Zakochany kolega? - Netkobiety.pl

Witaj na Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone przez kobiety dla aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Porozmawiasz na takie tematy jak : miłość, związki, psychologia, edukacja, finanse, religia, zdrowie i uroda...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!

 

#1 2013-09-08 20:37:45

Tarka90
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-09-08
Posty: 8

Zakochany kolega?

Napisałam to kiedyś na innym forum ale nie dostałam zbyt wielu odpowiedzi. Szczerze jestem skołowana a jutro mamy kolejne spotkanie z tym kolegą.

Zacznę od początku. Z moim facetem jestem kilka lat, razem mieszkamy, planujemy przyszłość nikt inny mnie nie interesuje wink Od razu na początku naszego związku zostałam przedstawiona pewnym znajomym, którzy z racji wspólnego pochodzenia i wylądowania "na obczyźnie" jakoś zaczęli się kumplować. Był tam jeden chłopak i dwie dziewczyny.
Problem jest naprawdę infantylny ale chyba (oczywiście jeśli mylnie to odczytuję proszę o wyprowadzenie z błędu) temu koledze się podobam.
Zawsze zrobi wszystko o co go poproszę. Nigdy nie wziął ode mnie pieniędzy - taka głupia sytuacja typu jesteśmy w 5 osób na piwie (w tym 3 dziewczyny a nie, że tylko ja!) on idzie zamówić, wszyscy oddają kasę a ode mnie nie weźmie choć wie, że nie zbiedniałabym. Więc potem cholera ja muszę iść do baru bo mi głupio być dłużną.
Kiedy trochę się podpije szuka kontaktu ze mną - a to coś mi chce pokazać to mi położy rękę na ramieniu, a to się przysunie tak, że się stykamy ramionami. Nieraz mówił mojemu facetowi, że strasznie mu się udało, że nie dość, że ładną dziewczynę znalazł to jeszcze niegłupią i nie ignorantkę (wszyscy mamy alergię na ignorantów).
Bardzo chce ze mną rozmawiać, raczej kiedy jest te 5 osób to i tak on siedzi i gada ze mną, nawet jak już nie bardzo mamy o czym to gadamy o głupotach.
Kiedyś miałam jakiś taki bzdurny humor i zażartowałam, że jestem brzydka i głupia a ten prawie na mnie nakrzyczał, żebym głupot nie gadała, że mam znać swoją wartość itp.

No i nigdy od kiedy się znamy nie miał dziewczyny, choć fajny z niego facet i serio mógłby gdyby tylko chciał. Kiedyś (zanim się poznaliśmy) ponoć chodził na randki i jakieś tam związki były ale wtedy był bardzo młody.

Wiecie - mam dosyć niską samoocenę, nigdy nie zauważam, że się komuś podobam i tego też nie zauważałam. Zawsze myślę, że się kumplujemy a po latach wychodzi, że ktoś się we mnie podkochiwał.
Zwróciła mi na to uwagę koleżanka, której ów kolega się podoba. No i tak sobie myślę, że jeśli to prawda i ja mu się podobam to może powinnam mu jakoś mocniej dać do zrozumienia, że nie powinien sobie robić nadziei?
Z tym, że my mamy taką zasadę z moim facetem, że publicznie nie okazujemy sobie uczuć.
Zresztą kiedy mu o tym powiedziałam uznał, że on zazdrosny być nie może no bo przecież to logiczne, że inni mężczyźni doceniają mój intelekt i urodę i w klatce mnie nie zamknie.
Także na pomoc ze strony faceta żeby jakoś "zaznaczył teren" (big_smile) liczyć nie mogę.
Jak powinnam się zachowywać w stosunku do tego chłopaka? smile

Offline

 

#2 2013-09-08 21:21:11

alfaalfa
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-11-27
Posty: 1871

Re: Zakochany kolega?

W tym wpisie nie zauważyłam abyś była zakompleksiona czy mało pewna siebie.
Nie ma sensu "znaczyć terenu" - bo ten chłopak doskonale wie, że jesteś zajęta.
Zwykła rozmowa z kolegą o tym jakich zachowań sobie z jego strony nie życzysz i wyraźne zaznaczenie że kochasz swojego chłopaka powinno ostudzić jego zapał.

Zapytam jeszcze: czy w Twoim związku wszystko jest ok?

Tarka90 napisał:

Z tym, że my mamy taką zasadę z moim facetem, że publicznie nie okazujemy sobie uczuć.

Nie bardzo rozumiem tą zasadę .. z czego ona wynika? kto był pomysłodawcą?


bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

Offline

 

#3 2013-09-08 21:31:43

Tarka90
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-09-08
Posty: 8

Re: Zakochany kolega?

alfaalfa napisał:

W tym wpisie nie zauważyłam abyś była zakompleksiona czy mało pewna siebie.
Nie ma sensu "znaczyć terenu" - bo ten chłopak doskonale wie, że jesteś zajęta.
Zwykła rozmowa z kolegą o tym jakich zachowań sobie z jego strony nie życzysz i wyraźne zaznaczenie że kochasz swojego chłopaka powinno ostudzić jego zapał.

Zapytam jeszcze: czy w Twoim związku wszystko jest ok?

Tarka90 napisał:

Z tym, że my mamy taką zasadę z moim facetem, że publicznie nie okazujemy sobie uczuć.

Nie bardzo rozumiem tą zasadę .. z czego ona wynika? kto był pomysłodawcą?

W moim związku jest wszystko bardzo ok smile Trochę źle to ujęłam. To nie znaczy, że zachowujemy się jak "kumple" ale jakoś nie łapiemy się za ręce, nie całujemy się, nie głaszczemy się po włosach.
W domu jesteśmy bardzo czuli, jak gdzieś wychodzimy sami to też trzymamy się za ręce czy dajemy jakieś buziaki.
Pomysł wyszedł ode mnie. Mam przyjaciółkę, ona wiecznie była sama i jeszcze jak nie miałam chłopaka to jak gdzieś wyszła z jakąś parą to mówiła, że czuła się jak piąte koło u wozu. No i tak jakoś się zaczęło, a że większość naszych znajomych to single to jakoś nie ociekamy tą miłością w towarzystwie wink
Może dziwne ale nam to odpowiada.


Wiesz z tą moją nieśmiałością jest tak, że ja to bardzo przełamuję i walczę z kompleksami. Kiedy się przeprowadziłam trochę zdusiłam tę swoją naturę szarej myszki... No i większość ludzi postrzega mnie jako duszę towarzystwa. A, że ja miliard razy potem analizuję co powiedziałam, co zrobiłam, czy dobrze? Układam mnóstwo scenariuszy przed spotkaniem żeby się nie zbłaźnić... Ogólnie to co się dzieje w mojej głowie to jest jakaś masakra ale tłumię to i w sumie nikt chyba oprócz mojego faceta, przyjaciółki i rodziny o tym nie wie tongue

Kurczę, ale co mam mu powiedzieć: zabierz rękę z mojego ramienia? Przecież to nie jest jakiś czuły gest, ani dwuznaczny. Mam mu powiedzieć żeby nie mówił mi nic miłego?
O kasie za piwo mówiłam mu wielokrotnie ale zawsze kończy się tak, że idę do baru i się rewanżuję bo przyjąć nie chce. Argument ma taki: od kobiety nie bierze się pieniędzy. A, że są inne dziewczyny? Aaaa my się znamy tyle lat.

Nie wiem, wcześniej nie zwracałam na to wszystko uwagi (poza kasą za piwo bo nienawidzę jak ktoś za mnie płaci), ignorowałam to. Ale teraz jakoś mnie to wszystko krępuje a najgorsze, że nie wiem czy to nie są tylko jakieś chore wizje koleżanki.

Offline

 

#4 2013-09-08 22:11:14

alfaalfa
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-11-27
Posty: 1871

Re: Zakochany kolega?

O kasie za piwo mówiłam mu wielokrotnie ale zawsze kończy się tak, że idę do baru i się rewanżuję bo przyjąć nie chce. Argument ma taki: od kobiety nie bierze się pieniędzy. A, że są inne dziewczyny? Aaaa my się znamy tyle lat.

Ja bym mu powiedziała gdy będziecie na osobności - że źle się czujesz gdy płaci za Ciebie, bo jedyną osobą jaka może za Ciebie jest Twój facet, oraz że masz dość tego, że w towarzystwie prawi Ci komplementy - że dziękujesz mu, ale jesteś świadoma swoich zalet. Powiedz to co czujesz - że Cię to krępuje i gdy tak się zachowuje czujesz się zażenowana i zobowiązana do rewanżu, że to nie fair z jego strony..
i tyle.
Gdyby to nie poskutkowało - unikałabym takiej znajomości.


bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

Offline

 

#5 2013-09-08 22:59:11

eljola
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2013-07-25
Posty: 636

Re: Zakochany kolega?

alfaalfa napisał:

O kasie za piwo mówiłam mu wielokrotnie ale zawsze kończy się tak, że idę do baru i się rewanżuję bo przyjąć nie chce. Argument ma taki: od kobiety nie bierze się pieniędzy. A, że są inne dziewczyny? Aaaa my się znamy tyle lat.

Ja bym mu powiedziała gdy będziecie na osobności - że źle się czujesz gdy płaci za Ciebie, bo jedyną osobą jaka może za Ciebie jest Twój facet, oraz że masz dość tego, że w towarzystwie prawi Ci komplementy - że dziękujesz mu, ale jesteś świadoma swoich zalet. Powiedz to co czujesz - że Cię to krępuje i gdy tak się zachowuje czujesz się zażenowana i zobowiązana do rewanżu, że to nie fair z jego strony..
i tyle.
Gdyby to nie poskutkowało - unikałabym takiej znajomości.

Dobra sugestia.

Offline

 

#6 2013-09-08 23:17:18

Tarka90
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-09-08
Posty: 8

Re: Zakochany kolega?

eljola napisał:

alfaalfa napisał:

O kasie za piwo mówiłam mu wielokrotnie ale zawsze kończy się tak, że idę do baru i się rewanżuję bo przyjąć nie chce. Argument ma taki: od kobiety nie bierze się pieniędzy. A, że są inne dziewczyny? Aaaa my się znamy tyle lat.

Ja bym mu powiedziała gdy będziecie na osobności - że źle się czujesz gdy płaci za Ciebie, bo jedyną osobą jaka może za Ciebie jest Twój facet, oraz że masz dość tego, że w towarzystwie prawi Ci komplementy - że dziękujesz mu, ale jesteś świadoma swoich zalet. Powiedz to co czujesz - że Cię to krępuje i gdy tak się zachowuje czujesz się zażenowana i zobowiązana do rewanżu, że to nie fair z jego strony..
i tyle.
Gdyby to nie poskutkowało - unikałabym takiej znajomości.

Dobra sugestia.

Nawet bardzo dobra. Spróbuję tak zrobić. Zareaguję jeśli znowu to się powtórzy.

No i tu już wchodzi w grę ta nieśmiałość i brak asertywności - sama, bez jakiegoś potwierdzenia, że zwrócenie uwagi jest słuszne bym się na to nie zdecydowała nigdy w życiu. Bo bym się zastanawiała czy nie wyolbrzymiam, czy nie przesadzam z reakcją.
Jestem pieprznięta i chyba muszę z tym żyć big_smile

Offline

 

#7 2013-09-08 23:21:56

alfaalfa
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2011-11-27
Posty: 1871

Re: Zakochany kolega?

Nawet jeśli cokolwiek wyolbrzymiasz masz prawo do wypowiadania własnego zdania i reagowania na wszelkie sytuacje w których czujesz się mało komfortowo. Mówienie wprost tego co myślimy czasem ułatwia życie smile


bo ważna jest dla mnie
równowaga
uczynków i słów

Offline

 

#8 2013-09-08 23:39:38

Tarka90
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-09-08
Posty: 8

Re: Zakochany kolega?

alfaalfa napisał:

Nawet jeśli cokolwiek wyolbrzymiasz masz prawo do wypowiadania własnego zdania i reagowania na wszelkie sytuacje w których czujesz się mało komfortowo. Mówienie wprost tego co myślimy czasem ułatwia życie smile

No tak wiem... w teorii wink W praktyce raczej wychodzi mi tylko wśród najbliższych - bo przy nich czuję się swobodnie - i w pracy. Jakoś w spotkaniach towarzyskich z takimi dalszymi znajomymi mi to jeszcze nie wychodzi ;/

Bardzo dziękuję za radę smile

Offline

 

#9 2013-09-09 05:53:49

Cynicznahipo
Przyjaciółka Forum
Wiek: Odpowiedni
Zarejestrowany: 2012-07-27
Posty: 8161

Re: Zakochany kolega?

A ja myślę, iż zachowanie kolegi tak naprawdę Tobie pochlebia.
Jednakże lepiej byłoby dla Ciebie, gdybyś zajęła się swoim związkiem, a nie wnikała w zamiary kolegi.


Adaś, 22.05.2013, 13:45 :-)))))

''Trzeba mieć wrażliwość księżniczki i wytrzymałość ku**y. Tego się trzymam.''
Anna Dymna

Offline

 

#10 2013-09-09 09:37:36

Tarka90
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-09-08
Posty: 8

Re: Zakochany kolega?

Cynicznahipo napisał:

A ja myślę, iż zachowanie kolegi tak naprawdę Tobie pochlebia.
Jednakże lepiej byłoby dla Ciebie, gdybyś zajęła się swoim związkiem, a nie wnikała w zamiary kolegi.

...
Pochlebiać? Kilka komplementów nie zwala mnie z nóg. Tym bardziej, że zrzucałam to na alkohol. Zdarza się, nie tylko od niego. Nie robię z tego afery w myśl zasady "nie ma brzydkich kobiet, tylko wina czasem brak" - był alkohol=może mieć zaburzone postrzeganie big_smile

Płacenie za mnie tłumaczyłam sobie zwykłym "droczeniem się" - widział, że mnie to denerwuje, wiedział, że i tak stratny nie będzie więc się wygłupiał. Tak ja to odbierałam.

A to, że gada głównie ze mną? Hmm nie wiem może po prostu najlepiej rozmawia mu się ze mną? On lubi "inteligencików", jakieś rozważania więc wydawało mi się, że lepiej pasuję do tych kryteriów niż koleżanka fryzjerka (ja ją bardzo lubię, tylko on jest trochę dziwny... niby lubi ale twierdzi, że nie ma z nią o czym gadać). Jak ucieknę do dziewczyn to wtedy gada z moim facetem a jakoś resztę dziewczyn ignoruje. Jakby nie patrzeć jest seksistą trochę... a, że ja jestem raczej babochłopem z zachowania to może dlatego mnie bardziej toleruję.

No fakt - jak go prosiłam o coś to mimo, że teoretycznie naprawdę zajęty facet to zawsze moją prośbę gdzieś w grafik wepchnął. No ale dżizas... ja też jak mogę to pomagam bez podtekstów.


Nie wiem, ja tu nie widziałam jakiś objawów "zakochania" dopóki koleżanka nie zburzyła mojego wewnętrznego spokoju. I dopiero od tego czasu mnie to wszystko krępuje jak o tym myślę (poza płaceniem, to wkurza mnie od dawna) bo nie wiem jak się zachować. Nie ukrywam, że nie jest to jedyny kolega zachowujący się w podobny sposób a jakoś wątpię żeby mnie wszyscy kochali. Może koleżanka tak na to patrzy bo on jej się podoba?
Nie wiem jak to wyjaśnić... ja kolegów traktuję trochę "bezpłciowo". Nie są dla mnie w żaden sposób "facetem" tylko kumplem - a w sumie co za różnica czy koleżanka czy kolega powie coś miłego? Czy kolega czy koleżanka trzyma rękę na ramieniu? No dla mnie jak już kogoś zakwalifikuję jako "kolegę" to już nie patrzę na ich zachowania w stosunku do mnie przez pryzmat płci.

Zresztą czy gdyby mi to schlebiało to pytałabym się jak to rozwiązać?


Mój związek jest bardzo udany, bardzo się w niego angażuję, dziękuję bardzo za troskę. Nie jara mnie to, że mogę się komuś innemu podobać bo nikt inny mnie nie interesuje.


W każdym razie dziś - jeśli tylko pojawi się taka sytuacja - zareaguję tak jak mi radziła alfaalfa

Ostatnio edytowany przez Tarka90 (2013-09-09 09:43:01)

Offline

 

#11 2013-09-09 09:56:42

kenobi
Net-facet
Wiek: 37, Kraków
Zarejestrowany: 2013-03-22
Posty: 1120

Re: Zakochany kolega?

Powiedz chłopakowi, że wydaje Ci się, że robi dla Ciebie więcej niż tylko kolega, więc odnosisz wrażenie, że angażuje w to jakieś uczucia, że może Cię wyjątkowo lubi, albo że mu się podobasz, ale że Ty masz chłopaka i razem planujecie przyszłość, więc związku z tym przyjacielem nie będize, ale że Ty go też lubisz i fajnie byłoby gdyby sobie znalazł dziewczynę.

Innymi słowy -- jak dasz radę to otwórz z nim komunikację bez barier społecznych... trzeba się na siebie otworzyć. Ale trzeba pamiętać, że w przyjaźni kobieta-mężczyzna zawsze jest seksualność -- o tym też trzeba rozmawiać, a nie ukradkiem się podglądać.

On: Jakie masz zgrabne nogi!!! Podobają mi się...
Ona: Dzięki... właśnie się depilowałam i balsamowałam...
On: Pewnie chłopakowi się podoba, coooo?
Ona: No nie wiem... nic nie mówił.
On: Tak to jest, że często łatwiej komplementy się mówi nie swojej kobiecie...

Ostatnio edytowany przez kenobi (2013-09-09 09:58:14)


Lepiej kochać i przegrać, niż nie kochać nigdy. Prawdziwa miłość daje wolność. Seks bez miłości jest łatwiejszy niż miłość  bez seksu. To dlatego że mnie kochasz tak wiele ode mnie chcesz? 

Offline

 

#12 2013-09-09 10:09:19

Tarka90
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-09-08
Posty: 8

Re: Zakochany kolega?

kenobi napisał:

Powiedz chłopakowi, że wydaje Ci się, że robi dla Ciebie więcej niż tylko kolega, więc odnosisz wrażenie, że angażuje w to jakieś uczucia, że może Cię wyjątkowo lubi, albo że mu się podobasz, ale że Ty masz chłopaka i razem planujecie przyszłość, więc związku z tym przyjacielem nie będize, ale że Ty go też lubisz i fajnie byłoby gdyby sobie znalazł dziewczynę.

to jest jakoś mniej bezpieczne niż to co zaproponowała alfaalfa. W tamtej propozycji mówię o swoich uczuciach, tu już musiałabym spekulować o tym co on czuje - a to łatwo wyśmiać. Nie jestem gotowa na wyśmianie smile
Ale dzięki za propozycję.

kenobi napisał:

Ale trzeba pamiętać, że w przyjaźni kobieta-mężczyzna zawsze jest seksualność -- o tym też trzeba rozmawiać, a nie ukradkiem się podglądać.

szczerze to zawsze miałam kolegów, nie koleżanki. I nigdy nie było jakiejś seksualności, a przynajmniej ja - ślepa - mogłam tego nie zauważyć smile

kenobi napisał:

On: Jakie masz zgrabne nogi!!! Podobają mi się...
Ona: Dzięki... właśnie się depilowałam i balsamowałam...
On: Pewnie chłopakowi się podoba, coooo?
Ona: No nie wiem... nic nie mówił.
On: Tak to jest, że często łatwiej komplementy się mówi nie swojej kobiecie...

Na szczęście te komplementy głównie dotyczą mojego intelektu, to łatwiej jest znieść. W ogóle nie wiedziałabym co odpowiedzieć gdyby kolega walnął tekst o moich nogach albo o jakiejkolwiek innej części mojego ciała, która nie jest włosami albo twarzą.
No i na szczęście mój facet nie ma oporów przed prawieniem mi komplementów co chwilę... Więc głodna tego nie jestem od innych panów smile

Offline

 

#13 2013-09-11 20:34:22

Katarzynka82
Zbanowany
Wiek: 32
Zarejestrowany: 2013-08-19
Posty: 818

Re: Zakochany kolega?

Cynicznahipo napisał:

A ja myślę, iż zachowanie kolegi tak naprawdę Tobie pochlebia.
Jednakże lepiej byłoby dla Ciebie, gdybyś zajęła się swoim związkiem, a nie wnikała w zamiary kolegi.

Dokładnie


Jestem wierna tak jak ty mi.

Offline

 

#14 2013-09-11 22:33:49

Róża 27
Przyjaciółka Forum
Zarejestrowany: 2013-05-01
Posty: 555

Re: Zakochany kolega?

Nie zwracaj uwagi na jego zachowanie


"Kiedy wierzysz w siebie, nie starasz się przekonać innych. Kiedy jesteś zadowolony z siebie, nie potrzebujesz aprobaty pozostałych." Lao Tze

Offline

 

#15 2013-09-12 10:45:10

Tarka90
Niewinne początki
Zarejestrowany: 2013-09-08
Posty: 8

Re: Zakochany kolega?

Katarzynka82 napisał:

Cynicznahipo napisał:

A ja myślę, iż zachowanie kolegi tak naprawdę Tobie pochlebia.
Jednakże lepiej byłoby dla Ciebie, gdybyś zajęła się swoim związkiem, a nie wnikała w zamiary kolegi.

Dokładnie

A na jakiej podstawie sądzicie, że nie zajmuję się swoim związkiem? Że mi takie coś pochlebia?
Ok - rozumiem, że każdy patrzy na innych przez pryzmat siebie ale może dajcie sobie spokój z nadinterpretacją?


W poniedziałek pogadałam z kolegą - poprosiłam, żeby dał spokój z tym płaceniem za mnie i ustępowaniem mi wszędzie miejsca bo mnie to krępuje. Trochę się zdziwił ale zobaczymy jaki będzie efekt.
Na każdy komplement mówiłam: wiem, dziękuję.
I nic więcej. Nie wiem może mu się znudzi.

Nie wiem może jestem dziwna ale mnie komplementy peszą a nie mi schlebiają. Zawsze się zastanawiam czy to nie jest jakieś prześmiewcze.
Nie jara mnie przepuszczanie w drzwiach, płacenie, ustępowanie miejsca, noszenie toreb - dla mnie to seksizm smile Rozumiem, że w Polsce to jest szczyt "dżentelmeństwa" ale dla mnie nie.

Offline

 

 

Stopka forum

Powered by PunBB
© Copyright 2002–2005 Rickard Andersson

Mapa strony - Archiwum | Kontakt
© www.netkobiety.pl 2007-2013