fatalne zauroczenie - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » fatalne zauroczenie

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 64 ]

Temat: fatalne zauroczenie

Witajcie dziewczyny jestem tu nowa i założyłam te konto z nadzieją że dostanę od Was jakąś radę, wskazówkę , pomoc a może któraś z Was podzieli się tym samym doświadczeniem...
A więc jestem w długotrwałym związku z moją pierwszą miłością, ale raz mieliśmy roczną przerwę i w tym czasie poznałam kogoś niezwykłego.. zabrzmię może jak gówniara, ale nikt mnie jeszcze nigdy tak nie zafascynował, na samą myśl o pocałunku z nim uginają mi się nogi a gdy go przypadkiem spotkam ( jesteśmy z tego samego miasta ) robi mi się duszno i nic innego się dla mnie nie liczy , a dokładniej nic prócz niego nie jestem w stanie dostrzec. wiem jak to brzmi, ale jest tak. Nie miałabym problemu z tym uczuciem, bo jest dosyć przyjemne gdyby nie fakt, że wróciłam z moim chłopakiem do siebie, chcemy zmienić mieszkanie i zacząć wszystko od nowa. Rozumiałabym gdyby miotało mną te uczucie jeśli miałabym z nim kontakt i często widywała nawet przypadkiem.. Problem jest że ja go nie widuję, nie mam z nim kontaktu, nawet nie wiem co u niego słychać, bo skasował ostatnio fb ( wchodziłam na jego profil kilka razy dziennie ). Ogólnie spotkałam się z nim 3x, nie doszło do stosunku. Jestem kobietą która nie lubi być traktowana jak zabawka. Raz gdy się spotkaliśmy on już miał dziewczynę. Doszliśmy do wniosku wspólnie, że jest między nami jakaś dziwna więź a wręcz chemia. Ja jestem osobą z natury oziębłą, nie pokazuje uczuć, ale przed nim podczas tej bliskości otworzyłam wszystkie swoje drzwi do każdego zakamarka mojej duszy. Ostatnim razem widzieliśmy się 4.11 odezwał się po 4 miesiącach, nie potrafiłam mu odmówić. Znowu było cudownie, pisaliśmy jeszcze następny dzień, on miał wypadek w pracy, nie odezwał się, więc i ja się nie odzywałam. Po kilku tygodniach stwierdziłam, że tak będzie lepiej. Ale odkąd go poznałam (10.01.14) myślę o nim każdego dnia, potrafię zasypiać w ramionach mojego chłopaka i myśleć o tamtym, wyobrażać sobie chwile z nim. Kocham mojego chłopaka, uczucia do tamtego nie nazwałabym miłością.. ale nigdy nie miałam tak silnych uczuć w stosunku do mojego chłopaka.

Po prostu potrzebuję się wygadać lub dobrej rady lub porządnego kopa w tyłek smile
wiem, że to wszystko jest niedorzeczne, jednakże w żaden sposób nie mogę na uczucie do niego wpłynąć...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: fatalne zauroczenie

Co tu dużo mówić, faktycznie fatalne zauroczenie.. Jezeli dalej bedziesz mu ulegała to wkoncu dojdze do romansu i wtedy bedziesz miała problem. Pogadaj z nim o twoich uczuciach i czy masz szanse u niego , jezeli nie to szkoda sobie głowy zawracac.

Odp: fatalne zauroczenie

bardzo Was proszę o odpowiedź..

4 Ostatnio edytowany przez oldorando (2015-03-24 16:21:57)

Odp: fatalne zauroczenie

Moja rada:
Najpierw sie ogarnij, a potem mysl o zwiazku, bo jak beda dzieci bedzie za pozno na chemie, uginajace nogi, nagle zauroczenia, iskrzenia....

Pojecia nie mam jak- sa od tego specjalisci.


PS polecam inne watki np. "Zniszczylam swoje zycie" w dziale flirt , zdrada, rozwod.
Ciekawa lektura......

5 Ostatnio edytowany przez EXTRA_terrestrial (2015-03-24 16:54:32)

Odp: fatalne zauroczenie

To co robisz swojemu chłopakowi jest NIEUCZCIWE. Tak to się właśnie nazywa :-)
Ja nie chciałbym byc z osobą, która traktuje mnie jako jedną z możliwości
i kiedy ją przytulam myśli o kimś innym.

A czy Twoim największym pragnieniem jest właśnie, ktoś taki kto po cichu myśli o innym a z Tobą jest "tak sobie" -  bo inny, ktorego stale się pragnie NIE ZAINTERESOWAŁ SIĘ?
Najlepiej przypomnieć sobie powiedzenie :nie rób drugiemu co tobie niemiło.

Zostaw swojego chłopaka, NA PEWNO wart jest PRZYNAJMNIEJ tego aby być z kimś, kto jest wobec niego uczciwy. To zupełnie inna jakość hdy partner chce nas na całe 100% Nie dajesz mu tego a wmawiasz że jest inaczej. A on nie wie co jest grane, kiedy dochodzi do nieporozumień...

Ale zapomniałem... Przecież nie zrobisz tego, bo to także wymagałoby uczciwości... A ja to mówię jakbym wyjaśniał kolory daltoniście... Coś mnie chyba pogieło...

Odp: fatalne zauroczenie

dzięki bardzo za radę ogarnięcia się, jednakże sprawa nie jest taka prosta.
i proszę mi nie wróżyć przyszłości już z dziećmi, bo zanim do tego dojdzie to jeszcze trochę potrwa.
jak mówiłam sytuacja jest niedorzeczna i sama jej nie pojmuję, ale młodość ma swoje prawa, a proszę mi wierzyć, że mając 20 lat staram się uniknąć wszelkich głupot, może gdybym lgnęła do takich relacji i nie była gotowa na związek ubiegałabym się o jakąkolwiek relację z mężczyzną opisanym wyżej. Ale nie robię tego. Sądzę, że nie pisała tego komentarzu osoba, która całe życie podejmuje słuszne decyzje i nie zdarzyło się popełnić nie tyle głupoty co błędu więc proszę nie oceniać mnie na podstawie postu wyżej sugerując, że nie nie udało mi się dorosnąć do związku.


do osoby, która poradziła mi z nim porozmawiać. dziękuję za brak nagonki jak ze strony osoby, której odpisałam wyżej.
Ale chodzi o to, że ja nie chcę budować relacji z tym człowiekiem. Nie chcę nawiązywać kontaktu ani żadnego romansu. Spotykałam się z nim gdy nie byłam z moim chłopakiem. Od tamtej pory nie mogę po prostu przestać o nim myśleć ani go wspominać...

7 Ostatnio edytowany przez lubilatanczyc20 (2015-03-24 17:21:45)

Odp: fatalne zauroczenie
EXTRA_terrestrial napisał/a:

To co robisz swojemu chłopakowi jest NIEUCZCIWE. Tak to się właśnie nazywa :-)
Ja nie chciałbym byc z osobą, która traktuje mnie jako jedną z możliwości
i kiedy ją przytulam myśli o kimś innym.

A czy Twoim największym pragnieniem jest właśnie, ktoś taki kto po cichu myśli o innym a z Tobą jest "tak sobie" -  bo inny, ktorego stale się pragnie NIE ZAINTERESOWAŁ SIĘ?
Najlepiej przypomnieć sobie powiedzenie :nie rób drugiemu co tobie niemiło.

Zostaw swojego chłopaka, NA PEWNO wart jest PRZYNAJMNIEJ tego aby być z kimś, kto jest wobec niego uczciwy. To zupełnie inna jakość hdy partner chce nas na całe 100% Nie dajesz mu tego a wmawiasz że jest inaczej. A on nie wie co jest grane, kiedy dochodzi do nieporozumień...

Ale zapomniałem... Przecież nie zrobisz tego, bo to także wymagałoby uczciwości... A ja to mówię jakbym wyjaśniał kolory daltoniście... Coś mnie chyba pogieło...

Widzę, że zanim będę mogła liczyć na jakąkolwiek kulturę z Waszej strony będę musiała streścić swoje życie. Ja jestem z moim chłopakiem 6 lat i w ciągu tych lat to ja musiałam dawać mu czas na to by zrozumiał czym jest (NIE)UCZCIWOŚĆ. Ale nie wymagam od nikogo idealności i także nie chciałabym by wymagano jej ode mnie, bo każdy w swoim życiu może zrobić coś złego. Oceniacie mnie na podstawie moim uczuć i myśli, na które nie mam w ogóle wpływu, a nie na czyny, których unikałam i nie zamierzam w tej sprawie niczego zmieniać.

I mój chłopak nie jest możliwością, bo ten inny się mną nie zainteresował. Długo unikałam spotkania z tamtym, w obawie, że ma nieszczere intencje wobec mnie. i pragnienie bądź pożadanie to jedna sprawa a mój głos rozsądki to druga sprawa, bo gdybym chciała takiej sytuacji jaka nastała pchałabym się w to dalej, nie zastanawiając się nad niczym. I zwróćcie uwagę wszyscy krytykujący moją osobę że w całej tej otoczce iskrzenia nie pozwoliłam sobie na jakieś wybryki.

8

Odp: fatalne zauroczenie

Autorko, masz dopiero 20 lat i to normalne, ze twoje uczucia nie sa jeszcze stabilne. Gorzej bedzie, gdy powtorzy sie to za 10 czy 20 lat. Ale moze nie. Na razie nie przejmuj sie. Swojemu chlopakowi nie robisz zadnej krzywdy, jesli dobrze wam razem, to mieszkaj z nim, ucz sie czy pracuj, baw sie. A ze masz mysli o innym? Moze twoj obecny chlopak to partner na jakis odcinek twojej drogi? Ciesz sie zyciem i tym co masz i nie zadreczaj sie.

9 Ostatnio edytowany przez lubilatanczyc20 (2015-03-24 17:48:05)

Odp: fatalne zauroczenie
Magita napisał/a:

Autorko, masz dopiero 20 lat i to normalne, ze twoje uczucia nie sa jeszcze stabilne. Gorzej bedzie, gdy powtorzy sie to za 10 czy 20 lat. Ale moze nie. Na razie nie przejmuj sie. Swojemu chlopakowi nie robisz zadnej krzywdy, jesli dobrze wam razem, to mieszkaj z nim, ucz sie czy pracuj, baw sie. A ze masz mysli o innym? Moze twoj obecny chlopak to partner na jakis odcinek twojej drogi? Ciesz sie zyciem i tym co masz i nie zadreczaj sie.

Zdaję sobie sprawę, że póki jestem młoda nie powinnam się tym przejmować i najbardziej boli mnie fakt, że nie chcę myśleć o innym będąc z moim chłopakiem. Nie chcę całkowicie zatracić się w młodości i popełniać wszystkie błędy z przyjemnością. Irytuje mnie fakt, że staram się być wartościową osobą, a wystarczy jeden facet, którego ani nie widuję ani nie mam z nim kontaktu by zburzył moje wszystkie zasady, które mi wpajano przez całe życie. I wiem, że jest to nie w porządku wobec mojego chłopaka i nawet wobec siebie samej czuję się nie w porządku bo nie chcę ulegać takim uczuciom. Czy mój chłopak to partner na odcinek mojej drogi? może, ale tego nie mogę założyć z góry. Przeszliśmy naprawdę sporo razem i nie wyobrażam sobie by z pozoru taka głupota mogłaby przyczynić się do rozstania.

Być może za bardzo to analizuję i staram się nie ulegać pewnym wpływom i to mnie zmusza do ciągłego myślenia o nim.

Tak czy siak chciałabym znaleźć sposób na uporanie się z tym...
bo właśnie dlatego kiedy jestem młoda zdaje sobie sprawę, że łatwiej jest popełnić błędy i je usprawiedliwić a także zmienić wzorce, a naprawdę nie chciałabym do tego dopuścić. Wolałabym rozmowy z kimś kto odciągnie mnie od tego, wytłumaczy,a  nie kogoś kto mnie skrytykuje, bo akuratnie samokrytyki nie brakuje mi wcale.. to, że nie jest to najlepsza sytuacja będąc w związku zauważyłam już bardzo dawno..

10 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-03-24 18:07:12)

Odp: fatalne zauroczenie

Magiczna chemia o której piszesz w stosunku do tego nieznajomego to moim zdaniem głównie pożądanie wynikające z przyciągania fizycznego i jego tajemniczości (mało się znacie w porównaniu z 5 lat z Twoim chłopakiem). Pojawia się mimo woli i cała sztuka polega na tym, żeby się temu nie dać na ślepo porwać. Bo rozum mówi Ci, że nie tak chcesz, ale uczucia mówią coś innego. W zależności od siły charakteru, dojrzałości itd. ludzie reagują różnie, niezależnie od wieku. Tu nie ma jednego dobrego sposobu radzenia sobie z sytuacją.

Mnie natomiast nurtuje inne pytanie: dlaczego wróciłaś do swojego byłego? Dlaczego chcesz z nim zaczynać od początku, skoro po pierwsze to Twój były wcale nie był taki wspaniały (problemy z uczciwością) a Ty w dodatku cały czas myślisz o innym? Może z byłym łączą Cię wspomnienia i przyzwyczajenia, ale czy to wystarczy, żeby stworzyć uczciwą relację dla obu stron?

Biorąc pod uwagę Twój wiek i podejrzewam wiek twojego obiektu westchnień, to może lepiej byłoby po prostu na tego chemicznego poczekać? Nawet jeśli dziewczynę miał, to może jej za pół roku nie mieć.  A Ty w tym czasie możesz zająć się sobą. To chyba byłoby lepsze niż wracanie do byłego i oszukiwanie jego i siebie. Chyba że kobietą bluszczem jesteś i sama bez faceta nie przetrwasz... A swoją drogą, to myślałaś nad tym, ze Twoja chemia jest duuuużo silniejsza niż jego chemia. Bo chyba gdyby on był tobą AŻ TAK zachwycony, to jakoś byście się w ciągu tego roku po Twoim rozstaniu z byłym więcej niż trzy razy spotkali... (W końcu nie zrozumiałam, czy on w trakcie waszej znajomości znalazł sobie dziewczynę czy już ją miał jak zaczął "czarować" Ciebie - i jedno i drugie powinno dać Ci do myślenia)

11

Odp: fatalne zauroczenie
robingirl napisał/a:

Podstawowe pytanie: dlaczego wróciłaś do swojego byłego? Dlaczego chcesz z nim zaczynać od początku, skoro po pierwsze to Twój były wcale nie był taki wspaniały (problemy z uczciwością) a Ty w dodatku cały czas myślisz o innym? Biorąc pod uwagę Twój wiek i podejrzewam wiek twojego obiektu westchnień, to może lepiej byłoby po prostu na niego poczekać? Nawet jeśli dziewczynę miał, to może jej za pół roku nie mieć.  A Ty w tym czasie możesz zająć się sobą. To chyba lepsze niż wracanie do byłego i oszukiwanie jego i siebie. Chyba że kobietą bluszczem jesteś i sama bez faceta nie przetrwasz...

A chemia o której piszesz w stosunku do tego nieznajomego to moim zdaniem po prostu pożądanie. I tyle. Pewnie by minęło, jakbyście się zaczęli regularnie spotykać. Czasem po prostu tak się zdarza. I pewnie jeszcze nie jeden na twojej drodze taki chemiczny stanie... Wiem, żadne to pocieszenie, ale żebyś nie myślała, że to coś wyjątkowego takiego, bo chemia... Może być wyjątkowe, ale najczęściej jak chemia przestaje działać to już nie jest...

Wróćiłam do swojego byłego, dlatego, że wierzę, że ludzie się zmieniają. Dlatego, że rozstanie z nim było na zasadzie pokazania mu jak to jest beze mnie albo jak jest z innymi i po to by sam doszedł do wniosku, że takie prowadzenie życia jest puste i nic nie wnosi. Moje problemy z nim zaczęły się już po pół roku związku z nim, ale wtedy mi pokazał, że ludzie mogą się zmienić, ale on na dodatek ma trudny charakter, ciężko mu wysłuchać i zrozumieć drugą stronę i ten proces trwa naprawdę dłużej niż jest to warte, ale sparzy się i zrozumie i wtedy dopiero mogę z nim porozmawiać o czymkolwiek. Drugi powód: kocham go. a bynajmniej tak mi się wydaje.

Mój obiekt westchnień ma 27 lat. Myślę też, że także po to przestał się kontaktować by nie mieszać mi w głowie. Chciałam zerwać z moim i poczekać. Ale w imię czego? Mimo tych uniesień jakie towarzyszą całej tej sytuacji, wiem, że to nie jest miłość, a pożądanie, namiętność i to może uczucia silne, ale ulotne. Za moim chłopakiem może tak nie szaleje, ale wiem że to jest facet, dla którego chcę poświęcić życie i żałowałabym takiego wyboru.

12

Odp: fatalne zauroczenie

Miłości nie ma, jest tylko pożądanie. Jak masz większe do tego drugiego, to znaczy że czegoś ci brakuje w pierwszym. Może tej tajemniczości, może nie lubisz stabilnych związków, może lubisz niepewność i huśtawki nastrojów, a może tylko fizycznie jest przystojnieszy

13 Ostatnio edytowany przez lubilatanczyc20 (2015-03-24 18:23:12)

Odp: fatalne zauroczenie

Do robingirl:

My się poznaliśmy w styczniu i tydzień przed świętami się spotkaliśmy drugi raz, przez cały ten okres gdy się nie widzieliśmy mieliśmy kontakt tylko i wyłącznie przez tel i przez cały czas nalegał na spotkanie. Już wtedy byłam zaintrygowana nim, ale bałam się, że chce się moim kosztem tylko zabawić. Po świętach wielkanocnych napisał mi, że musimy przestać się kontaktować, bo ma dziewczynę. Powiem szczerze, że nie sądziłam że aż tak to mną "wstrząśnie" ale pożyczyłam szczęścia i nie narzucałam się. Wtedy odezwał się najpierw we wrześniu, odmówiłam spotkania. Mimo to myślałam o nim bardzo często. W listopadzie gdy się odezwał, spotkałam się z nim- ostatni raz. I mimo że nie dał mi tego odczuć, wiedziałam, że tak będzie. Dlatego gdy on się przestał odzywać, ja też tyłka nie zawracałam, skasowałam numer. W sumie ja zawsze byłam tą która spotkania odmawiała. I wiedziałam, że ma wyrzuty sumienia, dlatego nawet nie chciałam sparwdzać jak silna jest jego chemia. Nie chciałam być też tą drugą. Może też za bardzo go idealizuję, bo go po prostu nie poznałam. I wiążą się z nim same silne emocje ( w sumie emocje pasują nawet bardziej niż uczucia )
Fizycznie także bardziej pociąga mnie ten "chemiczny" , ale nigdy wygląd nie był czymś na co wyłącznie zwracałam uwagę u mężczyzn

14 Ostatnio edytowany przez ThinkingofYou (2015-03-24 18:25:31)

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:

musimy przestać się kontaktować, bo ma dziewczynę. Powiem szczerze, że nie sądziłam że aż tak to mną "wstrząśnie"

może podświadomie pomyślałaś że jesteś lepsza od jego dziewczyny? dowartościował cie swoim zainteresowaniem gdy jest w związku choc powinno byc na odwrót

pozniej zerwał kontakt, czym zabrał ci złudzenia, a ból nakręca emocje smile

lubilatanczyc20 napisał/a:

Fizycznie także bardziej pociąga mnie ten "chemiczny" , ale nigdy wygląd nie był czymś na co wyłącznie zwracałam uwagę u mężczyzn

nie musisz sie tłumaczyć. może to być tylko aura połączona z wyglądem i starczy by pożądać
nikt ci nie każe wiązać się z kimś kogo nie pożądasz fizycznie, bo w ten sposob bedziesz ciągle się zauroczała przystojniejszymi od obecnego

15

Odp: fatalne zauroczenie
ThinkingofYou napisał/a:

Miłości nie ma, jest tylko pożądanie. Jak masz większe do tego drugiego, to znaczy że czegoś ci brakuje w pierwszym. Może tej tajemniczości, może nie lubisz stabilnych związków, może lubisz niepewność i huśtawki nastrojów, a może tylko fizycznie jest przystojnieszy

właśnie zawsze stawiałam na stabilność w związku, nie potrzebowałam przygód.

16

Odp: fatalne zauroczenie

To że stawiałaś nie znaczy że wiesz czego chce twoja dusza smile Może akurat nie jest jej dobrze w stabilności. Jest jedynie bezpiecznie, ale niekoniecznie dobrze. Trzeba rozroznic wglebiajac sie w siebie. Dojdziesz do tego, jak nie dzis to kiedys.

17

Odp: fatalne zauroczenie
ThinkingofYou napisał/a:

To że stawiałaś nie znaczy że wiesz czego chce twoja dusza smile Może akurat nie jest jej dobrze w stabilności. Jest jedynie bezpiecznie, ale niekoniecznie dobrze. Trzeba rozroznic wglebiajac sie w siebie. Dojdziesz do tego, jak nie dzis to kiedys.

jeśli chodzi o konkurowanie z jego dziewczyną nawet podświadomie to wykluczam to. Czekała na niego 9 lat, znaczyła dla niego dużo, o czym doskonale wiedziałam. Może też dlaczego tak łatwo pogodziłam się z zerwaniem kontaktu.

lubię niezależność, ale nie wolność. starałam się zawsze związek czy miłość z tym pogodzić.
Może pragnę czegoś innego, nieznanego, niestabilnego, ale w życiu już widziałam do czego takie igranie z emocjami prowadzi i wolałabym tego uniknąć i tym emocjom się nie poddawać..

18

Odp: fatalne zauroczenie

Jest ciało astralne, jest dusza, jest osobny byt ktory chce cos innego niz ciało i umysł ktory mowi nam logicznie co jest dobre a co złe, ale nie co jest przyjemne i podnieca. Są też lęki przed tym czego chce dusza. Czasami chcemy niewyobrazalnych rzeczy, ale walczymy z tym 'bo tak nie mozna'. Niestety dusza emocjonalna zawsze wygra, poniewaz jest silniejsza niz umysł i wysysa z niego energie. Boisz sie tego, ale moze to wlasnie lęk cie podkręca. 20 lat to mało na zrozumienie tego. Nie do konca tez mozesz byc ukształtowana emocjonalnie. Nie chce sugerowac tez o tabletkach antykoncepcyjnych, poniewaz kombinacje z nimi potrafia zaburzyc rzeczywistosc. Rad na to nie ma, tylko doglebne zrozumienie siebie i swoich pragnien. W miare mozliwosci jak najwieksze ucinanie kontaktu z tym czego nie chcemy. Tyle ze pytanie najwazniejsze, czy aby na pewno nie chcemy?

19

Odp: fatalne zauroczenie

Autorko, takie zauroczenie innym moze wskazywac na slabosc realcji z obecnym partnerem. Dlatego badz uwazna, baw sie to nie znaczy "rob glupstwa", przeciwnie dbaj o siebie i swoje samopoczucie ale  w zdrowy sposob. Z chemicznym:-) kolega jakos dobrze nie widze blizszej znajomosci. I nie zycze ci jej. Pachnie klopotami i nie kieruj swoich dzialan w tamta strone.

20 Ostatnio edytowany przez desq23 (2015-03-24 18:44:07)

Odp: fatalne zauroczenie

Hej, jestem nowy na forum, sam mam swoje problemy, ale pozwól, że się wypowiem.
Na myśl nasuwają mi się pewne słowa, niestety nie pamiętam już kogo.
"Jeżeli wydaje Ci się, że kochasz dwie osoby, to wybierz tą drugą. Dlaczego? Bo gdybyś naprawdę kochała pierwszą, w ogóle nie zainteresowałabyś się drugą".
To może być brutalne, możemy się z tym nie zgadzać, ale moim zdaniem jak najbardziej prawdziwe.
Mając partnera, którego kochasz, nie szukałabyś innego. A tak sama widzisz, przypadkowe spotkanie i zaczynają się przemyślenia. Oczywiście to może być zauroczenie "na chwilę", ale o tym to już najlepiej wiesz sama.

21

Odp: fatalne zauroczenie
ThinkingofYou napisał/a:

Jest ciało astralne, jest dusza, jest osobny byt ktory chce cos innego niz ciało i umysł ktory mowi nam logicznie co jest dobre a co złe, ale nie co jest przyjemne i podnieca. Są też lęki przed tym czego chce dusza. Czasami chcemy niewyobrazalnych rzeczy, ale walczymy z tym 'bo tak nie mozna'. Niestety dusza emocjonalna zawsze wygra, poniewaz jest silniejsza niz umysł i wysysa z niego energie. Boisz sie tego, ale moze to wlasnie lęk cie podkręca. 20 lat to mało na zrozumienie tego. Nie do konca tez mozesz byc ukształtowana emocjonalnie. Nie chce sugerowac tez o tabletkach antykoncepcyjnych, poniewaz kombinacje z nimi potrafia zaburzyc rzeczywistosc. Rad na to nie ma, tylko doglebne zrozumienie siebie i swoich pragnien. W miare mozliwosci jak najwieksze ucinanie kontaktu z tym czego nie chcemy. Tyle ze pytanie najwazniejsze, czy aby na pewno nie chcemy?

Jestem to w stanie zrozumieć, mimo wszystko wolałabym kontrolować swoje pragnienia i zachcianki, które całkiem zaburzają mi moją rzeczywistość i związek, o który walczę cały czas. Skupiam się w dalszym ciągu na tym, jednak moje pragnienia co do tamtego są cały czas. Chciałabym, pewnie że bym chciała robić to co ma dusza zapragnie, nie zastanawiając się nad niczym. Ale nie tak wyobrażam sobie swoje życie, dlatego wolę pielęgnować wszystkie wartości i zasady moralne niż ulegać emocjom. Pozbylam się każdej jednej możliwości odnowienia kontaktu, usunęłam nawet nr wspólnego znajomego by przypadkiem mnie coś nie pchnelo w tym kierunku. To jest 5 miesiąc bez żadnego kontaktu + miesiące wcześniej bez żadnego kontaktu i po prostu nie mogę w dalszym ciągu pojąć dlaczego muszę o nim ciągle myśleć. A najbardziej zależy mi by się tego wyzbyć.

22

Odp: fatalne zauroczenie
Magita napisał/a:

Autorko, takie zauroczenie innym moze wskazywac na slabosc realcji z obecnym partnerem. Dlatego badz uwazna, baw sie to nie znaczy "rob glupstwa", przeciwnie dbaj o siebie i swoje samopoczucie ale  w zdrowy sposob. Z chemicznym:-) kolega jakos dobrze nie widze blizszej znajomosci. I nie zycze ci jej. Pachnie klopotami i nie kieruj swoich dzialan w tamta strone.

Faktycznie między mną a moim partnerem nie ma przyjaźni, rozmowy i jeśli już pojawi się problem jest on wyjawiony przez konflikt. Z tym mi ciężko. Ale nie rezygnuje z niego z tego powodu tylko staram się by na pewne rzeczy sam wpadł.

23

Odp: fatalne zauroczenie
desq23 napisał/a:

Hej, jestem nowy na forum, sam mam swoje problemy, ale pozwól, że się wypowiem.
Na myśl nasuwają mi się pewne słowa, niestety nie pamiętam już kogo.
"Jeżeli wydaje Ci się, że kochasz dwie osoby, to wybierz tą drugą. Dlaczego? Bo gdybyś naprawdę kochała pierwszą, w ogóle nie zainteresowałabyś się drugą".
To może być brutalne, możemy się z tym nie zgadzać, ale moim zdaniem jak najbardziej prawdziwe.
Mając partnera, którego kochasz, nie szukałabyś innego. A tak sama widzisz, przypadkowe spotkanie i zaczynają się przemyślenia. Oczywiście to może być zauroczenie "na chwilę", ale o tym to już najlepiej wiesz sama.

Nie zdaje mi się bym go kochała. Ja po prostu zwariowałam na jego punkcie. Może ma cechy których mój chłopak nie ma, ale nie szukałam ich nigdy u nikogo innego, raczej staram się dawać do zrozumienia mojemu czego mi brakuje i razem próbujemy wnosić to do związku.

Odp: fatalne zauroczenie

Sądzę, że podstawą wnoszącej coś rozmowy z Tobą byłaby zdolność do zaakceptowania prawdy o sobie. Masz kłopot aby z tym się skonfrontować. Chętnie poświęce Ci swój czas gdy będzie to już możliwe.

25 Ostatnio edytowany przez batszeba (2015-03-24 20:50:47)

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:

Widzę, że zanim będę mogła liczyć na jakąkolwiek kulturę z Waszej strony będę musiała streścić swoje życie. Ja jestem z moim chłopakiem 6 lat i w ciągu tych lat to ja musiałam dawać mu czas na to by zrozumiał czym jest (NIE)UCZCIWOŚĆ. Ale nie wymagam od nikogo idealności i także nie chciałabym by wymagano jej ode mnie, bo każdy w swoim życiu może zrobić coś złego. Oceniacie mnie na podstawie moim uczuć i myśli, na które nie mam w ogóle wpływu, a nie na czyny, których unikałam i nie zamierzam w tej sprawie niczego zmieniać.

I mój chłopak nie jest możliwością, bo ten inny się mną nie zainteresował. Długo unikałam spotkania z tamtym, w obawie, że ma nieszczere intencje wobec mnie. i pragnienie bądź pożadanie to jedna sprawa a mój głos rozsądki to druga sprawa, bo gdybym chciała takiej sytuacji jaka nastała pchałabym się w to dalej, nie zastanawiając się nad niczym. I zwróćcie uwagę wszyscy krytykujący moją osobę że w całej tej otoczce iskrzenia nie pozwoliłam sobie na jakieś wybryki.

Extra Terrestial napisał CI bardzo kulturalnie i bardzo uprzejmie, tylko Ciebie ubodło nazwanie rzeczy po imieniu: nieuczciwością, bo jakby nie było w 100 % w porządku to Ty nie jesteś.

To po pierwsze.

A po drugie nie widzę żadnego sensu w ciągnięciu związku, w którym JUŻ TERAZ - a nie macie dzieci, nie jesteście małżeństwem - płyniesz emocjonalnie do innego? PO CO?

Twój chłopak to nie jest tzw. "to" - więc zauroczenia i fascynacje będą Ci się przydarzać...

26

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:

bardzo Was proszę o odpowiedź..

Tak szczerze?
Naczytalam się juz tyle tutaj love story, ze glowa za mała...
Nie mam bladego pojęcia, napije się kawy, i wezme do tekstów które muszę opracować, napisać, zwał jak zwał..
Wybacz, .. Ja nie znam się na takich historiach. Póki co mam lekki ubaw, ale tak szczerze? Stoję z boku i przyglądam się wszystkiemu, tym wszystkim sytuacjom ... I czekam na ich rozwiazanie.

27

Odp: fatalne zauroczenie

Masz 20 lat i chcesz walczyć o miłość??? Walczyc to można o małżeństwo z 20 letnim stażem.
Masz DOPIERO 20 lat i wcale się nie dziwię, że interesujesz się życiem: człowiek podejmuje decyzje, ponosi konsekwencje, uczy się. A takim wlaśnie doświadczeniem jest zainteresowanie innym (chemicznym czy nie) facetem. Ja bym w tym wieku poszukiwała, smakowała życie, a nie walczyła (czyt. poświęcała siły i energię) na kogoś, kogo znasz już całkiem nieźle i wiesz jaki jest. Piszesz, że się może zmieni, a co jesli się nie zmieni? Obudzisz sie za kolejne 6 lat i będziesz żałowac, że straciłaś najlepsze lata na uganianiu się (czy lepiej: walce) za kimś, kto już teraz nie rokuje.
Pytanie podstawowe: czy Twój obecny jasno wyraził, że zna swoje słabe strony i chce się im przyjrzeć?
Czy znasz słabe strony partnera i jestes w stanie je zaakceptować, gdyby ich nie zmienił?
I pytanie ostateczne: czy jestes w stanie odejść, kiedy stwierdzisz, że nie zaakceptujesz wad partnera?

Jeśli odpowiedzi są na NIE, to zamiast partnerem, radze zająć się sobą i odpowiedziec sobie na pytanie, czemu jestem z kimś, z kim wcale nie jestem szczęśliwa.
pozdrawiam

28

Odp: fatalne zauroczenie

Odpowiedź jest prosta gdyby było wszystko w porządku z Twoim związkiem to byś nie odplywala w myślach do innego. Jeśli nie jest w porządku wyjścia są dwa. Próba naprawy albo koniec. U Ciebie raczej to pierwsze już nie zadziała. Poczekaj na kogoś takiego, który wywoła u Ciebie i miłość i pożądanie.

29 Ostatnio edytowany przez lubilatanczyc20 (2015-03-24 23:50:51)

Odp: fatalne zauroczenie
batszeba napisał/a:
lubilatanczyc20 napisał/a:

Widzę, że zanim będę mogła liczyć na jakąkolwiek kulturę z Waszej strony będę musiała streścić swoje życie. Ja jestem z moim chłopakiem 6 lat i w ciągu tych lat to ja musiałam dawać mu czas na to by zrozumiał czym jest (NIE)UCZCIWOŚĆ. Ale nie wymagam od nikogo idealności i także nie chciałabym by wymagano jej ode mnie, bo każdy w swoim życiu może zrobić coś złego. Oceniacie mnie na podstawie moim uczuć i myśli, na które nie mam w ogóle wpływu, a nie na czyny, których unikałam i nie zamierzam w tej sprawie niczego zmieniać.

I mój chłopak nie jest możliwością, bo ten inny się mną nie zainteresował. Długo unikałam spotkania z tamtym, w obawie, że ma nieszczere intencje wobec mnie. i pragnienie bądź pożadanie to jedna sprawa a mój głos rozsądki to druga sprawa, bo gdybym chciała takiej sytuacji jaka nastała pchałabym się w to dalej, nie zastanawiając się nad niczym. I zwróćcie uwagę wszyscy krytykujący moją osobę że w całej tej otoczce iskrzenia nie pozwoliłam sobie na jakieś wybryki.

Extra Terrestial napisał CI bardzo kulturalnie i bardzo uprzejmie, tylko Ciebie ubodło nazwanie rzeczy po imieniu: nieuczciwością, bo jakby nie było w 100 % w porządku to Ty nie jesteś.

To po pierwsze.

A po drugie nie widzę żadnego sensu w ciągnięciu związku, w którym JUŻ TERAZ - a nie macie dzieci, nie jesteście małżeństwem - płyniesz emocjonalnie do innego? PO CO?

Twój chłopak to nie jest tzw. "to" - więc zauroczenia i fascynacje będą Ci się przydarzać...

Gdzie ja niby napisałam że moje zachowanie jest uczciwe albo że czuję że to w porządku?Pewnych rzeczy Wy nie potraficie zrozumieć . Nie ja- To po pierwsze.
A po drugie mój związek jest moją sprawą i nie z tym zwróciłam się o pomoc.
A po trzecie porównywanie prób tłumaczenia mi czym jest nie uczciwość do objaśnienia daltonisciekolorów nie jest kulturalne a chamskie.

30

Odp: fatalne zauroczenie
EXTRA_terrestrial napisał/a:

Sądzę, że podstawą wnoszącej coś rozmowy z Tobą byłaby zdolność do zaakceptowania prawdy o sobie. Masz kłopot aby z tym się skonfrontować. Chętnie poświęce Ci swój czas gdy będzie to już możliwe.

To zabawne jak mało ludziom potrzeba by kazali poznać prawdę o samym sobie, bo oni tę prawdę znają lepiej. Zgodzę się z moją nieuczciwością( z resztą jak czy się wypieralam?) , ale nie zostawię chłopaka, na życzenie faceta, któremu wydaje się że przeczytał parę postów i wie o mnie wszystko.

31

Odp: fatalne zauroczenie
Jacenty89 napisał/a:

Odpowiedź jest prosta gdyby było wszystko w porządku z Twoim związkiem to byś nie odplywala w myślach do innego. Jeśli nie jest w porządku wyjścia są dwa. Próba naprawy albo koniec. U Ciebie raczej to pierwsze już nie zadziała. Poczekaj na kogoś takiego, który wywoła u Ciebie i miłość i pożądanie.

Nie jest w porządku, dlatego staram(y) się to naprawić. Czasem z lepszym czasem z gorszym skutkiem.

32

Odp: fatalne zauroczenie
nim2 napisał/a:

Masz 20 lat i chcesz walczyć o miłość??? Walczyc to można o małżeństwo z 20 letnim stażem.
Masz DOPIERO 20 lat i wcale się nie dziwię, że interesujesz się życiem: człowiek podejmuje decyzje, ponosi konsekwencje, uczy się. A takim wlaśnie doświadczeniem jest zainteresowanie innym (chemicznym czy nie) facetem. Ja bym w tym wieku poszukiwała, smakowała życie, a nie walczyła (czyt. poświęcała siły i energię) na kogoś, kogo znasz już całkiem nieźle i wiesz jaki jest. Piszesz, że się może zmieni, a co jesli się nie zmieni? Obudzisz sie za kolejne 6 lat i będziesz żałowac, że straciłaś najlepsze lata na uganianiu się (czy lepiej: walce) za kimś, kto już teraz nie rokuje.
Pytanie podstawowe: czy Twój obecny jasno wyraził, że zna swoje słabe strony i chce się im przyjrzeć?
Czy znasz słabe strony partnera i jestes w stanie je zaakceptować, gdyby ich nie zmienił?
I pytanie ostateczne: czy jestes w stanie odejść, kiedy stwierdzisz, że nie zaakceptujesz wad partnera?

Jeśli odpowiedzi są na NIE, to zamiast partnerem, radze zająć się sobą i odpowiedziec sobie na pytanie, czemu jestem z kimś, z kim wcale nie jestem szczęśliwa.
pozdrawiam

Jeśli słowo starać się uważasz za lepsze to tak właśnie to zamierzam zrobić. Czemu- bo związki / małżeństwa rozpadają się niezależnie od tego ile ma się lat, niezależnie od tego ile ma się lat zdradza się i oszukuje i podejmuje niesłuszne decyzję. I zanim mój się rozpadnie chcę wiedzieć że zrobiłam wszystko co zrobić mogłam. I nie rzucać się w wir emocji. Po to tu jestem by ktoś pomógł mi.się odnaleźć w tym, a nie tylko krytykował mnie i juz bez tego marną sytuację. W każdym bądź razie dla kilku chwil spełnienia nie zostawię chłopaka od którego nie.dostaje wszystkiego, ale nie wierzę że gdzieś na drugim końcu świata czeka moja połówka jabłka. Wszędzie z czasem przychodzą zgrzyty. I póki widzę starania jest ok. Odpowiadając na Twoje pytania mojemu jest bardzo ciężko dostrzec swoje słabe strony i swoje błędy dużo rzeczy wymaga omijając drogę do tego.  I długo trwa zanim do tego się przyzna i zechce się zmieniać. Przy tym oprawia się w ramki i szuka potwierdzenia o tym jaki jest wspaniały gdzie indziej. To mi przeszkadza najbardziej i jeśli nie zmieni tego nie będę w stanie z nim być. I wtedy od niego odejdę ale póki co nie planuje zakładać z nim rodziny w najbliższym czasie ani.spędzać reszty życia.

33 Ostatnio edytowany przez batszeba (2015-03-25 01:05:43)

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:

Gdzie ja niby napisałam że moje zachowanie jest uczciwe albo że czuję że to w porządku?Pewnych rzeczy Wy nie potraficie zrozumieć . Nie ja- To po pierwsze.

A po drugie mój związek jest moją sprawą i nie z tym zwróciłam się o pomoc.

A po trzecie porównywanie prób tłumaczenia mi czym jest nie uczciwość do objaśnienia daltonisciekolorów nie jest kulturalne a chamskie.

A po czwarte, to po cholerę zakładasz wątek dotyczący prywatnych spraw na PUBLICZNYM forum i strzelasz fochy jak napisze Ci się cokolwiek, co nie jest zgodne z Twoją wizją świata?

Jak na razie nikt Ci niczego chamskiego nie napisał, to Ty się rzucasz i oskarżasz innych.

34 Ostatnio edytowany przez lubilatanczyc20 (2015-03-25 09:32:36)

Odp: fatalne zauroczenie

No więc od początku.

Mam problem z tym, że będąc w związku myślę o kimś, z kim nie mam w ogóle kontaktu. Nie jestem w stanie wpłynąć na moje myśli, nawet jeśli zdarza mi się myśli o nim odsuwać moja podświadomość sprytnie prezentuje mi go w snach.

Jest nieuczciwe mieć kogoś, spędzać razem czas, starać się o związek, a podświadomie pragnąć kogoś innego. Gdybym czuła się z tym w porządku nie prosiłabym Was o pomoc, a jedynym moim problemem byłaby " tęsknota " za chemicznym kolegą.

Wielu z Was nawiązywało do mojego obecnego związku i obecnego partnera i macie rację. To też jest problem, który regularnie trzeba prostować. Tak było już od początku. Jest facetem, który dorastał w przekonaniu, że wszystko robi najlepiej, nie popełnia błędów, a jak je popełniał to i tak jest wina wszystkich tylko nie jego. Przykład: Przyłapałam go na pisaniu z jakąś dziewczyną, założeniu badoo itp. a on oburzony zwalił całą winę na mnie, a bo ja z nim nie flirtuję już i on potrzebuje coś fajnego usłyszeć. Myślę sobie: "OK" mogłam zrozumieć, bo akurat wtedy zaczęłam studia ( studiuję w Niemczech, nie ma czegoś takiego, że człowiek uczy się tylko na zaliczenia, bo szybko można ustąpić miejsca komuś innemu ) , dodam , że w weekend też pracuję i mogłam go zaniedbać. I mogłam się do tego przyczynić, chociaż dla niektórych pewnie nie powinnam w ogóle tłumaczyć jego zachowania. I proces tego by on zrozumiał, że nawet jeśli się tak dzieje to trzeba porozmawiać, a nie dopuszczać się takich czynów trwa dłuuugo.
A żeby nie było, że i ja się nie czepiam to trzeba spojrzeć z drugiej strony. On przepracowany, zdenerwowany i przychodzi do domu zje podany przeze mnie obiad wykąpie się , wypije kawę, pogra na tel, idzie spać. I ja też się czepiam, że przychodzi weekend, a on zamiast zrobić wspólnie coś razem woli pojechać do znajomej na grilla, piwo dwa, aż dochodzi do niedzieli z kacem spędzonym w łóżku, zamiast przykładowo wyjść na spacer. Przez pracę ja muszę akceptować jego wybuchy złości oraz brak zaangażowania w związek.
Mogłabym dać sobie spokój, ale zaczęlibyśmy żyć koło siebie, w efekcie rozstalibyśmy się, a wiem, że z każdym jednym przychodzi życie codzienne i bach- czar pryska.

To nie jest idealny związek, ale staram się jak mogę i zależy mi by się w tym odnaleźć.
"Uczucia" i myśli o chemicznym są, ale to nie jest powód, dla którego chcę rozstać się z moim chłopakiem. Nawet jeśli bym tak zrobiła co wtedy ? Przestałabym myśleć o tamtym? Już widzę w myślach post dodany przez któregoś z Was : " Nie, ale nie byłabyś nieuczciwa wobec swojego chłopaka " i tu dochodzimy do sedna sprawy. Nieuczciwość wobec mojego chłopaka jest dla mnie problemem ogromnym, NIEUCZCIWOŚĆ- nie chłopak, dlatego chcę się wyzbyć nieuczciwości, myślenia o tamtym albo przynajmniej zrozumienie tego i pogodzeniu tego wszystkiego i czekać aż minie samo a nie wyeliminować mojego chłopaka z mojego życia.

35 Ostatnio edytowany przez lubilatanczyc20 (2015-03-25 09:32:03)

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:

No więc od początku.

Mam problem z tym, że będąc w związku myślę o kimś, z kim nie mam w ogóle kontaktu. Nie jestem w stanie wpłynąć na moje myśli, nawet jeśli zdarza mi się myśli o nim odsuwać moja podświadomość sprytnie prezentuje mi go w snach.

Jest nieuczciwe mieć kogoś, spędzać razem czas, starać się o związek, a podświadomie pragnąć kogoś innego. Gdybym czuła się z tym w porządku nie prosiłabym Was o pomoc, a jedynym moim problemem byłaby " tęsknota " za chemicznym kolegą.

Wielu z Was nawiązywało do mojego obecnego związku i obecnego partnera i macie rację. To też jest problem, który regularnie trzeba prostować. Tak było już od początku. Jest facetem, który dorastał w przekonaniu, że wszystko robi najlepiej, nie popełnia błędów, a jak je popełniał to i tak jest wina wszystkich tylko nie jego. Przykład: Przyłapałam go na pisaniu z jakąś dziewczyną, założeniu badoo itp. a on oburzony zwalił całą winę na mnie, a bo ja z nim nie flirtuję już i on potrzebuje coś fajnego usłyszeć. Myślę sobie: "OK" mogłam zrozumieć, bo akurat wtedy zaczęłam studia ( studiuję w Niemczech, nie ma czegoś takiego, że człowiek uczy się tylko na zaliczenia, bo szybko można ustąpić miejsca komuś innemu ) , dodam , że w weekend też pracuję i mogłam go zaniedbać. I mogłam się do tego przyczynić, chociaż dla niektórych pewnie nie powinnam w ogóle tłumaczyć jego zachowania. I proces tego by on zrozumiał, że nawet jeśli się tak dzieje to trzeba porozmawiać, a nie dopuszczać się takich czynów trwa dłuuugo.
A żeby nie było, że i ja się nie czepiam to trzeba spojrzeć z drugiej strony. On przepracowany, zdenerwowany i przychodzi do domu zje podany przeze mnie obiad wykąpie się , wypije kawę, pogra na tel, idzie spać. I ja też się czepiam, że przychodzi weekend, a on zamiast zrobić wspólnie coś razem woli pojechać do znajomej na grilla, piwo dwa, aż dochodzi do niedzieli z kacem spędzonym w łóżku, zamiast przykładowo wyjść na spacer. Przez pracę ja muszę akceptować jego wybuchy złości oraz brak zaangażowania w związek.
Mogłabym dać sobie spokój, ale zaczęlibyśmy żyć koło siebie, w efekcie rozstalibyśmy się, a wiem, że z każdym jednym przychodzi życie codzienne i bach- czar pryska.

To nie jest idealny związek, ale staram się jak mogę i zależy mi by się w tym odnaleźć.
"Uczucia" i myśli o chemicznym są, ale to nie jest powód, dla którego chcę rozstać się z moim chłopakiem. Nawet jeśli bym tak zrobiła co wtedy ? Przestałabym myśleć o tamtym? Już widzę w myślach post dodany przez któregoś z Was : " Nie, ale nie byłabyś nieuczciwa wobec swojego chłopaka " i tu dochodzimy do sedna sprawy. Nieuczciwość wobec mojego chłopaka jest dla mnie problemem ogromnym, NIEUCZCIWOŚĆ- nie chłopak, dlatego chcę się wyzbyć nieuczciwości, myślenia o tamtym albo przynajmniej zrozumienie tego i pogodzeniu tego wszystkiego i czekać aż minie samo a nie wyeliminować mojego chłopaka z mojego życia.

36

Odp: fatalne zauroczenie
batszeba napisał/a:
lubilatanczyc20 napisał/a:

Gdzie ja niby napisałam że moje zachowanie jest uczciwe albo że czuję że to w porządku?Pewnych rzeczy Wy nie potraficie zrozumieć . Nie ja- To po pierwsze.

A po drugie mój związek jest moją sprawą i nie z tym zwróciłam się o pomoc.

A po trzecie porównywanie prób tłumaczenia mi czym jest nie uczciwość do objaśnienia daltonisciekolorów nie jest kulturalne a chamskie.

A po czwarte, to po cholerę zakładasz wątek dotyczący prywatnych spraw na PUBLICZNYM forum i strzelasz fochy jak napisze Ci się cokolwiek, co nie jest zgodne z Twoją wizją świata?

Jak na razie nikt Ci niczego chamskiego nie napisał, to Ty się rzucasz i oskarżasz innych.

Każdy ma własny punkt widzenia. Jeśli nie jest chamskie porównywanie wyjaśnienia Ci czegoś do prób wyjaśnienia kolorów daltoniście. Tym bardziej gdy ktoś zarzuca Ci coś o czym sama wiesz, a autor mimo wszystko próbuje zrobić z Ciebie idiotkę- to gratuluję, pewnie wiele spraw gdzie ktoś próbuje Ci dogryźć nawet nie dostrzegasz.

Założyłam wątek nie z powodu chłopaka i związku. Nie proszę Was o radę " być z moim chłopakiem czy nie być" co do tego mam określony cel, tylko myśli o innym mi burzą jak to nazwałaś moją wizję świata. I to jest mój problem, a nie mój chłopak.

I nie strzelam fochów, ale jak ktoś ma tu wchodzić i krytykować to najlepiej niech nie wchodzi tu wcale. Zamiast zastanawiać się nad tym co mogę zrobić by uniknąć tego wszystkiego ( PO TO ZAŁOŻYŁAM WĄTEK NA FORUM PUBLICZNYM ) to siedzę i sprzeczam się z takimi jak Ty.

Odpuściłabyś 6 lat ze swojego życia, bo zauroczyłaś się w kimś innym po to by móc wzdychać w spokoju do kogoś z kim i tak byś nigdy nie była (bo myśli nie są związane z żadnym związkiem) ?
Spoko- rób co uważasz za słuszne i nie mi Cię oceniać, ale nie mów mi co dla mnie jest lepsze skoro daję do zrozumienia w każdym poście, że to te myśli chcę wyeliminować a nie zostawiać chłopaka, czego później i tak bym żałowała.

37 Ostatnio edytowany przez robingirl (2015-03-25 10:25:32)

Odp: fatalne zauroczenie

Lubilatanczyc,

po pierwsze, pisząc na forum nastaw się na różne opinie wynikające z różnych doświadczeń piszących. a niektórzy lubią "dopiec" i czasem taki kopniak jest potrzebny, bo stawia daną sprawę w zupełnie innym świetle. Również odbiór niektórych komentarzy jest indywidualny - jeden uzna za dosadny, drugi za obraźliwy. Moja sugestia: skupiać się na merytoryce.


"Nieuczciwość wobec mojego chłopaka jest dla mnie problemem ogromnym, NIEUCZCIWOŚĆ- nie chłopak, dlatego chcę się wyzbyć nieuczciwości, myślenia o tamtym albo przynajmniej zrozumienie tego i pogodzeniu tego wszystkiego i czekać aż minie samo. " . I wydaje mi się, że rozumiem, o co Ci chodzi. W obrazie poprawnego związku nie ma miejsca na dualność: spokojne życie z jednym i pożądanie do drugiego. Z taką dualnością jest przyzwoitym osobom źle i chciałyby to rozwiązać. Stąd Twój wątek. Tylko że nieuczciwość jest bezpośrednio związana z Twoim aktualnym chłopakiem (gdybyś była sama, to nie byłoby takiego wątku), więc się nie dziw, że nie można tych dwóch spraw do końca oddzielić.

Czy możesz "przepędzić" ze swojej głowy tamtego - niewykluczone. Czas robi swoje, więc jeśli nie będziesz do jego wizji wracała (trochę NLP w praktyce może by pomogło), to po jakimś czasie sytuacja się uspokoi. Zaciśnięcie zębów i przeczekanie jest moim zdaniem możliwe przy jednoczesnym odpuszczeniu autooskarżeń o nieuczciwość, bo to do niczego nie prowadzi, oprócz pogłębienia emocji związanych z tą sprawą. Ceną za potencjalne zapomnienie "chemicznego" są pewne wyrzuty sumienia ze względu na "nieuczciwość" i z tym się po prostu musisz pogodzić.

Tylko że ja myślę, że akurat w Twojej sytuacji, to rozwiązanie się nie sprawdzi.

Dlaczego? Bo wydaje mi się, że po prostu "odświeżony kotlet" w postaci powrotu do byłego najzwyczajniej w świecie nie wystarcza. Niby wróciliście do siebie, niby wierzysz, że on się może zmienić. Natomiast moim zdaniem rok to może wystarczająco, by człowiek zrozumiał błędy ale za mało, żeby się naprawdę zmienił. I że niby ma być dobrze, ale nie jest. I dlatego głowa ucieka Ci do czegoś nieznanego, co daje chociaż nadzieję, że może być lepiej niż jest teraz. Fajnie, że masz w sobie tyle dojrzałości, że chcesz to zmieniać i pracować. Rozumiem, że nie chcesz się poddać bez "walki". Ale ja sugerowałabym Ci, żebyś mocno się zastanowiła, czy jest sens biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sytuacji (wasz wiek, staż waszego związku i nastawienie do "chemicznego"). Umiejętność odpuszczenia w sytuacjach, kiedy trzeba, jest równie ważna jak umiejętność pozostania konsekwentnym.

Powyższe to próba w miarę obiektywnych rozważań, natomiast gdybym miała dać Ci taką radę w stylu "zrób to i to" to moja sugestia byłaby taka: jesteś młoda (tak, gdybyś miała 30+ i walczyła o ustabilizowany związek, z którym łączysz zakładanie rodziny i przyszłość to radziłabym może inaczej), odpuść odsmażanego kotleta (czas, który przed Tobą jest niepowtarzalny i lepiej postarać się żeby był radosny i beztroski, niż walczyć z problemami, z którymi się walczyc nie musi), zajmij się studiami, i znajdź lepszą wersję chemicznego (na niego trafiłaś w "dziurze" po rozstaniu i dobrze, że wyszło jak wyszło - jak poczytasz nawet tu na forum, to większość takich relacji odbija się czkawką). I zamiast  się zadręczać, odetchnij, zrób coś fajnego albo sama, albo z chłopakiem. Bo pogoda ładna smile

38

Odp: fatalne zauroczenie
robingirl napisał/a:

Lubilatanczyc,

po pierwsze, pisząc na forum nastaw się na różne opinie wynikające z różnych doświadczeń piszących. a niektórzy lubią "dopiec" i czasem taki kopniak jest potrzebny, bo stawia daną sprawę w zupełnie innym świetle. Również odbiór niektórych komentarzy jest indywidualny - jeden uzna za dosadny, drugi za obraźliwy. Moja sugestia: skupiać się na merytoryce.


"Nieuczciwość wobec mojego chłopaka jest dla mnie problemem ogromnym, NIEUCZCIWOŚĆ- nie chłopak, dlatego chcę się wyzbyć nieuczciwości, myślenia o tamtym albo przynajmniej zrozumienie tego i pogodzeniu tego wszystkiego i czekać aż minie samo. " . I wydaje mi się, że rozumiem, o co Ci chodzi. W obrazie poprawnego związku nie ma miejsca na dualność: spokojne życie z jednym i pożądanie do drugiego. Z taką dualnością jest przyzwoitym osobom źle i chciałyby to rozwiązać. Stąd Twój wątek. Tylko że nieuczciwość jest bezpośrednio związana z Twoim aktualnym chłopakiem (gdybyś była sama, to nie byłoby takiego wątku), więc się nie dziw, że nie można tych dwóch spraw do końca oddzielić.

Czy możesz "przepędzić" ze swojej głowy tamtego - niewykluczone. Czas robi swoje, więc jeśli nie będziesz do jego wizji wracała (trochę NLP w praktyce może by pomogło), to po jakimś czasie sytuacja się uspokoi. Zaciśnięcie zębów i przeczekanie jest moim zdaniem możliwe przy jednoczesnym odpuszczeniu autooskarżeń o nieuczciwość, bo to do niczego nie prowadzi, oprócz pogłębienia emocji związanych z tą sprawą. Ceną za potencjalne zapomnienie "chemicznego" są pewne wyrzuty sumienia ze względu na "nieuczciwość" i z tym się po prostu musisz pogodzić.

Tylko że ja myślę, że akurat w Twojej sytuacji, to rozwiązanie się nie sprawdzi.

Dlaczego? Bo wydaje mi się, że po prostu "odświeżony kotlet" w postaci powrotu do byłego najzwyczajniej w świecie nie wystarcza. Niby wróciliście do siebie, niby wierzysz, że on się może zmienić. Natomiast moim zdaniem rok to może wystarczająco, by człowiek zrozumiał błędy ale za mało, żeby się naprawdę zmienił. I że niby ma być dobrze, ale nie jest. I dlatego głowa ucieka Ci do czegoś nieznanego, co daje chociaż nadzieję, że może być lepiej niż jest teraz. Fajnie, że masz w sobie tyle dojrzałości, że chcesz to zmieniać i pracować. Rozumiem, że nie chcesz się poddać bez "walki". Ale ja sugerowałabym Ci, żebyś mocno się zastanowiła, czy jest sens biorąc pod uwagę wszystkie okoliczności sytuacji (wasz wiek, staż waszego związku i nastawienie do "chemicznego"). Umiejętność odpuszczenia w sytuacjach, kiedy trzeba, jest równie ważna jak umiejętność pozostania konsekwentnym.

Powyższe to próba w miarę obiektywnych rozważań, natomiast gdybym miała dać Ci taką radę w stylu "zrób to i to" to moja sugestia byłaby taka: jesteś młoda (tak, gdybyś miała 30+ i walczyła o ustabilizowany związek, z którym łączysz zakładanie rodziny i przyszłość to radziłabym może inaczej), odpuść odsmażanego kotleta (czas, który przed Tobą jest niepowtarzalny i lepiej postarać się żeby był radosny i beztroski, niż walczyć z problemami, z którymi się walczyc nie musi), zajmij się studiami, i znajdź lepszą wersję chemicznego (na niego trafiłaś w "dziurze" po rozstaniu i dobrze, że wyszło jak wyszło - jak poczytasz nawet tu na forum, to większość takich relacji odbija się czkawką). I zamiast  się zadręczać, odetchnij, zrób coś fajnego albo sama, albo z chłopakiem. Bo pogoda ładna smile

Coś takiego właśnie chciałam przeczytać. Przede wszystkim bardzo dziękuję za obiektywizm.
I za chęć pomocy biorąc pod uwagę to jak ja to widzę i przeżywam i jak sobie z tym radzę lub mogłabym poradzić, a nie jak zrobiłby to ktoś inny ( chociaż zawsze łatwo jest wypowiadać się w tematach, które nas nie dotyczą ). Naprawdę bardzo dziękuję..

Co mi uświadomiłaś- wystarczy nie wracać do jego wizji, nie odtwarzać wspomnień ( kiedyś nawet ktoś powiedział, że im częściej to robimy tym bardziej kolorowe one są ). Przez problemy w związku dlatego też uciekam w świat mi nieznany, ale gdzie jest mi przyjemnie. Moje auto-oskarżenia nakręcają to wszystko i im bardziej staram się zapomnieć tym bardziej pamiętam.

" Umiejętność odpuszczenia w sytuacjach, kiedy trzeba, jest równie ważna jak umiejętność pozostania konsekwentnym."
To jednak zastosuję w sprawie " chemicznego " , a nie mojego związku, mimo iż masz rację budząc moje wątpliwości ( które i u mnie pojawiają się czasem ) czy warto.
I póki co moje myśli nie skupiają się na zakładaniu rodziny, jeśli się to zacznie zmieniać, a związku mimo wszystko nie uda się " polepszyć " wtedy odpuszczę. Nigdy nie jest się za starym na szczęście smile wolę wpajać sobie by walczyć  i rozwiązywać problemy niż się ich pozbywać, boję się że wejdzie mi to w krew, co nie znaczy że zamierzam resztę życia spędzić z partnerem na nieustającej walce.

Co do myślenia o "chemicznym" jeszcze.. Kiedyś byłam zdania, że lepiej coś dopuścić do siebie, przeanalizować, przetrawić i broń Panie Boże robić z tego tematu tabu bo poradzenie sobie z tym będzie trudniejsze, ale w tym przypadku w ogóle się to nie sprawdzało. Myślałam, że po pewnym czasie nie będzie robił on na mnie wrażenia ani wspólne chwile i ich brak. Pora spróbować czegoś innego..

39

Odp: fatalne zauroczenie

Ty nie rozumiesz podstawowej sprawy, że Twój kisiel w majtkach jak myślisz o tamtym czy tego chcesz czy nie jest spowodowany tym, że go nie wywołuje obecny. Wyeliminujesz myśli o tym, to nie znaczy że zaraz zacznie Cie jarac Twój chłopak. No ale chcesz być w związku z rozsądku to Twoja sprawa tylko jak już tworzysz temat to pisz, że interesują Cię wyłącznie odpowiedzi zgodne z Twoimi założeniami.

40 Ostatnio edytowany przez lubilatanczyc20 (2015-03-25 13:03:12)

Odp: fatalne zauroczenie
Jacenty89 napisał/a:

Ty nie rozumiesz podstawowej sprawy, że Twój kisiel w majtkach jak myślisz o tamtym czy tego chcesz czy nie jest spowodowany tym, że go nie wywołuje obecny. Wyeliminujesz myśli o tym, to nie znaczy że zaraz zacznie Cie jarac Twój chłopak. No ale chcesz być w związku z rozsądku to Twoja sprawa tylko jak już tworzysz temat to pisz, że interesują Cię wyłącznie odpowiedzi zgodne z Twoimi założeniami.

Tak samo kisiel w majtkach wywołany przez tego, tamtego i następnego będzie pojawiał się mniej lub wcale gdy zacznie się życie codzienne. Nikt mi nie powie, że sielanka w związku trwa całe życie.
i hallo- nie została poruszona sfera intymna z moim chłopakiem przeze mnie i o to jaki stosunek mamy tam nie zostałam ani zapytana ani sama się nie zaczęłam zwierzać. Więc przepraszam bardzo: że niby na jakiej podstawie wypowiadasz się na temat mojego jarania się moim chłopakiem ?????
Na podstawie tego, że gdybym dostawała wszystko od mojego nie bujałabym w obłokach z innym? RACJA, zaczęłabym Ci klaskać jakbym przed Tobą stała. Tylko proszę nie zapominać, że każdy człowiek to indywiduum i każdy radzi sobie z jakimikolwiek problemami tak jak umie. Albo jak chce. Ktoś poleci za tą osobą, bo ta osoba sprawia że ma się kisiel w majtkach? DROGA WOLNA- ja wolę nauczyć się z tym radzić. I tyle. A daj mi kogoś kto da mi wszystko czego pragnę. Nie chodzi o wady partnera, ale o pragnienia itd. Nie ma kogoś kto będzie odpowiadał nam w 100%, ale nad relacjami się pracuję i nie nazwałabym koniecznie mojego związku, związkiem z rozsądku a raczej relacji z chemicznym SZALEŃSTWEM. A nie na tym w życiu zamierzam się skupiać

Nie interesują mnie odpowiedzi zgodne z moimi założeniami. Interesują mnie odpowiedzi osób, które są w stanie mi pomóc na podstawie tego co im powiem, a nie tego co przypuszczają. I przede wszystkim na podstawie tego problemu, który został poruszony a nie grzebania mi w majtkach.

41

Odp: fatalne zauroczenie

Lubietanczyc,

smutna prawda płynąca z wątków na tym forum i też trochę z życia jest taka, że jeśli pojawia się ktoś, kto wywołuje intensywne zainteresowanie/pożądanie większe niż aktualny partner, to najczęściej taki związek skazany jest finalnie na niepowodzenie (zwłaszcza u tak młodych ludzi jak Ty i Twój chłopak). Ty masz swoje podejście, że chemia to nie wszystko, a nad relacją trzeba pracować, i ja uważam, że przydałoby się ono niektórym osobom w związkach małżeńskich, co to za motylkami latają.

W waszym przypadku jest ryzyko, że jednak Twój chłopak na tym ucierpi, jeśli za jakiś czas mimo Twoich poglądów racjonalnych nie dasz rady opanować emocji wobec "chemicznego" lub jego następcy. A na podstawie pierwszego postu (część osób nie czyta kolejnych) można przyjąć, że stawiasz aktualnego chłopaka w opcji "koła zapasowego", bo chemiczny się nie zdecydował i w sumie go oszukujesz.  Stąd te uwagi.

Czas zweryfikuje, czy Twoje założenia się sprawdzą. Naprawdę młoda osoba jesteś smile Podejrzewam, że jak Twój związek będzie się dobrze układał, to wszystko się uspokoi. Myślę, że musisz dać sobie czas.

42

Odp: fatalne zauroczenie
robingirl napisał/a:

Lubietanczyc,

smutna prawda płynąca z wątków na tym forum i też trochę z życia jest taka, że jeśli pojawia się ktoś, kto wywołuje intensywne zainteresowanie/pożądanie większe niż aktualny partner, to najczęściej taki związek skazany jest finalnie na niepowodzenie (zwłaszcza u tak młodych ludzi jak Ty i Twój chłopak). Ty masz swoje podejście, że chemia to nie wszystko, a nad relacją trzeba pracować, i ja uważam, że przydałoby się ono niektórym osobom w związkach małżeńskich, co to za motylkami latają.

W waszym przypadku jest ryzyko, że jednak Twój chłopak na tym ucierpi, jeśli za jakiś czas mimo Twoich poglądów racjonalnych nie dasz rady opanować emocji wobec "chemicznego" lub jego następcy. A na podstawie pierwszego postu (część osób nie czyta kolejnych) można przyjąć, że stawiasz aktualnego chłopaka w opcji "koła zapasowego", bo chemiczny się nie zdecydował i w sumie go oszukujesz.  Stąd te uwagi.

Czas zweryfikuje, czy Twoje założenia się sprawdzą. Naprawdę młoda osoba jesteś smile Podejrzewam, że jak Twój związek będzie się dobrze układał, to wszystko się uspokoi. Myślę, że musisz dać sobie czas.

Zdaję sobie sprawę z tego, a przyglądając się niektórym parom ( albo małżeństwom! ) zdążyłam też zauważyć, że takie "uczucia" miotają także osobami dorosłymi (by nie powiedzieć, że starymi), i czasem są to naprawdę szczęśliwe związki (lub z pozoru szczęśliwe związki). Ładnie brzmi w teorii by być ze sobą, dbać o siebie nawzajem i pielęgnować związek, ale trudniej jest to zastosować w praktyce. I coś mi mówi, że najwięcej pouczają mnie osoby, którym z różnych powodów związku nie udało się zbudować bądź nie udało się uporać z problemami.
O ile wygodniej byłoby mi rzucić się w wir emocji i usprawiedliwić swoje zachowanie młodością. Jest tylko taki haczyk, że takie rzeczy nie zdarzają się tylko młodym osobom. Ja chcę znaleźć złoty środek i uporać się z rzeczywistością, problemami dnia codziennego, ale nie się do nich przyzwyczajać. Jeśli tak się stanie- wtedy mogę powiedzieć, że tkwię w nieszczęśliwym związku.
I o tyle jest to dla mnie ważniejsze teraz kiedy jestem młoda i kształtuję jeszcze swoją osobowość i wyznaczam ważne dla mnie cele i zasady. Nie rozumiem tylko jaki problem z tym mają niektóre osoby komentujące to wszystko?

Jest ryzyko, dlatego potrzebowałam opinii, rady osoby postronnej, OBIEKTYWNEJ jak mieć nad tym kontrolę, nie dać się temu, i do tego nie dopuścić. Czy mi się uda? Mam nadzieję, mam całe życie przed sobą, i jeśli mój związek to nie jest przysłowiowe TO- trudno. Tak też bywa, ale nie będę decyzji o rozstaniu podejmować pod wpływem emocji, w dodatku gdy te emocje wywołuje ktoś inny.

Dziękuję Robingirl bardzo mi swoją opinią pomogłaś.
I tak jak trafna była Twoja wypowiedź, mam nadzieję, że Twoje podejrzenia o tym by to miało się z upływem czasu uspokoić też będą trafne smile

43

Odp: fatalne zauroczenie

Odrozniac milosc od zauroczenia...
Odroznic zachwyt od pozadania
Zrozumiec, czemu ktos wywoluje chemie, a inny, nie
Zrozumiec, co cie kreci- tak na prawde
Zrozumiec siebie- a to mozesz zrobic tylko ty
Jesli nie wiesz, czemu nagle sie kims fascynujesz- to zawsze grozi ci, ze spotkasz kogos takiego, nawet jak bedziesz matka

Dobrze, ze zastanawiasz sie nad tym teraz.
Musisz zadac SOBIE bardzo duzo pytan, i byc ze soba szczera( nawet jesli prawda jest brzydka i brudna)

Masz racje- wiele osob nie wyrasta z zauroczen, nie rozumie siebie, swoich potrzeb i sie miota krzywdzac ludzi, ktorzy im ufaja. Niestety, musisz byc baaardzo szczera ze soba. Nie boj sie tak krytyki, zawsze mozesz w niej znalezc ziarnko prawdy, albo ja olac....

44

Odp: fatalne zauroczenie

Lubilatanczyc, dzięki za miłe słowa. Tak jak pisałam - wydaje mi się, że rozumiem Twój tok rozumowania. Rozczaruję Cię natomiast, że nawet jeśli teraz pewne rzeczy "wypróbujesz", to przyszłość i tak może zaskoczyć, człowiek sam siebie też smile Nie piszę tu z własnego doświadczenia, bo ja jestem nudna uczuciowo jak flaki z olejem smile
Natomiast fakt, każde doświadczenie i każda próba postępowania w zgodzie ze swoimi poglądami daje nam jakąś lekcje na przyszłość - choćby taką, żeby więcej już tak nie robić tongue Byle nie stracić przy tym radości życia, bo im więcej cyferek w metryce, tym życie stawia nam większe wymagania i czasem po prostu nie starcza siły na tę radość, która kiedyś przychodziła tak bez problemu.
A finalnie życzę Ci jeszcze wyczucia odnoście aktualnego związku. Żeby wyczuć, kiedy pielęgnowanie relacji jest już reanimacją trupa. smile

45

Odp: fatalne zauroczenie
oldorando napisał/a:

Odrozniac milosc od zauroczenia...
Odroznic zachwyt od pozadania
Zrozumiec, czemu ktos wywoluje chemie, a inny, nie
Zrozumiec, co cie kreci- tak na prawde
Zrozumiec siebie- a to mozesz zrobic tylko ty
Jesli nie wiesz, czemu nagle sie kims fascynujesz- to zawsze grozi ci, ze spotkasz kogos takiego, nawet jak bedziesz matka

Dobrze, ze zastanawiasz sie nad tym teraz.
Musisz zadac SOBIE bardzo duzo pytan, i byc ze soba szczera( nawet jesli prawda jest brzydka i brudna)

Masz racje- wiele osob nie wyrasta z zauroczen, nie rozumie siebie, swoich potrzeb i sie miota krzywdzac ludzi, ktorzy im ufaja. Niestety, musisz byc baaardzo szczera ze soba. Nie boj sie tak krytyki, zawsze mozesz w niej znalezc ziarnko prawdy, albo ja olac....

Umiałabym odpowiedzieć na to wszystko, pomijając może punkt poznania siebie, bo na tym etapie dopiero jestem.
Brak zrozumienia: nie dla powodu fascynacji, a jej długiego trwania.
Nie stronię od krytyki. Gdybym miała wgłębiać się w dyskusję z każdym komentującym pewnie każdy napisałby coś co dałoby mi do myślenia, po prostu nad problemem w związku pracuje cały czas, z tego powodu, że kolorowo nie jest jestem podatna na wpływy z zewnątrz. I chcę się skupić na uporaniu się z tym.

Wolałabym uniknąć takich miłosnych uniesień będąc matką i żoną.
Mimo iż wydaje się, że staram się żyć wg. ściśle określonych zasad potrzebuję też silnych uczuć tj pożądanie czy namiętność. I to staram się otrzymywać i czerpać od mojego chłopaka.

Kiedyś czytałam artykuł oparty na psychologicznej wiedzy, że kobiety, które zdradzają czy fizycznie czy emocjonalnie mają niezdolność obudzenia pewnych uczuć w towarzystwie tego konkretnego faceta. Np o ile ja kiedyś byłam osobą oziębłą powstrzymującą się od namiętności tak przy "chemicznym" wręcz się cała gotowałam. Myślę, że raczej tęsknię za osobą jaką potrafiłam być przy nim i za emocjami jakie temu towarzyszyły.
A dla jasności, dla osób które nie czytały całego wątku- z chemicznym spotykałam się, gdy z moim obecnym nie byłam.
Szukam tego wszystkiego w Nim, w wspomnieniach z nim, a nie sama w sobie.

Ale sama nie wiem to tylko założenia.
Teraz dopiero dałam sobie do myślenia...

46

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:

Umiałabym odpowiedzieć na to wszystko, pomijając może punkt poznania siebie, bo na tym etapie dopiero jestem.
Brak zrozumienia: nie dla powodu fascynacji, a jej długiego trwania.
Nie stronię od krytyki. Gdybym miała wgłębiać się w dyskusję z każdym komentującym pewnie każdy napisałby coś co dałoby mi do myślenia, po prostu nad problemem w związku pracuje cały czas, z tego powodu, że kolorowo nie jest jestem podatna na wpływy z zewnątrz. I chcę się skupić na uporaniu się z tym.

Wolałabym uniknąć takich miłosnych uniesień będąc matką i żoną.
Mimo iż wydaje się, że staram się żyć wg. ściśle określonych zasad potrzebuję też silnych uczuć tj pożądanie czy namiętność. I to staram się otrzymywać i czerpać od mojego chłopaka.

Kiedyś czytałam artykuł oparty na psychologicznej wiedzy, że kobiety, które zdradzają czy fizycznie czy emocjonalnie mają niezdolność obudzenia pewnych uczuć w towarzystwie tego konkretnego faceta. Np o ile ja kiedyś byłam osobą oziębłą powstrzymującą się od namiętności tak przy "chemicznym" wręcz się cała gotowałam. Myślę, że raczej tęsknię za osobą jaką potrafiłam być przy nim i za emocjami jakie temu towarzyszyły.
A dla jasności, dla osób które nie czytały całego wątku- z chemicznym spotykałam się, gdy z moim obecnym nie byłam.
Szukam tego wszystkiego w Nim, w wspomnieniach z nim, a nie sama w sobie.

Ale sama nie wiem to tylko założenia.
Teraz dopiero dałam sobie do myślenia...

Jak dla mnie jesteś w nim zakochana, dlatego czujesz się przy nim tak swobodnie. Twoj chłopak za bardzo mysli po swojemu, nie jest na ciebie na tyle otwarty byś też była na niego tak otwarta.

47

Odp: fatalne zauroczenie

Nie, nie nazwałabym tego zakochaniem. Gdyby tak było mój obecny partner i związek byłby nie ważny dla mnie i zrezygnowałabym ze związku na rzecz walczenia albo chociaż czekania na tamtego. I raczej nigdy nie dopusxczslam nawet takiej myśli że to jest zakochanie.

48 Ostatnio edytowany przez ThinkingofYou (2015-03-25 19:46:06)

Odp: fatalne zauroczenie

Bo nie masz żadnej pewności, że ten drugi chciałby z tobą być kiedykolwiek. Lepiej mieć kogokolwiek niż być samą czekając na kogoś kto wcale nie chce odwzajemnić. To jest chyba to co pisał EXTRA_terrestrial.

Podajmy taki przykład. Pracujesz w kwiaciarni, jest ci tam średnio, czujesz że możesz mieć lepszą pracę w kancelarii, ale nigdzie nie chcą cię przyjąć. Zjawia się ktoś kto zatrudnia cię na okres próbny w tej kancelarii. Wiesz że ta praca jest wymarzona, czujesz się w niej najlepiej, asz dobry zarobek. Niestety nie zatrudniają cię ponieważ nie spełniasz wymogów. Tęsknisz za tą pracą, ale wiesz że nie możesz nic zrobić by tam pracować. Wracasz do kwiaciarni i męczysz się w poczuciu bezradności. Próbujesz też docenić kwiaciarnie ale nie wychodzi ci to, poznając smak lepszego.

49

Odp: fatalne zauroczenie
ThinkingofYou napisał/a:

Bo nie masz żadnej pewności, że ten drugi chciałby z tobą być kiedykolwiek. Lepiej mieć kogokolwiek niż być samą czekając na kogoś kto wcale nie chce odwzajemnić. To jest chyba to co pisał EXTRA_terrestrial.

Podajmy taki przykład. Pracujesz w kwiaciarni, jest ci tam średnio, czujesz że możesz mieć lepszą pracę w kancelarii, ale nigdzie nie chcą cię przyjąć. Zjawia się ktoś kto zatrudnia cię na okres próbny w tej kancelarii. Wiesz że ta praca jest wymarzona, czujesz się w niej najlepiej, asz dobry zarobek. Niestety nie zatrudniają cię ponieważ nie spełniasz wymogów. Tęsknisz za tą pracą, ale wiesz że nie możesz nic zrobić by tam pracować. Wracasz do kwiaciarni i męczysz się w poczuciu bezradności. Próbujesz też docenić kwiaciarnie ale nie wychodzi ci to, poznając smak lepszego.

Nie gdy w pracy w kwiaciarni poszło się na ' chorobowe ' a pracę w kancelarii wzięło się na dorobienie się. I praca może fajna i ciekawa, opłacalna ale ani przez chwilę się nie pomyślało opuszczać swoje kwiatk,  bo to po prostu nie moja bajka bajka.

Ja nigdy nie miałam nadziei na związek z nim dlatego że ja sama związku z nim nie pragnęłam. Facet jest fascynujący męski i zdecydowanie w moim typie,  ale i po przejściach. Sama oczekiwałam chwil zapomnieni.  Fajnie się rozmawiało była chemia ale każdy wracał do swojego życia i nie nastawialam się na więcej. I nie wiem skąd wam się wzięło że wróciłam do ex bo lepiej tak niż wcale.

50

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:
ThinkingofYou napisał/a:

Bo nie masz żadnej pewności, że ten drugi chciałby z tobą być kiedykolwiek. Lepiej mieć kogokolwiek niż być samą czekając na kogoś kto wcale nie chce odwzajemnić. To jest chyba to co pisał EXTRA_terrestrial.

Podajmy taki przykład. Pracujesz w kwiaciarni, jest ci tam średnio, czujesz że możesz mieć lepszą pracę w kancelarii, ale nigdzie nie chcą cię przyjąć. Zjawia się ktoś kto zatrudnia cię na okres próbny w tej kancelarii. Wiesz że ta praca jest wymarzona, czujesz się w niej najlepiej, asz dobry zarobek. Niestety nie zatrudniają cię ponieważ nie spełniasz wymogów. Tęsknisz za tą pracą, ale wiesz że nie możesz nic zrobić by tam pracować. Wracasz do kwiaciarni i męczysz się w poczuciu bezradności. Próbujesz też docenić kwiaciarnie ale nie wychodzi ci to, poznając smak lepszego.

Nie gdy w pracy w kwiaciarni poszło się na( nazwijmy to w ten sposób, bo do.pracy zamierzałam wrócić) ' chorobowe ' a pracę w kancelarii wzięło się na dorobienie się. I praca może fajna i ciekawa, opłacalna ale ani przez chwilę się nie pomyślało opuszczać swoje kwiatk,  bo to po prostu nie moja bajka bajka.

Ja nigdy nie miałam nadziei na związek z nim dlatego że ja sama związku z nim nie pragnęłam. Facet jest fascynujący męski i zdecydowanie w moim typie,  ale i po przejściach. Sama oczekiwałam chwil zapomnieni.  Fajnie się rozmawiało była chemia ale każdy wracał do swojego życia i nie nastawialam się na więcej. I nie wiem skąd wam się wzięło że wróciłam do ex bo lepiej tak niż wcale.

51

Odp: fatalne zauroczenie

Jakbyś go nie pragnęła, to byś o nim nie myślała.

52

Odp: fatalne zauroczenie

Sielanka w związku nie trwa całe życie, ale to nie znaczy że myślami ucieka się do innej osoby. Nie tłumacz się brakiem sielanki bo to tak nie działa. Możesz zaklinac rzeczywistość ale to Twojej sytuacji w żaden sposób nie zmieni. W związku niekoniecznie mamy 100 procent dopasowania,  ale to są takie braki, których uzupełnień nie szukamy w innej osobie jak to jest u Ciebie. U Ciebie są one na tyle ważne że jest tak a nie inaczej. To Twoje życie chcesz to udawaj że jest wszystko w porządku i mecz się z tym dalej.

53

Odp: fatalne zauroczenie
Jacenty89 napisał/a:

Sielanka w związku nie trwa całe życie, ale to nie znaczy że myślami ucieka się do innej osoby. Nie tłumacz się brakiem sielanki bo to tak nie działa. Możesz zaklinac rzeczywistość ale to Twojej sytuacji w żaden sposób nie zmieni. W związku niekoniecznie mamy 100 procent dopasowania,  ale to są takie braki, których uzupełnień nie szukamy w innej osobie jak to jest u Ciebie. U Ciebie są one na tyle ważne że jest tak a nie inaczej. To Twoje życie chcesz to udawaj że jest wszystko w porządku i mecz się z tym dalej.

Drogi Dominiku. Do sielanki w związku nawiązałam, a raczej do
jej braku dlatego by uzmysłowić Ci dlaczego zależy mi na związku i dlaczego staram się problemy w nim rozwiązywać - nie eliminować/bagatelizować.

Powtarzam po raz kolejny, że racją jest, że niczego co brakuje nam w związku nie szukamy w innej osobie. Racją jest, że takie rzeczy nie powinny występować. ALE WYSTĘPUJĄ. Dlatego ja staram się sobie z tym poradzić. Sposób jak -nie musi się Tobie podobać. Moje potrzeby staram się czerpać od mojego chłopaka,  jednoznacznie dając mu do zrozumienia że są tak samo ważne jak jego.

I masz rację. Jest to męczące strasznie. Bo o ile łatwiej byłoby wziąć czego się chce od kogoś innego. Jednak nie jestem typem człowieka, który podda wszystko od tak bo coś jest nie w porządku. Jak jest coś nie w porządku trzeba ruszyć tyłek i zrobić by było w porządku. Tak czy nie????  Brak mi było po prostu sposobu jak,  ale kilka osób nasunely mi kilka myśli. Więc zrozum w końcu gdzie mam.problem i nie stwarzaj mi nowych,  ale za dobre ( a może niedobre????)  chęci Ci dziękuję.

I wiesz co?  Mam nadzieję, że ten 3letni związek nie był najdłuższym Twoim związkiem,  a i miałeś okazję chociaż rok- dwa lata pomieszkać z ukochaną. Wiele rzeczy nagle się zmienia i o wiele więcej rzeczy,  co ja mówię DROBIAZGÓW trzeba dbać, bo później wychodzą różne dziwne sytuacje. A człowiek może się zapierać ile chce,  ale jest słaby i w chwilach słabości jest podatny na wszystko. Życzę Ci by Twoje związki były idealne, a Ty przyzwoicie nie mógł się wypowiadać tylko na Forum, ale i zawsze przyzwoicie się zachowywał,  BA- MYŚLAŁ! Nie tylko teraz kiedy próbujesz być taki mądry ale gdy w takiej sytuacji się znajdziesz.

54

Odp: fatalne zauroczenie
ThinkingofYou napisał/a:

Jakbyś go nie pragnęła, to byś o nim nie myślała.

Pragnienie czy pożadanie to tez uczucie. Ale całkiem inne niż zakochanie czy miłość. Na pytanie czy pożądam jego czy uczuć jakie we mnie wzbudzał już sobie odpowiedziałam.

55

Odp: fatalne zauroczenie

Odpowiedziałaś sobie, ponieważ sobie swój wybór racjonalizujesz. Każdy dorosły człowiek tak robi, gdy czegoś nie chce przyjąć do wiadomości.

To że coś czujesz i nawet jesteś o tym przekonana, nie znaczy że ma to odzwierciedlenie w rzeczywistości.

56

Odp: fatalne zauroczenie
ThinkingofYou napisał/a:

Odpowiedziałaś sobie, ponieważ sobie swój wybór racjonalizujesz. Każdy dorosły człowiek tak robi, gdy czegoś nie chce przyjąć do wiadomości.

To że coś czujesz i nawet jesteś o tym przekonana, nie znaczy że ma to odzwierciedlenie w rzeczywistości.

Odpowiedziałam sobie, widzę co się dzieje w świecie dużo starszych osób, które mają już życie ułożone. Nie przekładam tego oczywiście na wszystkie związki- żeby to było jasne.

A co widzę?
Ludzie lgną do takich uczuć, zostawiając wszystko za sobą z przekonaniem, że "TERAZ DOPIERO ZACZĘŁAM ŻYĆ" , "TERAZ DOPIERO JESTEM SZCZĘŚLIWA". I rzeczywiście przez jakiś czas jest cudownie, czasem nawet zaskakująco długo, potem przychodzą problemy i jest mniej cudowne, potem już wcale. Związek jak związek, brudne skarpety, kapcie, telewizor, wady partnera, czasem nawet obydwu stronom czegoś brakuje- zamiast się wysłuchać, wymagają od siebie nawzajem. Są osoby, które potrafią podsycić atmosferę w związku nawet po kilkunastu latach związku, dalej wzbudzać zainteresowanie i fascynację, owszem- ale zazwyczaj kończy się to tak, że ludzie biorą się w efekcie za swój czas czy to spotkanie z przyjaciółmi czy gry komputerowe ( jeśli nie zdrada, smutne, ale prawdziwe) , unikają marudzenia- chociaż na chwilę,  dziwią się " JEJKU CO SIĘ Z NAMI STAŁO" , zaczynają żyć koło siebie i znowu zapragną zrobić coś dla siebie lub przyzwyczajają się do takiego stanu rzeczy.

I wierz lub nie byłam zawsze sceptyczna gdy słyszałam o chemii od pierwszego wejrzenia, pożądania, na samą myśl na temat tego kogoś by człowiekowi robiło się miło ( mokro? ) lub zapominania o Bożym świecie nie tylko podczas kontaktu fizycznego, ale gdy się tego kogoś widzi. Jeśli zapytalibyście mnie o to jak wyglądał jego kolega gdy go kilka razy z nim przypadkiem spotkałam lub jego dziewczyna, którą z nim widziałam- nie umiałabym odpowiedzieć. Za to idealnie mogłabym powiedzieć jak on był ubrany, co robił, co jadł, ale to co działo się wkoło na tą chwilę przestało mieć dla mnie znaczenie. Kiedyś jakby ktoś mi powiedział, że przytrafi się to MI ( osobie uważana za kogoś kto kieruje się tylko i wyłącznie głosem rozsądku, twardo stąpa po ziemi, i która sama o sobie nawet nigdy by nie powiedziała, że jest romantyczką i może wierzyć w takie BZDURY (!) ) nigdy po prostu nigdy, śmieszyły mnie takie akcje. Robingirl ma rację, że mimo poglądów człowiek może zaskoczyć samego siebie.

To nie jest coś na zasadzie " oh tak za nim szaleję, że zrobię dla niego wszystko " i mogę odpowiedzieć na pytanie "dlaczego on" przytłacza mnie tylko natłok myśli i uczuć.

Ale jeśli masz rację, rację mają także wszyscy Ci co mówią, że nie powinnam być wtedy z moim chłopakiem. I wtedy z nim nie będę.

Ale do takich wniosków nie dochodzi się pod wpływem tak silnych uczuć, które tyle zakłócają. Może zbyt racjonalne podejście, ale zbyt głupie byłoby się temu poddać, skreślić wszystko i już

57

Odp: fatalne zauroczenie
robingirl napisał/a:

Lubilatanczyc, dzięki za miłe słowa. Tak jak pisałam - wydaje mi się, że rozumiem Twój tok rozumowania. Rozczaruję Cię natomiast, że nawet jeśli teraz pewne rzeczy "wypróbujesz", to przyszłość i tak może zaskoczyć, człowiek sam siebie też smile Nie piszę tu z własnego doświadczenia, bo ja jestem nudna uczuciowo jak flaki z olejem smile
Natomiast fakt, każde doświadczenie i każda próba postępowania w zgodzie ze swoimi poglądami daje nam jakąś lekcje na przyszłość - choćby taką, żeby więcej już tak nie robić tongue Byle nie stracić przy tym radości życia, bo im więcej cyferek w metryce, tym życie stawia nam większe wymagania i czasem po prostu nie starcza siły na tę radość, która kiedyś przychodziła tak bez problemu.
A finalnie życzę Ci jeszcze wyczucia odnoście aktualnego związku. Żeby wyczuć, kiedy pielęgnowanie relacji jest już reanimacją trupa. smile

Tak wyczucie się przyda, dziękuję !
Staram się też żyć zgodnie z moim wiekiem i nie zastanawiać się zbyt dużo,
jednak są pewne sprawy, które analizuję bez końca po to by nie przestały mnie uszczęśliwiać, ale również po to by się z nimi uporać w miarę moralnego zachowania.
I może też dlatego na każdym kroku się tak pilnuję by zaskakiwać siebie jak najrzadziej big_smile

A co do Twojego życia uczuciowego, chyba łatwiej żyć gdy nic nie rozprasza z zewnątrz? ; >

58

Odp: fatalne zauroczenie

Tylko zrozum jedno. Jeśli starasz się o czymś zapomnieć, to sobie o tym przypominasz. W takim przypadku nie zapomnisz nigdy. Nie mówię że niczego nie czujesz do aktualnego chłopaka, ale jednak chodzą za tobą jakieś braki. Musisz zrozumieć co to dokladnie jest. Jeśli nie, to jest to oszukiwanie i siebie i jego. Chcesz to ciągnąć do śmierci? Wyobraźnia za ludźmi potrafi chodzić dziesiątki lat. Niekiedy mając lat 50 przypominają sobie młodzieńcze miłości, pierwsze emocje i za tym tęsknią. I nie dlatego, że nie kochają, tylko że czegoś im brakuje. Najczęściej w sobie, bo nawet jak mają nie takiego partnera jakiego by chcieli, to sami sobie go wybrali.

Jeszcze takie pytanie. Przyznałaś się chłopakowi do uczucia do innego? Może gdzieś masz na to presję.

59 Ostatnio edytowany przez lubilatanczyc20 (2015-03-26 12:55:53)

Odp: fatalne zauroczenie
ThinkingofYou napisał/a:

Tylko zrozum jedno. Jeśli starasz się o czymś zapomnieć, to sobie o tym przypominasz. W takim przypadku nie zapomnisz nigdy. Nie mówię że niczego nie czujesz do aktualnego chłopaka, ale jednak chodzą za tobą jakieś braki. Musisz zrozumieć co to dokladnie jest. Jeśli nie, to jest to oszukiwanie i siebie i jego. Chcesz to ciągnąć do śmierci? Wyobraźnia za ludźmi potrafi chodzić dziesiątki lat. Niekiedy mając lat 50 przypominają sobie młodzieńcze miłości, pierwsze emocje i za tym tęsknią. I nie dlatego, że nie kochają, tylko że czegoś im brakuje. Najczęściej w sobie, bo nawet jak mają nie takiego partnera jakiego by chcieli, to sami sobie go wybrali.

Jeszcze takie pytanie. Przyznałaś się chłopakowi do uczucia do innego? Może gdzieś masz na to presję.

Wiem, że im bardziej staramy się zapominać tym bardziej pamiętamy.
Ale dobra sugestia wydała mi się ze strony Robingirl: nie wracać do jego wizji. Nie odtwarzać wspomnień.
Tak samo wiem, że jest to wywołane przez braki w związku. Czym są spowodowane? Tym co dzieje się wszędzie, a zapobiec temu można. Zrobić coś razem, wyjść, wyjechać, zjeść, poczuć, że jesteś dla niego kobietą, a nie tylko kucharką i sprzątaczką. Brzmię jak utkwiona z 20 letnim stażem w małżeństwie kobieta? Może tak. Moje życie dorosłe zaczęło się zbyt szybko- i wcale nie na moją prośbę. Szybko musiałam dojrzeć i emocjonalnie ale także wykazać się odpowiedzialnością w życiu codziennym. Nikt mi obiadu z pracy pod buzię nie podał ani za mnie nie posprzątał. Musiałam robić to sama. Musiałam przeskoczyć pewne etapy związku. Po dwóch latach związku wyprowadziliśmy się do Niemiec, on poszedł do pracy, ja do szkoły, szybko razem zamieszkaliśmy ( problemy rodzinne ). I tak się ciągnęło. Powstawały problemy, był brak rozmowy, tylko omijanie problemów, a przy kłótni o jakiś drobiazg wypominki i wymagania, żadnego zrozumienia. Czego można spodziewać się po takim scenariuszu?

Innych konfliktów typu "pisał z Tą i tamtą" albo "w rozmowach z kimś uważał mnie za mało ważną" podczas gdy ja się staram odnaleźć w sytuacji, mając lat naście prać jego brudne gacie, gotować i jeszcze żadnej wdzięczności nie dostać? Może nie wdzięczności, nie mam w zwyczaju robić czegoś w interesach, ale chociaż to docenić, nie traktować w ten sposób- pominę.

A więc zapraszam do mojej sypialni.
Nie miałam ochoty po tych kłótniach , czasem także wyzwiskach ( mimo iż stawałam na wysokości zadania z dbaniem o dom i dbaniem o niego ) po prostu uprawiać z NIM seks. Potrzeby miał, ale ja też, ze skały nie jestem. Jednak brakowało mi bliskości między nami. Wiadomo im mniej seksu tym większe napięcie, ale dla mnie było niemożliwe iść z nim do łóżka tylko po to.

Dlatego postanowiłam się na rozstać. Liczyłam, że się ocknie, zrozumie, ale nie powiedziałam mu, że będę na niego czekać. Wyprowadziłam się ( W Niemczech jest to o wiele łatwiejsze, więc miałam swoje pieniądze, nawet spore, gdyż nie mieszkałam z mamą- nie byłam nawet na jego utrzymaniu ) skupiłam się na sobie, imprezowałam, uczyłam się, pracowałam. Kontakt z moim chłopakiem ograniczałam do minimum nie było telefonów i pomaganiu mu w rozwikłaniu zagadki, co jak i dlaczego. Chciałam by doszedł do tego sam. I doszedł, ale zanim to się stało....

Poznałam chemicznego. On nie znał moich zamiarów w stosunku swojej osoby, ja nie znałam jego. I miałam ochotę się z nim przespać OGROMNĄ i nie mam nic do przypadkowego seksu, ale gdy świadomie się podchodzi do tego. Ja podeszłam i tego nie zrobiłam, bo bałam się, że będę na raz, i mimo, że zapewniał, obiecywał... ze strony moralnej go nie znałam. A samo przebywanie z nim, rozmowa, pieszczoty. Jak wspomniałam gdzieś wyżej ja się przy nim aż gotowałam z pożądania i to też dostrzegł, bo gdy się nie widzieliśmy ja też mu swojego zainteresowania nie pokazywałam, nie pisałam nie dzwoniłam, odmawiałam, przekładałam. Nie grałam z nim, ale naprawdę się bałam. To co on mógł ze mną zrobić było takim moim lękiem że on to wykorzysta. Więc zostałam tam gdzie było mi bezpiecznie ( nie mówię o moim chłopaku, a o tym, że nie rozładowałam tego całego napięcia idąc z nim do łóżka ) nikt mnie nie mógł skrzywdzić, źle potraktować, a mimo wszystko przyjemność czerpałam i wypełniałam braki.

Ostatnie spotkanie było 4.11, a pod koniec stycznia wróciłam do mojego obecnego chłopaka. Ja także miałam czas na przemyślanie tego czego mi brakuje i co z tym zrobić, jak i ja powinnam się zachować. Pytał czy kogoś miałam to mu powiedziałam, powiedziałam że były też emocje, ale szczegółów mu zaoszczędziłam, przyniosło by to raczej odwrotny skutek, popadł by w kompleksy, że on nie potrafi tego wzbudzić we mnie.

Pytanie tylko czy to nie problem w tym że ja nie mogę tych uczuć w sobie wskrzesić, a nie czy "chemiczny" po prostu miał taką zdolność, a mój chłopak tego nie ma.

Dużą rolę odgrywają problemy w związku, dlatego chcę je najpierw rozwiązać. Jeśli wyjdzie to na marne wtedy się zastanowię czy myślenie o tamtym to coś więcej niż tylko chwilowa fascynacja..

60

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:
robingirl napisał/a:

Lubietanczyc,

smutna prawda płynąca z wątków na tym forum i też trochę z życia jest taka, że jeśli pojawia się ktoś, kto wywołuje intensywne zainteresowanie/pożądanie większe niż aktualny partner, to najczęściej taki związek skazany jest finalnie na niepowodzenie (zwłaszcza u tak młodych ludzi jak Ty i Twój chłopak). Ty masz swoje podejście, że chemia to nie wszystko, a nad relacją trzeba pracować, i ja uważam, że przydałoby się ono niektórym osobom w związkach małżeńskich, co to za motylkami latają.

W waszym przypadku jest ryzyko, że jednak Twój chłopak na tym ucierpi, jeśli za jakiś czas mimo Twoich poglądów racjonalnych nie dasz rady opanować emocji wobec "chemicznego" lub jego następcy. A na podstawie pierwszego postu (część osób nie czyta kolejnych) można przyjąć, że stawiasz aktualnego chłopaka w opcji "koła zapasowego", bo chemiczny się nie zdecydował i w sumie go oszukujesz.  Stąd te uwagi.

Czas zweryfikuje, czy Twoje założenia się sprawdzą. Naprawdę młoda osoba jesteś smile Podejrzewam, że jak Twój związek będzie się dobrze układał, to wszystko się uspokoi. Myślę, że musisz dać sobie czas.

Zdaję sobie sprawę z tego, a przyglądając się niektórym parom ( albo małżeństwom! ) zdążyłam też zauważyć, że takie "uczucia" miotają także osobami dorosłymi (by nie powiedzieć, że starymi), i czasem są to naprawdę szczęśliwe związki (lub z pozoru szczęśliwe związki). Ładnie brzmi w teorii by być ze sobą, dbać o siebie nawzajem i pielęgnować związek, ale trudniej jest to zastosować w praktyce. I coś mi mówi, że najwięcej pouczają mnie osoby, którym z różnych powodów związku nie udało się zbudować bądź nie udało się uporać z problemami.
O ile wygodniej byłoby mi rzucić się w wir emocji i usprawiedliwić swoje zachowanie młodością. Jest tylko taki haczyk, że takie rzeczy nie zdarzają się tylko młodym osobom. Ja chcę znaleźć złoty środek i uporać się z rzeczywistością, problemami dnia codziennego, ale nie się do nich przyzwyczajać. Jeśli tak się stanie- wtedy mogę powiedzieć, że tkwię w nieszczęśliwym związku.
I o tyle jest to dla mnie ważniejsze teraz kiedy jestem młoda i kształtuję jeszcze swoją osobowość i wyznaczam ważne dla mnie cele i zasady. Nie rozumiem tylko jaki problem z tym mają niektóre osoby komentujące to wszystko?

Jest ryzyko, dlatego potrzebowałam opinii, rady osoby postronnej, OBIEKTYWNEJ jak mieć nad tym kontrolę, nie dać się temu, i do tego nie dopuścić. Czy mi się uda? Mam nadzieję, mam całe życie przed sobą, i jeśli mój związek to nie jest przysłowiowe TO- trudno. Tak też bywa, ale nie będę decyzji o rozstaniu podejmować pod wpływem emocji, w dodatku gdy te emocje wywołuje ktoś inny.

Dziękuję Robingirl bardzo mi swoją opinią pomogłaś.
I tak jak trafna była Twoja wypowiedź, mam nadzieję, że Twoje podejrzenia o tym by to miało się z upływem czasu uspokoić też będą trafne smile

Wypierasz emocje, tłumisz je i racjonalizujesz sobie, że przecież "doroślej" jest walczyć o związek, niż po gówniarsku spier.... Czy tylko mi się wydaje, czy starasz się być (lub udajesz) bardziej dojrzałą niż jesteś? Zrozum, że kobiety walczące o związek, małżeństwo nie wypierają swoich uczuć czy emocji. One je AKCEPTUJĄ, akceptują siebie i po bilansie zysków i strat podejmują decyzję: zostaję albo odchodze. Nie traktują rozstania jak ucieczki od problemów. Znając i słuchając siebie podejmują decyzje. A nie, świrują pod wpływem jakiegoś mężczyzny i udają, że ich relacje z partnerami czy mężami są ok.

61

Odp: fatalne zauroczenie

Zanim ocenisz człowieka, załóż jego buty i przebrnij przez wszystkie sytuacje przez które on przebrnął. To Twoja opini,  ale na litość bosk: ostatnią rzeczą jaką bym chciała to być bardziej dojrzała niż powinnam.

Co do reszty reszty. Mówiła,  że nie znam siebie na tyle jestem na etapie poznawania siebie siebie. Tak samo mówiłam mówiłam, że nie wiem jak mam się z tym uporać uporać. Nie chcę być bardziej dojrzała przez to jak sobie z tym poradzę tylko chcę sobie z tym poradzić tak bym mogła żyć w zgodzie ze sobsobą, a nie po to by w każdej sytuacji zachować się dojrzale.

Ale dziękuję. Naprawdę, nie wykluczam tego, że może źle się do tego zabieram i powinnam inaczej. Do tej pory w ten sposób nie pomyślałam smile

62

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:

Zanim ocenisz człowieka, załóż jego buty i przebrnij przez wszystkie sytuacje przez które on przebrnął. To Twoja opini,  ale na litość bosk: ostatnią rzeczą jaką bym chciała to być bardziej dojrzała niż powinnam.

Co do reszty reszty. Mówiła,  że nie znam siebie na tyle jestem na etapie poznawania siebie siebie. Tak samo mówiłam mówiłam, że nie wiem jak mam się z tym uporać uporać. Nie chcę być bardziej dojrzała przez to jak sobie z tym poradzę tylko chcę sobie z tym poradzić tak bym mogła żyć w zgodzie ze sobsobą, a nie po to by w każdej sytuacji zachować się dojrzale.

Ale dziękuję. Naprawdę, nie wykluczam tego, że może źle się do tego zabieram i powinnam inaczej. Do tej pory w ten sposób nie pomyślałam smile

Przepraszam za błędy. Mój telefon świruje smile

63

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:
lubilatanczyc20 napisał/a:

Zanim ocenisz człowieka, załóż jego buty i przebrnij przez wszystkie sytuacje przez które on przebrnął. To Twoja opini,  ale na litość bosk: ostatnią rzeczą jaką bym chciała to być bardziej dojrzała niż powinnam.

Co do reszty reszty. Mówiła,  że nie znam siebie na tyle jestem na etapie poznawania siebie siebie. Tak samo mówiłam mówiłam, że nie wiem jak mam się z tym uporać uporać. Nie chcę być bardziej dojrzała przez to jak sobie z tym poradzę tylko chcę sobie z tym poradzić tak bym mogła żyć w zgodzie ze sobsobą, a nie po to by w każdej sytuacji zachować się dojrzale.

Ale dziękuję. Naprawdę, nie wykluczam tego, że może źle się do tego zabieram i powinnam inaczej. Do tej pory w ten sposób nie pomyślałam smile

Przepraszam za błędy. Mój telefon świruje smile

Pisze Ci to wszystko nie po to, żeby Cie oceniać - co może tak wyglądać. Mam bardzo podobne doświadczenia do Twoich i po prostu chcę się podzielić przemyśleniami. twoje zainteresowanie innymi mężczyznami cos znaczy w/g mnie.
Zrobisz jak zechcesz, to w końcu Twoje życie.

64

Odp: fatalne zauroczenie
lubilatanczyc20 napisał/a:
lubilatanczyc20 napisał/a:

Zanim ocenisz człowieka, załóż jego buty i przebrnij przez wszystkie sytuacje przez które on przebrnął. To Twoja opini,  ale na litość bosk: ostatnią rzeczą jaką bym chciała to być bardziej dojrzała niż powinnam.

Co do reszty reszty. Mówiła,  że nie znam siebie na tyle jestem na etapie poznawania siebie siebie. Tak samo mówiłam mówiłam, że nie wiem jak mam się z tym uporać uporać. Nie chcę być bardziej dojrzała przez to jak sobie z tym poradzę tylko chcę sobie z tym poradzić tak bym mogła żyć w zgodzie ze sobsobą, a nie po to by w każdej sytuacji zachować się dojrzale.

Ale dziękuję. Naprawdę, nie wykluczam tego, że może źle się do tego zabieram i powinnam inaczej. Do tej pory w ten sposób nie pomyślałam smile

Przepraszam za błędy. Mój telefon świruje smile

ja nie napisalam, że nie znasz siebie, bo jesteś młoda. Napisalam, że jesteś młoda i poznajesz siebie - w sensie: aha, coś się we mnie pojawia, przyjżę się temu, bo byc może będzie to dla mnie informacja, która przybliży mi prawde o sobie samej smile

Posty [ 64 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » MIŁOŚĆ , ZWIĄZKI , PARTNERSTWO » fatalne zauroczenie

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024