Witam, mam problem.. Niecale 2 miesiace temu zerwałam z chlopakiem, bylismy ze soba rok i 3 miesiace.On był we mnie strasznie zakochany, lecz jego pewne cechy charakteru niesamowicie mnie wkurzały, wydawalo mi sie, ze jest olewawczy i chamski w stosunku do mnie, mialam wrazenie, ze imprezy są dla niego wazniejsze niz ja, zaczelam miec do niego pretensje, ze chodzil "na piwko" do kumpla, byłam oschła i traktowałam go z góry, nie okazywalam uczuc (przez jego zachowanie) i mialam wrazenie, ze rozstanie to tylko kwestia czasu. No i stalo sie, pewnego marcowego dnia (po dniu kobiet, ktpre olal i nie przyjechal do mnie, tylko stwierdzil ze dzien kobiet zrobi mi w Tygodniu) spotkalismy sie po szkole, powiedzialam mu wszystko co czuje, ze czuje sie zaniedbYwana, jest egoista i dupkiem i nie patrzy na uczucia innych, ze rani mnie swoim podejsciem i ze lepiej bedzie jak to zakonczymy.. On prosil, zebysmy razem to naprawili, ze przykro mu, ze tak sie czuje, zebysmy poszli na kompromis i sprobowali od nowa, ze mnie bardzo kocha i nie wyobraza sobie zycia beze mnie. Ja natomiast mialam to w gdzieś wtedy.. Po tym pisal czy na pewno to jest moja ostateczna decyzja, jaka widze dla nas przyszlosc, ze on chce wiedziec na czym stoi, jednak wciaz bylam nieugieta. potem z jego strony byla cisza tydzien, potem pisalismy na zmiane do siebie, az w koncu nie wytrzymalam i napisalam, ze wciaz go kocham i ze chce to naprawic, bo zauwazylam swoje bledy, jednak on mi napisal, ze on nie jest pieskiem, jesli ktos mu mowi NIE TO ZNACZY NIE, Ze nie jest taki, ze mi sie zachcialo wrocic to on juz leci. zalamalam sie.. Jednak on co jakis czas pisal co u mnie slychac, ciagle okazywal swoja zazdrosc o innych, jak spotykamy sie na imprezach to jak z kims tancze, odrazu mnie zabiera wrecz wyrywa od niego i porywa mnie do tanca, chcial pobic mojego kolege, z ktorym szlam w klubie za reke.. Widujemy sie na imprezach praktycznie co weekend, wtedy tanczymy wtuleni w siebie i calujemy sie.. Mowi mi ze mnie bardzo kocha i ze nie moze beze mnie zyc, ciagle mysli.. Tylko zastanawia mnie jedna rzecz.. Jak jest pijany to mowi mi - "kocham Cie, ale nie mozemy byc razem" a za chwile "Misiu, wrocmy do siebie, nie klocmy sie" BARDZO mnie to zastanawia.. Natomiast jak spotykamy sie w cztery oczy, mowi, ze "pospotykajmy sie i zobaczymy co bedzie z nami, dopytuje czy go kocham, czy z kims pisze, czy z kims tanczylam, pyta co u mojej mamy, o moje prywatne sprawy, martwi sie.. Boje sie, ze spodobala mu sie ta wolnosc i chce ze mnie przytrzymac w niepewnosci, zebym o nim nie zapomniala, zeby mial fdzie wracac, tylko chce sie "wybawic", poczuc wolny.. Strasznie zastanawia mnie to - czy az tak urazilam jego meska dume zrywajac z nim, czy on sam nie wie czego chce? Napisal mi, ze ma strasznie duzo sprzecznych uczuc w sobie.. Natomiast on ciagle proponuje spotkania, codziennie do mnie pisze, jak sie spotykamy to ciagle jest blisko mnie, przytula, chce sie calowac i zachowujemy sie jakbysmy byli ciagle razem.. Jak sie widzimy to on strasznie sie strasuje, glos mu drzy, jest zmieszany. Wiem, ze mnie kocha, bo ciagle mi fo powtarza, sam mi powiexzial ze nie bedzie sie z tym kryl, nawet dzisiaj.. Co mam o tym myslec? Prosze o porady, strasznie za nim tesknie i chcialabym to odbudowac i zmienic podejscie do zwiazku.. ![]()
2 2015-05-03 00:02:41 Ostatnio edytowany przez sensojek (2015-05-03 00:04:02)
Witam, mam problem.. Niecale 2 miesiace temu zerwałam z chlopakiem, bylismy ze soba rok i 3 miesiace.On był we mnie strasznie zakochany, lecz jego pewne cechy charakteru niesamowicie mnie wkurzały, wydawalo mi sie, ze jest olewawczy i chamski w stosunku do mnie, mialam wrazenie, ze imprezy są dla niego wazniejsze niz ja, zaczelam miec do niego pretensje, ze chodzil "na piwko" do kumpla, byłam oschła i traktowałam go z góry, nie okazywalam uczuc (przez jego zachowanie) i mialam wrazenie, ze rozstanie to tylko kwestia czasu. No i stalo sie, pewnego marcowego dnia (po dniu kobiet, ktpre olal i nie przyjechal do mnie, tylko stwierdzil ze dzien kobiet zrobi mi w Tygodniu) spotkalismy sie po szkole, powiedzialam mu wszystko co czuje, ze czuje sie zaniedbYwana, jest egoista i dupkiem i nie patrzy na uczucia innych, ze rani mnie swoim podejsciem i ze lepiej bedzie jak to zakonczymy.. On prosil, zebysmy razem to naprawili, ze przykro mu, ze tak sie czuje, zebysmy poszli na kompromis i sprobowali od nowa, ze mnie bardzo kocha i nie wyobraza sobie zycia beze mnie. Ja natomiast mialam to w gdzieś wtedy.. Po tym pisal czy na pewno to jest moja ostateczna decyzja, jaka widze dla nas przyszlosc, ze on chce wiedziec na czym stoi, jednak wciaz bylam nieugieta. potem z jego strony byla cisza tydzien, potem pisalismy na zmiane do siebie, az w koncu nie wytrzymalam i napisalam, ze wciaz go kocham i ze chce to naprawic, bo zauwazylam swoje bledy, jednak on mi napisal, ze on nie jest pieskiem, jesli ktos mu mowi NIE TO ZNACZY NIE, Ze nie jest taki, ze mi sie zachcialo wrocic to on juz leci. zalamalam sie.. Jednak on co jakis czas pisal co u mnie slychac, ciagle okazywal swoja zazdrosc o innych, jak spotykamy sie na imprezach to jak z kims tancze, odrazu mnie zabiera wrecz wyrywa od niego i porywa mnie do tanca, chcial pobic mojego kolege, z ktorym szlam w klubie za reke.. Widujemy sie na imprezach praktycznie co weekend, wtedy tanczymy wtuleni w siebie i calujemy sie.. Mowi mi ze mnie bardzo kocha i ze nie moze beze mnie zyc, ciagle mysli.. Tylko zastanawia mnie jedna rzecz.. Jak jest pijany to mowi mi - "kocham Cie, ale nie mozemy byc razem" a za chwile "Misiu, wrocmy do siebie, nie klocmy sie" BARDZO mnie to zastanawia.. Natomiast jak spotykamy sie w cztery oczy, mowi, ze "pospotykajmy sie i zobaczymy co bedzie z nami, dopytuje czy go kocham, czy z kims pisze, czy z kims tanczylam, pyta co u mojej mamy, o moje prywatne sprawy, martwi sie.. Boje sie, ze spodobala mu sie ta wolnosc i chce ze mnie przytrzymac w niepewnosci, zebym o nim nie zapomniala, zeby mial fdzie wracac, tylko chce sie "wybawic", poczuc wolny.. Strasznie zastanawia mnie to - czy az tak urazilam jego meska dume zrywajac z nim, czy on sam nie wie czego chce? Napisal mi, ze ma strasznie duzo sprzecznych uczuc w sobie.. Natomiast on ciagle proponuje spotkania, codziennie do mnie pisze, jak sie spotykamy to ciagle jest blisko mnie, przytula, chce sie calowac i zachowujemy sie jakbysmy byli ciagle razem.. Jak sie widzimy to on strasznie sie strasuje, glos mu drzy, jest zmieszany. Wiem, ze mnie kocha, bo ciagle mi fo powtarza, sam mi powiexzial ze nie bedzie sie z tym kryl, nawet dzisiaj.. Co mam o tym myslec? Prosze o porady, strasznie za nim tesknie i chcialabym to odbudowac i zmienic podejscie do zwiazku..
Ten Twój facet kopnął Cię w dupę a Ty jeszcze za nim latasz... Gdzie tu logika? Zrozum że albo jest zdecydowany albo nie - tutaj jest jakiś foch NIE to NIE. Jakby nie wiem co on księciunio był...
Sensojek - to po co chce tego kontaktu, po co mowi ze kocha, proppnuje spotkania, przytula... Jakby nie chcial juz wracac to przeciez by olał i nie szukał kontaktu tak ?
Sensojek - to po co chce tego kontaktu, po co mowi ze kocha, proppnuje spotkania, przytula... Jakby nie chcial juz wracac to przeciez by olał i nie szukał kontaktu tak ?
Gdyby chciał wrócić to by się starał i był zdecydowany a tymczasem on chce mieć Ciebie w rezerwie na zasadzie "będę tęsknił to przyjade a jak nie to nie, nie jesteśmy para wiec nie mam żadnych obowiazkow,wezme z tej znajomości tylko to co będzie mi na rękę". Tak nie postepuje ktoś kto kocha tylko zwykły egoista.
5 2015-05-03 10:43:37 Ostatnio edytowany przez Lalla (2015-05-03 10:45:24)
Macie racje.. Czyli mam go olać- nie odpisywać, odciąć sie kompletnie? Dodam ze mamy po 18 lat.
Powiedz mu ze jeśli nie możecie być razem to nie chcesz z nim pisać bo Cię to boli. Ze nie jesteś zabawka do której się wraca kiedy ma ochotę i zobaczysz co odpisze
Macie racje.. Czyli mam go olać- nie odpisywać, odciąć sie kompletnie? Dodam ze mamy po 18 lat.
Moim zdaniem powinnas traktować go neutralnie, tylko jako kolege, bez sensu olewac całkiem gdy się odzywa bo wkoncu twoim wrogiem nie jest. Ale skończ z przytulankami calowaniem itd bo w ten sposób dajesz mu siebie ot tak, a kto by nie chciał skorzystać z czegoś co jest za free i bez wysiłku. Masz 18 lat wiec tym bardziej uwierz mi ze szanujac się predzej spotkasz w końcu fajnego chłopaka, który będzie szanował i Ciebie.
dla mnie to jesteś niezdecydowana tak samo jak on, nie rozumiem tego, że po zakończeniu związku nadal całujecie sie przytulacie itd, dla mnie koniec to koniec gdyby facet chciał dawno zabiegałby o Ciebie a nie ciągle raz chce być raz nie, albo sie jest z kimś albo nie, tłumaczenie tego sprzecznymi emocjami nic nie da, wręcz przeciwnie nakręcasz siebie niepotrzebnie, odnosze wrażenie, że trzyma Ciebie bo nie chce być sam, ale jak pozna kogoś innego to droga wolna, bo przecież wy już nie jesteście razem i nie miał do Ciebie żadnych zobowiązań, egoistyczne podejście i lepiej zakończ to teraz, bo prędzej czy później on zostawi ten układ a Ty będziesz cierpiała, zerwij kontakt tak będzie najlepiej, jesteś młoda z biegiem czasu zrozumiesz, że nie było warto i znajdziesz odpowiednią osobe ![]()
Tylko wlasnie problem jest w tym -mamy wspolnych znajomych, on mi ciagle mowi, pyta czy bedziemy razem jeszcze, podkresla ciagle to, ze to JA Z NIM ZERWALAM, A on nie jest pieskiem, jak spotykam sie z kolega to sie do mnie spina i obraza, generalnie to jest specyficzny typ czlowieka, ktory ma swoja dume, a ja najchetniej zapomnialabym i nie miala z nim juz kontaktu:) myslicie, ze lepiej sie z nim spotkac i pogadac w cztery oczy o tym i powiedziec mu wszystko co mysle, czy napisac/zadzwonic?;)
Tylko wlasnie problem jest w tym -mamy wspolnych znajomych, on mi ciagle mowi, pyta czy bedziemy razem jeszcze, podkresla ciagle to, ze to JA Z NIM ZERWALAM, A on nie jest pieskiem, jak spotykam sie z kolega to sie do mnie spina i obraza, generalnie to jest specyficzny typ czlowieka, ktory ma swoja dume, a ja najchetniej zapomnialabym i nie miala z nim juz kontaktu:) myslicie, ze lepiej sie z nim spotkac i pogadac w cztery oczy o tym i powiedziec mu wszystko co mysle, czy napisac/zadzwonic?;)
Generalnie bardziej z klasą jest załatwiać takie sprawy face to face, ale w Twoim wydaniu jeśli ma się to skonczyć znowu całowaniem i przytulankami bez konkretnej rozmowy to może lepiej rozmowa telefoniczna dla zachowania własciwego dystansu.
Zmień sobie znajomych albo kategorycznie zabroń mu takiego zachowania...
Macie trudne charaktery, zerwaliście, więc jemu nic do tego co robisz... tak samo odwrotnie..
Ahh, dziekuje wszystkim! W koncu przejrzałam na oczy.. Mam nadzieje, ze w koncu byly zrozumie, ze nie moze to tak wygladac i albo w lewo albo w prawo..
On jest nie zdecdowany i raczej nie warto za nim latać.
On jest nie zdecdowany i raczej nie warto za nim latać.
Wiem o tym, napisalam mu dzisiaj czy moze sie spotkac jutro, bo chcialam pogadac, ze juz mam dosyc tych gierek z jego strony (nie odpisywalam mu caly dzien) a on napisal mi, ze nie umie mnie olać, chociaz to rani i jego i mnie, ale nie umie sobie z tym poradzic (domyslil sie o czym chce z nim pogadac) i jutro mamy sie spotkac.. Definitywnie chce to zakonczyc, chociaz wiem ze tak czy inaczej nie da mi spokoju, bedzie wypisywał jak kretyn.