Czesc. Chcialabym prosic o rade bo juz sama nie wiem co robic. Moze zaczne od poczatku... bylam 3 miesiace z chlopakiem. On przede mna mial dziewczyne 1,5 roku rozstali sie bo ona wyjechala na studia. Za raz po niej zaczal krecic ze mna i po pierwszej rande zaproponowal mi zwiazek. Zgodzilam sie, bo to chyba jedyny facet ktory od poczatku do konca mi pasowal i pasuje nadal. Wiedzialam, ze on nadal ja kocha bo kto by sie odkochal w 3 tygodnie(bo tyle wynosila przerwa miedzi nia, a mna). Bylo fajnie(jak dla mnie) poczulam, ze z mojej strony zaczynam sie bardziej angazowac... no i stalo sie, wczoraj mnie zostawil mowiac, ze on nie czuje chemii i czuje, ze mnie krzywdzi - poprostu chce byc teraz sam bo nie ma sily na zwiazek. Zaproponowal przyjazn, ale ja sie nie zgodzilam bo dla mnie to za malo, mysle ze przez ten czas sie w nim zakochalam. Teraz wyje za nim nie wiem co zrobic, walczyc o niego czy dac spokoj, prosze o rade bo wariuje bez niego. Aha i dodam jeszcze, ze zerwal ze mna piszac przez fb - poczulam sie strasznie jakbym dostala w pysk i nie zaslugiwala na prawde w oczy ;(
1 2015-01-06 22:23:39 Ostatnio edytowany przez agak06 (2015-01-06 22:35:01)
Daj sobie zdecydowanie, kategorycznie spokój!
Plus dla chłopaka, że miał odwagę otwarcie Ci powiedzieć, że nic po za zwykłą sympatią do Ciebie NIE CZUJE.
Ty, nie zmusisz gp do uczuć wyższych.. niestety.
Nie " wyleczyl" się jeszcze z poprzedniej milości.. tak bywa.
uszanuj to ze, byl szczery i rozstal się z Tobą nie chcąc Cię krzywdzić.. Może z czasem (każdy potrzebuje indywidualnego czasu) jeszcze się odezwie..
Ból po rozstaniu kiedyś mija..
Napiszę coś, co Ci się zdecydowanie NIE SPODOBA.
Musisz to zakończyć. Sposób jest niezmienny.
Poświęcenie się pracy lub hobby, rozpoczęcie uprawiania sportu, wyrzucenie wszelkich pamiątek, skasowanie wspólnych zdjęć.
Krótko mówiąc - kompletne zerwanie.
Hobby lub praca są Ci potrzebne po to, aby się trochę w tym zatracić i nie mieć czasu na myślenie.
Zacznij o siebie dbać, rób rzeczy, które sprawiają Ci radość, dbaj o swoje przyjemności i zacznij się dużo uśmiechać.
Za jakiś czas Twoja wewnętrzna radość i energia przyniosą owoce - będzie Ci lepiej w pracy, będziesz lubiana, poznasz kogoś wartościowego.
Dzisiaj wydaje Ci się, że zawalił się świat. Za rok, dwa, z perspektyw czasu potraktujesz całą znajomość jako cenną życiową lekcję.
Doceń te wspaniałe chwile z ex, zapomnij o tym co było złe, ciesz się tym co Cię nauczył, ciesz się tym co Ty mu dałaś i tyle.
Już go nie ma. Zaczynasz nowe życie.
Nowa fascynująca przygoda, czyste konto. Na horyzoncie może już czeka ktoś wartościowy.
Bądź dobrej myśli. Trzymam za Ciebie kciuki.
Nie " wyleczyl" się jeszcze z poprzedniej milości.. tak bywa.
uszanuj to ze, byl szczery i rozstal się z Tobą nie chcąc Cię krzywdzić.. Może z czasem (każdy potrzebuje indywidualnego czasu) jeszcze się odezwie..
Ból po rozstaniu kiedyś mija..
Odzywac to sie odezwal wczoraj jakby nigdy nic, z mysla ze bedziemy sie kumplowac. Zaproponiwal nawet spotkanie jako przyjaciele, ale to ja powiedzialam, ze w tej chwili jest to niemozliwe bo mnie potrafilabym mu spojrzec w oczy - za bardzo mnie to boli. Sama poprosilam, zeby na razie wstrzymac/zawiesic kontakt i zeby nie pisal nie dzwonil(jak juz to sama sie odezwe, moze po sesji) ale teraz juz nie wiem czy dobrze zrobilam - ta cisza jest wykanczajaca. Niby mam reraz studia i zaraz sesje na glowie, ale jakos nie moge sie skupic ![]()
mam to samo , a wiec proponuje ci zerwac kontakt , jesli wroci do ciebie i bedzie tego chcial , to jestm pewien ,ze znowu zerwie ,a potem bedzie tylko manipulacja i ciagle akcje o byle co ... zakoncz to , ja wiem ,ze to boli strasznie ale naprawde zrozum ,ze gdyby tak naprawde mu zalezalo na tobie to by cie docenil i nie robil przykrosci .
Ehh to jest właśnie szukanie pocieszenia po rozstaniu w ramionach innej osoby. Zostałaś WYKORZYSTANA przez niego jako "klin" po rozstaniu z poprzednią dziewczyną. On nie przebolał rozstania i tak to się właśnie kończy. Koniecznie go sobie odpuść. Trzymaj się Kochana!
Plus dla chłopaka, że miał odwagę otwarcie Ci powiedzieć, że nic po za zwykłą sympatią do Ciebie NIE CZUJE.
I duży minus za sposób w jaki to zrobił. Przez Facebooka? Nie mam szacunku dla ludzi, którzy nie potrafią drugiej osobie powiedzieć ważnych rzeczy twarzą w twarz.
Ja Ci napisze cos co Ci sie kompletnie nie spodoba.
Jaka trzeba byc desperatka, zeby wejsc z kims w zwiazek tak szybko po zakonczeniu jego poprzedniego. Przeciez to na kilometr pachnie plasterkiem na zbolala dusze.
Tenko napisał/a:Plus dla chłopaka, że miał odwagę otwarcie Ci powiedzieć, że nic po za zwykłą sympatią do Ciebie NIE CZUJE.
I duży minus za sposób w jaki to zrobił. Przez Facebooka? Nie mam szacunku dla ludzi, którzy nie potrafią drugiej osobie powiedzieć ważnych rzeczy twarzą w twarz.
A chcialam sie spotkac i porozmawiac / uslyszec to na zywo... widocznie nie zasluzylam... jakos wtedy nie pomyslalam, ze moge byc pocieszeniem i postanowilam zaryzykowac (bo fajny chlopak) a w chwilii obecnej postanowilam zajac sie uczelnia i wlasnym zyciem, pozniej zobacze jak sie sytuacja rozwinie i czy sie rozwinie. Nie. Jedno jest pewne pierwsza nie mam zamiaru tego ratowac (przynajmniej nie teraz, moze za jakis czas). Dziekuje za rady, pozdrawiam
Ja Ci napisze cos co Ci sie kompletnie nie spodoba.
Jaka trzeba byc desperatka, zeby wejsc z kims w zwiazek tak szybko po zakonczeniu jego poprzedniego. Przeciez to na kilometr pachnie plasterkiem na zbolala dusze.
Pewnie masz racje... ale coz czasu nie cofne bylo minelo, na razie sprobyje odciac sie od tego wszystkiego i odpoczac, pomyslec dzieki za rady
Sytuacja jednoznaczna , dla mnie odpóść , związaliście się za szybko , on tylko szukał bliskości bo cieżko być samemu , przypuszczam że już po kilku dniach z Tobą wiedział co będzie - to samolub . Tylko TY na tym straciłaś , zamknij oczy , otwórz i usuń jego numer bo tylko będzie Cię dręczyć
Z samolubem nie przesadzaj wielu ludzi w takiej sytuacji myli potrzebe poczucia bliskosci z miloscis itp.
A wlasnie, ze numer sobie zostawie(moze w przyszlosci sie przyda) jakos nie korci mnie, zeby zadzwonic nie mam ochoty na rozmowe z nim i tyle w temacie teraz mi juz troche przeszlo parcie na ratiwanie tego co bylo, jesli bedzie nam kiedys dane byc razem to bedziemy, jesli nie to nie. Jakos to przezyje na razie musi minac czas obojgu nam to dobrze zrobi.