Według niej określenie " nic nie czuje" wystarczylo. Mówiła, że nic z tefo nie będzie, ale brnąłem. Choć stary nie jestem, to takie określenie mi niewystarcza. Mówienie także, że nie jestem facetem, z którym mogłaby być, to też nie jest wyjaśnienie. Pytałem czego mi brakuje, czego potrzebuje, oczekuje ? Odpowiadała jedynie, że nie chce jej się mówić, to bez sensu, lub nie będzie pisała dla mnie książki. Rudzinkabi masz rację, że ciężko jest przestać myśleć o kimś. Wczoraj, gdy napisała konkrety mojemu koledze, uspokoiłem się, bo w końcu napisała co jej nie pasuje. Nie pasuje, ze chce sie zblizyc do niej. Mogla to powiedziec wiele razy, napisac, ale tego nie zrobila. Wie, ze nie musi sie mnie bac, ze chce posluchac co ma do powiedzenia, poznac jej opinie. Ciezko byloby sie dostosowac, ale lepsza kolezanka niz nikt. Niedawno dopiero na koniec spotkania otworzyla sie troche, fajnie sie rozmawialo, zrobilo sie przyjemnie. Zapytalem pozniej dlaczego kazda nasza rozmowa taka nie jest ? Odpowiedziala, ze nie wie i nie chce gadac. Albo ja jestem glupi albo cos jest nie tak. Jak prowadzic znajomosc gdy czlowiek jest tak zagubiony ? Zarzucila mi, ze naruszam jej prywatnosc, nie okreslila w jaki sposob. To, ze sie pytam jak sie czuje, co robi, co planuje na dany dzien, lub inne takie rzeczy, to jest normalne. Chcialem ja poznac taka jaka jest, ale sie nie dala. Moze ma swoje przezycia, kazdy je ma, ale trzeba sie otworzyc na nowe znajomosci, ale trzeba chciec i dac cos od siebie. Wkurzalem sie czasami i mialem rozne teorie, bo nie wiedzialem nic, moglem sie jedynie domyslac. Wiadomo jak to jest, bo zawsze cos samemu mozna dopowiedziec i tak powstaja nieporozumienia. Jesli mam jasnosc, to nie musze nic wymyslac, po prostu wiem i wtedy jest dobrze. Czasami mam wrazenie, ze trafiam jedynie na ludzi, ktorzy maja problem ze soba. Z nia akurat nie chce robic tego co robilem w przeszlosci, bo zrywalem kontakt w brutalny sposob. Jednak nastapil czas, by to zmienic. Fajna z niej dziewczyna i pewnie wiekszosc facetow widzi w niej jedynie urode, fajne cialo. Nas przyciagnela sama rozmowa, bo poznalismy sie na portalu, dopiero pozniej wymienilismy sie zdjeciami. Ma ta swiadomosc, ze jest atrakcyjna i chyba to wykorzystuje, ale nie ma co oceniac ksiazki po okladce. Istnieja piekne dziewczyny z osobowoscia i ona do takich nalezy. Ona moze przebierac w facetach, a ja w dziewczynach nie. Pytalem czy odpycha ja cos w mojej fizycznosci. Stwierdzila, ze nie, ze jedynie nic nie czuje i to jedyne co ciagle sie powtarzalo. Moim zdaniem, to ze ja poczulem cos wiecej to kwestia wspolnych zainteresowan, bo takiej kobiety szukalem, jest tez podobienstwo charakterow. Moj blad, ze naciskalem ja, ale chcialem konkretnej odpowiedzi, zeby sie czegos nauczyc na przyszlosc. Moze sie odezwie, a moze nie. Kiedys pewnie ja zaproponuje jej kolezenstwo, ale kiedys zapewnilem ja, ze w takim stylu jak ona sobie to wyobraza, to nie jest ani przyjazn ani kolezenstwo. Po prostu przelotna znajomosc, ktora szybko sie rozpadnie z braku zaangazowania, kontaktu, olewania drugiej osoby. Szybko o takich osobach sie zapomina. Nie wiem ilu ma znajomych, ale ja wiem z iloma zerwalem kontakt, bo przestalem sie odzywac, oni tez o mnie zapomnieli. Dlatego grono moich znajomych jest bardzo waskie.