Cześć.
Długo się zbierałem do napisania tego posta, ale w końcu muszę to zrobić. Może ktoś z was będzie mi w stanie pomóc dobrą radą bądź solidnym wstrząsem. Już sam nie wiem, co się ze mną dzieje.
Krótka historia mojego smutnego życia:
Mam już prawie 21 lat, i nigdy w życiu nie byłem w żadnym poważnym związku. Bardzo brakuje mi bliskości drugiej osoby , podkreślę KOBIECEJ.
Jeszcze kiedyś miałem duże powodzenie u kobiet. Koleżanki mamy, babcie , dziewczyny z piaskownicy zawsze komentowały moją nietypową urodę. ( mam ciemną karnację , podobno przypominam Włocha chociaż ja myślę , że bliżej mi do Rumuna... )
Do czasów gimnazjum nigdy nie narzekałem na brak zainteresowania z strony płci przeciwnej. Spotykałem się z dziewczynami prawie codziennie. Bardzo łatwo mi wszystko przychodziło, mogłem gadać z dziewczynami dzień i noc, a pomysłów na dalsze prowadzenie konwersacji było jeszcze mnóstwo.To co teraz napiszę, może być istotne w moim problemie. Jestem pewny, że przez taki wybór jaki miałem, stałem się bardzo wybredny jeżeli chodzi o kobiety. Podobają mi się tylko bardzo szczupłe dziewczyny. Może temu, że sam nie ważę więcej niż 60kg przy 175cm wzrostu...
Minęły czasy gimnazjum i wybrałem się do LO. Tutaj zaczęły się dla mnie wielkie WIELKI schody. Liceum do którego uczęszczałem liczyło może 70osób. W porównaniu z gimnazjum ok.300 os była to wielka różnica. Już na początku 1 klasy czułem się bardzo samotny. Ciągle czekałem na swoją pierwszą miłość... Ale nic się nie działo. Tak mijały lata.. dokładnie aż 3! Większość wolnego czasu spędzałem przed komputerem grając w gry. Nie ukrywam, że byłem i dalej jestem podłamany, że nie mogę sobie nikogo w życiu znaleźć. Mija już 5 lat, a ja dalej jestem sam.. Nie trafiłem na nikogo, kogo bym mógł kochać, i jednocześnie być kochanym. Co piątek wychodzę z paczką znajomych do klubu. I za każdym razem, wracam sam. Nie poznaje nowych osób, ciągle siedzę w tym samym punkcie. Bardzo mi to przeszkadza, teraz wszędzie widać obściskujące się pary. A ja mogę przytulić się jedynie do poduszki. Jak wiadomo, razem z miłością przychodzi sex. Nie wypowiem się, nie próbowałem. Jestem prawiczkiem...
Co prawda było kilka okazji, ale wszystkie zaprzepaściłem. Nie chciałem kochać się z dziewczynami które ledwo co poznałem, na dodatek nie były w moim typie. Nie jestem gościem który idzie do klubu z myślą ( Arr.. Czuję , że dziś będę ruchał )
Sam zastanawiałem się, czym to wszystko może być spowodowane. Dużo czytałem w internecie, chciałem poprawić swój wizerunek. Myślałem, że to jakoś mi pomoże. Wydaję bardzo dużo kasy na ciuchy. W szczególności te najmodniejsze w sezonie. Mam swój styl, i tego się trzymam. Czasami jak się odpierdolę do klubu, to ziomki się śmieją że wyglądam jak 1000 baksów... Ale oni mają dziewczyny, a ja nie. Nie jestem brudny, dbam o higienę. Nie jestem też biedny... Stać mnie na dobrą whisky.
Dużo pisania, ciężko jest mi to wszystko ładnie opisać. Z góry przepraszam za moją składnie.. Wiem , że jest okropna ![]()
To co sam zauważyłem, i może wam pomóc w rozstrzygnięciu mojego problemu :
-Ciuchy , kasa , mój image budują we mnie dużą pewność siebie. Ale jeżeli już mam wyjść w ciuchach po "domu" na miasto, czuję się bardzo niedowartościowany, słaby , i niezauważalny przez innych.
-Widzę, że zwracam często na siebie uwagę kobiet. Ale w zwykłych okolicznościach jak spotkanie w sklepie czy na ulicy strasznie mnie blokuje. Patrzę na nią, i na tym się kończy. Odwracam wzrok i idę dalej. ( mam jakąś chorą manię, że z dziewczyną mogę pogadać tylko w Klubie, bądź jeżeli są ze mną kumple )
Nie mam pojęcia jak zareagujecie na to co wyżej napisałem. Jedno jest pewne, ja już nie wytrzymuje. Straciłem ostatnio motywację dosłownie do wszystkiego. Zawalam pracę, studia, rodzinę i wszystkie obowiązki. Jestem pewny, że jest to spowodowane moją samotnością i bezradnością..
Bardzo proszę o pomoc.