Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 170 ]

1 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-05-01 22:15:10)

Temat: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Mamy długi weekend, więc znowu na topie jest temat pijanych kierowców. Po styczniowej tragedii w Kamieniu Pomorskim rozgorzała dyskusja o stosunku społeczeństwa do jazdy pod wpływem. Ciskano gromy w osoby, które pozwalają prowadzić pijanemu kierowcy, gdyż ich obowiązkiem powinno być zabranie kluczyków i bezpieczne odstawienie delikwenta do domu. Kolejny przykład - głośna sprawa Dariusza K., który zabił kobietę prowadząc pod wpływem narkotyków.

A co Wy robicie, gdy widzicie, że Wasz wujek, ojciec, chłopak zamierzają prowadzić pod wpływem środków odurzających? Odwracacie głowę w drugą stronę i udajecie, że nie widzicie? Tłumaczycie sobie, że "to tylko 2-3 piwa"? Poczuwacie się w ogóle do odpowiedzialności? A może Wam też zdarza się prowadzić nie będąc do końca trzeźwym?

Zobacz podobne tematy :

2 Ostatnio edytowany przez Martainn (2015-05-01 22:23:36)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Nigdy nie wsiadłem do samochodu po spożyciu i nigdy nie wsiądę. Nawet jedno piwo znacząco zwalnia czas reakcji. Czego dowiódł jednej z testów przeprowadzanych przez TVN Turbo. Kierowcy nie zdawali sobie sprawy jak jedno piwo zmniejsza czas reakcji. A co dopiero większa ilość. Dla mnie temat bardzo drażliwy. Przez pijaka zginął 11-letni kuzyn.

3

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

M?rtainn, przykro mi z powodu Twojego kuzyna. To wielka tragedia, zwłaszcza gdy ginie dziecko. Ja też jestem wyczulona na ten temat i nie mam tolerancji dla jednych osób. Jeśli ktoś lubi wypić sobie jedno piwo i potem próbować szczęścia, to powinien zaopatrzyć się w alkomat i prowadzić dopiero wtedy, gdy po piwie nie będzie śladu.

4

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
M?rtainn napisał/a:

Nigdy nie wsiadłem do samochodu po spożyciu i nigdy nie wsiądę. Nawet jedno piwo znacząco zwalnia czas reakcji. Czego dowiódł jednej z testów przeprowadzanych przez TVN Turbo. Kierowcy nie zdawali sobie sprawy jak jedno piwo zmniejsza czas reakcji. A co dopiero większa ilość. Dla mnie temat bardzo drażliwy. Przez pijaka zginął 11-letni kuzyn.

A gdyby od tego zależało życie czyjejś osoby? Też byś nie wsiadł i patrzył jak umiera?

5 Ostatnio edytowany przez szakisz (2015-05-01 22:34:36)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Absolutnie i kategorycznie TAK, za spowodowanie jakiegokolwiek wypadku pod wpływem (alkohol, zioło, inne twardsze narkotyki) i spowodowanie wypadku dożywotnie zabranie prawka. Jeżeli wypadek jest ze skutkiem śmiertelnym to minimum 25 lat i wy*welować dziada. Nie będę przytaczał statystyk bo nie warto. Spójrzcie na post M?rtainna powyżej.

6

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
Iceni napisał/a:

A gdyby od tego zależało życie czyjejś osoby? Też byś nie wsiadł i patrzył jak umiera?

A ile jest takich przypadków, gdy pijany kierowca jest jedyną deską ratunku? Od tego są karetki, a nie pijani kierowcy, którzy po drodze mogą zabić kogoś jeszcze.

7

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Iceni kochana Ty mnie chyba chcesz z równowagi wyprowadzić;) Dlaczego przywołujesz sytuacje skrajne i mało prawdopodobne?

8

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Ja po pijaku nie prowadzę. I nie wsiadam do auta, którego kierowca jest po alkoholu. Teraz jestem w Niemczech i tu z tego co się orientuję to dozwolona ilość alkoholu we krwi to 0,9 promila jeśli nie spowodowałeś wypadku. Jeśli kontrola Cię zatrzyma i zbada alkomatem, to nie jesteś karany, ale jeśli spowodowałeś wypadek wtedy masz ogromne problemy. Zdarzylo mi się zabrać kluczyki pijanemu znajomemu, odzyskał je następnego dnia.

9 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-05-01 22:42:31)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
cslady napisał/a:
Iceni napisał/a:

A gdyby od tego zależało życie czyjejś osoby? Też byś nie wsiadł i patrzył jak umiera?

A ile jest takich przypadków, gdy pijany kierowca jest jedyną deską ratunku? Od tego są karetki, a nie pijani kierowcy, którzy po drodze mogą zabić kogoś jeszcze.

Nie jestem za jeżdżeniem po pijaku, ale nie potrafiłabym powiedzieć ze 100% pewnością, że NIGDY tego nie zrobię. Chociaż teoretycznie mogę być tego pewna o wiele bardziej niż Martainn tongue


M?rtainn napisał/a:

Iceni kochana Ty mnie chyba chcesz z równowagi wyprowadzić;) Dlaczego przywołujesz sytuacje skrajne i mało prawdopodobne?

Zupełnie bez powodu, wybacz tongue ...

10 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-05-01 22:43:05)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Ale wydaje mi się, że niewiele jest takich stanowczych reakcji polegających na zabieraniu kluczyków. Trochę przymykamy oczy na problem, bo wystarcza nam zwykle, że sami nie prowadzimy pod wpływem i nie jeździmy z kierowcami będącymi pod wpływem. Natomiast chyba nadal niestosownym wydaje nam się zmuszanie kogoś, by nie prowadził po alkoholu.

Iceni, zgadzam się, ale to są naprawdę rzadkie przypadki. A problem niestety jest w takiej codziennej, niczym nieusprawiedliwionej jeździe po pijaku.

11 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-05-01 22:48:01)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Cóż, ja bym tak jak pijanych karała też tych, co przekraczają prędkość.
I tych, co rozmawiają przez telefony w czasie jazdy trzymając słuchawkę przy uchu tongue

12

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

A wczoraj u nas malowali pasy nowe. Ustawili pachołki. Baba stanęła na skrzyżowaniu. Dziecko z tyłu w foteliku. Baba na skrzyżowaniu gada przez tel. Ruszyła i przewaliła dwa pachołki przy okazji zaświniając dwa nowo namalowane pasy. Co się robole naklęli.

13 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-05-01 22:53:27)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Iceni, to ja do surowego karania dorzuciłabym jeszcze pieszych, którzy wieczorami chodzą po poboczu bez odblasków oraz pieszych, którzy wchodzą na przejścia dla pieszych nie patrząc, czy coś jedzie i nie myśląc, czy samochód zdąży się zatrzymać. O przebieganiu przez jezdnię w miejscach niedozwolonych już nawet nie wspomnę.

14

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Iceni, to ja do surowego karania dorzuciłabym jeszcze pieszych, którzy wieczorami chodzą po poboczu bez odblasków oraz pieszych, którzy wchodzą na przejścia dla pieszych nie patrząc, czy coś jedzie i nie myśląc, czy samochód zdąży się zatrzymać. O przebieganiu przez jezdnię w miejscach niedozwolonych już nawet nie wspomnę.

A ja tam jadę pod wpływem ciężko chore dzieci,choroba ziomka,nawet kogoś z Was pakuję się w furmanke i jadę.Tyle lat daje radę dla mnie to nic nie znaczy praktyka robi swoje.Gdyby mi jakaś red powiedziała pomocy to jestem ,życie to coś więcej niż przepisy.I napisze coś moje panie co niewielu pojmie.Kocham Was moje panie i nie będę siedział z założonymi rękoma jak Wam coś grozi lub się dopiero ma zadziać:)eileen za coś innego i bardziej osobistego/niech się zapyta to jej powiem:) i za nią mogę walczyć dać się zabić bo ale to sam muszę.

15

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

I Ty słodki w innym wątku mówisz o moralności?

16

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Kiedys mi się zdarzalo, po jednym drinku czy lampce wina siadac za kierownice - teraz już tego nie robie nigdy, zmadrzalam. Po prostu szkoda zycia.

Nie wsiadlabym tez do auta jako pasażer, kiedy kierowca jest nietrzeźwy, - na szczęście nikt w moim otoczeniu takich głupot nie probuje robic, wiec nie ma problemu.

U mnie w miescie jest jeszcze inny problem - co jakiś czas urządzane sa nieoficjalne "wyścigi". W godzinach poznowieczrnych gowniarze dosiadają swoich beemek i dawaj, - ryk silnika i tylko się chowac, nieważne, ze t zabudowany, ze przejście dla pieszych czy swiatla, ważne, ze skoro tatuś dal auto, bo można cisnąc, ile fabryka dała... Jakis czas temu zginela dziewczyna na przejściu na pieszych, wlasciwie nawet nie zdazyla zauwazyc, ze cos nadjezdza, bo gość miał prawie 200 na liczniku, a we krwi pewnie co najmniej 2 i nie tylko, - po tym zdarzeniu na jakiś czas ucichlo,  coz z tego, skoro niedawno zaczelo się znowu. I to jest przykre, policja jest alarmowana zgłoszeniami od mieszkancow, a reakcja jakas slaba.. pewnie znow musi się cos stać, by się sprawą zainteresowali na poważnie..

Na glupote nie ma lekarstwa...

17

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Statystyki pijanych kierowców nabijają nie ludzie, którzy wypijają pół litra i siadają za kierownicę tylko tzw. wczorajsi. Ludzie, którzy dzień wcześniej imprezowali, poszli spać, a rano wracają do domu, jadą do pracy, a tu zonk jeszcze promile we krwi. Dlatego na mojej trasie do pracy regularnie w poniedziałki rano stoi gdzieś po drodze radiowóz i zatrzymuje wyrywkowo do dmuchania w alkomat. U mnie na wsi to chłopy nawet nie zwracają uwagi na jakieś piwko czy dwa w kontekście jazdy samochodem po wsi. Zaraźliwe smile Mnie w pracy nie raz zdarzało się wypić winko i wracać do domu ale ogólnie to wiem ile mogę wypić tego winka bez śladu we krwi. Kiedyś przetestowałem w praktyce, bo coś tam w pracy wypiliśmy, a mnie potem kiedy wracałem młoda i głupia nastolatka rzuciła się przed maskę. Dmuchałem w alkomat i było równe 0. Raz w sytuacji podbramkowej postanowiłem nie czekać na karetkę, taksówkę tylko wsiadłem w samochód i pojechałem do szpitala ale to było faktycznie po dwóch piwach sączonych od niechcenia.

18

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Ja sądzę, że prawo też jest kulawe w tym względzie. To śmiechu warte, by zabicie kogoś podczas jazdy po pijaku traktowane było jako nieumyślne spowodowane śmierci. Ja bym za to karała jak za zabójstwo, bo nie ma w tym żadnej nieumyślności, tylko świadomy wybór, by usiąść za kółko pod wpływem. Kary dla pijanych kierowców też powinny być bardzo dotkliwe. Zabranie prawa jazdy ich nie zaboli, bo zaczną jeździć bez. Zaboli mocne uderzenie po kieszeni albo ten pomysł z konfiskatą samochodu. Do tego stworzyłabym publicznie dostępny rejestr takich osób, który w dowolnej chwili może sprawdzić pracodawca, rodzina i znajomi. Karałabym też mandatami trzeźwe osoby, które jechały z pijanym kierowcą.

19

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
słodko-kwaśny napisał/a:
cslady napisał/a:

Iceni, to ja do surowego karania dorzuciłabym jeszcze pieszych, którzy wieczorami chodzą po poboczu bez odblasków oraz pieszych, którzy wchodzą na przejścia dla pieszych nie patrząc, czy coś jedzie i nie myśląc, czy samochód zdąży się zatrzymać. O przebieganiu przez jezdnię w miejscach niedozwolonych już nawet nie wspomnę.

A ja tam jadę pod wpływem ciężko chore dzieci,choroba ziomka,nawet kogoś z Was pakuję się w furmanke i jadę.Tyle lat daje radę dla mnie to nic nie znaczy praktyka robi swoje.Gdyby mi jakaś red powiedziała pomocy to jestem ,życie to coś więcej niż przepisy.I napisze coś moje panie co niewielu pojmie.Kocham Was moje panie i nie będę siedział z założonymi rękoma jak Wam coś grozi lub się dopiero ma zadziać:)eileen za coś innego i bardziej osobistego/niech się zapyta to jej powiem:) i za nią mogę walczyć dać się zabić bo ale to sam muszę.

Bo pewnie u Ciebie w MIEŚCIE nie jeżdżą karetki,nie można poprosić trzeźwą żonę czy sąsiada by zawieźli.
Naprawdę słabo mi się robi jak Cię czytam słodko-kwaśny.
Pouczasz wszystkie "puszczalskie" ( w Twoim pojęciu),piszesz też o tym w wątku o moralności a jesteś tak moralny jak kac jeżdżąc po pijaku i robiąc rozróby na meczach.
Jesteś  dorosłym człowiekiem-tak przypominam,na wszelki wypadek.

Jestem absolutnie przeciwna jeździe po alkoholu ale skoro rodzina takiego na przykład słodko-kwaśnego nie reaguje-bo on pomoc przecież niesie po pijaku-to chyba widać wyraźnie,że ten kto przyzwala powinien choć raz doświadczyć kontaktu z autem, w którym siedzi pijany kierowca.

20

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Karałabym też mandatami trzeźwe osoby, które jechały z pijanym kierowcą.

Czyli na autostopa trzeba by zabierać ze sobą alkomat i każdemu miłemu kierowcy na dzień dobry kazać dmuchać lol Naprawdę myślisz, że każdy, ba choćby większość kierujących pod wpływem zionie odorem alkoholu albo się zatacza za kierownicą? Ja niejednokrotnie jeździłem jako pasażer z moim pijanym ojcem za kierownicą i naprawdę obiektywnie muszę przyznać, że nawet narąbany jechał lepiej niż większość na trzeźwo smile No ale wtedy, to był standard. Zajechać do znajomego, obalić pół litra i wrócić samochodem do domu. Cóż, skoro milicja również jeździła narąbana... Mój teść odszedł z milicji, bo mimo, że ogólnie wypić lubi, to fizycznie nie dał rady nadążać za kolegami stróżami prawa...

21 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-05-02 10:43:07)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
gojka102 napisał/a:

Jestem absolutnie przeciwna jeździe po alkoholu ale skoro rodzina takiego na przykład słodko-kwaśnego nie reaguje-bo on pomoc przecież niesie po pijaku-to chyba widać wyraźnie,że ten kto przyzwala powinien choć raz doświadczyć kontaktu z autem, w którym siedzi pijany kierowca.

Dlatego nie byłoby mi szkoda takiej rodziny, gdyby jej dołożyli ostrą karę finansową albo zabrali samochód. Ale Słodko-kwaśnego akurat na to stać, więc zapewne to też niczego by go nie nauczyło.

Snake, a co za problem, by w każdym samochodzie był alkomat i by każdy kierowca rutynowo dmuchał przed jazdą, tak samo jak rutynowo sprawdza się lusterka, dopasowuje fotel itp. No już nie przesadzajmy, że to jakiś problem i coś dziwnego.

22

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
Snake napisał/a:
cslady napisał/a:

Karałabym też mandatami trzeźwe osoby, które jechały z pijanym kierowcą.

Czyli na autostopa trzeba by zabierać ze sobą alkomat i każdemu miłemu kierowcy na dzień dobry kazać dmuchać lol Naprawdę myślisz, że każdy, ba choćby większość kierujących pod wpływem zionie odorem alkoholu albo się zatacza za kierownicą? Ja niejednokrotnie jeździłem jako pasażer z moim pijanym ojcem za kierownicą i naprawdę obiektywnie muszę przyznać, że nawet narąbany jechał lepiej niż większość na trzeźwo smile No ale wtedy, to był standard. Zajechać do znajomego, obalić pół litra i wrócić samochodem do domu. Cóż, skoro milicja również jeździła narąbana... Mój teść odszedł z milicji, bo mimo, że ogólnie wypić lubi, to fizycznie nie dał rady nadążać za kolegami stróżami prawa...

Snake,
ale po co jest ta wyliczanka jak kto jeździ kiedy jest pijany
Czujesz się usprawiedliwiony wiedząc,że policjant  czy Twój ojciec jedzie pijany?
Według tego co napisałeś okazuje się,że niektórzy powinni jeździć WYŁĄCZNIE pijani bo wtedy jeździ świetnie (!).

23

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Snake, a co za problem, by w każdym samochodzie był alkomat i by każdy kierowca rutynowo dmuchał przed jazdą, tak samo jak rutynowo sprawdza się lusterka, dopasowuje fotel itp. No już nie przesadzajmy, że to jakiś problem i coś dziwnego.

Nierealne smile To jest technicznie proste do zrobienia ale jakoś nie udaje się zrobić na całym świecie. Były chyba jakieś próby na niewielką skalę.

gojka102 napisał/a:

[Czujesz się usprawiedliwiony wiedząc,że policjant  czy Twój ojciec jedzie pijany?

Wspominam czasy, gdy jeżdżenie po kielichu było po prostu rzeczą zwyczajną. Teraz naprawdę społeczne nastawienie w tej sprawie się zmieniło, a robi się kolejną gównoburzę. Problem po prostu w tym, że w ciągu ponad 2 dekad przybyło kilka razy więcej samochodów niż wtedy i mimo, że procentowo ilość kierowców po kielichu na pewno spadła, to efekt skali robi swoje. Propozycje surowszego karania nie mają specjalnego sensu, bo w przeciągu tych dwóch dekad kary zaostrzono i to bardzo, a pewien określony nomen omen promil kierowców po kielichu jeździ. W dodatku nie jest to wcale problem, który można przypisać do jakiejś określonej części społeczeństwa, bo nietrzeźwy wsiada i bezrobotny wsiok co obalił 2 wina z sąsiadem,pijany pan mecenas goni nietrzeźwego pana doktora...

24

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Nie zdarzyło mi się nigdy wsiąść do samochodu po spożyciu alkoholu (nieważne jakiej ilości, nie wypiję nawet łyka piwa). Zdarzyło mi się natomiast zabierać kluczyki osobom, które były pod wpływem i zamierzały gdzieś jechać. Raz nawet, podejrzewając, iż pani jadąca przede mną może być pijana, zajechałam jej drogę i postanowiłam sprawdzić, czy rzeczywiście tak było. Moje przypuszczenia okazały się słuszne (strasznie śmierdziała wódą, bełkotała i wyzywała mnie od najgorszych), więc - jako że nie chciała mi oddać kluczyków, zadzwoniłam po Policję i się nią szybciutko zajęli. I mam gdzieś to, że będzie mnie nienawidziła do końca swoich dni.
Nigdy nie wsiadłabym też jako pasażer do samochodu prowadzonego przez osobę pod wpływem. Nawet gdyby był to ktoś, w czyje umiejętności ufam w ciemno i czuję się przy nim bezpiecznie.

25

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Dla mnie jest głupie (no sorry, nie w znaczeniu, że bezrozumne, tylko nieżyciowe) stwierdzenie, że po alkoholu w ogóle nie wolno wsiadać za kółko, bo ma się zwolniony czas reakcji nawet po jednym piwie. 

Człowiek trzeźwy jak świnia, a na przykład z grypą ma o wiele gorszy czas reakcji niż ktoś po piwie czy nawet dwóch.

To samo ktoś mocno wkur***, niewyspany, zaabsorbowany innymi sprawami, słuchający muzyki na cały regulator itede...  Największym zagrożeniem jest ludzka głupota, której zaden alkomat nie wykryje.  Ja mam naprawdę w d**, ze mój sąsiad wraca z pubu po dwóch piwach, skoro wiem, że z tego pubu ma 3 ulice, jeździ ostrożnie i chyba w życiu stłuczki nie miał.  Za to tego, co mieszka w drugą stronę to się boję nawet jak na trzeźwo jeździ, bo jeździ jak wariat i nawet 20 metrów przed skrzyżowaniem, jak jadę rowerem, to on musi mnie wyminąć, chociaż cały czas mamy czerwone światło. On po prostu musi, jakby w innym przypadku miał się posrać.
Maż mojej kuzynki kiedyś chwalił się, że po 12h w pracy przespał się parę godzin, wsiadł do samochodu i dojechał do Polski bez dłuższego postoju, jedynie na termosie kawy. I dla niego to był wyczyn, którym można się pochwalić!

I co zrobić z ludźmi, którzy na trzeźwo jeżdżą gorzej, niż inny po dwóch piwach? Ten po piwie na drugi dzień  przynajmniej jest trzeźwy...

I żeby nie było - nie pochwalam jeżdżenia po alkoholu, ale robienie z osoby po piwie za kierownicą zbrodniarza uważam za duże nadużycie.

26

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Iceni, zbrodniarzem zostaje wtedy, gdy kogoś po tym piwie lub dwóch zabije. Dla mnie z kolei głupie jest usprawiedliwianie pijaków poprzez porównywanie ich z gorszymi kierowcami. Porównywać powinno się do tych przykładnych, a nie do tych złych.

27

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
Iceni napisał/a:

Maż mojej kuzynki kiedyś chwalił się, że po 12h w pracy przespał się parę godzin, wsiadł do samochodu i dojechał do Polski bez dłuższego postoju, jedynie na termosie kawy. I dla niego to był wyczyn, którym można się pochwalić!

O właśnie. Mnie po piwie do rowu jeszcze się nie udało wjechać, za to z niewyspania kiedyś prawie pod pociąg wjechałem smile Byłem trzeźwy jak świnia, a mózg mi pracował tak, że dłuższą chwilę zajęło mi skojarzenie związku śmiesznych trzech światełek ze zbliżającym się przejazdem przez tory. A że zima była sroga, lód na drodze, to zatrzymałem samochód przed samymi torami. Niejednokrotnie za kierownicą zasypiałem smile Przy czym wcale nie trzeba zamknąć oczu, bo wpada się w taki stan jak sen mając normalnie otwarte oczy. I jak karać takich kierowców? Czy jest jakiś senny alkomat? A co jeśli, to nie sprawa niewyspania, bo mnie najczęściej po prostu za kierownicą chce się spać smile Katuję rodzinę odkręcając chłodzenie na maksa, śpiewam, każę ze sobą gadać itd. ale Morfeusz czeka...

28

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

No tak, ale będąc niewyspanym też nie powinno się jeździć. Wiadomo, że policja tego nie sprawdzi, ale chyba mamy jakiś swój wewnętrzny rozsądek i nie trzeba nas pilnować? Wszystko się fajnie lekceważy do momentu, gdy nam się nie zdarzy przejechanie kogoś będąc niewyspanym albo po 2 piwach. Wtedy wyrzuty sumienia do końca życia, a i kara choć śmieszna, to jednak będzie.

29

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Dla mnie nie ma wytłumaczenia, że to tylko piwo, 1 kieliszek. Moim zdaniem ktoś kto ma zasady, że nie jeździ po pijanemu to tych zasad przestrzega, bez żadnych wyjątków. Jeżeli ktoś złamie zasadę wypije piwo, pojedzie, nic się nie stanie, udało się. To następnym zrobi to samo i następnym będą już dwa piwa.

Kolejna rzecz to nie rozumiem takich ludzi co wiedzą, że lubią wypić, że idą na imprezę będzie alkohol i nie odmówią. To po co jechać samochodem? Wygodniej i bezpieczniej dla wszystkich zamówić taksówkę. Mieć głowę spokojna i nie stwarzać zagrożenia na drodze.

Snake a mam takie pytanie jakby twój teść albo ojciec, tak po pijaku wozili twoje dzieci to też by dla Ciebie nie było problemu?

To co piszesz, o piciu i mundurze. To może kiedyś tak było. Teraz się wymaga. Policjant, wojskowy, skoro chce być szanowany w społeczeństwie, mieć pozycje musi dawać dobry przykład. Wcale nie świadczy o nim dobrze, że ,,ja mam taką władze, że kto mi zabroni jechać po pijanemu'' to głupota i brak wyobraźni a nie władza. Albo takie głupie: mnie stać na adwokata, ja mam znajomości. No to paradoksalnie jak kogoś stać na adwokata, to chyba stać też na taxi?
Zresztą teraz wbrew pozorom policja wcale nie przymyka oczu na to, że to kolega po fachu.

Ja bardzo potępiam jazdę po alkoholu. Ale jeśli komuś się raz zdarzy ma wyrzuty, uda się i nic się nie stanie i solidnie się za siebie weźmie. Okaże skruchę, że wie, ze źle zrobił. Bedzie się tego wstydził  nie chwalił. To ukarać trzeba ale warto dać szanse.
Natomiast jeśli ktoś jeszcze śmie się chwalić i popisywać swoimi pijackimi wybrykami za kierownicą o to ukarać zabrać prawo jazdy i się nie patyczkować.

30

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Ja również nie wsiadam po alkoholu. Nawet po piwie, które bym wypiła kilka godzin temu bałabym się.

A co powiecie na taką sytuację, że matka trzyma kluczyki do samochodu syna chociaż  to jest jego auto i syn przychodzi i chce klucze a matka mówi, że nie da a ten w zamian rozwala cały dom i mowi, że jak zadzwoni po policje to wszystkich pozabija. Z jednej strony to dobrze, że mu nie dała kluczy ale z drugiej strony to chora sytuacja. Chciałam sama go podrzucic ale nie chciał, bo wolał sam kierować nie dość, że bez prawka to jeszcze konkretnie wstawiony

31

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Hmm ja w takiej sytuacji chyba zadzwoniłabym po policję. Raz skułam kuzyna kajdankami, bo robił głupoty po pijaku i chciał prowadzić mimo, że się zataczał. On nie jest typem głupka i awanturnika, ale jest wysoki i masywny, więc nie dałabym rady go przytrzymać. Przykułam go do rury w mieszkaniu i zafundowałam wytrzeźwienie. Potem było mu strasznie głupio i do dziś mi dziękuje i przeprasza. No niby każdemu może się zdarzyć. Więcej nie doprowadził się do takiego stanu. To była w sumie jedyna moja interwencja, bo nie miałam więcej takich kłopotów. Ale gdybym trafiła na awanturnika, to nie wiem. Sporo zależy od sytuacji. Nadal uważam, że podawanie skrajnych przypadków niczego nie zmienia, bo to wygląda jak usprawiedliwianie tych przeciętnych pijaków, którzy siadają za kółkiem. Dla mnie to jest na podobnym poziomie, co tłumaczenie, że zgwałcili kobietę, bo chodziła po parku w bikini. To zamazuje problem. Powinno być jasne stanowisko wobec takich osób, a okoliczności łagodzące nic do tego nie mają.

32

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
Ludmiłaa napisał/a:

Kolejna rzecz to nie rozumiem takich ludzi co wiedzą, że lubią wypić, że idą na imprezę będzie alkohol i nie odmówią. To po co jechać samochodem? Wygodniej i bezpieczniej dla wszystkich zamówić taksówkę. Mieć głowę spokojna i nie stwarzać zagrożenia na drodze.

Ludmiłaa napisał/a:

Snake a mam takie pytanie jakby twój teść albo ojciec, tak po pijaku wozili twoje dzieci to też by dla Ciebie nie było problemu?

Z ojcem prostsza sprawa, bo nie żyje więc eksperymenta nie przeprowadzę ale taki mi właśnie przyszedł do głowy smile Otóż mój teść ma prawo jazdy ale ostatni raz samochód prowadził zapewne jakieś 30 lat temu. No i jeśli musiałbym w sytuacji podbramkowej i wymagającej natychmiastowej jazdy samochodem wybierać czy samochód ma prowadzić rzeczony teść czy mój ojciec pod 2-3 piwach, to bezsprzecznie wybrałbym tego drugiego. Po prostu. Z tego samego powodu kiedy czasem wracałem nawalony z imprezy, gdzie kluczyki dawałem żonie albo koledze co nie miał samochodu i zgłaszał się na ochotnika jako kierowca, bo chciał pojeździć, to kazałem się zatrzymywać przed parkingiem, a parkowałem sam. Nawet wypity robiłem to po prostu bezpieczniej niż ci zieloni kierowcy. Żona się co prawda trochę wyrobiła ale...
Natomiast z planowaniem co się będzie robić jest trochę jak z kawałem o puszczaniu bąka. Koleś planował puścić bąka, a w rezultacie zesrał się w majty... Niejeden człowiek na trzeźwo nie pomyślałby, że wsiądzie za kierownicę po pijaku ale jak przychodzi co do czego, to się pakuje.

33

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

pamieta jak w tamtym roku bylismy na odpuscie u mojej babci, wiadomo najpierw piwko pod barem potem goscina w domu. Standardowo wieczorem zaczyna sie impreza w remizie strazackiej. Jak co do czego przyszlo zeby jechac na impreze to moj brat wyciagnal alkomat i wszyscy dmuchali, smiechu bylo niemalo bo wiekszosc miala ok 2 promili. Ja od kilku godzin nic nie pilam wiec mialam 0,0 i prowadzilam. Jak sie po pracy chcialo pojsc na piwo to zostawialo sie auto pod praca i wracalo sie taxi.

34 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-05-02 16:26:59)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
cslady napisał/a:

No tak, ale będąc niewyspanym też nie powinno się jeździć. Wiadomo, że policja tego nie sprawdzi, ale chyba mamy jakiś swój wewnętrzny rozsądek i nie trzeba nas pilnować? Wszystko się fajnie lekceważy do momentu, gdy nam się nie zdarzy przejechanie kogoś będąc niewyspanym albo po 2 piwach. Wtedy wyrzuty sumienia do końca życia, a i kara choć śmieszna, to jednak będzie.

Czasem jednak trzeba np będąc niewyspanym gdzieś jechać, bywa, że nie ma innego wyjścia. Mój tata tak miał i musiał. Jednak wtedy też jedzie bardzo ostrożnie, jest dobrym kierowcą. Niemniej czasem się nie poradzi nic na to, że jest się niewyspanym, a trzeba gdzieś jechać, a na to, by np nie wypić alkoholu ma się wpływ, więc moim zdaniem są to jednak inne sytuacje. Ani razu mój tata nie wsiadł nawet po łyku piwa do samochodu, tego pilnuje. No, ale że był niewyspany, a musiał gdzieś jechać, to wpływu nie miał wtedy, więc inaczej. Chociaż czasem jest taka sytuacja, że można pojechać inaczej np pociągiem jak jest się niewyspanym i odpuścić jechanie autem, ale w tej sytuacji mój tata tak nie mógł, więc różnie bywa.

35 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-05-02 16:35:01)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Truskaweczko19, no niby tak. Chociaż ja w takich przypadkach zawsze prosiłam kogoś, by mnie podwiózł. W każdej tego typu sytuacji zawsze znalazłam sposób, gdy tylko chciałam. A nie jeżdżę niewyspana dla zasady i nie ma wyjątków, że "to tylko 3 ulice" itp. Po prostu widzę jak to się przekłada na moją koncentrację. O ile jeżdżąc sobie po wioskach nie trzeba wielkiego skupienia, to już do poruszania się w dużym mieście potrzeba go wiele. Dla mnie za każdym razem to jest wybór, a nie że trzeba. Nawet gdybym nie miała do dyspozycji rodziny i znajomych, to sąsiad by mnie podwiózł, jeśli sytuacja była podbramkowa. Ja ogólnie nie lubię takich tłumaczeń, a sytuacja życia i śmierci zdarza się raz na milion. Nie ma dla mnie też czegoś takiego jak "dobry kierowca". Dobrym kierowcą jest się do czasu. To, że ktoś umie zaparkować tyłem albo jako tako panować nad samochodem na lodzie nie oznacza, że jest dobrym kierowcą. A już na pewno dobrego kierowcy nie oznacza fakt, że komuś do tej pory udawało się nie spowodować wypadku będąc niewyspanym albo zalanym.

36 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-05-02 16:51:52)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

No nie mógł nikogo innego poprosić akurat tym razem, a mama musiała jechać na onkologię, a nie ma siły po prostu mama jechać komunikacją. Fakt drogi trochę jest, bo tak 40 minut w jedną stronę i był akurat niewyspany, ale trzeba było. Tutaj akurat nie było za bardzo możliwości, by sąsiad, ani z rodziny nikt. Rozumiem, że to zaburza koordynację też, ale no chodzi o to, że bywa i jednak co innego nie wyspać się dla mnie i musieć gdzieś jechać, a co innego wypić wiedząc, że będzie się potem jechać, czyli mieć na to wpływ i samemu jeszcze 'specjalnie' tak robić. Nikt nie jest idealnym kierowcą, wiem o tym, chodziło mi o to, że sytuacja wyjątkowa w tej sytuacji u mojego taty itp i taką ja rozumiem. No i nie po alkoholu, a niewyspanie co wtedy nie było jego winą. No, ale oczywiście jak jest inne wyjście, to też myślę, że warto poprosić kogoś o pomoc itp, tutaj nie było, więc inna sprawa. A po alkoholu to nie uznaję sytuacji wyjątkowych, to dla mnie już co innego mimo wszystko. No chyba, że ktoś wypiłby piwo, a nagle jego bliska osoba, by była w bardzo ciężkim stanie i nikt inny nie mógłby zawieźć do szpitala, to wtedy już nawet po alkoholu bym zrozumiała. Naganne, ale to byłaby mocno sytuacja wyjątkowa. No, ale tutaj dla mnie gorsze po alkoholu niż niewyspanym, więc sytuacja wyjątkowa musiałaby być jeszcze bardziej wyjątkowa moim zdaniem. No i weźmy pod uwagę, że człowiek bywa zmęczony np po pracy, a musi np samochodem wrócić do domu. Ok, też ma gorszą koordynację, ale nie możemy też przesadzać, że może jechać tylko jak jest bardzo wypoczęty, bo wiadomo, dużo ludzi jest zmęczonych, a wracać muszą, na to nie mają wpływu. Co innego na wypicie alkoholu - na to wpływ mają.

37

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Truskaweczko19, no niby tak. Chociaż ja w takich przypadkach zawsze prosiłam kogoś, by mnie podwiózł. W każdej tego typu sytuacji zawsze znalazłam sposób, gdy tylko chciałam. A nie jeżdżę niewyspana dla zasady i nie ma wyjątków, że "to tylko 3 ulice" itp. Po prostu widzę jak to się przekłada na moją koncentrację. O ile jeżdżąc sobie po wioskach nie trzeba wielkiego skupienia, to już do poruszania się w dużym mieście potrzeba go wiele. Dla mnie za każdym razem to jest wybór, a nie że trzeba. Nawet gdybym nie miała do dyspozycji rodziny i znajomych, to sąsiad by mnie podwiózł, jeśli sytuacja była podbramkowa. Ja ogólnie nie lubię takich tłumaczeń, a sytuacja życia i śmierci zdarza się raz na milion. Nie ma dla mnie też czegoś takiego jak "dobry kierowca". Dobrym kierowcą jest się do czasu. To, że ktoś umie zaparkować tyłem albo jako tako panować nad samochodem na lodzie nie oznacza, że jest dobrym kierowcą. A już na pewno dobrego kierowcy nie oznacza fakt, że komuś do tej pory udawało się nie spowodować wypadku będąc niewyspanym albo zalanym.

Przepraszam, że się wtrącę, ale mam swoje trzy grosze na temat. O ile również uważam, że nie ma usprawiedliwienia na jazdę pod wpływem alkoholu, to z niewyspaniem bywało różnie. Pracowałam na nocne zmiany, często po dwanaście godzin i musiałam wrócić czterdzieści kilometrów z pracy do domu. Nie było możliwości, żeby mnie ktoś wypoczęty podwiózł. Do tego woziłam jeszcze koleżankę i kolegów z pracy, więc odpowiedzialność nie tylko za siebie. Przez półtora roku zdarzyło mi się tylko raz przysnąć za kierownicą, ale natychmiast się ocknęłam, gdy samochodem zabujało na poboczu. Miałam szczęście, bo mogłam się ocknąć na drzewie. Niestety są sytuacje, w których po prostu jesteśmy zmuszeni prowadzić. Nie mówię o prowadzeniu pod wpływem alkoholu czy niedozwolonych środków, ale o niewyspaniu.

38

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Mala ilosc alkoholu popawia czas reakcji. Pamietam takie doswiadczenie na fizjologii - najpierw badano refleks, potem grupa podzielila sie i dostalismy alkohol, roztwor kofeiny lub glukoze. Najlepsze wyniki miala grupa po alkoholu.  tj, z porownaniu do wynikow bez niczego.To byla naprawde mala ilosc, nie pamietam juz dokladnie, czysty spirytus do analiz rozpuszczony w wodzie.

Jestem niskocisnieniowcem (do tego niski poziom cukru) i czasem doslowie odplywam. Teraz doszly duze problemy z kregoslupem szyjnym, mam zawroty glowy a co najgorsze blednik nie dziala - nie czuje przyspieszen hamowania czy zakretow. Na szczescie na mojej wsi najwyzej w rzepak wjade.
Teraz jestem na chorobowym bo sie znacznie pogorszylo, nogi dretwieja, nie ruszam juz palcami. Ale w poniedziale jade na badania do szpitala do miasta i juz sie martwie.

39 Ostatnio edytowany przez truskaweczka19 (2015-05-02 16:53:06)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Zgadzam się z Tobą ewka3. Właśnie też o to mi chodzi. Nie zawsze będzie się wypoczętym jadąc samochodem. Warto to minimalizować, ale nie zawsze jest możliwe być wypoczętym jak się jedzie. O to chodzi właśnie. A na picie alkoholu wpływ jest.

40

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Ewka3, ale sama widzisz, że to mogłoby się skończyć dużo gorzej w Twoim przypadku. Czy byłoby to warte tragedii? Wiadomo, że nie da się przymusić ludzi do jazdy na trzeźwo i kiedy jest się wyspanym. Nie neguję też, że różnie bywa. Po prostu wydaje mi się, że te usprawiedliwienia są często nadużywane. Nie mówię o Twoim przypadku, bo go nie znam, ale głównie o osobach z mojego otoczenia.

41

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
femte napisał/a:

Mala ilosc alkoholu popawia czas reakcji. Pamietam takie doswiadczenie na fizjologii - najpierw badano refleks, potem grupa podzielila sie i dostalismy alkohol, roztwor kofeiny lub glukoze. Najlepsze wyniki miala grupa po alkoholu.  tj, z porownaniu do wynikow bez niczego.To byla naprawde mala ilosc, nie pamietam juz dokladnie, czysty spirytus do analiz rozpuszczony w wodzie.

Znalazłem. Jest to prawda. Ale dotyczy to ledwie 8g czystego alkoholu czyli około 200ml piwa lub 40ml wódki. Powyżej koncentracja spada.

42

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Tak jeszcze mi się przypomniało... latem było głośno o tragedii ojca, który zostawił dziecko w rozgrzanym samochodzie i ono zmarło. On też był zmęczony i z tego przemęczenia zapomniał o dziecku. Wyjścia też nie miał, bo pracować musiał. Ja go oczywiście nie potępiam, ale czy kiedy dojdzie do tragedii, to takie tłumaczenia "nie miałem wyjścia" są dość dobre? Uchronią przed wyrzutami sumienia i rozpaczą rodziny? Każdy sądzi, że jest nietykalny, że wypadki dotyczą innych, a nie jego. A tak naprawdę wszystko jest fajnie do czasu. Ja osobiście nie chciałabym, by np. moje dziecko znalazło się gdziekolwiek w pobliżu niewyspanego kierowcy albo takiego, który wypił "tylko" 2 piwa.

43

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
M?rtainn napisał/a:
femte napisał/a:

Mala ilosc alkoholu popawia czas reakcji. Pamietam takie doswiadczenie na fizjologii - najpierw badano refleks, potem grupa podzielila sie i dostalismy alkohol, roztwor kofeiny lub glukoze. Najlepsze wyniki miala grupa po alkoholu.  tj, z porownaniu do wynikow bez niczego.To byla naprawde mala ilosc, nie pamietam juz dokladnie, czysty spirytus do analiz rozpuszczony w wodzie.

Znalazłem. Jest to prawda. Ale dotyczy to ledwie 8g czystego alkoholu czyli około 200ml piwa lub 40ml wódki. Powyżej koncentracja spada.

Jeszcze zależy jak ktoś toleruje alkohol są ludzie którzy po jednym kielonku wódki nie wiedzą co się dzieje.

44

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
cslady napisał/a:

O ile jeżdżąc sobie po wioskach nie trzeba wielkiego skupienia, to już do poruszania się w dużym mieście potrzeba go wiele.

Bardzo błędne myślenie, które wiele osób kosztowało wypadek. Na wiosce wkraczasz na teren "róbta co chceta" smile Traktorzysta zapewne nie włączy kierunkowskazu tylko nagle skręci zajeżdżając ci drogę, bo "zawsze tu skręcał i wszyscy wiedzą, że tu skręca skoro to jego pole". Jeśli na wiosce widzisz traktor lub inną maszynę masz tak 50 % szans, że jego kierowca ma w ogóle prawo jazdy... Ludzie i zwierzęta chodzą jak chcą i nie wiesz kiedy człowiek lub zwierzę wejdzie ci na drogę, przebiegnie lub ... przeleci. Jak miałem 18 lat i świeżo otrzymane prawo jazdy też myślałem, że na wiosce to można poszaleć i mniej uważać. Z tego błędu wyprowadził mnie właśnie ojciec alkoholik ale dobry kierowca...

45 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-05-02 17:24:57)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Snake, masz z tym rację. Mnie chodziło raczej o to, że przeciętna sytuacja na drodze na wsi wymaga mniej skupienia. Sama przecież uważam, że zawsze powinno się być skupionym. Często przejeżdżam przez jakieś wioski, ale rzadko widuję ciągniki. Maszyny rolnicze mijam głównie w żniwa. Przechodniów w ciągu dnia dobrze widać i nie ma ich wielu, więc to nie są jakieś czynniki wymagające mnóstwa uwagi i powolna jazda wystarczy, by szczęśliwie dojechać. Natomiast w mieście ludzie jeżdżą szybko, wymuszają pierwszeństwo, czasami nie używają kierunkowskazów i wszystko dzieje się bardzo, bardzo szybko. A na wsi wystarczy mieć ograniczone zaufanie do traktorzysty, zachować odstęp itp. Jedyne, co jest dużo gorsze na wsi i mnie denerwuje, to piesi wieczorem lub nocą. Chodzą nieoświetleni i trudno ich szybko zauważyć. Szczególnie, gdy jest się zmęczonym. Przecież nie każda droga na wsi jest oświetlona.

46

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Hm, ja nie zaprzecze, zdarzylo mi sie jechac po 1-2piwach, jednak zawsze pilnowalam, zeby minelo minimum kilka godzin od wypicia trunku. Wracajac z silowni, kiedy poziom cukru mam mniejszy, jestem zmeczona, cisnienie podskoczy/spadnie, mam mniejszy refleks niz po wypiciu wymienionych np. 2piw. I to duzo mniejszy. Obecnie jednak jedno piwo potrafi mnie rozlozyc na lopatki, juz nie wspomne o whyskey czy innych wodkach, i teraz bym poprostu nie wsiadla do auta, chociazby z tego powodu, ze nie zmiescilabym sie samochodem na wjazd pod domem. Gdzie auto zdarzylo mi sie tez ladnie zarysowac o mur wlasnie wjezdzajac na wjazd, bedac po silowni czy po pracy, juz nie pamietam, ale majac zero kropli alkoholu we krwi.
Jednak jesli zdarzyloby mi sie wlasnie, ze komus z bliskich mi osob dzialaby sie krzywda/trzeba by zawiesc na pogotowie itd, watpie, ze siedzialabym na dupie i czekala na cud, tracac czas na dzwonienie po znajomych czy ktos moglby mnie podrzucic czy tez podjechac docelowo do danej osoby.

Ale np tez od jakiegos czasu zdarza mi sie, ze przychodzi np godzina 22, jestem poza domem, lapie mnie takie hmm zmeczenie oczu, ze nawet okulary nie pomagaja i wiem, ze musze juz teraz jechac do domu, inaczej nie dojade. Czego czasami moja mama nie jest w stanie zrozumiec, zwlaszcza jak jestesmy u znajomych np. Uwaza to za moja glupia wymowke, bo chce poprostu jechac do domu, gdzie naprawde, jesli odczekam za dlugo, moje slepia traca swoj refleks

47 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-05-02 18:41:30)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

W 2014 r. miało miejsce 34 970 wypadków, w których zginęły 3 202 osoby

Kierujący pojazdami w stanie nietrzeźwym spowodowali 1 838 wypadków, w których zginęło 256 osób.

Czyli pijani kierowcy byli uczestnikami 5,26% wypadków, w których zginęło 8% ofiar.

Pozostaje 2946 osób zabitych przez zupełnie trzeźwych kierowców...


* Nietrzeźwi kierujący byli sprawcami 214 wypadków (10,8% ogółu wypadków z winy kierujących), w których zginęło 256 osób (11,7% ogółu zabitych w wypadkach spowodowanych przez kierujących).


Na podstawie: http://statystyka.policja.pl/st/ruch-drogowy/76562,Wypadki-drogowe-raporty-roczne.html

48

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Generalnie ja uważam że osoby które prowadzą pod wpływem alkoholu powinno się z urzędu zamykać w pierdlu za próbę morderstwa, bo dla mnie tak to właśnie wygląda, a to że to zaledwie 5 % dla statystyki, ale dla rodzin tych ludzi którzy giną z powodu pijanych kierowców to syn, matka, córka, ojciec a nie statystyczny %.

49 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-05-02 18:44:40)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Ale pozostałe 95% osób zostało zabitych przez ludzi, którzy uważają, że skoro są trzeźwi, to im jechać wolno...

Mnie osobiście jest naprawdę wszystko jedno, czy mnie zabije na przejściu głupek po 5 piwach, czy pan super-trzeźwy, ale z grypą i z 38 stopniami gorączki... Albo lala w szpilkach, której się przypadkiem stopa omsknie.

50

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Czyli co, nie usprawiedliwiamy kierowców, którzy o pijaku spowodowali wypadek, a rozgrzeszamy wszystkich pozostałych, którzy po prostu mieli pecha lub dzialały inne czynniki nieodurzajace organizmu? Bo tak to w niektórych postach wygląda...

51

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Nie, uważam, ze człowiek z grypą i gorączka, lub niewyspany, rozmawiający w czasie jazdy z telefonem przy uchu, po 18h ciągłej jazdy itp. itd. powinien być tak samo karany jak człowiek pod wpływem alkoholu, bo świadomie naraża inne osoby na niebezpieczeństwo.

52 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-05-02 18:58:35)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Iceni głupota ludzi to drugie, dlatego ja byłam dziś oburzona słysząc o tym że cukrzycy mają mieć zablokowaną możliwość posiadania prawa jazdy, bo ja osobiście nigdy nie wsiadam do samochodu w momencie kiedy jestem chora, mam atak barkowy, zaostrzenie astmy, czy rozregulowany cukier, cukrzyk doskonale wie jakie są objawy spadku lub wzrostu cukru we krwi, a nagle okazuje się że w oczach rządu jestem kaleką która nie może prowadzić samochodu... skoro tak to ja poproszę o rentę smile

Ludzie są i odpowiedzialni i głupi, niestety tych drugich nie brakuje i są ludzie którzy nie czytają ulotek leków i właśnie chorzy wsiadają za kierownicę, nie pomyślą, albo nie przyjdzie im do głowy że przykładowo po 3 godzinach snu mają wolniejsze reakcje, powinni o tym uczyć np w liceum że nie tylko narkotyki i alkohol, ale także leki, choroba, niewyspanie mogą być przyczyną wypadków. Kampanii "masz grypę, nie jedź" tongue

Jeden pomyśli i powie skoro mam gorączkę, ledwo ogarniam co się dzieje dookoła to nie będę jechał, a inny wsiądzie i pojedzie, a z drugiej strony w pewnym sensie to dzisiejsze realia wymuszają na ludziach zaiwanianie nawet w przypadku choroby i boi się taki że straci pracę to jedzie, niewsypany, chory... nie usprawiedliwiam ale często to tak właśnie wygląda.

Ja mówię nie dla głupoty, dla alkoholu, narkotyków, ględzenia przez telefon, jeżdżenia po zarwanej nocy, jeżdżenia podczas gorączki i złego samopoczucia, a wszyscy ludzie którzy tego nie przestrzegają do bezmyślni idio*i którzy powinni z marszu trafiać do pierdla.

53 Ostatnio edytowany przez cslady (2015-05-02 19:01:54)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
duszyczka napisał/a:

Czyli co, nie usprawiedliwiamy kierowców, którzy o pijaku spowodowali wypadek, a rozgrzeszamy wszystkich pozostałych, którzy po prostu mieli pecha lub dzialały inne czynniki nieodurzajace organizmu? Bo tak to w niektórych postach wygląda...

Ja bym nikogo nie usprawiedliwiała. Temat jest akurat o pijanych kierowcach, więc nie poruszałam innych przypadków. Osoby niewyspane, chore, jeżdżące zbyt szybko są dla mnie tak samo winne.

Iceni, to prawda, że głównymi przyczynami wypadków są według statystyk nadmierna prędkość oraz niestosowanie się do przepisów ruchu drogowego, a nie alkohol. Ale nie jesteśmy w stanie przewidzieć jak szybko danego dnia będzie jechał nasz brat, żona, wujek, czy znajomy, więc nie możemy temu zapobiegać przez wywieranie wpływu. Nawet gdy mamy świadomość, że któraś ze znanych nam osób szybko jeździ, nie jesteśmy w stanie codziennie zabierać jej kluczyków. A na prowadzenie po pijanemu bardzo często mamy realny wpływ. Nie zawsze, ale bardzo często. A mimo tego w wielu przypadkach pozostajemy bierni. Powinniśmy zająć się tym, na co mamy wpływ, zamiast bagatelizować problem przez podawanie statystyk. Bo ten problem nie jest wymyślony. On nadal istnieje i nadal giną ludzie, którzy są - jak zauważyła Małpa69 - czyimś ojcem, córką, synem, mężem itp.

54

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
Małpa69 napisał/a:

Iceni głupota ludzi to drugie, dlatego ja byłam dziś oburzona słysząc o tym że cukrzycy mają mieć zablokowaną możliwość posiadania prawa jazdy, bo ja osobiście nigdy nie wsiadam do samochodu w momencie kiedy jestem chora, mam atak barkowy, zaostrzenie astmy, czy rozregulowany cukier, cukrzyk doskonale wie jakie są objawy spadku lub wzrostu cukru we krwi, a nagle okazuje się że w oczach rządu jestem kaleką która nie może prowadzić samochodu... skoro tak to ja poproszę o rentę smile

Ludzie są i odpowiedzialni i głupi, niestety tych drugich nie brakuje i są ludzie którzy nie czytają ulotek leków i właśnie chorzy wsiadają za kierownicę, nie pomyślą, albo nie przyjdzie im do głowy że przykładowo po 3 godzinach snu mają wolniejsze reakcje, powinni o tym uczyć np w liceum że nie tylko narkotyki i alkohol, ale także leki, choroba, niewyspanie mogą być przyczyną wypadków. Kampanii "masz grypę, nie jedź" tongue

Jeden pomyśli i powie skoro mam gorączkę, ledwo ogarniam co się dzieje dookoła to nie będę jechał, a inny wsiądzie i pojedzie, a z drugiej strony w pewnym sensie to dzisiejsze realia wymuszają na ludziach zaiwanianie nawet w przypadku choroby i boi się taki że straci pracę to jedzie, niewsypany, chory... nie usprawiedliwiam ale często to tak właśnie wygląda.

Ja mówię nie dla głupoty, dla alkoholu, narkotyków, ględzenia przez telefon, jeżdżenia po zarwanej nocy, jeżdżenia podczas gorączki i złego samopoczucia, a wszyscy ludzie którzy tego nie przestrzegają do bezmyślni idio*i którzy powinni z marszu trafiać do pierdla.

Małpo, ale dokładnie tak samo często to wygląda w przypadku alkoholu... ktoś się bawi wieczorem przy alko,. a rano dostaje telefon od szefa, że ma trasę - i co? Raz odmówisz, ale za którymś razem masz do wyboru albo się zgodzić, albo szukać nowej pracy.
Oczywiście można nie pić w ogóle - ale ile osób ze względu na pracę zostaje abstynentami?

55 Ostatnio edytowany przez Iceni (2015-05-02 19:08:57)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Cslady, widzisz, tyle tylko, że jazda po pijaku jest piętnowana, a jazda z nadmierną prędkością o wiele mniej.
Nie chodzi mi o to, by pobłażać pijanym - chodzi mi o to, że to się nagłaśnia, a na mnóstwo innych rzeczy przymykamy oko... Czy jeżeli twój facet zacznie jeździć 100 po mieście też mu zabierzesz kluczyki? A jak będzie jeździł "tylko" 80? A jak zobaczysz, że twój sąsiad szaleje po osiedlowej uliczce zadzwonisz po policję?

56

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
Małpa69 napisał/a:

Iceni głupota ludzi to drugie, dlatego ja byłam dziś oburzona słysząc o tym że cukrzycy mają mieć zablokowaną możliwość posiadania prawa jazdy, bo ja osobiście nigdy nie wsiadam do samochodu w momencie kiedy jestem chora, mam atak barkowy, zaostrzenie astmy, czy rozregulowany cukier, cukrzyk doskonale wie jakie są objawy spadku lub wzrostu cukru we krwi, a nagle okazuje się że w oczach rządu jestem kaleką która nie może prowadzić samochodu... skoro tak to ja poproszę o rentę smile

Małpo są różni cukrzycy.Nie wiem co oznacza fakt,że nie wsiadasz do auta jak masz "rozregulowany" cukier.
Ja też jestem diabetykiem i co z tego,że będę miała idealny poziom cukru jak wsiądę do auta.Będę jechać dwie godziny i w tym czasie może być różnie.Ja na przykład nie odczuwam niedocukrzenia bo choruję już dość długo i mam mikroangiopatię.

Cukrzyk,który spowodował wypadek odpowiada za niego tak jak zdrowy człowiek.Co z tego,kiedy to życia czy zdrowia ofierze nie wróci.

Owszem,jestem za tym by diabetykom bardzo ostrożnie wydawać prawko bo nie każdy może jeździć.
I tu,być może strzelam sobie w kolano-ale nie raz i nie dwa z tego powodu,że zwyczajnie się boję biorę taksówkę.

Nie jesteś inwalidką bo nie możesz prowadzić auta-nawet jeśli taki przepis wyjdzie-jest sporo osób nie mających prawka i nie planujący go zrobić i nie sprawia im problemu codzienne dojeżdżanie do pracy.

57

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
Iceni napisał/a:

Cslady, widzisz, tyle tylko, że jazda po pijaku jest piętnowana, a jazda z nadmierną prędkością o wiele mniej.
Nie chodzi mi o to, by pobłażać pijanym - chodzi mi o to, że to się nagłaśnia, a na mnóstwo innych rzeczy przymykamy oko... Czy jeżeli twój facet zacznie jeździć 100 po mieście też mu zabierzesz kluczyki? A jak będzie jeździł "tylko" 80? A jak zobaczysz, że twój sąsiad szaleje po osiedlowej uliczce zadzwonisz po policję?

Hmm czy ja wiem. Myślę, że w obu przypadkach społeczeństwo pobłaża tak samo. "To tylko 20 km/h więcej, więc nic się nie stanie". "To tylko 2 piwa, nic się nie stanie". W obu przypadkach są też kampanie społeczne, które mają uświadomić problem. Ostatnio głośne są właśnie kampanie dotyczące zbyt szybkiej jazdy. Słyszę je w radiu, widzę billboardy itp. Ale ogólnie zgadzam się z Tobą, że prędkość jest większym problemem.

Mój facet ma podobne zdanie, więc nie jeździłby z taką prędkością. Ale jeśli nagle by zaczął, to tak, zabierałabym kluczyki. Nie wiem jak bym to rozwiązała, ale gdyby faktycznie był głupcem, to starałabym się jakoś na niego wpłynąć i uświadomić zagrożenia. A jeśli sąsiad zachowywałby się w ten sposób na osiedlowej uliczce to oczywiście, że zadzwoniłabym na policję. Tyle mogłabym zrobić. Próbowałabym też porozmawiać z sąsiadem, choć domyślam się rezultatów takiego spotkania. big_smile

58 Ostatnio edytowany przez Małpa69 (2015-05-02 20:18:43)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Na szczęście dla mnie gojka nie mam cukrzycy w papierach od prawka bo zdawałam zaraz po 18 więc mogą się w pupę pocałować, mi się niedocukrzenie zdarza bardzo rzadko i wyłapuje je błyskawicznie, więc nie wiem jakim bym miała być zagrożeniem na drodze. Prawko mam od 18, nie miałam żadnego wypadku, ani żadnej ryzykownej sytuacji z mojej winy, nie wiem więc czemu miałabym utracić prawo jazdy i nie zamierzam go tracić.

Mój ojciec cukrzyk, prawo jazdy ma ze 30 lat, żadnego wypadku.
Moja matka cukrzyk, prawo jazdy od ponad 10 lat, żadnego wypadku.
Mój dziadek cukrzyk, prawo jazdy od około 50 lat, żadnego wypadku.

Dziwne że nie są problemem ślepe stare pryki, myślące że są 20 latkami, przecież to zagrożenie udaru, zawału... Najlepiej od razu zabierzmy prawko wszystkim. No albo ludzie z astmą, nie są tak rygorystycznie traktowani jak cukrzycy i epileptycy, a przecież silny atak astmy zwala z nóg. Mam i astmę i cukrzycę i nie widzę zbytniej różnicy między jednym i drugim jeśli chodzi o zdolność prowadzenia pojazdu.

Ale nie offtopuję, myślę że wszystko rozbija się o rozsądek, jeśli go zabraknie to nic nie pomoże.

I oświadczam, że jeżeli przyjdzie taki czas, że będę mieć napady ciężkiego niedocukrzenia, moja sprawność fizyczna trwale się pogorszy, to schowam prawko do szuflady i oddam stery komuś innemu, póki co nie widzę takiej potrzeby. A póki co kiedy czuje się źle nie prowadzę, a jak dobrze a cukry mam dobre to czemu nie smile

59

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Ewka3, ale sama widzisz, że to mogłoby się skończyć dużo gorzej w Twoim przypadku. Czy byłoby to warte tragedii? Wiadomo, że nie da się przymusić ludzi do jazdy na trzeźwo i kiedy jest się wyspanym. Nie neguję też, że różnie bywa. Po prostu wydaje mi się, że te usprawiedliwienia są często nadużywane. Nie mówię o Twoim przypadku, bo go nie znam, ale głównie o osobach z mojego otoczenia.

No, myśmy byli zmuszeni. Jak się chce jeść, to trzeba pracować. Mieliśmy też między sobą taką umowę, że nikt nie zgrywa bohatera i jeśli się źle czuje, to oddaje kierownicę komuś innemu. Zmieniłam pracę, większość z naszej ekipy już w tym zakładzie nie pracuje, ale dopóki nie miałam innych możliwości musiałam sobie radzić.

Uważam, że jeżeli ludzie podchodzą z głową do powodzenia samochodu, to zawsze będą starać się zminimalizować ryzyko. Wielu zawodowych kierowców nie wsiądzie za kółko następnego dnia po alkoholu, nawet jeśli nie ma już promili w wydychanym powietrzu, ze względu na złe samopoczucie.

Dużą rolę, według mnie, odgrywa świadomość społeczna. Kiedyś nikt nie dzwonił po drogówkę, gdy widział nietrzeźwego, słaniającego się, lub podejrzanie prowadzącego auto kierowcę. Obecnie słyszę, że młodzi ludzie się nie krępują i często dziwonią na 112. Mój syn uważa, że powiadamiając policję robi przysługę nietrzeźwemu kierowcy, straci on prawo jazdy - owszem, ale przynajmniej nikogo nie zabije. Jeżeli młode pokolenie wychodzi z takiego założenia, to nie ma mowy o przyzwoleniu społecznym na jazdę pod wpływem alkoholu.

Osobiście uważam, że nie ma sytuacji, która zmusiłaby mnie do siadania za kółkiem po pijaku. Mam rodzinę i znajomych, mam telefon, ostatecznie są taksówki. Jeżeli wiem, że muszę prowadzić, to nie łapię za kieliszek.

60

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Ewka3, masz bardzo mądrego syna i dobrze go wychowałaś. Niestety to nie jest czymś oczywistym. Chyba, że ja w jakimś złym środowisku się obracam.

Ktoś wcześniej napisał, że duże zagrożenie powodują też rozmowy przez telefon podczas jazdy. Zgadzam się z tym. W ciągu ostatniego miesiąca widziałam kilka takich przypadków na własne oczy. Jedna kobieta na autostradzie jechała jakieś 30-40 km/h. A kiedy zaczęłam ją mijać, to zauważyłam, że trzyma telefon przy uchu. Inny mężczyzna jechał po Warszawie w godzinach szczytu zygzakiem, przekraczając linię swojego pasa, i myślałam, że na 90% jest pijany. Też miał telefon przy uchu. Dla mnie to idiotyzm w czystej postaci. Jeśli ktoś ma świadomość, że może odbierać telefon podczas jazdy, to niech dokupi sobie jakiś uchwyt na telefon i rozmawia z głośnomówiącego. Albo kupi słuchawkę bluetooth. Tutaj nie ma jakichkolwiek wymówek. Jest jedynie zła wola. Mandaty powinny być słone, a kary dotkliwe. Szkoda, że w tym temacie nie ma kampanii społecznych. A jeśli są, to do mnie nie dotarły.

61 Ostatnio edytowany przez Benita72 (2015-05-02 21:29:00)

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Ale jednak coraz więcej kierowcow ma już wbudowane systemy glosnomowiace, wiec z czasem problem będzie się raczej zmniejszal.
Ja mysle, ze najbardziej tragiczna w skutkach jest brawura, i brak wyobraźni za kierownicą, a alkohol, jak wiadomo dodatkowo to poteguje, - każdemu się wydaje, ze po alko wiecej może wink

62

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Alkohol, zmęczenie, choroba, rozmowa przez telefon - to wszystko stanowi zagrożenie dla uczestników ruchu drogowego, dlatego tak ważna jest nasza wyobraźnia, umiejętność przewidywania i wynikająca z nich  o d p o w i e d z i a l n o ś ć  za siebie samego i za innych.
Wiele razy temat pijanych kierowców poruszałam w rozmowach ze znajomymi i zawsze podkreślam, że o ile byłabym w stanie zrozumieć i wybaczyć spowodowanie tragicznego w skutkach wypadku, w którym ucierpieli moi bliscy, osobie zmęczonej czy nawet rozmawiającej przez tę nieszczęsną komórkę, o tyle pijanej NIGDY. U mnie nie ma przyzwolenia na siadanie za kierownicą po alkoholu - albo pijesz i nie jedziesz, albo nie pijesz.

63

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Benita72, ja bym dodała jeszcze brak pokory, nadmierną pewność siebie i ufność w swoje umiejętności. Zawsze mnie bawi, gdy ktoś mówi o sobie, że jest dobrym kierowcą. Dobry kierowca nigdy tak o sobie nie powie, bo ma świadomość, że nie wszystko jest w stanie przewidzieć i nie zawsze będzie w stanie zapanować nad samochodem. Dobry kierowca jest świadomy, że maszyny czasami zawodzą i że umiejętności też mogą zawieść.

64

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Ktoś wcześniej napisał, że duże zagrożenie powodują też rozmowy przez telefon podczas jazdy. Zgadzam się z tym. W ciągu ostatniego miesiąca widziałam kilka takich przypadków na własne oczy. Jedna kobieta na autostradzie jechała jakieś 30-40 km/h. A kiedy zaczęłam ją mijać, to zauważyłam, że trzyma telefon przy uchu. Inny mężczyzna jechał po Warszawie w godzinach szczytu zygzakiem, przekraczając linię swojego pasa, i myślałam, że na 90% jest pijany. Też miał telefon przy uchu. Dla mnie to idiotyzm w czystej postaci. Jeśli ktoś ma świadomość, że może odbierać telefon podczas jazdy, to niech dokupi sobie jakiś uchwyt na telefon i rozmawia z głośnomówiącego. Albo kupi słuchawkę bluetooth. Tutaj nie ma jakichkolwiek wymówek. Jest jedynie zła wola. Mandaty powinny być słone, a kary dotkliwe. Szkoda, że w tym temacie nie ma kampanii społecznych. A jeśli są, to do mnie nie dotarły.

Dodałbym jeszcze kampanię społeczną przeciwko malowaniu się w samochodzie przez kobiety. Ile razy to widziałem jak kobiecina maluje usta albo coś w ten deseń. Rok temu taka pięknisia stała za mną w korku i dokładnie widziałem w lusterku jak się maluje, a za chwilę wjechała mi w kufer... Wysiadłem z samochodu, spojrzałem, mało nie pękłem ze śmiechu i machnąłem jej ręką, że nie ma problemu. No ja nie miałem, bo mój SUV ma z tyłu koło zapasowe w metalowej osłonie i pięknisi samochód tylko otarł lakier na tej osłonie. Za to moje koło zapasowe i jego osłona podziałała jak grot włóczni i wgniótł jej cały przód maski. Do klepania i lakierowania... Na tym samym skrzyżowaniu widziałem jak babka obok mnie wykonywała skręt i zmianę pasa cały czas z twarzą w lusterku, bo coś tam poprawiała albo malowała... Poza tym spróbujcie pojeździć przez miasto 50 km/h albo 89 w trasie. Liczcie samochody, które będą was wyprzedzać. Wszystko nietrzeźwi?

65

Odp: Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?
cslady napisał/a:

Dobry kierowca nigdy tak o sobie nie powie, bo ma świadomość, że nie wszystko jest w stanie przewidzieć i nie zawsze będzie w stanie zapanować nad samochodem. Dobry kierowca jest świadomy, że maszyny czasami zawodzą i że umiejętności też mogą zawieść.

Zgadza się. Po ponad 20 latach bezwypadkowej jazdy w ubiegłym roku miałam wypadek, na szczęście nikomu nic się nie stało. Wracałam do domu, nie byłam zmęczona, nie rozmawiałam przez telefon, oczywiście wcześniej nie piłam. Co prawda było po ulewie, ale droga była sucha, widoczność bardzo dobra, jechałam przepisową prędkością. W pewnym momencie samochód zaczął ściągać mnie na bok. Próbowałam nad nim panować, niestety rzucało mnie po całej szerokości drogi, przy czym zaznaczę, że nawet z jazdą zimą, w czasie śnieżycy czy po lodzie, nie mam żadnych problemów, a jeździłam już w naprawdę trudnych warunkach. Kierownicę trzymałam bardzo mocno, usiłowałam wyhamować naturalnie, czyli bez gwałtownego naciskania hamulca, a przy tym trzymać się swojego pasa, niestety ostatecznie i tak wylądowałam w rowie. Miałam kupę szczęścia, bo kilkaset metrów wcześniej i dalej rów był bardzo głęboki, ponadto, bo z przeciwka nic nie jechało, a że w tym miejscu droga biegła po lekim łuku, który chował się za skarpą, to kierowca pojazdu znajdującego się na przeciwległym pasie nie miał możliwości, aby mnie wcześniej zauważyć, nie wspominając, że była tam długa prosta, więc z dużym prawdopodobieństwem mógł być rozpędzony.
Przyznaję, że zupełnie nie rozumiałam co się stało, jednak po badaniu technicznym okazało się, że zawiodła technika, a dokładnie amortyzator, pomimo że samochód był po niedawnym przeglądzie.
Zawsze jeździłam odpowiedzialnie, ale od tamtego zdarzenia nabrałam dodatkowo ogromnej pokory.

Posty [ 1 do 65 z 170 ]

Strony 1 2 3 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » STYL ŻYCIA I SPOŁECZEŃSTWO KOBIECYM OKIEM » Społeczne przyzwolenie na jazdę pod wpływem - tak czy nie?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024