witam
zanim przejdę do wyjaśnienia mojego problemu chcę na wstępie uprzedzić, że powstał on z mojej winy i dobrze o tym wiem, po prostu nie chce być za chwile skrytykowana i zjechana, potrzebuje rady i wsparcia z waszej strony.
spotykam się ze swoim chłopakiem już ponad rok. On nigdy nie był u mnie w domu, nigdy nie zaprosiłam go do siebie, ponieważ mieszkam tylko z dziadkami, moja matka wraz z moim bratem, siostra mieszkają obok w starym drewniaku po pradziadkach. Wstydziłam się mówić znajomym ze szkoły, że nie mieszkam z matka tylko z dziadkami, a ona mieszka obok. mało osób z moich znajomych o tym wiedziało. gdy rok temu zaczęłam spotykać się z moim chłopakiem nie powiedziałam mu tego. przyjeżdżał po mnie i zabierał z pod domu dziadków i odwoził z powrotem, spotykaliśmy się u niego lub u znajomych. mój chłopak jest żołnierzem, nie spodobało się to mojej rodzinie, byli negatywnie nastawieni do niego. Gdy zapytał któregoś dnia kiedy go im przedstawię powiedziałam mu o tym, że oni nie są za tym abyśmy byli razem. od tamtego czasu mieszkam ze swoim chłopakiem pół roku, czasami zadaje mi pytania związane z tym jak mieszkało mi się z rodziną np. ile mieliśmy pokoi, kto mieszkał z kim w pokoju, okłamuje go mówiąc, że wszyscy mieszkaliśmy razem. nie wiem jak mam się przyznać do tego, że go okłamałam. Ciągnie się to już za mną ponad rok czasu. Boje się jego reakcji, boje się tego, że może mnie zostawić. Ostatnio często się kłócimy, jest dosyć nerwowy, z byle czego powstaje kłótnia, ale kocham go ponad wszystko i wiem, że on mnie też. Nie wiem jak mam mu się przyznać do tego, że rok czasu okłamywałam go, że moja matka nie mieszkała ze mną, nie chce kolejnej kłótni