Jaśma napisał/a:Ja bym powiedziała wprost, że męczą mnie jej ciągłe wiadomości. Ale tylko dlatego, że nie lubię owijać w bawełnę. Przedstaw jej jasno sytuacje, Ty masz swoje życie, ona swoje, pogadać owszem można, ale z umiarem a nie ciągłe wiadomości.
od niej odwracają się ludzie. na początku nie wiedziałam dlaczego- ona też nie. ale im dłużej jej wysłuchuję tym bardziej się domyślam dlaczego. nie jest złym człowiekiem, może się pogubiła- ale od 5 lat jest to samo.
nawet ja nie opowiadam jej ze szczegółami mojego życia. ona nie wie że miałam ostatnio chłopaka, nie chcę by wiedziała, bo wiem, że ciągnęłaby mnie za język, a później by i tak na niego bezpodstawnie wrzucała.
zawsze tak jest , że kończy się wielkimi wrzutami na ludzi, którzy nie robią nic po jej myśli.
dzwoni do mnie z problemami, pisze do mnie litanie. ale chyba mam tego dość. nie chcę by się obraziła czy coś, ale naprawdę za dużo mam myśli i rozkmin przez nią. wcześniej nigdy na tyle części nie dzieliłam życia i ogólnie zachowań ludzkich. nie wiedziałam, że dziewczyna może sobie wkręcić faceta po tym jak się na nią spojrzy. nawet ja taka nie jestem
a tu wysłuchuję, że jeśli on się na nią spojrzał a później tańczył z kimś innym to jest chamem, pewnie ma problemy psychiczne...
nie wiem co robić, bo ona w stosunku do mnie obiektywnie jest fajna, ale bardzo wieżdża na ludzi. dziwi się, że np mam innych znajomych
zozi45 napisał/a:Cześć...nie wiem czy nie miałam podobnej sytuacji,ale miałam znajomą (nadal mam),poznaną na czacie. Fajnie nam się rozmawiało,w wielu sprawach Jej doradzałam,np. jeśli chodziło o chłopaka,randkę. traktowała mnie jak druga mamę. Było ok do momentu aż zwróciłam Jej uwagę,że źle postępuje. Zaczęła lamentować,że znów coś źle zrobiła,że ja się na pewno obrażę,i co ona ma teraz zrobić. Myślałam,że padnę...dzień w dzień tel,smsy z przeprosinami (nie wiem za co przepraszała). W końcu musiałam Jej powiedzieć,że za bardzo mnie naciska. Ja mam swoje życie,a ona swoje i musi sobie sama radzić. Dramat. Zaczęła mnie nękać,opowiadać innym ludziom,że nie chcę Jej pomóc gdy ma problem...Ale sęk w tym,że ona sama dla siebie też jest problemem. Zrezygnowałam z czatu,gdzie poznałam super ludzi (bo mnie śledzi) i nie odpisuję na smsy. Zatruwa mnie. Swoja "dobrocią" udawaną "troską". Raz pyta czy nic się nie stało,a innym razem pyta co znów zrobiła nie tak,że ja milczę. Mam Jej napisać,że mam Jej czasem dość? Napisałam. I znów to samo błędne koło. Jak pijawka. Trudno się od takich osób uwolnić. Bo nie chcesz urazić np. Może Ty będziesz miała więcej siły,żeby powiedzieć wprost. Ale nie wiem jaka będzie reakcja Twojej koleżanki.
Powodzenia mimo wszystko. 
Dzięki za te słowa. Troszkę ta sytuacja jets podobna tutaj. Ona nie widzi, że źle robi. Nie wiem jak jej wytłumaczyć. Ja po prostu zwykle na jej wiadomości przytakuję, a w rozmowach tak samo. Nie chcę wchodzić z nią w żadną polemikę, bo wiem,że i tak by postawiła na swoim... To jest błędne koło. Ona ma tylko chyba mnie i 2 osoby, które ktraktuje jak przyjaciół. Bardzo często wkręca sobie 'osoby homoseksualne' jako jej przyszłych partnerów, bo są miłe przyjacielski e. wtf.... nie dochodzi do niej nic. a później jak ta osoba delikatnie się od niej odsuwa ona nie wie, dlaczego, myśli, że to ta osoba ma problem... nie dochodzi do niej, że ktoś może nie chcieć, albo być zajętym