Hej, witajcie. Mam taki problem - moja mama jest bardzo nerwową kobietą, wszystko jej przeszkadza. Od 3 lat mamy za ścianą sąsiadów, którzy na początku nie mieli pojęcia jak się zachowywać w bloku. Kąpali się nocami, głośno uderzając w wannę, a sypialnia rodziców graniczy z ich łazienką(gipsowa ściana, wszystko słychac). Kończyło się to nocnym wychodzeniem mamy na klatkę i najpierw prośbą, potem groźbą. Teraz kończą kąpiele przed 22, ale jest inny problem - urodziło im się dwoje dzieci, jedno z nich codziennie wpada w histerię. Nie jest bite, po prostu rozwydrzone, jak dzieciaki z Super Niani. Moja mama kilka razy dziennie wali im w drzwi, na klatce są awantury. Ci sąsiedzi patrzą się na nią jak na wariatkę, bo, nie oszukujmy się - tak się zachowuje! Kilka razy próbowałam ją powstrzymać, żeby nie wychodziła na klatkę, i nie robiła scen, bo to tylko dziecko, normalne, że krzyczy, dzieci tak mają.. A ona wyskoczyła na mnie z mordą, zaczęła mnie szarpać i rzuciła kilka niemiłych słów. Bardzo stresuje mnie ta sytuacja, nienawidzę mijać tych sąsiadów na klatce, bo patrzą na mnie jak na pomiot szatana i pewnie myślą"o, to córka tej psychicznej baby z mieszkania obok, pewnie też poje****". Ostatnio mama powiedziała, że jak zobaczy sąsiadkę na klatce z dzieckiem to zrobi awanturę temu dziecku, opieprzy je. Jak będę wtedy w domu to chyba zapadnę się pod ziemię.. Czy zachowuję się egoistycznie, czy mam słuszne podstawy do tego, żeby uważać, że moja mama zachowuje się okropnie wobec tych sąsiadów??
A jakim prawem ich dzieciaki się wydzierają? Dobrze robi, że ich trochę sprowadza na ziemię. To, ze dzieci są małe wcale nie usprawiedliwi ich zachowania, maja być cicho I KONIEC! Sama nie raz w dość nieprzyjemny sposób zwracałam uwagę sąsiadom, ze ich dziecko się drze i spać nie da a cisza nocna jest. Zrobić imprezę to zaraz miejska przyjedzie a dziecko może się drzeć za uszami całą no co w porządku to jest?! O nie co to to nie!
W bloku obowiązuje regulamin i nie ma zmiłuj! 22.00 jak amen w pacierzu ma być cisza! I nie ma taryfy ulgowej DLA NIKOGO!
To ty autorko przesadzasz! To sąsiedzi powinni przeprosić i się wstydzić.
3 2015-02-01 23:18:37 Ostatnio edytowany przez Ewika99 (2015-02-01 23:23:10)
Ludmilo, czy Ty czasem nie jestes trollem, zwykla prowokatorka? Czytam Cie i znam Twoje poglady na niektore sprawy, ale mam wrazenie, ze Ty wszystko robisz na przekor. Ze zwyklej zlosliwosci. Powodzenia w wytlumaczaniu malemu dziecku, co to jest cisza nocna... Jezeli dziecko dodatkowo nie zna sie na zegarku to zycze Ci podwojnie powodzenia. Co maja sasiedzi zrobic z malym krzyczacym dzieckiem? Zakneblowac? Na glowe upadlas? Zreszta to Ty chyba jestes zwolenniczka "wolnosc Tomku w swoim domku", czyz nie?
Autorko, masz racje, ze Twoja mama przesadza. Taki "urok" mieszkania w bloku... Kapanie nocne mogliby sobie sasiedzi darowac (chyba ze maja jakis ciezko normowany czas pracy), ale czepiac sie malych dzieci, ze placza? To ich swiete prawo. Postaraj sie wytlumaczyc to mamie. Mozesz takze kupic jej stopery. Powaznie pisze. Niech zaklada na noc.
Mozesz takze zwyczajnie porozmawiac z sasiadami i ich przeprosic za mame. Wytlumaczyc, ze ma trudny charakter. A jednoczesnie poprosic lub dac delikatnie do zrozumienia, ze faktycznie nieraz zaklocaja innym lokatorom spokoj. Nie powinni wtedy postrzegac Cie przez pryzmat wybuchowej matki. Sprobujcie razem poszukac rozwiazan. Nie mozesz, na przyklad, zamienic sie z mama pokojami? Tak, zeby jej sypialnia nie sasiadowala z lazienka sasiadow?
Ewika, robimy co możemy. Jak moja mama wraca z nocnej zmiany i idzie spać to często się budzi, bo sąsiadka przychodzi do łazienki z wrzeszczącym dzieckiem(chyba nie prowadzi tej małej do przedszkola, a to jest niezłe ziółko i ma kilka ataków histerii dziennie), dlatego w takich sytuacjach śpi u mnie w pokoju, bo o tej porze jestem na zajęciach. A z tymi sąsiadami nie będę gadać, szkoda słow.. Moi rodzice chcieli u nich wyperswadować zachowanie godne mieszkania w bloku, bo na początku owszem, sąsiedzi zachowywali się głośno i jakby mieszkali tu sami. Ale moi starzy przegięli w drugą stronę, kiedyś jak sąsiad przyszedł do domu w zabłoconych butach i uwalił całą klatkę jak chlew to rodzice przykleili im na drzwiach kartkę z napisem "wieśniaku ze wsi, czyść buty!". Zaraz potem sąsiad przybiegł z awanturą i to mnie oskarżył o stworzenie tej kartki o__O
Ech, czyli tu prowadzone sa jakies sasiedzkie wojny i wojenki... Skoro szkoda Ci slow na sasiadow to pozostaje chyba tylko znosic krzyki dzieci. Swoja droga- Twoi rodzice to takze niezle ziolka... Nie chce nikogo obrazac, ale "wiesniak" to stan umyslu i wcale nie chodzi mi tu o Twojego sasiada...
Nie chce nikogo obrazac, ale "wiesniak" to stan umyslu i wcale nie chodzi mi tu o Twojego sasiada...
To samo uważam, napisałam, że przegięli w drugą stronę. Jakby chamstwo chcieli zwalczyć jeszcze gorszym chamstwem. A najbardziej mnie przeraża w tej sytuacji to, jak moja mama czerpie autentyczną radość i przyjemność z tych awantur. Jakby miała się rzucić na kawałek apetycznego ciasta - słyszy wrzaski dzieci, tłuczenie i mówi "aaallllee zaraz pójdę ich opier****, a co!" To jest straszne, zastanawiam się wtedy czy aby na pewno nie jestem adoptowana, bo nikomu nie wchodze w drogę, nienawidzę awantur. A dla mojej mamy to jak uciecha.. -.-
No wiec Twoja mama ma po prostu radosc z tego wszystkiego... I Ty chcesz ja pozbawic TAKIEJ satysfakcji? Oczywiscie ironizuje, ale powaznie rzecz ujmujac: tek konflikt nie rozwiaze sie w TAKI sposob. Oni po prostu beda przerzucac sie zlosliwosciami i tak "wkolo Macieju"... Niby dorosli ludzie, XXI wiek, a mentalnosc zasciankowa i baaardzo dziecinna... Ale mam wrazenie, ze bardzo u nas znana i popularna...
Sama prawda. Chyba trzeba mi wytrzymać w tej sytuacji, jakoś zacisnąć zęby. I nie zachować się nigdy jak moi rodzice
Sama prawda. Chyba trzeba mi wytrzymać w tej sytuacji, jakoś zacisnąć zęby. I nie zachować się nigdy jak moi rodzice
Ja bym porozmawiała jednak cichaczem z sąsiadami. Przeprosiła za mamę.
Chociaż Ty wtedy nie byłabyś postrzegana jak zło, a i oni może by trochę się zdystansowali do tego wszxystkiego. A matka niech dalejnszaleje.
Poza tym autorkac nie napiała niv, że dzieci drą się nocami.
Matce przeszkadza hałas bo wraca z nocy i chce spać. A to już jej problem bo wtedy cisza nocna nie obowiązuje.
Profile g-k takie szerokości 10 cm. Zrobić z tego ruszt na ścianie wspólnej z sąsiadami. Między profile wełna mineralna akustyczna tak z 10-12 cm. Obić płytą g-k, wygładzić, pomalować.
Tu nie pomoga zadne rady, bo matka autorki lubuje sie w zaistnialej sytuacji. Ona nie chce rozwiazac problemu, tylko miec preteksty do awantur...
Ludmilo, czy Ty czasem nie jestes trollem, zwykla prowokatorka? Czytam Cie i znam Twoje poglady na niektore sprawy, ale mam wrazenie, ze Ty wszystko robisz na przekor. Ze zwyklej zlosliwosci. Powodzenia w wytlumaczaniu malemu dziecku, co to jest cisza nocna... Jezeli dziecko dodatkowo nie zna sie na zegarku to zycze Ci podwojnie powodzenia. Co maja sasiedzi zrobic z malym krzyczacym dzieckiem? Zakneblowac? Na glowe upadlas? Zreszta to Ty chyba jestes zwolenniczka "wolnosc Tomku w swoim domku", czyz nie?
Ale podaj mi chociaż jeden podwód dla którego, rodzice autorki mają się męczyć z czyimiś nieznośnymi bachorami? No sorry, ze tka powiem, ale dla rodzice to jego dziecko będzie cacy ale dla obcego jak jeszcze jest takie wredne i rozdarte to zwykły bachor który przeszkadza. Są ludzi którzy nie maja empatii i zrozumienia. Ale wiesz to jak ja imprezę urządzę gości się opiją i zaczyna szaleć głośno, to co? Przecież pijanemu nie wytłumaczysz, że ma być cicho?! Wolno im. A ty w bloku mieszkasz czy w domu? Chyba w domu. Bo nie rozumiesz mieszkańców bloku. Jakby w bloku ludziom odpuścić i być wyrozumiałym to raz, dwa gnój i chlew zrobili. Dyscyplina ma być! Ja mam to szczęście, ze u nas są wszędzie kamery, monitoring całodobowy, ochrona i jak coś to wystarczy jeden telefon do administracji osiedla, i zaraz upomnienie. Także nie ma co porządek jest. A ja sobie to bardzo cenię.
A tu widzieliście go??? W zabłoconych buciorach jak z obory się pcha...wiochmen jeden. Po prostu nie znoszę czegoś takiego.
Skoro nie umieją się dostosować to na wieś won!!!!!
A z ta kartka przy drzwiach to strzał w 10!!! ![]()
Już lubię twoich rodziców ![]()
P.S; W tym szaleństwie jest metoda! Jak twoi rodzice zaczną im dowalać, zapewne znajda w tym sojuszników to tamci nie wytrzymają i się wyprowadzą i znów zapanuje porządek, cisza i spokój.
Ludmiłaa weź się pohamuj trochę.
Coś masz do ludzi ze wsi? Nie rób z siebie księżniczki bo daleko Ci do niej.
Zapomniałaś jak to jest mieć dziecko? Pewnie napiszesz że Twoje to nigdy nie płakały.
O ile dorosły moze się dostosować,to małemu dziecku nie wytłumaczysz żeby się zamknęło,bo sąsiadce przeszkadza.
14 2015-02-02 15:47:56 Ostatnio edytowany przez Ludmiłaa (2015-02-02 15:50:39)
Nic nie mam do ludzi ze wsi. Ale we własnym domu na wsi czy na przedmieściach można nawet i spać w gumiakach i wolność Tomku w swoim domku.
Ale blok to wspólnota, wspólna klatka, schodowa, wspólne dbanie o czystość, wspólna sprawa. Więc albo trzeba się dostosować do panujących reguł albo zwyczajnie wyprowadzić.
Nie może być tak, ze mieszkańcy płacą za firmę sprzątająca wszyscy w miarę dbają czystość a tu znajdzie się jeden co to zabłoci za 10.
Jak dzieci od kołyski dyscyplinę znają to się tam nie drą bez powodu i umieją zachować w każdej sytuacji!
Ludmiłaa zejdz że w końcu na ziemię...
Ludmiłaa zejdz że w końcu na ziemię...
Księżniczki bujają w obłokach ![]()
P.S; W tym szaleństwie jest metoda! Jak twoi rodzice zaczną im dowalać, zapewne znajda w tym sojuszników to tamci nie wytrzymają i się wyprowadzą i znów zapanuje porządek, cisza i spokój.
Raczej z powrotem zaczną się kąpać w środku nocy. Zawsze można też komuś anonimową kupę na wycieraczce zostawić
Sorry ale mają prawo się kąpać o której tylko godzinie zapragną. Dziecko ma prawo się drzeć. Jeśli komuś przeszkadzają normalne odgłosy eksploatacji mieszkania, to znaczy, że mieszka w ciulowym budynku. Pretensje proszę zgłaszać do administracji aby dostosowali budynek do obowiązujących norm technicznych. Dziś wymaga się aby ściana rozdzielająca 2 lokale mieszkalne miała izolacyjność akustyczną nie mniejszą niż 50 dB. To w zupełności wystarcza aby wytłumić zdecydowaną większość odgłosów. Ja dla przykładu nie po to kupowałem mieszkanie żeby się zastanawiać nad dolą sąsiadów jeśli zapragnę się pochlapać w wannie o 1 w nocy. W moim mieszkaniu miałem rozwydrzone dzieci z jednej strony, z drugiej i pod spodem. To znaczy wiem, że bywają hałaśliwe ale na zewnątrz. Z mojego mieszkania nic nie słyszałem. Swoje dzieci słyszałem głównie będąc na klatce. Drzwi puszczały. Sąsiadów słyszałem tylko w jednym mieszkaniu, które kiedyś wynajmowałem. To był blok z lat 70-tych w pewnej ekstrawaganckiej technologii. Faktycznie jak sąsiad rano robił sobie kawę, to było słychać. I co miałem do niego iść i żądać aby tak nie stukał szklankami?
Lena u nas na osiedlu to dyscyplina jest taka, ze podłogi to aż lśnią czystością. Ale wiesz jeden telefon i kara, wiec się mieszkańcy pilnują ![]()
Lena u nas na osiedlu to dyscyplina jest taka, ze podłogi to aż lśnią czystością. Ale wiesz jeden telefon i kara, wiec się mieszkańcy pilnują
Weź nie porównuj osiedla zamkniętego,do bloków z cienkiej płyty gdzie słychać jak sąsiad sika.
Mieszkałam 20 lat w blokach to wiem jak to jest gdy jest płaczące dziecko za ścianą,impreza,biegający pies,albo jak spuszczana jest woda w kiblu u sąsiada.
Nikt jakoś do nikogo pretensji nie miał.
Ludmiłaa napisał/a:Lena u nas na osiedlu to dyscyplina jest taka, ze podłogi to aż lśnią czystością. Ale wiesz jeden telefon i kara, wiec się mieszkańcy pilnują
Weź nie porównuj osiedla zamkniętego,do bloków z cienkiej płyty gdzie słychać jak sąsiad sika.
Mieszkałam 20 lat w blokach to wiem jak to jest gdy jest płaczące dziecko za ścianą,impreza,biegający pies,albo jak spuszczana jest woda w kiblu u sąsiada.
Nikt jakoś do nikogo pretensji nie miał.
jak ktos się decyduje mieszkać w bloku to musi się liczyć z tym, że ma sąsiadów, którzy różnie się zachowują, którzy maja dzieci, psy...
W takich sytuacjach to chyba tylko metoda oko za oko ząb za ząb teraz jak dzieci sąsiadów usną, to muzykę na cały regulator dać ciekawe kto dłużej wytrzyma.
No ja mieszkam na osiedlu zamkniętym fakt, mam bardzo komfortowe warunki można powiedzieć nawet kot się nie przemknie, nawet mysz ![]()
sąsiedzi się prawie nie znają, a kiedy ja listonosza widziałam 100 lat temu ![]()
W takich sytuacjach to chyba tylko metoda oko za oko ząb za ząb teraz jak dzieci sąsiadów usną, to muzykę na cały regulator dać ciekawe kto dłużej wytrzyma.
No ja mieszkam na osiedlu zamkniętym fakt, mam bardzo komfortowe warunki można powiedzieć nawet kot się nie przemknie, nawet mysz
sąsiedzi się prawie nie znają, a kiedy ja listonosza widziałam 100 lat temu
co za mściwe podejście. Najlepiej to dzieciaków pozabijać, albo im buzie zakneblować... wiekszej głupoty nie czytałam
Jak już pisałam dzieci od kołyski dyscyplinę powinny znać! Jeden komunikat ma być cisza! I jest cisza jak makiem zasiał.
Jak już pisałam dzieci od kołyski dyscyplinę powinny znać! Jeden komunikat ma być cisza! I jest cisza jak makiem zasiał.
brak słów ![]()
Ludmiła jak zwykle niezawodna:)
26 2015-02-02 18:23:54 Ostatnio edytowany przez Snake (2015-02-02 18:26:14)
Jak już pisałam dzieci od kołyski dyscyplinę powinny znać! Jeden komunikat ma być cisza! I jest cisza jak makiem zasiał.
I swoje dziecko za niemowlęcia kopałaś z buta w głowę jak miało w nocy kolkę? Bo ja mam wrażenie, że ty jesteś produktem takiego traktowania.
Tak na marginesie. Co do osiedli zamkniętych w miastach. O ile poznałem zwyczaje tam panujące, a jeden taki obóz koncentracyjny miałem pod nosem, to tam mieszkają największe "wieśniaki" w całej okolicy.
27 2015-02-02 18:31:10 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2015-02-02 18:32:43)
Wizyta u dzielnicowego, może to coś da.
A ona wyskoczyła na mnie z mordą, zaczęła mnie szarpać i rzuciła kilka niemiłych słów
Dobrze wówczas mieć w zanadrzu komórkę, no i włączyć dyktafon, a potem puścić nagraną "wiązankę" sąsiadce.
Powinna siąść na odwłoku od razu, postrasz, że możesz wnieść jej sprawę o znieważenie itd. Już się nie odezwie.
W ostatecznej sytuacji niech tato wybuduje ściankę wygłuszającą, nic trudnego- profile, wata, regips i cisza gwarantowana.
Życzliwa, życzliwie ci poradzę - czytaj ze zrozumieniem. To matka autorki na nią wyskoczyła z buzią, a nie sąsiadka. Swoją drogą rada całkiem słuszna - nasłać na swoją matkę dzielnicowego. Co będzie dziecko swoje szarpać...
Prędzej ją ktoś kopał, sądząc po postach.
30 2015-02-02 18:48:58 Ostatnio edytowany przez Życzliwa (2015-02-02 18:49:16)
Życzliwa, życzliwie ci poradzę - czytaj ze zrozumieniem. To matka autorki na nią wyskoczyła z buzią, a nie sąsiadka. Swoją drogą rada całkiem słuszna - nasłać na swoją matkę dzielnicowego. Co będzie dziecko swoje szarpać...
Sorry
Oj tam oj tam, raz się człowiek machnie i wielkie mi mecyje
Wiedziałam, że dzwoni, tylko nie w tym kościele ![]()
Wizyta u dzielnicowego, może to coś da.
A ona wyskoczyła na mnie z mordą, zaczęła mnie szarpać i rzuciła kilka niemiłych słów
Dobrze wówczas mieć w zanadrzu komórkę, no i włączyć dyktafon, a potem puścić nagraną "wiązankę" sąsiadce.
To była reakcja mojej mamy do mnie, gdy próbowałam ją powstrzymać od wyprawy na awanturę do sąsiadów ![]()
Profile g-k takie szerokości 10 cm. Zrobić z tego ruszt na ścianie wspólnej z sąsiadami. Między profile wełna mineralna akustyczna tak z 10-12 cm. Obić płytą g-k, wygładzić, pomalować.
Założyliśmy coś takiego - chyba korek. Ale nic nie dało -.-
Matka może i trochę przesadza, ale z drugiej strony sąsiedzi też nie zachowuję się normalnie. Dziecko z tego co zrozumiałam to nie niemowlak, któremu trudno przemówić do rozumu, a jakieś rozwydrzony bachor- Autorka sama pisała o napadach histerii. Ci rodzice to żadni rodzice, wychowują dziecko bezstresowo, czyli go po prostu nie wychowują. Jedyne co można zrobic to chyba tylko policję nasłać, że dziecku "dzieje się krzywda" bo się tak drze, rodzice będą mieli srande, bo wychowują małego potwora, dzieci zostaną zabrane rodzicom, rodzice za kratki i będzie święty spokój.
Oczywiście ta "rada" to tak pół żartem pół serio- serio bo pewnie Mama Autorki całkiem serio by ja zastosowała.
Rada dla Autorki jedna- wyprowadź się i będziesz miała święty spokój, bo z tego co widzę, ani mamie- którą rozumiem, ani sąsiadom- którzy powini pomyśleć nad definicją rodzicielstwa, do rozsądku nie przemówisz.
Dziecko z tego co zrozumiałam to nie niemowlak, któremu trudno przemówić do rozumu, a jakieś rozwydrzony bachor
Ze 3 lata ma. A drze japę jak dorodna śpiewaczka operowa
Rada dla Autorki jedna- wyprowadź się i będziesz miała święty spokój, bo z tego co widzę, ani mamie- którą rozumiem, ani sąsiadom- którzy powini pomyśleć nad definicją rodzicielstwa, do rozsądku nie przemówisz.
Rada super, ale póki co, niemożliwa do zrealizowania ![]()
I swoje dziecko za niemowlęcia kopałaś z buta w głowę jak miało w nocy kolkę? Bo ja mam wrażenie, że ty jesteś produktem takiego traktowania.
Ale to dziecko to nie niemowlak. Tylko jakiś rozdarty wredny bachor, którego rodzice nie umieją do pionu postawić. Dlaczego, sąsiedzi mają cierpieć za błędy wychowawcze innych?
Tak na marginesie. Co do osiedli zamkniętych w miastach. O ile poznałem zwyczaje tam panujące, a jeden taki obóz koncentracyjny miałem pod nosem, to tam mieszkają największe "wieśniaki" w całej okolicy.
A tam, zależy co kto lubi, ja tam ten swój obóz bardzo sobie chwalę, ja nie lubię jakiś sąsiedzkich imprez, grilla itp... w bloku mam święty spokój, mało kto mnie zna, nikt nie zaczepia, jest bezpiecznie, nie ma niezapowiedzianych wizyt niespodzianek. Bo osoba niezaproszona nawet furtki nie przekroczy.
"wieśniaki"- ja Ci dam wieśniaki, zazdrośniku jeden!!! (Żart) ![]()
![]()
![]()
Ludmiła żyje w swoim świecie nic na to nie poradzimy.
Autorko nie wiem co Ci napisać.
Napewno mama zle robi ze tak sie zachowuje - sąsiedzi no cóż nie wybiera sie kto mieszka pod nami i nad nami.
Ale to dziecko to nie niemowlak. Tylko jakiś rozdarty wredny bachor, którego rodzice nie umieją do pionu postawić. Dlaczego, sąsiedzi mają cierpieć za błędy wychowawcze innych?
Moje dzieci zawsze się darły ile chciały
Jak się drą, to szybciej się zmęczą
O teraz siedzą na dole, grają na komputerze i drą się co chwilę. O właśnie żona tam coś gdera - ciszej, ciszej! Dobrze, że się drą. Uczą się ekspresji swojej osobowości.
[A tam, zależy co kto lubi, ja tam ten swój obóz bardzo sobie chwalę, ja nie lubię jakiś sąsiedzkich imprez, grilla itp... w bloku mam święty spokój, mało kto mnie zna, nikt nie zaczepia, jest bezpiecznie, nie ma niezapowiedzianych wizyt niespodzianek. Bo osoba niezaproszona nawet furtki nie przekroczy.
Mieszkałem 18 lat w sumie trzech mieszkaniach w trzech różnych dzielnicach. Płacić za to żeby raz w roku jacyś kolędnicy nie zadzwonili do drzwi? Klatki miały domofon więc jak kogoś sobie nie życzyłem to nie wpuszczałem.
"wieśniaki"- ja Ci dam wieśniaki, zazdrośniku jeden!!! (Żart)
![]()
Niczego nie zazdrościłem. Boki zrywałem. Ogrodzili się, kamery poinstalowali itd. Mają swój trawniczek, plac zabaw, parking. Mają tylko SWOJE! Ale swoje kundle do srania, to już wyprowadzają na cudze
Ze dwa, trzy razy były małe scysje. Mają trzy furtki. Dwie na dwie ulice, a trzecia na teren naszego bloku, przez który najkrócej przechodziło się na takie fajne łąki (już nie ma, zabudowane). No i ci "obozowicze" dawaj przez tą furtkę na nasz teren. Z pieskami, z dziećmi. Jak furtka była niezastawiona, to ja parkując zawsze ją zastawiałem. Kiedyś taka paniusia z pieskiem tarabani się z pieskiem przez tą furtkę akurat w obecności mojej żony. Ta zwraca się do paniusi - rozumiem, że udostępni mi pani swój komplet kluczy do furtki żebyśmy mogli je sobie dorobić żeby sobie przez państwa ogrodzony teren skracać drogę do sklepu? A ta foch, że jak, że ona tylko z pieskiem. Nie proszę pani, my nie możemy przechodzić przez państwa prywatny teren więc proszę nie robić sobie skrótów przez czyjś prywatny teren. To nie jest publiczna ulica, to jest teren wspólnoty, więc fora ze dwora. I wtedy paniusia zauważyła rejestrację naszego samochodu, która wciąż jest wieśniacka i dalej zaczęła, że jak ktoś ze wsi, to widać ![]()
Jak już pisałam dzieci od kołyski dyscyplinę powinny znać! Jeden komunikat ma być cisza! I jest cisza jak makiem zasiał.
Oczywiście!
Jak dziecko ząbkuje to - bacznoćś!!!
Jak ma kolkę - prezentuj broń!!!
a jak grubsza sprawa typu bunt dwulatka to co...może jakieś czołganie się po rowach na poligonie.
Nie jestem pierwsza, która zauważa że pachniesz trollem
Jeśli to prawda, to wiesz co, w sumie fajnie to robisz:) tak... radośnie, rozweselająco. Przynajmniej ja się uśmiecham, gdy czytam twoje wypowiedzi.
Jeśli jednak razem ze swoimi poglądami istniejesz w realnym świecie, to szczerze współczuję twoim dzieciom, jak również sąsiadom, z którymi dzielisz te lśniące od czystości klatki.
Założę się, że stoisz za większością tych niezwykle efektywnych telefonów do administarcji
Nic nie mam do ludzi ze wsi. Ale we własnym domu na wsi czy na przedmieściach można nawet i spać w gumiakach i wolność Tomku w swoim domku.
Ale blok to wspólnota, wspólna klatka, schodowa, wspólne dbanie o czystość, wspólna sprawa. Więc albo trzeba się dostosować do panujących reguł albo zwyczajnie wyprowadzić.
Nie może być tak, ze mieszkańcy płacą za firmę sprzątająca wszyscy w miarę dbają czystość a tu znajdzie się jeden co to zabłoci za 10.
Jak dzieci od kołyski dyscyplinę znają to się tam nie drą bez powodu i umieją zachować w każdej sytuacji!
Skoro placi i sprzata razem ze WSZYSTKIMI, bo to w koncu WSPOLNOTA to ma i prawo nabrudzic...
Musialam to napisac ;D
problem - urodziło im się dwoje dzieci, jedno z nich codziennie wpada w histerię. Nie jest bite, po prostu rozwydrzone,
bo to tylko dziecko, normalne, że krzyczy, dzieci tak mają..
Szczesliwe, dzieci nie wpadaja w histerie.
Moze i nie jest bite ale w jakis inny sposob maltretowane ?
Zaden dorosly nie powinien byc obojetny na ustawiczny regularny krzyk dziecka za sciana.
Zaniechanie i obojetnosc to otwarta brama dla wszystkich krzywdzicieli !!!
Pinkpiwonia, nie jestesmy dziecięcymi psychologami.. Jak sąsiedzi wychowują swoje dzieci(a z tego co słyszę, robią to bezstresowo) to nie jest nasza sprawa. Nie zamierzamy w to ingerować, bo zawsze można popełnić sporą gafę