Internetowa znajomość i głęboka więź - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Internetowa znajomość i głęboka więź

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

1 Ostatnio edytowany przez Floki (2015-04-11 21:29:38)

Temat: Internetowa znajomość i głęboka więź

Witam, na wstępie od razu powiem, że jestem mężczyzną i piszę tutaj, by poznać Wasz babski punkt widzenia. Czuję także potrzebę wygadania się, bo jedyna osoba, której się zwierzałem była moja luba właśnie.  Teraz oczekuję do poniedziałku jak na ścięcie głowy, ale może zacznę od samego początku. Moją ukochaną poznałem prawie dwa lata temu. By nie zdradzać naszej tożsamości, nazwijmy ją Helgą. Może to rozbawi Was drogie Panie, ale nasza znajomość zaczęła się w grze online.  Na początku było to zwykłe koleżeństwo, z czasem ona zaczęła mnie zaczepiać, "podszczypywać" mój głupi  mózg różnymi głupotkami. Przenieśliśmy się na komunikatory, zaczęła mi się zwierzać. Poczułem się dziwnie, bo nikt nigdy nie zwierzał mi się, ale jednocześnie czułem się wyróżniony i doceniony za to jaki jestem. Cieszyłem się, że padło na mnie. Pisaliśmy ze sobą całymi dniami. Zacieśnialiśmy więzy coraz bardziej. Nawet głupiego sylwestra przesiedzieliśmy przed komputerami dosłownie DOBĘ, pisząc  ze sobą. Minął styczeń pełen wyznań z jej strony, ja natomiast nie byłem w stanie jeszcze się jej wygadać. Ona bez przerwy zachowywała się wobec mnie w taki sposób, że głupi i prosty chłop jak ja mógł pomyśleć, że jest coś na rzeczy. Zaczął się luty, ona dalej sprawiała wrażenie jakby się zadurzyła we mnie. Nie ukrywam, że czułem z nią ogromną więź od samego początku tej znajomości i budziłem się rano z myślą o niej. Podobało mi się to jaka jest na długo jeszcze zanim przez przypadek zobaczyłem jej zdjęcie, choć myślę, że Helga maczała swoje paluszki w tym "przypadku". Nie z mojej winy straciłem internet na około 9 miesięcy. Straciłem również kontakt z moją Helgą, bo nie wymieniliśmy się wtedy jeszcze żadnymi konkretnymi informacjami.  Znałem jedynie jej imię i nazwisko, ale nie chciałem tego wykorzystywać i kontaktować się z nią, bo bałem się, że uzna to za nadużycie. Przez te wszystkie miesiące naprawdę bardzo za nią tęskniłem. Myślałem o niej bez przerwy, każdego ranka i każdego wieczoru. Zastanawiałem się co robi i czy zaczęła spełniać swoje marzenia, o których rozmawialiśmy. Czasem gdy było mi bardzo źle, uroniłem łezkę z tęsknoty. Gdy w końcu odzyskaliśmy kontakt, Helga bardzo się ucieszyła na mój "powrót". Przez cały ten czas myślała, że przytrafił mi się bardzo zły wypadek i bardzo się o mnie martwiła. Chciała nawet szukać jakichś informacji o wypadkach w lokalnych gazetach, ale nie znała mojego nazwiska. Wiedziała jedynie jak mam na imię, w jakim mieście mieszkam, a mój wiek zdążył już jej umknąć z głowy. Często śmiejemy się z siebie nawzajem, bo ja mam pamięć słonia, ona z kolei pamięć rybki. Wszystko zaczęło się od nowa. Znowu zachowywała się w podobny sposób, ja z kolei odpłacałem jej tym samym, bo już byłem pewien co do niej czuję. Jednej nocy nie wytrzymałem pewnej sytuacji w domu i zacząłem wyrzucać z siebie wszystko co mnie boli. Opowiedziałem jej w dużym skrócie całe moje życie. Zaczęliśmy jeszcze częściej rozmawiać bardzo szczerze ze sobą, opowiadać różne zdarzenia, wylewać z siebie ból i zwierzać się sobie nawzajem. Czułem się coraz bliżej Helgi, czułem się wyjątkowo dzięki niej, ale także byłem sfrustrowany tym, że jeszcze nie powiedziałem jej najważnejszego. Mianowicie co do niej czuję. Często sobie żartowaliśmy w bardzo , jakby to powiedzieć, sugerujący coś sposób. Pewnej nocy żartowaliśmy sobie na temat mojego adresu zamieszkania, żebym jej podał to wyśle mi kartkę na święta. Czekałem na ten moment bardzo długo. Podałem jej mój adres, pokazując nawet  okolice na google maps. Nieco wcześniej jeszcze, poznała moje nazwisko, wymieniliśmy się zdjęciami. Pomyślałem sobie, że fajnie by było gdybym dostał tę kartkę świąteczną popsikaną jej perfumami. Ot takie naiwne marzenie. Jak się później okazało, koperta była utopiona w perfumach, zapach utrzymywał się w całym moim pokoju przez ponad miesiąc. Nadal czuć trochę z bliska. Minął styczeń również pełen wyznań i szczerych rozmów. Pisaliśmy ze sobą dnie i noce. Helga potrafiła nawet wchodzić na komunikator w trakcie świąt, wizyt u rodziny czy w trakcie zakupów. Wchodziła i pisała do mnie. Czasem rzucała żartem, mówiąc bym przyjechał do niej.  Często gdy już kladła się do łożka, brała do ręki telefon i pisała ze mną przed snem.  Denerwowało ją to, że jeszcze siedzę przy komputerze i nie idę spać. Potrafiła siedzieć "przy" mnie i mówiła, że nie zaśnie dopóki ja także się nie położę. Zaskakiwała mnie robiąc zdjęcia swojego pokoju, swoich książek, które czyta, jedzenia, które uczy się gotować. Takie pierdoły jak pianka na porannej kawce. Czułem, ze pokazuje mi w ten sposób, że myśli o mnie i jestem dla niej wyjątkowy skoro potrafimy rozmawiać od samego rana o lekkich rzeczach, wieczorami czasem o czymś poważniejszym. Bez przerwy mówiła mi dokąd idzie.Odbyliśmy naprawdę masę szczerych i ciepłych rozmów.  Zaczął się luty. Ja nadal byłem sfrustrowany, bo moja  Helga nie wiedziała co do niej czuję.  Okazywała mi tyle swojej uwagi, dała mi tyle ciepła.W końcu jej o tym powiedziałem. Napisała mi, że także jej bardzo na mnie zależy i myśli o mnie w podobny sposób. Odbyliśmy wielogodzinną rozmowę. Ustaliliśmy, że musimy dać sobie czas. W okresie luty-marzec 2015 bywało różnie między nami. Może coś na kształt kłótni starego małżeństwa. Znaliśmy się naprawde bardzo dobrze, znaliśmy nasze sekrety, kompleksy. Różnimy się od siebie, ale to sprawia, że mimo wszystko nasze trybiki zaskakują i pasujemy do siebie. Mimo róznicy zdań, odmiennych poglądów, różnicy w gustach muzycznych, zawsze  było coś w danym temacie, co sprawiało, że dogadywaliśmy się i znajdowaliśmy złoty środek.  W pewnym momencie przestaliśmy tylko pisać i zaczeliśmy rozmawiać na komunikatorze. Na początku bardzo mnie onieśmielała. Potem zacząłem czuć sie przy niej bardzo swobodnie, mówiłem jej, że ją kocham, że jest piękna i dla mnie jej kompleksy są integralną częścią mojej ukochanej i podoba mi się taka jaka jest. Zawsze byłem wobec niej szczery i każde moje wyznanie było prawdziwe. Powiedziała mi, że czuje się dziwnie i niezręcznie gdy jej mówię takie rzeczy, ale zawsze gdy pytałem czy to źle, że mówię jej co czuję i czy mam przestać, odpowiadała, żebym nie przestawał, bo to miłe i robi jej się ciepło w środku. Miałem po tym zwykle skołatane myśli. TAK vs NIE.  Rozmawialiśmy przy pomocy mikrofonów dopiero od kilku tygodni. Gdy do mnie mówiła, grzało mnie w środku niczym piec hutniczy. Często oboje używaliśmy takiego specyficznego, łaszącego się do siebie nawzajem tonu. Gdy ja byłem speszony tym, że nie słyszałem w odpowiedzi na moje wyznania tego czego bym chciał, ona zawsze łasiła się do mnie i zabiegała o moją uwagę.  Pewnego dnia zapytałem ją czy ja w ogóle mam prawo do tego, by uważać ją za moją ukochaną skoro nawet jeszcze się nie spotkaliśmy.(Dzieli nas 285km, w linii prostej zapewne nieco mniej) Odpowiedziała, że boi się od dłuższego czasu, że zrobi mi krzywdę swoim chłodem i żebym się nie martwił, bo wie co powinna mi odpowiedzieć tylko jeszcze nie potrafi i żebym był z nią cierpliwy. Powiedziała, że jestem dla niej najważniejszy. Nie oczekiwałem, że mi to powie, ale od tamtej pory byłem pewien, że teraz to już kwestia czasu, aż się w końcu spotkamy. Zakochałem się w tym jaką jest osobą, nie w jej wyglądzie, choć i jej uroda bardzo mi odpowiada. Ona o tym doskonale wie. Podczas jednej z bardzo szczerych rozmów, powiedziała mi, że boi się o to, że nie spodoba mi się na żywo gdy się w końcu spotkamy, bo zdjęcia to tylko zdjęcia. Sprostowałem ją, bo Helga bardzo dobrze wie o tym, że widziałem ją w całości na zdjęciach, że to nie jest dla mnie kwestia przymknięcia oka na to co ona uznaje za swoje "wady", kompleksy. Starałem się ją wspierać jak tylko mogłem. Prawiłem jej szczere komplementy, bo sprawiało mi wielką frajdę móc słyszeć jej pozytywną reakcję. Chciałem, by miała pewnośc co do tego, że ją kocham i mi się podoba, by ani przez chwile nie myślała, że jest inaczej. Powiedziała mi, że ma wrażenie, że robię to na siłę.Ja byłem po prostu szczery i rozsadzało mnie w środku ze szczęścia gdy mogłem jej to wszystko mówić.  Mówiłem jej, że boję się, że ta odległość między nami  zabierze mi moja ukochaną. Że boję się każdego dnia, że pozna kogoś, kto mieszka bliżej. Zapewniała mnie, że coś takiego nie będzie miało miejsca. Ufam jej jak nikomu innemu na świecie.  Helga jest fantastyczną dziewczyną z wieloma pasjami i zainteresowaniami. Czasem myślę o niej, że jest wulkanem pokrytym lodem. Mi chyba jako jedynemu udało się dotrzeć do jej wnętrza. Często mówiła, że bardzo się śpieszę i żebym zwolnił, bo ona nigdzie mi nie ucieknie. Oboje jesteśmy młodymi dwudziestoparo latkami z 2-letnią róznicą wieku. Oboje nie jesteśmy zbyt doświadczeni sercowo, ale ja jestem pewien tego co czuję. Nie wmówiłem sobie tego, wiem ile ona dla mnie znaczy, myśle o niej bez przerwy. To nie jest zauroczenie czy ślepa fascynacja z mojej strony. Myślałem o niej tyle czasu i moje uczucia do niej trwają dość długo jak na prawie dwuletnią znajomość, bo ponad 1,5 roku.Wszystko wskazywało na to, że jesteśmy już na dobrej drodze do tego, by się spotkać i zacząć zacieśniać więzy coraz bardziej, by może stworzyć z tego coś bardzo poważnego, bo fundamenty w postaci obustronnego zaufania już mieliśmy. Znamy się na wylot. Nasza znajomość nie była "różowa", a Helga nie należy do tych za przeproszeniem słodko-pierdzących kobiet. Ma swój charakter, który kocham, bo jestem w stanie do niej dotrzeć. Kilka dni temu moja ukochana zaczęła mieć pretnsje o to, że "narzucam jej mój pogląd na jej temat". Chodziło o jej kompleksy, a także o to, że bardzo się śpieszę. Przyznaję, nie miałem hamulców i pędziłem jak na autostradzie, często zapominająć o mojej lubej i zostawiając ją w tyle. W ostatnią środę zachowałem się wobec mojej Helgi okropnie, obrzydliwie wręcz. Zagalopowałem się i pozwoliłem na zbyt wiele. Ze wstydu nie będę mówił co się stało, a także dlatego, że to bardzo osobiste sprawy. Nie było to jednak wbicie szpili w czuły punkt, ani zdrada, bo czuję się zobowiązany tym co czuję do bycia jej wiernym, choć nawet na oczy jej nie widziałem. Nagrałem nawet filmik, na którym mówię jej jak bardzo jest mi z tym źle i proszę ją o wybaczenie. Wczoraj powiedziała mi, że nie czuje tego samego co ja do niej i nie potrafi myśleć o mnie inaczej jak o kumplu z internetu.  Powiedziała, że nie może już dłużej trzymać mnie w niepewności  i sprawiać bym łudził się, że coś z tego będzie.Że próbowała wmówić sobie, że czuje coś do mnie, ale nie ma do mnie żadnych uczuć. Nie pasowało mi to do tego jak traktowała mnie przez cały ten czas. Świat mi się zawalił, bo ją kocham, jestem zdrowy na umyśle i wiem co mówię. Leżałem na podłodze i ryczałem jak bachor w sklepie z zabawkami. Zapytałem dlaczego pozwalała mi na to wszystko, dlaczego mówiła,że jestem dla niej najważniejszy i żebym już tylko był cierpliwy, odpowiedziała: "Spodobała mi się ta myśl, ale to nie jest to. Jestem durna i nie wiem czego chcę. Nie wiem co to znaczy(uczucie do drugiej osoby)" Płakałem jej przez dziesięć minut, potem się zwinęła, bo miała dość. Powiedziała, że jeśli jestem w stanie zostawić to za sobą to ona też, bo nie chce tracić ze mną kontaktu i chce, by było jak dawniej. Jak mogę przestać myśleć o niej w taki sposób jak do tej pory. Jak mam przestać ją kochać i rozmawiać jak z kumpelą. Dziś ledwo zamieniliśmy parę słów na temat jakichś filmów, niedawno poszła offline bez słowa. Zwykle mówiła dokąd idzie, żegnała się zawsze. Nie chcę do niej dzwonić na komórkę, by nie myślała, że jestem świrem. Poszła dość wcześnie i wkręcam sobie, że ma kogoś. Przepłakałem całą noc. Ściska mnie w środku i chce mi się ryczeć. Nie potrafię za nic się zabrać.  Mówiłem jej, że nie przeżyję dnia, w którym powie mi, że poznała kogos. Zawsze wtedy mnie zapewniała, że tak się nie stanie. Wiem, że dla Was cała ta moja "miłość" przez kabel do dziewczyny, której jeszcze nie widziałem na oczy może wydawać się śmieszna, ale jestem pewien tego co czuję. Jestem zrozpaczony, bo jest dla mnie całym życiem, całym moim szczęściem, którego zawsze mi brakowało, jestem w stanie zrobić dla niej wszystko.  Umówiliśmy się na rozmowę w poniedziałek. Chcę usłyszeć od niej co w końcu jest prawdą i jeśli się zgodzi to, by pozostała na mnie otwarta. Wiem, że potrzebujemy spotkania, bo to zupełnie co innego niz ten głupi kabel. Wierzę w to, że skoro próbowała się przekonać do jakichś uczuć do mnie to ma chęci i gdybyśmy zaczeli się spotykać mimo odległości, mogłoby coś zaiskrzyć. Wierzę w to ponieważ pamiętam jakim ciepłem mnie obdarzała. Na pewno za szybko nas przekreśliła, bo o moich uczuciach do niej wie dopiero od ponad 2 miesięcy, a rozmawiamy na komunikatorze od raptem paru tygodni. Myślę, że próbowała na siłę coś poczuć wiedząc, że jestem w niej szalenie zakochany i próbując to nadrobić, nie zauważyła żadnych efektów i to ją zniechęciło. Bardzo liczę na to, że w jej "nie wiem czego chcę" i "nie wiem czym jest miłość" jest miejsce na to, by się spotkać, bardzo dużo rozmawiać i spędzać ze sobą czas w rzeczywistości, by poszły iskry, bo wiem, że jest gorącą dziewczyną. Przeżywam tragedię i jestem zrozpaczony. Zwykle żegnaliśmy się szepcąc "dobranoc" do mikrofonów, a dziś ciężko jest jej nawet odpisać. Czuję się jakby wyrwała mi serce z klatki, jak szmaciana lalka rozszarpana przez stado dzikich psów. Przez tyle miesięcy pozwoliła mi myśleć, że jest tą jedyną i że kwestią czasu jest nasze spotkanie, a dziś chce bym traktował ją jak przyjaciółkę. Nie potrafię. Żałuję wielu rzeczy, które sobie odpuściłem, ale nigdy nie daruję sobie jeśli pozwolę jej tak po prostu to zostawić i nawet nie spróbujemy. Niech tylko wyrazi chęć. O tę jedną rzecz się modlę. Mogą się szanowne Panie śmiać, bo jak można pokochać kogoś przez kabel. Nie wiem jak, ale wiem, że się da spędzając z tą osobą całe dnie i noce na szczerych do bólu rozmowach. Sprawiłem jej przykrość, ale to nie jest żaden foch, bo ona taka nie jest. Liczę na to, że da nam szansę, bo powiedziała, ze nie chce urywać kontaktu. O jedną szansę będę ją prosił,bym mógł w końcu przenieść moje uczucie na rzeczywistość. Wierzę,że wtedy zaiskrzy, a tym czasem muszę cierpliwie czekać do poniedziałku jak pod toporem kata. Obym zaznał łaski. @edit: przepraszam, że tak okropnie wygląda mój post. Wkleiłem prosto z worda.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

No niestety nic z tego nie będzie, dałeś się strollować. Twój przykry stan minie, zapewniam Cię.

3

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Cześć.

A może tej Dziewczynie przeszkadza to co zrobiłeś, to o czym nie chcesz napisać(oczywiście nie chodzi mi o to, żebyś to tutaj opisał)?"Ze wstydu nie będę mówił co się stało, a także dlatego, że to bardzo osobiste sprawy. Nie było to jednak wbicie szpili w czuły punkt, ani zdrada, bo czuję się zobowiązany tym co czuję do bycia jej wiernym, choć nawet na oczy jej nie widziałem"

Czytając Twój post mam wrażenie, że ta Dziewczyna może ma jakąś wadę fizyczną, której się bardzo wstydzi...ale oczywiście mogę się mylić.

4

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

A nie pomyślałeś, że to mężatka.
Zaczeła się wycofywać.
A może ona jednak ma coś z głową.
Nie ubliżając tobie, to powienieneś zrozumieć, iż pisanie to jest dobre ale przez krótki czas a nie ciągnąć to prawie czy 2 lata. Człowieku to jakieś skrzywienie.
Nie ważne ile was dzieliło. masz urlop. weekend, wsiadasz w pociąg, samochód, stopem , przecież nie zyjemy w czasach, gdzie dorożki jedynie były.
Uważm, że powinieneś po max, 4 miesiącach dokonać spotkania, choć to i tak za długo.
Pretensje możesz mieć tylko do siebie.
Miłość to nie pukanie w klawiaturę, to bliska relacja i też fizyczna.
Fakt, trochę mi to zajeło przeczytanie.
Mimo wszystko jesteś młody , to odstaw ten komputer i wyjdź do ludzi.

5 Ostatnio edytowany przez Floki (2015-04-11 23:00:23)

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Krejzolka82 napisał/a:

Cześć.

A może tej Dziewczynie przeszkadza to co zrobiłeś, to o czym nie chcesz napisać(oczywiście nie chodzi mi o to, żebyś to tutaj opisał)?"Ze wstydu nie będę mówił co się stało, a także dlatego, że to bardzo osobiste sprawy. Nie było to jednak wbicie szpili w czuły punkt, ani zdrada, bo czuję się zobowiązany tym co czuję do bycia jej wiernym, choć nawet na oczy jej nie widziałem"

Czytając Twój post mam wrażenie, że ta Dziewczyna może ma jakąś wadę fizyczną, której się bardzo wstydzi...ale oczywiście mogę się mylić.

To, że bardzo ją uraziłem moim zachowaniem to fakt jednak nie dotyczyło to jej wyglądu.Przepraszałem ją za to, prosiłem o wybaczenie. Moja luba nie ma żadnych wad fizycznych. Z szacunku do niej, nie chcę pisać o jej kompleksach. Znam jej zachowanie bardzo dobrze i wiem, że to co mi powiedziała nie było formą obrażenia się na mnie. Myślę, że to w jaki sposób ją potraktowałem ostatnio sprawiło, że napisała to co napisała. Jednak nadal zagadką dla mnie jest dlaczego mówiła, że jestem dla niej ważny itp skoro postanowiła to zakończyć. Ona naprawdę jest dobrą dziewczyną jednak potrafi być zimna. Przez tyle miesięcy przebijałem się przez tę skorupę, by dotrzeć do jej serducha i gdy już zapewniła mnie, że jest dobrze, nagle zabrała mi swoją osobę pozostawiając samemu sobie.Mówiła, że to wszystko jest dla niej nowe, ale także to, że strasznie szybko popycham to do przodu. Na pewno sporo od siebie dołożyłem do tego, że teraz jest tak jak jest. Muszę czekać na tę rozmowę. Dałbym się nawet wychłostać publicznie, by usłyszeć od niej, że będzie dobrze.

6

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Chłopie, wkręciła cię.
Weź daj sobie spokój , żadna to luba, tylko internetowa znajomość.
Jak by chciała,to spotkałaby sie z tobą.
Porozmwawiała w cztery oczy.

7

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
paulo71 napisał/a:

A nie pomyślałeś, że to mężatka.
Zaczeła się wycofywać.
A może ona jednak ma coś z głową.
Nie ubliżając tobie, to powienieneś zrozumieć, iż pisanie to jest dobre ale przez krótki czas a nie ciągnąć to prawie czy 2 lata. Człowieku to jakieś skrzywienie.
Nie ważne ile was dzieliło. masz urlop. weekend, wsiadasz w pociąg, samochód, stopem , przecież nie zyjemy w czasach, gdzie dorożki jedynie były.
Uważm, że powinieneś po max, 4 miesiącach dokonać spotkania, choć to i tak za długo.
Pretensje możesz mieć tylko do siebie.
Miłość to nie pukanie w klawiaturę, to bliska relacja i też fizyczna.
Fakt, trochę mi to zajeło przeczytanie.
Mimo wszystko jesteś młody , to odstaw ten komputer i wyjdź do ludzi.

Tu musisz wierzyć mi na słowo, że mam pewność, że nie jest mężatką i z jej głową wszystko jest w porządku. Trochę mnie to boli, że tak o niej powiedziałeś, ale jej nie znasz.
Doskonale o tym wiem, że pisanie nie jest dobre na dłuższą metę. Znamy się od prawie dwóch lat, jednak pisząc i rozmawiając ze sobą spędziliśmy łącznie pół roku i to ze sporą przerwą.
Ona wie o tym co czuję dopiero od lutego bieżącego roku. To dla niej coś nowego, nietypowe i dość dziwne. Ta odległość nie stanowi dla mnie wyzwania dlatego bardzo chcę przenieść to co czuję i poczuć tę więź także w rzeczywistości. Mam nieodpartą ochotę wsiąść w pociąg i kuć żelazo póki gorące jednak nie mogę zmusić jej do tego, by coś do mnie czuła. Szanuję ją zbyt bardzo, by zwalić się jej na głowę z dnia na dzień, bez uprzedzenia. Myślę, że przez takie nieoczekiwane spotkanie nie polepszyłbym tej sytuacji.

8

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Ok. nie ma nic z głową, ma poukładane tylko  zimna jak lód. Słuchaj. jesteś młody , dużo młodszy niż ja, może nawet dobre 20 lat. Dla mnie internetowe pisanie to tylko traktuje jako zapoznanie się , i dręcze o spotkanie nazwijmy tak, Inaczej odpuszczam. Szkoda mojego czasu i tej osoby.
Takie pisanie mógłbym robić z znajomoą, przyjaciółką ale nic bardziej poważnego. Chyba, ze wchodzi zjazd do mnie lub odwrotnie. A nie ciągnięcie , wchodzenie w głąb czyjegoś serca a przynajmniej tak myślisz, ze dotarłeś. gdzie jest inaczej.
Ja byłem 5 lat z kimś fizycznie, a przez prawie 3 lata mnie zciemniała, że wszystko jest ok.
Dlatego, uważam , iż takie historie mnie nie wzruszają. Kobiety kłamią, lawirują oczywiście pewnie nie wszystkie aż tak postępują jak moja była ale uwierz kłamią. Jak to się mówi " Gdzie diabeł nie może to babę pośle"

9

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
paulo71 napisał/a:

Ok. nie ma nic z głową, ma poukładane tylko  zimna jak lód. Słuchaj. jesteś młody , dużo młodszy niż ja, może nawet dobre 20 lat. Dla mnie internetowe pisanie to tylko traktuje jako zapoznanie się , i dręcze o spotkanie nazwijmy tak, Inaczej odpuszczam. Szkoda mojego czasu i tej osoby.
Takie pisanie mógłbym robić z znajomoą, przyjaciółką ale nic bardziej poważnego. Chyba, ze wchodzi zjazd do mnie lub odwrotnie. A nie ciągnięcie , wchodzenie w głąb czyjegoś serca a przynajmniej tak myślisz, ze dotarłeś. gdzie jest inaczej.
Ja byłem 5 lat z kimś fizycznie, a przez prawie 3 lata mnie zciemniała, że wszystko jest ok.
Dlatego, uważam , iż takie historie mnie nie wzruszają. Kobiety kłamią, lawirują oczywiście pewnie nie wszystkie aż tak postępują jak moja była ale uwierz kłamią. Jak to się mówi " Gdzie diabeł nie może to babę pośle"

Cóż, masz swoje doświadczenie jednak nie nikt nie będzie w stanie zrozumieć lepiej tej sytuacji, ponieważ nie chcę zagłębiać się w szczegóły. Być może jestem bardzo naiwny i muszę dostać swoje po pysku, a może jest w niej coś czego jeszcze nie rozumiem. Całe to pisanie z nią nie było zaplanowane, zaczęło się od głupot i przechodziliśmy na poważniejsze tematy. Mówiła mi wiele razy, że ma serce z lodu, ale z każdą rozmową, słysząc jej głos, słyszałem także coś fajnego, bardzo ciepłego. Nie dowiem się dopóki z nią nie porozmawiam, ale jeśli wyrazi chęć do doprowadzenia tej znajomości do czegoś głębszego, nie będę czekał ani chwili.

10

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Mam podobną sytuację, ale my się spotkaliśmy po 3 miesiącach rozmów i pisania. Wasza relacja moim zdaniem jest bardzo dziwna, to wszystko trwa za długo, w dodatku jeszcze to jej zwodzenie, chociaż może nie - dziewczynie się wydawało, że coś czuję, potem zrozumiała, że jednak nie; ale może być też tak, że ona czuję ale ściemnia, bo coś tam, może mieć milion takich powodów, zazwyczaj jest to ubzduranie sobie, że boi się zmian.. Albo faktycznie ma coś z głową, chociaż to najbardziej drastyczna możliwość..
A, że kobiety kłamią? Sama nią jestem, ale tak właśnie jest kłamią - zazwyczaj w sprawach uczuć.. Faceci oczywiście także potrafią kłamać i robią to pewnie tak samo często jak my baby. Czytając Twoją historię przypomniał mi się pewien program, amerykański puszczany na jednym kanale tv - Catfish (nie mam pewności czy tak się to piszę), opowiada on o ludziach, którzy tworzą coś przez Internet, ale nigdy się nie spotykają - bo ta druga strona zawsze coś wymyśla, często podszywają się tam pod kogoś kim nie są, same kłamstwa ogólnie tam się pojawiają.. Sorry, po prostu z tym mi się skojarzyło. Ale chłopie moim zdaniem odpuść, nic z tego nie będzie, ona ma jakiś problem ze sobą przez co ma problem z innymi, broń Boże jej nie obrażam, ale wszystko na to wskazuje.

Pozdrawiam.

11 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-04-12 11:35:19)

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Też uważam, że za długo ze sobą piszecie... .
Zgadzam się z Paulo71 , że pisanie internetowe to tylko zapoznanie tej drugiej osoby.
Wierzę, że można się zauroczyć w internetowej znajomości ale nie pokochać ( bo tak naprawdę Ty nie znasz tej Dziewczyny, pisać można wszystko. Ty zauroczyłeś się w wyobrażeniu tej Dziewczyny) więc musicie się spotkać, dlatego, że spotkanie "face to face" zweryfikuje tą znajomość.
A czasami tak bywa, że pisanie z daną osobą a spotkanie w realu to jednak inne bajki.

12

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Byłam w podobnej sytuacji tzw "miłości przez kabel". Wiem jak to boli bo facet zachował się wobec mnie tak jak ona wobec Ciebie i to po 3 latach wciskania kitu jaka to jestem ważna. WIem że to bedzie dla Ciebie cholernie trudne ale skoro ona tak się wobec Ciebie zachowała to widocznie boi się jakichkolwiek zobowiązań. Być może myślała że na pisaniu się skończy... Ja bym odpuściła jak Cię kocha to nie da ci odejść, ale nie narzucaj się bo to najgorsze co możesz w tej chwili zrobić. Trzymaj się życzę Ci jak najlepiej

13

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Rosee22 napisał/a:

Mam podobną sytuację, ale my się spotkaliśmy po 3 miesiącach rozmów i pisania. Wasza relacja moim zdaniem jest bardzo dziwna, to wszystko trwa za długo, w dodatku jeszcze to jej zwodzenie, chociaż może nie - dziewczynie się wydawało, że coś czuję, potem zrozumiała, że jednak nie; ale może być też tak, że ona czuję ale ściemnia, bo coś tam, może mieć milion takich powodów, zazwyczaj jest to ubzduranie sobie, że boi się zmian.. Albo faktycznie ma coś z głową, chociaż to najbardziej drastyczna możliwość..
A, że kobiety kłamią? Sama nią jestem, ale tak właśnie jest kłamią - zazwyczaj w sprawach uczuć.. Faceci oczywiście także potrafią kłamać i robią to pewnie tak samo często jak my baby. Czytając Twoją historię przypomniał mi się pewien program, amerykański puszczany na jednym kanale tv - Catfish (nie mam pewności czy tak się to piszę), opowiada on o ludziach, którzy tworzą coś przez Internet, ale nigdy się nie spotykają - bo ta druga strona zawsze coś wymyśla, często podszywają się tam pod kogoś kim nie są, same kłamstwa ogólnie tam się pojawiają.. Sorry, po prostu z tym mi się skojarzyło. Ale chłopie moim zdaniem odpuść, nic z tego nie będzie, ona ma jakiś problem ze sobą przez co ma problem z innymi, broń Boże jej nie obrażam, ale wszystko na to wskazuje.

Pozdrawiam.

Wiesz, oboje jesteśmy w pewnym sensie inni niż większość ludzi. Nie, nie. W żadnym wypadku nie jesteśmy upośledzeni, kalecy, chorzy psychicznie. Mamy raczej poukładane w głowach jednak to co oboje przeżyliśmy składa się na to jacy jesteśmy dzisiaj. Wiem, że czytając mój post może wydawać się to dziwaczne, a być może nawet chore. Znamy się bardzo dobrze jak na znajomość przez kabel. Znam jej rutynę w ciągu dnia, spędziliśmy tyle czasu, że nie ma mowy o stworzeniu fałszywego obrazu. Tutaj niestety także nie będę zagłębiał się w szczegóły, możesz jedynie uwierzyć mi na słowo, że tego jestem pewien. Czytając Twoją wiadomość, przypomniałem sobie jak kiedyś mówiła mi, że boi się poważnych zmian, że nie lubi nowych miejsc i nowych ludzi.Że to ona ma problem z tym, że się krępuje gdy mówię jej co czuję. Może to i moja wina, bo to jednak internet, ale jak najbardziej chciałem to przełożyć na real. Naprawdę galopowałem przy niej bez opamiętania podświadomie chcąc to doprowadzić do spotkania. Rozmawiając z nią czułem się po prostu wyzwolony. Miałem nie mówić, ale chyba muszę i nic się nie stanie, bo to o czym powiem dotyczy zapewne wielu kobiet. "Helga" jak ją nazwałem na potrzeby tego tematu, jest kobietą z krągłościami. Domyślałem się tego wcześniej po jej nieco niższym głosie, jednak bardzo sympatycznym i miłym dla ucha. Pewność co do wyglądu całego jej ciała osiągnąłem dopiero gdy wyszukiwałem w necie zdjęć jej roboty z pewnego spektaklu. Chcąc obejrzeć ponownie zdjęcia jej ręki, które mi pokazywała wcześniej, wpadłem na zdjęcia zbiorowe, na których widać moją lubą w pełnej okazałości. W żadnym wypadku nie zraził mnie fakt, że jest grubszą dziewczyną, wręcz przeciwnie. Moje wyobrażenie jej osoby było w końcu kompletne. Widziałem jej twarz na wielu zdjęciach, znałem i słyszałem dość często jej głos i wszystko zaczęło do siebie pasować. Naprawdę najpierw poczułem coś za to jaka jest, a dopiero później gdy już wiedziałem jak wygląda, bardzo mi się spodobała. Gdy w końcu po paru dniach "podszczypywania" się i delikatnych sugestii z obu stron, że chcielibyśmy sobie tyle powiedzieć jednak boimy się naszych reakcji, zdecydowałem się powiedzieć co do niej czuję. Jak już mówiłem, powiedziała, że też myśli o mnie w podobny sposób i jestem dla niej ważny. Byśmy dali sobie czas. Po paru dniach najwidoczniej bolało ją to, że jej słodzę i nieświadoma tego, że wiem jak wygląda, powiedziała mi o swoich kompleksach. Rozmawialiśmy o tym wiele razy i ona doskonale wie o tym, że podoba mi się taka jaka jest. Parę dni temu gdy wspomniała o tym, że boi się , że mi się nie spodoba na żywo, powiedziała mi również o tych typowych babskich kompleksach. A, że to i tamto jest nie tak jak by tego chciała. Nie dokończyła już tematu i nie dała pociągnąć mi się za język. To bardzo skomplikowana dziewczyna, bo mimo swoich kompleksów zna swoją wartość i bardzo lubi samą siebie, lubi swoje życie. Trochę źle mi z tym, że o tym napisałem tutaj, ale staram się to zrozumieć i spojrzeć na to z innej perspektywy. Mam nadzieję, że to "tylko" kwestia tego, że ją w pewnym momencie osaczyłem swoją osobą i tak bardzo to pędziłem z tym. Ta znajomość jest o wiele głębsza i to o czym tu piszę to tylko wierzchołek góry lodowej. Mógłbym spisać o tym sagę i nadal nie oddałoby tego jak jest naprawdę. Ciężko jest pojąć osobom trzecim o co tutaj chodzi, ale nie da się tego wytłumaczyć. Być może nikt z Was nie zrozumie tego, bo musielibyście być na naszych miejscach. Sam mam mętlik w głowie i nie mam pojęcia co myśleć. Muszę czekać do jutra.

14 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-04-12 12:35:19)

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Tak na prawde, to ty jej nie znasz. Ty masz wlasne przekonanie, ze ja znasz, ale to nie prawda- znasz ja na tyle, itylko z tej strony, z jakiej ona dala Ci sie poznac.
Ona nic konkretnego nie deklarowala- bo nie traktowala tego " konkretnie".
Wrecz starala sie ciebie chronic przed zaangazowaniem( ze ma serce z lodu, ze nie dazyla do spotkania, )

Wez pod uwage fakty/czyny, nie mysl o slowach( wiem, ze w twoim stanie to ciezko), co ona ZROBILA, zeby sie z toba zblizyc? - nic.

Wiekszosc z nas ma podobne doswiadczenia za soba- nic wyjatkowego.

Sory, ja juz na pocztku twojego postu, pomyslalam, ze ty sie " zmozdzasz " nad nia, analizujesz, rozkminiasz, zakochujesz sie.............bez wzajemnosci.
Sory, ja nie neguje twoich uczuc, ja nie widze zeby ona je odwzajemniala. Po mojemu z jej strony to flirt. Niezobowiazujaca znajomosc, ciepla, przyjacielska, serdeczna, ale przejsciowa.

15

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
oldorando napisał/a:

Tak na prawde, to ty jej nie znasz. Ty masz wlasne przekonanie, ze ja znasz, ale to nie prawda- znasz ja na tyle, itylko z tej strony, z jakiej ona dala Ci sie poznac.
Ona nic konkretnego nie deklarowala- bo nie traktowala tego " konkretnie".
Wrecz starala sie ciebie chronic przed zaangazowaniem( ze ma serce z lodu, ze nie dazyla do spotkania, )

Wez pod uwage fakty/czyny, nie mysl o slowach( wiem, ze w twoim stanie to ciezko), co ona ZROBILA, zeby sie z toba zblizyc? - nic.

Wiekszosc z nas ma podobne doswiadczenia za soba- nic wyjatkowego.

Sory, ja juz na pocztku twojego postu, pomyslalam, ze ty sie " zmozdzasz " nad nia, analizujesz, rozkminiasz, zakochujesz sie.............bez wzajemnosci.
Sory, ja nie neguje twoich uczuc, ja nie widze zeby ona je odwzajemniala. Po mojemu z jej strony to flirt. Niezobowiazujaca znajomosc, ciepla, przyjacielska, serdeczna, ale przejsciowa.

Dobrze rozumiem co masz na myśli i jak to może wyglądać z Waszej perspektywy. Jednak to ja od niej usłyszałem, że boi się tego, że ja jedynie z nią flirtuję i nie chcę nic więcej poza rozmową. Że boi się, że nic z tego nie wyjdzie, bo będę chciał z nią jedynie pisać. Oczywiście wyprowadziłem ją z błędu. Byłem z nią zawsze szczery i nigdy nie był to dla mnie flirt. Być może jestem zaślepiony moim uczuciem, a może stało się coś związanego z jej zdrowiem. Tego już naprawdę nie chcę zdradzać, choć mam poważne obawy i przesłanki ku temu, by tak myśleć, że może chodzić o jej zdrowie.

16

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Floki napisał/a:
oldorando napisał/a:

Tak na prawde, to ty jej nie znasz. Ty masz wlasne przekonanie, ze ja znasz, ale to nie prawda- znasz ja na tyle, itylko z tej strony, z jakiej ona dala Ci sie poznac.
Ona nic konkretnego nie deklarowala- bo nie traktowala tego " konkretnie".
Wrecz starala sie ciebie chronic przed zaangazowaniem( ze ma serce z lodu, ze nie dazyla do spotkania, )

Wez pod uwage fakty/czyny, nie mysl o slowach( wiem, ze w twoim stanie to ciezko), co ona ZROBILA, zeby sie z toba zblizyc? - nic.

Wiekszosc z nas ma podobne doswiadczenia za soba- nic wyjatkowego.

Sory, ja juz na pocztku twojego postu, pomyslalam, ze ty sie " zmozdzasz " nad nia, analizujesz, rozkminiasz, zakochujesz sie.............bez wzajemnosci.
Sory, ja nie neguje twoich uczuc, ja nie widze zeby ona je odwzajemniala. Po mojemu z jej strony to flirt. Niezobowiazujaca znajomosc, ciepla, przyjacielska, serdeczna, ale przejsciowa.

Dobrze rozumiem co masz na myśli i jak to może wyglądać z Waszej perspektywy. Jednak to ja od niej usłyszałem, że boi się tego, że ja jedynie z nią flirtuję i nie chcę nic więcej poza rozmową. Że boi się, że nic z tego nie wyjdzie, bo będę chciał z nią jedynie pisać. Oczywiście wyprowadziłem ją z błędu. Byłem z nią zawsze szczery i nigdy nie był to dla mnie flirt. Być może jestem zaślepiony moim uczuciem, a może stało się coś związanego z jej zdrowiem. Tego już naprawdę nie chcę zdradzać, choć mam poważne obawy i przesłanki ku temu, by tak myśleć, że może chodzić o jej zdrowie.

Jestes zaslepiony.....

17

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

/jednak boimy się naszych reakcji, zdecydowałem się powiedzieć co do niej czuję./

Jak dla mnie to Ty trochę za bardzo osaczyłeś ją tymi uczuciami, takie rzeczy mógłbyś jej wyznawać po spotkaniu a raczej kilku spotkaniach a nie przez komunikator, poczuła się zobowiązana do odwzajemnienia tego a to ja przeraziło być może dlatego, że nie chciała Cię zranić.

Ma świadomość teraz tego że widzisz w niej partnerkę, nie chce z Ciebie rezygnować bo być może jesteś dla niej tylko 'emocjonalną poduszką' jedyną osobą której może się wyżalić, lecz nie widzi w Tobie nic więcej poza kolegą/ przyjacielem.

Przeraża ją wizja nowego, zmian, zobowiązań odpowiedzialności.
Może też słuchając się innych myśli że ze znajomości przez 'kabel' nic lepszego nie wynika i nie jest możliwe potem nawet po spotkaniach coś więcej. Pewnie ma świadomość tego, że ją sobie idealizujesz i boi się, że Cię zawiedzie.

/Rozmawialiśmy o tym wiele razy i ona doskonale wie o tym, że podoba mi się taka jaka jest./

Wiedzieć a wierzyć to dwie różne sprawy, wie o tym ale nie wierzy Ci i prawdopodobnie nigdy Ci nie uwierzy. Byłeś dla niej za słodki widocznie poczuła się, że na siłę chcesz udowodnić że Ci się podoba, że robisz to wszysyko tylko po to żeby się z nią spotkać, że robisz to po to by Cię też pokochała, by Ci coś wyznała.

Przystopuj, dąż do spotkania ale nie osaczaj ją uczuciami, nie daj też sobą pomiatać ona wie że zrobisz dla niej wszystko, a to daje jej władze nad Tobą i może się Tobą bawić wpychając w przyjaciela, zaraz kolege, zaraz chłopaka.

Trzymam kciuki smile

18 Ostatnio edytowany przez Floki (2015-04-12 15:35:39)

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Może to co do niej czuję sprawia, że nie myślę w przejrzysty sposób i chcę widzieć rzeczywistość taką jaką nie jest. Zaczynam się już powtarzać, ale mam tak bardzo skołatane myśli i muszę dać temu upust. Przypomniałem sobie jak kiedyś pokazywała mi zapis rozmowy z jej znajomym, który wyznał jej sympatię i chciał się spotkać. Okazało się potem, że to był bardzo niemiły żart. Była wściekła. Czuję się podle, że opisuję takie rzeczy publicznie, ale zostałem sam ze swoimi myślami. Wciąż łudzę się, że może wystraszyła się tego, że ją zranię i może dlatego postanowiła powiedzieć, że nie ma do mnie uczuć. Wierzyć mi się nie chce, że nie ma już między nami więzi, bo ona nadal do mnie pisze. Zadeklarowała nawet, że nie chce tracić kontaktu. Może i jestem rozmarzonym Piotrusiem Panem, ale robi mi się przyjemnie jak sobie przypominam nasze rozmowy na komunikatorze głosowym, to jakie ciepło biło z obu stron, to że potrafiła zadzwonić późno w nocy, by się pożegnać gdy przypominam sobie jak grała dla mnie na ukulele i śpiewała mi. Uwielbiam jej głos.Wszystko to robiła już ze świadomością tego co do niej czuję. Jej zachowanie nie pasuje mi do tego co mi powiedziała, że nic nie czuje. Może i jestem głupi, naiwny albo jakiś narwany.Chwytam się już każdej możliwości, która przemawiałaby na moją korzyść. Nawet jeśli naprawdę niczego do mnie nie czuje, a chociaż starała się to świadczy o tym, że miała chęci, bo dobrze o nas myślała. Mówiłem jej, że przecież to tylko kabel i niepotrzebnie starała się wmówić sobie na siłę jakieś uczucia do mnie. Mówiłem przecież, że ona wcale nie musi poczuć tego samego co ja, bo różnimy się od siebie i dlatego przydałoby się spotkanie. Sam fakt jak się zachowywała wobec mnie i jej dobre chęci sprawiają, że mam wciąż tę głupią nadzieję, że będzie chciała się spotkać. Nie zmuszę jej do tego, by coś do mnie czuła. Nie będę naciskał za wszelką cenę na spotkanie jednak jeśli się zgodzi mogłoby to o czymś świadczyć. Głupi ja.
@Pola24
To akurat prawda, osaczyłem ją w pewnym momencie. Mówiła mi wiele razy, bym zwolnił, bo ona nigdzie mi nie ucieknie. Ja jednak byłem zafascynowany moim uczuciem i pędziłem niemiłosiernie.
Nigdy jej nie idealizowałem i przez moją nadgorliwość w słodzeniu jej mogła w końcu pomyśleć, że nie jestem szczery.(naprawdę miałem wielką frajdę mówić jej, że mi imponuje pewnymi dokonaniami lub znajomością tematu)Nawet w dniu, w którym powiedziałem jej co czuję, niczym największy baran chciałem wyciągnąć od niej jakiś konkret. Pytała mnie nawet czy zawiodła moje oczekiwania. Straszny matoł ze mnie. Chciałbym mieć wszystko ot tak, na pstryknięcie palcami. Dzięki za miłe słowa

19

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Może jej zachowanie wynika z tego za co ją przepraszałeś, może przez to choć nie wiem co to było - możliwe że drobnostka ona podświadomie znalazła drogę ucieczki po prostu prostsze rozwiązanie, ludzie którzy boją się zmian często tak postępują.

20

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Pola24 napisał/a:

Może jej zachowanie wynika z tego za co ją przepraszałeś, może przez to choć nie wiem co to było - możliwe że drobnostka ona podświadomie znalazła drogę ucieczki po prostu prostsze rozwiązanie, ludzie którzy boją się zmian często tak postępują.

Możliwe, że wykorzystała to jako pretekst, by się obronić przed ewentualnym uczuciem. Może wolała uciec niż zaryzykować i pozwolić sobie na coś bliższego, by nie zostać zranioną. Wciąż wierzę w to jak głupi. Nie zraniłbym jej. Może to także durne z mojej strony, ale czuję się jej całkowicie oddany. Cóż, jutro się dowiem.

21

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Możesz wciąż ją zapewniać, że nie oczekujesz że to odwzajemni ale ona wie, że na to liczysz więc Twoje zapewnienia nic nie zmienią. Po prostu to wyznanie wpłynęło już na wszystko smile

22

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Pola24 napisał/a:

Możesz wciąż ją zapewniać, że nie oczekujesz że to odwzajemni ale ona wie, że na to liczysz więc Twoje zapewnienia nic nie zmienią. Po prostu to wyznanie wpłynęło już na wszystko smile

Wiem, czasu już nie cofnę. Muszę liczyć na to, że wciąż ma chęci do mnie i czekać na jutrzejszą rozmowę. Najgorsze jest to czekanie i ta niepewność co robi w danej chwili. Wiem, że nikogo nie ma choć sobie to wkręcam. Nigdy nie robiłem jej absolutnie żadnych pokazów zazdrości, bo nigdy nie miałem ku temu powodów. Ona po prostu przyzwyczaiła mnie do tego, że sama z siebie mówi mi, że wychodzi tu i tam, a gdy nie było jej dłużej, zawsze pisała do mnie. Nigdy sam jej nie wypytywałem o takie rzeczy. Nie czuła, że jest na smyczy za przeproszeniem.

23

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Po prostu jak dla mnie ona się wycofała musi to przemyśleć i tyle, nie jest to równoznaczne z tym, że kogoś ma smile
Nie trzęś się tam co ma być to będzie
zajmij czymś umysł pooglądaj coś, poczytaj, pograj jutro wszystko się wyjaśni.

24

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Pola24 napisał/a:

Po prostu jak dla mnie ona się wycofała musi to przemyśleć i tyle, nie jest to równoznaczne z tym, że kogoś ma smile
Nie trzęś się tam co ma być to będzie
zajmij czymś umysł pooglądaj coś, poczytaj, pograj jutro wszystko się wyjaśni.

Ja właśnie nie potrafię się niczym zająć. Biorę się za coś i odkładam. Wcześniej także myślałem o niej bez przerwy i ciężko było mi się skupić na czymś konkretnym, bo wiedziałem, że zaraz do mnie napisze lub zadzwoni. To było bardzo pozytywne. Dziękuję za wsparcie, postaram się być dobrej myśli.

25

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Powodzenia i napisz jak poszło smile

26

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Bardzo długo to wszystko trwało i nie mogę zrozumieć dlaczego ona nie chciała się spotkać. Tyle długich rozmów. Z Twojej opowieści wynika, że znaliście się na wylot. Zwykłe koleżeńskie spotkanie. Ta odległość 250 kilometrów to jest tak na prawdę nic.

Napisz co tak naprawdę się stało, że musiałeś ją przepraszać? Tutaj jesteś anonimowy więc wstydzić się nie musisz.

27

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

To za co musiałem ją przepraszać nie ma teraz nawet znaczenia, bo powiedziała raz, że przegiąłem i żebym dał jej spokój na tę chwilę. Podziałało to jedynie jako zapalnik ku temu, by powiedzieć mi prawdę, że nie odwzajemnia tego co ja czuję. Przeprosiła mnie za to, że tak kręciła i jest jej przykro, bo słyszałem to w jej głosie. Po prostu poczuła się fajnie z tym, że mam dla niej coś więcej niż przyjaźń i przez moje osaczenie jej, starała się wymusić na sobie jakieś uczucia do mnie. Nie czuję się ofiarą tutaj, bo oboje zrobiliśmy sobie kuku. Nasza dzisiejsza rozmowa przypominała raczej mój monolog, ale wiem, że słuchała uważnie, bo wystarczyło, że zmieniłem temat na bardzo luźny i od razu pojawiły się śmieszki, więc nadal potrafimy ze sobą rozmawiać. Odniosłem wrażenie, że jest bardzo zagubiona w tym wszystkim. Usłyszałem także coś jeszcze, ale najważniejsze jest to, że "myśli" o tym co dalej. Ma mętlik w głowie podobnie jak ja. Nie próbowałem jej niczego narzucić, ale nie byłem także uległy. Wyjaśniłem, że jest sens i jeśli podejmie pozytywną decyzję to powinna ją podjąć ze względu na NAS, nie ze względu na MNIE. Nie wyznaczyliśmy żadnego deadline'a. Chyba oboje nie ryzykujemy niczego i możemy jedynie zyskać.

28 Ostatnio edytowany przez Krejzolka82 (2015-04-13 20:44:52)

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Floki napisał/a:

To za co musiałem ją przepraszać nie ma teraz nawet znaczenia, bo powiedziała raz, że przegiąłem i żebym dał jej spokój na tę chwilę. Podziałało to jedynie jako zapalnik ku temu, by powiedzieć mi prawdę, że nie odwzajemnia tego co ja czuję. Przeprosiła mnie za to, że tak kręciła i jest jej przykro, bo słyszałem to w jej głosie. Po prostu poczuła się fajnie z tym, że mam dla niej coś więcej niż przyjaźń i przez moje osaczenie jej, starała się wymusić na sobie jakieś uczucia do mnie. Nie czuję się ofiarą tutaj, bo oboje zrobiliśmy sobie kuku. Nasza dzisiejsza rozmowa przypominała raczej mój monolog, ale wiem, że słuchała uważnie, bo wystarczyło, że zmieniłem temat na bardzo luźny i od razu pojawiły się śmieszki, więc nadal potrafimy ze sobą rozmawiać. Odniosłem wrażenie, że jest bardzo zagubiona w tym wszystkim. Usłyszałem także coś jeszcze, ale najważniejsze jest to, że "myśli" o tym co dalej. Ma mętlik w głowie podobnie jak ja. Nie próbowałem jej niczego narzucić, ale nie byłem także uległy. Wyjaśniłem, że jest sens i jeśli podejmie pozytywną decyzję to powinna ją podjąć ze względu na NAS, nie ze względu na MNIE. Nie wyznaczyliśmy żadnego deadline'a. Chyba oboje nie ryzykujemy niczego i możemy jedynie zyskać.

Czyli reasumując, na czym stanęło?

29

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Zaproponowałem, by się w końcu spotkać, ale bez rzucania dokładnej daty. Ona podobnie jak ja, ma skołatane myśli i zastanawia się nad tym. W żadnym razie nie wypowiedziała tego z "łaską".

30

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Jeżeli będzie zbytnio zwlekać z tym spotkaniem i ciągle szukać wymówek to odpuść sobie ją smile

31

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Pola24 napisał/a:

Jeżeli będzie zbytnio zwlekać z tym spotkaniem i ciągle szukać wymówek to odpuść sobie ją smile

Nie sądzę, by szukała wymówek. Jeśli naprawdę nie będzie chciała tego spotkania to rąbnie mi tym prosto z mostu w krótkim czasie. Trochę już ją znam i wiem, że jeśli z czymś bardzo długo zwleka (jak w przypadku powiedzenia mi, że nic nie czuje), to naprawdę ma chęci i stara się, ale także ma obawy, bo to coś zupełnie nowego. Nie tylko dla niej, bo i ja nigdy nie przejechałem tylu kilometrów w nieznane w pogoni za dziewczyną. Kurdę, niech no tylko tego szczerze zechce.

32

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Floki napisał/a:

Zaproponowałem, by się w końcu spotkać, ale bez rzucania dokładnej daty. Ona podobnie jak ja, ma skołatane myśli i zastanawia się nad tym. W żadnym razie nie wypowiedziała tego z "łaską".

Dobry wieczór:)

Właśnie, że miałeś konkretną datę podać.

33 Ostatnio edytowany przez Floki (2015-04-14 23:20:05)

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Krejzolka82 napisał/a:
Floki napisał/a:

Zaproponowałem, by się w końcu spotkać, ale bez rzucania dokładnej daty. Ona podobnie jak ja, ma skołatane myśli i zastanawia się nad tym. W żadnym razie nie wypowiedziała tego z "łaską".

Dobry wieczór:)

Właśnie, że miałeś konkretną datę podać.

Odkąd powiedziałem co czuję, spieszyłem się niemiłosiernie i zagoniłem ją w kozi róg. Myślę, że podałem jej masę powodów dla których mimo wszystko jest sens spróbować wprowadzić tę znajomość na inny poziom. Nie wymuszałem na niej podjęcia decyzji od razu, by znowu nie czuła się osaczona i postawiona pod murem. By nie czuła, że "ma być tak jak ja chcę, bo moje zdanie jest najważniejsze". Oczywiście tak nie myślę. Gdyby była pewna co do tego, że nie chce próbować to od razu dostałbym negatywną odpowiedź. Ona jednak musi sporo przemyśleć, bo wizja zmian i tego co czuję oraz tego, że ona tego nie odwzajemnia przez kabel musi ją przytłaczać.Wiem, że tym razem nie będzie kręcić, bo słyszała jak bardzo zabolało mnie jej kłamstwo. Chcę dać jej odpocząć od mojego jęczenia o to, by mogła to sobie na spokojnie przemyśleć przez jakiś czas. Nadal codziennie ze sobą piszemy na luźne tematy, choć już nie tak intensywnie jak jakiś czas temu. Oboje jesteśmy speszeni, ale dziś porobiliśmy coś "razem" przez blisko dwie godziny. Wiem, że ma chęci jednak boję się, że łatwiej będzie jej wycofać się do bezpiecznej pozycji przyjaciela, by nic nie ryzykować. Pozdrawiam.

34

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Tylko, że nie możesz postępować tak,żeby Jej nie wystraszyć, bo wtedy nie jesteś sobą.
Jasne, że masz liczyć się z Jej zdaniem, ale nie możesz robić wszystkiego "pod Nią".

35

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Krejzolka82 napisał/a:

Tylko, że nie możesz postępować tak,żeby Jej nie wystraszyć, bo wtedy nie jesteś sobą.
Jasne, że masz liczyć się z Jej zdaniem, ale nie możesz robić wszystkiego "pod Nią".

Tak, wiem. I wydaje mi się, że zachowałem odpowiedni balans, bo nie byłem uległy ani zbyt natarczywy.

36

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Floki napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Tylko, że nie możesz postępować tak,żeby Jej nie wystraszyć, bo wtedy nie jesteś sobą.
Jasne, że masz liczyć się z Jej zdaniem, ale nie możesz robić wszystkiego "pod Nią".

Tak, wiem. I wydaje mi się, że zachowałem odpowiedni balans, bo nie byłem uległy ani zbyt natarczywy.

A ja to odebrałam właśnie tak jak Ci wcześniej napisałam, że patrzysz, żeby jej nie wystraszyć i nie jesteś ze sobą do końca szczery. Oczywiście mogę się mylić.

37

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Krejzolka82 napisał/a:
Floki napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Tylko, że nie możesz postępować tak,żeby Jej nie wystraszyć, bo wtedy nie jesteś sobą.
Jasne, że masz liczyć się z Jej zdaniem, ale nie możesz robić wszystkiego "pod Nią".

Tak, wiem. I wydaje mi się, że zachowałem odpowiedni balans, bo nie byłem uległy ani zbyt natarczywy.

A ja to odebrałam właśnie tak jak Ci wcześniej napisałam, że patrzysz, żeby jej nie wystraszyć i nie jesteś ze sobą do końca szczery. Oczywiście mogę się mylić.

Nie jestem zbyt cierpliwy i ona o tym wie, dlatego staram się nie poruszać tego tematu, by miała czas do namysłu. Potrafię być bardzo upierdliwy jak mi na czymś zależy więc moje ględzenie nie pomoże jej podjąć decyzji zgodnej z nią samą. Ona wie, że czekam i jeśli znowu zacznę naciskać to nic z tego nie wyjdzie. Muszę być cierpliwy i myśleć pozytywnie. Dosadnie wytłumaczyłem jej, że oboje nie ryzykujemy w tej chwili niczego, a możemy jedynie zyskać. Nawet jeśli nie wyjdzie to nadal będzie to silna więź, przyjaźń nawet mimo tego kłamstwa. Może być też tak, że od samego początku pójdą iskry i coś z tego wyniknie.

38

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Floki napisał/a:

Dosadnie wytłumaczyłem jej, że oboje nie ryzykujemy w tej chwili niczego, a możemy jedynie zyskać. Nawet jeśli nie wyjdzie to nadal będzie to silna więź, przyjaźń nawet mimo tego kłamstwa. Może być też tak, że od samego początku pójdą iskry i coś z tego wyniknie.

Jeżeli ona nie zgodzi się na to spotkanie to jak dla mnie powinieneś dać sobie z nią spokój bo Ty chcesz czegoś więcej a ona niekoniecznie w końcu zacznie Ci to ciążyć być może nawet poczujesz się urażony jej odmową. Wszystko albo nic. Owszem danie jej czasu teraz i nie wspominanie o tym jest dobrym rozwiązaniem ale ten czas nie może trwać w nieskończoność. To prawda co pisze koleżanka wyżej, że postępujesz pod nia żeby jej nie spłoszyć. Ok rozumiemy dlaczego to robisz ale jak już mówiłam nie może to trwać w nieskończoność smile Zadaj sobie pytanie czy będziesz umiał być po odmowie/braku reakcji  przyjacielem i czy taka relacja Cię będzie satysfakcjonować.

Z tym nieryzykowaniem niczego to może być różnie, ona może widzieć ryzyko w tym że Cie zawiedzie i zmienisz o niej zdanie lub może i Ty ją zawiedziesz? Może widzieć ryzyko w tym, że straci z Tobą kontakt z Twojego powodu. Może widzieć ryzyko też w tym że Ty jeszcze bardziej zachcesz czegoś więcej i się w tym upewnisz a ona dalej nic nie poczuje..

39

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Floki, prześledziłam twój wątek i niestety uważam, że zacieśnianie a nawet podtrzymywanie relacji z Helgą nie ma sensu.
Znajomości internetowe mają to do siebie, że zakłamują nieco obraz osoby z ktorą piszemy, rozmawiamy. Jest tak dlatego, że budujemy sobie w głowie wizję danej osoby tylko przez pryzmat tego co napisała, naszych wyobrażeń o niej a nie rzeczywistych faktów. Aby stwierdzić jaki ktoś jest naprawdę potrzeba realnego kontaktu, spotkania, rozmowy w 4 oczy bo nawet zachowanie, gestykulacja wiele mówią o drugim człowieku.
Wiem co piszę, bowiem sama byłam w tego typu nazwijmy "relacji". Tyle, że w moim przypadku doszło do konfrontacji na żywo i ten człowiek okazał się być zupełnie inny niż w moich wyobrażeniach nie tyle nawet fizycznie co psychicznie. Fakt że zdążyłam sobie zbudować już wcześniej o nim opinię na podstawie tego co pisał sprawił, że sporo czasu upłynęło nim dotarło do mnie jaki jest naprawdę bo chociaż widziałam jego zachowanie "na żywo" to z tyłu głowy pozostawała wciąż wizja jego jaką budowałam sobie przez miesiące przed spotkaniem.
Do czego zmierzam... ty z Helgą piszesz już długo...zbyt długo. Gdyby coś miało z tego być to sądzę że już dawno sama dążyłaby do spotkania. Jeśli tego nie czyni to albo nigdy nie zamierzała zaciesniac tej znajomości, ot poprostu fajna internetowa relacja, albo pojawił się w jej życiu ktoś inny, możliwe że "realny" a Ty jestes niestety tylko rezerwą na te mniej pogodne dni, bo wie, że zawsze może liczyć na to że znajdziesz dla niej czas.
Dlatego postawiłabym sprawę jasno. Ustalic konkretny termin spotkania pasujący wam obojgu oczywisce. A jesli będzie się wymigiwać  lub ustalać go na "najblizszy kwartał" to dałabym sobie na Twoim miejscu spokoj całkowicie i zaniechałabym wszelkiego kontaktu. Podtrzymując go dłużej tylko bardziej siebie samego krzywdzisz i umacniasz w głowie obraz Helgi, który jak wcześniej napisałam wcale nie musi się pokrywać z rzeczywistością.
Zyczę Ci powodzenia jesli dojdzie do spotkania :-) lub odwagi i determinacji by zakonczyć tą znajomość jeśli Helga będzie nadal przeciągać sprawę.

40

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

@Pola24 @feniks35
Obie napisałyście wiele mądrego i naprawdę docierają do mnie Wasze słowa i staram się ogarnąć te sytuację bardziej na chłodno. Wiem, że tym razem nie będzie przeciągać w nieskończoność. Dam jej trochę czasu do namysłu i za jakiś czas odezwę się do niej powracając z tym tematem. Nie wiem jak poradzę sobie w razie odmowy. Jest bardzo inteligentną dziewczyną jednak sama o sobie mówi, że jest durna jeśli chodzi serducho. Ma koleżanki, ma kolegów, ale nie dopuszcza do siebie nikogo bliżej. Mówiła, że wiem o niej takie rzeczy, o których nawet jej matka czy "psiapsióły" nie wiedzą. I naprawdę musicie wierzyć mi na słowo, że w obie strony byliśmy szczerzy ze sobą do bólu i na pewno żadne z nas nie zbudowało sobie fałszywej wizji tej drugiej osoby. Spędziliśmy "ze sobą" tyle czasu, że oboje mamy pewność, że nie mamy dla siebie jakiejś niespodzianki w postaci partnera za granicą itp. Wiele razy powtarzała mi, że przez to jaka jest i tę jej niewiedzę na tematy sercowe, jest sama jak palec gdy jej koleżanki mają już pozakładane rodziny. Ona ma mętlik w głowie, który sprawia, że raz myśli, że wszystko jest OK, a czasem, że jest źle. Mówiła, że jest nieporadna socjalnie (miała na myśli bycie z kimś bliżej i swoje uczucia), ale nie jest no lifem, bo ma swoich znajomych i kuzynkę, do której jeździ często. (Nie, na pewno nie jest to chłopak, bo wiele razy w trakcie spotkania u niej, potrafiła pisać ze mną) Wiem, że ludzie nie zawsze są szczerzy po tej drugiej stronie, ale samym faktem, że starała się myśleć o mnie w podobny sposób pokazuje mi, że ona ma chęci. Jeszcze parę dni temu przecież słyszałem, że boi się tego, że mi się nie spodoba, bo zdjęcia to jedynie zdjęcia. Że boi się, że może nie dojdzie nigdy do spotkania i że to wszystko nie wyjdzie poza monitor. Ona bardzo lubi siebie samą (nie w narcystyczny sposób) jednak ma też swoje babskie kompleksy. Jest dziewczyną z krągłościami przez co jest parę rzeczy, które ją trapią. Mówiła mi o tym co jej się nie podoba w jej wyglądzie. Wiele razy "dostawałem" po dziobie, bo przecież cytuję "otyłości nie powinno się komplementować" i "komplementy są fajne, ale na nie nie zasługuję, czuję jakby każde nie wiadomo jak szczere, było kłamstwem". Mówiłem jej, ze podoba mi się bez względu na wszystko i z mojej strony nie ma mowy o przymykaniu oka czy jakimś kompromisie. Mówiłem jej, że wiem jak wygląda to czego tak bardzo w sobie nie lubi i to nie robi mi żadnej różnicy, bo i tak to jej charakter spodobał mi się w pierwszej kolejności. Może sobie wmawiać przez swoje kompleksy, że byłem z nią nieszczery. Ona zna swoją wartość, ale to co uznaje u siebie samej za wady w swoim wyglądzie blokują ją przed próbą zbliżenia się do kogoś. Ona jest naprawdę śliczną dziewczyną. Sama często żartowała mówiąc mi, że "ryj to ma nawet całkiem przyjemny, ale cała reszta..." Naprawdę jest piękną dziewczyną i gdybym poznał ją na ulicy to także zwróciłbym uwagę na nią. Na pewno bardzo boi się, że może nie sprosta moim "oczekiwaniom", bo wie ile dla mnie znaczy, co czuję i boi się, że nie okaże mi tego samego "na czas". Może boi się tego, że gdy się już spotkamy to mi nagle się odwidzi i woli nie zostać zranioną i nie ranić mnie. Mówiłem jej, że jeśli nie będzie miała pewności i nadal będzie miała skołatane myśli po pierwszym spotkaniu to zawsze będziemy mogli zobaczyć się kolejny raz jeśli poczuje pustkę i tęsknotę za mną. Feniks, dobrze rozumiem co chcesz mi powiedzieć. Zdaję sobie sprawę z tego, że na żywo jest inaczej i to samo mówiłem Heldze. Mówiłem, że zamiast głosu w słuchawce i chłodu monitora spojrzy mi w końcu prosto w oczy i poczuje moje ciepło. Może to się wydawać naiwne dla Ciebie, bo przecież też byłaś w podobnej sytuacji i już tego doświadczyłaś. Wiem, że starasz się wbić mi do głowy fakt, że wszystko może się okazać inne niż to sobie wyobrażaliśmy. My jednak nie budowaliśmy żadnych fałszywych obrazów na podstawie domysłów tylko na podstawie faktów i naszych rozmów. Nawet oboje słyszeliśmy nasze rodziny gdzieś tam w tle przez mikrofony, ot takie codzienne sytuacje typu "co na kolację" itp. Nie krępowaliśmy się nawet jeść i siorbać zupę w swojej obecności, by nie zrywać połączenia ani na chwilę. Ona nawet dziś gdy rozmawialiśmy na luźny temat, mogła zwyczajnie w trzech słowach opisać mi pewną listę rzeczy, a zamiast tego, zrobiła zdjęcie, podłączyła telefon i zuploadowała zdjęcie, by mi to pokazać, choć nawet nie było takiej konieczności. Trzy słowa w kilka sekund VS zrobienie zdjęcia i upload w kilkadziesiąt.

41

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Floki napisał/a:

@Pola24 @feniks35
I naprawdę musicie wierzyć mi na słowo, że w obie strony byliśmy szczerzy ze sobą do bólu i na pewno żadne z nas nie zbudowało sobie fałszywej wizji tej drugiej osoby.

To nie jest do końca prawda, jakieś wyobrażenie jednak o niej masz bo nie widziałeś jej na żywo nie znasz jej gestów, mowy ciała, mimiki itd. Niektóre rzeczy które jesteśmy zdolni napisać nigdy nie powiedzielibyśmy komuś w życiu realnym. Więc nie możesz być pewien czy ten obraz jest zgodny z rzeczywistością bo nigdy jej nie widziałeś, nie spędziłeś z nią twarzą w twarz ani minuty, a tą pewność możesz nabrać dopiero po spotkaniu a raczej kilku spotkaniach.

To co pisze feniks35 jest całą prawdą i musisz to sobie uświadomić.

Powinieneś wyznaczyć jakiś termin ( nie musisz jej mówić od razu) - po prostu taki dla siebie żeby siedział z tyłu głowy.

I zastanowić się co zrobisz w przypadku gdy ona nie okaże zainteresowania spotkaniem, albo co gorsza Ci odmówi.
Z drugiej strony zastanawiające jest to że ona napisała Ci, że boi się, że ta relacja nie przeniesie się do życia realnego w tym przypadku chyba naprawdę strach bierze nad nia górę. No nic jak napisałam polecam Ci zastanowić się nad PRZYSZŁOŚCIĄ tej relacji jeżeli ona nie przeniesie się do życia realnego smile

42

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Floki ja bynajmniej nie próbuję Ci wmówić, że Helga Cię oszukuje tylko dać do zrozumienia, że Ty sam możesz widzieć ją niekoniecznie taką jaka jest. Nie znaczy to też, że w rzeczywistości jest gorsza, ale możliwe że jednak nieco inna niż się wydaje. Mówisz, że budujecie swój obraz na podstawie faktów...jakich faktów? Przeżyliście chociaż jeden wspólny dzień? Sprawdziliscie się w różnych życiowych sytuacjach? Rozwiązaliście chociaż jeden wspólny problem i nie na zasadzie pisania o tym i rozkminiania co zrobić tylko realnej pomocy, wymagającej poświeceń?
Piszesz również, że ona prawdopodobnie boi się Ciebie stracić poprzez to że rozczarujesz się jej wyglądem na żywo. Nie jest zastanawiające, że inteligentna podobno dziewczyna (piszę podobno gdyż nie znam osobiście ;-)) nie boi się, że prędzej Cię straci z winy swojej niezdecydowanej postawy, chwiejnych emocji i ciągłęgo odpychania Ciebie??  Ze świecą szukac drugiego takiego jak  Ty, który poświęci prawie 2 lata swojego życia czekając na prostą w sumie decyzję kobiety.... kobiety, której powiedzmy sobie szczerze tak naprawdę nie zna.  Inny już dawno odwróciłby się na pięcie i poszukał takiej, która będzie umiała powiedzieć jasno: tak chcę z Tobą spróbować stworzyć coś prawdziwego bo zależy mi na Tobie. Nie szkoda życia Floki..?

43 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-04-15 15:09:49)

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Floki- mnie tez ciebie zal. Zal, bo mialam taka relacje, jaka opisujesz( ze z-djeciami, rozmowami tel. Codziennymi, dlugimi) i tez trwalo to ok 2 lata.
Ja sie bardzo przywiazalam- on szukal kogos dla siebie w swojej okolicy. Nawet nie mial zamiaru doprowadzic do spotkania, nawet nie chcial, zeby cos z tego wyszlo.
Nigdy nie powiedzial wprost, ze kocha, albo, ze chcialby , zebysmy byli razem, natomiast traktowal mnie jak swoja kobiete.( przyklad- zyczylam mu wszystkiego najlepszego na swieta - odpowiedzial " zycz mi siebie")
Takie budowanie pozorow, dawanie nadziei bez konkretow. Znalam nawet jego rodzine, prace.

Sama ucieklam, zerwalam kontakt, calkowicie i definitywnie.

Zrozumialam, ze jestem plasterkiem, czasoumilaczem, zapchajdziura. Nie celem. On stal sie dla mnie wazny, ja dla niego bylam tylko kitem na wypelnienie luki , zanim pojawi sie wlasciwa kobieta.

Wiekszosc ludzi ma takie- dluzsze, lub krotsze - fascynacje  wirtualne za soba.
Nie zyczymy ci tu zle, milo by bylo, jakby wam sie jednak udalo, ale ludzie posilkuja sie doswiadczeniem wlasnym.

2 lata- to zdecydowanie za dlugo, na kontakt wylacznie wirtualny.
Szkoda, zebys sobie zawracal w glowie bez potrzeby. Strata czasu.
Nikt nie twierdzi, ze helga jest wyrachowana, i ze robi to celowo. Ona po prostu nie czuje sie winna, ze ty sie wkrecasz. ( chociaz, jak doszlo do jakis wyznan z twojej strony, to oponowala)
- czyli identycznie jak w moim przypadku. Tez nie chcial , z mojej strony zadnych wyznan, zadnych deklaracji. Byly ucinane natychmiast- a potem od nowa uwodzil( jak w ww. Przykladzie)

Ona nie jest odpowiedzialna za twoje emocje- to fakt.
Ty sam sobie pozwalasz sie wkrecac.- to fakt
A, ze szkoda twojego czasu, uczuc, jak nic nie wyjdzie, - tez fakt.

Mimo wszystko, zycze najlepszego.

44

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

No tak, wyobrażenie o niej jakieś mam, ale nie idealizuję jej. Mówiłem jej także o tym, że spotkanie pozwoli nam przenieść ten chłód monitora na rzeczywistość, bo dzięki temu w końcu poznamy także nasze reakcje. To właśnie to o czym mówicie. Gesty, mimika, odruchy. By spędzić ze sobą jakiś czas i się sprawdzić w zwykłych codziennych sytuacjach. Oboje mówiliśmy sobie wiele rzeczy, o których nasi bliscy nie wiedzą. Mówiła, że to wyzwoleńcze, bo nie oceniamy siebie nawzajem. Być może obawia się także tego, że zbyt wiele wiemy o sobie. Z jednej strony dobrze, że nie działa się krzywda ani mi ani jej, że nie było takiej sytuacji, w której potrzebowalibyśmy realnej pomocy. Z drugiej jednak to byłby sprawdzian zaangażowania obu stron. Wspieraliśmy się, ale jedynie na tyle na ile pozwalał kabel. Wspominałem o tym, że w ostatnie święta także poświęcała mi swoją uwagę mimo tego, że była u rodziny. Z każdą jej wizytą u rodziny czy na dłuższych zakupach także pisała do mnie. Nie raz gdy byłem przygnębiony potrafiła suszyć mi trąbę przez wiele godzin często nawet zarywając noc. Nie jest to realna pomoc wymagająca aż takiego poświęcenia jak użyczenie dachu nad głową, ale przez to dawała mi do zrozumienia, że myśli o mnie nawet gdy nie dawałem po sobie poznać, że jest mi źle. Na więcej nie mogliśmy sobie pozwolić przez internet. Niezliczoną ilość razy żartowała sobie o tym żebym przyjechał. Wiem, że żart to tylko żart, nie jestem jakiś opętany, ale wszystko to brzmiało co najmniej jak sugestia "weźmy się za to". Potem powiedziała mi o swoich obawach związanych ze spotkaniem. Przy każdej rozmowie na komunikatorze głosowym słychać było chęci i taką swobodę, ale co jakiś czas dostawałem pisemny opierdziel, bo przecież "ona nie zasługuje na adorowanie". Z jednej strony mówiła mi o swoich kompleksach, z drugiej jednak mówiła, że nie jest jej źle ze swoim ciałem, a jedynie czasami sprawia jej to trudności. Mówiłem jej zbyt często miłe rzeczy, choć były szczere i zapewniała mnie, że wierzy to jednak swoje mogła pomyśleć, bo i często czuła się z tym niezręcznie. To bardzo skomplikowana baba, często obrywałem za adorowanie jej i wiało chłodem, bym po jakimś czasie usłyszał od niej, że "spróbuje być dla mnie mniej wiedźmowata, bo w końcu zrobi mi krzywdę tym chłodem i wie, że chcę dla niej dobrze". Nawet w poniedziałek przerywając mój w zasadzie monolog, powiedziała, że zależy jej na mnie. Powiedziała, że ma mętlik w głowie i myśli nad tym co jej powiedziałem. A ględziłem przez ponad godzinę nie robiąc jej żadnych pretensji. To jest nasz pierwszy wspólny problem, bo po raz pierwszy sytuacja dotyczy nas obojga. Wcześniej rozmawialiśmy o problemach, ale naszych, osobnych. Często radziła się mnie, bo jestem inny i w inny sposób patrzę na jej sprawy. Niezliczoną ilość razy dopytywała o moje problemy. Jest to silne wsparcie z jej strony, ale jeszcze nie realna pomoc, bo takiej na szczęście oboje nie potrzebowaliśmy. Jak tak patrzę na to z perspektywy czasu to mam wrażenie, że ona przez cały ten czas delikatnie sugerowała mi bym popychał to do przodu, bo ona tego nie zrobi, ale w pewnym momencie ją to przerosło. Wiedziała, że jest dla mnie bardzo ważna i co mi tam w środku gra, ale wystraszyło ją to, że nie potrafi tego odwzajemnić przez kabel. Wiedziała jak bardzo się zaangażowałem i jak bardzo mi na niej zależy, że wolała się wycofać, by nie ryzykować i nie ranić bardziej ani mnie, ani samej siebie. Tak to widzę.

45

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Floki, nie wiem czemu, ale czytając Twoje posty jestem przekonana, że Ona ma jakąś wadę fizyczną... .
Niby czemu chce się wycofać?
Nie rozumiem zależy Jej na Tobie, a nie chce ranić siebie ani Ciebie?

Spotkaj się z Nią i to jak najszybciej, bo coraz bardziej będziesz ją idealizować i się nakręcać.

46

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Krejzolka82 napisał/a:

Floki, nie wiem czemu, ale czytając Twoje posty jestem przekonana, że Ona ma jakąś wadę fizyczną... .
Niby czemu chce się wycofać?
Nie rozumiem zależy Jej na Tobie, a nie chce ranić siebie ani Ciebie?

Spotkaj się z Nią i to jak najszybciej, bo coraz bardziej będziesz ją idealizować i się nakręcać.

Ale ja naprawdę jej nie idealizuję. Widziałem ją w całości na kilku zdjęciach. Ma obie ręce i nogi, bo prowadzi auto. Ona jest grubą dziewczyną i najwidoczniej wkręca sobie, że grube babki nie mogą się podobać żadnemu chłopu. Choć w pewnym momencie przyznała, że nie wie dlaczego tak się spina gdy ją komplementuję, bo sama ma koleżankę z większą figura, która od wielu lat jest szczęśliwa ze swoim facetem. Po tym jak powiedziała o strachu przed tym, że nie spodoba mi się na żywo, pociągnąłem ją za język i powiedziała, że ma rozstępy tu i tam i jest jeszcze parę rzeczy, które się jej nie podobają, ale nie powiedziała więcej. Ile bym jej nie zapewniał, że wiem jak to wygląda i nie robi mi to najmniejszej różnicy to i tak ona wie lepiej co myślę. Jak tak sobie myślę ile uwagi mi poświęciła, potrafiła nawet wyjść z pokoju zostawiając swoją mamę z gośćmi i zadzwonić, by pogadać choć przez chwilę. Dzwoniła nawet z najdrobniejszymi sucharami, które ją spotkały w ciągu dnia byle tylko się odezwać. Niech ją Amor w dupę strzeli.

47

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Floki napisał/a:
Krejzolka82 napisał/a:

Floki, nie wiem czemu, ale czytając Twoje posty jestem przekonana, że Ona ma jakąś wadę fizyczną... .
Niby czemu chce się wycofać?
Nie rozumiem zależy Jej na Tobie, a nie chce ranić siebie ani Ciebie?

Spotkaj się z Nią i to jak najszybciej, bo coraz bardziej będziesz ją idealizować i się nakręcać.

Ale ja naprawdę jej nie idealizuję. Widziałem ją w całości na kilku zdjęciach. Ma obie ręce i nogi, bo prowadzi auto. Ona jest grubą dziewczyną i najwidoczniej wkręca sobie, że grube babki nie mogą się podobać żadnemu chłopu. Choć w pewnym momencie przyznała, że nie wie dlaczego tak się spina gdy ją komplementuję, bo sama ma koleżankę z większą figura, która od wielu lat jest szczęśliwa ze swoim facetem. Po tym jak powiedziała o strachu przed tym, że nie spodoba mi się na żywo, pociągnąłem ją za język i powiedziała, że ma rozstępy tu i tam i jest jeszcze parę rzeczy, które się jej nie podobają, ale nie powiedziała więcej. Ile bym jej nie zapewniał, że wiem jak to wygląda i nie robi mi to najmniejszej różnicy to i tak ona wie lepiej co myślę. Jak tak sobie myślę ile uwagi mi poświęciła, potrafiła nawet wyjść z pokoju zostawiając swoją mamę z gośćmi i zadzwonić, by pogadać choć przez chwilę. Dzwoniła nawet z najdrobniejszymi sucharami, które ją spotkały w ciągu dnia byle tylko się odezwać. Niech ją Amor w dupę strzeli.

No to mamy powód, nadwaga... .
Niech ją Amor w dupę strzeli- a cóż to za zdanie?:)

Zamierzasz Jej zaproponować spotkanie z konkretną datą?

48

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Floki nie znam Helgi ale z tego co piszesz to dla mnie ta osoba ma spore problemy emocjonalne. Z jednej strony lubi swoj wyglad a z drugiej " nie zasługuje by ją adorować" ...rozumie ktoś coś z tego.. Ty sam rozumiesz?  Serio chcesz czekac na spotkanie z tak pokręconą osobą i co lepsze wiązać z nią jakieś plany na przyszlość?
Ja wiem ze poswieciles Jej dwa lata zycia i zalezy Ci na Niej więc ciężko Ci zrezygnowac z tej znajomosci ale tu naprawdę nie ma na co czekać. Albo się z Tobą spotka i probujecie cos budowac albo sorry batory. A Ty zamiast wziąc sprawy w swoje ręce analizujesz, gdybasz interpretujesz jej słowa no i dajesz czas... dwa lata już miala hello ;-)  Za duzo tu jak dla mnie słodko- pierdzących monologow Twoich i Jej a za malo konkretow. Tymbardziej, że jesli ona ma ze sobą problemy to przez internet czy telefon nie pomozesz jej ich rozwiazac. Przepraszam za moze dosc ostry ton posta ale jestes wkoncu dorosłym meżczyzną a nie 15 latką więc do dzieła albo w jedną albo w drugą.

49 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-04-15 17:27:10)

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
feniks35 napisał/a:

Floki nie znam Helgi ale z tego co piszesz to dla mnie ta osoba ma spore problemy emocjonalne. Z jednej strony lubi swoj wyglad a z drugiej " nie zasługuje by ją adorować" ...rozumie ktoś coś z tego.. Ty sam rozumiesz?  Serio chcesz czekac na spotkanie z tak pokręconą osobą i co lepsze wiązać z nią jakieś plany na przyszlość?
Ja wiem ze poswieciles Jej dwa lata zycia i zalezy Ci na Niej więc ciężko Ci zrezygnowac z tej znajomosci ale tu naprawdę nie ma na co czekać. Albo się z Tobą spotka i probujecie cos budowac albo sorry batory. A Ty zamiast wziąc sprawy w swoje ręce analizujesz, gdybasz interpretujesz jej słowa no i dajesz czas... dwa lata już miala hello ;-)  Za duzo tu jak dla mnie słodko- pierdzących monologow Twoich i Jej a za malo konkretow. Tymbardziej, że jesli ona ma ze sobą problemy to przez internet czy telefon nie pomozesz jej ich rozwiazac. Przepraszam za moze dosc ostry ton posta ale jestes wkoncu dorosłym meżczyzną a nie 15 latką więc do dzieła albo w jedną albo w drugą.

Dokladnie- popieram.

Jak czytam, co o niej piszesz, to wypisz wymaluj przypadek mojego J.

Szkoda, ze ja wtedy forum nie mialam. Wylano by mi kubel zimnej wody na glowe....i moze nie zmarnowalabym 2 lat. Zaczelam natomiast rozmawiac o nim z innymi facetami( obcymi, z portalu), i konkretnie, tresciwie i na temat zostalam sprowadzona na ziemie. I chwala im za to.

50

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Drogie Panie. Ja sam mam tak pokręcone myśli, że nie wiem co myśleć. Nie rozumiem dlaczego mówi, że się sobie podoba, ale jeśli powiem jej coś miłego to się krępuje albo dostaję opierdziel. Może mając świadomość tego, że nie odzwierciedla moich uczuć, nie pozwalała mi się tak angażować. To nie tak, że patrzymy na siebie przez różowe okulary. Co to to nie. Może wydawać się inaczej, ale ani ja ani ona nie jesteśmy słodko-pierdzącymi osobami i nie wzdychałem do niej bez przerwy jak jakiś nastolatek. Oboje czujemy się wobec siebie bardzo luźno i nie krępujemy się rzucić mięsem gdy trzeba. Oboje mamy dystans do siebie, bo i potrafiła opowiedzieć mi anegdotę związaną ze swoją wagą. Tylko właśnie, z jednej strony dystans do siebie pozwalający żartować z siebie samej, z drugiej zaś obawy przed tym, że mi się nie spodoba. Podoba się sobie i lubi siebie pomimo tych swoich kompleksów, ale już adorować nie wolno. Samo określenie "problemy emocjonalne" mnie przeraża, bo brzmi poważnie, ale miała przykrości związane ze swoją wagą w latach szkolnych. Docinali jej, ale twierdzi, że gdyby się tym przejmowała to nie skończyłaby szkoły. Czuję się podle, że mówię o tym, bo mi zaufała. Wspomniała coś o tym, że była u lekarza, badali ją pod kątem tarczycy, by sprawdzić czy wszystko jest z tym OK. No i dostała jakieś leki, ale powiedziała, że będzie musiała sobie znowu załatwić Endokrynologa. Nie wiem czy to zrobiła i nie wiem co dalej z tym. Może przez jakieś problemy ze zdrowiem będzie tyła bardziej i boi mi się o tym powiedzieć. Nie wiem, nie znam się na tym. Gdybam. W czerwcu stukną dwa lata odkąd się znamy jednak na samym początku było to zwykłe koleżeństwo. Dopiero po jakiejś krótszej przerwie w grudniu 2013 zaczęła to być bliższa znajomość, która z jej inicjatywy przeniosła się na komunikatory. Trwało to do pierwszych dni lutego 2014, potem straciliśmy kontakt z powodu moich problemów z internetem. "Wróciłem" w grudniu 2014 i od tamtej pory po dziś dzień mamy ze sobą kontakt. Tak na dobrą sprawę to to kwiecień jest piątym miesiącem tej "właściwej" znajomości odkąd oboje zaczęliśmy tyle o sobie się dowiadywać. O tym, że coś czuję wie dopiero od 9 lutego. Powiedziała, że przeczuwała to. Wiem, że się zdenerwowała tego dnia gdy zapytałem czy poświęci mi dłuższa chwilę. Nie był to jednak gniew, wręcz przeciwnie. I tak od lutego zafascynowany moim uczuciem zacząłem ją tym osaczać. Znowu się powtarzam. Wiem, że jeśli chodzi o jej kompleksy to nie pomogę jej przez kabel i dlatego chcę się z nią zobaczyć. Od samego początku świtało mi to w głowie. Chcę ją zapewnić, że nie jest dla mnie "opcją" a moim celem. Poczekam jeszcze parę dni i zaproszę ją do rozmowy. Jeśli zechce się spotkać to ustalimy datę i do dzieła. A jeśli chodzi o tego Amora to miałem na myśli, by coś ją w końcu podkusiło, by się spotkać.

51

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Floki, pisząc slodko- pierdzace miałam na myśli nie to ze sobie wzajemnie "cukrujecie"  tylko ze brak w waszych rozmowach konkretow, jest tylko masa domyslow, planow, cichych marzeń które wciąż odkladasz na ten ..właściwy moment. Co do problemów emocjonalnych to niestety musisz liczyc się z tym ze osoba z kompleksami , która na dodatek wysyła często dość sprzeczne sygnały może takowe problemy mieć.

52

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
feniks35 napisał/a:

Floki, pisząc slodko- pierdzace miałam na myśli nie to ze sobie wzajemnie "cukrujecie"  tylko ze brak w waszych rozmowach konkretow, jest tylko masa domyslow, planow, cichych marzeń które wciąż odkladasz na ten ..właściwy moment. Co do problemów emocjonalnych to niestety musisz liczyc się z tym ze osoba z kompleksami , która na dodatek wysyła często dość sprzeczne sygnały może takowe problemy mieć.

Ależ ja się nie gniewam o to słodkie pierdzenie. Ona także parę razy rzuciła mi cukrem jednak nasze rozmowy wyglądały bardzo luźno i choć słyszałem w jej głosie, że mamy się ku sobie to w żadnym razie nie byliśmy gruchającymi gołąbeczkami. Nie chciałem mówić wtedy jeszcze o konkretach, bo i tak twierdziła, że strasznie się spieszę. Nie jestem psychologiem, nie znam się na tym. Jeśli to tylko kwestia kompleksów to chciałbym żeby kiedyś przy mnie o nich zapomniała albo chociaż, by aż tak jej to nie dokuczało. Ale przez kabel nic nie mogę.

53

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Tak naprawdę sprawa jest prosta - dąż do spotkania, wyznacz sobie czas  a jeżeli do tej pory nie będzie oznak zainteresowania  postaw stanowczo sprawę na szali TAK NIE - w razie gdyby ciągle 'kiedyśowała'.
Jeżeli odmówi to zastanów się nad tą relacją czy dalej ma sens. Często ludzie zdają sobie sprawę czego chcą dopiero gdy mają świadomość, że to mogą stracić.

A kiedyśować można do usranej śmierci więc trzeba być w takich wypadkach stanowczym, to trudne ale i słuszne. Może wtedy da jej to do myślenia i poczuje impuls:P

54

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Pola24 napisał/a:

Tak naprawdę sprawa jest prosta - dąż do spotkania, wyznacz sobie czas  a jeżeli do tej pory nie będzie oznak zainteresowania  postaw stanowczo sprawę na szali TAK NIE - w razie gdyby ciągle 'kiedyśowała'.
Jeżeli odmówi to zastanów się nad tą relacją czy dalej ma sens. Często ludzie zdają sobie sprawę czego chcą dopiero gdy mają świadomość, że to mogą stracić.

A kiedyśować można do usranej śmierci więc trzeba być w takich wypadkach stanowczym, to trudne ale i słuszne. Może wtedy da jej to do myślenia i poczuje impuls:P

To także jest myśl. Parę razy potrafiłem strzelić chłopskiego focha po tym jak mnie opierdzielała za adorowanie jej. Nie to żeby mnie uraziła jednak chciałem dać jej do zrozumienia, że nie będzie mówiła czy i kiedy wolno mi rzucić cukrem. Oczywiście sama się potem łasiła gdy w bardzo oszczędny sposób jej odpisywałem, a nawet pomrukiwałem na mikrofonie. Nie chcę sobie pochlebiać, ale czasami jestem zbyt dobrą dupą, bo i mi brakowało normalnego kontaktu z nią i dość szybko dawałem za wygraną. Za jakiś czas postawię sprawę jasno. TAK- robimy coś z tym, bo chcemy i jest sens albo NIE-bo wygodniej jest niczego nie zmieniać, bo łatwiej jest nie być odpowiedzialną za drugą osobę. Jeśli odmówi mając tak naprawdę w głowie swoje kompleksy i strach przed odrzuceniem to będę musiał po chamsku przestać jej odpisywać. To będzie bardzo trudne dla mnie, bo nie chcę jej tak traktować i tym bardziej nie chcę tracić kontaktu, ale będę musiał być stanowczy. Boję się, że pomyśli, że mam ją w tyłku, ale może zda sobie sprawę z tego, że i ja przecież nie byłem jej obojętny.

55

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

I taka postawa mi się podoba, jeżeli jest mądra to nie pomyśli, że masz ją w tyłku. Bo przecież to Ty dążysz do spotkania a ona nie jest pewna wiec jakby nie patrzeć - to ona się nie liczy z Tobą i nie potrafi określić w tej sytuacji. Ty wiesz czego chcesz, i cierpisz przez jej NIEZDECYDOWANIE.
Tak trzymaj i obyś wytrwał w swym postanowieniu smile

56

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Przeczytałam cały post, a rzadko mi się to zdarza, gdy jest aż tak długi. Rozumiem Cię, Twoje uczucia itp. Jak mniemam, jesteś w takiej sytuacji, jakiej jesteś bo 1. nigdy nie byłeś w związku z kobietą 2. nigdy nie byłeś w poważnym związku z kobietą.

Poza tym, to bardzo niezdrowe zamykać się w takiej relacji przez tak długi czas. To wszystko to jest ułuda, nie znasz tej dziewczyny, ba, nawet nie widziałeś jej na żywo. Chciała się Tobą zabawić, robiła to świadomie, albo jest skrajnie niedojrzała emocjonalnie. Nie kochała Cię. Ty też jej nie kochasz. Zajmij się realnym życiem. Naprawdę odradzam związki internetowe, choć takowe po prawdzie mają rację bytu. Jeśli już, to można poznać się przez Internet i wtedy ewentualnie kontynuować spotkania. Rzeczywistość kreowana online nie jest ok. Stanowczo.

57

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
ont napisał/a:

Przeczytałam cały post, a rzadko mi się to zdarza, gdy jest aż tak długi. Rozumiem Cię, Twoje uczucia itp. Jak mniemam, jesteś w takiej sytuacji, jakiej jesteś bo 1. nigdy nie byłeś w związku z kobietą 2. nigdy nie byłeś w poważnym związku z kobietą.

Poza tym, to bardzo niezdrowe zamykać się w takiej relacji przez tak długi czas. To wszystko to jest ułuda, nie znasz tej dziewczyny, ba, nawet nie widziałeś jej na żywo. Chciała się Tobą zabawić, robiła to świadomie, albo jest skrajnie niedojrzała emocjonalnie. Nie kochała Cię. Ty też jej nie kochasz. Zajmij się realnym życiem. Naprawdę odradzam związki internetowe, choć takowe po prawdzie mają rację bytu. Jeśli już, to można poznać się przez Internet i wtedy ewentualnie kontynuować spotkania. Rzeczywistość kreowana online nie jest ok. Stanowczo.

Witaj, a czy przeczytałaś także kolejne moje posty? Być może lepiej przedstawiłyby Tobie moją sytuację. Tak czy inaczej naprawdę docierają do mnie Wasze słowa. Oczywiście, wiemy o sobie tyle ile powiedzieliśmy i wiem, że naprawdę poznać drugą osobę można wyłącznie w realu i do tego właśnie dążyłem od samego początku gdy poczułem, że jest to dla mnie coś więcej. Może i nazywanie mojego uczucia "miłością" jest przesadą, jednak nie o nazewnictwo tu chodzi. Ona wywołuje u mnie silne emocje i podobnie ona płakała. Słyszałem w tej głupiej słuchawce. Wiem, że mnie nie kochała, bo i powiedziała mi o tym. Być może wydaje się to wszystko śmieszne lub chore. Zająć się realnym życiem? Właśnie taki mam zamiar, po to powiedziałem jej o tym co czuję, bo i nigdy nie traktowałem tego jako "internetowy związek", by sobie poklikać i poczuć się lepiej. Poznaliśmy się poprzez internet, wiemy o sobie trochę, coś tam nas łączy i teraz w końcu czas to zweryfikować w rzeczywistości. Ja nie szukałem nikogo na siłę. Samo tak wyszło. Ba, zanim osobiście mi się to przytrafiło, śmieszyły mnie takie historie. E-znajomi gdzie facet był w stanie przejechać z polski do niemiec za dziewczyną. Mój inny e-znajomy, który poznał dziewczynę, spotkał się z nią dopiero roku internetowej znajomości. Podobnie jak u mnie- godzinami gadali ze sobą. Z tego co wiem, nie wyszło, bo jemu jest bardzo wygodnie w domku swoich rodziców, a ona ma studia na drugim końcu kraju. Mój kumpel jeszcze z czasów szkolnych także poznał dziewczynę w głupiej grze. Nie wiem co ich łączyło, wiem natomiast, że spędzili ze sobą kilka dni. Dziwne to mamy czasy, że tak się dzieje, jednak w moim przypadku stało się to nieoczekiwanie. Nie szukałem nikogo na siłę, a już szczególnie przez internet. Być może jej nie znam, a może wszystko to co mówiła jest prawdą i jej zachowanie w rzeczywistości okaże się fajne. W pewnym sensie przez internet można poznać człowieka, bo poznaje się charakter i sposób myślenia drugiej osoby. O ile oczywiście jest szczera, ale o tym dowiedzieć można się już tylko po wielu spotkaniach. Naprawdę to rozumiem. Myślę, że w realu jest dokładnie taka sama szansa na to, by trafić na kogoś fałszywego co w internecie. Pozdrawiam.

58

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Jestem bardzo ciekawa zakonczenia tej historii bo mozna powiedziec ze sama wlasnie przezywam cos podobnego moze nie az tak glebokiego ale sytuacja przedstawia sie jeszcze gorzej... Tak ze czekam na opis co tam sie dzieje ????

59

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
juleczka1234567 napisał/a:

Jestem bardzo ciekawa zakonczenia tej historii bo mozna powiedziec ze sama wlasnie przezywam cos podobnego moze nie az tak glebokiego ale sytuacja przedstawia sie jeszcze gorzej... Tak ze czekam na opis co tam sie dzieje ????

Hey:)
Właśnie Floki odezwij się, jak tam sprawy się mają:)

60 Ostatnio edytowany przez Hoksata (2015-04-24 08:45:06)

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Juleczka może napisz coś więcej, też jestem w nieco podobnej sytuacji, ach te gry online;) Jeżeli Floki tu zagląda to też może będę mogła coś doradzić:) ps. Swoją drogą widzę, że ktoś tu jest fanem Vikingów;)

61

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Wow może jesteście z jednej gry wszyscy! big_smile
sytuacja kolegi bardzo mi przypomina pewną historię chętnie się również dowiem jak to się zakończyło tongue

62

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Hahaha:D raczej wątpię, bo gier online jest naprawdę dużo (od przeglądarkowych poprzez mobę po mmo;p).

W tego typu grach nadal przeważają mężczyźni więc jeżeli jakaś niewiasta rozpoczyna swoją przygodę z grami online to prawie na pewno spotka ją zainteresowanie ze strony płci przeciwnej i tylko od niej zależy jak to zainteresowanie wykorzysta.

Mogłabym napisać jak widzę tą sytuację z mojej perspektywy, ale mam wrażenie, że autor zapomniał o tym temacie, bądź relacja z dziewczyną na tyle się pogorszyła, że zdążył już zakończyć tę znajomość.

63

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź
Hoksata napisał/a:

Hahaha:D raczej wątpię, bo gier online jest naprawdę dużo (od przeglądarkowych poprzez mobę po mmo;p).

W tego typu grach nadal przeważają mężczyźni więc jeżeli jakaś niewiasta rozpoczyna swoją przygodę z grami online to prawie na pewno spotka ją zainteresowanie ze strony płci przeciwnej i tylko od niej zależy jak to zainteresowanie wykorzysta.

Mogłabym napisać jak widzę tą sytuację z mojej perspektywy, ale mam wrażenie, że autor zapomniał o tym temacie, bądź relacja z dziewczyną na tyle się pogorszyła, że zdążył już zakończyć tę znajomość.

Masz rację haha 
Co do autora sama bym chciała coś napisać bo sytuacja mi jest bliska ale tak jak mówisz albo się zepsuło na dobre albo walczy i się stara dalej coś z tej znajomości wyciągnąć co zabiera mu kupę czasu. big_smile

Pozdrawiam!

64

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

Floki chyba przegral walke ze nic sie nie chwali. A ja swojego obiektu zainteresowania nie znalazlam w grze ???? na szczescie u mnie sytuacja sie rozwiazala. Pozdrawiam ????

65

Odp: Internetowa znajomość i głęboka więź

A napiszesz coś więcej? Jak to u Ciebie wygląda?

Posty [ 1 do 65 z 104 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ZWIĄZEK NA ODLEGŁOŚĆ, MIŁOŚĆ PRZEZ INTERNET » Internetowa znajomość i głęboka więź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024