Witam mam 18 lat, moja była dziewczyna 16.
Niedawno rozpadł się związek 2 letni przeze mnie i wiem to w 100%.
Ale doceniłem naszą miłość dopiero wtedy jak ją straciłem. Na co dzień było ok, zawsze się dogadywaliśmy jak gadaliśmy w 4 oczy nigdy się nie kłóciliśmy itd. Od jakiegoś miesiąca zaczęła pisać z moim znajomym który jej bardzo przypadł do gustu (nie kochała go "chyba"), ja poczułem się bardzo zazdrosny i jak to typowy facet strasznie naciskałem by przestała z nim pisać ale nie chciała bo nie chciała by ktokolwiek mówił jej z kim ma rozmawiać. Teraz wiem że tylko rozmawiali ale czuję że to był mój największy błąd. Codziennie jak pisałem nasze relacje były ok ale powiedziała mi że: "zawsze po pięknym dniu był następny, który wymazywał całe szczęście z poprzedniego". Bardzo zabolały te słowa aż się rozkleiłem i nie wiedziałem co jej powiedzieć. Przestaliśmy być w "związku" i bardzo żałuję błędów chociaż wiem co zrobiłem źle, czuję po nowym roku coś innego tak jak bym się zmienił i chcę jej poświęcić cały swój czas kosztem wszystkiego. Ostatnio obejrzałem film "Próba Ogniowa (2008) który uświadomił mi tak dużo że nawet uwierzyłem w Boga i zaczynam się modlić i chcę spróbować nie ważne jakim kosztem odzyskać ją nawet cały rok, lata, życie. Zaproponowała mi tylko przyjaźń i nic więcej, parę dni temu mówiła że nie chce tymczasowo żadnego związku a ze mną chce rozmawiać na przerwach szkolnych tak jak wcześniej ale bez związku. Powiedziała słowa "Jesteś za dobry, powinieneś znaleźć sobie kogoś innego". Teraz wiem że po prostu chciała mnie pożegnać nie raniąc mnie i nie mogę uwierzyć że jest takim Aniołem.
W tym momencie piszę z nią jakby nigdy nic ale brakuje mi przytulania i pocałunków gdyż jest tego o wiele mniej (Tak wiem jestem samolubny do tego stopnia aż płakać mi się chce ale bardzo boli).
Wiem tylko tyle, że chcę być przy niej, nie wiem na 100% dlaczego ale chcę być przy niej nawet jeśli mnie nie zaakceptuje kosztem mojego serca które zawsze będzie kochać i choćby miało być serce obojętne wobec całego świata to chcę podążać za nią.
Codziennie pozwala mi przychodzić do siebie (przyjeżdżam codziennie rowerem przez 12km w 1 stronę) i rozmawiamy o wszystkim, trwa to już 3 dni i w głębi serca mnie boli że nie mogę ją przytulić i pocałować jak wcześniej przez to że mało czasu jej poświęcałem na pisanie gdyż byłem zbyt leniwy i nawet jak z nią pisałem to mówiłem jej "nie" bo nie umiałem znaleźć tematu do rozmowy nawet jak mnie potrzebowała. Zawsze mówiła że coś ją boli, chciała zwrócić moją uwagę a ja idiota (teraz daremnie płaczę) "olewałem ja". Pewnie wtedy uznałem że jak byliśmy razem to nie muszę się więcej starać o jej miłość. Teraz bardzo żałuję tego. Nigdy nikogo nie prosiłem o pomoc ale teraz pytam was internautów tego forum.
Chcę jej (nieważne jak długo) pokazać że się zmieniłem i udowodnić że może mi zaufać tak jak zaufała mi po raz pierwszy jak się spotkaliśmy. Rozumiem ją dlaczego chce być tylko w kontakcie ze mną ale chcę tylko 1 szansę od niej.
Czy dobrze robię czekając aż trochę jej serce odpocznie ode mnie i pokazać jej że się zmieniłem na takiego faceta jakiego poznała kiedyś który ją kochał całodobowo?
Nawet jeśli przez te miesiące/lata będę cierpiał.
Czy Ona za każdym razem, gdy się Jej pytałeś o ponowną szansę mówiła nie?
Uznała, że próbowała i nic. Bo tak na prawdę oprócz Twojego słowa jaką ma jeszcze gwarancję? Przecież nie widzi/słyszy tego co masz TERAZ w głowie
. Za słowem muszą iść czyny. Jakie to nie wiem, bo tak szczerze wielu przykładów Nam nie podałeś. Może oprócz braku zainteresowania, problem leżał w szorstkich odpowiedziach, gdy nie chciałeś/miałeś czasu na coś?
3 2015-01-01 23:34:40 Ostatnio edytowany przez anonimowy1337 (2015-01-01 23:38:01)
Czy Ona za każdym razem, gdy się Jej pytałeś o ponowną szansę mówiła nie?
Uznała, że próbowała i nic. Bo tak na prawdę oprócz Twojego słowa jaką ma jeszcze gwarancję? Przecież nie widzi/słyszy tego co masz TERAZ w głowie. Za słowem muszą iść czyny. Jakie to nie wiem, bo tak szczerze wielu przykładów Nam nie podałeś. Może oprócz braku zainteresowania, problem leżał w szorstkich odpowiedziach, gdy nie chciałeś/miałeś czasu na coś?
Za każdym razem jak się pytam o powrót to mówi że nie może mi zaufać / nie chce już ze mną być / chce byśmy byli tylko przyjaciółmi / nie chce z nikim związków już (a kiedyś mi powiedziała że chce być ze mną do końca życia i jeśli ze mną się jej nie uda to z nikim już nie będzie chciała bo rozumiem ją jak nikt inny). Może dlatego chce jeszcze rozmawiać ze mną i lituje się.
Tak masz rację. Jak teraz tak myślę to poświęcałem jej za mało czasu i nie pisałem gdyż zajmowałem się głupotami grając w gry które rzuciłem i piszę z nią cały czas.
Jak dziś z nią pisałem i powiedziała że jestem kochany bo zrobiłem jej prezent to na jej oczach płakałem za tak ciepłe słowa od bardzo dawna że przez 10min jej dziękowałem.
Pytajcie o co chcecie
Wiem że chaotycznie wszystko napisany nawet wątek główny ale jestem tak roztrzęsiony że nawet nie chcę czytać boich słów bo aż serce boli (wiem jestem mięczakiem...)
Ona nie wróci. Zerwij z nią kontakt.
Idealizujesz ja i do tego strasznie to przezywasz. Nie masz szans, zerwij z nia kontakt i lecz sie z niej.