Menu w żłobku - szok!!! - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Menu w żłobku - szok!!!

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Temat: Menu w żłobku - szok!!!

Witam!

Mój syn skończył rok. Za parę dni oddaję go do żłobka i jestem w ciężkim szoku po zapoznaniu się z jadłospisem maluchów. Obiady można nazwać "normalnymi", natomiast drugie śniadania, podwieczorki i desery w których to znajdują się np: "sok Kubuś", "deser monte", wafel Grześ(!), kanapka z Nutellą, serek Danio czy paluszki to dla mnie istne nieporozumienie! Natomiast z owoców w tygodniowym menu tylko raz zaistniała marchewka z jabłkiem. Jestem przerażona że moje dziecko bedzie jadło coś takiego, coś, czego nigdy jeszcze w ustach nie miało a w dodatku nafaszerowane samym cukrem!
Przeraża mnie to podwójnie, gdyż tyle się mówi o zdrowych nawykach żywieniowych które ja wprowadzam do życia mojego dziecka a żłobek - instytucja która powinna świecić przykładem najzwyczajniej w świecie truje dzieci.

Czy któraś z Was spotkała się z takim schematem żywienia w placówce?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

mirella ja jak zapisywałam córkę do przedszkola to pani dyrektor pytała czy Ja będę przynosić jedzenie czy będzie jadłam to co dzieci. a może zapytaj w żłobku czy Ty możesz dawać jedzenie swoje. faktycznie za dużo cukru jak dla rocznego jak i nawet starszego dziecka.

3

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

No mnie nikt nie pytal czy będę nosić jedzenie ale w takiej sytuacji tak zrobię. Obiady OK ale śniadania i podwieczorki to dla mnie nieporozumienie.

4

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
mirella napisał/a:

No mnie nikt nie pytal czy będę nosić jedzenie ale w takiej sytuacji tak zrobię. Obiady OK ale śniadania i podwieczorki to dla mnie nieporozumienie.

jestem przekonana, że dobieranie menu jest pod nadzorem, raczej nie może być samowolką,
może warto zwrócić się do dyrektora placówki o wyjaśnienia, jeżeli coś wzbudza twoje obawy

5

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Dla mnie takie menu to nawet szkolniakowi bym nie dawkowała. PARANOJA!! natłok cukru i tłuszczy ,a gdzie witaminy?
Gdzie codzienny owoc na deser?   Weź ty raban podnieś
W życiu na twoim miejscu bym nie wyrazila zgody ,aby  dziecko taka dietę w placówce miało.
Zero wartości odżywczych, najbardziej przeraził mnie brak  owoców  jako alternatywa słodyczy.

6 Ostatnio edytowany przez je veux (2015-03-21 15:19:59)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Co zrobić...
Na szczęście faktycznie do żłobków i innych można teraz własne jedzonko przynosić... smile
Zakumalam...
Swoja droga- dorośli to trochę co innego niż dzieci, których ciałko i wszystko dopiero się buduje..
Gdy przypatrzyc się 10 latkowi to poprzez cala dobę je więcej niż dorosły, a jego przemiana materii plus .. Materiał wykorzystany do wzrostu sprawiają, ze często są nadal chudzielcami ( jakby miały węża w przewodzie pokarmowym ).
Zamierzam do tego, ze .. Dziecko potrzebuje naprawdę wartościowych produktów,..
Dorosłym potrzebne są one do odporności itd, ale juz nie w takich ilościach jak maluszkom. Żaden jogurcik- tona cukru, tylko kapusta kiszona i ogórki kwaszone- to buduje dobra florę bakteryjna żołądka ... :)itd itd...
Inna sztuka jest z motywowanie dziecka do ..takiej diety, jeśli wczesniej fundowali mu sie cukier w cukrze...
Nawyki żywieniowe, to wbrew pozorom bardzo ważną sprawa. Jedna z ważniejszych: od tego zależy jak funkcjonuje nasze cale ciało, łącznie z psychika i to, co damy naszemu dziecku w dzieciństwie, zaowocuje w jego dorosłym życiu..chociażby tak banalna sprawa, jak komórki tłuszczowe,.. Czy zafundujemy ich wzrost i pozwoli my na slucznego, małego pulpecika , czy jednak utrzymamy ciało w zdrowej homeostazie ( i tu zadecyduje genetyka o naszym wyglądzie, sama natura do stosuje sobie wagę etc).
Kolejny temat rzeka..

7

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
in_ka napisał/a:
mirella napisał/a:

No mnie nikt nie pytal czy będę nosić jedzenie ale w takiej sytuacji tak zrobię. Obiady OK ale śniadania i podwieczorki to dla mnie nieporozumienie.

jestem przekonana, że dobieranie menu jest pod nadzorem, raczej nie może być samowolką,
może warto zwrócić się do dyrektora placówki o jwyjaśnienia, jeżeli coś wzbudza twoje obawy

Taki nadzór, ze w powszechnym przekonaniu występują, ze słodki jagurcik jest super zdrowiutki- jak wszelka reklama zwykłą głosić a co przez osoby wtajemniczone jest wiadomym, ze to ... Nieprawda. Ale jak przyjdzie sobie taki dostawca do przedszkola, dajmy na to jogurciku ..co to się slicznie promuje w tv...z kolorowa dziatwa w tle i och i ach... I za proponuje całkiem przystępną cenę tak baaaardzo zdroweeeeeego produktu, to... Pani dyrektor placówki tylko zacznie zacierać ręce na tak dobry deal ...
I interesa się kręcą...
Wszyscy zadowoleni big_smile
.......

8

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Oczywiście że menu jest pod nadzorem dietetyka który to firmuje swoim imieniem i nazwiskiem całotygodniowy jadłospis. Nie mam pretensji do kucharek, bo przecież one gotują to co im dietetyk każe, Pani dyrektor kupuje to co tańsze a kucharki mają mniej pracy bo deser w pudełku wystarczy tylko otworzyć, nie trzeba nad nim stać przy garach. Porażające jednak jest to, jak taka osoba z takim wykształceniem dopuszcza takie "cuda" dla takich maluchów?! Niestety jest to powszechny problem który bierze się stąd, że nie ma w Polsce ściśle określonych przepisów prawnych w zywieniu dzieci w żłobkach. Jadłospis jest ukałdany pod kątem zapotrzebowania kalorycznego i wartości odżywczych, ale z calym szacunkiem wafel "Grzesiek" jak dla mnie takich wartości nie ma.

Co do owoców to źle się wyraziłam w pierszym poście. Są one podawane na drugie śniadanie i jest to np. sok "Kubuś" i banan gdzie tez dla mnie jest to kumulacja cukru. Wolałabym samą marchewkę z polskim dobrym jabłkiem niż takie bomby.

je veux co do jogurtów to w zupełności się zgadzam, wystarczyłoby kupić naturalny jogurt i zblendować go chociażby z mrożoną truskawką czy jagodą niż serwować maluchom zagęstnik w nim zawarty, który jest używany m.in.do płynów do naczyń.

9

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
mirella napisał/a:

Oczywiście że menu jest pod nadzorem dietetyka który to firmuje swoim imieniem i nazwiskiem całotygodniowy jadłospis. Nie mam pretensji do kucharek, bo przecież one gotują to co im dietetyk każe, Pani dyrektor kupuje to co tańsze a kucharki mają mniej pracy bo deser w pudełku wystarczy tylko otworzyć, nie trzeba nad nim stać przy garach. Porażające jednak jest to, jak taka osoba z takim wykształceniem dopuszcza takie "cuda" dla takich maluchów?! Niestety jest to powszechny problem który bierze się stąd, że nie ma w Polsce ściśle określonych przepisów prawnych w zywieniu dzieci w żłobkach. Jadłospis jest ukałdany pod kątem zapotrzebowania kalorycznego i wartości odżywczych, ale z calym szacunkiem wafel "Grzesiek" jak dla mnie takich wartości nie ma.

Co do owoców to źle się wyraziłam w pierszym poście. Są one podawane na drugie śniadanie i jest to np. sok "Kubuś" i banan gdzie tez dla mnie jest to kumulacja cukru. Wolałabym samą marchewkę z polskim dobrym jabłkiem niż takie bomby.

je veux co do jogurtów to w zupełności się zgadzam, wystarczyłoby kupić naturalny jogurt i zblendować go chociażby z mrożoną truskawką czy jagodą niż serwować maluchom zagęstnik w nim zawarty, który jest używany m.in.do płynów do naczyń.

tak myślałam, że jest dietetyk hmm,
jeżeli coś wzbudza moje podejrzenia rozmawiam i z dietetykiem (dopytuję, sprawdzam i wyjaśniam)

10

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Nic mi nie wiadomo,że w żłobkach są dietetycy.Jeśli już jest to jest to pani po przeszkoleniu-bo akurat taka jest potrzeba i mająca małe pojęcie o żywieniu dzieci.
W przedszkolu mojej córki decyzje co do menu podejmowała intendentka.

11

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
gojka102 napisał/a:

W przedszkolu mojej córki decyzje co do menu podejmowała intendentka.

i jakie to były decyzje ?
zadowalające rodziców czy wręcz odwrotnie ?

12

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
in_ka napisał/a:
gojka102 napisał/a:

W przedszkolu mojej córki decyzje co do menu podejmowała intendentka.

i jakie to były decyzje ?
zadowalające rodziców czy wręcz odwrotnie ?

Mnie nie zadowalały-np wielkie princessy czy drożdżówki.
Chodziło mi o to,że decyzje były podpasowane wyłącznie pod sumę dzienną jaką płacili rodzice za wyżywienie.

13 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-21 19:44:09)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
gojka102 napisał/a:
in_ka napisał/a:
gojka102 napisał/a:

W przedszkolu mojej córki decyzje co do menu podejmowała intendentka.

i jakie to były decyzje ?
zadowalające rodziców czy wręcz odwrotnie ?

Mnie nie zadowalały-np wielkie princessy czy drożdżówki.
Chodziło mi o to,że decyzje były podpasowane wyłącznie pod sumę dzienną jaką płacili rodzice za wyżywienie.

a co w związku z niezadowoleniem np. zrobili rodzice?
bo przecież na przedszkolne menu wpływ mogą mieć, bez ingerencji w stawkę żywieniową

14

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
mirella napisał/a:

Oczywiście że menu jest pod nadzorem dietetyka który to firmuje swoim imieniem i nazwiskiem całotygodniowy jadłospis. Nie mam pretensji do kucharek, bo przecież one gotują to co im dietetyk każe, Pani dyrektor kupuje to co tańsze a kucharki mają mniej pracy bo deser w pudełku wystarczy tylko otworzyć, nie trzeba nad nim stać przy garach. Porażające jednak jest to, jak taka osoba z takim wykształceniem dopuszcza takie "cuda" dla takich maluchów?! Niestety jest to powszechny problem który bierze się stąd, że nie ma w Polsce ściśle określonych przepisów prawnych w zywieniu dzieci w żłobkach. Jadłospis jest ukałdany pod kątem zapotrzebowania kalorycznego i wartości odżywczych, ale z calym szacunkiem wafel "Grzesiek" jak dla mnie takich wartości nie ma.

Co do owoców to źle się wyraziłam w pierszym poście. Są one podawane na drugie śniadanie i jest to np. sok "Kubuś" i banan gdzie tez dla mnie jest to kumulacja cukru. Wolałabym samą marchewkę z polskim dobrym jabłkiem niż takie bomby.

je veux co do jogurtów to w zupełności się zgadzam, wystarczyłoby kupić naturalny jogurt i zblendować go chociażby z mrożoną truskawką czy jagodą niż serwować maluchom zagęstnik w nim zawarty, który jest używany m.in.do płynów do naczyń.

Naturalny tez nie jest naturalny, mniejsza.. wink

15

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Są na rynku dobre jogurty naturalne, trzeba tylko czytać etykiety i nie dać się zwieźć reklamom. Mimo wszystko, taki jogurt i tak lepszy ze świeżym owocem, niż gotowy z sokiem owocowym lub pulpą.

16

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

I pani w żłobku będzie się pierdzielić z mieleniem owoców, mieszaniem z naturalnym jogurtem itp. Temu będzie mielić z jabłuszkiem, bo tak sobie życzył rodzić, tamtemu z truskawką, a innemu z marchewką... Zgrzewka jogurtów, które... dzieci lubią i nie grymaszą i po sprawie.

17

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Snake napisał/a:

I pani w żłobku będzie się pierdzielić z mieleniem owoców, mieszaniem z naturalnym jogurtem itp. Temu będzie mielić z jabłuszkiem, bo tak sobie życzył rodzić, tamtemu z truskawką, a innemu z marchewką... Zgrzewka jogurtów, które... dzieci lubią i nie grymaszą i po sprawie.

Może Twoje dziecko lubi ten syf.. no ale skoro  nie zna nic innego no to mu się nie dziwię.

18 Ostatnio edytowany przez je veux (2015-03-22 10:14:49)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
mirella napisał/a:

Są na rynku dobre jogurty naturalne, trzeba tylko czytać etykiety i nie dać się zwieźć reklamom. Mimo wszystko, taki jogurt i tak lepszy ze świeżym owocem, niż gotowy z sokiem owocowym lub pulpą.

No mowie przeca, Ze naturalny nie jest naturalny a etykieta to właśnie rzekoma reklama, ...
Ehhh mądra głową,..
Temu z truskaweczka, innemu z gruszeczka .. Dalej z "cukrem w cukrze"...
Nie zrozumialas,
Ale Twoje myślenie jest myśleniem dzisiejszego rodzica właśnie.... Jak napisane " naturalne" to ze naturalne...
A mniejsza  . ... Zdrowia życzę smile

19

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Nie wiem co widzisz złego w jogurcie naturalnym zblendowany ze świeżym jablkiem czy gruszką. Że ma cukier i wcale taki naturalny już nie jest?  A wskaż mi produkt mleczny który dziś nie ma cukru? 
Nie wiem jakie masz doświadczenie z myśleniem dzisiejszego rodzica ale ja mam właśnie takie,  że godzą się oni na to co serwuje im się w placówkach, wręcz gotowi jeszcze dziękować za to że ktoś karmi ich dzieci i nie wnikaja co to jest.  A rodzic dociekliwy uznawany jest za dziwaka stwarzajacego sztuczne problemy i uswiadamiany że przecież naturalnej żywności już nie ma a zdrowe żywienie dziecka to jego sztuczny twór. To takie typowo polskie.

20

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
mirella napisał/a:

Nie wiem co widzisz złego w jogurcie naturalnym zblendowany ze świeżym jablkiem czy gruszką. Że ma cukier i wcale taki naturalny już nie jest?  A wskaż mi produkt mleczny który dziś nie ma cukru? 
Nie wiem jakie masz doświadczenie z myśleniem dzisiejszego rodzica ale ja mam właśnie takie,  że godzą się oni na to co serwuje im się w placówkach, wręcz gotowi jeszcze dziękować za to że ktoś karmi ich dzieci i nie wnikaja co to jest.  A rodzic dociekliwy uznawany jest za dziwaka stwarzajacego sztuczne problemy i uswiadamiany że przecież naturalnej żywności już nie ma a zdrowe żywienie dziecka to jego sztuczny twór. To takie typowo polskie.

Ok...
Są naturalne bez cukru ale to trzeba samemu zrobi lub zastąpić czym innym..
Mniejsza..
Sorki, ...

21

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
mirella napisał/a:

A rodzic dociekliwy uznawany jest za dziwaka stwarzajacego sztuczne problemy i uswiadamiany że przecież naturalnej żywności już nie ma a zdrowe żywienie dziecka to jego sztuczny twór. To takie typowo polskie.

Dziwak produkujący kolejnego dziwaka, o tak... Nie wiem jakie ty masz doświadczenie z żywieniem w placówkach dydaktycznych ale ja jadłem obiady w przedszkolu, szkole podstawowej, średniej i wyższej. Moje dzieci jadły w żłobku, teraz jedzą w przedszkolu i szkole. Czytam jadłospisy i nie widzę żeby ktoś moje dzieci truł. Jak dostanie serek typu Danio na podwieczorek raz na kilka dni, to wybacz ale nic się dziecku nie stanie. Jak twoje dziecko nie dostanie, bo ty tak zarządziłaś, to właśnie zaczęłaś pierwszy etap stygmatyzacji dziecka w grupie jako dziwaka. Od cukru w serku mu się nic nie stanie, a za wytykanie palcami zapewne ci kiedyś podziękuje...

22

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Przyczepiliście sie do tych jogortów, jakie w mojej ocenie są akurat  najmniejszym złem w porówna ido   kanapek z nutella,    syfiastymi CUKROWYMI kubusiami , monte czekoladowe, czy   wafelki czekoladowe. O to bym protest   najbardziej wniosła.
Na pewno dzieci zlobkowe nie powinny spożywać tego w regularności, nawet w ogóle nie muszą i nie powinny tyle cukru dawkować organizmowi

23

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Jak się dziecko będzie ruszać, to mu cukier niestraszny smile Ja dzieckiem będąc wpierniczałem chleb z cukrem, jak większość zresztą. Przy okazji chodzenia z jednym dzieckiem po różnych specjalistach, to się nasłuchałem jedynie stanowczego zakazu wszelkich chipsów i wyrobów podobnych.

24 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-22 15:46:14)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Snake masz dziecko nadaktywne . Zapewne dobrze powinien wiedzieć ,ze nadmiar cukru w diecie  dziecka nadpobudliwego  to jest na własne życzenie   kataklizm, bo wtedy jego żywiołowość jest nie do ogarniecia już całkiem. Cukier w diecie dzieci nader pobudzonych (  a takich nie mało) to zabójstwo i odpalenie beczki z trotylem

Tym bardziej dzieci żłobkowe leżakują, przyswajają naukę podporządkowania się i  posłuszeństwa. Dzieci  nacpane słodkościami   to Sajgon  . I ciężko je nakłonić do leżakowania i do koncentracji , bo to lata i wariuje jak struś pędzi wiatr z turnonapedem

25

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

I to wszystko uczyni jeden serek..., a mnie się coś zdaje, że w jednym głupim Daniu jest ok. 25 g węglowodanów czyli tyle co... w jednym jabłku. Żeby było śmieszniej, to w jabłku jest więcej cukru w cukrze niż w bananie. Jeśli więc chodzi o ochronę dziecka przed cukrem, to jabłuszko na deser jest wątpliwym pomysłem. No ale jest przecież zdrowe...

26 Ostatnio edytowany przez mortisha (2015-03-22 17:06:49)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Ja akurat nie nawiązywałam do jogurtow/ serkow , ale do typowych  łakoci  w postaci Nutelli, wafelków, przeokropnie przesłodzonych soczków, produktów czekoladowych. To jest zbędne  i zupełnie niepotrzebne w menu małych dzieci

Jabłko to witamina ,  na temat owoców absolutnie nic krytycznego nie powiem, bo owoc to witamina. Za bananami jak najbardziej tez jestem ,jak za wszystkimi owocami w diecie dzieci. Owoc nawet ten "slodki"  ma o wiele więcej  pożytecznych składników i minerałów  w sobie niż "Grzesiek"  czy  Kubuś, o nutelli już wypowiadać się nie będę

27 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-03-22 17:40:44)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Snake napisał/a:

Jak się dziecko będzie ruszać, to mu cukier niestraszny smile Ja dzieckiem będąc wpierniczałem chleb z cukrem, jak większość zresztą. Przy okazji chodzenia z jednym dzieckiem po różnych specjalistach, to się nasłuchałem jedynie stanowczego zakazu wszelkich chipsów i wyrobów podobnych.

Snake,
nie wiem czy jesteś sobie to w stanie wyobrazić ale są mamy,które nie dają swoim dzieciom sklepowych słodkości do trzeciego roku życia.Potem dziecko idzie do przedszkola,no trudno.
Bo sklepowe świństwa oprócz cukru mają mnóstwo różnych innych dodatków mających wpływ na zdrowie i rozwój dziecka.
A są też dzieci obciążone różnymi chorobami i lepiej by ich dieta nie była bogata w cukry proste.
Ty sobie mogłeś wpierniczać na co tam miałeś ochotę ale nie znaczy to,że jak Tobie nic nie było to i innym nic nie będzie po takiej diecie.
Danio nie jest jogurtem-jest serkiem i z pewnością nie jest wskazane dla dzieci poniżej trzeciego roku życia.
Nie pisz proszę,że w jednym Daniu jest tyle samo węglowodanów co w jednym jabłku.
Tu chodzi o to w jaki sposób metabolizowany jest cukier a w jaki sposób fruktoza z tego jabłka.

28

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Dzieciom chorym daje się dietę. Dzieciom zdrowym nic się nie stanie jeśli od czasu do czasu coś zjedzą. Fruktoza na przykład w nadmiarze jest szkodliwa więc nie należy przesadzać z owocami smile Ja już przeżyłem wiele szkół chowania dzieci. Paranoję utrzymywania czystości, wyparzania smoczka, bo spadł na podłogę i wiele innych fobii. Swoją drogą nigdy nie wyparzyłem tego smoczka smile Wycierałem o spodnie jak były jakieś kłaki i do buzi...

29

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Snake napisał/a:

Dzieciom chorym daje się dietę. Dzieciom zdrowym nic się nie stanie jeśli od czasu do czasu coś zjedzą. Fruktoza na przykład w nadmiarze jest szkodliwa więc nie należy przesadzać z owocami smile Ja już przeżyłem wiele szkół chowania dzieci. Paranoję utrzymywania czystości, wyparzania smoczka, bo spadł na podłogę i wiele innych fobii. Swoją drogą nigdy nie wyparzyłem tego smoczka smile Wycierałem o spodnie jak były jakieś kłaki i do buzi...

Nie piszę o chorych dzieciach tylko o takich,które genetycznie obciążone są chorobami.One są zdrowe ale trzeba zachować odpowiednią dietę by to trwało.
W nadmiarze nic nie jest zdrowe ale ja o nadmiarze nie piszę.

A moje dziecko w ogóle smoczka nie miało smile

30

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Snake nie masz nic mądrego do napisania w temacie to przynajmniej nie obrażaj. Twoje myślenie jest proste żeby nie napisać prostackie. Porownujac cukier w serku do cukru w jablku pokazuje jak marną masz wiedzę na temat żywienia. Cukry naturalne występujące w owocach są lepiej i szybciej przyswajalne niż te sztuczne nie zawsze występujące pod nazwą "cukier". I jakbyś wiedział niektóre z nich w nadmiarze sa trujące. A tak na marginesie chowa to się świnie. Dzieci się WYCHOWUJE.

31 Ostatnio edytowany przez in_ka (2015-03-22 21:30:37)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
mirella napisał/a:

Snake nie masz nic mądrego do napisania w temacie to przynajmniej nie obrażaj. Twoje myślenie jest proste żeby nie napisać prostackie.

ale bardzo dobrze, że proste i ... naturalne smile

32

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

CZytam encyklopedie,
Żywą! na dodatek...

33

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
mirella napisał/a:

Snake nie masz nic mądrego do napisania w temacie to przynajmniej nie obrażaj. Twoje myślenie jest proste żeby nie napisać prostackie. Porownujac cukier w serku do cukru w jablku pokazuje jak marną masz wiedzę na temat żywienia. Cukry naturalne występujące w owocach są lepiej i szybciej przyswajalne niż te sztuczne nie zawsze występujące pod nazwą "cukier". I jakbyś wiedział niektóre z nich w nadmiarze sa trujące. A tak na marginesie chowa to się świnie. Dzieci się WYCHOWUJE.

O tak, fruktoza się łatwo przyswaja smile Mnie tam kiedyś uczyli, że tuczy taki pokarm, który się przyswaja najmniejszym wysiłkiem energetycznym. I dlatego jabłuszka są ogólnie zdrowsze, bo serki zawierają zapewne sacharozę, która się właśnie łatwiej przyswaja przez organizm. Serek typu danio jest zaś słodzony cukrem czyli zapewne sacharozą. A czym cię obraziłem tak na marginesie?
A ja swoje bachory chowam.
Po kątach...

34

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Za mojego, nie tak znów długiego, życia mody żywieniowe zmieniały się już ze trzy razy.Począwszy od niesamowitej szkodliwości karmienia piersią, poprzez absolutną wyższość margaryny nad masłem, aż po gumy orbit, które mają zbawienny wpływ na uzębienie.
Niedawno dowiedziałem się, że umieszczanie dziecka w chodziku jest szczytem zwyrodnialstwa.A mnie brutalni rodzice wkładali w takie ustrojstwo i jakimś cudem żyję.
Szacuję na oko, że góra 1/3 rodziców w temacie żywienia dzieci podejście luźno zdroworozsądkowe.Na zasadzie, niech je w miarę wszystko, tylko w sensownych proporcjach.
Pozostałe 2/3 wykazuje mniej lub bardziej wyszukane fanaberie.I spoko, ich sprawa, tyle że w żłobku nikt nie jest w stanie uwzględnić każdego kaprysu i skakać osobno przy każdym dziecku.To znaczy można, oczywiście, ale wtedy to kosztuje.Więc jak rodzic ma możliwość i chęć to niech buli za prywatny żłobek dwa koła miesięcznie i spoko.
Państwowe są już i tak wystarczająco deficytowe.

35

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Cheć wpojenia dziecku zdrowych nawyków żywieniowych nazywasz fanaberią? Co to znaczy w sensownych proporcjach? to pojęcie względne, wafel czy okropnie słodzony sok nie są odpowiednie dla dzieci po roku, niezależnie w  jakich proporcjach nie byłby podawany i każdy normalny rodzic powie to samo... co do chodzików...zobaczymy czy tak samo szczęśliwy bedziesz za 30 lat jak kregosłup da o sobie znać wink moda się zmienia to fakt ale nie podlega wątpliwości że walenie w dziecko wprost samego cukru i masy E... nie jest dla niego dobre, a już na pewno nie zdrowe i dziwię się że rodzice nie reagują w takich placówkach... i to nie jest kwestia uwzględniania kaprysów tylko powszechnie znanych norm żywienia małych dzieci...

36

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Uważajcie, żeby te Wasze nauczone zdrowej diety dzieci nie zaczęły po kryjomu chipsów wcinać, bo wtedy, to już kaplica i nawet lanie nie pomoże tongue

Uważam, że we wszystkim należy zachować umiar.

37 Ostatnio edytowany przez gojka102 (2015-03-23 09:09:37)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Cynicznahipo napisał/a:

Uważajcie, żeby te Wasze nauczone zdrowej diety dzieci nie zaczęły po kryjomu chipsów wcinać, bo wtedy, to już kaplica i nawet lanie nie pomoże tongue

Uważam, że we wszystkim należy zachować umiar.

To na pewno zależy od dziecka.Ale badania dowodzą,że jeśli będziemy unikać by maluchowi podawać mocno doprawione produkty-a takie właśnie:bardzo słone i ostre są chipsy- to dziecku gdy będzie starsze nie będą  takie rzeczy smakowały.
Moja córka spróbowała chipsa w wieku lat dziewięciu.Nie smakują jej takie wynalazki.

U mojego dziecka wystarczy hasło: rakotwórczy i już ma łzy w oczach jak widzi,że ktoś z jej bliskich wcina chipsy.

38 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-03-23 09:23:48)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
gojka102 napisał/a:

U mojego dziecka wystarczy hasło: rakotwórczy i już ma łzy w oczach jak widzi,że ktoś z jej bliskich wcina chipsy.

Ja się właśnie boję takich zachowań - podchodzą troszkę pod fanatyzm i są zwyczajnie niebezpieczne.
Nikt od jednej paczki chipsów raka nie dostał.

39

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Cynicznahipo napisał/a:
gojka102 napisał/a:

U mojego dziecka wystarczy hasło: rakotwórczy i już ma łzy w oczach jak widzi,że ktoś z jej bliskich wcina chipsy.

Ja się właśnie boję takich zachowań - podchodzą troszkę pod fanatyzm i są zwyczajnie niebezpieczne.
Nikt od jednej paczki chipsów raka nie dostał.

Nigdy nie mówiłam,że są rakotwórcze.Usłyszała to w tivi.Od malucha ma taką traumę w kwestii raka:ciocie,mamy,wujkowie,babcie koleżanek,kuzynek umierają na raka.I nawet jak rozmawiamy i mówię jej,że rak to nie zawsze oznacza śmierć-nie jest do końca przekonana.

40

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
gojka102 napisał/a:

Ale badania dowodzą,że jeśli będziemy unikać by maluchowi podawać mocno doprawione produkty-a takie właśnie:bardzo słone i ostre są chipsy- to dziecku gdy będzie starsze nie będą  takie rzeczy smakowały.

To jakieś dziwne badania smile Ja pierwszego chipsa zjadłem mając jakieś 20 lat, bo wcześniej był to towar nieosiągalny. No i mnie smakują smile Co nie znaczy, że na okrągło jem chipsy, wręcz przeciwnie zjem od wielkiego dzwonu

gojka102 napisał/a:

U mojego dziecka wystarczy hasło: rakotwórczy i już ma łzy w oczach jak widzi,że ktoś z jej bliskich wcina chipsy.

Hm, zobaczy jak ktoś je pomidora i też w płacz? Przecież jeszcze niedawno pomidory były rakotwórcze..., a może nadal są. Teraz jest moda na raka z grillowanej kiełbaski. Wiadomo bowiem, że jak ktoś 5 razy na krzyż w ciągu roku zrobi sobie grilla, to już jest śmiertelnie zagrożony.
Moje starsze dziecko nie uznaje wody do picia. Po prostu nie wypije i już. Kiedyś jak miał z 5 lat przetrzymaliśmy go w upalny dzień w pewnym ciepłym kraju. Porażka kompletna, dziecko wody nie tknęło i już. W końcu znaleźliśmy jakiś sklepik z fantą, to wypił za jednym łykiem, choć z drugiej strony nie lubi gazowanych. Ponieważ nie pije wody, to pił na co dzień bardzo zdrowe soki warzywno-owocowe. W efekcie na jakiejś rutynowej wizycie lekarz kazał odstawić dziecku te soki, bo było pomarańczowe od karotenu. Czyli każdy nadmiar jest szkodliwy. Kiedyś wciskano, że witaminę C można wpierdzielać tonami, a teraz się mówi, że niekoniecznie. Kiedyś więcej niż 1 jajko na tydzień urastało do zbrodni, a teraz mówią, że można w zasadzie jeść i 6 jak smakuje. Znajomi znajomych, ludzie wykształceni, dziecko chowali w czystości. W efekcie zafundowali dziecku grzybicę...
Kiedyś odwiedziła nas znajoma żony z sali porodowej, kobita ze wsi. Synkowie mieli już po 1,5 roku. Jej był też z 1,5 raza roślejszy niż nasz, ponoć dość zdrowo żywiony. Pyta się jej żona czym ona go karmi. No jak to czym? Od odstawienia od cyca je to samo co reszta rodziny, bo kto ma na wsi czas pierdzielić się w jakieś osobne gotowanie dla dziecka. Nie ma kolek, zatwardzeń, rośnie jak na drożdżach...

Z moich doświadczeń z prywatnego żłobka, z państwowego żłobka, przedszkola, szkoły wynika, że nikt tam nie daje dzieciom na okrągło batoników i okropnych serków. To jest tzw. podwieczorek i jeśli się trafi wafelek czy batonik, to raz na tydzień, dwa. Podobnie serek, jogurt, sok, owoce. Więc sorry ale jeśli dziecko w domu nie wpierdziela na okrągło batoników, to jak zje w przedszkolu czy szkole 4 razy w miesiącu batonik, to nic mu nie będzie.

41

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Snake nikt by nie robił rabanu o jeden batonik, ale gdy jednego dnia serwujemy batonik drugiego "serek", trzeciego coś tam innego pełnego cukru to dla dziecka jest to sygnał że w zasadzie codziennie można żreć cukier... Pewnie że nie można popadać w fanatyzm ale uważam że dzieciom które chwilę wcześniej skończyly rok taka dieta nie służy... Co do jedzenia na wsi... mimo wszystko uważam że jest zdrowsze niż te "miastowe" i dziecko nawet karmione kluchami czy zacierkami lepiej na tym wyjdzie niż to karmione cukrem.

42

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Magda8891 napisał/a:

Snake nikt by nie robił rabanu o jeden batonik, ale gdy jednego dnia serwujemy batonik drugiego "serek", trzeciego coś tam innego pełnego cukru to dla dziecka jest to sygnał że w zasadzie codziennie można żreć cukier... Pewnie że nie można popadać w fanatyzm ale uważam że dzieciom które chwilę wcześniej skończyly rok taka dieta nie służy... Co do jedzenia na wsi... mimo wszystko uważam że jest zdrowsze niż te "miastowe" i dziecko nawet karmione kluchami czy zacierkami lepiej na tym wyjdzie niż to karmione cukrem.

Ale rozwiązanie problemu jest b. proste - poszukać innego żłobka, w którym jadłospis będzie odpowiadał. I tyle.

43 Ostatnio edytowany przez Magda8891 (2015-03-23 11:12:47)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Tylko że do państwowego żłobka nie tak łatwo jest się dostać a na prywatne nie każdego stac więc jednak rozwiązanie wcale takie proste nie jest. Tzn tak naprawdę to jest proste bo ja bym narobiła rabanu o ten jadłospis, dlatego napisałam wyżej że nie rozumiem czemu rodzice mimo że im nie pasuje nic z tym nie robią .

44

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Magda8891 napisał/a:

Tylko że do państwowego żłobka nie tak łatwo jest się dostać a na prywatne nie każdego stac więc jednak rozwiązanie wcale takie proste nie jest. Tzn tak naprawdę to jest proste bo ja bym narobiła rabanu o ten jadłospis, dlatego napisałam wyżej że nie rozumiem czemu rodzice mimo że im nie pasuje nic z tym nie robią .

Rabanu zawsze można narobić, tylko najczęściej nic to nie daje.
Dlatego mądrzejsi rodzice nie walczą z wiatrakami, tylko albo szukają innego żłobka, albo ustalają, że sami będą dziecku jedzenie przynosić do żłobka.

45

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

A co prywatny żłobek lepszy? Nie powiedziałbym. Oglądałem prywatne żłobki, do jednego młodszy chodził. Większość takich prywatnych żłobków nie ma żadnej bazy do samodzielnego przyrządzania posiłków i grupowe karmienie opiera się na cateringu lub rodzice zostawiają jedzenie dla swoich dzieci. Tyle tam mogą zrobić co podgrzać coś w mikrofali. Państwowy żłobek, to zazwyczaj solidna placówka z kuchnią. Zresztą często wspólną z przedszkolem. Państwowe opiera się na jakichś tam oficjalnych wytycznych co do żywienia i ... dziennej stawce na wyżywienie. Przecież na każdym pierwszym spotkaniu z rodzicami podaje się właśnie informacje ile wynosi np. wkład do kotła z gminy, ile proponują dopłaty ze strony rodziców i że za taką to, a taką stawkę dzieci wyżywią. No ale cudów nie ma i jeśli ktoś ma specjalne życzenia, które mogą oznaczać większe koszty lub większy nakład pracy personelu, to za to trzeba zapłacić. A zazwyczaj pomarudzić lubi każdy ale już aby wyłożyć więcej kasy, to chętnych brak. Niektórych zresztą może nie stać, to zapewne ci zgłaszający swoje lepsze pomysły chętnie dofinansują tych biedniejszych...

46

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Cynicznahipo napisał/a:
Magda8891 napisał/a:

Snake nikt by nie robił rabanu o jeden batonik, ale gdy jednego dnia serwujemy batonik drugiego "serek", trzeciego coś tam innego pełnego cukru to dla dziecka jest to sygnał że w zasadzie codziennie można żreć cukier... Pewnie że nie można popadać w fanatyzm ale uważam że dzieciom które chwilę wcześniej skończyly rok taka dieta nie służy... Co do jedzenia na wsi... mimo wszystko uważam że jest zdrowsze niż te "miastowe" i dziecko nawet karmione kluchami czy zacierkami lepiej na tym wyjdzie niż to karmione cukrem.

Ale rozwiązanie problemu jest b. proste - poszukać innego żłobka, w którym jadłospis będzie odpowiadał. I tyle.

nie ma takiego żłobka, przedszkola czy szkoły, który wszystkim rodzicom dogodzi wink
zawsze będzie jakieś ale ...
bo za mało albo za dużo, nie tak a siak itd. itp.
a najlepsze jest to, że patrząc po marketowych wózkach z zakupami rodziców z małymi dziećmi, to załamka dopiero wink

47

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Tyle że za tą dzienną stawkę żywieniowa nie koniecznie trzeba dziecku fundować cukier w cukrze... dużo taniej wyszłoby gdyby panie kucharki same upiekły choćby zwykłe ciasto drożdżowe, w sezonie biskopt np ze śliwka, truskawką...myślę że wyszłoby taniej i dużo zdrowiej niż batonik czy serek danio... tyle że 3/4 grupy by takiego ciasta w pyszczydło nie wzięła bo od małego zamiast do owoców rodzice przyzwyczajają do "wszystkiego" bo "odrobina cukru jeszcze nikomu nie zaszkodziła" i rozumiem że ciasto też ma cukier...ale nie oszukujmy się w batoniku jest go co najmniej tyle ile w całej blaszce ciasta domowego... Pieniądze są pewnym ograniczeniem ale mam wrażenie że większym ograniczeniem jest wyobraznia i obojętność rodziców.

48

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Żłobek będzie ci na pewno wdzięczy jeśli codziennie dowieziesz mu blachę domowego ciasta dla dzieci zamiast tamtych podwieczorków. Kiedy zaczynasz?

49 Ostatnio edytowany przez Cyngli (2015-03-23 18:13:21)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Snake napisał/a:

Żłobek będzie ci na pewno wdzięczy jeśli codziennie dowieziesz mu blachę domowego ciasta dla dzieci zamiast tamtych podwieczorków. Kiedy zaczynasz?

No właśnie... wymagać łatwo, ale samemu zrobić - już trochę gorzej.

Magda, może o tym nie wiesz, ale to nie panie kucharki decydują, jaki będzie jadłospis dzieciaków.

50 Ostatnio edytowany przez Magda8891 (2015-03-23 21:38:16)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Cyniczna ale ja nie mam pretensji do pań kucharek, nigdzie tak nie napisałam, nie napisałam też nigdzie że nie piekę ciast domowych...wręcz przeciwnie piekę przynajmniej raz w tygodniu więc jak widac nie tak trudno zrobić smile... a co do Twoich wypowiedzi Snake zostawie je bez komentarza bo zalatują wystającą z butów słomą...gdyby ktoś zwrócił mi koszty składników chętnie bym poszła na taki układ smile więc Ci nie wyszło smile

51

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Magda8891 napisał/a:

gdyby panie kucharki.

A to w żłobkach są panie kucharki jeszcze?
Realiów żłobkowych nie znam, ale szkolne tak.
Jak każdy wie, a wie każdy bo niezależne i obiektywne media o to dbają; w szkołach co jakiś czas pojawiają się coraz to nowe 'programy'.
Programy są unijne, więc siłą rzeczy zbawienne, zajebiste i mucha nie siada.
Był program 'warzywa'; w sensie, że każde dziecko dzień w dzień dostawało unijną marchewkę, pomidora albo inne zdrowe cuda.
Nikt tego oczywiście nie jadł.Jak jakieś dziecko trzymało w domu królika, świnkę morską czy inne ustrojstwo, to zbierało po klasie marchewki i brało do domu.Jak takiego kogoś nie było, to warzywa lądowały w koszach.
A nie, przepraszam.Najpierw był prikaz, że wyrzucać nie wolno, bo trzeba zjeść.
Jeść tego i tak nie jedli, wyrzucić nie wolno było.Więc wciskali w różne dziwne miejsca, gdzie warzywa pięknie gniły wydzielając cudne zapachy.
W efekcie wyszedł prikaz, żeby od razu wyrzucać do koszy...
Dobra.
Potem, w sumie do teraz jeszcze jest akcja 'mleko'.
Każde dziecko dostaje taki mały, fajny kartonik 'łaciatego'.I znów.Jak ktoś trzyma w domu kota albo psa, to zbiera cały plecaczek takich mlek.Jak nikt nie trzyma, to nawet się dzieciom tego brać nie chce.Więc stoją piramidy kartoników w pokoju nauczycielskim.I każdy bierze ile chce albo potrzebuje, dla całej rodziny.
Stołówek z 'paniami kucharkami' już praktycznie nie ma.Szkoła by splajtowała musząc spełniać kretyńskie zachcianki sanepidu.
Posiłki są dowożone z knajp.Nauczyciele sobie chwalą.Dzieci mniej.
Bo co to za atrakcja dla dziecka ruskie pierogi albo ryż z jabłkami.Więc dzieci chodzą do sklepiku.Wiadomo że po słodycze i chipsy.
No to w niektórych szkołach zakazali sprzedaży tego.Ale sklepik bez słodyczy się nie utrzyma i szkoła jest w plecy kasę z dzierżawy.
Nic to, dobro dzieci najważniejsze.
Ale jak nie ma sklepiku w szkole, to bachory latają do najbliższego sklepu poza szkołą.
Dzieciaczki z początkowego jeszcze można upilnować, ale starszych nie ma siły.Jak chce to i tak wylezie ze szkoły.
A niech wpadnie gnój pod samochód.Kto winny?Szkoła.Więc nazad: otwieramy sklepik szkolny.Niech już tam żrą to gówno, byleby nie wyłazili nigdzie...
Pozdrowienie z rzeczywistości.

52 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-03-23 22:23:07)

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Magda8891 napisał/a:

a co do Twoich wypowiedzi Snake zostawie je bez komentarza bo zalatują wystającą z butów słomą...gdyby ktoś zwrócił mi koszty składników chętnie bym poszła na taki układ smile więc Ci nie wyszło smile

Taaaa, na forum to taka cwana jesteś, a w żłobku zgłosiłaś swoją inicjatywę pieczenia ciast dla wszystkich dzieci? A kiedy zgłosisz? Jutro masz szansę, to może nam potem opiszesz? Jesteś ochotniczką więc radośnie zrobisz to za darmo (robocizna i czas). Jeśli chcesz żeby piekły kucharki w żłobku, to się zrzuć z pozostałymi rodzicami na podwyżkę pensji dla nich. Bo widzisz one nie mają w obowiązku piec ciast. Mają przygotować dzieciom śniadanie i obiad. Reszta to tzw. suchy prowiant więc kwestia wydania z magazynku. Pieczenie zamiast gotowych podwieczorków, to zdecydowanie więcej robocizny dla pracowników kuchni, więc podwyżka się należy. Zgłoś pomysł radzie rodziców, że chcesz podniesienia czesnego żeby żłobek mógł więcej płacić kuchni. No albo zostań matką roku i piecz w wolnym czasie ty skoro, to dla ciebie nie problem. Już mnie śmiech ogarnie jak dojdą do ciebie pierwsze komentarze negatywne, bo takie będą zawsze. Tak jak ty marudzisz, tak na mur beton znajdzie się jedna, kilka osób, które będą marudzić, że czemu ciasta takie, a nie takie...
A co do obrażania, to nie zgrywaj świętoszki, bo jak na razie zauważyłem, że obrażasz tylko ty. Tak właśnie wygląda brak umiejętności przyjęcia, że ktoś może mieć inne zdanie...

Pitagoras, duże szkoły i przedszkola dalej gotują same. Znam parę tych, gdzie moje dzieci chodziły lub chodzą więc jeszcze nie padło to zupełnie.

53

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Snake napisał/a:

Pitagoras, duże szkoły i przedszkola dalej gotują same. Znam parę tych, gdzie moje dzieci chodziły lub chodzą więc jeszcze nie padło to zupełnie.

nie wszystko, co opisuje pitagoras, stanowi odzwierciedlenie naszej rzeczywistości (w tym przypadku szkolnej) i całe szczęście zresztą ...

54

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Snake skąd wiesz co należy do zakresu obowiązków kucharki w żłobku? Ciasta wg ciebie to tylko cukiernik musi piec? To cię zaskocze bo u mojego dziecka w placówce kucharki właśnie pieką drozdzowki, szkoda tylko że raz na dwa tygodnie albo i rzadziej.
Bronisz tak bardzo kucharek a ciekawe czy też byś był taki wyrozumialy gdyby np na wczasach gdzie masz opłacone wyżywienie ktoś serwowal ci zupe chinska zamiast domowego obiadu a na kolacje i sniadania konserwy?  Wątpię!
A co do obrażania to przypomnę ci że ty pierwszy nazwales mnie i moje dziecko dziwolagiem więc daruj sobie... chcesz być kontrowersyjny ale twoje IQ znacznie cie ogranicza.

Pitagoras za moich czasów w sklepiku szkolnym były chrupki kukurydziane, ryż "dmuchany", draze i oranzada. Były obiady na stołówce,  kompot i jablko i nic się po kątach nie walalo. Jak Polska wyszła z komuny i zaczęło żyć się lepiej to zaczęły się udziwniania i smakowanie tego ładnego w kolorowym opakowaniu i ohy! achy! bo to co inne stało się lepsze. Niestety rynek konsumenta nie oszczędza dziś nikogo a my dorośli nabieramy się na to wciagajac w to nasze dzieci.  Pewnych rzeczy nie unikniemy ale to co konsumuje roczne dziecko w żłobku pod nadzorem dietetyka zdrowe nie jest.

55

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
mirella napisał/a:

Bronisz tak bardzo kucharek a ciekawe czy też byś był taki wyrozumialy gdyby np na wczasach gdzie masz opłacone wyżywienie ktoś serwowal ci zupe chinska zamiast domowego obiadu a na kolacje i sniadania konserwy?  Wątpię!

ale chyba o żłobkowych kucharkach rozmawiamy czy już o ... wszystkich wink

56

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Snake moje dziecko nie chodzi i prawdopodobnie nigdy nie pójdzie do żłobka więc daruj sobie...ja się obrażam? a gdzie tak napisałam...? Czytanie ze zrozumieniem się kłania. Jak widac są placówki gdzie panie kucharki pieką więc nikt tu dziwolągiem nie jest... to że Ty preferujesz samowolkę w kwestii żywienia nie znaczy że kazdy ;)Najłatwiej jest wepchac w dziecko kilo cukru i niech sie cieszy a i tatuś ma z głowy bo po co się wysilić..? i skoro dla Ciebie codzienna spora jak na dziecko dawka cukru tzn "raz na jakiś czas" to rzeczywiście boje się pomyśleć co znaczy często...A tak na marginesie- nigdy nigdzie nie napisałam ,że jestem święta, do świętości mi daleko, ale mam prawo wymagać dobra dla swojego dziecka, czyż nie? nie każdemu wisi co wepchają w jego dziecko... moje dziecko to nie śmietniczka i gdyby sytuacja mnie zmusiła do oddania małego to na pewno bym coś zrobiła z takim jadłospisem.

57

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Ja tam uważam, że Snake ma rację.
Niepotrzebnie się unosicie honorem, dziewczyny.

58

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

A mi się wydaje, że w większości żłobków jest catering. Np. w przedszkolu mojego dziecka (dużym przedszkolu) były panie kucharki, była kuchnia i...catering. To mnie niesamowicie zdziwiło. One tam chyba tylko podgrzewały potrawy i dzieliły.

Dziewczyny, wbrew temu, co piszecie, większość małych dzieci w domach jest właśnie tak żywiona: Danonek, Kubuś, wafelek. Gdyby dzieci dostały jogurt zmiksowany z truskawką to 3/4 dzieci by tego nie tknęła. I po co żywienie w publicznej placówce, którego dzieci nie jedzą?

Do tego dochodzi jeszcze kwestia przechowywania i serwowania. Jedzenie "naturalne" należy przygotować bezpośrednio przed spożyciem. Widziałyście jogurt z truskawką godzinę po przyrządzeniu? smile Jeszcze ciekawiej wygląda jogurt z bananem smile Monte wkłada się do lodówki (albo i nie) i tak samo wygląda (i smakuje) siedząc tam godzinę jak i tydzień. I zmywać nie trzeba...

No i w końcu kwestie zdrowotne ( big_smile ). O ile świat chyba nie słyszał o zatruciu Monte (wyłączając alergie), o tyle w ukręconym ręcznie jogurciku namnażają się one błyskawicznie. Sanepid miałby dużą uciechę z kontrolowania placówek z "naturalnym" jedzeniem...

59

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
vinnga napisał/a:

Do tego dochodzi jeszcze kwestia przechowywania i serwowania. Jedzenie "naturalne" należy przygotować bezpośrednio przed spożyciem. Widziałyście jogurt z truskawką godzinę po przyrządzeniu? smile Jeszcze ciekawiej wygląda jogurt z bananem smile Monte wkłada się do lodówki (albo i nie) i tak samo wygląda (i smakuje) siedząc tam godzinę jak i tydzień. I zmywać nie trzeba...

No i w końcu kwestie zdrowotne ( big_smile ). O ile świat chyba nie słyszał o zatruciu Monte (wyłączając alergie), o tyle w ukręconym ręcznie jogurciku namnażają się one błyskawicznie. Sanepid miałby dużą uciechę z kontrolowania placówek z "naturalnym" jedzeniem...

No bo niektórzy jak widać nie słyszeli o HACCP...

60

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
vinnga napisał/a:

No i w końcu kwestie zdrowotne ( big_smile ). O ile świat chyba nie słyszał o zatruciu Monte (wyłączając alergie), o tyle w ukręconym ręcznie jogurciku namnażają się one błyskawicznie. Sanepid miałby dużą uciechę z kontrolowania placówek z "naturalnym" jedzeniem...

To jest trafne spostrzeżenie.Zwiedzając zagramaniczne zadupia, miewałem pokusę zakosztowania kuchni lokalnej, zapewne zdrowej i naturalnej.
Ale koniec końców, lądowałem w McDonaldzie.Gówno, bo gówno, ale gówno znane i przynajmniej wiadomo, że się zielonej ślizgawki po tym nie dostanie.

61

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
mirella napisał/a:

Są na rynku dobre jogurty naturalne, trzeba tylko czytać etykiety i nie dać się zwieźć reklamom. Mimo wszystko, taki jogurt i tak lepszy ze świeżym owocem, niż gotowy z sokiem owocowym lub pulpą.

są też na rynku  żłobki, które oferuja zdrowe żywienie. WystArczy poszukać.małe  kameralne żłobki oferuja nawet czasmi żywienie indywidualne.
Moim zdaniem problem i tu i tu jest jeden - pieniądze. Średnio wyżywienie w żlobkach to 12-16 zł na dzien. Większość złobków korzysta z cateringu- nieliczne- mają własną kuchnie. gdyby zaczac wyszukiwać to lepsze zdrowsze jedzenie- koszt wyżywienia drastycznie by wzrósł i niektorych rodziców na to by nie było stać sad
jeśli żłobek jest "na cateringu" żadko kiedy ma pozwolenie od sanepidu na przygotowywanie najmniejszych nawet posiłków- nawet zblendowanie wymaga  odpowiedniego zaplecza. ale mozna stosować serki i jogurty- bo nie otwiera się ich przed podaniem.
Żywienie dzieci to trudna sprawa- poza schematami zywienia  nawet rodzice musza się kierowac SWOIM zdrowym rozsądkiem. w przypadku zbiorowego żywienia zawsze znajdzie się ktoś kto uzna że jedzenie nie spelnia norm albo jest niesmaczne. Każde żywienie cateringowe powinno byc pod opieką dietetyka- on określa normy kaloryczne i zawartośc składników odzywczych. - w złobkach i przedszkolach z własną kuchnią- też powinnhy być jadłospisy uzgadniane z dietetykiem ale zakupem skladnków  zajmuje się intendent.
w duzych złobkach jest trudniej bo im więcej rodziców tym więcej zdań na temat żywienia i to nie zawsze zgodnych....Pamiętajmy też że żłobek to tylko cześć diety dziennej- resztę uzupełniamy w domu - na podstawie podanych jadłospisów.

inna rzecz ,że czasem rodzice mają pretensje ,że dziecko w żłobku  nic nie je. a jak się porozmawia to okazuje się ,że w żłobku  trzeba jeśc warzywa a w domu mama nie zmusza... albo " na śniadanie to On tylko danio zawsze jada...
Inna sytuacja: wszystkie dzieci jedzą ciasto drożdżowe na podwieczorek a jeden maluch  je wafle ryzowe- bo mama nie chce by jadł słodycze... efekt- maluch podjada kolegom a oni jemu...
niestety decydując się na żłobek musimy liczyć się z wielioma rzeczami- spaniem w określonych porach, jedzeniem zbiorowym itp. I albo godzimy sie bo mamy żóobek blisko i pól darmo( państwowy) albo wyszukujemy bardziej NAM odpowiedni i wozimy przez pół miasta smile i wydajemy pól pensji smile

62

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
pitagoras napisał/a:
Magda8891 napisał/a:

gdyby panie kucharki.

A to w żłobkach są panie kucharki jeszcze?
Realiów żłobkowych nie znam, ale szkolne tak.
Jak każdy wie, a wie każdy bo niezależne i obiektywne media o to dbają; w szkołach co jakiś czas pojawiają się coraz to nowe 'programy'.
Programy są unijne, więc siłą rzeczy zbawienne, zajebiste i mucha nie siada.
Był program 'warzywa'; w sensie, że każde dziecko dzień w dzień dostawało unijną marchewkę, pomidora albo inne zdrowe cuda.
Nikt tego oczywiście nie jadł.Jak jakieś dziecko trzymało w domu królika, świnkę morską czy inne ustrojstwo, to zbierało po klasie marchewki i brało do domu.Jak takiego kogoś nie było, to warzywa lądowały w koszach.
A nie, przepraszam.Najpierw był prikaz, że wyrzucać nie wolno, bo trzeba zjeść.
Jeść tego i tak nie jedli, wyrzucić nie wolno było.Więc wciskali w różne dziwne miejsca, gdzie warzywa pięknie gniły wydzielając cudne zapachy.
W efekcie wyszedł prikaz, żeby od razu wyrzucać do koszy...
Dobra.
Potem, w sumie do teraz jeszcze jest akcja 'mleko'.
Każde dziecko dostaje taki mały, fajny kartonik 'łaciatego'.I znów.Jak ktoś trzyma w domu kota albo psa, to zbiera cały plecaczek takich mlek.Jak nikt nie trzyma, to nawet się dzieciom tego brać nie chce.Więc stoją piramidy kartoników w pokoju nauczycielskim.I każdy bierze ile chce albo potrzebuje, dla całej rodziny.
Stołówek z 'paniami kucharkami' już praktycznie nie ma.Szkoła by splajtowała musząc spełniać kretyńskie zachcianki sanepidu.
Posiłki są dowożone z knajp.Nauczyciele sobie chwalą.Dzieci mniej.
Bo co to za atrakcja dla dziecka ruskie pierogi albo ryż z jabłkami.Więc dzieci chodzą do sklepiku.Wiadomo że po słodycze i chipsy.
No to w niektórych szkołach zakazali sprzedaży tego.Ale sklepik bez słodyczy się nie utrzyma i szkoła jest w plecy kasę z dzierżawy.
Nic to, dobro dzieci najważniejsze.
Ale jak nie ma sklepiku w szkole, to bachory latają do najbliższego sklepu poza szkołą.
Dzieciaczki z początkowego jeszcze można upilnować, ale starszych nie ma siły.Jak chce to i tak wylezie ze szkoły.
A niech wpadnie gnój pod samochód.Kto winny?Szkoła.Więc nazad: otwieramy sklepik szkolny.Niech już tam żrą to gówno, byleby nie wyłazili nigdzie...
Pozdrowienie z rzeczywistości.

idealnie opisane realia szkolne- w mojej szkole zamykaja furtkę żeby nie wyłaziły dzieciaki- więc cwaniaki kupują przed lekcjami. sądżac po ilości opakowań po "grześkach" w śmietnikach pobliski sklep nieźle na nich zarabia smile
Moja córa uwielbia mleko więc dostaje od kolezanek :(warzywa przynosi do domu gdzie zjadam je  ja w akcji odchudzania- mało zjadliwe sa niestety sad
obiady są ok- bo mamy kuchnię smile ale i tak moje dziecko mów ze od czasu do czasu na obiad były ścieki czyli szczawiowa smile

63

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Nigdy nie dopuściłabym, aby moje maleńkie dziecko było żywione w ten sposób i ja osobiście zrobiłabym aferę, możesz zadzwonić do biura ds ochrony zdrowia w swoim mieście.

64

Odp: Menu w żłobku - szok!!!
Snake napisał/a:

Jak się dziecko będzie ruszać, to mu cukier niestraszny smile Ja dzieckiem będąc wpierniczałem chleb z cukrem, jak większość zresztą. Przy okazji chodzenia z jednym dzieckiem po różnych specjalistach, to się nasłuchałem jedynie stanowczego zakazu wszelkich chipsów i wyrobów podobnych.

Snake, wprawdzie dziecka jeszcze nie mam, ale z tego co czytałam (ale to też na logikę można się domyślić) to pierwsze jakieś 1000 dni dziecka jest bardzo ważne, programuje metabolizm. Kiedyś było inaczej, czasem jedli kanapki z cukrem, ale teraz, gdy wiemy jak w dużej ilości to niezdrowe, to lepiej jednak to ograniczyć. Sama często przesadzałam ze słodyczami, ale jestem dorosła, więc sama wybieram co jem, a dziecko zależne jest od innych, więc lepiej chyba dać coś zdrowego. Jak będę miała już dziecko, to nie będę zła, że czasem dadzą Danonka, nie chodzi, żeby przesadzać, ale skoro ciągle w pozycjach na podwieczorek dla rocznego dziecka pojawiają się batony Grześki, nutella, Monte to moim zdaniem jest coś nie tak. To jest codzienna bardzo duża dawka cukru, zwłaszcza dla rocznego dziecka, który waży jeszcze niewiele. Od czasu do czasu ta kanapka z cukrem już właśnie była lepsza co kiedyś jedzono niż właśnie te desery, co nawet nie wiesz dokładnie ile tam tego jest, a pewnie jeszcze więcej niż dałeś sobie cukru na kanapkę. No bo po większej ilości samego cukru zwykle mdli, a w takim deserku cukru jest bardzo dużo i tak podane, że nie będzie mdliło, tylko bardzo smakowało. Sama czasem zjem, ale jak pisałam co innego osoba dorosła, a co innego małe dziecko.

A i też teraz staram się z umiarem, bo widzę jak źle robiłam jedząc za dużo, teraz mam nadwagę przez jedzenie za dużo, będę zrzucać. W Internecie czytałam coś w stylu, że nie dasz dziecku ileś kostek cukru, a tyle samo cukru jest w deserach. Nie chodzi o to, że coś strasznego jak zje czasem, ale skoro jest możliwość, to żeby to było rzadko, z dużym umiarem, zwłaszcza u tak małego dziecka. A tutaj pewnie codziennie prawie dostanie nutellę, wafla Grześka, Monte. To dla dziecka bardzo duża porcja cukru naraz. Nie chodzi o to też, by wszystko robić w domu, ale by nie dawać takich produktów ciągle, a Nutelli i innych najlepiej nie dawać rocznemu dziecku wcale, bo jest po prostu za małe tym bardziej. Mimo że nie mam jeszcze dziecka, to na miejscu autorki myślę, że zdecydowanie zapytałabym czy jest możliwość też przynosić swoje jedzenie, by dziecko nie jadło ciągle Monte itp, chociaż chyba jednak próbowałabym zapisać je gdzie indziej, jeśli jeszcze, by się dało.

65

Odp: Menu w żłobku - szok!!!

Muszę dopisać pod postem, bo jest pod północy i nie można edytować.
No a co do robienia własnoręcznie jogurtu z owocami, to ja rozumiem, że w żłobku jest dużo dzieci i może nie być na to możliwości. No, ale nie trzeba dawać czekoladowego Monte, można by dać choćby jogurt owocowy sklepowy choćby, też ma cukier, ale zawsze mniej od czekoladowego. Co innego jak ja jadłam dużo, słodycze czasem codziennie i owszem, źle robiłam dla samej siebie, teraz to wiem i już będę starała się tak nie robić, no ale nikogo innego nie krzywdziłam, to ok, a co innego dawać dziecku ciągle słodycze, bo wtedy narażamy je, więc tutaj już jest to złe, bo kogoś krzywdzimy, nie siebie jak sami jedząc źle, ale dziecko. Roczne dziecko też ma inny układ pokarmowy i coś co nie zaszkodzi tak nam częściej może jemu zaszkodzić. Nie chodzi o popadanie w przesadę, ale jak mamy porównywać jogurt naturalny z dodanymi owocami a Monte, wafel Grzesiek to pomiędzy jest coś jeszcze i to można dać, a nie ciągle bardzo słodkie desery, z masą chemii. Chemii się nie pozbędziemy, ale po co od razu dawać coś co ma jej tyle. A żłóbek powinien brać bardziej pod uwagę to i dawać raczej słodycze rzadziej, bo podwieczorek zwłaszcza dla tak małego dziecka powinien mieć w sobie jakieś dobre składniki, a nie tylko cukier. Jak wtedy to rosnące dziecko będzie mogło się dobrze rozwijać? No raczej nie. A autorka skoro pisze tutaj, to pewnie to te desery, wafle, paluszki są w jadłospisie często, a nie, że rzadko.

Posty [ 1 do 65 z 67 ]

Strony 1 2 Następna

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » WYCHOWANIE, ZDROWIE I EDUKACJA DZIECKA » Menu w żłobku - szok!!!

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024