Toksyczna relacja - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 15 ]

Temat: Toksyczna relacja

Jakiś czas temu poznałam chłopaka, nigdy wcześniej nie czułam nic podobnego, przy nim czułam, że w końcu ,, jestem w domu,,. Znajomość potoczyła się dosyć intensywnie, w sumie od pierwszej randki spotykaliśmy się codziennie. Znajomi ostrzegali mnie, że za szybo w to weszłam i nie poznają mnie bo nie jestem zbyt kochliwa osobą ani nadto uczuciową.To były chyba najpiękniejsze 4 miesiące mojego życia. Jednak podświadomie czułam, że coś jest nie tak. Ciągłe huśtawki nastrojów od depresji bo sie nie odzywał po euforie, ciągła niepewność i niesamowita chemia i namiętność,totalnie mnie zdominował. On karmił wszystkie moje demony. Łudziłam się ze będziemy razem, że musi coś do mnie czuć skoro spędzał ze mną tyle czasu, tulił okazywał czułość. Po 4 miesiącach powiedział mi, że on ''nie chce się angażować, chociaż nie ukrywa bardzo lubi spędzać ze mną czas''. To było dla mnie jak kosa w plecy. Nie umiałam odejść dalej sie oszukiwałam, że zmieni zdanie ale było już tylko gorzej. W końcu miałam już dosyć takiego życia bo taki ból nie pozwalał mi normalnie funkcjonować. Pokłóciliśmy się i żadne z nas po tym nie odezwało się do siebie (ewidentnie miał mnie już gdzieś bo każdy facet któremu zależy na kobiecie by się odezwał i przeprosił ale jemu to było na rękę). Wpadłam w depresje, tak strasznie za nim tęskniłam, nie umiałam sobie z tym poradzić.Budziłam się z płaczem myśląc, że to tylko zły sen, byłam nawet u psychologa bo nie potrafiłam go zapomnieć normalnie żyć. Odezwał sie po 1,5 miesiąca twierdząc, że chce się spotkać ale byłam twarda odmówiłam chociaż oddałabym wszystko by go znów zobaczyć. Wtedy zobaczył na fb całusa pod moim zdjęciem od kolegi. I naglę włączyła mu się wielka tęsknota i granie na emocjach np teksty,, chciałem z Tobą być wiesz'', ''za szybko się poddałaś'' daj nam szanse itd. Miałam jeszcze na tyle zdrowego rozsądku by w to nie wierzyć, chociaż zakochanej osobie ciężko przejść obojętnie obok takich słów od ukochanej osoby. Od tego czasu minęły 4 miesiące przez ten czas nie zapomniałam o nim, ciągle wydawało mi sie, że to facet mojego życia, nie poczuje już niczeo podobnego. totalna obsesje. Probowałam spotykac się z kimś innym ale ciągle sercem i myślami byłam przy nim. Obsesja totalna. Znów się odezwał i uległam spotkałam sie z nim, oczywiście skonczylismy w lozku znow czułam to szczescie, spelnienie, niesamowity seks, na drugi dzień czułam jak bije od niego chłód, jakbym  była tylko obiektem do zaspokojenie popędu jak nic...nigdy nikt mnie tak nie zranił. Od tego momentu znów nie moge się pozbierać, ciągle płacze. On się nie odzywa. Nie wierze jak mogłam sie aż tak pomylić do jego intencji. Jak można tak kochać kogoś kto nas tak bardzo rani? jak mam wyleczyć się z tej chorej obsesji i więcej nie chodzić w to samo gówno;/

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Toksyczna relacja

No i się nie odezwie. Chyba, że znów po to aby zonanizować się Twoim ciałem. Tym razem bądź mądrzejsza.
Pomyśl też nad psychologiem. Ciężko Ci będzie stworzyć normalną i zdrową relacje bez wcześniejszej pomocy specjalisty.

3

Odp: Toksyczna relacja

Witcher ma rację - pomyśl o psychologu. Możesz, oczywiście, próbować poradzić sobie sama i jest to możliwe, ale ze specjalistą będzie Ci łatwiej. A po co sobie dokładać?
Chłopak jest manipulantem i zabawił się Twoimi uczuciami. Nie pozwól mu na to żeby zrobił to kolejny raz, bądź mądrzejsza. Chociaż wiem, że uwolnić się z toksycznej relacji jest bardzo trudno, bo nawet jak się to uda fizycznie, to psychika jeszcze jakiś czas ciągnie w złą stronę? Powodzenia, wierzę w Ciebie!

4

Odp: Toksyczna relacja

To prawda jest manipulantem i wyrachowanym człowiekiem. Nie rozumiem tego mechanizmu, który kieruje takimi kobietami jak ja. Wiedząc i zdając sobie sprawę jak wygląda sytuacja dalej brną w to jak ćma do ognia. Mam nadzieję, że tym razem wystarczająco dał mi odczuć kim dla niego jestem i następną próbę kontaktu z jego strony nie odbiorę jako ''szansy'' ;/

5

Odp: Toksyczna relacja
zagubiona2589 napisał/a:

To prawda jest manipulantem i wyrachowanym człowiekiem. Nie rozumiem tego mechanizmu, który kieruje takimi kobietami jak ja. Wiedząc i zdając sobie sprawę jak wygląda sytuacja dalej brną w to jak ćma do ognia. Mam nadzieję, że tym razem wystarczająco dał mi odczuć kim dla niego jestem i następną próbę kontaktu z jego strony nie odbiorę jako ''szansy'' ;/

Bo wy tego tak naprawdę chcecie wink tzn wasza ta no, ten, serce.

6

Odp: Toksyczna relacja

haha i już się debil odezwał z ''propozycją''. Komedia.

7

Odp: Toksyczna relacja

AstaLaVista masz racje, zdaje sobie z tego sprawę i to jest smutne;/

8

Odp: Toksyczna relacja

U mnie już minęło 6 miesięcy od zakończenia toksycznej relacji. Zakazalam mu się odzywać, więc już nic nie prowokuje we mnie wahań emocji. Czasem tylko niepotrzebnie ktoś z moich znajomych skomentuje jego aktywność na portalach społecznościowych. Ja głupia wchodzę i widzę, że sobie życie układa beze mnie.

Na początku mialm mała obsesję, tak jak Ty, a potem przyszło dużo zajęć na uczelni, czas też zrobił swoje . Jeszcze tak do końca mi nie przeszlo, dlatego nie pakuje się w żadne związki.

Czas leczy rany ???? Możesz zrobić tak jak ja, ale ostrzegam, że to terapia szokowa i może trochę masocbistyczna:
1. Zakazać mu kontaktów z Tobą
2. Przestać sama pisać do niego
3. Karmić się tym, co było w nim złego i tym, jak Cię skrzywdził wyrzucać to z siebie w formie jaka tylko uważasz za właściwą. Nawet jeśli wszystko Ci podpowiada że mimo tego co zrobił był wspaniy i go kochalas.
Dla mnie ten etap działa na zasadzie "podkręć dawkę negatywnych emocji do tego stopnia, aż się na nie uodpornisz"
4. Zaakceptować aktualny stan rzeczy
5. Czekać, aż Twoje emocje powrócą do stanu stabilnego.

Ja już jestem na ostatnim etapie przyjętej przeze mnie strategii. Mnie się sprawdza ????

9

Odp: Toksyczna relacja

Akiko ja zrobiłam dokładnie to co piszesz kazał mu spier... zablokowałam  gdzie się dało. Po kilku h odzyskałam względny spokój, depresja minęła ale nie zapomniałam tliła sie we mnie nadzieja ,, co by było gdyby,,. Teraz już wiem. Brzydzę się sobą, że mu się oddałam a on potraktował mnie jak rzecz. Oby teraz było mi łatwiej to w końcu zostawić za sobą.

10

Odp: Toksyczna relacja

Po kilku *miesiącach oczywiście.

11

Odp: Toksyczna relacja

kochana zarejestrowałam się dziś specjalnie żeby o tym pogadać - z takim czymś niestety 3 lata już się bujam na własne życzenie

12

Odp: Toksyczna relacja

Redomino nie wyobrażam sobie takiej sytuacji. Myślę, że to tak toksyczny człowiek...wykończyłabym się przez tyle czasu. Po wczorajszej propozycji o 1 w nocy ''wpadnij bo mi sie nudzi'' neutral chyba pozbawiło mnie złudzeń i nie pozostawiło pola mojej chorej wyobraźni o drugim dnie jego intencji;)

13

Odp: Toksyczna relacja

też nigdy bym nie przypuszczała że tak to wszystko wyjdzie, ale cóż zakochałam sie niespodziewanie mocno a poza tym nie dałam za wygrana dopóki nie rozgryzłam co się za takim zachowaniem kryje tzn nigdy nie wierzyłam że ktoś rodzi się po prostu zły i zepsuty...

14

Odp: Toksyczna relacja

ale od poczatku..cieżko o tym pisac nie dziwiac sie samej sobie lub sie nie usprawiedliwiajac.. znajomosc ta powstała z czarnej najczarniejszej rozpaczy i z bezsilnosci po latach walki o swoje małżenstwo o dobre relacje o dobre słowo itd..po latach walki o meża o prace o niezależnosc niewatpliwie czułam sie jak w czarnej dupie. Nie miesciła mi sie w głowie obojetnosc meża i nielojalnosc zwiazana z jego rodzicami która odczuwałam jako zdrade, nie potrafiłam sobie z tym poradzic a mimo prób rozmów krzyku i płaczu była sciana. Maż to mój pierwszy do tamtej pory jedyny partner, jedyna miłosc, całe życie.

i gdy w koncu te prace znalazłam znalazł sie tez chetny na romans kolega z pracy, wobec faktu, że od poczatku wiedział że mam meża i dzieci nie łudziłam sie że to szczególnie wartosciowy facet ale miałam od poczatku dziwne przekonanie że on mi nigdy nie odpusci, dziwne jak na mnie,która nigdy nie miałam problemu z odmawianiem facetom, tak koło 2 miesiecy czynił swoje podejscie

wiec może od poczatku cos mocno nas przyciagało chociaż wmawiałam sobie że wszystko ma byc na zimno tak po prostu nic romantycznego nic podobnego jak z meżem było dawnymi czasy, wiec zamiast wystapic wtedy o rozwód co napawało mnie strachem ogromnym to wpakowałam sie w romans.. i chociaż piewrszy raz nie był zbytnio udany to gdzies w tamtych okolicach zakochałam sie jak nie wiem co.. może nawet w momencie gdy zaczał mnie całowac

czy chodziło o seks? zawsze a zarazem prawie nigdy.. piekielna namietnosc a zarazem piekielna samotnosc moja i ogromna samotnosc jego. Od poczatku czułam że cos jest z nim nie tak np kiedy zapytał ''Czy chcesz miec mnie na wyłacznosc czy bedziesz polecac mnie koleżankom?**Na poczatku sie z tego smiałam bo co miałam odpowiedziec skoro sama jeszcze sypiałam wtedy z meżem ale kiedy zaczeło mi na nim zależec stało sie to poczatkiem ogromnego cierpienia..

On na samym poczatku traktował mnie jakby swoja dziewczyne czule było dużo rozmów od szczerych rozmów wszystko sie zaczeło kiedy namawiał mnie na seks mówił nikt sie o tym nie dowie a ja na to, że ja bede wiedziała itd.. Dokuczałam mu i nawrzucałam sporo jakbym ja sama była bez winy. Gdzies po drodze jeszcze wyszło że jestem od niego 6 lat starsza..Potem chyba powiedziałam mu o mnie i meżu cos takiego że ostentacyjnie zaczał mówic, że jestem tylko koleżanka od seksu i że powinnam pogadac z meżem wyjechac gdzies..a ja na to że to troche pózno, bo ja już wpadłam chociaż nie przyznawałam sie do tego. A potem zaczał prosic o poznanie go z moja koleżanka z pracy..

Dziewczyna o której mówił była akurat moja dobra koleżanka własciwie zaczynałysmy sie zaprzyjazniac wiec kiedy ona zaczeła mi opowiadac że ten własnie gosciu pisze do niej listy a także do innych koleżanek z pracy to ze wstydem przyznałam jej sie do naszego romansu.. Jednakże na tym nie koniec - jako włascicielka bardzo przekornego charakteru postanowiłam spotkac sie we troje..

Wkrótce spotkałysmy sie u niej a on skwapliwie przystał na propozycje poznania jej czułam że jest jednoczesnie przestraszony ale też nakrecony - tak chciałam sie zemscic i podpuscic go. Kiedy przyszedł siadł przy mnie i do mnie sie przytulał ale potem robił jednak starania by usiasc posrodku nas. Moja koleżanke bawiła cała ta sytuacja a ja tylko udawałam że mnie to wszystko bawi i żeby mniej bolało dałam sie jak rzadko kiedy namówic na winko koleżanki. On nie pił nic tylko patrzył co sie wydarzy..
Na poczatku strasznie mu dokuczałysmy i własciwie nabijałysmy sie z niego ,on nie przyznawał sie że trójkat mu sie marzył, potem koleżanka smiała sie z nas że dzieciaki jestesmy ale kiedy powiedziała cos o mojej obraczce odkleił sie ode mnie i zaczał z nia żartowac i wygłupiac sie. Ja pomyslałam sobie, że może tak miało byc że ja ich poznam oboje wolni w tym samym wieku ale że nie dam rady na to patrzec musze sie wyniesc. Wiec powiedziałam albo idziemy do ciebie albo ty sie stad wynosisz albo ja. Wyszedł on, nie miał odwagi zabrac mnie ze soba a tak naprawde jedyne czego pragnełam to zeby mnie stamtad zabrał, wyniósł na rekach tak samo jak z mojego życia od którego tak tchórzliwie uciekałam...
cdn

Posty [ 15 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024