Witajcie, przepraszam za dość długi post, ale chcę opisać bardzo dokładnie sytuację, jeżeli ktoś to przeczyta dziękuję za wypowiedzi. Sytuacja dzieli się na 3 etapy
ETAP I:
Spotykałem się przez 3 msc z jedną kobietą, ja 24 lata, ona 20.
Na początku wielka fascynacja, spotkania niemal codziennie, pocałunki, przytulanie, dotyk. Częste rozmowy, częste smsy od niej, że bardzo tęskni, że jej mnie brakuje itd.W trakcie znajomości, ciągle pisali do niej inni faceci, nic sobie z tego nie robiłem, bo twierdziłem, że zazdrość nie jest mi potrzebna. Ona ciągle pytała czy ją kocham, bo seks bez miłości nie wchodzi w grę, uprawialiśmy tylko seks oralny, bardzo często.
Ciągle jednak wracał temat jej byłego, powiedziałem że nie chcę żabyśmy o Nim rozmawiali, bo teraz spotyka się ze mną i temat ucichł. Po miesiącu znajomości były jej urodziny, więc zorganizowałem dla niej fajny dzień, zaproponowała żebym został na noc. Powiedziała, że jej koleżanka ma chłopaka i mają dzisiaj razem uczyć się angielskiego, zażartowałem, że pewnie przerobią wszystkie słówka z naciskiem na słówko yeah. Ona zapytała jakie my przerobimy słówka, odpowiedziałem, że wszystkie, ona na to, że słówko seks. Po urodzinach zostałem na noc, lodzik wszystko cudownie, zacząłem zabierać się dalej, ona że ją zaskoczyłem, że chciała mi powiedzieć że mnie kocha, ale po takiej akcji, musi sie upewnić, ze nie chodzi mi tylko o jedno. Przeprosiłem, powiedziałem, ze gdyby chodziło mi o jedno, to ciągle bym do tego dążył i że jestem inny niż wszyscy faceci, ona że racja.
Tydzień później zaprosiła mnie do siebie do domu, przedstawiła swoim rodzicom, po wszystkim wróciliśmy do mnie i był pierwszy seks. Po wszystkim znowu cudownie, ale po pewnym czasie wrócił temat jej chłopaka, gdyż zmarł mu ktos z rodziny a ona, napisała mu kondolencje. Temat ucichł, rozmowy o seksie, pojechaliśmy nad morze, znowu zaczęliśmy się kochać, ale coś jej nie odpowiadało, powiedziała, ze nie możemy tego robić, bo po rozpadzie związku z jej byłym, jej serce rozpadło się na kawałki i jeden kawałek utkwił w Nim. Odpowiedziałem, ze w takim razie temat seksu jest między Nami skończony. Spędziliśmy super weekend. Nocowaliśmy u mojego kumpla i wieczorem tuż przed odjazdem on zaczął się do niej przystawiać, pyta jej czy się przytulimy, a ona sie z Nim przytula. Jakieś poklepywanie, wkurzyłem się i gdy chciała mnie pocałować odsunąłem ją na bok. Powiedziała, że nie wie o co mi chodzi i jestem zazdrosny o nic i ona nie Wie, czy w innym przypadku nie pobiłbym innego typa razem z Nią. Jakoś minęło i znów było w porzadku. Po 2 msc spotykania ona cały czas, że nie może się we mnie zakochać, że chciałaby, ale póki co nie daje rady, natomiast Wie, ze ja jestem tym jedynym na całe życie. Trochę się wycofałem, bo mnie to irytowało, zaczęła się martwić co się dzieje, spotkaliśmy się w niedzielę i powiedziałem jej, ze Nam nie wyszło i lepiej jak zostaniemy tylko kolegami, ona na to że tak nie chce, ale nie Wie czy kiedyś się we mnie zakocha. Zaczęliśmy sobie dogryzać, chamskie docinki i skończyło się na seksie u mnie w mieszkaniu.
Po wszystkim ona popłakała się i powiedziała, ze teskni za byłym i nie mozemy się kochać, bo na początku ona ma zielone światło, ale później już nie chce. 2 dni później ona oschła, jakaś wycofana, zaproponowała żebym do niej przyjechał. Na spotkaniu mówię jej, że zostajemy kolegami, bo tak będzie lepiej i nie wyszło Nam to wszystko. Ona znowu, ze tak nie chce, żebym został pooglądamy film, zaczyna mnie całować, wkłada ręce w majtki, ale wróciła jej wspóllokatorka i wróciłem do siebie.
Po tym wszystkim ona już całkeiem nie chciała dotyku, pocałunków. Powiedziałem, ze jeżeli oboje twierdzimy, ze jesteśmy tylko kolegami to hipokryzja i albo faktycznie Nimi zostajemy, albo wracamy do tego co było, bo nie mam zamiaru się oszukiwać. Przyjechałem do niej i jej koleżanki, po spotkaniu ona pisze, że jej koleżanka stwierdziła, ze zajebiście do siebie pasujemy, a ja na to, coś w tym jest. Ona chyba powinniśmy być razem, a ja to zależy tylko od nas i nic nie powinniśmy, a możemy tylko chcieć.
W piątek, 2,5 miesiąca po rozpoczęciu znajomości odprowadziłem ją na dworzec, bo wracała do siebie. Na spotkaniu, powiedziałem, ze zależy mi na niej, pożegnaliśmy się pocałunkiem i wsiadła do autobusu. Po 5 minutach sms: Ale przysiadł się do mnie super koleś. w***łem się i odpisałem, w takim razie bierz się za niego, być moze to miłość Twojego życia. Po 3h ona dzwoni, mówię że jestem na piwie z kumplem, ona to nie przeszkadzam, ja mam chwilę, co się stało. Ona bla bla, a ja pytam po co pisała o tym gościu? Ona, ze nic takiego nie napisała, powiedziałem w takim razie sprawdź sms, ona nie wiem o co Ci chodzi, ja że nie chce tak kontynuować rozmowy i jak nie chcę się przyznać to w taki razie mam jej do powiedzenia tylko spierdalaj.
W niedzielę po dwóch dniach ciszy, ona napisała smsa, że pójdzie sama na wesele, na które mieliśmy iść razem, odpisałem że rozumiem, że dziękuję jej za znajomość, bo mimo wszystko było super. Ona, że przykro jej że to tak się kończy, wymieniliśmy parę smsów, powiedziała, ze boli ją to że przez 2 dni milczałem a to ja powinienem ją przeprosić. Nie odniosłem się, jeszcze raz podziękowałem i to wszystko. Po dwóch dniach telefon co u mnie, że spóźnia jej się okres, pogadaliśmy chwilę, powiedziałem żeby zachowała spokój i to wszystko. W wigilię, życzenia, rozmowa itd. W nocy dzwoni, ze rozmawiała dzisiaj ze swoim byłym i już on dla niej nie istnieje i teraz ona może się zakochać na 100 %, odpowiedziałem, ze cieszę się że się w końcu uwolniła.
Na drugi dzień, chwilę smsowania, ale mój sms podobno nie dotarł. Kontakt się urwał, nagle na facebooku ona cudowne zdjęcia, komentarze, jednak poszła na wesele z jakimś frajerem. Myślę skoro tak, to ok, juz nic się nie odzywałem.
ETAP II:
Po 2 tygodniach, ona do mnie napisała, wyrzuty dlaczego się nie odzywałem, ze ona czekała na wiadomość, ale ja nigdy nie odezwę się pierwszy, a ona nie będzie pisać pierwsza. Napisałem, że widziałem, ze coś jej się narodziło z jej partnerem weselny, to się wycofałem, bo nie będę wchodził między wódkę a zakąskę. Znowu cisza, raz się przełamałem i zadzwoniłem chwila rozmowy i to wszystko. Podchwyciłem gdzieś na necie pomysł, żeby przez 3 dni wysłać anonimowo po jednym kwiatku, a po 3 dniu sie przyznać i traktować ją jak koleżankę. Tak zrobiłem, ona codziennie pytała czy to ja, cały czas zaprzeczałem, w końcu sie przyznałem i powiedziała, że w takim razie kończymy znajomość, bo ją okłamałem, powiedziałem ok, więc pozwól, ze się pożegnam, dziękuję za znajomość, wszystkiego dobrego pa. Za godzinę telefon, że powiedziała to w emocjach itd. Zaczęła codziennie pisać jakieś niezobowiązujące smsy, ale na moje wiadomości dostawałem zdawkowe smsy, więc p***łem i zacząłem odpisywać zdawkowo. w końcu stwierdziłem, ze p*** i nie odpisuje. Tak też zrobiłem, przysłała mi życzenia urodzinowe, jakoś odnowił się kontakt i zaproponowałem spotkanie. Okazało się, że odnowił jej się kontakt, z gościem z którym się kiedyś spotykała, ale ona nie chcę z Nim być, on jej mówi, ze ją kocha, a dla niej to tylko kolega, ale spotyka się z Nim. Mieliśmy się spotkać w sobotę, odwołała spotkanie, bo musi jechać na godzinkę na akademiki po rzeczy, pytam czy w takim razie jak odbierze rzeczy możemy się spotkać. Okazało się, że będąc umówiona ze mną od czwartku na sobotę na 20, pojechała spotkać się z jakimś gościem, a na spotkanie zawiózł ją ten koleś, który wyznaje jej miłość(chyba ma dość dużego friendzona) Ok nie uniosłem się specjalnie, powiedziałem że wkurza mnie, ze będąc umówiona ze mną, nie napisała, ze ma już plany, ale zgodziła spotkać się z kimś innym, a na spotkanie przyjechała 20 min spóźniona,ale ok chodźmy na spacer. Spotkanie super, dobra atmosfera, jakiś dotyk z jej strony, na końcu nachyliłem się, żeby powąchać jej perfumy, bo wydawało mi się, ze zmieniła, ona odwróciła głowę, jakby chciała mnie pocałować, ale lekko się odsunąłem i się uśmiechnąłem.
Na drugi dzień, myślę sprawdzę czy ma w***, zaporponowałem spotkanie, odpisała że jest u koleżanki, uczy się, ale da mi znać. Wieczorem sms, że jednak nie, bo przyjeżdża ten koleś od wyznań miłości z jej koleżanką i będą oglądać film. Napisałem, ze w takim razie nie powinniśmy sie już spotykać, odpisała skoro tak uważasz to ok, uciąłem rozmowę i koniec. W nocy sms, że z ciekawości pyta, dlaczego nie chcę się spotykać, odpisałem że widać, ze w jej życiu nie ma już miejsca na moją osobę, napisałem, ze dzień wcześniej potraktowała mnie jak szmatę, będąc umówiona ze mną, umówiła się z kimś innym a na spotkanie się spóźniła. Zapytała czy mnie to boli, odpisałem ,ze nie i zostawmy to bo nie ma co roztrząsać przeszłości, ona do mnie, masz rację, ja że ostatnio bardzo rzadko, wybacz ale ide spać. Nie odpisała.
w*** mnie to ciągłe jej pisanie z innymi facetami, jakby chciała podnieść poczucie własnej wartości.
ETAP III:
Po pewnym czasie kontakt z jej strony się odnowił, ja cały czas uświadamiałem ją, że jesteśmy tylko kolegami, na każdym spotkaniu sporo dotyku z jej strony. Ciągle narzekała, że facet z którym się spotyka jest nieogarnięty seksualnie i nie łapie się na dwuznaczne teksty, ja go broniłem, że z czasem się ogarnie. Postanowiła zakończyć znajomości z tymi kolesiami. Ciągle utrzymywała kontakt, ja zawsze ucinałem rozmowy, twierdząć że jestem zajęty. Nasze rozmowy ciagle schodziły na tematy seksu, podsycałem je trochę specjalnie. Tuż przed walentynkami poprosiła mnie, żebym zamówil jej coś na allegro, zgodziłem się bo to też i kilka minut roboty. W walentynki pisze do mnie, czy spotkamy się jutro to odda mi kasę, napisałem ok. W niedzielę telefon od niej czy spotkanie aktualne i jakieś dwuznaczne pełne seksualności smsy. Przychodze na spotkanie, oddaje mi kasę, jest fajnie, ona nagle wyjeżdża z tekstem, że jedzie z jednym z tych kolesi(ten od wyznań miłosnych) z którym miała skończyć znajomość jutro na narty, a on dzisiaj był u niej w domu i poznał jej rodziców. Nie wytrzymałem i wkurzyłem się, powiedziałem, ze nie powinniśmy się spotykać bo on się ciągle o mnie wkurza, a ja nie chcę być w centrum jakichś dziwnych mezaliansów, bo mam ciekawsze rzeczy w życiu do roboty. Odprowadziłem ją pod mieszkanie i stwierdziłem, że spróbuję pocałować, jeżeli odmówi, kończę znajomość, bo kosztuje mnie ona zbyt dużo energii. Nie dała się pocałować, stwierdziłem że czas się pogrążyć, powiedziałem jej że mi zależy na niej i nie możemy sie widywać, bo ja chcę się wyleczyć, a nie dam rady przy tych innych facetach. Przytuliłem ją po raz ostatni, ona zaczęła mnie głaskac po ręce, mocno ją ścisnęła, pożegnałem sie i wyszedłem. W mieszkaniu myślę, wóz albo przewóz, piszę że leżę i chciałbym ją teraz ostro wziąć itd itd. Ona, że o tym samym myślała w wannie, odpisałem to może w takim razie skoro oboje myślimy o tym samym, dajmy sobie szansę i obopólną przyjemność, odpisała że nie interesuje jej seks bez zobowiązań, bla bla. Zadzwoniłem rozmowa przepełniona seksem, na drugi dzień sms od niej, że nie mogła zasnąć do 4, bo myślała o czymś, napisałem to nie myśl o głupotach tylko śpij, ona że boi się spać sama, ja zawsze to można zmienić, ona że da sobie radę.
Wróciłem po południu po podpisaniu nowej umowy, stwierdziłem że nie będe tracił czasu na nią, bo zainwestowałem za dużo, czas ruszyć do przodu. Postanowiłem ostatecznie się pogrążyć, żeby dała już spokój, napisałem do niej że bardzo ją kocham, ogromnie mocno i bez pamięci, dlatego też nie możemy już dłużej utrzymywać kontaktu, a ja dzisiaj spotykam się z koleżanką, z którą sama doradzała mi się spotkać. Odpisała w takim razie papa, miłego wieczoru z tą koleżanką. Na to już nie odpisałem. Na drugi dzień zagadała znowu o te przesyłki z allegro, pocisnąłem jej, ze ciągle pisze z tymi facetami, że ja nie chce z kimś takim być, że zabawiła się mną i zostawiła jak kolejną zabawkę. coś tam odpisała, ale napisałem że musze kończyć, bo spotykam się znowu z tą dziewczyną, wpada do mnie na obiad bo zostawiła wczoraj jakieś rzeczy. Później na facebooku zagdała, czy spotkanie się udało, napisałem wprost ze się przedłużyło i ona teraz wyszła do sklepu, a ja czekam na nią w łózku i rozgrzewam palce. Napisała, że nie przeszkadza i papa, no i rozmowa się skończyła, żeby ją ostatecznie odepchnąć zmieniłem jeszcze status na fb na w związku(wiem dzieciniada)
Odleżałem swoje w pozycji embrionalnej płacząc w poduszkę, wypiłem przeznaczony dla mnie alkohol, podniosłem się i zaczynam odradzać niczym feniks z popiołów. Odnośnie tej laski, coś tam do niej zagadałem kiedyś czy to awizo doszło, w***ła mnie rozmową, w***łem ją ze znajomych z facebooka. Wysłała dwie wiadomości odnośnie tego, że zachowałem się jak ch***, nie biorąc odpowiedzialności za przesyłkę(sic! nie odpisałem nic). W końcu musiałem do niej napisać(sprawa, którą musiałem wyjątkowo załatwić, stare śmieci), ucięliśmy krótką pogawędkę na facebooku, dodałem ją znowu do znajomych. Coś tam opowiadała o tym gogusiu, że się znowu z Nim spotyka, jak ją zlałem pomógł jej z tą przesyłką(chodziło o wymianę towaru na inny model). Powiedziałem jej wtedy, ze niepotrzebnie wszedłem im w drogę, a ona na to: czy będę do niej jeszcze pisał, odpisałem że może czas od czasu napiszę co słychać, ale teraz nie będę sie nad tym zastanawiał. Na drugi dzień napisała sama, żebym grał z nią w quizwanie, rozmowa jakoś mnie w***ła, więc nie odpisałem na jej wiadomość. Dzień później poszedłem ze starą znajomą na zakupy(laska z tych co mają swój profil JestemZajebista-photography), w trakcie zakupów ona zrobiła Nam wspólne zdjęcie i wrzuciła na facebooka, z racji tego że nie przywiązuję wagi do wygladu mojego prfoilu i facebookowej walki o zejabistość, miałem na to w*** co robi. Dzień później Pani, o której mowa we wcześniejszych postach dodała zdjęcie z tym Gogusiem ze wspólnego wyjścia gdzieś tam, zdjęcie to zniknęło z fb kilka godzin później. Ok, przejdźmy do sedna bo rozgdauję się jak ksiądz na kazaniu. Zauważyłęm, że gdy jestem dostępny na fb, ona co minutę pojawia się i znika, jakby sprawdzała czy dalej jestem, tak robiła wcześniej gdy jak sama mówiła biła sie z myślami czy do mnie napisać(laska z tych co straciłaby honor, gdyby pokazała odrobinę zainteresowania). Na dzień kobiet wysłałem jej życzenia, ot: wszystkiego najlepszego, niech uśmiech nie znika z Twojej twarzy. Odpisała: Dziękuję bardzo świnko(tak mówiła do mnie gdy spotykaliśmy się ), nie odpisałem nic, bo i po co. Chciałbym napisać do mojej "Zosi", że przepraszam za moje zachowanie z końca naszej znajomości, że te gierki, śpiewki o miłości i to wszystko było niepotrzebne, że chyba zostawiłem jaja w innych spodniach, zachowywałem się jak gówniarz. Nie obchodzi mnie jej zdanie w kwestii tych przeprosin, czy sa potrzebne, cze nie, bo dla mnie są, nie chodzi o wracanie do przeszłości, ale rozliczenie się z Nią, to wszystko. Czy taki ruch będzie dobry? Czy lepiej poczekać, aż ona odezwie się sama?
Temat: Co według Was będzie dobrym rozwiązaniem(historia niczym z harlequina)
Zobacz podobne tematy :
Odp: Co według Was będzie dobrym rozwiązaniem(historia niczym z harlequina)
Na forum obowiązuje zasada "jeden związek = jeden wątek", dlatego proszę, kontynuuj pisanie w wątku, który założyłeś wcześniej.