Zbliżają się mikołajki. Zainspirowana radiową dyskusją dzieci w wieku szkolnym na temat niesprawiedliwości, kiedy to niegrzeczny chłopiec dostaje od Mikołaja droższy prezent od grzeczne i dobrze się uczącej dziewczynki, zastanawiam się jaką wartość mają dzisiejsze prezenty, a jaką wartość stanowiły kiedyś.
Ja sama pamiętam, że złote rózgi przeznaczone na prezent na wypadek czyjejś niegrzeczności wisiały przed mikołajkami w widocznym miejscu. Nikt nie chciał mieć takiego prezentu, bo był to wielki wstyd. Podejrzewam, że dziś rózgi należą już do przeszłości. I żadne dziecko już jej nie dostanie. Ciekawe czy ktoś z was dostał rózgę za niegrzeczne zachowanie, będąc dzieckiem? A jeśli tak, to jak się wtedy poczuł?
1 2014-12-04 21:26:01 Ostatnio edytowany przez Summerka (2014-12-04 21:59:35)
Osobiście nie traktowałbym tego w kategoriach niesprawiedliwości, a raczej możliwości i podejścia do tematu rodziców/opiekunów. W niektórych domach upominki mikołajkowe są bardzo symboliczne, często zresztą kończą się na łakociach, w innych z zasady są bogate. To nie od dziecka i jego zachowania zależy w jakim domu się urodził i jaki jest stosunek bliskich mu dorosłych do owej tradycji.
Ciekawe czy ktoś z was dostał rózgę za niegrzeczne zachowanie, będąc dzieckiem? A jeśli tak, to jak się wtedy poczuł?
Ja raz dostałam
. Co prawda rózga była tylko symbolicznym dodatkiem do prezentu, mało tego, miała być ze strony taty żartem, ale jednak śmiertelnie się na niego obraziłam
.
Pamiętam kiedy kolega Jacuś w pierwszej czy drugiej klasie podstawówki pochwalił się, że dostał od Mikołaja konika na biegunach. (Było kiedyś coś takiego). Miałam niestety za złe Mikołajowi, że nie dostałam podobnego prezentu. Uważałam, że Jacuś nie powinien go dostać, bo ja miałam lepsze oceny. Rodzice starali mi się wytłumaczyć, że to prezent dla chłopców. W końcu dałam się przekonać, że jestem za duża na taki prezent. Długi czas uważałam to za jawną niesprawiedliwość:)
Rozga dla dziecka w prezencie? Chyba tylko chory czlowiek cos takiego moze wymyslec. To moze jeszcze worek z grochem do kleczenia w rogu?
Nigdy nie dostałam rózgi, zawsze były prezenty czy byłam grzeczna czy nie
chociaż ja raczej byłam dość spokojnym dzieckiem, tylko lekkim zakapiorkiem ![]()
Jak bylam dzieckiem to rozge dolaczalo sie do kazdego prezentu. Byla to najczesciej wiazka galazek brzozowych pomalowana srebrna czy zlota farbka. Mozna bylo wstawic do wazonu czy powiesic na scianie, nikt tego jako narzedzia do bicia nie traktowal. Nie wiem, czy takie cos sie jeszcze sprzedaje.
Jak bylam dzieckiem to rozge dolaczalo sie do kazdego prezentu. Byla to najczesciej wiazka galazek brzozowych pomalowana srebrna czy zlota farbka. Mozna bylo wstawic do wazonu czy powiesic na scianie, nikt tego jako narzedzia do bicia nie traktowal. Nie wiem, czy takie cos sie jeszcze sprzedaje.
O! U mnie bylo dokladnie tak samo
zwlaszcza jezeli to byly Mikolajki organizowane w pracy u mojej mamy na zabawie choinkowej - wtedy kazde dziecko obowiazkowo dostawalo i rozge (czyli galazke brzozowa pomalowana farbka albo z kokardka itp) i prezent - czyli torbe ze slodyczami. (i pomaranczami!)
u mnie też;)
U mnie oprócz rózgi groziło się jeszcze, że Mikołaj (albo w sumie Gwiazdor - na Boże Narodzenie) przyniesie "zgniłą pyrę". Oczywiście pyry nigdy nie dostałam, rózgę tylko w posrebrzanej wersji femte.
I zawsze do prezentu, nie zamiast.