Pracowałam jako kelnerka w trzech miejscach ,ale w dwóch z nich w ogóle nie mogłam się odnaleźć, hmm.. może inaczej- jestem uczciwa, sumienna, dokładna, dbam o klientów, jestem uprzejma w stosunku do klientów jak i całego personelu, ZAWSZE POMOCNA- PYTAM INNYCH-CZY W CZYMŚ NIE POMÓC. a jednak spotykam się z odrzuceniem, fałszem, obgadywaniem. Nie rozumiem dlaczego (?) Co ja takiego robię? Nie jestem brzydka, nieatrakcyjna. Faceci zwracają na mnie uwagę, słyszę komplementy, w pracy też puszczają mi oczka, uśmiechają się, obserwują, komplementują itd. Gdy zaczynam odczuwać w pracy, że dziwnie na mnie patrzą kelnerki, lub obgadują gdy się tylko odwrócę to zaczynam się czuć osaczona, nie będzie to zaskoczenie, ale jestem zestresowana.
dziś wróciłam wcześniej, ponieważ podziękowano mi, managerowi się 'spodobałam' w kontekście pracownika a starszej kelnerce - nie. Dziwi mnie to, bo na prawdę się starałam, nawet gdy nie było nic do roboty to wynajdywalam sama sobie zajęcia, pytałam czy pomóc w czymś, wszystkie zlecone zadania wykonywałam, na prawdę nie miała sie do czego przyczepić. dziś mial byc w Barze specjalny gość, w zwiazku z tym, ze jestem nowa, miałam nie obsługiwać gości. Starsza kelnerka powiedziala mi, ze mam chodzic w ta i z powrotem po sali (mala sala,9 stolików) i dwie kelnerki na jedno piętro. w pewnym momencie czulam sie jak idiotka chodzac w ta i z powrotem. Dla klientów tez może być to uciążliwe, denerwujące. w związku z tym znalazłam sobie zajęcie - zmywanie naczyń i polerowanie szkła (choć to zadanie barmanów). W trakcie pracy zostałam poproszona o oddanie identyfikatora, bo ''nie jestem już potrzebna''. Zdziwiłam się. Odpowiedziałam jej, że to dziwne, bo poprzedniego dnia bylo wszystko okej, i nie widziała jak pracuje, więc to jest krzywdzące, ona mi na to -,,JA WSZYSTKO WIEM, DZIEWCZYNY MI POWIEDZIAŁY, JA WSZYSTKO WIEM'' Jak można twierdzić, że się wie skoro się nie widziało ? Zwlaszcza, że manager zadowolony był. Dziwi mnie to. Czuję niesmak i rozgoryczenie.
Byłam świadkiem sytuacji w której, grupa siedmioosobowa nie miała miejsca, błąkali się po sali, i po piętrze. Widząc sytuację zareagowałam, poprosiłam aby chwile zostali bo zaraz się coś zwolni (widziałam katem oka kobietę, jak się zbierała). Posadziłam ich, wytarłam stolik, zabrakło krzeseł, poszłam do innej kelnerki (to był jej rewir,min ten stolik) wiesz co mi odp. ? -a niech sobie sami radzą. I stała tak i się patrzyła. Nie rozumiałam tej postawy.
Jest mi z tego powodu bardzo przykro. Popłakałam się dwa razy (przy managerze) i przy siostrze. Z perspektywy czasu uważam, że to lepiej, że tam nie pracuję. CIęzko pracować wśród żmij, które się do Was uśmiechają a póxniej okazuje się, że nagadały na CIebie (tylko co?).
Praca kelnerki to nie jest praca moich marzeń, bo studiuję i chcę zajmować się tym, co uwielbiam. Pracę kelnerki traktuję jako dorywczą, na pewien czas (studiów).
Odczuwam lęk z powodu zwolnienia. Chciałabym pracować ale się obawiam, że w pewnym momencie ktoś mi podziękuję, kiedy ja na prawdę się staram. Znalazłam sobie już drugą pracę, szef obserwował mnie na dniu próbnym i był pod wrażeniem, powiedział, że super i chcce mnie widzieć w swoim zespole. Tylko boję się, że np. się rozmyśli i nie będzie chciał mnie przyjąć. Mam lęki. a pracy potrzebuję.