Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 13 ]

1 Ostatnio edytowany przez winna123 (2015-02-15 17:41:07)

Temat: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Witam moj zwiazek z moim bylym partnerem rozpadal sie wiele razy gdyz na jaw wychodzily kolejne klamstwa zwiazane z narkotykami . Gdy zaczynalismy sie spotykac nie wiedzialam ze jest osoba uzalezniona . Niestety pozniej bylo coraz gorzej co jakis czas wychodzilo ze znow wzial wtedy roztanie i zaskok a to 2 miesiace a to tygodnie . I za kazdym razem obietnica ze sie nie powtorzy w tym czasie oczywiscie inne "milostki" wtedy calkowicie zapominal o moim istnieniu. Wybaczalam ale nie zapominalam . Wszystko sie sprawdzalo zaczelam go strasznie kontrolowac z tego powodu byly awantury (ale wlasnie dopiero trafilamm na artykul gdzie takie rzeczy sa w cechach osoby wspoluzaleznionej ) po nocach nie spalam bo mialam koszmary . Teraz gdy juz jest definitywny koniec nadal nie moge spac bo mam koszmary az glowa wtedy boli ze na nowo musze sprawdzac czuje ten zywy bol gdy kolejne klamstwo kolejny zawod wychodzil na jaw. Problem polega na tym ze pare dni temu kochany ex postanowil mi wypomniec moje bledy to ze ja sprawdzalam ze byly te awantury a on on jest bez winy . I jeszcze w wiadomosci "ale to juz nie wazne bo na wszystko za pozno " tak jak ja bym cos zrobila i chciala teraz wrocic ale nie miala tej szansy a to on zawinil to ja skonczylam po tym gdy pewnego dnia dwukrotnie zalatwial narkotyki ! Juz tak dluzej nie moglam nienawidzilam tego swiata nie nawidzilam jego kolegow cpunow  Czasem juz przestawalam wiedziec co jest dobre zastanawialam sie czy mam jeszcze sile z tym wszystkim walczyc czy powinnam zaakceptowac jego przycpanie raz na jakis czas . Uciekla bym z nim na koniec swiata zeby tylko normalnie zyc ale on nie potrafil z tego wszystkiego zrezygnowac czasem bywalo pol roku (tak mysle bynajmiej go nie nakrylam ) gdy nie wzial ale klotnia i juz zazywal  . Mianowicie chcialam Was zapytac czy powinnam go uswiadamiac ze to wszystko bylo przez to jak on postepowal przez jego narkotyki czy sobie darowac szczepienie jezyka . Czy jest szansa ze kiedys spojrzy na to swiezym umyslem i sam zrozumie ? A moze faktycznie moja wina ? Czy to ja zle robilam?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Odpuść sobie faceta. Daruj sobie z nim kontakt. Niech sobie siedzi w swoim bagienku.

3

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Najgorzej ze wielu rzeczy samej sobie nie potrafie wybaczyc ze moze gdybym w niektorych sytuacjach inaczej postapila byl by inny .

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna
winna123 napisał/a:

Najgorzej ze wielu rzeczy samej sobie nie potrafie wybaczyc ze moze gdybym w niektorych sytuacjach inaczej postapila byl by inny .

Fakty sa takie ze kazdy dorosly odpowiada sam za siebie. A za dzieci rodzice.

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna
winna123 napisał/a:

Najgorzej ze wielu rzeczy samej sobie nie potrafie wybaczyc ze moze gdybym w niektorych sytuacjach inaczej postapila byl by inny .

Nie byłby inny. Nie masz na to wpływu. Nie wierz w to,nawet, jeśli mówił Ci to milion razy.  Ćpał,bo chciał.  Nie dlatego, że Ty coś powiedziałaś czy zrobiłaś. Zapisz się na terapię dla współuzależnienionych i nigdy,przenigdy nie wracaj do niego.

6

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Dziekuje Wam za odpowiedzi. Czy moge liczyc na to ze to kiedys ja bede ta silna ze rany przestana bolec a on spojrzy w stecz i zda sobie sprawe ze stracil bedzie zalowal ze zrozumie o co caly zwiazek mi chodzilo ?

7

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna
winna123 napisał/a:

Witam moj zwiazek z moim bylym partnerem rozpadal sie wiele razy gdyz na jaw wychodzily kolejne klamstwa zwiazane z narkotykami . Gdy zaczynalismy sie spotykac nie wiedzialam ze jest osoba uzalezniona . Niestety pozniej bylo coraz gorzej co jakis czas wychodzilo ze znow wzial wtedy roztanie i zaskok a to 2 miesiace a to tygodnie . I za kazdym razem obietnica ze sie nie powtorzy w tym czasie oczywiscie inne "milostki" wtedy calkowicie zapominal o moim istnieniu. Wybaczalam ale nie zapominalam . Wszystko sie sprawdzalo zaczelam go strasznie kontrolowac z tego powodu byly awantury (ale wlasnie dopiero trafilamm na artykul gdzie takie rzeczy sa w cechach osoby wspoluzaleznionej ) po nocach nie spalam bo mialam koszmary . Teraz gdy juz jest definitywny koniec nadal nie moge spac bo mam koszmary az glowa wtedy boli ze na nowo musze sprawdzac czuje ten zywy bol gdy kolejne klamstwo kolejny zawod wychodzil na jaw. Problem polega na tym ze pare dni temu kochany ex postanowil mi wypomniec moje bledy to ze ja sprawdzalam ze byly te awantury a on on jest bez winy . I jeszcze w wiadomosci "ale to juz nie wazne bo na wszystko za pozno " tak jak ja bym cos zrobila i chciala teraz wrocic ale nie miala tej szansy a to on zawinil to ja skonczylam po tym gdy pewnego dnia dwukrotnie zalatwial narkotyki ! Juz tak dluzej nie moglam nienawidzilam tego swiata nie nawidzilam jego kolegow cpunow  Czasem juz przestawalam wiedziec co jest dobre zastanawialam sie czy mam jeszcze sile z tym wszystkim walczyc czy powinnam zaakceptowac jego przycpanie raz na jakis czas . Uciekla bym z nim na koniec swiata zeby tylko normalnie zyc ale on nie potrafil z tego wszystkiego zrezygnowac czasem bywalo pol roku (tak mysle bynajmiej go nie nakrylam ) gdy nie wzial ale klotnia i juz zazywal  . Mianowicie chcialam Was zapytac czy powinnam go uswiadamiac ze to wszystko bylo przez to jak on postepowal przez jego narkotyki czy sobie darowac szczepienie jezyka . Czy jest szansa ze kiedys spojrzy na to swiezym umyslem i sam zrozumie ? A moze faktycznie moja wina ? Czy to ja zle robilam?

Witaj.Nie powinnas go w niczym uswiadamiac.przerzucanie winy oraz wmawianie winy drugiej osobie jest elementem tzw"prania mozgu">a pranie mozgu jest proba podporzadkowania sobie drugiego czlowieka.A to ,z kolei jest elementem zwiazku chorego,niezdrowego.Po co ma sie czuc winny jak jest ktos,komu mozna to wmowic?Jestes z nim i dzwigaz z nim jego krzyz-uzaleznienie.Po co ci to?Niech sam go dzwiga.Pzdr.

8

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Dzis na przy jednym  z postow przeczytalam ze dziewczyna zabraniala chlopakowi palic trawke i odzew ludzi byl taki ze zabardzo zaborcza ze wiekszosc spoleczenstwa tak teraz postepuje. Wiec poczulam jak by we mnie trafilo ja tez nie zgadzalam sie na to zeby to palil. Wiec chyba przesadzalam za bardzo    i mialan zvyt wygorowabe oczekiwania .

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna
winna123 napisał/a:

Dzis na przy jednym  z postow przeczytalam ze dziewczyna zabraniala chlopakowi palic trawke i odzew ludzi byl taki ze zabardzo zaborcza ze wiekszosc spoleczenstwa tak teraz postepuje. Wiec poczulam jak by we mnie trafilo ja tez nie zgadzalam sie na to zeby to palil. Wiec chyba przesadzalam za bardzo    i mialan zvyt wygorowabe oczekiwania .

Nie, to nie są wygórowane oczekiwania. Masz prawo nie chcieć być z narkomanem.Nie daj sobie wmówić takich "mądrości" . To nie chodzi o zabranianie, tylko o to, czy wyobrażasz sobie, ze masz męża, który jest wiecznie upalony. . Nie pojedzie z Tobą do szpitala z dzieckiem, bo niby jak?
Ja rozumiem,że można się pobawić, poimprezować, zaszaleć,  ale przychodzi moment, w którym trzeba wyhamować. .

10

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Ci różnego rodzaju nałogowcy, ćpuni, alkoholicy itd. zawsze próbują obwiniać cały świat, tylko nie siebie. Cały świat ich skrzywdził (to ironia). I cały świat wciągnąc w swój nałóg. A nalepiej to głaskac ich po głowie.... tak, tak weź sobie działeczkę, ulży ci biedaczku
Autorko postu zostaw jego świat i i wejdź w świat normalnych, pozytywnych ludzi. Ja kiedyś chciałam takiemu jednemu ćpunowi pomóc- on już nie żyje. I nic, nikt nie mógł zrobić , żeby tak się nie stało. Pomóc mogą takim tylko specjaliści, no pod warunkiem, że oni się na to zgodzą.

Nie jesteś niczemu winna!
Jeżeli nie wiesz jak pomóc to on Cię wciągnie w swój świat...Ty stracisz

11

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Jaka ja jestem idiotka . Naprawde . On nie obiecuje nie prosi nic. A mnie naszlo dzis ze moze jednak jakis cud sie stanie i przestanie ze chcial by. Poza tym gdyby nie to ze kobieta z ktora sie spotykal zaraz po roztaniu  ie odeszla do innego partnera byl by z nia to chyba juz dowod ze to nie milosc skoro od razu byl zauroczony inna. Jak juz mam dosc swoich mysli tego wszystkuego

12

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Z kad w zyciu czlowieka pojawia sie taka niesamowita pustka ? Nicosc ?
Czuje sie taka smutna nic nie daje mi wiekszego szczescia. Uswiadomilam sobie ze bylam tyle czasu nie szczesliwa w zwiazku z kims kto mnie nigdy nie kochal . I chociaz juz tyle czasu minelo czuje dziwny bol . I najgorsze jest to ze nie z powodu ze dalej go tak strasznie kocham . Raczej dlatego ze on mnie nie pokochal ze on sobie zycie uklada ze jest szczesliwy . Ze chciala bym byc z nim ale gdyby byl inny calkiem inny za to z nim takim jakim bylam nigdy bym nie chciala wracac . Chciala bym jedynie cofnac czas zebym mogla w niektorych sytuacjach inaczej postapic i nie miec do siebie wyrzutow. Caly dzien za mna chodzi ze ludzie ktorzy cpaja ktorzy jaraja sa szczesliwi . a ja nie zaznaje tego szczescia. Ich zycie jest latwiejsze widza je kolorowiej a ja nie wszystko jest szare . w niczym nie widze sensu . a moze trawa to faktycznie jakies rozwiazanie ? Przeciez jak juz bym poczula "plusy " tej substancji nie byla bym taka przeciwniczka byla bym szczesliwa wreszcie ?

13

Odp: Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Nie możesz tak myśleć, że gdybyś brała tak jak on, to byłoby lepiej. Życie w świadomości jest jedynym wartościowym życiem, jakie mamy.
Dobrze, że uświadomiłaś sobie, że on Cię nie kochał, bo to oznacza, że jak byś nie postąpiła i tak byłoby źle. Bo dla kogoś takiego ważne jest tylko, żeby jemu było dobrze i Ty się nie liczyłas. Teraz jest czas na Ciebie, teraz Ty się liczysz i ważne jest, żebyś dała sobie czas.
Musisz wiedzieć, że leczenie się po takim związku trwa czasem nawet kilka lat, ale to nie jest złe. To jest OK, bo to Twój czas. Nie uciekaj przed myśleniem o tym wszystkim, bo świadome myślenie przynosi zrozumienie. I po Twoim ostatnim poście już widać to zrozumienie. Zaraz pewnie przyjdzie złość na niego a potem na siebie: głupia byłam, że kogoś takiego kochałam. Nie byłaś głupia! Miałaś dobre, otwarte serducho, które ktoś skopał i opluł. Manipulował Twoimi uczuciami, wykorzystywał Twoją dobrą wolę i oszukiwał kłamiąc. Każdy popełnia błędy i Ty też popełniałaś, ale inaczej nie mogłaś postąpić w tamtym czasie. To, że teraz zrobiłabyś inaczej nie ma znaczenia, bo wiesz teraz więcej, a wtedy nie musiałaś.
Życzę Ci, żebyś już niedługo uśwaidomiła sobie, że miałaś do czynienia ze słabym, uzależnionym, chorym popaprańcem, a jedyną Twoją winą było otwarte dla niego serce.

Posty [ 13 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » TRUDNA MIŁOŚĆ, ZAZDROŚĆ, NAŁOGI » Wspoluzalezniona a dla niego to ja jestem ta winna

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024