Ratunku pomozcie mi.Nazywam sie Diana i mam problem z moim chlopakiem.Na poczatku bylo wszystko ok,ale od kiedy zamieszkalismy ze soba okazalo sie ze moj chlopak slaba psychicznie.Kazda problem mieszkaniowy jaki mielismy byl dla niego powodem do stresu,caly czas narzekal ze musi zalatwiac transport i kolegow,ze wszystko jest na jego glowie,ciagle byl zestresowany,zmeczony ze po nocach spac nie mogl.Jakikolwiek zmiana w jego zyciu,mam takie wrazenie szukanie pracy wszystko go ciagle przerasta i stresuje.Dla mnie jako kobiety przeprowadzka to po prostu meska rzecz i jest oczywiste ze mezczyzna w zwiazku sie tym zajmuje,a ten ciagle narzeka ze wszystko jest na jego glowie.Teraz tez jestesmy w trakcie przeprowadzki,ale ja jestem w innym miescie i w niej fizycznie nie uczestnicze.Prosilam go zeby tylko zalatwil lozka do spania i internet ,reszta zajmiemy sie jak ja dojade.Kazdego dnia rozmawiajac slysze jego narzekania ze jest zmeczony ze ma stres itp.Codziennie po pracy jezdzi do supermarketow i kupuje tysiace rzeczy w hurtowych ilosciach,bo wszysstko musi byc gotowe na moj przyjazd,choc ja go w cale o to nie prosze i naprawde czuje sie z tego powodu zle ze nie mam mozliwosci mu pomoc.I do tego ciagle ta jego rodzina.Ciagle musi do nich dzwonic,informowac o wszystkim,caly czas gapi sie w internet na ich rodzinne konto kto co i jakie zdjecia wyslal.Kiedys mi powiedzial ze jak bede sie nieodpowiedno zachowywac w stosunku do jego rodziny i przyjaciol to jest dla niego czerwona linia zeby zakonczyc ten zwiazek..poza tym ciagle przypomina mi mojego zachowania z przeszlosci ,wybucgy zlosci ktore czesto w przeszlosci byly powodem do klotni,w ogole mam wrazenie moze mylne ze on nie jest w 100 procentach pewny czy on chce byc ze mna.Kiedys wczesnie nawet mi proponowal zebysmy dali sobie troche czasu i pomieszkali osobno,no i w ogole on tez musi myslec o wlasnym zyciu i o jego zdrowiu psychicznym i takie tam.On z igly robi widly.Kiedys sprawialo mi to przykrosc i za wszelka cene chcialam z nim byc ale dzisiaj pomalu mam tego dosyc...kocham go ale denerwuje mnie jego sposob bycia no i to jego ciagne domaganie sie zebym mu mowila jak bardzo go kocham i jaki jest on dla mnie dobry...Czuje sie juz tym wszystkim zmeczona ...teraz w dodatku zrezygnowalam z pracy i przenosze sie do innego miasta zeby zamieszkac razem w miejscu gdzie on znalazl prace...ale mam coraz wiecej watpliwosci w zwiazku z przyszlosciaZapomnialam dodac ze ciagle mam takie wrazenie musze uwazac na slowa w jaki sposob do niego mowie,bo on zaczyna sie obrazac ze nie jest dla niego lagodna i mila,tylko ze ostro niby do niego mowie.Ale problemem dla mnie sa tez jego zarty np,,bedziesz robic co ja ci kaze,,,powinnas jesc mieso bo to ci dobrze zrobi na mozg...albo kiedy pytam : co powiedziala twoja mama ,,powiedziala ze jestes beszczelna i niegrzeczna,, powinnas brac lekcje gotowania od mojej bratowe bo co ugotujesz jest niejadalne ,, itp ktore, ktos kto nie zna jego poczucia humoru, moglby uznac za niegrzeczne i wrecz wulgarne i to one sa one najczescie przyczyna moich jak on nazywa ostrych odzywek,bo nie pozwole sobie zeby ktos tak do mnie mowil..
1 2015-01-03 23:37:52 Ostatnio edytowany przez djanka (2015-01-04 00:12:46)
2 2015-01-03 23:45:48 Ostatnio edytowany przez djanka (2015-01-04 00:14:42)
Zapomnialam dodac ze raz mi sie oswiadcza a innym razem mowi ze nasz zwiazek nie ma sensu ...
Rozmowa rozmowa i jeszcze raz rozmowa o tym z nim co ci się podoba a co nie.
I zanim podejmiesz z nim życie ............. abyś za jakiś czas nie żałowała swojej decyzji.
Pozdrawiam
Dziekuje ze Twoja odpowiedz i cenna rade,mysle ze tak zrobie i sprobuje o tym porozmawiac,ale wydaje mi sie ze my nie jestesmy stworzeni dla siebie.Pozdrawiam
5 2015-01-04 00:21:16 Ostatnio edytowany przez Nektarynka53 (2015-01-04 00:22:50)
Zastanów się, czy ta przeprowadzka ma w ogóle jakiś sens. Zrozumiałabym zmęczenie z Jego strony przeprowadzką, ale wypominanie niby "spraw załatwionych" przy kłótni źle wróży. Do tego groźby (tak groźby), że masz być kochana dla jego rodziny, bo inaczej koniec. Przecież dla Niego (jeśli Ciebie w ogóle kocha) powinnaś teraz być członkiem rodziny!? Jak np Jego siostra (nie wiem czy ma podaję przykład) pokłóci się z mamą to od razu jest wydziedziczona?
A Swoją drogą On sam często wyznaje Ci uczucia?
6 2015-01-04 00:36:25 Ostatnio edytowany przez djanka (2015-01-04 00:40:38)
Hey dziekuje za Twoja odpowiedz.Tak on ciagle mowi jak bardzo mnie kocha,jak teskni itp,wiem ze jest dobrym,cieplym czlowiekiem rodzinnym ,ale tak jak Zwrocilas na to uwage dla niego rodzina i przyjaciele sa najwazniejsiPo tym co Napisalas zaczelam sie zastanawiac ,bo kiedys mialm chlopaka tzw wielka i nieszczesliwa milosc,ktora zostala przerwala przez moich rodzicow z powodu roznicy wieku ja mialam 18 on prawie 28,ale pamietam jak on o mnie walczyl,jak wydzwanial po nocach kiedy rodzice zabraniali nam sie kontaktowac.Dla tamtego czlowieka i z jego zachowanie wskazywalo ze on naprawde chcial ze mna byc i byl gotowy na jakies szalenstwo zebysmy byli razem.Tutaj mam wrazenie ze kazda moja tzw ostra odzywka do niego staje sie pretekstem do wypominan z przeszlosci a nawet do tego ze on od razu zaczyna miec watpliwosci czy chce ze mna byc...i czy w ogole te laske mi wyswiadczy.Nie chce zyc caly czas z poczuciem ze to ja jestem ta gorsza w naszym zwiazku a on jest idealny.Jestem jaka jestem,a on jest jaki jest okolo mamy po 30 kilka lat i juz sie nie zmnienimy.Wydaje mi sie ze on kocha raczej jakis obraz kobiety ktora sobie wykreowal w swojej fantazji ,a mi do tego obrazu daleko,nie moge byc inna niz jestem , udawac cale zycie kogos innego,i cale zycie kontrolowac kazdego slowo ktore wypowiedam i swoje emocje.
Otóż to dać sobie czas.... nic na siłę. Rób swoje po rozmowie z nim .
Jeśli nie musisz się śpieszyć pozostań w domu , gdzie jesteś.
Chyba że to praca, a z nią wiadomo pieniążki na życie to warto
zająć się tym , i czekać spokojnie na jego decyzje,,, albo rybka albo
akwarium.
Nie tylko Miłość w związku, ale i zrozumienie kompromis , oddanie.
No niestety z roszczeniowymi ludźmi (tak z Twojego opisu wywnioskowałam) trudno jest żyć. Uważają, że wszyscy dookoła muszą się do Nich dostosować. No cóż uważam, że nie powinnaś dalej trzymać Swojej niepewności w Sobie i Mu wszystko prosto z mostu wyjawić. Jeśli będzie słuchał to dobry znak. Jeśli od razu przyjmie postawę defensywną to będzie oznaczać, że nie widzi problemu w Sobie tylko w Tobie. Jeśli ktoś jest ciągle nastawiony na własne Ja (patrzy na własne potrzeby, szczególnie na polu uczuciowym) to Ty tego nie zmienisz. Możesz mu zakomunikować, ale decyzja o zmianie nastawienia należy do Niego. Trochę się boję, że jak On nie weźmie się za Siebie to w przyszłości będzie już typowym przykładem toksycznej osobowości (co już de facto robi, bo obniża Twoją samoocenę).
Dziekuje za odpowiedz.Przemyslalam wszystko i postanowilam pojechac do niego na 3 miesiace .Jezeli bede sie czula zle w tym zwiazku zakoncze go ,pomimo ze wlasciwie to jestesmy jakby zareczeni.Pisze jakby bo z nim nigdy niczego do konca nie mozna byc pewnym.Po Twoim komentarzu zdalam sobie sprawe ze my poprostu do siebie nie pasujemy...nie czuje sie z nim dobrze,jego poczucie humoru mnie denerwuje i nie mam zamiaru caly czas przepraszac za moje wybuchy gniewu kiedy on mnie irytuje.Chcialabym spotkac kogos przy kim moge byc naprawde soba.Takiej osoby na zycie powinno sie szukac.Rozumiem ze w zwiazku sa potrzebne kompromisy,ale one tez maja swoje granice.Nie chce ratowac czegos co i tak nie ma sensu w przyszlosci,bo ja po prostu nie chce zyc z mezczyzna slabym psychicznie.