ojciec złamał mi serce... - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ojciec złamał mi serce...

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 26 ]

1

Temat: ojciec złamał mi serce...

Za mną kolejna nieprzespana noc. Parę dni temu przyjrzałam się bilingowi za rodzinne telefony. Zwykle to ja jestem winna wysokim rachunkom więc i tym razem mama zajrzała w nie, spodziewając się, że znów po nocach gadałam z chłopakiem godzinami przez telefon. To co tam obie zobaczyłyśmy ścięło nas z nóg. Mój kochany tatuś, najuczciwszy z uczciwych, pobił moje największe rekordy jeżeli chodzi o ilość wysłanych smsów i połączeń z jednym i tym samym numerem. Okazało się, że to numer kobiety z naszego miasta, którą poznał w pracy jakoś w ostatnie lato. Dalej dowiedziałyśmy się, że ta kobieta ma w mieście opinię ?szmatławca?. Dwójka dzieci ? każde z innym. W szkole nigdy nie była orłem, uczyła się na sklepową, potem porobiła jakieś kursy i ku zdziwieniu wszystkich dostała dobrą pracę biurową. Od moich rodziców jest młodsza tak o 16-18 lat. Patrząc w ten biling i w kalendarz jestem pewna, że się spotykali wieczorami, gdy mojej mamy nie było w domu.

On był dla nas oschły już od jakiegoś czasu, niby przez to, że mama nie zgodziła się na wzięcie kredytu na mieszkanie dla jego rodziców. Teraz się zastanawiam czy to czasem nie miało być mieszkanie dla niego i jego ?dziewczyny?. Chociaż całe życie starałam się wyrzucić to z pamięci to wiem, że gdy byłam dzieckiem miała miejsce podobna sytuacja, wtedy się wypierał, chociaż wszystko było jasne, mama mu wybaczyła.

On całe życie oskarżał ją o zdrady. Wszystko jedno o jakim mężczyźnie by nie wspomniała. Kiedyś powiedziałam, że spotkałyśmy  takiego chłopaka z osiedla i pytał czy mama nie chce sprzedać samochodu i oczywiście też został w domu podsumowany jako jej kochanek. I tak z każdym. Mama zawsze po pracy gnała jak najszybciej do domu, bo jak tylko dłużej była na zakupach to już był foch i podejrzenia. Gdy wzięła się za sport ? podejrzenia. Jeżeli dochodziło do kłótni to używał na nią najgorszych wyzwisk.

Dzień przed Wigilią pokłóciłam się z nim, bo miałam dość jego fochów o nic, ponadto powiedział mi wcześniej tego dnia, że na święta jedzie do dziadków i nie chce żebyśmy my też jechały. Powiedział, że to wszystko wina mamy i nie rozumie czemu ja jestem taka nerwowa. W wigilię wyjechał. Bez życzeń, bez chociażby czekolady w ramach prezentu (nigdy o prezentach nie pamiętał). Moja siostra dała mu prezent. Mama mówiła, że ten prezent dalej jest w jego samochodzie nierozpakowany. Od tamtej pory nie odezwał się do mnie ani słowem. Do tej kobiety wypisywał cały czas, całe święta. W sylwestra siedział z mamą w domu, ale znalazł czas, żeby uciąć sobie ze swoją dziewczyną godzinną pogawędkę. No i oczywiście mnóstwo smsów. Do mnie nic.

Zawsze sobie wyobrażałam, że to ja jestem dla niego najważniejsza, że cokolwiek się stanie, będę go miała na pewno. Miałam plany żeby po studiach otworzyć z nim jakiś rodzinny biznes. A on zniszczył najcenniejsze co miałam ? naszą rodzinę i moje zaufanie do niego. Wierzyłam, że uda mi się stworzyć dobry związek, mimo, że miałam okropne problemy z zaufaniem (mój poprzedni facet zdradził mnie z moją ?przyjaciółką? i z różnymi innymi), a teraz gdy mój własny ojciec zrobił coś takiego, nie wiem czy będę potrafiła jeszcze komuś uwierzyć. Czuję się okropnie i samotnie w całej tej sytuacji. Nie wiem co z mamą, ona jest załamana i ciągle płacze, a ja jestem daleko od niej, na studiach. On nie wie, że my wiemy. Kochani jak sobie z tym poradzić? Jak przeprowadzić przez to wszystko mamę? Proszę doradźcie coś?

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: ojciec złamał mi serce...

przykro mi.. ojciec zawsze jest dla nas wzorem..ideałem..a tu niespodzianka;(
nic nie poradzisz- to sprawy między dorosłymi, wspieraj mamę i zapewnij wsparcie sobie, życie pokaże co dalej
trzymaj się ciepło

Odp: ojciec złamał mi serce...

Twój ojciec widać jest typem takiego toksycznego zazdrośnika. Jednak to co teraz robi jest typowe dla większości mężczyzn w srednim wieku. To sa tez sprawy Twoich rodzicow i branie w tym udziału może się raczej zle skonczyc. Z drugiej strony jeśli się to dzieje w "miasteczku" to ludzie widza i ojciec przynosi wstyd przede wszystkim sobie. Jeżeli jesteś dorosla i zbliżasz się do doroslosci możesz z ojcem porozmawiać w cztery oczy i powiedzieć mu ze nie akceptujesz jego zachowania. Nie daj się tez niczym przekupić. Daj mu czas na opamiętanie, może ta rozmowa mu cos da. Jeśli się nie uda będziesz musiala rozwazyc możliwość zawiadomienia matki. Ale nie osobiście. Jeśli wyjdzie to od Ciebie, matka będzie miała nawet nie uświadomiony zal do Ciebie.

Z tego co piszesz wynika ze jednak mama wie. W takim razie nie musicie niczego akceptować. W takiej sytuacji najlepsze sa naprostsze rozwiązania czyli wystawienie walizek z drzwi. Trzeba tym człowiekiem potrzasnac a nie toleraw jego obecność w domu i w ten sposób jego postepowanie. Inaczej nic się nie zmieni a nic tak nie niszczy człowieka jak zgoda na upokorzenie i brak szacunku. Natomiast co do Twoich rozczarowan. Jestes mloda i skoro jakies wyobrażenia pryskają to widocznie nie tak miało być Nie możesz uzalezniac jakiś wyborow życiowych od kogos, jakeigos człowieka. Jeśli chcesz studiować, prowadzic jakiś interes, to uwierz, ale osoba z która to będziesz ew. robic nie ma tutaj nic do rzeczy. Po prostu będziesz musiala być silniejsza, robic to sama a nie być nianczona i to Cie tak naprawdę przeraza. Masz jednak czas żeby to sobie wszystko ulozyc.

4

Odp: ojciec złamał mi serce...

Tak to już jest, że ci którzy zdradzają oskarżają o to drugą osobę. W ten sposób pozbywają się poczucia winy, usprawiedliwiają się sami przed sobą.

Twój ojciec stracił głowę dla tamtej baby i niewiele brakuje, a straci i rodzinę. Jest agresywny, bo czuje, że wy stoicie na drodze do jego "szczęścia". Powinnaś z nim porozmawiać. Niech wie, że ty wiesz. Niech wie, że potępiasz jego zachowanie. Możesz mu powiedzieć, że wychował cię na dobrego człowieka i jako taki stajesz po stronie dobra - czyli swojej mamy. Nawet jeśli teraz ty i ojciec jesteście w opozycji, to za jakiś czas, jak motylki opadną, to wróci skruszony. A jeśli to prawda, że ta kobieta jedyne co ma do zaoferowania to alkowiane sztuczki, to te motylki zdechną szybciej niż myślisz.

Jeśli twoja mama wie... powinna po prostu powiedzieć mu, że nie ma czego szukać w domu. Niech pakuje manatki i wynosi się do kochanki. Bo nie może być tak, że tam chodzi na przyjemności, a do domu wraca po wikt i opierunek. Albo wóz, albo przewóz, albo wierność żonie, albo mieszkanie z kochanką. Twoja mam jeszcze wiele łez wyleje przez niego, a ty po prostu bądź przy niej, wspieraj ją. Możesz jej pokazać to forum, tu jest wiele osób, które potrafią dać olbrzymie wsparcie skrzywdzonej przez zdradzacza kobiecie.

5 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-15 18:45:59)

Odp: ojciec złamał mi serce...
maniek_z_maniek napisał/a:

Twój ojciec widać jest typem takiego toksycznego zazdrośnika. Jednak to co teraz robi jest typowe dla większości mężczyzn w srednim wieku. To sa tez sprawy Twoich rodzicow i branie w tym udziału może się raczej zle skonczyc. Z drugiej strony jeśli się to dzieje w "miasteczku" to ludzie widza i ojciec przynosi wstyd przede wszystkim sobie. Jeżeli jesteś dorosla i zbliżasz się do doroslosci możesz z ojcem porozmawiać w cztery oczy i powiedzieć mu ze nie akceptujesz jego zachowania. Nie daj się tez niczym przekupić. Daj mu czas na opamiętanie, może ta rozmowa mu cos da. Jeśli się nie uda będziesz musiala rozwazyc możliwość zawiadomienia matki. Ale nie osobiście. Jeśli wyjdzie to od Ciebie, matka będzie miała nawet nie uświadomiony zal do Ciebie.

Z tego co piszesz wynika ze jednak mama wie. W takim razie nie musicie niczego akceptować. W takiej sytuacji najlepsze sa naprostsze rozwiązania czyli wystawienie walizek z drzwi. Trzeba tym człowiekiem potrzasnac a nie toleraw jego obecność w domu i w ten sposób jego postepowanie. Inaczej nic się nie zmieni a nic tak nie niszczy człowieka jak zgoda na upokorzenie i brak szacunku. Natomiast co do Twoich rozczarowan. Jestes mloda i skoro jakies wyobrażenia pryskają to widocznie nie tak miało być Nie możesz uzalezniac jakiś wyborow życiowych od kogos, jakeigos człowieka. Jeśli chcesz studiować, prowadzic jakiś interes, to uwierz, ale osoba z która to będziesz ew. robic nie ma tutaj nic do rzeczy. Po prostu będziesz musiala być silniejsza, robic to sama a nie być nianczona i to Cie tak naprawdę przeraza. Masz jednak czas żeby to sobie wszystko ulozyc.

Nie ma czegoś takiego jak kryzys wieku średniego,,,, Tak samo można było by powiedzieć o kobietach że to normalne że kobieta po 40-stce chodzi do kochanka. Nie mydl jej oczów.
To primo, sekundo sam był zazdrośnikiem nawet pomimo zdardy więc czemu ona ma mu wybaczyć bo co, bo ty tak chcesz, nie rozśmieszaj mnie big_smile

6

Odp: ojciec złamał mi serce...

wspolczuje Ci kochana, wiem dokladnie co czujesz sad moi rodzice rozstali się 3 lata temu, tata odszedl do innej kobiety... rok z nim nie rozmawaialm a mama odciela sie od wszystkich nawet ode mnie. Zostalysmy z siostra same dla siebie sad po roku znowu zaczelysmy z tata rozmawaić i wtedy wiele sytuacji sie też wyjaśnilo, wiele rzeczy o ktróch nie mialysmy pojęcia ujżalo światło dzienne... bylo mega ciężko i nadal jest... mama nadal z nami nie rozmawia, czasem ja do niej zadzwonilam ale po tym jak mnie wyrzucila z domu jak śmiecia nie odezwalam sie do niej już nigdy, tak minęly jakies 2 lata... z tata teraz rozmawaim mamy świetny kontakt taki jak wczesniej. poznalam jego kobietę i jej dzieci także. akceptuję ją, widzę jak tata odzyl po tym wzystkim co sie stalo ale co przezywalam przez rok było tragedią... nie do zapomnienia. Duzo by tu pisać, to byla trauma dla mnie i wiekszosc ludzi nawet polowy nie wie co sie u nas w rodzinie wydarzyło.
i nigdy bym nie przypuszczala ze rodzina sie tak rozpadnie. mialam 24 lat jak rodzice sie rozstali a 25 jak byl rozwód a plakalam jak dziecko...
oby twoi rodzice wszyystko sobie ulozyli  i sie nie rozstali smile

7

Odp: ojciec złamał mi serce...
kicur napisał/a:

Nie ma czegoś takiego jak kryzys wieku średniego,,,,

Niestety jest...

Odp: ojciec złamał mi serce...
kicur napisał/a:
maniek_z_maniek napisał/a:

Twój ojciec widać jest typem takiego toksycznego zazdrośnika. Jednak to co teraz robi jest typowe dla większości mężczyzn w srednim wieku. To sa tez sprawy Twoich rodzicow i branie w tym udziału może się raczej zle skonczyc. Z drugiej strony jeśli się to dzieje w "miasteczku" to ludzie widza i ojciec przynosi wstyd przede wszystkim sobie. Jeżeli jesteś dorosla i zbliżasz się do doroslosci możesz z ojcem porozmawiać w cztery oczy i powiedzieć mu ze nie akceptujesz jego zachowania. Nie daj się tez niczym przekupić. Daj mu czas na opamiętanie, może ta rozmowa mu cos da. Jeśli się nie uda będziesz musiala rozwazyc możliwość zawiadomienia matki. Ale nie osobiście. Jeśli wyjdzie to od Ciebie, matka będzie miała nawet nie uświadomiony zal do Ciebie.

Z tego co piszesz wynika ze jednak mama wie. W takim razie nie musicie niczego akceptować. W takiej sytuacji najlepsze sa naprostsze rozwiązania czyli wystawienie walizek z drzwi. Trzeba tym człowiekiem potrzasnac a nie toleraw jego obecność w domu i w ten sposób jego postepowanie. Inaczej nic się nie zmieni a nic tak nie niszczy człowieka jak zgoda na upokorzenie i brak szacunku. Natomiast co do Twoich rozczarowan. Jestes mloda i skoro jakies wyobrażenia pryskają to widocznie nie tak miało być Nie możesz uzalezniac jakiś wyborow życiowych od kogos, jakeigos człowieka. Jeśli chcesz studiować, prowadzic jakiś interes, to uwierz, ale osoba z która to będziesz ew. robic nie ma tutaj nic do rzeczy. Po prostu będziesz musiala być silniejsza, robic to sama a nie być nianczona i to Cie tak naprawdę przeraza. Masz jednak czas żeby to sobie wszystko ulozyc.

Nie ma czegoś takiego jak kryzys wieku średniego,,,, Tak samo można było by powiedzieć o kobietach że to normalne że kobieta po 40-stce chodzi do kochanka. Nie mydl jej oczów.
To primo, sekundo sam był zazdrośnikiem nawet pomimo zdardy więc czemu ona ma mu wybaczyć bo co, bo ty tak chcesz, nie rozśmieszaj mnie big_smile

Wiem ze nie powinienem tego pisać ale chyba masz cos z glowa? Napisales bowiem ze "czemu ona ma mu wybaczyć bo co, bo ty tak chcesz" wobec tego co napiasalem ze "najlepsze sa naprostsze rozwiązania czyli wystawienie walizek za drzwi", itd.

Nie wiem czy problemem jest tutaj umiejetnosc czytania ze zrozumieniem czy jakies inne problemy, których może sobie nie uświadamiasz lacznie z nadmiernym przesiadywaniem przed netem i myleniem wpisow?

Przepraszam ze nie na temat, ale nie lubie sobie wciskać kitu. To taka trauma po rozmowach z Jehowcami.

9 Ostatnio edytowany przez kicur (2015-01-15 23:09:41)

Odp: ojciec złamał mi serce...

Mi chodziło tu o pewne nadużycie kryzys=zdrada Nikt absolutnie nikt  z moich znajomych z pracy w tym wieku nie zdradził swojej kobiety poza tym ich działa. Owszem znam masę ludzi co to zrobili ale oni nie są mile widziani przeze mnie i to wcale nie z tego powodu. Ich poglądy i przede wszystkim charakter delikatnie mówiąc wykluczają ich z grona partnera do rozmów. To są ludzie "na pokaz" często wewnątrz kryją w sobie magazyn żółci który wychodzi po alkoholu bądź źle usłyszanej rzeczy. Straszne kompleksy, p[o prostu ich natura jak to jest u starych ludzi przestaje się kryć ba po prostu już taki człowiek powoli nie umie się z tym kryć. To samo tyczy kobiet tyle że w późniejszym wieku. Ot cały kryzys. Główną przyczyną jego jest śmierć bliskiej osoby rzadziej menopausa bądź wspomniana andropausa.
Poniżej dam link do zagranicznego serwisu(nie usuwajcie go) który jasno pokazuje iż jeszcze w latach 80-tych ludzi z tzw kryzysem  wieku średniego było tylko 10% Może ktoś mi wytłumaczy jeśli to ma podłoże biologiczne czemu teraz jest tak dużo takich ludzi w "kryzysie"
http://www.washingtonpost.com/wp-srv/health/seniors/stories/midlife042099.htm
Washingtonpost tytuł Midlife Without a Crisis (w razie czego)

10

Odp: ojciec złamał mi serce...

Kryzys wieku średniego... dobre sobie.

Czytając tu na forum i słysząc czasem opowieści różnych ludzi mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach panuje plaga kryzysu wieku średniego, przedśredniego i pośredniego.
Moim zdaniem problem tkwi gdzie indziej: wartości- takie jak szacunek, odpowiedzialność za rodzinę, miłość (celowo wymieniam ją na końcu) zdewaluowały się.
Wiadomo, chemia w związku, która powoduje te tzw motylki w brzuchu- po jakimś czasie przestaje działać.
Jeśli między ludźmi nie było nic- tylko ta chemia- to nieszczęście gotowe.
Jeśli w małżeństwie nie ma wspólnych pasji, wspólnego spędzania czasu- nie przed tvn-em z puszką piwa w dłoni, rozmów- nie tylko o codziennych obowiązkach i o dzieciach, wspólnej PRACY, to taki układ wcześniej czy później padnie.
Jeżeli mężczyzna/kobieta nie ma wyniesionych z domu wartości, wpojonego szacunku do partnera(-ki), to nawet wieloletni- z pozoru dobry związek skończy się skokiem w bok.

W dobie łatwego dostępu do pornografii, w czasach, gdzie od porali erotycznych aż się roi w internecie, gdzie dzieci w gimnazjum bawią się w słoneczko- gdzie miejsce na prawdziwe związki, pełne nie motyli w brzuchu, ale prawdziwej, czułej miłości, tkliwości, poczucia, że jestem z tą jedyną/nym na dobre i -przede wszystkim- na złe?

Kto ma młodym przekazać, jak powinno się żyć, skoro łatwiejsze jest pójście na łatwiznę i kupno komputera?

Moim zdaniem- jeśli dorosły facet- ojciec dzieciom- decyduje się na potajemny skok w bok, i to nie jednorazowo- to to gówniarz jest, a nie facet. Jaki on przykład daje swoim dzieciom i jakie świadectwo wystawia sobie?
Nikt nigdy nie zmusi drugiego człowieka do bycia z kimś na siłę, ok, ale niechże ten facet powie swojej żonie: słuchaj, nie kocham cię już, zakochałem się w innej, dobrze- nie spełniłem twoich oczekiwań w związku i swoich też nie, odchodzę do innej.
Przynajmniej nie mydli swojej żonie oczu, nie robi jej fałszywych nadziei, daje szanse na to, żeby i ona próbowała ułożyć sobie życie na nowo.
A tak potajemnie, obrzydliwie, najpierw pobzykam inną kobietę, potem zaciągnę ze wspólną żoną kredyt na mieszkanie dla nowej pani, wyprowadzę z domu, co się da, a potem- na pożegnanie powiem obecnej żonce pa, pa, a najlepiej jeszcze, żeby ona na mnie poczekała, bo nie wiadomo, co mi się w tym nowy związku może przytrafić.
Nie wiem, jaką decyzję podejmie autorka wątku i jej mama, do niczego nie namawiam i nic nie sugeruję.
Ja bym wystawiła walizki za drzwi, nie cierpię kłamliwych i obłudnych ludzi.

.

11

Odp: ojciec złamał mi serce...

A ja mysle ze mlode osoby tak jak TY mysla rozne pojecia.

Np. piszesz o terminie "kryzys wieku sredniego" twierdzac ze czegos takiego nie ma. Otoz cos Ci sie pomylilo. Jest to istniejace okreslenie, moze zbyt ogolne, ktore jednoczesnie NIE JEST USPRAWIEDLIWIENIEM postepowania kogos, ale jest ugruntowane spolecznie jako okreslenie, powszechnie stosowane, poniewaz dotyczy zjawiska ktore wystepuje POWSZECHNIE. Mowi o tym statystyka. To co ja rozumiem z Twojej wypowiedzi to ze zderzenie wyobrazen z rzeczywistoscia na progu doroslego zycia jest szokiem. Tylko ze nie zdajac sobie sprawy z tego jak jest czeka Cie wiele rozczarowan. Na przyklad takie, ze w momencie pojawienia sie kryzysu malzenskiego (tak, tak prawie kazdego to czeka) jesli nie zauwazy sie tego, nie podejmnie pracy to sama wiara w zasady nic nie da. Skonczyc sie tak jak u wiekszosci, czyli typowo, klasycznie, jak zwykle. Dzis trzeba chodzic po ziemi a nie wierzyc w banialuki. Oczywiscie jesl ktos zbyt lekko t raktuje swoj zwiazek to nie ma na to usprawiedliwienia.

i teraz jak ma sie to do tego co piszesz, ze "dzieci w gimnazjum bawią się w słoneczko".

Skoro masz takie spojerznie to jedynie brakuje powiazania. Jesli jest powiazanie miedzy wychowaniem, zachowaniem w mlodosci a tym jak sie postepuje na "stare lata" to czemu sie dziwisz czemus co naturalnie z tego wynika?

Jedyne co moim zdaniem mozna zrobic to postepowac samemu tak jak sie uwaza ze nalezy postepowac. Natomiast oczekiwac od kogos tego samego czasami jest naiwnoscia, zwlaszcza ze piszemy o "dzisiejszych czasach". I niestety konsekwnecja tego wszystkiego jest to ze ludzie "porzadni" czy "idealisci" czuja sie dzisiaj zagubieni.

Oczywiscie postawa ojca autorki watku nie jest do zaakceptowania. Nalezy ten brak akceptacji mocno pokazac inaczej nic sie nie zmieni. Obawiam sie ze w tej chwili moze to byc szok, brak woli i sily do dzialania. Ale jak szok ustapi to jak sie nie potrzasnie ojcem, mezem, nie zabierze sie mu tej stabilizacji domowej, to nic sie nie zmieni. Bedzie wyniszczajace upokorzenie.

12

Odp: ojciec złamał mi serce...

maniek_z_maniek
już odpowiadam:

1. wcale nie twierdzę, że nie ma czegoś takiego, jak kryzys wieku średniego. Jest. Chciałam zwrócić jednak uwagę na to, że ludziom- zarówno mężczyznom, jak i kobietom- do tego, by zdradzić swego partnera, wcale takowy "kryzys" nie jest potrzebny. Statystycznie rzecz ujmując mogę zgodzić się z tym, że najwięcej skoków w bok zdarza się właśnie w tym okresie, z cyferkami nie ma co polemizować.
Ileś lat życia, rutyna, ciągle ta sama kobieta/mężczyzna, ciągle to samo w łóżku, ciągle te same spory, tu jej się nie chce ubrać i umalować, tu jemu się nie chce umyć tego i owego, czy nawet zębów wieczorem- i mamy....
a tu za rogiem czeka ta nowa, świeża, z którą na pewno będzie inaczej.... tak, a za iks lat z nią znów przyjdzie kolejny kryzys wieku średniego itd, itp

2. ilość postów na tym forum napisanych przeze mnie nie świadczy o tym, że jestem bardzo młodą osobą u progu życia.  Jestem, a raczej byłam idealistką wieeeele lat temu, i tak, zderzenie wyobrażeń z rzeczywistością w pewnym stopniu pozbawiło mnie złudzeń.

O dzieciach w gimnazjum i słoneczkach oraz o powszechnym dostępie do pornografii piszę dlatego, że dorośli dziś ludzie- rodzice tychże dzieci- często zajęci własnymi sprawami, nie mają pojęcia o tym, co robi ich synuś czy córcia.
A jeśli nie wiedzą o tym, to czy nie wynika to jednoznacznie z braku kontaktu z dzieckiem?
A jeśli nie ma kontaktu- to jakie normy moralne są przekazywane w danej rodzinie?
A jeśli nie ma norm moralnych- to co się dziwić, że ludzie nie szanują się na wzajem, i nie potrzebny kryzys wieku średniego, żeby zdradzać partnera na potęgę.

Odnośnie autorki posta, bo o tym głównie mówimy:

-jej ojciec ewidentnie się nie sprawdził. Gdzie szukać przyczyn? Jeśli jest prawdą-o czym wspomina autorka- że jej ojcu już się zdarzył romans, a mama wybaczyła, i jeśli ojciec dziewczyny lżył jej matkę w każdej kłótni, nie było rozmów, tylko wyzwiska- a teraz znów jest zaangażowany w nie to, w co powinien być, nie w ratowanie związku, tylko w bardziej ekscytujące nowe życie z obcą damą, to ja się pytam: skąd taka moralność w tym człowieku? No, skąd: z genów? Czy z wychowania?
Dobrze, że córka to widzi. Pozostaje mieć nadzieję, że będzie żyć inaczej i własnym dzieciom przekaże to, co należy.

13

Odp: ojciec złamał mi serce...

"No, skąd: z genów? Czy z wychowania?"

I z tego i z tego. Tego nie da sie tak latwo moim zdaniem wyjasnic. Piszesz o wzorcach. A zobacz w tym przypadku dzieci byly wychowywane wg. dobrych wzorcow, mialy obraz idealnej rodziny, kochajacego ojca, pewnie dobry kontakt z nim (plany o wspolnym prowadzeniu firmy) i co? Jaki jest rezultat tego. Nie wszystko jest takie proste ale pewnie gdzies leza przyczyny tego wszystkiego. I teraz poznajac taka rodzine wczesniej, jakbys ocenila, skad byc wiedziala ze zdarzy to co sie zdarzylo? Wiesz, ale to pytanie bardzo mnie frapuje bo osoba, ktora mi zrobila najwieksze swisntwo w zyciu, wlasnie grala taka "dobra", "opiekuncza", miala opinie wrecz "idealnego meza". Potem sie okazalo ze obraz co innego a co innego od dawna (od samego poczatku swojego malezenstwa) robila. Czyli taka osoba doskonale sobie zdawala jakie sa normy spoleczne, co jest akceptowalne a co nie, i jak taki kameleon dostosowala sie do tego, ukrywajac przed wszystkimi swoja prawdziwa (nie wiem czy mozna napisac druga) nature. I ciagle pisze ze gdyby od samego poczatku reagowac, przekazywac sobie informacje w rodzinie, to by sie moze uniknelo wielu sytuacji. A tak byl tu taki watek kobiety, uwiedzionej przez kuzyna, ktora jednak nie miala odwagi powiedziec o tym w rodzinie, na czym uwodziciel tylko korzystal. I co z tego ze beda normy, jak raz, nie sa one przestrzegane, dwa ludzie nawet jak widza to ukrywaja, nie umieja zajac adekwatnej postawy. Problem wiec "zdrad" jest bardziej zlozony.

14

Odp: ojciec złamał mi serce...

Wiesz, dzieci bardzo często idealizują swoich rodziców, zwłaszcza, jak są młodsze.
Nie znaczy to, że nie widzą, co się dzieje. Raczej nie chcą widzieć, bo kochają mamę i tatę i nie chcą, aby rodzice się rozstali.

Ja w tej rodzinie nijak tych dobrych wzorców nie zauważam.
Cóż to za wzorzec, gdzie ojciec wrzeszczy na matkę? Gdzie posądza ją o zdrady i romanse?
Ja u tego pana widzę -niestety- typowego przemocowca, który psychicznie znęcał się nad żoną, a sam w sposób wyrachowany prowadził podwójne życie.
To, że córka miała plany dotyczące wspólnego prowadzenia firmy, to, że go kochała- kocha- nie świadczy, że facet jest ok.
Cóż to za kochający tatuś, co wychodzi w wigilię i nawet nie składa córce życzeń?
Obawiam się, że im dziewczyna będzie starsza, tym więcej będzie się jej przypominać takich "nieistotnych" szczegółów z przeszłości, które kiedyś może i ją zraniły, no ale to kochany i kochający tatuś przecież...

15

Odp: ojciec złamał mi serce...

A co do pytania: jak poznać dwulicowość człowieka: też mnie to męczy:-))
Pewnie kiedyś odważę się tu, na forum, opowiedzieć moją historię.

Wiem jedno: jak człowiek młody- czy starszy, nieistotne, ale zakochany- to nic nie widzi wokół, tylko wyidealizowany obiekt swoich wyobrażeń. Księcia na białym koniu.
Nic to, że ten książę pije, bije, wrzeszczy, nie wiem-kopie psa, cokolwiek- to to i tak jest ten wymarzony, a JA -JA- będę tą, która go zmieni. Która mu pokaże, jak żyć, którą tą swoją miłością góry jest w stanie przenieść, nie mówiąc już o pokazaniu księciu, że pieska kopać nie wolno.

No i tak to się toczy. W tym amoku- zakochaniu pojawia się kredyt na mieszkanie, przychodzą na świat dzieci, toczy się normalne życie, a księciunio- jaki był, taki jest, BO ONI SIĘ NIE ZMIENIAJĄ.
Bo po co, skoro im dobrze?
Skoro mają podstawione, a i na romansik żonka przymknie oko?
Jak który sprytny, to dłuuuugo tak pociągnie.
Aż mu się włączy kryzys wieku średniego, a wtedy bez skrupułów odchodzi do kolejnej naiwnej, swą pierwszą, może już nie zakochaną ale za to uzależnioną kopiąc w doopę.

16

Odp: ojciec złamał mi serce...
an_ka70 napisał/a:

A co do pytania: jak poznać dwulicowość człowieka: też mnie to męczy:-))
Pewnie kiedyś odważę się tu, na forum, opowiedzieć moją historię.

Wiem jedno: jak człowiek młody- czy starszy, nieistotne, ale zakochany- to nic nie widzi wokół, tylko wyidealizowany obiekt swoich wyobrażeń. Księcia na białym koniu.
Nic to, że ten książę pije, bije, wrzeszczy, nie wiem-kopie psa, cokolwiek- to to i tak jest ten wymarzony, a JA -JA- będę tą, która go zmieni. Która mu pokaże, jak żyć, którą tą swoją miłością góry jest w stanie przenieść, nie mówiąc już o pokazaniu księciu, że pieska kopać nie wolno.

No i tak to się toczy. W tym amoku- zakochaniu pojawia się kredyt na mieszkanie, przychodzą na świat dzieci, toczy się normalne życie, a księciunio- jaki był, taki jest, BO ONI SIĘ NIE ZMIENIAJĄ.
Bo po co, skoro im dobrze?
Skoro mają podstawione, a i na romansik żonka przymknie oko?
Jak który sprytny, to dłuuuugo tak pociągnie.
Aż mu się włączy kryzys wieku średniego, a wtedy bez skrupułów odchodzi do kolejnej naiwnej, swą pierwszą, może już nie zakochaną ale za to uzależnioną kopiąc w doopę.

skoro ktos pragnie milosci a jej nie ma, to o co pretensje? ze ktos podjal decyzje, w koncu ale w reszczie masz racje

Co do matki autorki to na pewno byla tlamszona przez meza, tym bardziej takiej osobie trudno podjac decyzje, dlatego pisze o szacunku do siebie, zeby go zachowac i nie zgadzac sie na zamiane domu w hotel, albo tworzymy dom albo sie wyprowadzasz, oczywiscie wygodnie miec dom i kochanke ale taka sytuacja trwa tylko jesli sie na nia zgadzaja, prozaicznie wiec rodzina takiego czlowieka, jeszcze go "wspiera" w jego dzialaniach, bojac sie cokolwiek zrobic, moze wlasnie ze strachu, wymiana zamakow, nieugieta postawa, posilkowanie sie Policja, ew. niebieska karta i sprawy pozamiatane, zawsze mozna cos zrobic, a godzenie sie na cos, tez jest jakas decyzja, moim zdaniem jedna ze zlych, w tym przypadku

17

Odp: ojciec złamał mi serce...
kicur napisał/a:

Mi chodziło tu o pewne nadużycie kryzys=zdrada Nikt absolutnie nikt  z moich znajomych z pracy w tym wieku nie zdradził swojej kobiety poza tym ich działa. Owszem znam masę ludzi co to zrobili ale oni nie są mile widziani przeze mnie i to wcale nie z tego powodu. Ich poglądy i przede wszystkim charakter delikatnie mówiąc wykluczają ich z grona partnera do rozmów. To są ludzie "na pokaz" często wewnątrz kryją w sobie magazyn żółci który wychodzi po alkoholu bądź źle usłyszanej rzeczy. Straszne kompleksy, p[o prostu ich natura jak to jest u starych ludzi przestaje się kryć ba po prostu już taki człowiek powoli nie umie się z tym kryć. To samo tyczy kobiet tyle że w późniejszym wieku. Ot cały kryzys. Główną przyczyną jego jest śmierć bliskiej osoby rzadziej menopausa bądź wspomniana andropausa.
Poniżej dam link do zagranicznego serwisu(nie usuwajcie go) który jasno pokazuje iż jeszcze w latach 80-tych ludzi z tzw kryzysem  wieku średniego było tylko 10% Może ktoś mi wytłumaczy jeśli to ma podłoże biologiczne czemu teraz jest tak dużo takich ludzi w "kryzysie"
http://www.washingtonpost.com/wp-srv/health/seniors/stories/midlife042099.htm
Washingtonpost tytuł Midlife Without a Crisis (w razie czego)

Kocur zgadzam się z Tobą. Mądre to co napisałeś.

18

Odp: ojciec złamał mi serce...

Przepraszam, KICUR.

19

Odp: ojciec złamał mi serce...

Droga autorko wątku
to Ty musisz być teraz silna- dla mamy i dla siostry.
Mama płacze, jest załamana- to normalne, bo Twój ojciec bardzo ją skrzywdził. Znaczy to też, że ona ciągle go kocha, bo gdyby było inaczej, to cała historia spłynęłaby po niej jak po tłustej gęsi woda.
Studiujesz w innym mieście- ale dzwoń do niej codziennie, rozmawiaj z nią, mów jej, że cokolwiek by się nie działo- będziesz przy niej. Uwierz mi, mamie te słowa są bardzo potrzebne. Ona musi czuć Twoje wsparcie, bo zawalił jej się świat.
Ból z czasem minie, a mama spojrzy na życie inaczej i przyjdzie taki moment, że zrozumie, że może dobrze się stało.
Moim zdaniem nie warto żyć z człowiekiem, który krzywdzi.
Ale decyzję o tym musi podjąć mama.
Sądzę też, że twój tata nie zechce z tobą rozmawiać, bo...tak naprawdę cóż on mógłby Ci powiedzieć? Czym uzasadnić swoje postępowanie?
Jedyne, co sądzę- że teraz zrobi: nawrzeszczy na mamę, że to jej wina, mogła przecież nie kontrolować billingów (smutne, ale prawdziwe) a przy okazji oberwie się Tobie, bo staniesz za nią murem.

Trzymam kciuki- i pisz, co u Was.

20

Odp: ojciec złamał mi serce...

Kochani dziękuję bardzo za odpowiedzi. Nie odzywałam się, bo jak na złość byłam pozbawiona internetu w mieszkaniu, ale czytałam Wasze komentarze na telefonie i bardzo mi to dodało otuchy smile

Do mamy dzwonię kilka razy dziennie, siostra tak samo. Wczoraj mama miała nockę w pracy i późnym wieczorem pojechała pod dom sprawdzić czy on jest w domu - oczywiście nie było po nim śladu, a jego telefon wyłączony. W nocy długo rozmawiałyśmy, mama dużo płacze i nie może chyba jeszcze w to uwierzyć, mówi, że bez konkretnego dowodu nikogo nie będzie oczerniać, a przecież te bilingi mówią same za siebie... Nie może też zrozumieć dlaczego wybrał akurat taką kobietę. Kobietę niewykształconą, z patologicznej rodziny. A naszą rodzinę wszyscy uważali za perfekcyjną (niestety niesłusznie). Rodzice odnoszący sukcesy zawodowe, grzeczne dzieci, wszyscy sobie pomagają itp. Nie wiem jaki był tego powód (może miłość mamy i nasza do niego, może jakaś ciągła nadzieja, że któregoś dnia będzie wspaniale), ale cała nasza czwórka grała jak w teatrze to całe przedstawienie z idealną rodziną. Prawda jest taka, że każda z nas usłyszała od niego jakieś okropne słowa i to nie raz. Mimo tego siostra chciała żeby poprowadził ją do ołtarza, mama chciała żeby spędzili razem resztę życia i wymyślała różne niespodzianki i wspólne podróże, a ja chciałam mieć z nim tę firmę. Może dlatego, że kiedy było dobrze, to było prawie wspaniale. Mieliśmy pełno wspólnych pomysłów, jeździliśmy pod namiot, albo w jakąś rodzinną podróż, ale tak naprawdę każdego dnia, każda z nas czuła niepokój. On nas zawsze pouczał i traktował jako takie głupiutkie i niezaradne. Najbardziej cenił wiedzę, wykształcenie i kulturę, mimo, że podczas kłótni pokazywał zupełne tego przeciwieństwo. Nie umiem podać powodu, dla którego wszystko to było mu wybaczane. Ktoś napisał, że w tej sytuacji najbardziej przeraża mnie to, że nie będę teraz niańczona. Nie wiem skąd ten wniosek, może tamten wpis brzmiał dziecinnie, ale odkąd pamiętam tata wymagał od nas samodzielności i nigdy nie latałam do rodziców z każdym problemem, raczej starałam się unikać takich sytuacji. Mimo, że to bardzo przykra sytuacja i strasznie żal mi mamy, myślę, że jak już się z tym uporamy to któregoś dnia wszystkie trzy odetchniemy głęboko i poczujemy się całkowicie sobą.

Co do dalszego rozwoju sytuacji: ja i siostra uważamy, że najlepszym wyjściem jest rozwód, mama niby mówi, że też tak uważa, że nie wybaczy, a z drugiej strony nadal nie wierzy, że łączy ich seks, chwilę później rozpacza, że co będzie jak on zrobi jej dziecko (ona podobno tonie w kredytach, a on dobrze zarabia, więc mama się boi, że będzie chciała go "złapać na dziecko") i tak w kółko. Staram się jej tłumaczyć, że to on przez to straci coś najbardziej wartościowego, mama tylko zyska, a ewentualna ciąża u tamtej to już nie nasze zmartwienie. Zwłaszcza, że mama ma świetną pracę, przyjaciół, zainteresowania i hobby (tłamszone całe życie przez ojca) więc nie jest na łasce męża, nigdy nie była i nie będzie.

21

Odp: ojciec złamał mi serce...
she_ra napisał/a:

Zawsze sobie wyobrażałam, że to ja jestem dla niego najważniejsza, że cokolwiek się stanie, będę go miała na pewno

Nie jesteś już malą dzidzia ,wiec skończ z takim myśleniem

Po drugie zdrada ojca jest tutaj sprawa miedzy nim a twoja mama, raczej bym w życie intymne ojca nie ingerowała całą swoją osobą, to się tyczy  jego i jego zony ( tw. mamy) Jestes już duza dziewczynka, która sobie swoje zycie układa , nie traktuj siebie jak 5 latki

22

Odp: ojciec złamał mi serce...
she_ra napisał/a:

On nas zawsze pouczał i traktował jako takie głupiutkie i niezaradne.

Tu masz odpowiedź na pytanie, dlaczego wybrał właśnie niewykształconą osobę na kochankę. Bo jej niski poziom łechce jego męską dumę. Często tak jest, że kochanka jest po prostu głupsza i mniej zaradna od żony.

she_ra napisał/a:

ewentualna ciąża u tamtej to już nie nasze zmartwienie

Ewentualne dziecko będzie waszym problemem w momencie, kiedy wasz tatuś powędruje na tamten świat, a wy będziecie się musiały dzielić spadkiem z dzieciakiem i drugą żoną, tudzież jak "tatusiowi" motylki zdechną, wróci do mamusi i będzie musiał z ich wspólnego majątku płacić alimenty. Ale to tak na marginesie.

A tak serio, to co zamierzasz zrobić? Powiedziałaś mu już, że wiesz?

23

Odp: ojciec złamał mi serce...
mortisha napisał/a:

Nie jesteś już malą dzidzia ,wiec skończ z takim myśleniem

Po drugie zdrada ojca jest tutaj sprawa miedzy nim a twoja mama, raczej bym w życie intymne ojca nie ingerowała całą swoją osobą, to się tyczy  jego i jego zony ( tw. mamy) Jestes już duza dziewczynka, która sobie swoje zycie układa , nie traktuj siebie jak 5 latki

Jeżeli uważasz, że potrzeba posiadania wsparcia od ojca dotyczy tylko niemowląt to gratuluję, będziesz wspaniałym rodzicem. I jeśli uważasz też, że należy w takiej sytuacji zostawić załamaną matkę samą sobie, to gratuluję, jesteś wspaniałym dzieckiem. A na przyszłość: trochę empatii nikomu jeszcze nie zaszkodziło.

24

Odp: ojciec złamał mi serce...
Emilia napisał/a:

Ewentualne dziecko będzie waszym problemem w momencie, kiedy wasz tatuś powędruje na tamten świat, a wy będziecie się musiały dzielić spadkiem z dzieciakiem i drugą żoną, tudzież jak "tatusiowi" motylki zdechną, wróci do mamusi i będzie musiał z ich wspólnego majątku płacić alimenty. Ale to tak na marginesie.

A tak serio, to co zamierzasz zrobić? Powiedziałaś mu już, że wiesz?

Nie będzie to problemem, bo żadna z nas nie jest łasa na jego pieniądze. Nie powiedziałam mu, że wiem, bo to nic nie da, mama i tak przecież już wie. Póki co czekamy co ona postanowi, nie będę decydować za nią.

25

Odp: ojciec złamał mi serce...
she_ra napisał/a:
mortisha napisał/a:

Nie jesteś już malą dzidzia ,wiec skończ z takim myśleniem

Po drugie zdrada ojca jest tutaj sprawa miedzy nim a twoja mama, raczej bym w życie intymne ojca nie ingerowała całą swoją osobą, to się tyczy  jego i jego zony ( tw. mamy) Jestes już duza dziewczynka, która sobie swoje zycie układa , nie traktuj siebie jak 5 latki

Jeżeli uważasz, że potrzeba posiadania wsparcia od ojca dotyczy tylko niemowląt to gratuluję, będziesz wspaniałym rodzicem. I jeśli uważasz też, że należy w takiej sytuacji zostawić załamaną matkę samą sobie, to gratuluję, jesteś wspaniałym dzieckiem. A na przyszłość: trochę empatii nikomu jeszcze nie zaszkodziło.

Matki nie zostawiaj samym sobie ,wspieraj ją i bądź taka jaka byłaś wcześniej wobec niej.
Jeśli chodzi o ojca a ciebie.... jesteś już dorosłą kobieta, swoje życie kształtujesz po swojemu, stad mój wniosek ze nie powinnaś wyobrażać sobie ,ze jesteś dla ojca najważniejsi na świecie i na I miejscu i być rozzcarowanym ,ze tak nie jest

Jak pisałam, najwięcej dopowiedzenia ma w tej sytuacji twoja mama i twój ojciec, co Oni postanowią miedzy sobą to już jest ich decyzja  , jakie motywy działania ojca były nie wnikałabym zbyt bardzo , wiedząc ze dorosły facet ojciec nie będzie mi się tłumaczyć z swoich  intymnych  spraw ,lub problemów

Posty [ 26 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » ojciec złamał mi serce...

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024