Reklama Tepsy: serce czy rozum? - Netkobiety.pl

Dołącz do Forum Kobiet Netkobiety.pl! To miejsce zostało stworzone dla pełnoletnich, aktywnych i wyjątkowych kobiet, właśnie takich jak Ty! Otrzymasz tutaj wsparcie oraz porady użytkowniczek forum! Zobacz jak wiele nas łączy ...

Szukasz darmowej porady, wsparcia ? Nie zwlekaj zarejestruj się !!!


Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Reklama Tepsy: serce czy rozum?

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Posty [ 8 ]

Temat: Reklama Tepsy: serce czy rozum?

Właściwie to, pisząc te pierwsze zdania mojego posta, zastanawiam się jaki nadać mu tytuł. Tytuł nie będzie oryginalny, powinno to być: "walczyć czy odpuścić?" albo "czy to naprawdę koniec?" - to w chwilach, kiedy jeszcze mam nadzieję. W pozostałych, tych, w których czuję, że podmiot mojej opowieści się ze mną nie liczy, że się mną nie interesuje, że mnie nie kocha - tytuł mógłby brzmieć: "potrzebuję wsparcia żeby odejść".

Przepraszam za to, że opowieść będzie nieco chaotyczna i długa, ale chciałabym zawrzeć w niej wszystko co istotne dla obrazu całej sytuacji. Będzie też zawierała nieco retrospekcji, tam, gdzie uważam, że rzucą one trochę światła na obecną sytuację.

Wiem, że może boleć i jestem na to gotowa. Forum czytam od około miesiąca i od około miesiąca zabieram się za napisanie. Większość z Wam już znam, z Waszych postów, porad, odpowiedzi, narzekań, zapętlenia, trosk, radości.
Nie chcę się dłużej oszukiwać.

Poznaliśmy się rok temu. Na początku oczywiście było cudownie, pierwsza randka - zaiskrzyło. Ja byłam po rozwodzie, później po dłuższych i krótszych związkach, on po kilku związkach. W każdym razie zaiskrzyło bardzo, zamieszkaliśmy razem.  Oświadczył się, przyjęłam oświadczyny. Bałam się, ale bardzo się zakochałam.

Zaczęłam sprawdzać ten związek. Miotałam się, sprawdzałam jego wytrzymałość. Nie chciałam tego, ale było to silniejsze ode mnie. Wytrzymał. Ale to był kryzys, który spowodował jego oddalenie się. Wycofał się emocjonalnie z naszego związku.

Od tamtej pory jest równia pochyła. Kryzys trafił na czas, kiedy się docieraliśmy. Mamy trudne charaktery. Było sporo kłótni, a każda kłótnia oddalała nas od siebie. Wręcz miałam wrażenie, że mój TŻ (towarzysz życia) ma w głowie mit idealnego związku, w którym ludzie we wszystkim się zgadzają i wtedy jest pięknie - i że takiego związku szuka. Bardzo się zmienił. Zaczęłam się zastanawiać, czy to jest tak, że on teraz to jest ten prawdziwy TŻ, a podczas stanu zakochania i euforii po prostu się starał i to minęło, czy może on był i jest taki jak był na początku, a teraz się tak zmienił przez ten nasz kryzys? Chyba wiara, złudna wiara w drugą opcję, sprawia, że cały czas w tym trwam?

Na początku było cudnie, rozmawiał ze mną, mówił, że każdą sprawę trzeba rozwiązać rozmową. Dbał o mnie. Interesował się mną, był zdrowo zazdrosny, czuły.
To się zmieniło.
Jest nieczuły, niezainteresowany. Ciągle jest coś nie tak. Nie chodzi na kompromisy. Wszystko musi być tak jak on chce. Nie liczy się ze mną, zapomina ustalać różne ważne rzeczy. Muszę mu ciągle zwracać na to uwagę i o tym przypominać. Na początku, jak już minął ten pierwszy, fajny etap, to ciągle mi zwracał uwagę na wszystko co robię - że źle gotuję, źle odkurzam. Ciągle byłam strofowana, buntowałam się, mówiłam mu o tym i były kłótnie.

Mieliśmy kilka poważnych kłótni, w których mówiliśmy o rozstaniu. Ale zawsze, albo on, albo ja - wyciągaliśmy rękę i w efekcie się nie rozstawaliśmy. Powiedział mi, podczas którejś rozmowy, że on jest już tak zmęczony, że nie wie co dalej.

Oczywiście są też dobre chwile. Kiedy widzę, że się stara i że mu zależy.

Jestem rozdarta. Nie opisałam wszystkiego tak jak chciałam, chciałam napisać więcej i dokładniej. Może napiszę później, przytoczę jakieś sytuacje.

Mam momenty, że chcę to ratować. Że chcę mu pokazać, że warto. Są dni kiedy jest super. Kiedy ze sobą nie walczymy, nie pokazujemy sobie kto jest silniejszy. Są dni, kiedy jestem załamana i mam dość. Kiedy wszystko się we mnie buntuje bo on znów podjął decyzję i zapomniał mnie spytać o zdanie. Kiedy myślę, że nie dam tak dłużej rady.

Zobacz podobne tematy :

2

Odp: Reklama Tepsy: serce czy rozum?

Kosmiczny - teraz już wszystko wiesz.

Odp: Reklama Tepsy: serce czy rozum?

Daj sobie spokój z tym 40 letnim popaprańcem po kilkunastu związkach. Od razu przecież widać, że coś z nim nie tak. Żaden związek nie trwał dłużej niż dwa lata? Szybko się stary pierdziel nudzi kobietami, z Tobą będzie tak samo.

4

Odp: Reklama Tepsy: serce czy rozum?

Napisałam to wszystko i sobie pomyślałam - dziewczyno, czytasz to forum od miesiąca. Faceci zdradzają, chodzą na boki, mają romanse, flirtują przez smsy, zaliczają dziwki itd. A Ty masz faceta, który nie zdradza, nie ma przyjaciółek, nic nie ukrywa, nie spędza czasu w necie, czasem gdzieś wyskoczy z kumplami na piwo czy na męski wyjazd, nie trzyma na smyczy telefonu, do wszystkiego masz dostęp, wiesz, że jesteś tylko Ty? Czego Ty chcesz. No właśnie?

Odp: Reklama Tepsy: serce czy rozum?

Przecież Ty go nawet dobrze nie znasz, co to jest rok czasu? Poza tym 40 letni koleś jeżdżący z kolegami na jakieś dziwne wypady, co oni tam robią? Chodzą do burdelu, zamawiają sobie panny? Porządny facet w tym wieku już dawno ma żonę, dzieci i nie w głowie mu jakieś chlanie z kolegami i wyjazdy na kilka dni nie wiadomo gdzie. Jakiś dziwny egzemplarz sobie wzięłaś. Poza tym czy nie boisz się o swoje zdrowie, choroby weneryczne? Gościu spał z kilkunastoma kobietami, ja bym się chyba porzygała...

6

Odp: Reklama Tepsy: serce czy rozum?
milosniczka.kawy napisał/a:

Przecież Ty go nawet dobrze nie znasz, co to jest rok czasu? Poza tym 40 letni koleś jeżdżący z kolegami na jakieś dziwne wypady, co oni tam robią? Chodzą do burdelu, zamawiają sobie panny? Porządny facet w tym wieku już dawno ma żonę, dzieci i nie w głowie mu jakieś chlanie z kolegami i wyjazdy na kilka dni nie wiadomo gdzie. Jakiś dziwny egzemplarz sobie wzięłaś. Poza tym czy nie boisz się o swoje zdrowie, choroby weneryczne? Gościu spał z kilkunastoma kobietami, ja bym się chyba porzygała...

No tu akurat to chyba trochę przesadzasz. Nie widzę nic złego w tym, że mój facet wyjdzie z kumplami na piwo albo wyjedzie na 2 dni spędzić czas w męskim gronie. Każdy jego kumpel ma żonę i rodzinę, a pomimo tego jeżdżą na taki wyjazd raz, dwa razy do roku i jakoś żadna z nas - ich kobiet, problemu w tym nie widzi. To się nazywa zaufanie.

7

Odp: Reklama Tepsy: serce czy rozum?
magnifique napisał/a:
milosniczka.kawy napisał/a:

Przecież Ty go nawet dobrze nie znasz, co to jest rok czasu? Poza tym 40 letni koleś jeżdżący z kolegami na jakieś dziwne wypady, co oni tam robią? Chodzą do burdelu, zamawiają sobie panny? Porządny facet w tym wieku już dawno ma żonę, dzieci i nie w głowie mu jakieś chlanie z kolegami i wyjazdy na kilka dni nie wiadomo gdzie. Jakiś dziwny egzemplarz sobie wzięłaś. Poza tym czy nie boisz się o swoje zdrowie, choroby weneryczne? Gościu spał z kilkunastoma kobietami, ja bym się chyba porzygała...

No tu akurat to chyba trochę przesadzasz. Nie widzę nic złego w tym, że mój facet wyjdzie z kumplami na piwo albo wyjedzie na 2 dni spędzić czas w męskim gronie. Każdy jego kumpel ma żonę i rodzinę, a pomimo tego jeżdżą na taki wyjazd raz, dwa razy do roku i jakoś żadna z nas - ich kobiet, problemu w tym nie widzi. To się nazywa zaufanie.

Miłośniczka troche zbyt ostro podeszła do sprawy... Przecież zazwyczaj - w miarę wieku - "zbiera się" kolekcja partnerów/partnerek i w efekcie trudno sie dziwić, że facet 40 letni ma na swoim koncie ileś tam "sztuk" (bądź ...nacięć na kolbie) smile I wcale to nie oznacza wyuzdania, swobodnego podejścia czy - jak w przypadku faceta - duzej ...rozrzutności plemników smile
Mnie osobiscie troche zanipokoił inny fakt... Mianowicie te krótkie związki, a takich troche było. Trudno mi tu oceniać, bo sam w swoim zyciu miałem ledwie cztery "liczące sie", z których najdłuższy trwał lat ponad pietnaście... Być może w omawianym przypadku powodem takich wielu krótkotrwałych (dwa lata maksimum - to niewiele...) jest jakaś niezdolność do stworzenia długotrwałych relacji, nieumiejetność radzenia sobie z jakąś rutyną, przewidywalnością - czymś, co po "zdechnięciu motylków" pojawia sie w związkach? Znam tez takich facetów. Nawet jeden w tym typie miał byc kiedyś  - zdaniem ex - lepszym i bardziej obeznanym w "zasadach, na jakich polegać ma związek" http://emotikona.pl/emotikony/pic/035.gif
Cóż...
Prawdopodobnie nie tyle jakieś obawy i zablokowanie się Autorki (by podświadomie bronic sie przed zranieniem), co właśnie owa niedojrzałość (?) partnera jest tu powodem wszystkiego... Bo na to opis wskazuje: mężczyzna "się wypalił", znudził, "odkochał" i teraz trwa związek na zasadzie inercji... Na czego podstawie tak sądzę? Jesli takich zachowań, jak te opisane - z jego strony - wczesniej, na początku "bycia razem" nie było, a teraz zaczynają sie pojawiać - to sa własnie tego symptomy. Tego znudzenia... Czyli jakas prawidłowość zaczyna sie potwierdzać: jakiś krótki czas rewelacja, super cud-miód-orzeszki, a potem - jak rutyna - zaczyna sie irytacja... Teraz wszystko chyba zależy od Autorki. Jesli ma na tyle sił, by walczyć, bez wzgledu na sytuacje i reakcje partnera trwać i starać sie - jest szansa na przezwyciężenie tego i osiągniecie sukcesu: mężczyzna zacznie jarzyć, że związek i bycie z kimś to coś więcej niż te "wyzdychane motylki", to też i jakis spokój, nawet i stagnacja, ale z obecnoscią kogoś bardzo ważnego. I moze zacznie w końcu odczuwać radość z widoku Autorki. Może... W sumie - jakby nie patrzeć - czas najwyższy, bo facet ma juz cztery dychy na karku. Fakt, wszystko można tu wyrokować słowem "może". Bo niekoniecznie ta zła passa minie i wszystko trafi na tory normalnego, dojrzałego i stabilnego zwiazku... Duzo tu zalezy od gotowości tego mężczyzny na "dorośnięcie". Jeśli tak szybko dotychczas sie nudził w związkach - teraz też, jak "zabawki sie popsuły" i ich "kolorki wyblakły" - będzie sie chciał wymiksować by szukać kolejnych nowych i kolorowych. I tak do usr...j śmierci. Bywają i tacy. W sumie szkoda, że przy okazji ranią innych...
Autorka sprawia wrażenie zaangażowanej i chcącej walczyć o ten związek - więc jest szansa, ze jednak w tym wytrwa i osiągnie swój cel. Myslę, że warto mimo wszystko. Jesli jednak te "czepiania się" i krytyka wszystkiego ze strony tego faceta (takie to typowe do "starokawalerskich" zachowań, prawda?) przeważą jej wytrzymałość i wyrozumiałość - z pewnością odpuści by nie stać się wrakiem człowieka... Bo takie zachowania ze strony najbliższej osoby potrafią zrobić niezłe spustoszenie w psychice...

Posty [ 8 ]

Strony 1

Zaloguj się lub zarejestruj by napisać odpowiedź

Forum Kobiet » ROZSTANIE, FLIRT, ZDRADA, ROZWÓD » Reklama Tepsy: serce czy rozum?

Zobacz popularne tematy :

Mapa strony - Archiwum | Regulamin | Polityka Prywatności



© www.netkobiety.pl 2007-2024