ThinkingofYou napisał/a:Tylko zrozum jedno. Jeśli starasz się o czymś zapomnieć, to sobie o tym przypominasz. W takim przypadku nie zapomnisz nigdy. Nie mówię że niczego nie czujesz do aktualnego chłopaka, ale jednak chodzą za tobą jakieś braki. Musisz zrozumieć co to dokladnie jest. Jeśli nie, to jest to oszukiwanie i siebie i jego. Chcesz to ciągnąć do śmierci? Wyobraźnia za ludźmi potrafi chodzić dziesiątki lat. Niekiedy mając lat 50 przypominają sobie młodzieńcze miłości, pierwsze emocje i za tym tęsknią. I nie dlatego, że nie kochają, tylko że czegoś im brakuje. Najczęściej w sobie, bo nawet jak mają nie takiego partnera jakiego by chcieli, to sami sobie go wybrali.
Jeszcze takie pytanie. Przyznałaś się chłopakowi do uczucia do innego? Może gdzieś masz na to presję.
Wiem, że im bardziej staramy się zapominać tym bardziej pamiętamy.
Ale dobra sugestia wydała mi się ze strony Robingirl: nie wracać do jego wizji. Nie odtwarzać wspomnień.
Tak samo wiem, że jest to wywołane przez braki w związku. Czym są spowodowane? Tym co dzieje się wszędzie, a zapobiec temu można. Zrobić coś razem, wyjść, wyjechać, zjeść, poczuć, że jesteś dla niego kobietą, a nie tylko kucharką i sprzątaczką. Brzmię jak utkwiona z 20 letnim stażem w małżeństwie kobieta? Może tak. Moje życie dorosłe zaczęło się zbyt szybko- i wcale nie na moją prośbę. Szybko musiałam dojrzeć i emocjonalnie ale także wykazać się odpowiedzialnością w życiu codziennym. Nikt mi obiadu z pracy pod buzię nie podał ani za mnie nie posprzątał. Musiałam robić to sama. Musiałam przeskoczyć pewne etapy związku. Po dwóch latach związku wyprowadziliśmy się do Niemiec, on poszedł do pracy, ja do szkoły, szybko razem zamieszkaliśmy ( problemy rodzinne ). I tak się ciągnęło. Powstawały problemy, był brak rozmowy, tylko omijanie problemów, a przy kłótni o jakiś drobiazg wypominki i wymagania, żadnego zrozumienia. Czego można spodziewać się po takim scenariuszu?
Innych konfliktów typu "pisał z Tą i tamtą" albo "w rozmowach z kimś uważał mnie za mało ważną" podczas gdy ja się staram odnaleźć w sytuacji, mając lat naście prać jego brudne gacie, gotować i jeszcze żadnej wdzięczności nie dostać? Może nie wdzięczności, nie mam w zwyczaju robić czegoś w interesach, ale chociaż to docenić, nie traktować w ten sposób- pominę.
A więc zapraszam do mojej sypialni.
Nie miałam ochoty po tych kłótniach , czasem także wyzwiskach ( mimo iż stawałam na wysokości zadania z dbaniem o dom i dbaniem o niego ) po prostu uprawiać z NIM seks. Potrzeby miał, ale ja też, ze skały nie jestem. Jednak brakowało mi bliskości między nami. Wiadomo im mniej seksu tym większe napięcie, ale dla mnie było niemożliwe iść z nim do łóżka tylko po to.
Dlatego postanowiłam się na rozstać. Liczyłam, że się ocknie, zrozumie, ale nie powiedziałam mu, że będę na niego czekać. Wyprowadziłam się ( W Niemczech jest to o wiele łatwiejsze, więc miałam swoje pieniądze, nawet spore, gdyż nie mieszkałam z mamą- nie byłam nawet na jego utrzymaniu ) skupiłam się na sobie, imprezowałam, uczyłam się, pracowałam. Kontakt z moim chłopakiem ograniczałam do minimum nie było telefonów i pomaganiu mu w rozwikłaniu zagadki, co jak i dlaczego. Chciałam by doszedł do tego sam. I doszedł, ale zanim to się stało....
Poznałam chemicznego. On nie znał moich zamiarów w stosunku swojej osoby, ja nie znałam jego. I miałam ochotę się z nim przespać OGROMNĄ i nie mam nic do przypadkowego seksu, ale gdy świadomie się podchodzi do tego. Ja podeszłam i tego nie zrobiłam, bo bałam się, że będę na raz, i mimo, że zapewniał, obiecywał... ze strony moralnej go nie znałam. A samo przebywanie z nim, rozmowa, pieszczoty. Jak wspomniałam gdzieś wyżej ja się przy nim aż gotowałam z pożądania i to też dostrzegł, bo gdy się nie widzieliśmy ja też mu swojego zainteresowania nie pokazywałam, nie pisałam nie dzwoniłam, odmawiałam, przekładałam. Nie grałam z nim, ale naprawdę się bałam. To co on mógł ze mną zrobić było takim moim lękiem że on to wykorzysta. Więc zostałam tam gdzie było mi bezpiecznie ( nie mówię o moim chłopaku, a o tym, że nie rozładowałam tego całego napięcia idąc z nim do łóżka ) nikt mnie nie mógł skrzywdzić, źle potraktować, a mimo wszystko przyjemność czerpałam i wypełniałam braki.
Ostatnie spotkanie było 4.11, a pod koniec stycznia wróciłam do mojego obecnego chłopaka. Ja także miałam czas na przemyślanie tego czego mi brakuje i co z tym zrobić, jak i ja powinnam się zachować. Pytał czy kogoś miałam to mu powiedziałam, powiedziałam że były też emocje, ale szczegółów mu zaoszczędziłam, przyniosło by to raczej odwrotny skutek, popadł by w kompleksy, że on nie potrafi tego wzbudzić we mnie.
Pytanie tylko czy to nie problem w tym że ja nie mogę tych uczuć w sobie wskrzesić, a nie czy "chemiczny" po prostu miał taką zdolność, a mój chłopak tego nie ma.
Dużą rolę odgrywają problemy w związku, dlatego chcę je najpierw rozwiązać. Jeśli wyjdzie to na marne wtedy się zastanowię czy myślenie o tamtym to coś więcej niż tylko chwilowa fascynacja..