, tylko dzieki temu ze mam jeszcze wglad do jej historii moge im powiedziec gdzie ona naprawde jest. Bo oni się o nią martwią a ona im kłamie....

Oni do dziś traktują mnie jak syna, w zasadzie jej ojciec zastępował mi mojego. Oni tak naprawdę są do dziś po mojej stronie, ale wspominają że to jest ich córka i ciężka jest dla nich ta sytuacja.

Nawet jej brat - z którym się bardzo nie lubie - stanął po mojej stronie jak widziała ze zaczyna sie z nim widywac

po 6 latach mam z nich również zrezygnować - udać że nie istnieją...

5 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-05-20 08:17:50)

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

ona wybrała innego, może byłeś dla niej za dobry? ona doskonale wie że i tak za nią w ogień polecisz nawet jak pobzyka na boku przez jakiś czas! Umówiła się z kolesiem na "kawę" a ty z miłości to zaakceptowałeś... bo zaufanie. Normalnie laski w związkach którym zależy nie umawiają się na kawę z jakimś gościem. Bo to oznacza że:
1. myślą o innym
2. w razie okazji zdradzą.
Gdybyś zachował się bardziej po męsku, byłbyś był bardziej stanowczy, uniósł głowę do góry i powiedział NARA, to może by i zrozumiała, ale jak dla mnie to to już i tak pozamiatane.

6 Ostatnio edytowany przez cichy21 (2015-05-20 08:33:52)

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

Nie, ja już za nią nie polece

w naszym związku bywało źle, ale zawsze podczas jakichkolwiek wiekszych kłótni i rozstań patrzylismy sobie w oczy i ze łzami w oczach mówilismy ze sie nawzajem kochamy tylko nie mozemy ze soba zyc, po czym znajdowalismy jakies rozwiazanie albo jakis kompromis

ale teraz? jawnie powiedziała mi ze mnie nie kocha, pokazała mi ze ma mnie w dupie. A znajomosc z tym smieciem ukrywa tylko po to zebym ja i jej brat nie obił mu mordy jak go dopadne.

siedze naprzeciwko jej i pytam

"co z nami przeciez bylismy nierozlaczni"
"tak krytykowalas olkę jak olała marka i znalazła nowego chłopaka" - "zycie..." odparła z szyderczym pół uśmiechem, pół złością


teraz wielce ostatnio zrobiła panike bo nie odebrałem od kogos telefonu i uznała ze sie bede zabijał za nią, potem zadzwoniła do mnie i pierdoliła ze nie daruje sobie jak sobie cos przez nia zrobie

powiedziałem ze nie ma sie o co martwic, ze z JEJ powodu na pewno nic sobie nie zrobie i zeby przestala wie wtracac do mojego zycia bo zrobila z niego piekło

to potem usłyszałem np od jej mamy ze na nią krzyknąłem.... hmm

znikam napisał/a:

Umówiła się z kolesiem na "kawę" a ty z miłości to zaakceptowałeś... bo zaufanie. Normalnie laski w związkach którym zależy nie umawiają się na kawę z jakimś gościem. Bo to oznacza że:
1. myślą o innym
2. w razie okazji zdradzą.
Gdybyś zachował się bardziej po męsku, byłbyś był bardziej stanowczy, uniósł głowę do góry i powiedział NARA, to może by i zrozumiała, ale jak dla mnie to to już i tak pozamiatane.

przeciez to jest chore

jak zabraniałem to mówiła ze nie mam prawa jej zabraniac i ze to jest jej zycie, a jak byłem normalny to nie zachowywałem sie po mesku?! przeciez to jest kurwa chore...

7 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-05-20 08:40:34)

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany
cichy21 napisał/a:

A znajomosc z tym smieciem ukrywa tylko po to zebym ja i jej brat nie obił mu mordy jak go dopadne.

a mógłbyś? bo to byłby twój największy błąd, osobiście nie lubię jak facet tak się poniża i siłą chce mnie zdobyć.


ty nie masz jej zabraniać umawiać się z kolegą na kawę, dla ciebie to po prostu powinna zapalić się czerwona lampka że ona cię juz nie kocha i to od dawna.


Jesteś wulgarny, mam wrażenie jakbyś był tez agresywny, porozmawiaj z psychologiem, choć dalej na terapię, a jeśli chodzi o twoją ex partnerkę to ... nie szukaj z nią żadnego kontaktu, nie interesuj się nią, ona już wybrała.

czy dobrze? myślę że wina zawsze jest po obydwu stronach. Mam wrażenie jakbyś miał problemy ze sobą na tle emocjonalnym. Panuj nad sobą chłopie.

8

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany
znikam napisał/a:
cichy21 napisał/a:

A znajomosc z tym smieciem ukrywa tylko po to zebym ja i jej brat nie obił mu mordy jak go dopadne.

a mógłbyś? bo to byłby twój największy błąd, osobiście nie lubię jak facet tak się poniża i siłą chce mnie zdobyć.

teraz to juz byłby tylko wyraz mojej frustracji, nie ma to nic wspolnego ze zdobywaniem bo ja juz nie zamierzam w zadnym wypadku o nią walczyc


chciałbym wyrządzić mu ból i pokazać że kiedy pogrywali za moimi plecami (tzn bez przeciwnika) to nie było fair, a w wypadku  1vs1 jest inaczej


co prawda wiem ze moge poniesc tego konsekwencje prawne, na razie górują na mnie emocje i troche czasu minie zanim zdrowy rozsądek zwyciezy.

9 Ostatnio edytowany przez znikam (2015-05-20 08:45:11)

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany
cichy21 napisał/a:
znikam napisał/a:
cichy21 napisał/a:

A znajomosc z tym smieciem ukrywa tylko po to zebym ja i jej brat nie obił mu mordy jak go dopadne.

a mógłbyś? bo to byłby twój największy błąd, osobiście nie lubię jak facet tak się poniża i siłą chce mnie zdobyć.

teraz to juz byłby tylko wyraz mojej frustracji, nie ma to nic wspolnego ze zdobywaniem bo ja juz nie zamierzam w zadnym wypadku o nią walczyc


chciałbym wyrządzić mu ból i pokazać że kiedy pogrywali za moimi plecami (tzn bez przeciwnika) to nie było fair, a w wypadku  1vs1 jest inaczej


co prawda wiem ze moge poniesc tego konsekwencje prawne, na razie górują na mnie emocje i troche czasu minie zanim zdrowy rozsądek zwyciezy.

tak tylko ze ona ciebie wtedy odbierze jakbyś o nią walczył, a zarazem miał problemy psychiczne ze sobą,
pamiętaj... milczeniem/spokojem/ najlepiej tutaj zyskasz. Po porostu idź gdzieś na siłownię żeby ci emocje opadły.
Zajmij się sobą w jakikolwiek sposób. A najbardziej to boli cię to że cię zdradziła, robiła to za twoimi plecami.

10

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany
cichy21 napisał/a:

A znajomosc z tym smieciem ukrywa tylko po to zebym ja i jej brat nie obił mu mordy jak go dopadne.

pobijesz goowno a pójdziesz siedzieć jak za człowieka - zapamiętaj sobie

To co mnie zaciekawiło czy aby na pewno koleś wie, ze ona jest (była) w związku. Z tego co na forum (i z własnego życia) mniemam, że ona może mu mówić, ze z Tobą skończyła, jest wolna itp.

11

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

"ona mowila ze idzie z nim na kawę. A co miałem jej zabronic? - ufałem jej, powiedziałem ok tylko nie wracaj późno kochanie."

Oczywiscie ze miales zabronic! Powinienes wiedziec jakie moga byc skutki czegos takiego. Jesli sie ma szacunek do samego siebie to sie na takie rzeczy nie pozwala. Rowniez nie pyta partnera sie o ot jesli sie ma do niego szacunek. Jest tu tez na forum taki co prowadzil takie zycie, pozwalal sobie i zonie na spedzanie czasu z innymi. Skonczylo sie tak samo.

Natomiast co do zwiazku? O jakim mowimy? W zwiazku wazny jest tez szacunek. Do kogos ale i do siebie. Warto miec kryteria i nimi sie kierowac zwracac na to uwage a nie tylko fascynacją i porzadaniem.

12

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

Mam tylko nadzieję, że nie skrzywdzisz psa i nie oddasz go z powrotem do schroniska.

A laska? Spójrz na to z tej strony - spędziłeś z nią sześć szczęśliwych (powiedzmy) lat. Błędy popełnialiście oboje (eufemistycznie mówiąc, bo tak po prawdzie to trochę patologią zalatywało - te kłótnie o odprowadzenie przyjaciela, te twoje odcięcie się od przyjaciół i znajomych - to nie jest normalne) i w przyszłych związkach być może już ich nie popełnicie. Po prostu czas się rozejść i rozpocząć nowy etap w swoich życiach.

13

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

współczucia, będziesz miał jakiś czas przerąbane.... ale pomyśl, że gdyby była twoją żoną, matką twojego dziecka, taż by to zrobiła. na takie nie ma siły, mają to we krwii. przypuszczam że i wcześniej cię robiłą w **uja, tylko się kryła. trzym się, to mija i będziesz szczęśliwy za jakiś czas, wszyscy to przeszliśmy.

14

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

potraktuj to rozstanie jakbys pozbyl sie niewygodnych butow ktore cie tyle lat uwieraly .Mnie takie buty uwieraly 20 lat jednego pieknego dnia wylecialy na smietnik od tamtego dnia jestem szczesliwa

15

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

Generalnie...   jestem w fatalnym stanie. Zakończył się mój 6 letni związek. Ludzie się schodzą i rozchodzą. Lepiej po 6 latach niż po 16.

Cały nasz związek polegał na ustępstwach z mojej strony. Zawsze rezygnowałem dla niej ze wszystkiego. Byłem nadopiekunczy, co sprawiało w niej uczucie złości, czy też zazdrosci. Wychodzę z założenia, że każdego można zagłaskać na śmierć. Nadopiekuńczość i nadmierne nadskakiwanie szkodzi związkowi równie mocno jak niedostępność i ignorancja. Tylko czemu zazdrości?

Psycholog (bo chodzę na terapię) orzekł że chciałem być takim troszkę, ojcem w tym związku a ona zaczęła się buntować... Mielismy to naprawić, przysięgalismy ze popracujemy ja i ona. Ja w koncu zauwazylem moje błędy, ale to nie wystarczyło. Mój poprzedni partner również starał się być mi ojcem i opiekunem. Brakowało tylko, żeby szlabany na komputer i tv dawał... To jest trochę chore podejście do drugiej osoby. Nie wierzę, że "zauważyłeś swoje błędy", sorry.

Jej "przyjaciółka" potrafiła jedynie chodzić na dyskoteki, pierdolić się co tydzien z nowopoznanymi palantami (z dyskoteki) do tego chodzic na dyskoteki i chlac na dyskotekach..

nie muszę tłumaczyc ze wsparcie jakie jej dawała to było pojdzie na dyskoteke i wyjebanie dwóch winiaczy - zero porad zero jakiegokolwiek zainteresowania. Mowilem ze jej nie lubie i ze tylko mąci w jej zyciu - tak samo mówili jej moi i jej rodzice... no ale byłą mądrzejsza.

potem pare razy się nacieła na nią więc już odpusciłą te kretynke..
Każdy uczy się na własnych błędach.

Co prawda nie było mnie zaledwie 30 minut, ale niestety to był wystarczający argument do awantury w której doszło też do przemocy fizycznej z mojej strony. Oho...

kiedy jeszcze znajomiła się ze swoją wspaniałą psiapsułą ona poznała ją z pewnym palantem. No i zaczęło się spotykanie No i zaczęło się hulaj duszo, piekła nie ma.

Moim zdaniem ten związek sypał się partiami i to, że zaczęła się z kimś spotykać to naturalna kolej rzeczy. Nie znam całej sytuacji, mogę ją jedynie przyrównywać do tego, co sama czułam w podobnej relacji. Partner nie może być ojcem/matką, to pierwsza, podstawowa zasada. Nie masz jej zastąpić rodziny, lecz pomóc stworzyć nową. Poza tym, w sposobie, w jaki opisujesz wszystko jest mnóstwo powstrzymywanej z trudem agresji i jeśli w rzeczywistości się nie hamujesz, to aż nie chcę widzieć, jak wyglądają Wasze kłótnie. A dziewczyna, z tego co piszesz, również ma charakterek.
Nie próbuj ratować tego za wszelką cenę, bo według mnie, niewiele zostało do odratowania. Na Twoim miejscu zachowałabym jakieś resztki honoru i zakończyła to ze spokojem.
Wyciągnij wnioski z tego związku i będziesz wiedział, czego unikać w kolejnym. Każde doświadczenie czegoś uczy, a ból i rozczarowanie miną z czasem.

16 Ostatnio edytowany przez cichy21 (2015-05-21 22:21:40)

Odp: Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany
maniek_z_maniek napisał/a:

Oczywiscie ze miales zabronic! Powinienes wiedziec jakie moga byc skutki czegos takiego. Jesli sie ma szacunek do samego siebie to sie na takie rzeczy nie pozwala. Rowniez nie pyta partnera sie o ot jesli sie ma do niego szacunek. Jest tu tez na forum taki co prowadzil takie zycie, pozwalal sobie i zonie na spedzanie czasu z innymi. Skonczylo sie tak samo.

Nie rozumiem i nigdy takiego podejścia nie zrozumiem. Nie potrafie sobie wyobrazić że w związku ktoś może komuś zabronić sie z kimś widywać bo jest zazdrosny. Zazdrość to dobra rzecz, ale w odpowiednim dawkowaniu. Mówcie co chcecie ale to była sytuacja bez wyjścia
opcja 1 - NIE IDZIESZ Z NIKIM NIGDZIE MASZ IŚĆ ZE MNĄ ALBO WCALE - prawdopodobna odpowiedź? - NIE BEDZIESZ MI MÓWIĆ CO MAM ROBIĆ, JESTEŚ CHOROBLIWIE ZAZDROSNY!!
opcja 2 idź kochanie nie wracaj późno ufam ci - odpowiedź? - ty mnie nie kochasz bo mi nie zabraniasz iść?!

Pola2234 napisał/a:

Nie wierzę, że "zauważyłeś swoje błędy", sorry.

ja sam nie, terapeuta mi w tym pomógł...


Pola2234 napisał/a:

Moim zdaniem ten związek sypał się partiami i to, że zaczęła się z kimś spotykać to naturalna kolej rzeczy. Nie znam całej sytuacji, mogę ją jedynie przyrównywać do tego, co sama czułam w podobnej relacji. Partner nie może być ojcem/matką, to pierwsza, podstawowa zasada. Nie masz jej zastąpić rodziny, lecz pomóc stworzyć nową. Poza tym, w sposobie, w jaki opisujesz wszystko jest mnóstwo powstrzymywanej z trudem agresji i jeśli w rzeczywistości się nie hamujesz, to aż nie chcę widzieć, jak wyglądają Wasze kłótnie. A dziewczyna, z tego co piszesz, również ma charakterek.
Nie próbuj ratować tego za wszelką cenę, bo według mnie, niewiele zostało do odratowania. Na Twoim miejscu zachowałabym jakieś resztki honoru i zakończyła to ze spokojem.
Wyciągnij wnioski z tego związku i będziesz wiedział, czego unikać w kolejnym. Każde doświadczenie czegoś uczy, a ból i rozczarowanie miną z czasem.

Nie zamierzam walczyć, tu już jest pozamiatane.

Boli mnie tylko to że praktycznie od 2009 roku byliśmy nierozłączni. Najdłuższa przerwa w widzeniach to było ok 3-5 dni a i tak przeciez były telefony facebook itp... I zamiast właśnie stopniowo to ograniczyć to po prostu jakby ktoś odpiął wtyczkę z miłością.

Boli mnie to że ja nie potrafie wymazać tego związku niczym rozpuszczalnikiem a ona tak... to tak jakby nic to nie znaczylo. Ona żyje teraz swoim życiem, ze znajomymi którymi przy mnie gardziła...

a co do kolejnego związku, nawet jeszcze o nim nie myślę. Ale to był mój pierwszy

wszystko bylo pierwsze, pierwsze zbliżenia, wyjazdy, pocałunki, przytulanie.... zakupy, mieszkanie wszystko pierwsze

wont napisał/a:

Mam tylko nadzieję, że nie skrzywdzisz psa i nie oddasz go z powrotem do schroniska.

NIGDY!! Maja jest moją jedyną przyjaciółką i tylko z nią spędzam teraz wieczory bo większość znajomych niestety nie jest w stanie napisać "jak się czujesz" albo "co słychać".... Jedynie co wpadałem do znajomych aby im o tym opowiedzieć wyjaśnić czy to omówić, ale niestety sam z siebie nikt się tym nie zainteresował


I niezależnie od tego czy kiedyś miałbym przyjaciół czy nie nigdy jej nie oddam.

Posty [ 16 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Sami ocencie... ja jestem zdruzgotany

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024