Cześć, mam na imię Chantel i chciałabym się was poradzić w bardzo poważnej i niezwykle niezręcznej kwestii. Przechodząc do rzeczy chcę powiedzieć, że mój chłopak od kiedy go tylko poznałam zdawał się być dojrzałym oraz odpowiedzialnym za swoje czyny mężczyzną, nigdy nie imprezował, nie nadużywał alkoholu (szczerze powiedziawszy to praktycznie w ogóle nie pił) i ogólnie uważał za infantylne zachowanie wszystko to co młodzież w jego wieku (oboje mamy ukończone 25 wiosen) wyprawia. Jedynym jego hobby było malowanie figurek wojskowych i oglądanie dokumentów wojennych (szczególnie interesował się w tematyce nazistowskiej). Ja z kolei wciąż oczekuję więcej od życia i chciałabym się w końcu wyszaleć na koncercie czy to w klubie. W końcu pewnego dnia doszło do rozłamu w naszym życiu i powiedziałam mu: "Goodbye my love" bo moi drodzy nie wspomniałam ważnej rzeczy a mianowicie tego, że on offem raz w końcu przyznał że mnie nie kocha mimo że na początku był z niego taki zakochany kundelek.
No i widzicie teraz skoro już znacie podstawy to do rzeczy. Otóż odkąd z nim zerwałam co jakiś czas zamieszcza na Facebooku posty jak to dobrze się bawił na imprezie, że pije mimo że nigdy wcześniej nie pił, zamieszcza zdjęcia ze studentami z którymi się integruje będąc na wymianie studenckiej (zwłaszcza ze studentkami), nawet wczoraj puścił zdjęcie jak to po dwóch piwach zrobił sobie tatuaż choć zawsze ostro krytykował osoby wytatuowane. Ja do niego ani razu nie napisałam od momentu kiedy zaczął te głupoty wypisywać na osi czasu, ale on co jakiś czas do mnie pisał i się pytał co tam u mnie. Gdy przemagam się by odpowiedzieć "Wszystko ok, a co tam u Ciebie" on mi odpisuje coś w stylu: "To była długa noc, hahahaha..."
Co mam przez to rozumieć? Myślicie, że on to robi celowo żeby zmusić mnie do prośby o powrót? On wie, że ja go wciąż kocham a robi takie rzeczy że czasem myślę że tylko po to żeby się na mnie odegrać. Sądzicie, że osobowość człowieka może się tak drastycznie zmienić w trakcie pobytu na wymianie studenckiej?