Witajcie,
czytam to forum od dluzszego czasu anonimowo, dzis i ja postanowilam opisac moja obecna sytuacje i poznac swiatopglad innych osob, na ten temat ktory nurtuje mnie od lat...
zaczne od tego iz wywodze sie z rodziny (tak ja ja oceniam z zasadami) moj tata byl wojskowym czlowiekiem z zasadami i znajacym slowo honor i szacunek do samego siebie, mama jest lekarzem. Ja rowniez jestem po studiach wyzszych.
moi rodzice cale zycie uczyli nas ze honor to cos czego nie da sie kupic za pieniadze, albo sie go ma albo nie i nie chodzi tutaj o unoszenie sie honorem tylko o to ze jesli dajesz komus slowo honoru to przyslowiowy umarl w butach, slowa nalezy dotrzymac, tak samo jak z szacunkiem do samego siebie, jesli nie szanuje Cie osoba jakas tam nawet bliska twemu sercu to nie znaczy , ze ty masz przestac szanowac sam siebie i sie na to godzic, z biegiem czasu i roznych doswiadczen zyciowych uwazam, ze poniekad skrzywdzona nieco jestem tym, gdyz ciezko w tych czasach skurwy***** znalezc slownych ludzi z zasadami, a z biegiem czasu moje odczucia i doswiadzenia tylko utwierdzaja mnie w przekonaniu ze ludzie zawodza i to Ci ktorzy sa najblizej naszej duszy
a teraz do rzeczy.
Jakis juz czas temu bylam mezatka, mam z tego zwiazku corke, bylam z tym mezczyzna od 15 roku zycia zawsze bylismy sobie oddani nigdy w gre nie wchodzily osoby 3cie, niestety los tak chcial , ze moj maz zginal w wypadku samochodowym jak nasze corka miala 6tygodni, nie bylo czasu przy tak malym dziecku na zalobe, ja wtedy bylam w trakcie studiow, zostalam sama z domem , dzieckiem , uczelnia, finansami , z pomoca rodziny udalo sie wychowac dziecko , skonczyc studia i jakos wyjsc emocjonalnie na prosta, po tym zdarzeniu bylam bardzo dlugo sama, nie chcialam zeby moje dziecko mialo milion wujkow, chcialam zeby dorosla i zeby zaden "pan" sie nad nia nie znecal, poza tym wiedzialam dokladnie iz ona nie zna swojego taty i jesli ktos sie pojawi dziecko uzna go za ojca, bynajmnie tak male.
Po jakims czasie zaczelam sie spotykac z pewnym czlowiekiem, to byly szalone czasy,podjelam decyzje ze nie chce z nim mieszkac, moze czasem spedzic jakis weekend razem, ewentualnie noc jak dziecko bedzie u dziadkow, lub wyjsc gdzies wspolnie i tak bylo.
Niestety czlowiek ten mial chyba jakies problemy ze soba, bo pomimo tego ze mial w domu wszystko, ciagle szukal czegos na boku, ciagle klamstwa i zdrady ktore gdzies co chwile wychodzily, ciagle awantury o to , niszczylo mnie to duchowo, zalezalo mi nanim bardzo ale stalo to w sperzecznosci z tym jak zostalam wychowana , bo czy milosc polega na tym by polozyc sie na podlodze i pozwolic sie kopac ? w zyciu nie spotkalam nikogo tak perfidnego jak on , kto wykorzystuje w taki sposob, slabosc 2 strony wzgledem wlasnych widzimisie , wyobrazcie sobie ze nawet zgodzilam sie na 3katy , uznalam ze moze tego on potrzebuje, ze wole widziec niz sie domyslac, ale niestety nawet to nie odciagnelo go od kombinowania na boki, taki typ poprostu , zakonczylam ten zwiazek po 2 latach , w momencie kiedy poczucie mojej chu**sci siegnelo zeniuty, gdzie mialam juz w nosie to czy jutro go zobacze , chcialam po prostu przestac sie juz czuc tak jak sie czulam dowiadujac sie co chwile jakis nowosci takie siedzenie na bombie, ale wczesniej nie mogla bym zakonczyc gdyz zasze czula bym niedostyt zwiazku, i moze myslala a moze jednak by sie zmienil, skonczylam jak juz wyczerpalam wszystkie opcje, i stracilam wiare, nie bylo latwo 2lata sie podnosilam , zmienilam miasto, mieszkanie, znajomych, wszystko co nas laczylo zeszlo do zera , lacznie z jakimkolwiek kontaktem.
Utwierdzilo mnie to tylko w przekonaniu , ze ludzie sie nie zmieniaja z dnia na dzien chyba ze na gorsze, zeby zaszla dobra zmiana czlowiek potrzebuje czasu i traumatycznych przezyc ktore zmusza go do refleksji nad soba i wyniknie chcec zmiany , ze moze to co zle bierze sie z jego dzialan, tak samo jak utwierdzilo mnie w tym ze nie ma kolejnej szansy, jak ktos zdradza i ma takie pociagi i zostanie mu wybaczone zrobi to raz kolejny , a jasli jest wybaczenie to tylko z jedna szansa nie z tysiacami, bo jaki jest sens wybaczenia jesli my sami nie umiemy o tym zapomniec ? i siedzi to w nas , drazy ? zabija nasze mysli ?? i odbiera szczescie.
Ja wiem ze kazdy kocha jak umie jak wyniosl z domu, ale czy ja naprawde musze sie zastanawiac ? czy szczescie nie powinno byc lekkie latwe ? do dania jesli sie kocha to sie nie rani , bo czlekowi zalezy , to logiczne czy moze nie ? czy to tylko moja chora logika , bo juz sama nie wiem .....
A, teraz do sedna :
po tym jak podnoslam sie z tego zwiazku numer 2 i wstajac rano juz 1sza mysla nie byl ten perfidny typ, tylko co zjem na sniadanie , pojawil sie ktos nastepny, czlowiek z przeszloscia , rozwodnik bezdzietny , bylismy 2 lata przyjaciolmi glownie net, bo roznica km spora, po 2latach zedydowalismy sie sprobowac, wiedzial o moich doswiadczeniach wiedzial nawet wiecej byl nie tylko partnerem ale i przyjacielem, moje dziecko pomimo tego ze byla przeciwna zwiazkowi gdyz o dziwo ona nie chciala miec taty , zostala dobrze wychowana nigdy nie czula sie gorsza ze go nie ma , byla kochana przez otoczenie ktore ma:) i wiedziala o tym. No ale udalo sie ja przekonac do tego on sie przeprowadzil , z biegiem czasu przywiazala sie, dzis nazywa go tata, jest dla niej wazny i kocha go on ja zreszta tez. My wspolnie mamy ze soba 8mc synka i oczywiscie tradycja musialo sie spier****, zaczelo sie od tego ze przypadkiem znalazlam w telefonie historie iz moj wybranek wyszukuje dziewczyn z naszego miasto, to bylo jak strzal w twarz z pol obrotu , nas syn mial wtedy 3mc, ja chcialam zakonczyc to od razu, ale on blagal prosil , przepraszal obiecywal ze do niczego nie doszlo i w sumie mu wierze , bo nie mial by kiedy , spedzalismy 24h razem ale juz podkopalo to moje zaufanie mocno , ale ze wzgledu na dzieci postanowilam ok 1dostanie , i temat zostal zamkniety on obiecal ze nie ma czego ukrywac , ze nie bedzie czyscil historii przegladania ze zawsze mam pelny wglad etc i pare dni temu wzielam jego tel gdyz robil zdjecia synkowi i chcialam zobaczyc co i jak i jego telefon zrobil mu psikusa i pomimo iz on wyczyscil historie , zapisal grafiki z paniami w folderze
i ja je znalazlam , przeczeslam od razu historie oczywiscie usunal wybrane elementy , gdyz reszta historii byla a ta z ktorej pochodzila grafika , z data i godzina nie , wiec dla mnie wszystko juz runelo, juz nie chodzi o te baby z neta , ale dal slowo , ze nie ma nic do ukrycia ze nie bedzie kasowal , a tu co ?? slowa na wiatr , dla mnie jest to koniec , nie umiem juz mu zaufac , on twierdzi ze nie zdawal sobie sprawy ze to nalog do dzis, zawsze rozmawialismy o wszystkim uwazalam ze moze przyjsc pogadac jak ma problemy , ale on nie jest szczery, zal mi dzieci, on chce sprobowac raz jeszcze , co znow stoi wbrew mnie i moim zasadom ... mam metlik w glowie lekki , ale mysle ze jesli sie kogos kocha i zalezy , to czlowiek nie podkopuje zaufania , szczegolnie ze zna przeszlosc 2osoby, i wie gdzie sa jego czule punkty, moim jest zdrada , poza tym jesli sie komus uklada to nie szuka Bog wie czego ...
co Wy myslicie ?