O matko aż na pierścionek zaręczynowy zerknęłam czy mi się aby węża nie zamienił 
A tak poważnie, mnie zależy na ślubie. Ja generalnie jestem osoba wierzącą, no może nie chodzę do kościoła co niedziela ale chodzę się pomodlić.
Ale nie uważam, że życiem bez ślubu się grzeszy. Jest to jest związek dwojga dorosłych, świadomych ludzi. I nie polega na krzywdzeniu żadnej ze stron. Wręcz przeciwnie strony się szanują i kochają żyją w przyjaźni. To to jest bardzo po bożemu. Bo co najwyżej łamie się jedno przykazanie nie cudzołóż.
A małżeństwa nawet te w kościele, jeżeli jest przemoc, brak szacunku, i chodzenie do kościoła co niedziela i do spowiedzi i ba ksiądz da rozgrzeszenie, bo się jedno z drugim nawet nie przyzna, raz mnie jedna mężatka wyśmiała, że co ja u spowiedzi robię 40 min. No ja idę szczerze się spowiadać i nawet jak wiem że nie dostanę rozgrzeszenia i wiem za co to mówię prawdę, i gadam z księdzem jak z psychologiem a nawet powiernikiem pytam, doradzam się. A ona? Ma w domu przemoc, przeklina na męża, na innych i jest u spowiedzi góra 10 min i już leci do komunii. Normalnie szczyt wiary. Małżeństwa z przemocą i nie szanujące się łamią o wiele więcej przykazań: nie zabijaj, czcij ojca i matkę (mówię o teściach), nie mów fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu, nie pożądaj rzeczy bliźniego, no nie oszukujmy się w takich małżeństwa to nawet przykazania nie cudzołóż się nie przestrzega.
Więc nie jeden związek partnerki ma większe zasady moralne, niż nie jedno małżeństwo zawarte w kościele.