Pustka po rozstaniu. - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 9 ]

1

Temat: Pustka po rozstaniu.

Witam, jestem pierwszy raz na tym forum, w gruncie rzeczy nigdy na żadnym niczego nie napisałam, ale po przeczytaniu kilku historii chciałabym również podzielić się swoją.
Może wyolbrzymiam problemy ale strasznie mi ciężko i tymbardziej mnie to zadziwia, bo odkąd pamiętam byłam silna, zdecydowana, spontaniczna i odważna. Z mężczyznami sobie radziłam bez większych przeszkód, aż nieoczekiwanie, rok temu zaczęłam się wplątywać w coś, przez co w życiu nie spodziewałabym się, że wyjdę taka "okaleczona".
Mam 20 lat, poznałam Dominika w Maju ubiegłego roku, spodobał mi się, zaczęliśmy się spotykać. Rodzice nie byli zbyt pozytywnie nastawieni do tego związku, bo znali go,  on ma 28 lat i mieszka w tej samej miejscowości co ja i moja rodzina. Nie krążyły o nim zbyt pozytywne komentarze ale ja wychodziłam z założenia, że póki nie spróbuję - to się nie przekonam, jak zawsze zresztą. Na początku było wręcz cudownie, był romantyczny, opiekuńczy i ostrożny w słowach i zdaniach. Dość szybko zaczęlismy się uważać za parę. Może rozmowa nie szła nam całkiem płynnie, ale twierdziłam, że to kwestia czasu. No i po pewnym czasie przyzwyczaiłam się do niego, zakochana, nie zauważałam tego, że on nie stawiał mnie na pierwszym miejscu, lubił dużo wypić, spotykać się z kolegami, pewnego razu wyjechaliśmy w góry, planując wspaniały weekend, ale wróciliśmy zdenerwowani, bo nie udało nam się znaleźć niczego wolnego. Zaprosilismy więc jego znajomych, z którymi miałam bardzo dobry kontakt, trochę wypiliśmy, a kiedy oni wyszli, zaczęliśmy się kłócić o jakąś głupotę, usiadłam na parapecie, chciałam zapalić papierosa wtedy on zdarł mnie z niego siła i zaczął krzyczeć coś w stylu sąsiedzi zobaczą itp,. wściekła ubrałam sie i wyszłam, nawet nie protestował, po chwili podjechał jego kolega i odwiózł mnie do domu, następnego dnia dowiedziałam się, że on wybrał sie jeszcze z tym samym kolegą na dyskotekę. Rano nawet nie zadzwonił, wystawił tylko auto przez bramę, żebym mogła je zabrać, ZERO przeprosin, nic, ale ja nie wiedząc czemu wróciłam. Zdarzały sie różne takie sytuacje, kiedy nie szanował mojego zdania, robił ze mnie pijaczkę, krzyczał, ale zaraz po większych kłótniach wynagradzał mi to wypadami do świetnych miejsc, upojne noce itp. I wszystko wracało do normy.
Studiuję we Wrocławiu od roku, ale ani razu mnie nie odwiedził. (500 km to było dla niego za dużo). Ciągle jednak wmawiałam sobie, że kocha mnie na swój sposób. U mnie w domu praktycznie nie bywał, to zawsze ja do niego przyjeżdżałam, kiedy było mi smutno albo źle, nie starał sie specjalnie, żeby mnie pocieszyć, ciągle czegoś mi w tym związku brakowało, czasem zasypiał, kliedy byliśmy umówieni, potem tylko się tłumaczył, że po prostu zasnął.
Próbowałam dalej tłumaczyć sobie, że MUSZĘ GO ZAAKCEPTOWAĆ takim jaki jest. Wcześniej był w wielu związkach, nawet sie oświadczył ale dziewczyna po 4 miesiącach wspólnego mieszkania zerwała oświadczyny, ze względu na jego zachowanie. Wspominał ją jako głupią, i pluł sobie w twarz ze z nią był, wydawało mi sie to zalosne, ale przemilczałam tą kwestię.
Czara goryczy przelała się dopiero wtedy kiedy zadzwonił do mnie, kiedy ja jechałam do wrocławia i tak od slowa do slowa doszlo do tematu malzenstwa. Zzapytalam tak o, bez wiekszych obaw, czy jest dziewczyna z ktora moglby sie ozenic. powiedzial, ze tak, ale ona juz go nie kocha i na pewno z tego nic nie bedzie bo wyszla za maz i ma dzieci/
Zamurowalo mnie. Nie moglam tego wytrzymac. Kiedy wrocilam z Wroclawia, przyjechalam do niego i zerwalam, prosil mnie zebym tego nie robila, dzwonil cciagle, nawet widzielismy sie kilka razy, i o malo co sie nie zlamalam. Nie jestesmy ze soba od dwoch miesiecy ale ja ciagle lize rany.
Tesknie za nim, jednoczesnie martwie sie o niego, ze nie dalam mu szansy, z drugiej strony wiem, ze przez ten zwiazek stracilam duzo szacunku do siebie samej, wypalilam sie, czuje bezdenną pustkę i nie wiem jak sie ztego wyrwac.
Czuje ze oszaleje. Ale jakoś życie toczy sie dalej.
Ciągle się tylko biję z myślami czy postąpiłam dobrze, czy może, zaprzepaściłam szansę na coś co mogło trwać.

Wiem, że to nudna i długa historia ale gdyby któraś z was mogła mi udzielic chociaz jakiejs krótkiej rady, byłabym wdzięczna. Rzadko kiedy zwracam się do kogoś o pomoc, ale tutaj, anonimowo jest mi łatwiej. Musiałam to zrobić, bo narasta we mnie takie ciśnienie, że boję się, że za niedługo cała się rozpadnę.

Pozdrawiam,
M.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pustka po rozstaniu.

witaj! wiesz ja zrobiłam tak samo jak ty,zerwałam ze swoim bo już dłużej nie mogłam go znieść a teraz czuje taką samą pustke jak ty. brakuje mi go ,chciałabym żebyśmy byli w kontakcie ale on milczy.to było podłe ze strony tw faceta gdy mówił o innej ,może chciał ci zrobić na złość, odegrać się za coś co mu kiedyś powiedzialaś ?w każdym razie za takie coś zrobiła bym tak samo jak ty!...nie wiem szczerze mówiąc ,nie rozumiem coraz  bardziej facetow, tak jak swojego też nie moglam czasami rozgryść.jest teraz między wami jakiś kontakt?

3

Odp: Pustka po rozstaniu.

Mieliśmy caly czas kontakt od naszego rozstania, ale wykańczało mnie to, bo wiedziałam, że dalej zaczyna coś się we mnie dziać i od ubiegłej niedzieli całkowicie urwałam kontakt, on też się już nie odzywa, wyjechałam do Wrocławia i postanowiłam nie wracać, póki nie ochłonę,. Trudno jest mi się skupić na czymkolwiek, do tego sesja za pasem, a ja czuję się kompletnie przytłoczona rzeczywistością, nie panuje na tym, naprawdę nigdy tak ciężko nie przezylam zadnego rozstania, po prostu, czuję się jakbym upadła na ziemię i nie mogła się ztego podnieść, to żałosne i zdaję sobie z tego sprawę, najbardziej mnie jednak wkurza to, że facet móggł mnie doprowadzić do takiego stanu, nie poznaję sama siebie i naprawdę zaczynam tracić do siebie szacunek.

4

Odp: Pustka po rozstaniu.

ten facet ma na ciebie zgubny wpływ,i najgorzej strcić szacunek do samej siebie przez takich drani pokroju tw 'byłego.' pomyśl sobie że nie jesteś sama w tym bólu, w tych trudnych dla ciebie chwilach,bo ja także jestem i większość kobiet na tym forum też.probuj jakoś myśleć o sobie pozytywnie i wyciągnij z tych doświadczeń jakieś wnioski, być może okażą się drogocenne.bo takie historie to dobre lekcje życia.zmobilizuj sie do sesji.pozdrawiam!

5

Odp: Pustka po rozstaniu.

Przede wszystkim bardzo chciałabym Ci pogratulować podjętej słusznej - chodź pod wpływem silnych emocji - decyzji i konsekwentnego trwania w niej . Nic lepszego tak naprawdę nie mogłaś zrobić , bo na moje oko,  Dominik traktował ten związek bardzo lekkomyślnie , jako jeden z tych , w którym się trwa tylko dlatego, aby nie być samemu . To co teraz napisałam jest dla Ciebie na pewno przykre - jakby nie patrzeć czułaś (czujesz?) coś do niego - ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło .
Jeżeli jest się z kimś długo , oprócz uczucia łączy nas z drugim człowiekiem dodatkowo przyzwyczajenie , dlatego tak bardzo boli brak tej osoby w naszym życiu . Ale przyzwyczajenie mija , dystansujemy się emocjonalnie i jesteśmy gotowi na nowy związek . Tak naprawdę nie ma złotego środka który pomógłby Ci zapomnieć o nim. Tu czas odgrywa najważniejszą rolę .
Swoją drogą 28 letni mężczyzna i taki niski poziom dojrzałości...

6

Odp: Pustka po rozstaniu.

Święta racja z tą dojrzałością, też często się nad tym zastanawiałam, potrafisz wyłapywać rzeczy, których niektórzy nie zauważyliby po przeczytaniu jednostronnej historii smile
Jeżeli tylko będę pewna, że zrobiłam dobrze, to myślę, że zacznę dochodzić do siebie. Najgorsze jest właśnie to myślenie - zrobiłam dobrze czy źle, ale cholera..
Dzięki za odpowiedzi i słowa otuchy ale i trochę otrzeźwiające stwierdzenia, jak te, że traktował to lekkomyślnie.
Kubeł zimnej wody potrafi zdziałać cuda. Mam nadzieję, że powiem sobie za niedługo, że dobrze zrobiłam.

7 Ostatnio edytowany przez muśka (2011-05-12 12:32:06)

Odp: Pustka po rozstaniu.

Powinnaś podejść do sprawy bardziej racjonalnie, niż emocjonalnie . Łatwiej jest powiedzieć , trudniej zrobić , lecz wszystko jest do zrealizowania . A kiedy już odpowiesz sobie na parę pytań , znajdziesz tym samym odpowiedź na pytanie najbardziej Cię nurtujące 'czy zrobiłaś dobrze rozstając się z nim'. Przede wszystkim weź pod uwagę zachowanie Dominika . Pytanie w temacie ślubu było co prawda decydujące , jednak uważam , że na rozstanie złożyło się o wiele więcej czynników . 28 letni mężczyzna powinien dążyć do stabilizacji życiowej . On jednak zatrzymał się 10 lat wstecz , na imprezach , znajomych , piciu  i bardzo ograniczonym myśleniu . Sam fakt , że jego była narzeczona po 4 miesiącach wspólnego mieszkania zerwała zaręczyny mówi sam za siebie . Zaręczyn dla zabawy się nie przyjmuje i tym bardziej z nudów nie zrywa. Chciałabyś mieć duże dziecko za chłopaka ?

8

Odp: Pustka po rozstaniu.

Nie przejmuj się, nic nie straciłaś. Skoro był z Tobą i wciąż myślał o innej, to widocznie nie dostrzegał ile wnosisz w jego życie i do Waszego związku. Zdaję sobie sprawę, że to trudne, ale musisz być silna i NIGDY nie trać nadziei. Jesteś młoda, jeszcze sporo przed Tobą, trafisz pewnego dnia na mężczyznę, który doceni Twoją lojalność i siłę. Głowa do góry, pozdrawiam, Moka.

Posty [ 9 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024