Hej wszystkim!
Byłam z chłopakiem 3 lata, jest starszy ode mnie kilka lat. Seks był zawsze bardzo, bardzo dobry i praktycznie codziennie był. Jednak z czasem okazało się, że tylko on nam wychodzi, pojawiły się problemy w związku- jego kłamstwa, półprawdy, niejasne i podejrzane konataky z byłymi i pół-byłymi, w końcu odkryłam na jego mailu zdjęcia z podtekstem od jakiejś mężatki z którą uprawiał regularnie cybersex jak nie był w związku ale mimo tego, że ja się pojawiłam w jego życiu, nadal z nią pisał. Notorycznie kłamał w sprawach bab, uważał, że skoro się z nikim nie spotkał to nie zdrada i że przez internet to się nie liczy. Po pół roku związku jak to wszystko odkryłam i zrobiłam awanturę życia, zerwałam z nim. Ale przepraszał, miał się zmienić i wróciłam do niego. Niby nie pisał już z tymi babami, ale nadal go łapałam na kłamstwach. Moja samoocena spadła do zera, byłam wściekła, że ma koło siebie piękną młodą dziewczynę a woli za jej plecami szukać szczęścia u pasztetów w internecie. Od tego czasu zaczęły się kłótnie, kompletny brak zaufania i szacunku. Ale seks dalej był często i nadal bardzo udany. Po prawie roku związku zamieszkaliśmy razem. I tak to trwało do momentu, kiedy okłamał mnie o jeden raz za dużo, i też chodziło o babę. Wpadłam w szał i w końcu się wyprowadziłam i zerwałam. Byłam tak wściekła, że przez pierwszy miesiąc, dwa po zerwaniu albo kontaktu między nami nie było albo wyzywałam go. On ciągle pisał, dzwonił, chciał wrócić. Po dwóch-trzech miesiącach emocje opadły na tyle, że raz na jakiś czas, oprócz kłótni też były w miarę normalne rozmowy. Zdarzał się seks między nami ale to było totalnie nie to samo, co kiedyś. Nie chciałam go całować, nie było mowy przytulaniu się po seksie i o jakiś innych pozycjach. Póki co nie chcę oficjalnie do niego wracać, mam zbyt duży żal do niego. On się stara ale już sam nie wie co ma zrobić bo jestem na nie, sama też nie wiem co mógłby jeszcze zrobić. Zawsze w seksie wszystko się układało bardzo dobrze, a teraz ja nie mam kompletnie ochoty na seks z nim, raz na tydzień teraz mi wystarcza a kiedyś i po kilka razy dziennie było. On tego nie rozumie skąd taka zmiana i nie wiem nawet jak z nim rozmawiać o tym, rozmowa też nigdy nie była w naszym związku najmocniejszą stroną. Nie wiem, czy ta sytuacja jest tylko przejściowa czy tak już będzie i tylko będzie się pogarszało. Irytuje mnie to jak się zaleca do mnie i mu to mówię. Bardzo proszę, żeby się wypowiedziały osoby, które były kiedyś w podobnej sytuacji.
Dziękuję.