Witam
Mój problem polega na tym, że jestem już po trzydziestce a boje się zaangażować w trwały związek i nie potrafie takiego stworzyć. Wygląda to mniej więcej tak, że będąc w jakimś lokalu np.pub lub dyskoteka poznaje dziewczyne.
Podczas tego spotkania możemy godzinami gadać, tańczyć, śmiać się itp. Nawiązuje się między nami nić porozumienia takie szczere uczucie. Jestem wtedy zachwycony, że poznałem dziewczyne, o jakiej zawsze myślałem. Następnie nad ranem
przychodzi koniec imprezy i moment pożegnania. Zdarza się tak, że całuje ją na pożegnanie i odchodzę nie biorąc numeru telefonu lub ona sama zasugeruje, abym wziął jej numer. Następny dzień to moja nadzieja, że jeszcze ją spotkam lub
jak mam jej numer to walka, aby zadzwonić i umówić się na kolejne spotkanie. Nie jestem w stanie zadzwonić nawet, wtedy gdy dziewczyna pierwsza napisze. Przerażeniem ogarnia mnie myśl, że miałbym umówić się na randkę tylko ja i ona. W lokalu
jestem trochę pijany, znikają wszystkie opory, strach, kompleksy. Co ze mną jest nie tak?
Też to miałam, można przeżyc randkę na trzeźwo. Mam dwie rady: pierwsza - zastanów się czego się boisz odrzucenia czy bliskości. Moja rada numer dwa: wyjdź poza strefę komfortu, czyli zrób krok do przodu. Jeśli nigdy nie umawiasz się na randkę to po prostu zrób to. Mały krok, ale jak się uda to jaka satysfakcja. A później dalsze kroczki...
Powodzenia i pozdrawiam ![]()
3 2015-04-13 00:17:49 Ostatnio edytowany przez issue (2015-04-13 00:18:16)
To normalne. Ja to lubię. Jest w tym coś pięknego. Podświadomie boisz się prozy, kiedy magia nocy znika. Na imprezie wszystko ma swój własny, nieskrepowany bieg.
nie nastawiaj się, że na imprezie spotkasz tę jedyną, choć nic nie wykluczam. Postaraj się poszukać przyczyny, dla której boisz się tego drugiego kroku. Być może to brak męskiego autorytetu w Twoim życiu, a może zwykły strach przed zawodem?
a co jeśli nikt nie chce się umawiać z Tobą na randki
ja tak mam, mam mnóstwo kolegów, nie mam trudności z nawiązaniem kontaktów z mężczyznami, ale oni zawsze wolą moje koleżanki, jeszcze nigdy nie byłam na prawdziwej randce, nikt mi takiej nie zapronował, a jak umawiałam się przez internet to po prostu byłam wystawiana na wiatru, nikt nie przyszedł, jak zatem stworzyć stały związek? gdzie szukać?
a co jeśli nikt nie chce się umawiać z Tobą na randki
ja tak mam, mam mnóstwo kolegów, nie mam trudności z nawiązaniem kontaktów z mężczyznami, ale oni zawsze wolą moje koleżanki, jeszcze nigdy nie byłam na prawdziwej randce, nikt mi takiej nie zapronował, a jak umawiałam się przez internet to po prostu byłam wystawiana na wiatru, nikt nie przyszedł, jak zatem stworzyć stały związek? gdzie szukać?
Ja się z Tobą umowie hehe
a tak do sedna sprawy...
Trzeba sobie zadać pytanie czy jest sens szukać? W większości ludzie którzy tworzą związki poznali się dzięki swoim znajomym lub w pracy / na studiach / czy po prostu zupełnie przypadkiem... Dużą zaletą jest to, że nie masz problemu z nawiązywaniem kontaktów, bo przeważnie to jest głównym problemem singli. Może nie okazujesz zainteresowania jak już poznasz jakiegoś faceta, który się Tobie spodobał i taki ktoś nawet nie wie o tym ??
dzięki za słowa pocieszenia, właśnie nie szukam, i może to błąd.... ponoć kto szuka ten znajduje ... czy coś takiego
jestem już trochę zmęczona moimi relacjami damsko-męskimi... czuje się szczęśliwa jak odpuszczam i nie myślę o tym, lecz wciąż mam uczucie, że jak odpuszczę...to jest jednoznaczne z pozbawianiem się nowym możliwości, szans... a przecież nikt z nas nie chce być samotny ![]()
Nie odpuszczaj, a może nawet spróbuj poszukać jeśli tak przypadkowo nie znalazł się ten jedyny. Bądź otwarta na nowe znajomości, nie zamykaj się w sobie. Potrzeba nie raz czasu aby dwie połówki się spotkały ![]()
Dziękuje za zainteresowanie tematem. Tak się zastanawiam nad sobą czego tak naprawdę się boje i dlaczego to mnie tak wręcz paraliżuje. Ciężko mi jednoznacznie określić, ale na pewno po części jak zostało wspomniane bliskości, odrzucenia. Tego, że otworze się całkowicie przed tą
drugą osobą i stanę się bezbronny. Za bardzo się przywiąże a przez to będe łatwy do zranienia. Może mam tak niską samoocenę, że nie wyobrażam sobie, abym mógł być najważniejszą osobą dla tej drugiej.
Wspomniany został też brak wzorca męskiego. Wychowywany byłem tylko przez mamę i właśnie nigdy nie miałem żadnego wzorca. Może w tym tkwi przyczyna. Pewnie rzeczywiście zostaje mi tylko przełamać się i zrobić ten pierwszy krok do przodu.