Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

Temat: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

W sumie to nie wiem od czego zacząć...
Ale musze to z siebie wyrzucić. Mam 30 a właściwie 31 lat, mężatka z 11 letnim stażem, dwoje świetnych dzieciaków- syn 9,córka 5... pracuje w nauczycielskim zawodzie i dorabiam jeszcze dodatkowo...ale generalnie zarabiam sama na siebie i dzieciaki utrzymuje sama smile

Byliśmy dość zgodnym małżeństwem choć nie idealnym, raczej domatorzy, bo mój mąż nie miał przyjaciół i kolegów, nie wychodzilismy nigdzie sami...czego mnie trochę brakowało, ale tłumaczyłam może kiedyś... teraz dzieci małe inne priorytety...
Jestem dość otwarta i zawsze, gdzie sie pojawię lgną do mnie ludzi, mam dużo przyjaciół, na których mogę polegać. Przez całe lata odkad sie pobraliśmy to mąż i rodzina była dla mnie najważniejsza. Nigdy nie szalałam po dyskotekach, nie naraziłam go na utratę zaufania, nigdy nie zdradziłam , był pierwszym i ostatnim... Lubilismy podróżować, choć moze to za duze słowo... po prostu jak była kasa i wolny weekende bralismy dzieci i jechalismy a to Wisła, Ustroń, Złoty potok...to znów Karpacz...

Rok temu w 10 rocznice ślubu zamiast kwiatów dostałam pozew rozwodowy...duzo by pisac moze bedzie okazja...po 3 miesięcznej walce z kochanka o męża pogoniłam w cholere suke !!! Desperatka zafundowała mi piekło...pomyślałam jak przez to przejdziemy zwyciężymy wszystko. Zrozumiałam jak bardzo go kocham. Przyszedł czas na wzajemne przemyślenia i analizę zwiazku...

Miałam ogromny zal do męża ze nie stac go było na rozmowę ze mna żeby powiedzieć o swoich potrzebach, które sie zmieniły. Głowne pretensje to łózko ... Nigdy nie chciał bym brała jakiekolwiek środki bojąc sie skutków ubocznych, pracował na zmiany, nie dbał tez o siebie... wiec i częstotliwość byłą jaka była ... nie chciałam kolejnego dziecka wiec to ja musiałąm trzeźwo myśleć...i trzymac emocje na wodzy...ale jak juz dochodziło do zbliżenia zawsze dbałam o nowe "koronki" inne okoliczności sytuacyjne zeby było "inaczej" Nigdy nie mielsimy problemów z przezywaniem rozkoszy...

Wystarczyło powiedzieć...kiedyś myślałem tak, ale mamy dzieci a bardzo mi tego brakuje czy mozemy rozważyć jednak antykoncepcje bo sama widzisz ze oddalamy sie od siebie..itd... ale po co ...wybrał najprostsze rozwiązanie czyli czat - kobieta - zrobienie z siebie ofiary i zdrada.

Przemyslałam wszystko doszukując sie swoich błędów, tłumaczac ... Zaczęliśmy odbudowywać nasze małżeństwo ...i to co najgorsze było naprawdę cudownie...jak nigdy dotąd...zaczęliśmy zupełnie inaczej ze soba rozmawiać, częściej sypiać, każdej nocy zasypialiśmy w objęciach wtuleni w siebie...Dzwonił z pracy, okazywał zainteresowanie nawet moja praca...myślałam, ze sie ułoży...

W październiku pierwszy raz po 10 latach pojechaliśmy na tydzień nad morze, bez dzieci. Teście i rodzina zaangażowała sie w opiekę nad dzieci bylebyśmy to skleili do kupy i uratowali rodzinę...
W grudniu nie wrócił na 4 dni do domu...Potem poszło jak lawina ...okazało sie ze przez ten cały czas dalej szukał nowych znajomości na Internecie...a 2 dni po przyjeździe z nad morza zamiast w sobotę do pracy jeździł do nowej kobiety. Poznał kolejną babkę z dzieckiem.  Trafił na dziewczynę po rozwodzie, która nie wskoczyła mu od razu do łózka ponieważ mąż postąpił z nia tak jak on ze mną wiec była ostrożna...

Wściekły na siebie ze mu nie wyszło wrócił do domu...Święta były istnym piekłem dla mnie ... ja cierpiaca, z pęknietym sercem...on nieszczeliwie zakochany...ale nie chciałam niszczyc swiat dzieciom, które sa głupie za nim.Z trudem po raz drugi zaczelismy to odbudowywac, bo w sumie to nie doszło do fizycznej zdrady... ( miałam okazje rozmawiać z dziewczyna, która miała zal do niego wiec wiedziałam ze to prawda...)
W sumie to nie wiem na co liczyłam ...

Teraz jest kolejna kobieta... o której dowiedziałam sie własnie od tej drugiej kochanki, jak po raz kolejny nie wrócił przez weekend na noc, tłumaczac sie ze walczy o nia... Kłamstwa gonią kłamstwa...i wszystko wychodzina jaw...

Sedno sprawy... Najpierw prosił ze chce żebym pozwoliła mu sie wyprowadzić i dać wolna reke, ze chce spróbować jak to jest z inna kobieta ... jak mu nie wyjdzie to chce wrócić....nie zgodziłam sie .... Postawiłąm warunek albo sie rozstajemy i próbouj sobie z kim chcesz i ile chcesz ( mimo iż dalej go kocham ) albo kończysz te szaleństwa i zaczynamy wszystko od nowa...Teraz jak w ubiegłą niedziele spakowałam mu rzeczy po tym jak wyszło ze jest kolejna kobieta a spedziałam kolejna noc przy telefonie czekajac ....to sie rozpakował i powiedział ze  sie nie wyniesie bo to On spłaca kredyt i czynsz i bedzie tu mieszkał...bo jak sie okazło znów mu nie wyszło...z kolejna babka...bo je okłamuje ze jest kawalerem - jak sie okazuje ze jest żonaty i ma dwójkę dzieci każda go olewa....

To jest jakis koszmar...

Nie potrafie tego zrozumieć, czego ten człowiek chce...Do czego dąży, czego mu brakuje.
Miec 4 pokojowe mieszkanie wyremontowane w wysokim standardzie, kobietę samodzielna i niezależna, która zawiezie go bez problemu nawet na drugi koniec Polski, jesli trzeba, bo kocham siedzieć za kierownica i 600km za kółkiem to nie problem...Nigdy nie robiłammu problemów jak chciał wypić w towarzystwie kieliszek....dobrze zarabiam i pomagam mu cisnąć ten piepszony "wóżek"...Lubie sie elegancko ubrać wiec nigdy nie musiał sie wstydzić ze ze sie niestosowanie ubrałam, bo i nieraz wychodząc wspólnie ogladali sie za mna dojrzali faceci koło 40 tki...to wtedy jeszcze mąż żartował ..." kreci mnie to, ze ogladaja sie za Toba a Ty jestes moja i wiem ze jestes tylko moja..." ale nigdy nie zwracałam na to uwagi...Bo był On. Nie jestem super modelka - szupła szprycha...bo urodziłam dwoje dzieci i brzuch nadaja sie do plastyki...ale zawsze twierdził ze nigdy mu to nie przeszkadzało....przez ostatnie dwa lata spadło mi 20kg i waze 65 kg wiec otyła tez nie jestem.Lubie seks i nie problem dla mnie kupić seksowny gorsert czy pończochy.... Kurde powiedzcie mi o co chodzi...Miec wszystko i zostawic to w cholere i polecieć do innej baby z która nawet nie wie czy mu wyjdzie.... Nie wiem, na co ten IDIOTA liczy ... One pewnie na kase...ale On jej nie ma...jak opłaci kredyt i czysz jest bez grosza....Panowie powiedzcie mi co Wy o tym myślicie...

Starsznie go kocham mimo tej krzywdy jaka mi wyrzadził, tęsknie....mam zal ale tez wiem ze nie chce tak życ... bo wiem ze stane sie zgorzkniała i strace najplepsze lata... kazdy mi mówi ze mam go olac i poszukać nowej miłości, otworzyc sie na ludzi...a ja boje sie ze nie bede umiała... sad staram sie juz nie płakać zeby oszedzić dzieci...

Czy On zrozumie coś ...

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Może zrozumie jak straci to co miał najcenniejszego. Trzymaj się i nie poddawaj. smile

3

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Najbardziej mnie wkurzył, że się rozpakował i że będzie tu mieszkał, bo on płaci czynsz i kredyt. Cóż za menda bez honoru. Wiesz co, spakowałabym mu walizki i zmieniłabym zamki. Przede wszystkim koleś powinien na dobry początek pojąć, że to, co Ci robi, jest NIEDOPUSZCZALNE i powinien powiesić się ze wstydu w sraczu i spuścić wodę. Nie szanuje Cię za grosz sad ode mnie już by dostał z piąchy, jakbym usłyszała tekst, że chce wrócić, jak mu nie wyjdzie. Nigdy go nie zdradziłaś, jesteś dla niego dobra, wozisz go na wakacje, zarabiasz kasę.. hm.. wyglądasz na taką, co nie narzeka, a więc dlaczego ten dziad uważa, że to jest w porządku, żeby traktować Cię jak śmiecia? Postaw się w końcu, w "normalnym"  świecie już by dostał nauczkę od Twoich braci, teraz niestety sama musisz zawalczyć o swój honor. Ta dysproporcja w Waszym zachowaniu względem siebie nawzajem aż kłuje mnie w oczy, za dobra jesteś dla niego, za dobra, a on zachowuje się jak jakaś rozhisteryzowana rycząca czterdziecha, jak jakaś oszalała ciota z problemami. A weźźź. Już mi łzy napłynęły do oczu, jak przeczytałam, że po tym cudownym kambeku na 4 dni nie wrócił do chałupy. Tam by była moja czerwona linia, potem bym dostała szału. Gdzie jest Twój limit? Gdzie jest granica Twojej godności?

4

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Nie sadziłam sama ze będę skłonna do takiego poświecenia...i walki. Pogoniłabym gada gdyby nie cholerny kredyt na 30 lat na mieszkanie, boje sie potwornie rozwodu, kosztów i podziału majątku...i dzieci ...kurcze dzieci.... które jak go nie ma sa osowiałe...a mimo tego co robi, bo wiedzą... jak tylko wróci do domu ciesza sie i ożywiaja....Czasem mysle ze On jest chory psychicznie, ze w ten irracjonalny sposób sie zachowuje...proponowałam mu nawet terapie, leczenie ...

5 Ostatnio edytowany przez panibaronowa (2015-03-22 11:10:13)

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Jesteś dzielną i bardzo fajną babką. Nie życzę Ci tego, ale: nie bój się rozwodu. Na razie masz siłę, ale co będzie za jakiś czas? Przyjdzie taki dzień, kiedy się wypalisz. Co wtedy? Kredyt to nic strasznego, zawsze można nieruchomość opylić. Dzieci... głupie nie są, ślepe też nie, a taka rodzina, gdzie tatuś w ten sposób dokazuje.. to myślisz, że jest dobrym dla nich środowiskiem?\

Trochę widzę siebie w Tobie.. taka dzielna, kredyt, dzieci, on.. wszystko na Twoich plecach! Raanyyy, ale masz ciężki ten plecak!!! Klucz francuski musisz naostrzyć koniecznie wink

Jak sobie pozwolisz, to gościu Ci zrobi z przyszłości jesień średniowiecza, wyjdziesz z tego jako poturbowana, złamana kobieta. Proszę, otwórz oczy i nie bój się. Dobrze trafiłaś, tu są ludzie, którzy Ci pomogą, w każdym aspekcie.

ps. moim zdaniem już jest pozamiatane. po tym, co się wydarzyło, nie wróci już poprzednie status quo.

6

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

co za gość smile wygląda na to, że z Ciebie i waszego domu zrobił sobie bezpieczne schronisko i bazę wypadową na kolejne wyprawy, jak do tej pory "niezdobyczne", za wyjątkiem jednej, którą "popsułaś", ale znajdzie sobie inne gniazdko i odleci. Zastanów się dobrze, bo może Cię postawić już niedługo przed faktem dokonanym. A prezent na rocznicę fantastyczny.

7

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Zauważam pewną zależność, Ty, moja przyjaciółka, ja, wiele jest takich dzielnych kobiet - robimy dla tych patałachów naprawdę wiele, jesteśmy super, chudniemy, na każdy seks mamy nowe majty, rodzimy dzieci, poświęcamy swoją wadżajnę i brzuchy, pracujemy, jesteśmy wesołe i uśmiechnięte, zarabiamy kasiorę, a tym baranom zaczyna odbijać. Nie chodzi mi o to, że wymagam peanów, tylko zwykłej przyzwoitości. Niestety, niedoczekanie. Jeden siedzi w świecie Wertera, drugi je kaszę i ćwiczy jogę, trzeci lata za babami i to jeszcze nieudolnie!
A my, idiotki, wybaczamy, bo rodzina jest najważniejsza, jakby oni byli zwolnieni z myślenia i kojarzenia związku przyczynowo-skutkowego.
Przypomniała mi się scena z filmu, gdzie laska po rozwodzie postanowiła zacząć życie na nowo, stać się taka przebojowa, super, założyła sobie koszulkę z napisem NOW... no ale spojrzała w lustro, a tam... WON.

I tak jak jestem pełna podziwu dla naszych szlachetnych postaw, każda na swój sposób znosząca cierpienie w imię wyższego dobra, to wiesz co, tak sobie myślę, że nigdy to nie zostanie docenione. Nie spotkałam się jeszcze z historią, która by się zakończyła w ten sposób, że neurotyczny półdebil, znany bliżej jako nasz wybranek serca, przyszedłby i powiedział: Booożee, ale narobiłem, wiesz co, masz rację, chodźmy na terapię, jestem idiotą kocham cię wybaczmi. Niee, wręcz przeciwnie, nakręca się spirala pretensji, im bardziej on widzi Twoje opanowanie, tym bardziej zaczyna szaleć. Nie masz wpływu na swojego męża, co jak Beavis i Butthead postanowił zaliczyć amerykę, nie łudź się, że on doceni to, co teraz robisz.  Jedyne, na co masz wpływ, to granica, do której pozwolisz się krzywdzić. I życzę Ci, aby ona znalazła się JUŻ. Naprawdę dość.

8

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Zasugerowałaś, że on może mieć coś z głową- jeśli wierzyć Twojemu opisowi tego mena, to ja uważam, że nie może, ale na pewno jest  to człowiek porządnie zaburzony. Może to border? Oni lubią się puszczać i właśnie tak się zachowują. To niezrównoważone i rozchwiane emocjonalnie czubki.
Szkoda, że masz ten kredyt, bo rzeczywiście, w razie, jak go pogonisz, to spadnie na Ciebie ciężar spłacania tego kredytu. Na poczuwanie się do odpowiedzialności albo do słowności ze strony popapranego raczej bym nie liczyła. To taki męski bluszcz- ciężko Ci będzie odciąć się od takiego. Bardzo Ci współczuję. Będzie siedział Ci na karku dopóki się da, a za Twoimi plecami będzie łaził za jakimiś babami i co chwilę jakąś zwodził. Raz uda mu się jakąś bzyknąć, a innym razem kobieta go pogoni, gdy zorientuje  się, że ma do czynienia z barachłem.
Musisz zakręcić się koło tego kredytu. Może idź do jakiegoś doradcy finansowego, do prawnika i poproś o radę, jak mogłabyś bezpiecznie wywinąć się z tego kredytu. Czy zostaniesz z tym człowiekiem, czy nie, to czas pokaże, ale sprawę wspólnych z nim rozliczeń finansowych załatw sobie już teraz, bo przynajmniej jeden kłopot spadnie Ci z głowy.
Dlaczego on to robi? ciężko powiedzieć, bo zepsutego czubka nie zrozumiesz/ Czasem nie da się po prostu ogarnąć rozumem postępowania idioty, bo to wymyka się jakiejkolwiek logice. Nie pojmiesz dlaczego on to robi. Odpowiedzi może być sto a nawet sto jeden. Może to zaburzony chłop, może jest zepsutym hedonistą, któremu z lekka powywracało się we łbie od nadmiaru wolnego czasu i braku pasji, może to podły skurwiel, może piotruś pan, może pospolitus ruchatus, może to a może tamto. Odpowiedzi nie znajdziesz.
Trzymaj się po prostu faktów i skoro do tej pory namierzyłas kilka już bab, które on bzyknął (tylko jedna z nich pogoniła chłystka, reszta dała się bzyknąć), i na dodatek wiesz, że on łowi te kobiety na bajkę o tym, że jest kawalerem, to chyba nie masz już złudzeń, co do tego człowieka, a przynajmniej nie powinnas ich mieć.
Zacznij przymierzać się do rozwodu, pozałatwiaj sobie sprawy finansowe i powoli ewakuuj się z tego cudownego małżeństwa. Żadnej godziwej przyszłości dla Ciebie w  tym związku nie ma.
Jesteś mamuśką jakiegoś zepsutego do szpiku kości łajdaka i tak to pozostanie.
Uciekaj z tego układu, bo zmarnujesz sobie zdrowie nerwy i nie wiadomo ile lat życia.

9

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

*kredyt spłaca się solidarnie, sąd przy rozwodzie nie decyduje, kto ma kredyt spłacać, bo o tym decyduje bank.
*dane osobowe kochanek - spisuj je, powołasz je na świadka, dzieci zostaną przy Tobie.
*dowody zdrady, zbieraj je. Dostaniesz rozwód z orzeczeniem o jego winie wyłącznej, a jak zbierzesz dobrą teczkę, to możesz ubiegać się o całą nieruchomość, przy solidarnej spłacie kredytu (czyli typ będzie płacił kredyt za mieszkanie, w którym nie będzie mieszkał - z całego serca mu tego życzę), do tego sąd zasądzi alimenty na Ciebie i dzieci.
*dobry prawnik to jest Twój nowy, najlepszy kumpel.

Tak, jak powiedziała Julka, nie wiadomo jak, ale szurnięty jest na pewno. Uciekaj, bo położysz na ołtarzu tego nieudanego małżeństwa siebie, a im dalej w las, tym trudniej Ci się będzie pozbierać

10 Ostatnio edytowany przez Niebieska1980 (2015-03-22 12:24:02)

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...
panibaronowa napisał/a:

*kredyt spłaca się solidarnie, sąd przy rozwodzie nie decyduje, kto ma kredyt spłacać, bo o tym decyduje bank.

racja,rozwód nie ma nic to spłaty kredytu.

panibaronowa napisał/a:

*dowody zdrady, zbieraj je. Dostaniesz rozwód z orzeczeniem o jego winie wyłącznej, a jak zbierzesz dobrą teczkę, to możesz ubiegać się o całą nieruchomość, przy solidarnej spłacie kredytu (czyli typ będzie płacił kredyt za mieszkanie, w którym nie będzie mieszkał - z całego serca mu tego życzę), do tego sąd zasądzi alimenty na Ciebie i dzieci.

Tutaj różnie. Sąd nie zasądzi, że mieszkanie jest jednej strony tj. nie może zmienić aktu notarialnego i kredytu. to mogą zrobić współwłasciele. Często np. adwokaci proponują by zamiast ubiegać się o winę ugrać coś w podziale majątku. Sąd może uznać, że np. matka z dziećmi będzie mieszkała w mieszkaniu ale współwłaścicielem jest nadal ex-mąż (jeśli jest tak w akcie notarialnym). Może on ( a raczej powinien płacić kredyt) co w praktyce oznacza, że ma pełne prawo do mieszkania za lat np. 10 (jeśli nie przepisze na dzieci).

Alimenty na dzieci na pewno, na siebie różnie. Zależy od winy głównie ale jeśli udowodni w sądzie, że płaci kredyt (a musi płacić), pewnie jeszcze coś (może czynsz czy jakieś opłaty), sam musi wynająć mieszkanie, dostanie wysokie alimenty na dzieci a żona zarabia nieźle przy pewnej pracy, wcale nie musi ich dostać a i adwokaci będą chcieli by tego uniknąć.

11

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...
Niebieska1980 napisał/a:
panibaronowa napisał/a:

*kredyt spłaca się solidarnie, sąd przy rozwodzie nie decyduje, kto ma kredyt spłacać, bo o tym decyduje bank.

racja,rozwód nie ma nic to spłaty kredytu.

panibaronowa napisał/a:

*dowody zdrady, zbieraj je. Dostaniesz rozwód z orzeczeniem o jego winie wyłącznej, a jak zbierzesz dobrą teczkę, to możesz ubiegać się o całą nieruchomość, przy solidarnej spłacie kredytu (czyli typ będzie płacił kredyt za mieszkanie, w którym nie będzie mieszkał - z całego serca mu tego życzę), do tego sąd zasądzi alimenty na Ciebie i dzieci.

Tutaj różnie. Sąd nie zasądzi, że mieszkanie jest jednej strony tj. nie może zmienić aktu notarialnego i kredytu. to mogą zrobić współwłasciele. Często np. adwokaci proponują by zamiast ubiegać się o winę ugrać coś w podziale majątku. Sąd może uznać, że np. matka z dziećmi będzie mieszkała w mieszkaniu ale współwłaścicielem jest nadal ex-mąż (jeśli jest tak w akcie notarialnym). Może on ( a raczej powinien płacić kredyt) co w praktyce oznacza, że ma pełne prawo do mieszkania za lat np. 10 (jeśli nie przepisze na dzieci).

Alimenty na dzieci na pewno, na siebie różnie. Zależy od winy głównie ale jeśli udowodni w sądzie, że płaci kredyt (a musi płacić), pewnie jeszcze coś (może czynsz czy jakieś opłaty), sam musi wynająć mieszkanie, dostanie wysokie alimenty na dzieci a żona zarabia nieźle przy pewnej pracy, wcale nie musi ich dostać a i adwokaci będą chcieli by tego uniknąć.

Jeśli udowodni, że żyje w niedostatku, może się ubiegać o alimenty na siebie, ale nie wiadomo, czy jej się chce. Laska może wystąpić o zniesienie współwłasności - nie wiem, co w takim przypadku dzieje się z kredytem, ale z tego, co się orientuję, kredyt jako pasywa nie wchodzi w skład majątku wspólnego i sąd nie decyduje, co z nim dalej, więc nawet jak mąż nie będzie mieszkał, to kredyt będzie musiał płacić solidarnie z eksmałżonką mimo podziału majątku wspólnego. (?)

12

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Witaj

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mąż przechodzi kryzys wieku średniego. Stary świat przestaje się podobać -  aktualna rodzina nie daje już szczęścia, dotychczasowy świat stał się passe. Pogoń za ?cycatymi blondynami? (nie chcę nikogo urazić, używam tylko przenośni) już się zaczęła, brakuje mi jedynie informacji o zakupie sportowego auta i spędzaniu czasu na siłowni. Nie doszukałem się w tekście wieku męża, ale raczej nie jest to facet po 40 więc powyższy argument raczej odpada.

?Sedno sprawy... Najpierw prosił ze chce żebym pozwoliła mu sie wyprowadzić i dać wolna reke, ze chce spróbować jak to jest z inna kobieta ... jak mu nie wyjdzie to chce wrócić?

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie takiej bezczelności. Mąż zdradza Cię przy każdej możliwej okazji, zdaje sobie sprawę, że o tym wiesz i, co gorsze, skoro próbujesz dalej walczyć o małżeństwo to bezczelnie wykorzystuje Twoją słabość.

Szukanie winy łóżkowej to błędny trop, nie tędy droga. Gdyby miały one miejsce to mąż spotykałby się z kilkoma kochankami, a po owocnych wieczorach z wielka przyjemnością wracałby do żony i dzieci, które kocha. Taka sytuacja rodem z trylogii Millenium Stiega Larssona. Erika za zgodą męża spotyka się w celach łóżkowych z Michaelem. Pomiędzy małżonkami panuje bezdyskusyjna miłość, w związku z czym mąż świadomy niezaspokojonego popędu żony pozwala na dużo. Takie sytuacje tylko w książkach... 

Mam 2 pytania:

1.    Skąd masz tak dokładne informacje odnośnie kochanek ? babka z dzieckiem, po rozwodzie, nie ?wpuściła? go do łóżka itp. W jaki sposób kontaktuje się z tymi kochankami? Czyżby mąż nie był świadomy, że masz dostęp do jego kont? Poza tym z tego co piszesz to zwierza się z ?nowych zdobyczy? swoim byłym kochankom.
2.    Możesz w kilku słowach napisać o tym pozwie rozwodowym. Czy przedstawił jakieś niestandardowe argumenty (poza niezgodnością charakteru itp.) Rozumiem, że wniosek został później cofnięty.

Pozdrawiam

13 Ostatnio edytowany przez Niebieska1980 (2015-03-22 13:03:21)

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...
panibaronowa napisał/a:

Jeśli udowodni, że żyje w niedostatku, może się ubiegać o alimenty na siebie, ale nie wiadomo, czy jej się chce. Laska może wystąpić o zniesienie współwłasności - nie wiem, co w takim przypadku dzieje się z kredytem, ale z tego, co się orientuję, kredyt jako pasywa nie wchodzi w skład majątku wspólnego i sąd nie decyduje, co z nim dalej, więc nawet jak mąż nie będzie mieszkał, to kredyt będzie musiał płacić solidarnie z eksmałżonką mimo podziału majątku wspólnego. (?)

Sąd nie może zabrać połowę mieszkania facetowi i "dać" żonie. Małżonkowie mogą przed rozwodem zrobić podział majątku (rozdzielność majątkową i podział majątku) i mąż może przepisać mieszkanie (swoją część) na nią.  To ma plusy i minusy:

plusy
- kobieta ma mieszanie i mężowi już nic do tego

minusy
- mąż nie będzie płacił kredytu tylko żona. ale..jeśli żona nie ma sama zdolności kredytowej -nie przejmie na siebie kredyt u , mąż cały czas ma ten kredyt tj. jeśli żona nie będzie płaciła, przyjdzie bank do męża. Natomiast nie liczyłabym , że po przepisaniu na żonę będzie tak wspałniałomyślny by ten kredyt płacić

Lepsze wyjście. Nadal jest mieszkanie "wspólne" ale tylko żona płaci kredyt i koszty (jeśli ją na to stać), po iluś tam latach może się przypomnieć i w sądzie będzie domagała się by mąż ją spłacił bo ona utrzymywała wspólne mieszkanie. Oczywiście nikt na to nie pójdzie i on będzie wolał płacić kredyt by później mieć pół mieszkania.
Dlatego często adwokaci próbują rozegać inaczej -rezygnuj z winy bo ona niewiele daje prócz satysfackji a ugraj coś na majątku. Gdzieś to już było opisane.

14

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Ha haha smile dziewczyna dopiero się żali, że jej źle z mężem, a my już ją rozwiodłyśmy i podzieliłyśmy majątek big_smile Widzisz Kate? To nie takie straszne smile

15

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...
MałaKate napisał/a:

pogoniłam w cholere suke !!! .

on to mąż, a one suki?
smile
jesteś w stanie wyrazić się tak o innej kobiecie, a o kimś kto Ci ślubował wierność nadal piszesz z szacunkiem smile

Moja droga prawda jest taka, że masz za męża najgorszego wała. Jedna z kochanek - suka okazała się mądrzejsza od Ciebie, bo go nie chciała.

Mądra, atrakcyjna kobieta boi się pogonić takiego tłuka? Dlaczego? Dasz się latami upokarzać na oczach dzieci? Jaki przykład im dasz?



To pisałam ja suka.

16

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...
Antymon napisał/a:

Witaj

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że mąż przechodzi kryzys wieku średniego. Stary świat przestaje się podobać -  aktualna rodzina nie daje już szczęścia, dotychczasowy świat stał się passe. Pogoń za ?cycatymi blondynami? (nie chcę nikogo urazić, używam tylko przenośni) już się zaczęła, brakuje mi jedynie informacji o zakupie sportowego auta i spędzaniu czasu na siłowni. Nie doszukałem się w tekście wieku męża, ale raczej nie jest to facet po 40 więc powyższy argument raczej odpada.

?Sedno sprawy... Najpierw prosił ze chce żebym pozwoliła mu sie wyprowadzić i dać wolna reke, ze chce spróbować jak to jest z inna kobieta ... jak mu nie wyjdzie to chce wrócić?

Nie jestem w stanie wyobrazić sobie takiej bezczelności. Mąż zdradza Cię przy każdej możliwej okazji, zdaje sobie sprawę, że o tym wiesz i, co gorsze, skoro próbujesz dalej walczyć o małżeństwo to bezczelnie wykorzystuje Twoją słabość.

Szukanie winy łóżkowej to błędny trop, nie tędy droga. Gdyby miały one miejsce to mąż spotykałby się z kilkoma kochankami, a po owocnych wieczorach z wielka przyjemnością wracałby do żony i dzieci, które kocha. Taka sytuacja rodem z trylogii Millenium Stiega Larssona. Erika za zgodą męża spotyka się w celach łóżkowych z Michaelem. Pomiędzy małżonkami panuje bezdyskusyjna miłość, w związku z czym mąż świadomy niezaspokojonego popędu żony pozwala na dużo. Takie sytuacje tylko w książkach... 

Mam 2 pytania:

1.    Skąd masz tak dokładne informacje odnośnie kochanek ? babka z dzieckiem, po rozwodzie, nie ?wpuściła? go do łóżka itp. W jaki sposób kontaktuje się z tymi kochankami? Czyżby mąż nie był świadomy, że masz dostęp do jego kont? Poza tym z tego co piszesz to zwierza się z ?nowych zdobyczy? swoim byłym kochankom.
2.    Możesz w kilku słowach napisać o tym pozwie rozwodowym. Czy przedstawił jakieś niestandardowe argumenty (poza niezgodnością charakteru itp.) Rozumiem, że wniosek został później cofnięty.

Pozdrawiam

Wydaje mi sie ze to nie kryzys wieku sredniego a choroba psychiczna...( a moze to  moje pobożne zyczenie ) On nie szuka kobiet młodszych, z którymi mogłby sie pokazać...mówi ze czuje sie potrzebny kobietom nieszczesliwym...bo to sa rówieśnie albo starsze, zawsze po rozwodzie i dzieciate. Ma 35 lat. Znajoma psycholog, która prowadzi tez terapie rodzinne..uwaza iz to klasyczny przydaek braku madczynych uczuc i efekt depresji poporodowej jego matki, na wskutek której był odrzucowny i nie kochany...w co jestem wstanie uwierzyć... zawsze był przez nia nie akceptowany, porównywany do młodszego brata który był ładniejszy, zdolniejszy i wielej wolno mu było.. Po za tym tesciowa choruje na chorobe dwubiegunowa i leczy sie psychiatrycznie...teraz okazało sie ze i jej brat na wskutek traumy zawałow na kopalni miał epizod w Toszku a jego dziadek sie powiesił w stanie wojennym...wiec rodzina jest obciazona psychiatrycznie...a te choroby sa dziedziczne...

Odpowiedz na pytanie skad wiem o kochankach...Pierwsza wpuscił do domu jak wyjechałam na tydzień z dziecmi na wies...Kobieta wiedziała ze jest zonaty i ze sa małe dzieci...dazyła zeby przyjechac do naszego mieszkania, zrobili to w naszym małżeńskim łóżku, w naszej sypialni, bo po przyjezdzie...moze to dziwne ale zaraz jak tylko weszłam do domu czułam ze był ktos obcy w mieszkaniu... znalałam jej rzeczy ( drobne spinki i wsówki) na komodzie obok łóżka i zaraz wpadło mi w oko ze pewne rzeczy sa nie na swoim miejscu ...jak przesuniety obrazek z fotografia slubną nad łóżkiem ( zdjeła go zeby ja po oczach nie raziło...chyba ) Po przyjezdzie jak długo rozmawialismy ze soba i sobie wyjasnilismy wszystko , maz na drugi dzien pojechał do niej zakończyc romans...jak dziewczyna poczuła ze go traci zaczeła sie moja gechenna zaczeła nekac mnie smsami z róznych numerów z pikantnymi szczególami, telefonami, a on tez przyznał sie i o wszystkim opowiadał...myslała ze wykopie go z domu i na to liczyła...nie dałam sie sprowokować... to potem przyjeła postawe dobrej kolezanki i zaczeła mnie przepraszac smsami ze dała sie zmanipulowac a to ona jest ofiara ...tez nie reagowałam...to ze złosci udostepniła moj nr tel.na partalach randkowych zeby mezowi dac do zrozumienia ze nie jestem swieta i ze niby ja tez mam kochanka na boku...robiła to zawsze wtedy kiedy mial przyjsc do domu po pracy ...znała jego rozkład godzin jak pracuje...och duzzzzzo by pisać...Nikomu nie zycze tego co przeszałam. Byłam na komisariacie nawet ...tez jest znana...
Co do meza.... W jego zachowaniu brak tez jest logiki ze do pewnego momentu sie z tym kryje a potem zaczyna mi sie z tego zwierzac...

To własnie ona tez nakreciła go na ten pozew i tak owineła go koło palca ze polazł z nia do prawnika i upowaznil do wszystkiego.Zostawiał akty urodzenia dzieci, ślubu...Teraz widzi jaki był głupi...Dostałam od niego druk pozwu z propozycja alimentów... miałam przeczytac zanim go złozył w biurze u prawnika który to miał poporadzic...W końcu złozyl ale potem od adwokata nie odebrał bo wrócił do domu...

Pisał o braku wiezi... i rozpadzie porzycia ...co było nie prawda...i dlatego chyba sie wycofał...

Z druga kochanka miałam okazje rozmawiać przez telefon...sam dał mi słuchawke do reki...kiedy ona go namawiała zeby sie ze mna pogodził a on wiedział ze juz pozamiatane...Tez mi o niej opowiedział...W sumie to teraz jest tak kretynska sytuacja jak w filmie Oh Karol...mamy ze soba kontakt, dzwonimy smsujemy...ona mnie wspiera, jest mi wdzieczna ze ja ostrzegłam, przeprosiła mnie ...

17

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...
Al_donka napisał/a:
MałaKate napisał/a:

pogoniłam w cholere suke !!! .

on to mąż, a one suki?
smile
jesteś w stanie wyrazić się tak o innej kobiecie, a o kimś kto Ci ślubował wierność nadal piszesz z szacunkiem smile

Moja droga prawda jest taka, że masz za męża najgorszego wała. Jedna z kochanek - suka okazała się mądrzejsza od Ciebie, bo go nie chciała.

Mądra, atrakcyjna kobieta boi się pogonić takiego tłuka? Dlaczego? Dasz się latami upokarzać na oczach dzieci? Jaki przykład im dasz?

Nie bede sie wdawac w te polemike bo ...napisałma Suke nie suki...bo druga jest porzadna babka, i tak jak ja była oszukana, o czym juz pisałam... a trzeciej nie znam...wiec nie moge jej oceniac, a ta pierwsza tak SUKA dokładnie tak...zdesperowana bezwzgledna suka, bo jak inaczej nazwac dorosła babe która ma 37 lat, z kilkunastu facetami jej nie wyszło,  i wie po co wprasza sie facetowi do domu...chyba nie poto zeby w  bierki grac...wiedzac ze jest zona i dwójka małych dzieci która walczy o małżeństwo... posuwa sie do takich kroków walczac o faceta bo jej dobrze zrobił...wysyłajac i udostepniajac moje zdjecia ( bo bedac u mnie w domu zabrała kilka z naszego albumu slubnego ) co potem wyszło ja jaw i dane osobowe gdzies na portalach z oferta ze ja komnus cos zrobie za kase...LITOSCI !!! Widziała goscia przy forsie, zobaczyła fajnie zrobione miekszanie to stwierdziała ze go wycycka, miekszanie jej zrobi a potem kopnie w dupe...nie zwazajac na krzywde dzieci w tym wszystkim... Nie wybielam go, bo napisałam, ze jest glupi i naiwny i nie wiem na co liczy...



To pisałam ja suka.

18

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Bardzo Wam dziekuje za słowa wsparcia i otuchy...tego mi trzeba...to bardzo trudne...trzymac na wodzy nerwy i własne zranione uczucia...bo sie jeszcze kocha i ma nadzieje a walczy o własna godnośc...Ale z kazdej sytuacji w której udaje mi sie zachowawc dystans jestem dumna...odsunac go nie pozwolic na dotyk, przytulenie...

Jego propozycja była taka zebym niewystepowała o rozwód i nie zadała alimentów a on zobowiazuje sie płacic rata za nasze wspolne mieszkanie i czynsz + wode i prad bo to przewyzsza moje dochody...Powiedział ze nie chce zeby nasze mieszkanie poszło pod młotem bo szkoda bo tyle w nie wpakowalismy i skoro było kupione dla dzieci i ich wygody. Ja spłacam osobówke, która jezdza ale auto jest zarejestrowane na niego ( kiedy ja kupowalismy nie dostałam kreydtu na siebie bo miałam umowe na czas okreslony ) ale spłacam ja ja, oplacam dzieciakom przedszkole, obiady w szkole,  zajecia dodatkowe, telefony , garaz, internet, ubrania no i jedzenia ...  to taki układ on kredyt i czynsz to ja wtedy kredyt za auto i reszte opłat jak telefony i internet - rachunek jest dosc. Ktos mi juz doradził zebym zaczeła zbierac paragony za kazdy kupiony ciuch dla dzieci na wszelki wypadek...zeby w razie czego przed sadem udowodnic ile kosztuje utrzymanie dzieciaków. Rozwazalismy wzajemna umowe zeby spisac to u notariusza... Powiedział ze przestanie placic czynsz w momencie jak sobie kogos znajde i on sie wprowadzi...
Nie wiem co o tym wszystkim myslec...mnie by to pasowało...tylko zeby sie wywiazał...
Powiedział tez ze jezeli bedzie konieczność to w miare mozliwości pomoze mi finansowo jak bede chciała kase np. na wyjazd syna na wycieczce w szkole...czy cos takiego...mam tylko nie wpiepszac sie i nie niszczyc jego zwiazków...chce rozstac sie w zgodzie ...nie komentuje tego tylko opisuje co powiedzial...

19

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Taki układ rzeczywiście ma ręce i nogi, tylko nie wiadomo czy on bedzie wywiązywał się ze swoich zobowiązań. Jak długo, jesli już i czy pomoże umowa notarialna? Ja radzę Ci pójść do prawnika, bo może da się zabezpieczyć Ciebie leszcze lepiej. On na razie gada takie rzeczy, bo chce rozwieść się z Tobą bez orzeczenia o jego winie- nie wiadomo, jak zachowa się ten człowiek, gdy dostanie to, czego chce. Idź do prawnika i niczego nie uzgadniaj z tym człowiekiem na gębę.
Z tego, co napisałaś, ja rozumiem, że on póki co chce mieszkać w waszym mieszkaniu i szukać dla siebie odpowiadającej mu kobiety. Gdy to się stanie, wtedy on wyprowadzi się albo Ty to zrobisz i sprawa załatwiona. No cóż- jak dla mnie bez komentarza. Bezczelny facet bez godności i honoru.
Dziwię Ci się, że Ty po czymś takim masz jeszcze jakieś ciągoty do kogoś takiego. Napisałaś, że za każdym razem, gdy uda Ci się nie wpuścić oblecha do łóżka, Ty czujesz się z siebie dumna. Dla mnie to kompletna abstrakcja, bo ja nie wyobrażam sobie, bym musiała toczyć ze sobą jakąś wielką walkę, by bronić się przed uprawianiem seksu z takim facetem. Już sam jego widok napawałby mnie obrzydzeniem, ja widziałabym w nim żałosnego pajaca, a nie mężczyznę, który miałby moc podniecania mnie. Skoro Ty tak podchodzisz  do tej sprawy,  to znaczy, że ciągle masz jakies złudzenia i że nie ma takiej możliwości, by Ciebie można było obrazić albo zniechęcić. Można pluć Ci w oczy, a Ty powiesz, że deszcz pada. Na dodatek zeszmacasz się tak z powodu jakiegoś wała. Żenada.
Aż ciężko uwierzyć w to, że jesteś osobą wykształconą, na dodatek nauczycielką.
Ciekawa jestem jaka masz pozycję w szkole, czy dzieci poważają Cię i jak postrzegają Ciebie w gronie nauczycielskim.
Jego matka ma dwubiegunówkę- w takim razie masz odpowiedź odnośnie tego człowieka. A fakty z jego życia, to jak on postępuje tylko potwierdzają to, że facet jest zdrowo szurnięty.
Dziewczyno wyplącz się z tego żałosnego małżeństwa.

20 Ostatnio edytowany przez Excop (2015-03-22 17:38:39)

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...
MałaKate napisał/a:

W sumie to nie wiem od czego zacząć...
Ale musze to z siebie wyrzucić. Mam 30 a właściwie 31 lat, mężatka z 11 letnim stażem, dwoje świetnych dzieciaków- syn 9,córka 5... pracuje w nauczycielskim zawodzie i dorabiam jeszcze dodatkowo...ale generalnie zarabiam sama na siebie i dzieciaki utrzymuje sama smile

Byliśmy dość zgodnym małżeństwem choć nie idealnym, raczej domatorzy, bo mój mąż nie miał przyjaciół i kolegów, nie wychodzilismy nigdzie sami...czego mnie trochę brakowało, ale tłumaczyłam może kiedyś... teraz dzieci małe inne priorytety...
Jestem dość otwarta i zawsze, gdzie sie pojawię lgną do mnie ludzi, mam dużo przyjaciół, na których mogę polegać. Przez całe lata odkad sie pobraliśmy to mąż i rodzina była dla mnie najważniejsza. Nigdy nie szalałam po dyskotekach, nie naraziłam go na utratę zaufania, nigdy nie zdradziłam , był pierwszym i ostatnim... Lubilismy podróżować, choć moze to za duze słowo... po prostu jak była kasa i wolny weekende bralismy dzieci i jechalismy a to Wisła, Ustroń, Złoty potok...to znów Karpacz...

Rok temu w 10 rocznice ślubu zamiast kwiatów dostałam pozew rozwodowy...duzo by pisac moze bedzie okazja...po 3 miesięcznej walce z kochanka o męża pogoniłam w cholere suke !!! Desperatka zafundowała mi piekło...pomyślałam jak przez to przejdziemy zwyciężymy wszystko. Zrozumiałam jak bardzo go kocham. Przyszedł czas na wzajemne przemyślenia i analizę zwiazku...

Miałam ogromny zal do męża ze nie stac go było na rozmowę ze mna żeby powiedzieć o swoich potrzebach, które sie zmieniły. Głowne pretensje to łózko ... Nigdy nie chciał bym brała jakiekolwiek środki bojąc sie skutków ubocznych, pracował na zmiany, nie dbał tez o siebie... wiec i częstotliwość byłą jaka była ... nie chciałam kolejnego dziecka wiec to ja musiałąm trzeźwo myśleć...i trzymac emocje na wodzy...ale jak juz dochodziło do zbliżenia zawsze dbałam o nowe "koronki" inne okoliczności sytuacyjne zeby było "inaczej" Nigdy nie mielsimy problemów z przezywaniem rozkoszy...

Wystarczyło powiedzieć...kiedyś myślałem tak, ale mamy dzieci a bardzo mi tego brakuje czy mozemy rozważyć jednak antykoncepcje bo sama widzisz ze oddalamy sie od siebie..itd... ale po co ...wybrał najprostsze rozwiązanie czyli czat - kobieta - zrobienie z siebie ofiary i zdrada.

Przemyslałam wszystko doszukując sie swoich błędów, tłumaczac ... Zaczęliśmy odbudowywać nasze małżeństwo ...i to co najgorsze było naprawdę cudownie...jak nigdy dotąd...zaczęliśmy zupełnie inaczej ze soba rozmawiać, częściej sypiać, każdej nocy zasypialiśmy w objęciach wtuleni w siebie...Dzwonił z pracy, okazywał zainteresowanie nawet moja praca...myślałam, ze sie ułoży...

W październiku pierwszy raz po 10 latach pojechaliśmy na tydzień nad morze, bez dzieci. Teście i rodzina zaangażowała sie w opiekę nad dzieci bylebyśmy to skleili do kupy i uratowali rodzinę...
W grudniu nie wrócił na 4 dni do domu...Potem poszło jak lawina ...okazało sie ze przez ten cały czas dalej szukał nowych znajomości na Internecie...a 2 dni po przyjeździe z nad morza zamiast w sobotę do pracy jeździł do nowej kobiety. Poznał kolejną babkę z dzieckiem.  Trafił na dziewczynę po rozwodzie, która nie wskoczyła mu od razu do łózka ponieważ mąż postąpił z nia tak jak on ze mną wiec była ostrożna...

Wściekły na siebie ze mu nie wyszło wrócił do domu...Święta były istnym piekłem dla mnie ... ja cierpiaca, z pęknietym sercem...on nieszczeliwie zakochany...ale nie chciałam niszczyc swiat dzieciom, które sa głupie za nim.Z trudem po raz drugi zaczelismy to odbudowywac, bo w sumie to nie doszło do fizycznej zdrady... ( miałam okazje rozmawiać z dziewczyna, która miała zal do niego wiec wiedziałam ze to prawda...)
W sumie to nie wiem na co liczyłam ...

Teraz jest kolejna kobieta... o której dowiedziałam sie własnie od tej drugiej kochanki, jak po raz kolejny nie wrócił przez weekend na noc, tłumaczac sie ze walczy o nia... Kłamstwa gonią kłamstwa...i wszystko wychodzina jaw...

Sedno sprawy... Najpierw prosił ze chce żebym pozwoliła mu sie wyprowadzić i dać wolna reke, ze chce spróbować jak to jest z inna kobieta ... jak mu nie wyjdzie to chce wrócić....nie zgodziłam sie .... Postawiłąm warunek albo sie rozstajemy i próbouj sobie z kim chcesz i ile chcesz ( mimo iż dalej go kocham ) albo kończysz te szaleństwa i zaczynamy wszystko od nowa...Teraz jak w ubiegłą niedziele spakowałam mu rzeczy po tym jak wyszło ze jest kolejna kobieta a spedziałam kolejna noc przy telefonie czekajac ....to sie rozpakował i powiedział ze  sie nie wyniesie bo to On spłaca kredyt i czynsz i bedzie tu mieszkał...bo jak sie okazło znów mu nie wyszło...z kolejna babka...bo je okłamuje ze jest kawalerem - jak sie okazuje ze jest żonaty i ma dwójkę dzieci każda go olewa....

To jest jakis koszmar...

Nie potrafie tego zrozumieć, czego ten człowiek chce...Do czego dąży, czego mu brakuje.
Miec 4 pokojowe mieszkanie wyremontowane w wysokim standardzie, kobietę samodzielna i niezależna, która zawiezie go bez problemu nawet na drugi koniec Polski, jesli trzeba, bo kocham siedzieć za kierownica i 600km za kółkiem to nie problem...Nigdy nie robiłammu problemów jak chciał wypić w towarzystwie kieliszek....dobrze zarabiam i pomagam mu cisnąć ten piepszony "wóżek"...Lubie sie elegancko ubrać wiec nigdy nie musiał sie wstydzić ze ze sie niestosowanie ubrałam, bo i nieraz wychodząc wspólnie ogladali sie za mna dojrzali faceci koło 40 tki...to wtedy jeszcze mąż żartował ..." kreci mnie to, ze ogladaja sie za Toba a Ty jestes moja i wiem ze jestes tylko moja..." ale nigdy nie zwracałam na to uwagi...Bo był On. Nie jestem super modelka - szupła szprycha...bo urodziłam dwoje dzieci i brzuch nadaja sie do plastyki...ale zawsze twierdził ze nigdy mu to nie przeszkadzało....przez ostatnie dwa lata spadło mi 20kg i waze 65 kg wiec otyła tez nie jestem.Lubie seks i nie problem dla mnie kupić seksowny gorsert czy pończochy.... Kurde powiedzcie mi o co chodzi...Miec wszystko i zostawic to w cholere i polecieć do innej baby z która nawet nie wie czy mu wyjdzie.... Nie wiem, na co ten IDIOTA liczy ... One pewnie na kase...ale On jej nie ma...jak opłaci kredyt i czysz jest bez grosza....Panowie powiedzcie mi co Wy o tym myślicie...

Starsznie go kocham mimo tej krzywdy jaka mi wyrzadził, tęsknie....mam zal ale tez wiem ze nie chce tak życ... bo wiem ze stane sie zgorzkniała i strace najplepsze lata... kazdy mi mówi ze mam go olac i poszukać nowej miłości, otworzyc sie na ludzi...a ja boje sie ze nie bede umiała... sad staram sie juz nie płakać zeby oszedzić dzieci...

Czy On zrozumie coś ...

Rzadko denerwuję się, czytając historie na tym Forum i staram się powściągnąć język niezależnie od wymowy wątku.
Tym razem nie zdzierżę. Co za łajdak bez krzty przyzwoitości! Autorko, nie powinnaś oglądać się na nic wnieść o rozwód z wyłącznej jego winy. Kredyt i mordęga rozwodowa to pikuś przy tym, co on Ci zafundował. Ty go wciąż kochasz, tego niby mężczyznę? Powinnaś czuć obrzydzenie do drania.
Dawno nie słyszałem o tak wielkim braku szacunku do partnerki i do samego siebie.

21

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...
julkaxx napisał/a:

Taki układ rzeczywiście ma ręce i nogi, tylko nie wiadomo czy on bedzie wywiązywał się ze swoich zobowiązań. Jak długo, jesli już i czy pomoże umowa notarialna? Ja radzę Ci pójść do prawnika, bo może da się zabezpieczyć Ciebie leszcze lepiej. On na razie gada takie rzeczy, bo chce rozwieść się z Tobą bez orzeczenia o jego winie- nie wiadomo, jak zachowa się ten człowiek, gdy dostanie to, czego chce. Idź do prawnika i niczego nie uzgadniaj z tym człowiekiem na gębę.
Z tego, co napisałaś, ja rozumiem, że on póki co chce mieszkać w waszym mieszkaniu i szukać dla siebie odpowiadającej mu kobiety. Gdy to się stanie, wtedy on wyprowadzi się albo Ty to zrobisz i sprawa załatwiona. No cóż- jak dla mnie bez komentarza. Bezczelny facet bez godności i honoru.
Dziwię Ci się, że Ty po czymś takim masz jeszcze jakieś ciągoty do kogoś takiego. Napisałaś, że za każdym razem, gdy uda Ci się nie wpuścić oblecha do łóżka, Ty czujesz się z siebie dumna. Dla mnie to kompletna abstrakcja, bo ja nie wyobrażam sobie, bym musiała toczyć ze sobą jakąś wielką walkę, by bronić się przed uprawianiem seksu z takim facetem. Już sam jego widok napawałby mnie obrzydzeniem, ja widziałabym w nim żałosnego pajaca, a nie mężczyznę, który miałby moc podniecania mnie. Skoro Ty tak podchodzisz  do tej sprawy,  to znaczy, że ciągle masz jakies złudzenia i że nie ma takiej możliwości, by Ciebie można było obrazić albo zniechęcić. Można pluć Ci w oczy, a Ty powiesz, że deszcz pada. Na dodatek zeszmacasz się tak z powodu jakiegoś wała. Żenada.
Aż ciężko uwierzyć w to, że jesteś osobą wykształconą, na dodatek nauczycielką.
Ciekawa jestem jaka masz pozycję w szkole, czy dzieci poważają Cię i jak postrzegają Ciebie w gronie nauczycielskim.
Jego matka ma dwubiegunówkę- w takim razie masz odpowiedź odnośnie tego człowieka. A fakty z jego życia, to jak on postępuje tylko potwierdzają to, że facet jest zdrowo szurnięty.
Dziewczyno wyplącz się z tego żałosnego małżeństwa.

mi

Zle sie moze wyrazilam, nie jasno..to wlasnie minus forow....nie sypiam juz z nim od przedostatniej akcji...wynioslam swoje rzeczy do goscinnego pokoju i spie tam ...jedzenie kupuje tylko tyle co dla mnie i dzieci...majac na mysli dotyk..chodzilo mi o normalne podanie dloni czy jego proby podejscia blizej mnie...w rozmiwe...chodzi mi o umiejetnosc rozmowy bez zlosliwosci...chamskich tekstow...trzymanie nerow na wodzy...

22

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

No tak...- w takim razie zwracam Ci honor. Źle Cię zrozumiałam i myślałam, że Ty jeszcze musisz toczyć ze sobą jakieś wewnętrzne walki, by opierać mu się przed seksem. To byłby już szczyt wszystkiego, gdyby ten oblech jeszcze Cię pociągał, jednak wiesz doskonale o tym, że i takie kobiety bywają na tym świecie. Facet zdradza je na prawo i na lewo, wcale się nawet z tym nie kryje, a one idą z takim do łóżka, jak gdyby nigdy nic i jeszcze potrafią wziąć brudnego kutasa do buzi, często prosto po powrocie takiego chłopa od doopy. W życiu naprawdę bywa różnie. Przez moment wydawało mi się, że jesteś jedną z takich kobiet. Przepraszam więc, że zrobiłam ci przykrość.
Ja myślę, że ze względu na ten kredyt powinnaś olać względy ambicjonalne, zero złudzeń, bo wiadomo, jest pozamiatane, ale powinnaśi tak się ustawić, żebyś nie została na lodzie z tym kredytem. Na razie on mieszka w tym samym mieszkaniu, co Ty, więc wykorzystaj ten czas na to, by jak najlepiej przygotować się do załatwienia spraw finansowych. Potem, gdy on ewentualnie zwiąże się z jakąś i daj Boże wyprowadzi po dobroci, to nagle sprawy się skomplikują. Może okazać się, że ta jego wybranka będzie krzywym okiem patrzyła na to, że on dalej spłaca raty kredytu za mieszkanie, w którym nie mieszka. Będzie wierciła mu dziurę w brzuchu, stawiała pod ścianą i jeśli źle się pozabezpieczasz, to za jakiś czas skończy się Twoja sielanka finansowa.
Idź do prawnika i zrób porządną rozdzielność majątkową. Już teraz wnieś sprawę o alimenty - no, nie analizuj czubka ani jego motywacji, bo sa proste i nie ma o czym dyskutować (szkoda Twojego zdrowia, energii i nerwów, przyjmij fakty, jakimi one są i tyle), tylko zaweźmij się w sobie i zacznij chodzić koło spraw bytowych.
Pokorne cielę dwie matki ssie- zamiast więc unosić się honorem i podchodzić do tego człowieka, jak do równorzędnego partnera, który zrozumie język, w którym do niego przemawiać, Ty na co dzień zachowuj się normalnie, nie kłóć się z nim, niczego już nie wyjaśniaj, zyj swoim życiem, ciesz się zdrowiem, dziećmi, pracą, wiosną czym tylko chcesz, a za plecami łajdusa kręć się koło sprawa bytowych. Odkładaj też jak najwięcej kasy.
Wykłócanie się z tym człowiekiem i tak niczego nie zmieni, a tylko stracisz nerwy. Czasem przy czubkach lepiej zgrywać się na z lekka przygłupawą- więcej z niego wydoisz. Bądź po prostu cwana. On niech sobie szuka kolejnej kobiety (znajdzie na 100%, bo dzisiaj kobiety tak się uganiają za chłopami, że jeśli on jako tako wygląda i ma w miarę gruby portfel oraz gadane, to kobiety nie przebierają, nie sprawdzają faceta, tylko biorą, co podleci i jeszcze się z tego cieszą), bo za jakieś kilka miesięcy jak już urobi pod siebie kolejną, to może Ci się wyprowadzi.
Napisałaś, że on nie szuka młódki, lecz woli nawet starsze, byle tylko były to kobiety po przejściach, poranione i pokopane przez los. No tak- to wiele mówi o tym człowieku. Ty jesteś dla niego za mądra i dlatego nie kojarzysz mu się z kobiecością. Są tacy- nic na to nie poradzisz.
Myślę, że przed wami jakiś rok albo dwa tego wspólnego pomieszkiwania. Wyznacz granice, żeby ktoregoś dnia oblech nie prowadził Ci do domu jakiejś baby. Miałas już przyjemnośc obcowania z jedną z takich, to wiesz doskonale o tym, że w życiu bywa różnie. On może poznać babę, która bez żadnych oporów przyjdzie z nim do waszego mieszkania na kawę, a potem skorzysta z twojej łazienki, podmyje doopę i wskoczy chłopu do łóżka. I co wtedy zrobisz? Wolność Tomku w swoim domku. Wyznacz więc bardzo konkretne granice, bo może być różnie, zanim on na dobre Ci się nie wyniesie.
Życzę Ci dużo siły i cierpliwości oraz przytomności umysłu. Zanim wygrzebiesz się z tego bagna mocno się jeszcze pobrudzisz w gofnie. Współczuję Ci.

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Tu nie ma już co negocjować. Facet nie nadaje się do niczego. Negocjuje bo im bardziej opóźni sprawę tym bardziej zdoła nagmatwać w sądzie. Należy zabezpieczyć jeszcze ciepłe dowody, wszystkie trzy panienki wezwać na świadków, przeprowadzić orzekanie o winie bo jest bezsporna - jakieś braki seksu w małżeństwie rozwiązuje sie przez seksuologa i terapię małżeńską a nie przez zdradę. Niestety, jeśli ktoś nie dotrzymał umowy małżeńskiej, złamie też i inne umowy - nie mając nad głową zasądzonych alimentów nie będzie się starał o zachowanie za wszelką cenę pracy i przy pierwszych problemach przestanie płacić. Względną pewność daje tylko wyrok sądu. Orzekanie o winie zobowiązuje też do alimentacji na rzecz małżonka jeśli zachoruje - o ile pamiętam bezterminowo lub do wejścia w nowy związek. To ważne zabezpieczenie. Żadnych kompromisów, żadnych wahań, żadnych kroków w tył. Układać to się można z mężczyzną a nie z taką męską cip@. Na pniu umawiaj się z adwokatem, forum nie zastąpi profesjonalnej pomocy prawnej - co najwyżej podsunie opcje - a tu nie ma opcji poza razwodem.

24

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Trudno znaleźć drugiego takiego bez jajecznego gnoja jak "twój" mężuś.

25

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...
MałaKate napisał/a:

Nie sadziłam sama ze będę skłonna do takiego poświecenia...i walki. Pogoniłabym gada gdyby nie cholerny kredyt na 30 lat na mieszkanie, boje sie potwornie rozwodu, kosztów i podziału majątku...i dzieci ...kurcze dzieci.... które jak go nie ma sa osowiałe...a mimo tego co robi, bo wiedzą... jak tylko wróci do domu ciesza sie i ożywiaja....Czasem mysle ze On jest chory psychicznie, ze w ten irracjonalny sposób sie zachowuje...proponowałam mu nawet terapie, leczenie ...

Mieszkanie w ostateczności można wynająć żeby "się spłacało".
Generalna zasada jest taka że dostaje je osoba przy której zostają dzieci.

26

Odp: Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...
MałaKate napisał/a:

Czy On zrozumie coś ...

On doskonale rozumie wszystko: nie chce być z Tobą, więc szuka innej.
Pytanie, czy Ty zrozumiesz coś?

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Pytanie do panów o męski punkt spojrzenia...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024