Cześć
Mam 17 lat, od 1.5 miesiąca jestem z pewnym chlopakiem. To mój pierwszy związek. Nie czuję się w nim zbyt dobrze, z różnych powodów- głównie dlatego, że nie mam z moim chłopakiem wspólnych zainteresowań, odnoszę wrażanie, że trochę naciska w sprawach intymnych i ogólnie, nie ma tego czegoś w naszej relacji...rozmawiam z nim na ten temat, ale dla niego wszystko jest ok. Zastanawiam się, czy tego nie skończyć, bo wszystko chyba i tak ku temu zmierza.
Najgorsze jest to, ze mój chłopak ma kolegę, który od dawna mi się podoba, jest bardzo uprzejmy. Zauroczył mnie sobą od pierwszej rozmowy. Interesujemy się podobnymi rzeczami. W dodatku mnie lubi..to zabrzmi chamsko, ale ostatnio zdarzyla się okazja, by z nim trochę poprzebywać i..zaczęłam żałować, że zwiazalam się z moim chlopakiem.
Rozum podpowiada mi, ze to nie ma szans- to tak, jakby chłopak koleżanki, nawet po tym, jakby się rozstali, zaczął mnie podrywać. Ale nie mogę o nim zapomnieć i caly czas robię sobie głupie nadzieje. Ostatnio zaczepil mnie na przerwie, od tak dawna o tym marzyłam, a teraz i tak nic z tego
co myślicie o tej sytuacji? Może miałyście podobnie?
Masz 17 lat, związek trwa półtorej miesiąca i nie jest fajnie - gdzie tu miejsce na dylematy? Bądź z tym, z kim ci dobrze, a obecnego sobie odpuść. Wiadomo, że chłopak w tym wieku naciska na seks i pewnie głównie z tego powodu w ogóle z tobą jest (skoro nic was nie łączy tak naprawdę, żadnych pasji, poglądów wspólnych itp.), więc myślę, że nie ma sensu zaprzątać sobie dalej głowy tą znajomością.
To, że to kumpel obecnego, to nic nie znaczy. Skończycie szkołę, pójdziecie na studia, ich drogi się rozejdą, będą nowe znajomości. Przecież to nie brat ani nikt bliski.
Na twoim miejscu bym się nie zastanawiała ani chwili.