Cześć. Mam 18, rocznikowo 19 lat. Tak jak w tytule, czuję w sobie taką pustkę, jakbym nikogo w życiu nie miała. Właściwie nie wiem, czemu tak jest, ale po prostu chcę się wygadać. Z jednej strony mam przyjaciół, na których mogę liczyć, ale z drugiej oni są gdzieś obok mnie, mają swoje życie, problemy, związki, koniec końców zostaję ze wszystkim sama. I właśnie niedawno to mnie uderzyło - znajomi będą mieli wystarczająco swoich spraw i tak naprawdę będę musiała liczyć tylko na siebie. Uświadomiłam sobie, że tak naprawdę nikogo w życiu nie mam i ta świadomość, że zostanę sama mnie dobija.
Pewnie jesteś w klasie maturalnej, wszyscy wokół Ciebie myślą o przyszłości, gorączkowo przygotowują się do matury, mają mniej czasu, już niedługo rozjadą się na studia czy do pracy, siłą rzeczy kontakty stają się luźniejsze. Może trochę zagubiłaś się w tej atmosferze. Jeśli masz konkretne plany na przyszłość, na przykład planujesz studiować to co Cię interesuje, to wkrótce poznasz osoby o podobnych zainteresowaniach. Dlatego wcale nie jest powiedziane, że zostaniesz sama. Stan obecny jest przejściowy.
jeśli chcesz to napisz mejla, możemy pogadać ![]()
Jestem z Warszawy. W podobnej tkwię sytuacji, tylko że na dobrą sprawę nie mam nikogo. Mam 18 lat, diabła w domu i nikogo więcej. Chętnie bym się wyrwała z tego piekła.
Jak chcesz możemy się poznać.