Wiem, że może problem trochę infantylny, ale dla mnie dość przykry, proszę Was o rady i opinie, bo mam mętlik w głowie...
Ostatnio usłyszałam od swojego faceta przykrą dla mnie rzecz. Otóż stwierdził on następująco:
"wiesz co? sorry, ale jednak wolę cię W MAKIJAŻU". Było to po pierwszym razie, kiedy pokazałam mu się w wersji naturalnej. Dodam, że bardzo denerwowałam się przed tym "pierwszym razem" - chociaż na co dzień maluję się zwyczajnie, bez szaleństw (podkład, tusz do rzęs, cieniutka kreseczka eyelinerem, lekko przyciemniam brwi cieniem), to wiadomo, że bez wyglądam bardziej blado i przeciętnie - i jak widać, miałam rację, że się denerwowałam.
Podejrzewam, ze po prostu mu się nie podobam, w ten sposób chce mi to dać do zrozumienia i jest mi z tego powodu naprawdę przykro. Nie prosiłam go o opinię na temat mojego wyglądu "no-make-up", sam z siebie to palnął! Najpierw powiedział mi "wyglądasz zupełnie inaczej", chwilę milczał i potem to "wolę cię jednak w makijażu". ![]()
Czuję się teraz brzydka, nie mam zbyt wysokiej samooceny, a tym stwierdzeniem jeszcze bardziej mi ją obniżył. Zawsze wydawało mi się, że jak facetowi na dziewczynie zależy, to nie powinien mówić jej takich rzeczy, powinien raczej sprawiać, żeby czuła się piękniejsza, a nie brzydsza...
Proszę, napiszcie, co o tym sądzicie? Robię z igły widły? Mam prawo mieć o tę nadmierną szczerość żal? Przypominam, że nie prosiłam go o opinię, nie pytałam "jak wyglądam" itp. Dziękuję z góry za wszystkie odpowiedzi.
Wiem, że może problem trochę infantylny, ale dla mnie dość przykry, proszę Was o rady i opinie, bo mam mętlik w głowie...
Ostatnio usłyszałam od swojego faceta przykrą dla mnie rzecz. Otóż stwierdził on następująco:
"wiesz co? sorry, ale jednak wolę cię W MAKIJAŻU". Było to po pierwszym razie, kiedy pokazałam mu się w wersji naturalnej. Dodam, że bardzo denerwowałam się przed tym "pierwszym razem" - chociaż na co dzień maluję się zwyczajnie, bez szaleństw (podkład, tusz do rzęs, cieniutka kreseczka eyelinerem, lekko przyciemniam brwi cieniem), to wiadomo, że bez wyglądam bardziej blado i przeciętnie - i jak widać, miałam rację, że się denerwowałam.
Podejrzewam, ze po prostu mu się nie podobam, w ten sposób chce mi to dać do zrozumienia i jest mi z tego powodu naprawdę przykro. Nie prosiłam go o opinię na temat mojego wyglądu "no-make-up", sam z siebie to palnął! Najpierw powiedział mi "wyglądasz zupełnie inaczej", chwilę milczał i potem to "wolę cię jednak w makijażu".
Czuję się teraz brzydka, nie mam zbyt wysokiej samooceny, a tym stwierdzeniem jeszcze bardziej mi ją obniżył. Zawsze wydawało mi się, że jak facetowi na dziewczynie zależy, to nie powinien mówić jej takich rzeczy, powinien raczej sprawiać, żeby czuła się piękniejsza, a nie brzydsza...
Proszę, napiszcie, co o tym sądzicie? Robię z igły widły? Mam prawo mieć o tę nadmierną szczerość żal? Przypominam, że nie prosiłam go o opinię, nie pytałam "jak wyglądam" itp. Dziękuję z góry za wszystkie odpowiedzi.
wlasnie.niska samoocena bije z Twojego postu.On to wyczuwa i dlatego sobie pozwala na takie niemile uwagi.Nie musisz sie tlumaczyc jak wygladasz bez make-upu-nikt Cie tu nie bedzie krytykowal.Ty masz inny problem-chyba starasz sie zyc pod kogos,to znaczy zbytnio liczysz sie z czyjas opinia na swoj temat.I to jest blad.Popracuj nad pewnoscia siebie.Pzdr.
Ile jesteście razem? W takich momentach rzuć tekstem, że on młodym bogiem też nie jest a ty się świetnie czujesz jak jesteś naturalna-nawet jak to jest kłamstwo. Albo możesz go pogrążyć mówiąc, że on w slipkach też wyglądał obiecująco, a jak je ściągnął to wszystko prysło:D Zamknie się i więcej nie palnie takiej głupoty. Faceci czasem nie wiedzą, że pewne rzeczy potrafią nas bardzo zaboleć póki nie pokażemy im rangi takich słów. Dla niego to pewnie nic takiego, że Ci to powiedział.
4 2015-02-26 18:42:13 Ostatnio edytowany przez SonyXperia (2015-02-26 18:44:29)
Miałam prawie taką samą sytuację, tylko nie chodziło o makijaż a o... fryzurę. Spotykałam się z pewnym chłopakiem i miałam wtedy kręcone włosy, a naturalne mam proste, więc kręciłam je namiętnie
I kiedyś przyszlam na spotkanie niepokręcona a tu rozczarowanie w oczach i dokładnie ten sam tekst "wyglądasz zupełnie inaczej". Ani lepiej, ani gorzej, po prostu inaczej. Taka zmiana robiła mu różnicę. Młodzi wtedy byliśmy.
Ja te bym nie przesadzała z (nad)interpretacją, bo chłopak nie koniecznie chciał Cię obrazić, czy że od razu przestałaś mu się podobać. Nie wspomniałaś o wieku ale podejrzewam, że jesteście młodzi i jeszcze nie przyzwyczajeni do takich (naturalnych) rzeczy. Kobiety (szczególnie blondynki) często bardzo zmieniają się chociażby po zwykłym wytuszowaniu rzęs, a te z niedoskonałościami cery po nałożeniu podkładu. Kwestia przyzwyczajenia. Tylko Twoja zbyt mała pewność siebie tu trochę przeszkadza.
I zgodzę się z tym co napisała SonyXperia, że faceci często wracają uwagę na szczegóły, zwłaszcza na pierwszych spotkaniach - a to się jednemu spodobały wyraziste oczka, czy krwisto czerwone usta a innym loczki. Kobieta jednak zmienną jest
Ja osobiście takich uwag, że coś mu się bardziej lub mniej podoba nie traktowałabym jako odrzucenie (bo nie odpowiadasz w 100%), czy świadome robienie przykrości... Uważam wręcz, że gorsze jest komplementowanie za każdym razem. Tak samo Ci się Twój mężczyzna bardziej podoba w tym czy w tamtym...nie ważne czy chodzi o strój, kolor koszuli czy zarost. Jeśli tak jest - powiedz mu to! Oczywiście forma, w jakiej to zrobisz, też jest ważna.
Ja np lubię nosić włosy rozpuszczone, ale w dniu kiedy poznałam swego obecnego faceta miałam akurat spięte i on ma niemal bzika na tym punkcie, że w spiętych tak cudownie mi (choć osobiście wydaje mi się że lepiej mi w rozpuszczonych i w takich lepiej się czuję). Ale dla niego spinam od czasu do czasu
I on to docenia, bo wie, że to dla niego
ale też nie traktuję tego jako śmiertelnie poważną uwagę, że w rozpuszczonych już mu się nie podobam... To samo dotyczy strojów - on mi mówi w czym najkorzystniej wyglądam (w czym mu się najbardziej podobam) i ja jemu. Ale nie jest to na zasadzie że mnie zmienia czy ja jego i inaczej się nie akceptujemy, raczej takich luźnych rad i wyboru spośród dotychczasowego stylu, jak i w czym nam najlepiej. I to jest fajne.
Ja np nigdy bym mu nie pozwoliła założyć rurek.. a on mi (przynajmniej teraz) ściąć włosów na krótko ![]()
Moze chcial Ci po prostu powiedziec ze woli Cie w makijazu ![]()
Dziękuję za odpowiedzi ![]()
Moze chcial Ci po prostu powiedziec ze woli Cie w makijazu
Tak, pewnie to chciał powiedzieć. Czyli chciał mi też powiedzieć, że bez makijażu mu się nie podobam. Więc teraz co: mam spać w makijażu, żeby mu się podobać? Albo może zrywać się zawsze przed nim, żeby czasami nie zastał mnie rano niewymalowaną? Teraz takie rzeczy mi przychodzą do głowy.
Nie powiedziałam mu jeszcze, ze mnie to zabolało, bo ten komentarz usłyszałam przedwczoraj. Byłam trochę w szoku po tym i jedyne, co ode mnie usłyszał to "tak? aha...", zawstydziłam się i nie wiedziałam, co mu odpowiedzieć. Teraz jakos w ogóle nie mam ochoty się do niego odzywać ![]()
Dziękuję za odpowiedzi
zbyt.zaradny napisał/a:Moze chcial Ci po prostu powiedziec ze woli Cie w makijazu
Tak, pewnie to chciał powiedzieć. Czyli chciał mi też powiedzieć, że bez makijażu mu się nie podobam.
Niekoniecznie. Podobasz sie z pewnoscia bez, ale ladniejsza jestes w.
Zreszta sama to wiesz, dlatego przeciez sie malujesz, prawda?