Ostatnio dowiedzialam sie ze moj maz spotyka sie z inna kobieta - oboje twierdza ze do seksu nie doszlo, tylko raz sie pocalowali. Trwalo to okolo miesiaca jak sie dowiedzialam. Twierdzil ze to nic takiego i ze ona nie jest dla niego wazna. Wscieklam sie i kazalam mu wyprowadzic, po czym on przeprosil i mowil ze juz sie nie powtorzy wiec mu wybaczylam. Pozniej okazalo sie ze on wciaz do niej dzwoni wiec powiedzialam ze to koniec i ze ma sie wyprowdzaic - nie mial gdzie wiec utalilismy ze do konca kwietnia bedzie mieszkal ze mna az sobie cos znajdzie.
W tym czasie zachowywal sie jak aniolek i probowal mnie przekupic uprzejmosciami, widzialam ze sie stara wiec pomyslalam ze moze warto sprobowac.
Az sie okazalo ze on sie z nia spotyka nadal, przyznal sie, powiedzial ze to dlatego ze mielismy zrywac. Kazalam mu wybierac albo ja albo ona. Powiedzial ze musi pomyslec jeden dzien i wybral mnie.
Wiem ze sie nie spotykaja ale mysle ze wciaz do niej dzwoni. Po za tym jest taki troche oddalony, nadal za nia teskni ale powiedzial ze mu przejdzie. Nie wiem co mam robic czy dalej to ciagnac i jakos probowac naprawic, stac sie atrakcyjniejsza, ciekawsza zebym to jak go interesowala a nie one czy dac sobie spokuj. Wszystko jest swieze i nie jestem w stanie obiektywnie ocenic sytuacji.
Czy ktos ma podobne przejscia i moze cos poradzic?