Witam. Jestem facetem i mam 18 lat. Ostatnio 4 spotykałem się z dziewczyną 16 lat, która ewidentnie od początku na mnie leciała. Po prostu to widziałem i czułem, bo da się to rozpoznać. Moja atrakcyjność w jej oczach naprawdę bardzo urosła, bo wyszedłem przed nią na męskiego, odważnego, spontanicznego faceta. Na 3 randce sama się do mnie tuliła i całowaliśmy się. Później nawet sama zaczęła chwytać mnie za rękę i pytać kiedy znów się spotkamy. A jak jej powiedziałem że mam konto na fotka.pl to wyleciała z tekstem "tylko żeby mi cię tam nie podrywali :* " Jednym słowem leciała na mnie i można powiedzieć, że była to dobra droga do związku.
Kiedy spotkaliśmy się 4 raz w ogóle nie zmieniłem swojego zachowania względem niej i serio wydaje mi się, że była to udana randka. Tym razem ona sama inicjowała pocałunek, sama chwytała mnie za rękę, mówiła teksty typu "kiedyś jak spotkamy to każę ci to i tamto" , "jesteś kochany" , mówiła też że mi ufa. I tu nagle zaczyna się przepaść. Po paru dniach pisałem do niej na fejsie, krótkie pierdalamento i pytałem czy ma czas o jakieś tam godzinie. Tym razem zdecydowanie robiła mnie w chu.. wykręcając się, że nie ma czasu itd. A kiedyś jak serio nie mogła się spotkać to sama proponował inny termin. A teraz pisała mi "dam ci znać jutro rano". A nie dawała. I tak dwa razy. Obiecała też, że za parę dni wyśle mi swoją fotkę w stroju sylwestrowym, ale oczywiście tego nie zrobiła.
Powiedzcie mi gdzie tu jest logika? O co może jej chodzić i co powinienem w takiej sytuacji zrobić? Od 3 dni nie mam z nią żadnego kontaktu a kiedyś sama zaczynała rozmowę. Nie wydaje mi się żebym na tej 4 randce popełnił jakiś kolosalny błąd, który by mnie przekreślił w jej oczach. Ewidentnie mnie teraz zlewa i nie chce się spotkać. Co o tym wszystkim sądzicie?
Podro