Czy znacie przykłady szczęśliwych związków czy małżeństw, które funkcjonują na odległość?
Czy może sami jesteście w takiej sytuacji?
Nie wiem jak pomóc kuzynce. Jej chłopak ciężko pracuje za granicą, bo marzy by za kilka lat zostać pilotem,a na to potrzeba sporo kasy.
Oboje się kochają, ale ona zaczyna mieć masę wątpliwości. Boi się czy to możliwe, żeby taki związek czy małżeństwo było szczęśliwe ? Czy wytrzyma gdy On miesiąc a nawet 6 tygodni będzie w chmurach a 3 tygodnie spędzi w domu?
Czy zdecydowałybyście się Drogie Kobietki na życie z takim człowiekiem?
On jest dobrym i fajnym facetem, ale na pewno nie chciałby żeby ktoś Go ograniczał, a tymbardziej Jego marzenia. Moja kuzynka jest w kropce, nie wie co dalej i ma jakiś kryzys. Kocha Go, ale jednocześnie martwi się na zapas.
No i to skłoniło mnie do refleksji, gdybym była na Jej miejscu....
A Wy ? Jak myślicie? Czy to wszystko ma sens?
Ja powiem tak, byłem w takim związku, nie polecam. Widywaliśmy się nawet częściej bo na początku raz w tygodniu, potem raz na dwa tygodnie a potem juz na 3 i tak się to rozpadało z dnia na dzien. Nie da się tak, może są osoby którym to pasuje. Wydaje mi się że na dłuższą metę nie ma szans. Po co sobie takie cos serwować?
Akurat podobną sytuację znam z rodziny i z wielu opowiadań znajomych. To jest prawie niemożliwe. Będzie ślub, przyjdą dzieci i ona zostanie sama. Nagle pojawi się w jej towarzystwie mężczyzna, rozwodnik, wdowiec, lub po prostu wolny strzelec. Zakręci się wokół niej, poczuje co to życie, on pokaże jej lepszy świat i na tym historia się kończy... Resztę można sobie dopowiedzieć. ![]()
Ja w sprawie związków nie mam wielkiego doświadczenia, ale powiem wam coś żadna ale to żadna reakcja chemiczna nie zajdzie na odległość i nie chodzi tylko o tą chemię "przysłowiową" ale też prawdziwą w organizmach ludzi kochających się.Więc związki na odległość nie mają sensu to jest blokowanie drugiego człowieka przed znalezieniem sobie partnera prawdziwego z którym normalnie będzie można się widywać.Odległość ma znaczenie.To tylko moje zdanie.
5 2014-12-21 13:43:18 Ostatnio edytowany przez JA_skółka (2014-12-21 13:44:29)
Uważam, że takie coś trochę jest podszyte egoizmem, "ja lecę realizować swoje marzenia, a Ty czekaj na mnie". Nie chce być ograniczany, a jednocześnie ogranicza ją. Albo ona się przeprowadzi do niego i tam sobie będą żyli razem, realizowali się, albo niech dadzą sobie spokój z tym związkiem.
Też byłam w takiej sytuacji, mój Eks dostał szansę na karierę, warunkiem był wyjazd za granicę na minimum 6 miesięcy, ja z nim jechać nie mogłam, bo zaczęłam wymarzoną pracę na miejscu. Nasz związek miałby być na odległość, ale uznałam, że to chore. Ustaliliśmy, że się rozstajemy, nie jakoś w kłótni, ale nie chcieliśmy blokować siebie wzajemnie w jakichkolwiek relacjach, a jeśli kiedyś będziemy mieli się zejść, to zejdziemy się.
Edit: @Wariantbialy: zgadzam się z Tobą całkowicie ![]()
6 2014-12-21 13:59:37 Ostatnio edytowany przez ApoteozaPrawdy (2014-12-21 14:02:43)
Mój kolega był w takim związku przez ok. 5 lat (poznali się, kiedy on akurat mieszkał na Wyspach), więc pewnie się da. W końcu jednak się rozleciało, ale to raczej nie przez samą odległość, tylko inne sprawy, o których pisać ze zrozumiałych względów nie będę.
Jak ludzie się kochają, to pokonają nawet setki tysięcy km, żeby być razem.
Co do związków normalnych, które z czasem są na odległość - nie wypowiem się, bo nie kojarzę takich w moim gronie.
Dzięki za odpowiedzi. No cóż - widzę, że zdecydowana większość ludzi, znajomych itd uważa, że taki związek nie ma racji bytu.
Ja się tak waham , ogólnie wczułam się w sytuację, szkoda mi mojej kuzynki, sama zresztą jestem w związku na odległość. Nie zastanawiałam się jak to będzie, po prostu zakochałam się i szybko Go pokochałam za to jaki jest. W głębi serca wierzę, że może sie to wszystko uda, może chłopak zmieni pracę. Myślę, żeby żyć tym co jest teraz. Ja narazie prawie w każdy weekend widuję się z Nim , więc nie jest zle, ale przez tą rozmowę z kuzynką zaczęłam teraz naprawdę jakos tak myśleć nad tym wszystkim.
Z jednej strony wierzę, że jak się spotka miłość swojego życia to przetrwa się wszystko i nie będzie przeszkós
Z drugiej strony myśląc przyszłościowo to smutne trochę. Fajnie mieć ukochaną osobę blisko.
Dzięki za odpowiedzi. No cóż - widzę, że zdecydowana większość ludzi, znajomych itd uważa, że taki związek nie ma racji bytu.
Ja się tak waham , ogólnie wczułam się w sytuację, szkoda mi mojej kuzynki, sama zresztą jestem w związku na odległość. Nie zastanawiałam się jak to będzie, po prostu zakochałam się i szybko Go pokochałam za to jaki jest. W głębi serca wierzę, że może sie to wszystko uda, może chłopak zmieni pracę. Myślę, żeby żyć tym co jest teraz. Ja narazie prawie w każdy weekend widuję się z Nim , więc nie jest zle, ale przez tą rozmowę z kuzynką zaczęłam teraz naprawdę jakos tak myśleć nad tym wszystkim.
Z jednej strony wierzę, że jak się spotka miłość swojego życia to przetrwa się wszystko i nie będzie przeszkós
Z drugiej strony myśląc przyszłościowo to smutne trochę. Fajnie mieć ukochaną osobę blisko.
Moim zdaniem taki związek jest wygodny dla ludzi, którzy nie chcą być ograniczani, związani. Dla takich którzy chcą mieć ciastko i zjeść ciastko. Czyli ogólnie przez te 2 czy 3 tygodnie jestem wolny, realizuje marzenia, spotykam się ze znajomymi, a raz na 3 tygodnie widzę się z dziewczyną. Fajnie, wszystkiego po trochę. Ale to chyba na dłuższą metę nie ma sensu. Związek to przecież także bliskość, intymność, zwykłe przytulenie, pójście razem na spacer, na zakupy - takie małe, ale ważne rzeczy. Bez tego cały czas będzie czegoś brakowało.
To jeżeli związki się rozpadają to co ja mam zrobić mój facet w styczniu wyjeżdża za granicę do pracy i będzie przyjeżdżał co miesiąc to też będziemy skazani na rozstanie ?
To jeżeli związki się rozpadają to co ja mam zrobić mój facet w styczniu wyjeżdża za granicę do pracy i będzie przyjeżdżał co miesiąc to też będziemy skazani na rozstanie ?
Nie ma reguły. Wszystko zależy od Was. Na pewno będzie ciężej. A wiadomo na ile wyjeżdża? Dlaczego nie możesz jechać z nim? Daleko jedzie?
marzena1986 napisał/a:To jeżeli związki się rozpadają to co ja mam zrobić mój facet w styczniu wyjeżdża za granicę do pracy i będzie przyjeżdżał co miesiąc to też będziemy skazani na rozstanie ?
Nie ma reguły. Wszystko zależy od Was. Na pewno będzie ciężej. A wiadomo na ile wyjeżdża? Dlaczego nie możesz jechać z nim? Daleko jedzie?
No jedzie na jak najdłużej w Czechach będzie pracował a żebym tam pojechała to musi trochę się zadomowić i popracować a po jakim czasie ogarnąć to wszystko ale też mam obawy sama tam kiedyś pracowałam chodzi mi o SKODĘ i boję się że może kogoś tam poznać za nim tam pojadę bo wiem jakie są Słowaczki i Czeszki jak zobaczą fajnego faceta to sikają po nogach nie raz widziałam takie sytuacje a jak pójdzie na jakąś imprezę to koniec ufam mężowi ale rożnie to bywa no i mam też obawy co do języka czy mój syn by przyswoił go jest trochę opóźniony w rozwoju
No jedzie na jak najdłużej w Czechach będzie pracował a żebym tam pojechała to musi trochę się zadomowić i popracować a po jakim czasie ogarnąć to wszystko ale też mam obawy sama tam kiedyś pracowałam chodzi mi o SKODĘ i boję się że może kogoś tam poznać za nim tam pojadę bo wiem jakie są Słowaczki i Czeszki jak zobaczą fajnego faceta to sikają po nogach nie raz widziałam takie sytuacje a jak pójdzie na jakąś imprezę to koniec ufam mężowi ale rożnie to bywa no i mam też obawy co do języka czy mój syn by przyswoił go jest trochę opóźniony w rozwoju
A jak daleko masz do niego do tych Czech? Bo nie wiem czy mieszkasz na północy, na południu?
Jeżeli mu ufasz i on traktuję Cię poważnie to czym się przejmować? Jeżeli by nawet puścił Cię kantem to znaczy, że nie był Ciebie wart.
Ale patrz na to optymistycznie. Wasz związek nie ma być na odległość tak z definicji, na zawsze. Tylko przejściowo. Zadomowi się i do niego pojedziesz. W międzyczasie przecież może przyjeżdżać, albo Ty do niego. Wszystko zależy od Was. Najlepiej siąść, pogadać, i ustalić jakie są Wasze obawy i oczekiwania.
marzena1986 napisał/a:No jedzie na jak najdłużej w Czechach będzie pracował a żebym tam pojechała to musi trochę się zadomowić i popracować a po jakim czasie ogarnąć to wszystko ale też mam obawy sama tam kiedyś pracowałam chodzi mi o SKODĘ i boję się że może kogoś tam poznać za nim tam pojadę bo wiem jakie są Słowaczki i Czeszki jak zobaczą fajnego faceta to sikają po nogach nie raz widziałam takie sytuacje a jak pójdzie na jakąś imprezę to koniec ufam mężowi ale rożnie to bywa no i mam też obawy co do języka czy mój syn by przyswoił go jest trochę opóźniony w rozwoju
A jak daleko masz do niego do tych Czech? Bo nie wiem czy mieszkasz na północy, na południu?
Jeżeli mu ufasz i on traktuję Cię poważnie to czym się przejmować? Jeżeli by nawet puścił Cię kantem to znaczy, że nie był Ciebie wart.
Ale patrz na to optymistycznie. Wasz związek nie ma być na odległość tak z definicji, na zawsze. Tylko przejściowo. Zadomowi się i do niego pojedziesz. W międzyczasie przecież może przyjeżdżać, albo Ty do niego. Wszystko zależy od Was. Najlepiej siąść, pogadać, i ustalić jakie są Wasze obawy i oczekiwania.
W sumie jest w tym jakaś racja jesteśmy ze sobą już długo bo 11 lat poznałam go jak miałam 17 lat były wzloty i upadki ale nigdy nie dał mi odczuć że ma chęć na inną może nie potrzebnie się zamartwiam
niko28 napisał/a:marzena1986 napisał/a:No jedzie na jak najdłużej w Czechach będzie pracował a żebym tam pojechała to musi trochę się zadomowić i popracować a po jakim czasie ogarnąć to wszystko ale też mam obawy sama tam kiedyś pracowałam chodzi mi o SKODĘ i boję się że może kogoś tam poznać za nim tam pojadę bo wiem jakie są Słowaczki i Czeszki jak zobaczą fajnego faceta to sikają po nogach nie raz widziałam takie sytuacje a jak pójdzie na jakąś imprezę to koniec ufam mężowi ale rożnie to bywa no i mam też obawy co do języka czy mój syn by przyswoił go jest trochę opóźniony w rozwoju
A jak daleko masz do niego do tych Czech? Bo nie wiem czy mieszkasz na północy, na południu?
Jeżeli mu ufasz i on traktuję Cię poważnie to czym się przejmować? Jeżeli by nawet puścił Cię kantem to znaczy, że nie był Ciebie wart.
Ale patrz na to optymistycznie. Wasz związek nie ma być na odległość tak z definicji, na zawsze. Tylko przejściowo. Zadomowi się i do niego pojedziesz. W międzyczasie przecież może przyjeżdżać, albo Ty do niego. Wszystko zależy od Was. Najlepiej siąść, pogadać, i ustalić jakie są Wasze obawy i oczekiwania.W sumie jest w tym jakaś racja jesteśmy ze sobą już długo bo 11 lat poznałam go jak miałam 17 lat były wzloty i upadki ale nigdy nie dał mi odczuć że ma chęć na inną może nie potrzebnie się zamartwiam
Jeżeli nie dał Ci powodów, przez 11 lat, to myślę, że zupełnie niepotrzebnie. Szukasz dziury w całym. Dogadajcie wszystko tak, żebyście możliwie jak najczęściej się widywali i żebyś jak najszybciej mogła się tam sprowadzić. Z językiem i innymi rzeczami dacie radę, jak się chce to wspólnymi siłami się uda ![]()
marzena1986 napisał/a:niko28 napisał/a:A jak daleko masz do niego do tych Czech? Bo nie wiem czy mieszkasz na północy, na południu?
Jeżeli mu ufasz i on traktuję Cię poważnie to czym się przejmować? Jeżeli by nawet puścił Cię kantem to znaczy, że nie był Ciebie wart.
Ale patrz na to optymistycznie. Wasz związek nie ma być na odległość tak z definicji, na zawsze. Tylko przejściowo. Zadomowi się i do niego pojedziesz. W międzyczasie przecież może przyjeżdżać, albo Ty do niego. Wszystko zależy od Was. Najlepiej siąść, pogadać, i ustalić jakie są Wasze obawy i oczekiwania.W sumie jest w tym jakaś racja jesteśmy ze sobą już długo bo 11 lat poznałam go jak miałam 17 lat były wzloty i upadki ale nigdy nie dał mi odczuć że ma chęć na inną może nie potrzebnie się zamartwiam
Jeżeli nie dał Ci powodów, przez 11 lat, to myślę, że zupełnie niepotrzebnie. Szukasz dziury w całym. Dogadajcie wszystko tak, żebyście możliwie jak najczęściej się widywali i żebyś jak najszybciej mogła się tam sprowadzić. Z językiem i innymi rzeczami dacie radę, jak się chce to wspólnymi siłami się uda
Myślę że masz racje pogadam na pewno a co do języka to ja nie mam problemu też tam pracowałam i musiałam się komunikować chodzi mi o moje dziecko czy sobie poradzi czy już zacząć go uczyć czy poczekać i czy mu się nie pomieszają języki bo w szkole ma jeszcze angielski
Myślę że masz racje pogadam na pewno a co do języka to ja nie mam problemu też tam pracowałam i musiałam się komunikować chodzi mi o moje dziecko czy sobie poradzi czy już zacząć go uczyć czy poczekać i czy mu się nie pomieszają języki bo w szkole ma jeszcze angielski
Nie pierwsze i nie ostatnie dziecko, które wyjeżdża za granicę. Da radę ![]()
marzena1986 napisał/a:Myślę że masz racje pogadam na pewno a co do języka to ja nie mam problemu też tam pracowałam i musiałam się komunikować chodzi mi o moje dziecko czy sobie poradzi czy już zacząć go uczyć czy poczekać i czy mu się nie pomieszają języki bo w szkole ma jeszcze angielski
Nie pierwsze i nie ostatnie dziecko, które wyjeżdża za granicę. Da radę
To na pewno
Jestem z mełżeństwie, gdzie m widuję co dwa tygodnie. Nie polecam. Jestem sama ze wszystkimi problemami, rachunkami, chorobami, po prostu ze wszystkim. Narasta we mnie frustracja a moje uczucia nie są takie, jak mogłyby być. Gdybym mogła podjąć decyzję jeszcze raz powiedziałabym NIE
No tak,tyle że moja kuzynka naprawdę Go kocha. I na początku jak pytał Ją czy chce z Nim być to zadał kolejne pytanie jak się zgodziła , dotyczące Jego pracy. Jej to absolutnie nie przeszkadzało, nie chciała Go ograniczać. Ale teraz uważa, że wolałaby żeby kiedyś mniej zarabiał ale był z Nią. Jeszcze z Nim o tym nie rozmawiała. Myślę, że powinna Mu to powiedzieć w delikatny sposób, porozmawiać. jeśli bardzo Ją kocha to może przemyśli sprawę, może zmieni pracę, ponoć nie ma rzeczy niemożliwych.To ogólnie ciężka sprawa.
Dziękuję Wam za komentarze, Kochane/Kochani jesteście tu wszyscy ![]()
Jestem z mełżeństwie, gdzie m widuję co dwa tygodnie. Nie polecam. Jestem sama ze wszystkimi problemami, rachunkami, chorobami, po prostu ze wszystkim. Narasta we mnie frustracja a moje uczucia nie są takie, jak mogłyby być. Gdybym mogła podjąć decyzję jeszcze raz powiedziałabym NIE
A co stoi na przeszkodzie żeby się rozwieść i poszukać odpowiedniej osoby?! Życie masz tylko jedno,jak sobie pościelisz tak sie wyśpisz ![]()