rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 17 ]

1 Ostatnio edytowany przez prosound (2015-02-17 15:46:17)

Temat: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Cześć, post ten bardziej traktuję jako oczyszczający moją psychę list po tym co się stało, ale chciałbym również znać Waszą opinię smile

Jestem studentem politechniki (23l), na trzecim roku przeprowadziłem się do nowego mieszkania gdzie czekał na mnie wolny pokój, moja przyszła/była dziewczyna, no i jeszcze jedna pracująca dziewczyna, która wyprowadziła się po pół roku. Wiadomo, na początku było wspólne oglądanie telewizji, wieczorne rozmowy, winko -  z czasem dowiedziałem się, że Ewelina(20) chodziła do psychologa bo w przeszłości cierpiała na niską samoocenę związaną z atopowym zapaleniem skóry. Jednym z jej wyimaginowanych problemów było czerwienienie się na twarzy, czego ja osobiście przez półtora roku WOGÓLE nie zauważyłem i zawsze próbowałem wcielać się w rolę miniterapeuty z tego powodu i podwyższać jej samoocenę. Była i jest piękną kobietą, co często jej uświadamiałem.

Do dzisiaj dziękuje mi jaki wtedy byłem spokojny i trosliwy o nią, wysłuchiwałem każdej historii, mówiła ze uczyłem jej życia na nowo. Sytuacja zaczęła się rozwijać, staliśmy się parą (ja miałem jeden nieudany zawód miłosny w liceum, dla niej byłem pierwszym chłopakiem). W wakacje wspólne wyjazdy nad morze, wycieczki rowerowe, żyć nie umierać, imprezy, imprezy rodzinne.
Zawsze mnie przepraszała, że nie jest taka uczuciowa jak ja, że nie pokazuje tego na zewnątrz - w co z całego serca wierzyłem i nigdy mi to nie przeszkadzało.

Do dzisiaj pamiętam jak mówiła, ze to cud, że ktoś taki jak ja stanął na jej drodze, że nie wyobraża sobie życia be zemnie, że kocha,że my to cud. Człowiek się z tego cieszył i motywowało go to do dalszego pielęgnowania związku. No i pierwszy zgrzyt nastąpił, kiedy wyjawiła mi, że jej największym marzeniem jest wyjechać na stałe do Irlandii. Początkowo odebrałem to źle i moją reakcją było : ALE JAK TO?! Po pewnym czasie zrozumiałem jednak, że ja ją cholera kocham! więc niech spełnia swoje marzenia w jak największej ilości. Coś wymyślimy smile Zapewniała mnie jednak, że gdyby nawet wyjechała to nie czułaby się tam szczęśliwa bezemnie. Wróciliśmy na studia, po drodze wspólny wyjazd na weekend do Warszawy, wspólny sylwester a po sylwestrze znów załamanie. Opowiedziała mi, że bardzo obawia się, że nigdy nie ucieknę spod klosza mamusi (potwierdzam, jestem jedynakiem, ale wg mnie nie w tak "zaawansowanym stanie",mówiłem o tym jej od początku, myślę, że jestem nawet dużo bardziej samodzielny niż niektórzy z rodzin wielodzietnych (trochę egoizmu? big_smile ), zawsze marzyłem, żeby w końcu coś z tym zrobić, wylecieć z domowego gniazda). Przeprowadziliśmy bardzo długą i intymną rozmowę, opowiedziałem jej szczerze, że wspólnymi siłami będziemy niezależną od nikogo (w tym rodziców)parą, nie interesują mnie wspólne obiadki niedzielne-ją również, ja także po skończeniu mgr spróbuję  sił za granicą razem z nią. Sami rodzice mówili mi zawsze, że popełnili duży życiowy błąd nie mając wiecej dzieci. Zawsze starali się wychowywać mnie jak najbardziej "normalnie". Doszliśmy do porozumienia. Na początku lutego obroniłem inżyniera, po wyjściu z sali rzuciłem się w ramiona dziewczyny (później jak się okazało już wtedy "przyjaciółki").

W sobotę byliśmy na imprezie, gdzie trochę się posprzeczaliśmy. W niedzielę na FB(!) oznajmiła, że skończyła się wahać, że na 100% jest przekonana, że nie czuje tego co ja do niej...że nie mam próbować, ze przyrzeka nie związać się już ze mną. Na pytanie dlaczego nagle pojawiło się milion powodów, o których w życiu bym nas nie przypuszczał. Że nie potrafię słuchać tak jak na początku, nie mamy wspólnych pasji, mamy zgoła odmienne charaktery, mamy inne życiowe cele, i nawet że jestem chudszy od niej i powinienem sobie znaleźć szczuplejszą od niej yikes ,co mija się z prawdą, bo niezła z niej boginii. Oczywiście, do tych "oskarżeń" po części sie przyznaje, mea culpa, ale nie widziałem jeszcze idealnego związku gdzie nie ma choćby malutkich sprzeczek. Powiedziała, że od 2,3 tyg chciała mi o tym powiedzieć ale ze względu na egz inż. nie chciała mnie "denerwować" bo możliwe ze nie zdałbym yikes To już mną wstrząsnęło - ale o mnie "dba" - pomyślałem.

Przeżyłbym to zapewne jakoś, choć czuję się strasznie. Sprawa się odrobinkę skomplikowała, bo do końca semestru żyjemy sami w mieszkaniu, oczywiście dalej jesteśmy w koleżeńskich stosunkach, choć nie sądzę żeby te następne miesiące to było coś nadzwyczaj miłego hmm Jedziemy również na koncert w kwietniu i na jedno wesele.... Być może dla niej będzie to miła przygoda, ale nie wiem czy dla mnie.... Jak to przeżyć, co robić, nie rozmawiać, rozmawiać, co o niej myśleć sad

Takie rzeczy się zdarzają, nikogo do miłości nie zmuszę, ale nurtuje mnie teraz milion pytań na sekundę. Jak kobiety, jeszcze trochę  przed potrafią tak wyznawać miłość (mój luby, mój księciu, moja miłości) , a później nagle udowadniać, że nie czują NIC, że to nie ma sensu? Zasada zero kontaktu? w tym wypadku będzie ciężko....  Czy ona naprawdę sądzi, że nagle znalazło się we mnie tyle negatywnych cech, czy po prostu założyła sobie zerwanie, a później "dopisała" tyle tego? Jako facet chyba tego nigdy nie zrozumiem, kocham ją szczerze na dobre i na złe...

Co robić? sad

Zobacz podobne tematy :
Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Byłeś antidotum na jej niską samoocenę. Dowartościowywałeś ją i byłeś dla niej dobry, więc to przez jakiś czas było wystarczające. Ale widać,że nie podobałeś się jej tak do końca. Teraz ona pewnie znalazła sobie nowe nowe towarzystwo, czy pojawił się nowy adorator, to w pełni sobie uświadomiła,że nie do końca jej odpowiadasz.
Pewnie dzięki Tobie uwierzyła, że jest atrakcyjna i postanowiła znaleźć sobie kogoś, dla siebie atrakcyjniejszego. Przykre, ale w tym wieku dosyć częste.Emocje często są powierzchowne jak się ma 20 lat i szybko się wypalają.

3

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

A mnie zawsze ciekawią pytania typu " jak można w jeden dzień mówić ze się kocha i chce się spędzić resztę życia z daną osobą a na drugi dzień całkowity koniec " , " jak można w jeden dzień kochać a w drugi dzień nie " - to tak nie działa kolego. Sprawa wygląda tak ze twoja partnerka prawdopodobnie nie czuła tego czegoś do ciebie już dawno ,ale dopiero w dzień X cie o tym poinformowała. Nastopna sprawa ( ty akurat tego nie pisałeś ) - dużo osób pisze na forum ze nie rozumie , ze przecież wszystko było ok itd itd. Weźcie pod uwagę ze to jest TYLKO WASZA wersja smile . Druga polówka nie czuła ze było ok... . Ale młody jesteś , wszystko przed Tobą , trzymaj się.

4

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Dokładnie. Nie staraj się rozkminiać sytuacji dlaczego dzień wcześniej mówiła że kocha a potem wszystko runęło. U mnie było tak samo. Dzień wcześniej kochała dzień później powiedziała że to koniec. Pomimo tego że może nadal cię kocha a zostawiła zostaw to. Jeżeli uważasz że to był dojrzały związek a podjęła taką decyzję..ona nie podjęła tej decyzja w przeciągu jednego dnia. Najważniejsza zasada żeby zaakceptować bieżący stan rzeczy. Mówię ci to jako człowiek, który również cierpi, ale stara się zrozumieć to co się stało. Ty również musisz.

5

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Miałem podobny przypadek. Niepewna dziewczynka gdy dzięki mnie stała się pewna siebie to... uznała, że zasługuje na kogoś lepszego. Shit happens. Żebyś ją utrzymał przy sobie, musiałaby być wiecznie nieszczęśliwa.

Swoją drogą, na 99% poleci do typowego drania i się solidnie sparzy...

6

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Zgadzam się z kolegami wyżej (nawet jestem pewien), że dostawałem te sygnały już od jakiegoś czasu. Tylko chciałbym wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Może na serio pewne kwestie umniejszałem, uważałem że po tylu dniach wspólnego mieszkania nie codziennie będą fajerwerki i coś pominąłem. Ostatnio powiedziała mi, że wspólne mieszkanie od początku zabiło cały romantyzm itp, że od razu przeszliśmy do "konkretów". Ale do cholery - zawsze wydawało mi się, że jestem dosyć czujny - jak ja tego nie zauważyłem?! Boję się, że nie zauważę tego kolejny raz...

7

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Och, to że jednego dnia mówiła, że kocha a drugiego powiadomiła Cię o podjętej decyzji nie oznacza że kłamała. Po pierwsze kochać może nadal, ale z jakiegoś powodu nie widzi wspólnej przyszłości. Po drugie na pewno nie była to decyzja podjęta jednego dnia, pewnie długo rozmyślała i tego akurat dnia nabrała odwagi, coś ja umocniło i  postanowiła zakończyć Wasz związek. Głowa do góry, daj sobie teraz czas, zamij się sobą a jak przyjdzie odpowiednia chwila rozglądaj się za kolejną Panią Prosound  smile

8

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki
prosound napisał/a:

Zgadzam się z kolegami wyżej (nawet jestem pewien), że dostawałem te sygnały już od jakiegoś czasu. Tylko chciałbym wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Może na serio pewne kwestie umniejszałem, uważałem że po tylu dniach wspólnego mieszkania nie codziennie będą fajerwerki i coś pominąłem. Ostatnio powiedziała mi, że wspólne mieszkanie od początku zabiło cały romantyzm itp, że od razu przeszliśmy do "konkretów". Ale do cholery - zawsze wydawało mi się, że jestem dosyć czujny - jak ja tego nie zauważyłem?! Boję się, że nie zauważę tego kolejny raz...

No wiesz, ale jasnowidzem nie jesteś...rozmawialiście ze sobą? No bo to chyba nie chodzi o to, że facet ma zgadywać co kobieta ma na myśli albo co konkretnie czuje w danej chwili.

9

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Zawsze jest prawdopodobieństwo że możesz nie zauważyć. Każdy z nas jest tylko i aż człowiekiem i nic na to nie poradzisz.

10 Ostatnio edytowany przez prosound (2015-02-18 11:47:25)

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Najgorsze ze od jakiegoś czasu  chodziłem z naklejką "mamisynek". Zawsze skarżyła się, że ma wrażenie jakby moja mama ciągle była krok z tyłu nas. Nie przyjeżdżała po pewnym czasie do mojego rodzinnego domu, bo bała się, że "moi" już okrzyknęli ją swoją synową, czuła się przytłoczona,że nawet jak wyjedziemy to ona będzie albo ciągle dzwonić albo przyjeżdżać. Rozumiem takie obawy, ale to ja czasem z nimi o tym rozmawiałem, więc to ja wiem jaki mieli stosunek do tego wszystkiego i to ciągle jej tłumaczyłem, że cokolwiek się stanie nigdy się nie obrażą. Brali nasz związek bardzo luźnie, nie żeby byli jakoś specjalnie zainteresowani, czy wiązali z nią coś szczególnego, od tak po ludzku byli mili. Zapewne już to wtedy planowała. Bardzo się denerwowała, gdy po 2 tyg. w mieszkaniu wracałem na weekend i z racji tego że matka nie ma prawa jazdy a ojciec zajęty więc byłem jej zakupowym kierowcą, co moją niezależną (jak to zawsze mówiła) dziewczynę denerwowało. Pamiętam, jak doradzała mi związać się lepiej z jakąś "mamicórką", to wtedy będę się z nią doskonale rozumieć. Tylko, że ja mam zupełnie inne plany życiowe, na pewno chcę wyjechać z rodzinnego domu, ale nie wiem, czy zmienić tylko miejsce, czy kraj. Ewelina jest jedynie nastawiona na Irlandię, i wydaje mi się, że w małym stopniu podyktowane pieniędzmi. Uwielbia te klify, tą ponurą pogodę, krajobraz. Bardzo często miała okresy smutku i zniechęcenia, bardzo szybko coś ją zniechęcało i to bardzo mocno, już kilka razy chciała kończyć studia, ale za namową jej rodziców i moją kontynuowała. Ja to typowy fajter, czasami nawet w beznadziejnej sytuacji próboję znaleść jakieś racjonalne wyjście, nie ma dla mnie gór nie do przejścia ( co może teraz przeszkadza mi w tym rozstaniu...). Też miałem kiedyś gorszy okres w życiu, jedyne czego pragnąłem to deszczu, zachmurzenia, nie wychodzenia do znajomych. Na szczęście ten okres mam za sobą. Zgodzę się, że ktoś może mieć takie marzenia i pragnienia, ale żeby to tylko było to....



Była też fobia co do moich koleżanek (z którymi praktycznie kontaktu nie mam). Raz spotkałem 2 koleżanki z liceum, które od dawna mają dzieci i są zajęte - uściskałem je serdecznie, zamieniliśmy kilka słów i na tym koniec. A ja zostałem od razu zabity taaaaaakim wzrokiem, że sami nie chcielibyście widzieć. I ciągłe teksty: lepiej idź na jakąś imprezę, koleżanki Cię lepiej rozumieją ode mnie.

Zawsze moje marzenia i plany były bardziej przyziemne, tak twierdziła. Ja uprawiam kolarstwo szosowe, uwielbiam podróże samochodem. Ona zawsze goniła za marzeniami, jest wolnym ptakiem jak to mówiła, chciałaby zwiedzać samolotem różne zakątki świata. Cholera dlaczego nie?  No niech będzie, puszczam tego wolnego ptaka i niech leci się spełniać, choć to straaaaaaaaasznie trudne...... sad

Mam swoje wady, i nad nimi od jakiegoś czasu pracuję, chciałbym zmienić się w kilku punktach swojego charakteru i nastwienia. Oczywiście tych negatywnych. Noo, może po trochu dlatego, że strasznie zafascynował mnie charakter Eweliny,  nawet po dłuższym czasie znajomości potrafiła mnie czymś rozbawić i zaskoczyć, no ale czy ja ją to już nie wiem.... Gdy w odpowiedzi powiedziałem jej, że w moim życiu zachodzą duże zmiany bardzo się zaskoczyła, ostrzegała mnie że mam zostać kim jestem, że będzie 2 Piotrów, że tylko będą się męczyć. Jeden przed zmianą i drugi po , że to tylko żeby jej nie stracić się zmieniam, co jest TOTALNĄ BZDURĄ. Robię to dla siebie, zawsze moim skrytym marzeniem jest być bardzo niezależną osobą ( po tym jedynactwie czasami coś zostało wink ), czasami jestem zbyt zamyślony co ona odbierała jako brak szacunku - gdy jestem na czyms bardzo skupiony czasami nie słyszę że ktoś coś do mnie mów big_smile wiem wiem, nad tym też pracuję. Możecie się śmiać ale od jakiegoś czasu zacząłem chodzić do kościoła, czytać książki o psychologii, nie powiem, że Ewelina nie miała na to wpływu, po prostu po tym czasie przebywania z nią, zauważyłem, że w niektórych kwestiach można się od niej dużo nauczyć.


Najgorzej obawiam się tego półrocza, jak ja tam będę żył? Jak zachowywać się w mieszkaniu, unikać? ehhhh cholera, strasznie ją kocham, dlaczego faceci dopiero coś doceniają jak stracą? sad


Rozumiem, że na 105% mam sobie dać spokój, nie bawić się w żadne zabawy typu zero kontaktu czy cus?

11

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Z koleżankami to niedojrzałe. Jakbyś chciał ją zdradzić czy coś to i tak byś to zrobił kiedy indziej. Wiele osób tutaj na forum pisało o tym.

Świetnie że masz marzenie, ona też. To Ci teraz powinno pomóc w jakimś stopniu o niej zapomnieć. Pomyśl gdybyś ich nie miał, nie miał hobby to co byś miał ? Ja byłem w sytuacji kiedy nie miałem swojego drugiego życia, liczyła się tylko ona. Ona pompowała moje życie, cała uwaga była skupiona na niej. Błąd.
Zobaczysz ile teraz rzeczy zrozumiesz, jakie doświadczenie zdobędziesz. Nie przeczytasz tego w książkach. Zmieniaj się i udoskonalaj tylko dla siebie,podkreślam dla SIEBIE SAMEGO.

12 Ostatnio edytowany przez prosound (2015-02-18 16:26:01)

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Chwila odpoczynku, a ona sama do mnie pisze, że jej teraz smutno:

"bo widzisz u mnie to jest tak że ja żałuję jedynie tego że straciłam pryjażń, że nie będzie do kogo zadzwonić i gadać o pierdołach co jadłam na obiad. ... ja nie wiem, widzisz, ja bardziej patrzę na tę stronę, przyjażni, a nie miłości, chyba Ciebie uważałam za przyjaciela bardziej niż za chłopaka/kochanka ...."

FRIENDZONE ALERT big_smile japierdziu, no tak nasz związek opierał się na informacjach kulinarnych yikes

Dziwne jesteście kobiety, coś nie wierzę - jaki przyjaciel, kiedy jeszcze do dzisiaj pisze mi o moich starych koleżankach, o których już wogóle zapomniałem, że tamta ma chłopaka, że ta co innego. Dalej można wyczuć zazdrość. Która przyjaciółka jest taka zazdrosna? Bardzo często pisała do mnie, a jeśli chociaż chwilę nie odpisywałem miała juz milion czarnych myśli... Która przyjaciółka tak robi?
Odpisywać? Olać?

13

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki
prosound napisał/a:

ehhhh cholera, strasznie ją kocham, dlaczego faceci dopiero coś doceniają jak stracą? sad
Rozumiem, że na 105% mam sobie dać spokój, nie bawić się w żadne zabawy typu zero kontaktu czy cus?

Czekaj czekaj, co znaczy doceniają jak stracą ? czyli jednak masz sobie coś do zarzucenia? Jeśli tak to może jednak warto powalczyć jeśli nie to lej zupełnie.

14

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Słuchaj, wg mnie związek zwykle i najczęściej rozpada się z powodu 2 stron. Nieliczne są przypadki gdzie tylko jedna strona zawini; przemoc fizyczna, psychiczna, alkoholizm, narkotyki...   Chociaż i tam czasem zdarza się że partner nie widzi zupełnie wsparcia i ucieka w używki itp.

Na pewno po części to moja wina, z czasem stałem się mniej czuły na jej sygnały, że coś nie gra. Ale ja oczywiście okłamywałem sam siebie, że problem sam zniknie, albo mówiłem, że to minie, że nie ma się czym przejmować.  (egoizm)? trochę z pewnością. Zniechęcałem ją powoli tym do mnie...

Do wielu spraw dojrzałem - mam nadzieje, nie wiem czy nie za późno...

15

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Z kilkoma poprawkami, ale jakbym czytał o swoim poprzednim związku...

Nie usprawiedliwiaj się. Ja przez miesiąc próbowałem się usprawiedliwiać i nic mi to nie dało.
Po miesiącu od rozstania dodałem ją na facebooku. Nie po to by z nią rozmawiać, prosić o wytłumaczenie, o powrót czy coś. Po prostu chciałem "dać znać" że mi przeszło. No i po to by zobaczyć jej reakcje.
Odpisała: "Czego ty ode mnie chcesz?" No i właśnie dzięki temu skończyłem się zadręczać że te rozstanie to moja wina.

Twierdziła że byłem zbyt dobry i zbyt kochany. Też miała cholernie niską samoocenę, żaliła się że żaden jej związek nie trwał więcej niż 3 miesiące, że ją każdy zostawia i ona wie że ja będę taki sam.
Najgorsze jest to, że po 2 miesiącach dalej tęsknię. Przytulając się do dziewczyny czy pieszcząc jej piersi żałuję, że to nie ona. Gdzie tu sens?
Co do mojej ex - wiem, że kochałem stanowczo za mocno i boję się, że nigdy więcej nie będę czuł tego samego... Zrobiłbym dla niej wszystko, a to był (jak widać...) spory błąd.

Wiem, że za pół roku się z nią będę widzieć na kilkudniowym festiwalu. Ciągle próbuję sobie wmówić że będzie ok (że będę mógł z nią utrzymać luźny kontakty) ale chyba siebie okłamuję. No, choć z drugiej strony jeszcze pół roku przed nami...

Przyznam, że naprawdę Ci współczuję - ja, gdybym miał swoją ex widzieć każdego dnia i mieć świadomość, że nigdy więcej jej nie pocałuję...
Głowa do góry, nie jesteś sam!

16 Ostatnio edytowany przez prosound (2015-02-21 19:37:36)

Odp: rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Chwilkę mnie nie było wink z racji przerwy międzysemestralnej zaczynam studia w środę - chwilowo jestem w domu, ona pojechała już do mieszkania bo zaczynają wcześniej. Zapomniałem dopisać, że po 2 dniach od zerwania dostałem taką wiadomość:

"ja z dnia na dzień jestem pewniejsza że to już koniec, ale rozmyslać i tak bedę o wszystkim, mieszkanie już wgl mi przeszkadza teraz".
Kiedy zrywała po stokroć zapewniała mnie, że to wszystko już postanowione i jest to w pełni przemyślana decyzja...

Jednak sprawdza się opinia, że dziewczyny kierują się emocjami, ale muszą jeszcze logicznie uzasadnić te emocjonalne zmiany.  No cóż, ja już na spokojnie uświadomiłem sobie, że jednostronne umilanie towarzyszce życia prowadzi do jeszcze bardziej destrukcyjnych efektów. Na każde jej NIE, próbowałem używać logicznych argumentów i tłuuuuuumaczyć, umilać się, udobruchać - co w 90% nigdy nie dawało NICZEGO.  Teraz jestem już o wiele mądrzejszy i wiem, że takich kardynalnych błędów już nie popełnię z żadną dziewczyną smile Od tych dni kompletnie się nie odzywam, wczoraj dostałem od niej sms'a czy dostałem się na studia oficjalnie (studia mgr - nowa rekrutacja).
Jestem jakby spokojniejszy, nie jestem już takim "potrzebującym" miłości smile
Zmieniam się dla siebie, ale dlaczegoż nie mógłbym się tymi zmianami pochwalić przed moją ex? wink

Posty [ 17 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » rozstania nadszedł czas...studenckie rozterki

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024