Mam dziewczynę od 5 miesięcy.
Wszystko fajnie , miło , zawsze jak się spotykamy uśmiech na twarzy,
Teraz wyjechała 150 km od mojego miasta, mieliśmy się tam spotkać
ale plan jej dnia nie pozwalał (prawda to jest)
mimo to chciałem dojechać nawet na 40min sie spotkać, podczas rozmowy mówiła że rozmowa "na żywo jest o wiele ciekawsza/lepsza"
ona mówiła że się nie opłaca , powiedziałem że mi przykro.
Powiedziała że mi ciastko przywiezie (spytała sie czy to mnie nie pociesza , a ja że ona zawsze).
Jak powiedziałem że tęsknie troche, ONA powiedziała że tęskni (ale cicho jakbym miał nie usłyszeć(?) = raczej bym nie przyjeżdżał)
<zdrada nie wchodzi w grę bo by mi powiedziała że to koniec - taki ma charakter)
potem zorientowałem się że zrobiłem gafe <PRZYKRO> (wyrzuty u niej?)
więc oddzwoniłem po 5h i nie odbiera, nie odbiera , nie odbiera, wyłączyła telefon , to nagrałem się (aut. sekret.), i powiedziałem że: się źle wysłowiłem, że chciałem się z nią zobaczyć
i że nie szkodzi bo można skoczyć na kawe jak wróci w mieście
Wraca w SOBOTE
-> czy wyłączyć telefon i nie rozmawiać i pójść na kawe w niedziele (by czekała z niecierpliwością, prawdopodobnie oddzwoni w sobote)
-> czy nie iść i zadzwonić do niej w poniedziałek (chociaż bedzie miała ciastko dla mnie)
-> czy czekać na telefon odebrać (jak zadzowoni) I iść na ciastko w sobote/niedziele (niespontanicznie)
-> czy olać w ogóle na 2tyg (by tęskniła= bardzo ciężko będzie)
zależy mi na niej aż za bardzo, a wiem że w takiej syt. najlepiej coś zepsuć (chyba jeszcze nie zepsułem?) , kocham ją i zależy mi by wybrać najlepszą opcje,
dodam że przez 2 pierwsze miesiące (ZNAJOMOŚCI) tylko sie potykaliśmy = zero kontaktu telefonicznego, i sama mi powiedziała że lubi mnie za to że nie proszę sie.
przeżyliśmy cudowne chwile - koncerty - filmy - kawiarnie - sport - /nawet kiedyś pwiedziała że szkoda że ta chwila nie bedzie trwać wiecznie/