Cześć dziewczyny mam problem nie układa mi się z facetem :-( straciłam pracę na początku tego miesiąca szukam cały czas pracy ale zero efektów a on zaś jest w pracy od rana do wieczora o na nic nie ma ochoty ani mi nie okazuje czułości ani nie widzę zainteresowania z jego strony czuje się taka samotna :-( nie wiem co robić :-(
Opisz coś więcej, bo po tym to nic nie można wywnioskować.
Dokładnie, opisz coś więcej. Ale póki co, radzę przemyśleć czego Ci w życiu brakuje oprócz pracy, bo to jeszcze nie jest tragedia, w końcu jakaś się znajdzie. Gdybyś w innych sferach czuła się pewnie, na pewno braku pracy aż tak bardzo byś nie odczuwała. Wiec zastanów sie, co możesz dla siebie zrobić, aby czuć sie ze sobą lepiej. Facet Ci do tego nie jest potrzebny. Sama jesteś w stanie o siebie zadbać.
W tym problem ze ja nie wiem czego chcę już sama na nic nie mam ochoty jak wychodzę z domu to jak już muszę... Po zakupy zrobię obiad i dom... On wróci telewizor piwko zje rozumiem że jest zmęczony ale on nie rozumie chyba mnie. :-( mieliśmy przerwę 4 miesiące ja się wyprowadziłam bo było między nami źle on przez ten cały czas się starał itp i prosił bym do niego wróciła a miałam wyjechać za granicę do ptscy7i ehm chyba zacząć wszystko od nowa no to mnie przekonał i co z tego mam? Wielkie gowno. Siedzę sama w domu bez roboty ciekawe kiedy coś znajdę on wracając z 6 nawet mi nie powie kocham cie czy coś w tym stylu bo jak on to powiedział że za często to nie jest zbyt dobrze beznadzieja.
No to sama sobie odpowiedziałaś. To nie jest facet dla CIebie, wysysa całą energię zamiast Cię uskrzydlatć. Poczuł się pewnie, więc nie musi się starać i nawet nie chce, pokazuje znowu swoje prawdziwe oblicze. Dałaś mu szansę, ewidentnie jej nie potrafił wykorzystać więc radzę odcięc się definitywni tym razem, nabrać sił i załączać od nowa.
Gdy człowiek potrafi o siebie zadbać, jest dużo bardzie szczęśliwy sam niż z nieodpowiednim partnerem.
Nie mam sił zaczynać zaś zaś wszystkiego od nowa nie wiem czy nie zaczyna u mnie postępować depresja. Nie zależy mi już na niczym....
Skoro zdajesz sobie s prawe z tego, że Twoje podejście może doprowadzić Cie do depresji, to masz dwa wyjścia: położyć się i czekać na zbawienie, które gwarantuje Ci, że nie nadejdzie. Albo wykrzesać resztki sił i walczyć o siebie. To Twoje życie i Ty o nim decydujesz.
W tym problem ze ja nie wiem czego chcę już sama na nic nie mam ochoty jak wychodzę z domu to jak już muszę... Po zakupy zrobię obiad i dom... On wróci telewizor piwko zje rozumiem że jest zmęczony ale on nie rozumie chyba mnie. :-( mieliśmy przerwę 4 miesiące ja się wyprowadziłam bo było między nami źle on przez ten cały czas się starał itp i prosił bym do niego wróciła a miałam wyjechać za granicę do ptscy7i ehm chyba zacząć wszystko od nowa no to mnie przekonał i co z tego mam? Wielkie gowno. Siedzę sama w domu bez roboty ciekawe kiedy coś znajdę on wracając z 6 nawet mi nie powie kocham cie czy coś w tym stylu bo jak on to powiedział że za często to nie jest zbyt dobrze beznadzieja.
Samotna20 jeśli 20 to Twój wiek to jesteś bardzo młodą osobą. Nie wolno się tak poddawać. Rozumiem, że jest Ci ciężko i głównym powodem tego jest fakt, że nie masz pracy. Nie masz zajęcia i popadłaś w marazm, który będzie się tylko pogłębiał. No chyba, że coś z nim zrobisz. Zmiana powinna zacząć się w Tobie. Musisz wykrzesać z siebie więcej energii poprzez działanie. Nie wiem jak podchodzisz do szukania pracy. Czy jesteś faktycznie zdeterminowana, czy tylko wysłałaś kilka CV i dalej siedzisz i się smucisz. Powiedz coś więcej na ten temat i jakie ogólnie masz kwalifikacje. Ten czas kiedy nie pracujesz też możesz wykorzystać wartościowo. Czym się interesujesz? Możesz uprawiać sport, to daje dużo pozytywnej energii i podziała antydepresyjnie, co w Twojej sytuacji jest wręcz konieczne. Możesz zająć się też podniesieniem swoich kompetencji (spróbuj uczynić się kimś bardziej atrakcyjnym w oczach potencjalnego pracodawcy> ucz się języków, działaj w wolontariacie, dopracuj swoje CV- to bardzo ważne).
Jeśli chodzi o związek to trzeba go nieustannie pielęgnować. Oboje jesteście winni temu, że wasze uczucia przygasły. On trochę się poddał, jest zmęczony rutyną. To, że Ty jesteś taka podłamana, nie zachęca do jakichkolwiek działań z jego strony. Może spędzaj więcej czasu ze znajomymi. Mam wrażenie, że w tej sytuacji stałaś się trochę jak bluszcz i obwiniasz faceta podświadomie za wszystko. Przekieruj swoje myśli. Skup się na drobnych rzeczach, na które masz wpływ.
Zauważyłam że kobiety mają tendencję do rozczulania się nad sobą. Sama taka kiedyś byłam. Musisz sobie pewne rzeczy przewartościować i przedłożyć siebie ponad niego. To czego Ty chcesz, czego oczekujesz i być na tyle silną by odejść od wszystkiego co Cię nie uszczęśliwia. Jesteś młoda! Ja w Twoim wieku miałam bardzo podobną sytuację, przez te 4 lata w moim życiu wszystko powywracało się do góry nogami, przeprowadzałam się, wracałam i tak nieustannie szukałam swojego miejsca. Teraz mam swoje mieszkanie i najtrwalszy związek jaki tworzę to ten z samą sobą. Żeby być z kimś wpierw musimy się czuć dobrze sami ze sobą bo potem niejednokrotnie nasze problemy przelewamy na relację z innymi. Dlatego głowa do góry! Tyle możliwości i perspektyw przed Tobą! Za parę lat się tylko uśmiechniesz na myśl o tych zdarzeniach tak jak ja teraz ![]()
W tym roku kończę 24 lata. W ostatnim czasie dużo mi się na głowę zawaliło najpierw we wrześniu wyprowadzka od faceta w październiku zmarła mi mama z której śmiercią do tej pory nie mogę się pogodzić teraz utrata pracy porostu nic tylko siąść i płakać nie potrafię wziąść się w garść mam faceta ale co z tego jak on jest całymi dniami poza domem wraca zmęczony o tak w kółko co za życie....