Witam
Mam taki problem z moją dziewczyną i chciałbym poznać opinie na temat naszej całej sytuacji, która mnie zaczyna martwić. Historia naszego związku sięga 2010 roku jak to się przypadkiem poznaliśmy u mnie na domówce, przyprowadził ją do mnie mój kolega jako swoją koleżankę , którą zaprosił na tą imprezkę
. Miło się mi to wspomina ale.......... . Teraz to już jest inna bajka. Może opowiem coś o sobie żeby można było skonfrontować osobowości żeby wyrazić opinię na naszą sytuację. Ja mam 35 lat , jestem człowiekiem pracowitym i bardzo uczciwym (co nie jest zawsze dobre w branży budowlanej
), mam wyższe wykształcenie, dobre doświadczenie zawodowe, mam dobą pracę - prowadzę własną firmę, 8 lat temu kupiłem mieszkanie w którym mieszkamy oczywiście razem od 3 lat, na wszystko zapracowałem ciężką pracą, poświęceniami, staram się żyć w zgodzie z naturą i innymi ludźmi, lubię podróże, sport i mam jeszcze kilka innych pasji. Z tych gorszych cech to jest to że jestem uparty i stawiam zawsze na swoim co nie zawsze jest dobre, nie jestem zbyt kontaktowym człowiekiem i trochę tak mało ufny jestem do ludzi. Moja dziewczyna jest o 6 lat młodsza, ona pracuje w księgowości w jednostce budżetowej, lubi pracować w takim charakterze ale nie lubi tej pracy ze względu na kiepską atmosferę w biurze i nie uczciwych ludzi, ona jest też bardzo uczciwa i bardzo wrażliwa , szczególnie na krzywdę innych , nawet wzrusza się jak widzi krzywdę choćby najdrobniejszych zwierząt, dosłownie to ona nie skrzywdziłaby nawet przysłowiowej muchy.
Jak wspomniałem często się różnimy i z tego powodu są kłótnie. Są to kłótnie na przykład na temat wyjazdu do mojej najbliższej rodziny, mieszkają ok 70km od naszego miejsca zamieszkania, jej rodzice mieszkają 330 km od nas, stąd odwiedziny do jej rodziców są rzadsze. Czuje że ona nie chętnie jedzie do mojej rodziny, bo zawsze ma do mnie pretensje, że chciała coś innego zrobić, planowała sobie coś choć ja o tym nie wiem , widzę wyraźną niechęć choć tego mi nie powiedziała nigdy wprost. Ja się denerwuje i mówię że wiem że ona nie che jechać , że to widzę i czuję ale ona nie powie prawdy, z tego tytułu 90% wyjazdów do mojej rodziny jest w atmosferze kłótni.
Jest jeszcze sfera bardziej intymna , chodzi o seks, od dłuższego czasu kochamy się bardzo rzadko, raz lub dwa na miesiąc, wydaje mi się ze to nie jest normalne. Poza tym ona raczej bardziej myśli o sobie, bo ma jakieś oczekiwania wobec mnie , które ja bardzo staram się spełnić, ale jeśli chodzi o moje oczekiwania to ona nie bierze ich pod uwagę prawie wcale i w łóżku zrobiło się nudno, schematycznie, nie potrafimy już rozbudzić większego pożadania , to działa w obie strony.
Ja uważam że robię dla niej dużo, naprawdę staram się abyśmy spędzali wolny czas, głównie w plenerze na świeżym powietrzu, jeździmy na wyjazdy które głównie ja organizuje z jej pomocą, jeździmy po Polsce i za granicę, oboje uwielbiamy góry głównie latem , a ja tak samo i zimą, kocham narty. Dodam że wszystkie wyjazdy , wycieczki finansowane są głównie przeze mnie, całe utrzymanie mieszkania , samochodu to wszystko załatwiam ja. I tutaj też widzę problem bo ja to wszystko robię i nie czuję jakiejkolwiek wdzięczności, ja jestem takim człowiekiem że oczekuję od drugiej osoby również zaangażowania i choćby czegokolwiek aby odczuć że ktoś docenia to co robi się dla tej drugiej osoby. Ja tego nie widzę między nami, uważam że ja daję od siebie znacznie więcej i nie dostaje tyle ile chciałbym. Mieliśmy już rozmowę na ten temat, ale moim zdaniem nic się nie zmieniło. Ona nie jest dobrą kucharką , czasem coś zrobi, ale uważam że przynajmniej raz na tydzień dziewczyna powinna się pokręcić w kuchni o zrobić coś na dwa czy trzy dni, wcale nie oczekuję obiadków codziennie nie wiadomo jakich wykwintnych. Ja robię obiady czasem, nie mam trudności z tym i bardzo dobre mi wychodzą, ale ze względu na pracę nie mam na to czasu zbyt często (długo pracuje w dni robocze i czasem w weekendy) .Z powodu gotowania i obiadów są też duże kłótnie. Ona jak robi sobie coś do przegryzienia wieczorem, czy herbatkę bardzo często nie zapyta mnie o to czy coś chciałbym , rzadko się zdarza że zapyta, ja taki nie jestem , zawsze zapytam i zrobię. Ostatnio robiła kolację , zrobiła dla siebie , przyszła do pokoju powiedziała że kuchnia jest wolna ? masakra, my jak współlokatorzy żyjemy a nie jak para ludzi.
Moja dziewczyna lubi również bardzo zakupy, oczywiście ciuszki, buty kosmetyki, jak to każda kobieta
. Ale......., żeby w czasie kiedy na przykład ja pracuje po 12 godzin dziennie i jeszcze troche w weekendy ona przez dwa tygodnie prawie każde popołudnie spędza w galerii i wraca wieczorem a ja pracuje na nas oboje na nasz wyjazd na narty i nawet nie zjem w domu jakiejś byle jakiej zupy to coś tu chyba nie tak jest, czy jestem w błędzie?
Ona chyba tak naprawdę to co zarobi w swojej pracy to oprócz czasem drobnych zakupów (chlebek i parę innych pierdół za 50 zł do domu) to wyda na ciuchy, buty i kosmetyki. Kiedyś sprawdziłem to co ona ma w łazience to takie rzeczy Clinique, Biotherm, Dior, Ester Lauder i z ciekawości posprawdzałem ceny , to są bardzo drogie kosmetyki, nie na moją ani na jej kieszeń a ona to kupuje.
Czasem jak ciężko pracuje, mam dużo stresu nie widzę w niej wsparcia , a ja tego potrzebuje, w jakiejkolwiek postaci.
Denerwuje mnie jeszcze to że ona jest mało ambitna, na pracę narzeka, chciałaby zmienić, raz miała taki czas że powysyłała oferty, była nawet na jednej rozmowie , to było ponad pół roku temu, jej oczekiwania są takie same, ale nic kompletnie z tym nie robi, anie razu nie przejrzała od pół roku ofert jakie są na rynku, zazwyczaj przychodzi zmęczona do domu i już nic się nie che. Dziwne to co najmniej , prawda?
O tych wszystkich sprawach było już kilka rozmów ale moim zdaniem nic się nie zmienia, może na chwilkę po rozmowie takiej jest lżej , inaczej się patrzy na to wszystko ale za jakiś czas wraca znowu ta sama rutyna.
Dziewczyna na życie ma takie oczekiwania że teraz to najważniejszy jest ślub, małżeństwo, mówi mi o tym często ale ja podchodzę do tego obojętnie bo po pierwsze to nie jest dla mnie takie ważne a po drugie jej zachowanie, osobowość nie pasuje do mojego wizerunku przyszłej żony po prostu.
A może ze mną jest coś nie tak?
Wczoraj postawiła mi stanowczo warunek: albo się oświadczasz albo się wyprowadzam.
Jakoś się nie przejąłem bardzo tym, ani nie wystraszyłem, człowiek ze mnie zestresowany i emocje mi podnoszą ciśnienie przy takich pytaniach a tu nic.
Więc pytam o zrobilibyście na moim miejscu? Jak oceniacie takie relacje między nami?
Będę wdzięczny na komentarze.
Pozdrawiam
Bartek