Cześć wam mam pytanie mam 36 lat 9 lat po ślubie kocham swoją żonę ale ja uwielbiam seks a ona niekoniecznie żeby był seks muszę się naprosić i jak coś już jest to tylko po bożemu pod kołdrą i to ja wszystko muszę zacząć a ona nic od siebie nie daje bardzo bym chciał żeby to ona coś zainicjowała żeby zaczęła mam już tego dość chciałbym od niej więcej czułości pieszczot ale ona tego nie chce ona sama ze sobą nic nie robi nie lubi się pieścić ani ja nie mogę to jest dla niej złe jak zrobić żeby mieć mniejszy popęd lubię seks ona o tym wie ale dla niej seksu może nie być czasem coś ma być ale nagle mówi że ona mnie popieści i tyle ale ja bardzo chcę ją też popieścić ale ona ne dajcie rade jak zmiejszyc swój popęd może coś ze mną nie tak kobiety poradźcie skok w bok nie gra roli nie umiałbym co robić plis
1 2015-01-26 17:07:02 Ostatnio edytowany przez Olinka (2015-01-26 19:05:44)
Pogadaj z nią o tym .. co Cie boli i co Ci leży na sercu ..
Iiiii człowieku, miej litość i używaj znaków interpunkcyjnych ... Kropek, przecinków ..
Naprawdę kiepsko czyta się taki tekst.
hej, wyobraz sobie że ja mam podobny problem z mężem tyle że to ja Lubie seks, pieszczoty i nowe doznania a mój mąz niekoniecznie;-( nic nie rób by miec mniejszy popęd. słuchaj a może ona po prostu się wstydzi? może najpierw puść jej porno o takiej tematyce i zobacz co ona na to? spytaj co sie jej podobało a co wogóle było ble.
albo może zaskocz ją w walentynki i kup jej jakąs seksowna bielizne i delikatnie popros o mały eksperyment. By przy tobie zaczęła lekko sie dotykać i piescić.
a może cos robisz nie tak? np może bardziej delikatnie jak ogląda film zrób jej kolacje i deserek- bita smietane w roli głównej. ale na sobie ;-) małymi kroczkami;-)
hej, wyobraz sobie że ja mam podobny problem z mężem tyle że to ja Lubie seks, pieszczoty i nowe doznania a mój mąz niekoniecznie;-( nic nie rób by miec mniejszy popęd. słuchaj a może ona po prostu się wstydzi? może najpierw puść jej porno o takiej tematyce i zobacz co ona na to? spytaj co sie jej podobało a co wogóle było ble.
albo może zaskocz ją w walentynki i kup jej jakąs seksowna bielizne i delikatnie popros o mały eksperyment. By przy tobie zaczęła lekko sie dotykać i piescić.
a może cos robisz nie tak? np może bardziej delikatnie jak ogląda film zrób jej kolacje i deserek- bita smietane w roli głównej. ale na sobie ;-) małymi kroczkami;-)
Jeśli zona jest z tych wstydliwych to puszczając jej porno, nie uzyska namiętnej nocy, a raczej awanturę na 100 fajerek...
no niekoniecznie bo może sobie póżniej sama obejrzeć i przemyśli to i owo.A może nawet i po tej awanturze...ale obejrzy;-) Nie mówie wiesz o jakimś ostrym porno ale taki w którym kobieta coś robi. albo robia to w nowym miejscu;-) czasem łatwiej jest mężczyznie pokazac niz porozmawiac na ten temat;-)
Witajcie ale moja żona ,nie toleruje pornoli już to przerabiałem, ostro się wkurzyła powiedziała erotoman. A jak chciałem się z nią kochać powiedziała włącz sobie pornola. A co do bielizny kupuje jej co chwile, ale zawsz ma wytłumaczenie żeby jej nie włożyć, bo jest jej zimno. Wkurzam się już. Ona ma zawsze racje pornol fe, masturbacja zła wszystko złe, sama od siebie nic nie zrobi, a ja mam coraz to większe potrzeby może coś zemną jest nie tak, że mam non stop chcice co robić.
hmmm wiec może znajdz inny sposób. Np zaproś ją do kina a potem do restauracji. albo na kort tenisowy. albo idz z nia potańczyc. sport wzmacnia i więz i sprawia,że hormon i kobiecy i męski podskakuje w górę. wtedy może najdzie ja ochota po prostu na seks....
ciężki to temat. ja mam tak z mężem... On uważa że tylko klasycznie jest fajnie i jest za stary na urozmaicenia....a ja cóż....zostaje sama ze swoimi fantazjami. Myśle ze albo to zaakceptujemy albo zwariujemy;-(
8 2015-01-27 15:38:46 Ostatnio edytowany przez szczęście111 (2015-01-27 15:43:06)
to oglądaj te porniole przy niej, okiem gdzieś tam zobaczy i powinna mieć po tym większą ochotę. No i koniecznie pogadaj z nią o tym, bo tak nie może być.
Masz przesrane.
Wiem co piszę, bo mam podobnie. Samo gadanie do niej nic nie da. Naciskanie na nią i oskarżenia tym bardziej. Zapewne nie masz też co liczyć na wizytę u seksuologa lub psychologa, już samo wspomnienie o terapii będzie ją obrażało. Seks zaczyna się w głowie, a ona ma w niej jakieś blokady. I tylko ona może te blokady z własnej głowy pozdejmować - ale to trzeba samemu chcieć. Być może ma jakieś złe doświadczenia z dzieciństwa, być może są to kwestie religijne (ja tak mam). Generalnie - nic na siłę nie zdziałasz. Ja zastosowałem metodę małych kroczków, powoli i metodycznie oswajałem żonę z seksem, erotyką, własnym ciałem. Po wielu latach małżeństwa jest różnica ale powiem Ci szczerze - jest to orka na ugorach i walka z wiatrakami. Oczywiście, jest nadzieja że w Twoim związku nastąpi jakiś przełom, który odmieni tą sferę Waszego życia - choć ja w to bardzo bym wątpił.
Co więc zrobić? Musisz z nią o tym poważnie porozmawiać. Nie przy okazji, nie gdzieś tam pod kołdrą przed spaniem. Musisz usiąść razem z nią "przy stole", tak by nikt Wam nie przeszkadzał i powiedzieć jej o swoich potrzebach.
Jak rozmawiać? Nie obwiniaj jej, nie mów - "jesteś zimna, nieczuła, już mnie nie kochasz". Mów o sobie. O swoich uczuciach i potrzebach. O tym, że Ty masz problem i że bardzo Ci przeszkadza. Możesz spisać sobie na kartce to co myślisz i to co czujesz, po to by przedstawić jej swój punkt widzenia jak najdokładniej. Pozwól jej się na ten temat wypowiedzieć - niech ona powie jak widzi ten problem, kto wie, może ona żadnego problemu nie zauważa?
Razem musicie ustalić, co dalej.
Jeśli ta rozmowa nic nie da, to cóż, możesz dalej się męczyć (jak ja, u mnie ważniejsze od udanego seksu były rodzina i dzieci), możesz się rozwieść lub poszukać kochanki.
Jaką drogą pójdziesz, to już inna sprawa...
Masz przesrane.
Wiem co piszę, bo mam podobnie. Samo gadanie do niej nic nie da. Naciskanie na nią i oskarżenia tym bardziej. Zapewne nie masz też co liczyć na wizytę u seksuologa lub psychologa, już samo wspomnienie o terapii będzie ją obrażało. Seks zaczyna się w głowie, a ona ma w niej jakieś blokady. I tylko ona może te blokady z własnej głowy pozdejmować - ale to trzeba samemu chcieć. Być może ma jakieś złe doświadczenia z dzieciństwa, być może są to kwestie religijne (ja tak mam). Generalnie - nic na siłę nie zdziałasz. Ja zastosowałem metodę małych kroczków, powoli i metodycznie oswajałem żonę z seksem, erotyką, własnym ciałem. Po wielu latach małżeństwa jest różnica ale powiem Ci szczerze - jest to orka na ugorach i walka z wiatrakami. Oczywiście, jest nadzieja że w Twoim związku nastąpi jakiś przełom, który odmieni tą sferę Waszego życia - choć ja w to bardzo bym wątpił.
Co więc zrobić? Musisz z nią o tym poważnie porozmawiać. Nie przy okazji, nie gdzieś tam pod kołdrą przed spaniem. Musisz usiąść razem z nią "przy stole", tak by nikt Wam nie przeszkadzał i powiedzieć jej o swoich potrzebach.
Jak rozmawiać? Nie obwiniaj jej, nie mów - "jesteś zimna, nieczuła, już mnie nie kochasz". Mów o sobie. O swoich uczuciach i potrzebach. O tym, że Ty masz problem i że bardzo Ci przeszkadza. Możesz spisać sobie na kartce to co myślisz i to co czujesz, po to by przedstawić jej swój punkt widzenia jak najdokładniej. Pozwól jej się na ten temat wypowiedzieć - niech ona powie jak widzi ten problem, kto wie, może ona żadnego problemu nie zauważa?
Razem musicie ustalić, co dalej.
Jeśli ta rozmowa nic nie da, to cóż, możesz dalej się męczyć (jak ja, u mnie ważniejsze od udanego seksu były rodzina i dzieci), możesz się rozwieść lub poszukać kochanki.Jaką drogą pójdziesz, to już inna sprawa...
Zgadza się, masz przekichane. Ale na litość Animistycznej Woli Wszechświata, nie rozmawiaj z nią o uczuciach i potrzebach. Bądź twardzielem, bądź macho. Takich mężczyzn uwielbiamy, przed takimi rozkładamy nogi. Rozmemłanych gogusiów rozmawiających o potrzebach zostawiamy dla panów [s]kochających inaczej[/s] z równowagą jin i jang.
Zgadza się, masz przekichane. Ale na litość Animistycznej Woli Wszechświata, nie rozmawiaj z nią o uczuciach i potrzebach. Bądź twardzielem, bądź macho. Takich mężczyzn uwielbiamy, przed takimi rozkładamy nogi. Rozmemłanych gogusiów rozmawiających o potrzebach zostawiamy dla panów [s]kochających inaczej[/s] z równowagą jin i jang.
Jasne, najlepiej niech to macho ją od razu zgwałci... Wtedy sukces murowany, bo nogi będą rozłożone, prawda?
Jak można taką radę kolesiowi sprzedać?
Bądź macho, to żona zacznie ci dawać, bo kobiety to uwielbiają macho...
Litości...
12 2015-01-28 14:03:49 Ostatnio edytowany przez MamaNalijki (2015-01-28 14:04:34)
AgusiaGda napisał/a:Zgadza się, masz przekichane. Ale na litość Animistycznej Woli Wszechświata, nie rozmawiaj z nią o uczuciach i potrzebach. Bądź twardzielem, bądź macho. Takich mężczyzn uwielbiamy, przed takimi rozkładamy nogi. Rozmemłanych gogusiów rozmawiających o potrzebach zostawiamy dla panów [s]kochających inaczej[/s] z równowagą jin i jang.
Jasne, najlepiej niech to macho ją od razu zgwałci... Wtedy sukces murowany, bo nogi będą rozłożone, prawda?
Jak można taką radę kolesiowi sprzedać?
Bądź macho, to żona zacznie ci dawać, bo kobiety to uwielbiają macho...
Litości...
troche rada przesadzona faktycznie ale z drugiej strony za duzo rozmawiania o uczuciach, slodzenie, w kolko drazenie tematu tez nie napawa erotyzmem.
Troche wspolczuje parom, gdzie seks to orka i ciezka praca, gdzie jedno musi niemalze flaki wypruwac by do czegos doszlo.Ja chyba mam za duzą dumę i za slabą wolę walki wiec odpuscilabym .Nie chce to nie, jej/jego strata.Oczywiscie jesli juz wczesniej zastosowalismy metody typu rozmowy, tlumaczenia, prosby,ew.terapie, uwodzenie, kuszenie, winka i milion innych zachęt.wzbudzanie lekkiej zazdrosci...
jak dla mnie ta sfera musi miec cechy spontanicznosci lekkosci, cieszenie się sobą
co za przyjemnosc jak musze partnera namawiac,rozgrzewac 2 h a i tak nie wiem jaki bedzie final i czy raczy cos zrobic dla mnie...oj nie, zazdroszcze sily i woli walki...wiadomo milosc, przywiazanie...w sumie pewnie od poczatku druga osoba nie jest wielce zainteresowana seksem wiec druga strona wie na co się pisze.
netmisiek napisał/a:Masz przesrane.
Wiem co piszę, bo mam podobnie. Samo gadanie do niej nic nie da. Naciskanie na nią i oskarżenia tym bardziej. Zapewne nie masz też co liczyć na wizytę u seksuologa lub psychologa, już samo wspomnienie o terapii będzie ją obrażało. Seks zaczyna się w głowie, a ona ma w niej jakieś blokady. I tylko ona może te blokady z własnej głowy pozdejmować - ale to trzeba samemu chcieć. Być może ma jakieś złe doświadczenia z dzieciństwa, być może są to kwestie religijne (ja tak mam). Generalnie - nic na siłę nie zdziałasz. Ja zastosowałem metodę małych kroczków, powoli i metodycznie oswajałem żonę z seksem, erotyką, własnym ciałem. Po wielu latach małżeństwa jest różnica ale powiem Ci szczerze - jest to orka na ugorach i walka z wiatrakami. Oczywiście, jest nadzieja że w Twoim związku nastąpi jakiś przełom, który odmieni tą sferę Waszego życia - choć ja w to bardzo bym wątpił.
Co więc zrobić? Musisz z nią o tym poważnie porozmawiać. Nie przy okazji, nie gdzieś tam pod kołdrą przed spaniem. Musisz usiąść razem z nią "przy stole", tak by nikt Wam nie przeszkadzał i powiedzieć jej o swoich potrzebach.
Jak rozmawiać? Nie obwiniaj jej, nie mów - "jesteś zimna, nieczuła, już mnie nie kochasz". Mów o sobie. O swoich uczuciach i potrzebach. O tym, że Ty masz problem i że bardzo Ci przeszkadza. Możesz spisać sobie na kartce to co myślisz i to co czujesz, po to by przedstawić jej swój punkt widzenia jak najdokładniej. Pozwól jej się na ten temat wypowiedzieć - niech ona powie jak widzi ten problem, kto wie, może ona żadnego problemu nie zauważa?
Razem musicie ustalić, co dalej.
Jeśli ta rozmowa nic nie da, to cóż, możesz dalej się męczyć (jak ja, u mnie ważniejsze od udanego seksu były rodzina i dzieci), możesz się rozwieść lub poszukać kochanki.Jaką drogą pójdziesz, to już inna sprawa...
Zgadza się, masz przekichane. Ale na litość Animistycznej Woli Wszechświata, nie rozmawiaj z nią o uczuciach i potrzebach. Bądź twardzielem, bądź macho. Takich mężczyzn uwielbiamy, przed takimi rozkładamy nogi. Rozmemłanych gogusiów rozmawiających o potrzebach zostawiamy dla panów [s]kochających inaczej[/s] z równowagą jin i jang.
A co to za twardziel? Może niech jeszcze w gębę da...
Ty sobie nogi rozkładaj przy takich jegomościach.
Każdy jest inny i do każdego potrzebne jest indywidualne podejście więc nie generalizuj...
Współczuję. Po co być więc wiernym kobiecie, dla której nie jesteś pełnowartościowym facetem?
A po alkoholu ?, też taka zimna kłoda ?. I czy zawsze taka była, czy nastąpiło to od pewnego czasu ?. Może rogi Ci przyprawia ?
A wydarzyło się coś szczególnego, co to wszystko zapoczątkowało?
Ja bardzo lubię seks ale też nie kochałam się z mężem bardzo długo. Czasem był seks ale z mojej strony taki na: odwal się. ... każda sytuacja jest inna ale u mnie to było dlatego ponieważ to ja dominuje w łóżku a mąż przestał się starać. Albo może nigdy się nie starał. I postanowilam ze jeśli on ma mieć tylko przyjemność a od siebie nie dawać nic to seksu nie będzie wcale... może nie zadawalasz żony, a może ona sama nie wie co ja kręci....
Z porno myślę, że to zły pomysł. Może jeszcze bardziej ją zniechęcić, bo jednak porno ładne nie jest ![]()
Seks z żoną ? I to własną ? To istnieje coś takiego ?